Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
WYSTĘPUJĄ
PŁYNĄC DO DOMU
Nic nie mówisz, Josefie.
Jak minął lot?
Świetnie. Dzięki, że po mnie przyjechaliście.
Przykro mi, że musieliście czekać.
To Vito siedział w aucie.
- Dziękuję, Víto. - Nie ma za co.
Nie daj się zwieść uprzejmości Laury.
Jak się masz?
W porządku.
Na pewno?
Długo byłaś w domu przed wyjazdem?
Tydzień.
- Krótko. - Głównie spałam.
Trudno było tym razem?
Nie bardziej niż zwykle.
Inaczej tu pachnie. Jakby piżmem.
To kosmetyki Vita. Bum Bum Cream.
Opowiadał o nim. Brazylijski.
Zawiera pięć razy więcej kofeiny niż kawa.
Ciekawe. Przydałaby mi się kawa.
Mnie też.
Jak to działa?
Trzeba wetrzeć. Olej napina molekuły skóry.
- Jak bęben. - Tak.
Dojeżdżamy.
Zmęczona? Możemy poleżeć przy basenie.
Las jest pełen niedźwiedzi.
Podczas suszy schodzą z gór i piją z basenów.
Są tu niedźwiedzie?
Osmanie przywieźli je z Uralu.
Mieszkały w górach, dopóki nie zbudowano drogi.
W zeszłym tygodniu odgryzły psu ucho.
Jesteśmy.
Róż?
Joe uważa, że to terakota.
- Cześć. - Cześć!
Tęskniłam.
W basenie jest kobieta.
Kto to jest?
Czy to niedźwiedź?
Cześć.
Cześć!
Ja do Vito, brama była otwarta.
- Vito! Ktoś do ciebie. - Która brama?
Wskoczyłam do basenu, bo było mi gorąco.
Żaden problem.
Myśleliśmy, że jesteś niedźwiedziem.
Cześć. Jak masz na imię?
Nina.
Fajne włosy.
Przypominam niedźwiedzia?
Nie.
Skąd jesteś?
Stąd, czasem.
Czasem.
Co to znaczy?
Poczekam przed bramą.
Co to?
Moje rośliny. Jestem botaniczką.
Używacie ciekawych słów.
Vito? Twoja przyjaciółka.
Myślałem, że wrócę wcześniej.
Nasza wina, lot Laury miał opóźnienie.
To moja przyjaciółka, Kitti.
Isabel.
Cześć.
Szukam jej mieszkania.
- Gdzie? - Blisko plaży.
Zatrzymaj się tutaj.
Mamy domek w ogrodzie. Jest osobna furtka.
- Na pewno? - Tak.
- To nie kłopot? - Żaden.
Josef uwielbia rośliny, a...
Nina już ma nas dosyć.
Okej.
Nino, zaprowadzisz ją do domku?
Dzięki.
Co robisz?
Vito ją zna.
Mogłeś się nie zgodzić.
Pokażę ci pokój.
Ładnie tu.
Fajna.
Ta? Weź.
Pasuje ci.
Serio?
Miła ta twoja mama.
Nie zawsze.
Jest reporterką wojenną?
Skąd wiesz?
Masz sławnych rodziców
Nie robi nic wyjątkowego,
tylko jeździ do innych krajów i patrzy, jak ludzie się zabijają.
Złości cię to?
Już nie. Zawsze jest wkurzona, gdy wraca.
Chyba ci zależy.
Nie.
Gdzie była ostatnio?
W Sudanie.
A twój tata?
Nigdy nie wyjeżdża.
Spędza całe dnie w gabinecie.
Pisze?
Mówi, że już nie.
Dlaczego?
Nie chce o tym gadać.
Poeta bez słów.
Właśnie.
Kto się tobą zajmuje?
Mieliśmy lokatorkę, Martę.
Była miła, ale się pokłócili.
Rodzice są dziwni. Nie gotują i nie prowadzą auta.
Tata umie, ale na wakacjach wynajmują kierowcę.
To dziwaczne.
Nie muszą prowadzić.
Trochę wstyd.
Ile masz lat?
15.
Wolisz chłopaków czy dziewczyny?
Chyba chłopaków.
Chcesz mieć chłopaka?
Pachną jak pasternak. Co to?
Korzenie. Zbieram korzenie.
Myślą i rozwiązują problemy.
Pokażesz mi pokój rodziców?
Jasne.
To książki taty.
Miał przygotować wybór wierszy...
ale ich nie przeczytał.
"Weź go".
Bardzo przystojny.
Z Bośni.
Był młody, gdy wyjechał?
Nie chce o tym mówić.
Byłby zły, gdybym wzięła?
Na pewno.
Byłaś na plaży?
Jeszcze nie.
Pójdziemy jutro.
Pokażę ci, gdzie chodzą chłopaki.
Na skałki!
Pożyczyłam twoją książkę.
Przeczytałam okładkę. Nina pozwoliła.
Przeczytać okładkę czy wziąć książkę?
Przeczytać wiersze.
Po to je napisałeś.
Nie znajdziesz tam nic przydatnego.
Gdzie mama?
Isabel spędza wieczory sama.
Nigdy jej nie ma, nawet gdy są goście.
Skarbie, twoja mama...
Chodzi wieczorami do seksklubu.
Potrzebuje pobyć sama. Wróciła dopiero parę tygodni temu.
Gdyby nie ona, nie wiedzielibyśmy połowy tego, co wiemy.
Nie chodzi do seksklubu.
Laura ma rację. Mama jest bardzo dzielna.
Gdzie się urodziłaś, Kitti?
Nie pamiętam swoich narodzin. A ty?
Przynajmniej wiem, gdzie się urodziłam.
Moja matka była rzeką, byłyśmy ciągle w ruchu.
Ciekawe.
Jesteś z Bośni.
Miałeś trudne dzieciństwo?
A ty z Paryża?
Tam mieszkam.
Laura jest dziekanem na Sorbonie.
Tymczasowo. To mało ekscytujące.
Literatura?
- Historia. - Starożytna?
Współczesna.
Historia współczesna cywilizacji zachodniej.
Od dawna się znacie?
Laura była naszą wykładowczynią.
Dawno temu. Joe był młodą gwiazdą literatury.
Nie tak dawno.
"Weź go. Z ucieczką.
Weź go I myśl o nim.
On I myśl o nim.
Z nim I myśl o nim.
Z nim
I zmyśl Zmyśl
Zmyśl o nim".
Kitti mówi, że korzenie myślą.
Ziemniaki nie miewają myśli.
Korzenie rozwiązują problemy. Dlatego są ciekawe.
Mnisi uprawiali w tej okolicy zioła.
Możemy jutro pójść. To niedaleko.
Korzenie to etymologia.
Lubisz poezję, Kitti?
Niewiele o niej wiem.
Dziękuję, że mogłam zostać.
Podziękuj Isabel. To ona cię zaprosiła.
Ma dobre serce.
Mama?
Tak, mama.
Jeszcze sałatki?
Też jestem twoim gościem.
W porządku?
Drżysz.
Chodź.
Ręcznik.
Siadaj.
Cześć.
Nie spałaś?
Słyszałaś ptaki?
Śpiewały tak wcześnie.
W porządku?
Dzień dobry!
Dobry.
Dobrze spałaś?
Tak.
Nic jej nie jest?
Chyba nie.
Nie wiem. Obudziłam się w nocy,
chciałam się napić wody i widziałam, jak się błąka.
Nie wyglądała dobrze.
Po co jej te wszystkie rośliny?
Może jest wegetarianką.
Jesteś zła, że ją zaprosiłam.
Nie jestem zła. Martwię się.
Czym się martwisz?
O ciebie.
Tym, co sobie robisz.
Co robisz ze swoim małżeństwem.
Jest piękna i dziwaczna, a ty ją zapraszasz,
żeby zamieszkała w twoim ogrodzie i przechadzała się nago.
Znasz Joe. Pozbyłaś się tej Argentynki...
- Marty. - Właśnie.
Joe się jej pozbył.
Ja...
Widziałam, jak cierpisz.
Pamiętasz, jak po powrocie z Jerozolimy zastałaś tę...
- Jak miała na imię? - Lauro?
Mam zrobić listę wszystkich kobiet, z którymi spał?
Musisz mu je stawiać pod nosem?
Joe podejmuje własne decyzje.
Odpowiada tylko za siebie.
Wszystko dobrze?
Ja...
Nie rozmawiałyśmy od twojego powrotu.
Wiedziałam, że się zobaczymy.
Jest mi...
dużo trudniej.
Wiem, czytałam twój artykuł o kobietach, które...
Nie.
Nie o to chodzi.
Cierpienie się nie zmienia, okrucieństwo się nie zmienia.
Jest mi coraz trudniej wracać do domu.
Jestem...
bardziej samotna, gdy wracam.
Rozumiesz?
Kiedy tam jestem...
Tak, jest niebezpiecznie i bywa przerażająco,
ale czuję się bezpieczna.
A gdy jestem tutaj, albo stoję pod szkołą Niny
i patrzę na innych rodziców...
Nie ma nic. Zero empatii.
Wszyscy myślą tylko o sobie i...
Nie mogę znieść tego egoizmu.
Po prostu... Coś się zmieniło
i nie wiem, jak tu być.
Nie chodzi o ciebie.
Przepraszam, przestanę się skupiać na sobie.
Przypomina mi gumę do życia.
Brakowało mi ciebie.
Mam nadzieję, że wiesz, co robisz.
Dzień dobry.
- Cześć. - Cześć.
- Cześć. - Dzień dobry.
Czego chciał Vito?
Pytał, co u Kitti.
Co powiedziałeś?
Że podobają mi się jego szorty.
Od dawna ją zna?
Nie spytałem.
- Nie ufam jej. - Nie jesteś za sztywna?
Ja?
Hej. Pokroisz?
Widziałaś mój długopis?
Podobno pod zlewem jest szczur, Vito zastawi pułapkę.
Może szczur używa długopisu.
Szczury gówno piszą.
Może też zacznij.
Może. Pokroisz?
Idziemy w konkretne miejsce?
Myślałam, że lubisz się gubić.
Dlaczego przestałeś pisać?
"Stoi na moich powiekach.
Jej włosy w moich.
Ma kształt moich rąk
i kolor moich oczu.
Pogrążona w moim cieniu
jak kamień na tle nieba".
To o Isabel?
Czy o innej kobiecie?
Jest zagubiona?
Nie. Zawsze wie, dokąd zmierza.
Na pewno?
Nie. Z nią nigdy nie ma pewności.
Dlatego się w niej zakochałem.
Vito tu przychodzi z dziewczynami.
Stąd znasz to miejsce?
Wszędzie mnie ciągną.
"Ciągną"?
Pokazać ci blizny?
Conium maculatum.
Cykuta. Wiem, co to jest, Sokratesie.
Winkamina.
Senna alexandrina.
- Atropa belladonna. - Belladonna.
Wszystkie są trujące.
Hydra lernejska.
Obetniesz jedną, a odrosną dwie głowy.
Bum.
Sokrates bał się węży.
Był dupkiem.
Dlaczego tu przyszedłeś?
Lubię twoją żonę.
Isabel to szachrajka.
A ty?
Pamiętasz swoich rodziców?
Zostawili cię w lesie...
Bałeś się?
Pamiętasz?
Miałbym chcieć pamiętać?
Czytałam wiersze. Wiersze chcą pamiętać.
Co robiłaś w basenie?
Było mi gorąco.
Nie.
Nie. Po co tu przyszłaś?
Jestem tu dla ciebie.
Nie chcę cię.
Nieprawda.
Mnie nie okłamiesz, Josefie.
Dlaczego jesz trujące rośliny?
Dla ciebie.
Cześć.
Cześć, Nino.
Idziemy na plażę?
Tak.
Jak tu trafiłaś?
Vito mnie podwiózł. Jest uroczy.
Nie jest, skarbie.
Sokratesie, w trawie czają się węże.
Pieprzcie się, węże.
Mnie nie okłamiesz, Josefie.
Isabel?
Tak?
Ty wybrałaś dom czy Vito?
Co?
Już wiesz, skąd zna Kitti?
Co robisz?
Mam wykopać dół.
Po co?
Żeby zbudować schody.
Kitti może tu zostać? Znajdę jej coś innego.
Nie. Lubimy ją.
Zawieźć cię wieczorem?
Lubię chodzić.
Przy plaży nie jest bezpiecznie.
Wiem. Nic mi nie będzie.
"Ma kształt moich rąk i kolor moich oczu".
Nie jestem prawdziwa.
To jak przejście przez jezdnię z zamkniętymi oczami.
Trzeba się odważyć.
Nie słyszałam, kiedy wróciłeś.
Gdzie byłeś?
Co jest?
Nie wiem.
Nie wiesz?
Nie pamiętam.
Trochę mi niedobrze.
Szedłeś do sadu.
- Ja... - Z Kitti.
To nie był sad.
Czyta moje wiersze.
Wielu ludzi je czyta.
To nie tak.
Pytała mnie o rodziców.
Co powiedziałeś?
Że nie pamiętam.
A pamiętasz?
Proszę. Napij się wody.
Może to udar cieplny?
Długo tam byłeś?
Gdzie Nina?
Chciała spędzić dzień na plaży.
Powiem Vito, żeby znalazł Kitti inny nocleg.
Wiedza i pamięć to nie to samo, skarbie.
"Eides ton filo mou?"
"Eides ton filo mou?"
"Poszedł do domu". ...
"Échei páei spíti".
"Échei páei spíti".
"Może trochę zupy?"
"Tha thélate lígi soúpa?"
"Tha thélate lígi soúpa?"
"Poszedł do domu". "Échei páei spíti".
"Échei páei spíti."
"Chcesz gryza mojej kanapki?"
"Tha thélate mia boukiá apó to sántouits mou?"
"Tha thélate mia boukiá apó to sántouits mou?"
"Gdzie on jest?" "Poú eínai?"
"Poú eínai?"
"Co jadłeś?"
"Ti éfages?"
"Ti éfages?"
"Krzew płonie".
"O thámnos échei piasei fotia"
"O thámnos échei piasei fotia."
"Poszedł do domu".
"Échei páei spíti".
"Échei páei spíti".
"Napisał list do rodziców".
Obserwowałam cię.
Przestraszyłeś mnie.
Nie sypiasz?
Czekałam na ciebie.
Czujesz się lepiej?
- Nie martw się o Ninę. - Gdzie jest?
Wróci.
Czego ode mnie chcesz?
Posłałeś po mnie, Yüsufie.
Nie tak mam na imię.
Gdy porzucili cię rodzice...
bałeś się?
Nie mogę ruszyć ręką.
Isabel.
Widziałaś Ninę?
Nie dziś rano.
Nie mogę jej znaleźć.
Słyszałam, jak wróciła.
Nie ma jej.
Znalazłam was.
Dostała wczoraj okres i wróciła ze mną.
W porządku, skarbie?
Jadę do miasta, kupię ci coś w aptece.
Nie chcę tu Kitty. Ma się wynieść. Teraz.
Dlaczego?
Nie lubię jej.
Dlaczego?
Nie chcę się w to bawić.
To nie zabawa.
Jeśli chcesz się jej pozbyć, powiedz dlaczego.
Nie spałem z nią.
A chciałbyś?
Nie. Nie chcę.
Zazwyczaj dlatego się pozbywasz ludzi.
Mówię poważnie.
Dlaczego ma się wynieść?
Przeraża mnie.
- Nina się jej nie boi. - Jest dzieckiem.
Kto tu jest dzieckiem?
W przeszłości...
przynajmniej się ich nie bałeś.
- Nie chodzi o nie. - Nie!
Chodzi o ciebie.
Musisz zrozumieć, czego się boisz.
Nie wiem.
Może wiedziałbyś, gdybyś coś napisał.
Nic nie czuję.
Jeśli nic nie czujesz,
wszystkie te książki nic nie znaczą.
Wiem.
Coś czujesz.
Ale nie chcę.
Musisz iść naprzód.
Nie możesz się cofnąć.
Nic już tam nie ma.
Odejdę razem z Kitti.
Ciągle coś robi.
Wszystko w porządku?
Chcesz, żebym wyjechała?
Może okno jest otwarte, ale nie musisz przez nie wychodzić.
Daruj sobie te metafory.
Jak masz na imię?
Marcos.
Zabierzesz mnie ze sobą?
Co?
Mogę płynąć z tobą?
Nigdzie nie płynę.
Jak ty masz na imię?
Isabel.
Cześć, Isabel.
Cześć, Marcos.
Nie wiem, co go naszło.
Raczej nie jest złamany.
Możesz przytrzymać?
Właśnie tak.
Właśnie tak.
Co robimy?
Chciałaś wędkować.
Dziwnie się zachowujesz.
Nie możesz mną dyrygować.
Nie jestem małym dzieckiem.
Okej.
To nie jest okej.
Ostrożnie, spore tu dziury.
W dupie.
Dlaczego uderzyłeś Vito?
Nie można bić ludzi.
Ciągle coś robi.
To jego praca.
Nie gdy my tu jesteśmy.
Nie widziałam wcześniej, żebyś kogoś uderzył.
Przestraszyłam się.
Ja... Miałem dosyć.
Czego?
Przykro mi. Okej?
To wciąż nie okej.
Siadaj.
Dobrze ci, gdy jesteś sama?
Znowu ci odbija.
Myślicie, że nic nie wiem,...
ale słyszałam waszą kłótnię.
Gdy wraca, zawsze się kłócicie, więc nie,
nie boję się być sama.
Wiesz, jak bardzo cię kocham?
Mówienie miłych rzeczy nie wystarczy.
Nie tak to działa.
Wiem. Ale cię kocham.
To ważne, żebyś wiedziała.
Kocham cię w każdy możliwy sposób.
Pieprzony dziwak.
Zostań tu.
Zobacz, co znaleźliśmy. Ryba.
Złapaliśmy przy skałkach.
Bardzo przystojna.
Tata zawsze znajduje paskudztwa.
Nazwiemy ją Coś.
Mogę zobaczyć?
To ślimak morski.
Samiec.
Ma plamki po obu stronach jamy gębowej.
Kopulują na skałkach i wracają do morza.
Pewnie nie przeżyje.
Przyszłam cię zabrać do domu, Yüsufie.
Twoi rodzice cię szukają.
Nina!
Zabiorę cię na przejażdżkę.
Cześć, Isabel.
Dzień dobry, Josefie.
Co to?
Nasze Coś.
- Co z nim zrobicie? - Zatrzymamy.
- Po co? - Odniosę go.
Miał zostać.
Kitti ma rację, musi wracać do domu.
Pojeździsz z nami?
Jasne.
PONYLAND
Nazywa się Edyp.
Bo nie dawał matce spokoju.
Biedny Edypek.
Mamo, tu nie można palić.
To Edyp.
Niższy niż myślałam.
Nie dawałeś mamie spokoju? Kochasz mamę?
Raz, dwa, trzy, hop.
Pięknie. Trochę do przodu.
Wodze krótko, inaczej zacznie jeść.
Nie chcę, żeby jadł, dużo tu trujących roślin.
Gotowa?
Dziękuję.
Przepraszam, że cię uderzyłem. Mogłeś mi oddać.
To nie moja praca.
- Tutaj. - Tu?
Tak, tam.
Szalej. Mandragora.
Wilcza jagoda.
Dlaczego tak ich tu dużo?
Mnisi używali ich do leków.
Gdy odeszli, wszędzie się rozniosły.
Zabijały zwierzęta, a gdy te się uodporniły, ludzi, którzy jedli zwierzęta.
Jesteś odporna?
Zaczęłam jeść małe ilości, gdy byłam mała.
Trzęsiesz się.
Gdy zjem za dużo.
- Więc jesteś... - Trująca, tak.
Jeśli zje mnie niedźwiedź...
Naprawdę tu są?
I to sporo.
Josef miał rację.
Gdy Nina się urodziła, myślałam, że nie żyje.
Spytałam położną,
dlaczego mi podała martwe dziecko. To podobno częste.
Nie chciałam dziecka.
Żartowaliśmy, że...
Nina... była jego.
Właściwie to nie żart.
Wciąż go kochasz.
Bardzo.
Ale...
Nie mogę mu pomóc.
I on o tym wie.
Długo go wspierałaś.
I go raniłam.
Zostawiałam go wiele razy.
Teraz to już nieważne.
Czas... Żebyś odeszła.
Żegnaj.
Żegnaj, Isabel.
Dziękuję.
- Wysadź mnie tu. - Już dojeżdżamy.
- Zatrzymaj się. - Dojeżdżamy. - Wysadź mnie.
Zatrzymaj się. Tutaj. Zatrzymaj się.
Kurwa.
Jedź, nic mi nie jest. Jedź!
Mamo, co ty robisz?
Schyl się. Głowa.
Cześć.
Pomyślałam, że tu będziesz.
Co robisz?
Nie chcę, żebyś wyjeżdżała.
Gdzie Kitti?
Nie chodzi o Kitti.
Jest niebezpieczna.
Jak wszystko.
Wezwę policję.
Nie wezwie pan.
- Nie można wprowadzać konia. - Zamkną restaurację.
- Ma zostać na zewnątrz. - Chce pan tego?
- Restauracja jest dla ludzi! - Koń jest w środku.
Środek jest dla ludzi!
- I dla konia. - Dobrze, wrócę.
Udało się. Dobrze wyglądasz.
Przypilnujesz, żeby nie zjadł tego dziecka?
I odprowadźcie go do stajni.
Jasne.
Co robisz?
Poproszę szkocką z wodą.
Proszę pokryć szkody.
- Nie ma szkód. - Są.
Ale zapłacę za to, co zjadł kucyk.
I poproszę szkocką.
Czasami mnie przerażasz.
Joe wie od dawna.
Co wie?
Wszystko.
Cześć, Josefie.
Czekałem na ciebie.
Teraz pamiętasz?
Tak.
Rodzicie zostawili cię w lesie.
Pamiętam, że weszliśmy do lasu za domem.
Bardzo długo szliśmy.
Bolały mnie nogi, ale ojciec powiedział, że musimy iść dalej.
Doszliśmy do miejsca, którego nie znałem.
Usiadłem pod drzewem.
Ojciec kazał mi tam czekać.
I... patrzyłem, jak odchodzą.
Myślałem, że wrócą.
Nie wrócili.
Bardzo długo czekałem.
Zrobiło się ciemno.
I pamiętam...
że poczułem ciepło,
a marzłem cały dzień.
Myślałem, że Ziemia stanęła na głowie.
Bardzo się bałem.
Już nie.
Nie powinni mnie zostawiać.
Powinienem pójść z nimi.
Nieważne, co się stało.
Byłoby lepiej.
Umarli beze mnie.
Wciąż się boisz?
Nie.
Nie ma się już czego bać.
Bo?
Zajmiesz się mną?
Tak.
Kocham cię, Isabel.
Ja ciebie też.
Dobrze, że po mnie wróciłaś.
Wiesz, kim jestem?
Tak.
Myślałem, że będziesz wyglądać inaczej.
Jak wszyscy.
Byłaś ze mną od dawna?
Od początku.
Dlaczego cię nie widziałem?
Nie poznałeś mnie.
Dlaczego teraz?
Teraz?
Bez powodu.
Będziesz walczył?
Nie.
Nie chcę już walczyć.
Co robisz?
Która godzina?
Co się dzieje, mamo?
Kitti wróciła?
Nie wiem.
Kitti!
Nie!
Wyciągnij go!
- Obudź się! - Kochanie!
Obudź się!
Nie!
Obudź się.
Obudź się!
SCENARIUSZ I REŻYSERIA
NA MOTYWACH POWIEŚCI "PŁYNĄC DO DOMU" DEBORAH LEVY
ZDJĘCIA
MUZYKA
WYSTĄPILI
Wersja polska na zlecenie HBO TRANSPERFECT MEDIA POLAND
Tekst: Marta Piasecka
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.