Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
W ROLACH GŁÓWNYCH
NA PODSTAWIE POWIEŚCI SERGIA SARRII
SCENARIUSZ
REŻYSERIA
GDY NIKT NAS NIE WIDZI
HAIKU "W CIENIU"
CAMPING W MORÓN
ODCINEK DRUGI WIELKI PONIEDZIAŁEK
Samuel Navas. Lat 16.
Ostatnio widziany we wtorek.
Sześć dni temu? Zaginięcie zgłoszono wczoraj...
Matka myślała, że jest w ośrodku, a ośrodek, że u matki.
Jak to?
Mieszka w ośrodku wychowawczym.
Ojciec zwiał.
Matka nie dawała sobie rady - wagary, marihuana.
Kurator umieścił go w ośrodku
Dlaczego ośrodek myślał, że jest z matką?
Dostał przepustkę na długi weekend.
Miał wrócić we wtorek, ale się nie pojawił.
Kto go widział ostatni?
Jego brat. Samuel poszedł do matki po motocykl.
Telefon?
Wyłączony.
Rozmawiałaś z Canalesem?
Tak, organizuje poszukiwania tyralierą.
Dziesięć minut.
Podjedziemy do domu chłopca.
Rozkaz, pani sierżant.
Podzieliliśmy teren na trzy sektory.
Punkt dowodzenia będzie w Caleras de la Sierra,
gdzie widziano chłopca po raz ostatni.
Wzmocnimy posiłki w sektorze drugim -
to tereny wiejskie - rozpadliny, rowy, studnie,
wiele miejsc, gdzie można wpaść.
Ratusz poprosił mieszkańców o pomoc.
Blazquez, Garcia i Romero - pójdziecie z ekipą wolontariuszy.
Są pytania? Nie? Do roboty!
Nie mogę gadać.
Dzień dobry, pani Emilio.
Sierżant Gutierrez, wydział śledczy.
Jak się pani ma?
Trzymamy się.
- Coś wiadomo? - Jeszcze za wcześnie.
Chcemy obejrzeć rzeczy Samuela.
Każdy szczegół może nam pomóc.
Oczywiście, proszę tędy.
Kawy?
Nie, dziękuję.
Jest zaparzona. Całą noc nie spałam.
Chciałabym zobaczyć pokój syna.
Oczywiście. Proszę.
Tędy.
Mój starszy, Rober.
Dzień dobry.
Twój brat był tutaj w weekend?
Pewnie rozmawialiście.
Co mówił?
Nic. Wziął motocykl.
Dokąd pojechał?
Samuel ma swoje życie.
Był sam?
Tak.
To twoje?
Brata.
Samuel pięknie rysuje.
Jako dziecko nawet wygrał konkurs.
Pamiętasz?
Chciałabym zobaczyć zdjęcia Samuela.
Najnowsze.
Ostatnie, jakie wrzucił.
To dobry chłopak.
Tylko ja sobie nie radziłam.
Nie umiałam...
Nikt pani nie ocenia.
Kto to?
Jego nauczyciel.
Samuel słabo się uczył.
Kilka lat temu zapisałam go do akademii.
Chyba się lubią?
O, tak.
Ten Antonio to jedyny nauczyciel, z którym Samuel się dogaduje.
Bardzo troskliwy.
Życzę miłego dnia.
Dziękuję, do widzenia.
Co robisz, babciu?!
Włączam pranie.
Z cukrem?
To wina twojej matki.
Sprząta i wszystko przestawia.
Musisz uważać, jesteś nieprzytomna.
Tak? Ale to, że wychodzisz z chłopakiem, jakoś zauważyłam.
Jak?
Nie jestem głupia.
A ty poczerwieniałaś jak burak!
Nie mów mamie!
Ja bym skarżyła pani sierżant?
Milczę jak grób!
Jedno ci powiem.
Uważaj!
Wszyscy mężczyźni myślą o jednym -
jak skomplikować nam życie.
Musisz być ostrożniejsza niż inne.
- Dlaczego? - Bo się wychowałaś bez ojca.
- Co to ma do rzeczy? - Dużo.
Nie masz porównania.
Mężczyźni to kłopoty, wieczne kłopoty.
Ale twój tata był inny...
Dzień dobry.
Zapraszam.
"Zaburzenia behawioralne" - tak się dziś mówi.
A dawniej?
Kradzieże, brak szacunku, wagary...
- Często znikał? - Samuel? Bardzo.
Na ile dni?
Zależy, na ile mu starczyło pieniędzy.
Dzień, dwa, maksymalnie trzy.
Dziwne, że przepadł na tydzień.
Skąd brał pieniądze?
Jest przystojnym chłopcem.
Nieraz widywano go z dorosłymi.
Nie zgłosiła tego pani?
Czego?
Że ma pełnoletnich przyjaciół?
W zeszłym tygodniu dzwoniłam do jednego z nich.
Znała go pani?
To Antonio.
Prowadzi rodzaj akademii, do której uczęszczał Samuel, kiedy był młodszy.
Proszę.
Tu są jego rzeczy.
24 MARCA - ZGŁOSZENIE ZAGINIĘCIA SAMUELA
22 MARCA - SAMOBÓJSTWO ANTONIA
20 MARCA - ANTONIO W SZPITALU
19 MARCA - ZNIKNIĘCIE SAMUELA
Nie pamiętam.
Nic. Za cholerę.
Bez obaw.
Grzywny, jaką pan dostanie, na pewno pan nie zapomni.
Jak długo tu zostanę?
To zależy od sędziego.
Chcę zadzwonić do bazy.
Już dzwoniliśmy.
Pańscy przełożeni się nie ucieszyli.
Głowa mi pęka.
Błagam, niech mi pan coś poda.
Najpierw powie mi pan, kto panu dał narkotyki.
A potem podam panu tabletkę.
Nie biorę narkotyków.
Więc co to jest?
Kurwa...
Dropsy?
Dobra.
W porządku.
Nie znam typa, który mi to sprzedał.
Nie zna go pan,
ale on jest dilerem.
A może to nie był pierwszy raz?
Zapytałem w barze i ktoś mnie skontaktował z tym gościem.
To wszystko.
Nie wiedziałem, że sprzeda mi gówno.
Nigdy nic takiego pan nie brał?
Właśnie.
Wziąłem, ale nie wiedziałem, co to takiego.
Wyglądało legitnie.
Ten sukinsyn powinien tu siedzieć, a nie ja!
To moje zadanie - aresztować go.
Ale musi mi pan coś opowiedzieć.
Opisać go.
Niewysoki.
Ciemny.
Podejrzana gęba.
Musiał pan coś zauważyć -
nie wiem -
ubranie, włosy, sygnet, cokolwiek.
Miał bardzo czerwony kark.
Podrapany?
Nie wiem,
po prostu czerwony.
Dostanę tę tabletkę?
Ma pani chwilę?
Krótką, jadę do sądu.
Rozmawiałem z Amerykaninem.
Dlaczego ty?
Nikt inny nie zna angielskiego.
- A ty? - Daję radę.
We Fuengiroli latem jest jak w Londynie.
Nie poinformowałeś mnie?
Policja zawiozła go do szpitala,
zabrali to, zbadali próbki śliny i proszę zgadnąć...
I ci z procesji, i żołnierz brali "nazarenkę".
Nikogo nie zmusimy do zdrowego trybu życia.
To nowy narkotyk.
Niebezpieczny.
Porozmawiam z werblistą.
Dobrze.
Ale nie jedź sam.
Carmona jest na urlopie, a młodej brak doświadczenia.
Z Leivą?!
Wyniki toksykologii Antonia Jimeneza.
Zleciłam je?
Rutyna zawodowa.
Szanuję tych, co odbierają sobie życie.
Przepraszam.
Jednak Antonio zachował się ekstremalnie.
Myślałem, że był pod wpływem używek.
A był?
Zażył tylko alprazomal, dobę wcześniej.
Nic przeciwbólowego?
Nawet aspiryny.
Umierał w męczarniach kilka godzin.
Akurat w Wielki Tydzień.
Ból, pasja, odkupienie win.
Antonio nie siedział w tych klimatach, tylko w japońskich.
Harakiri, biczowanie, ashura.
Większość religii kręci się wokół cierpienia.
Jakby się kierował poczuciem winy.
Sprawy duchowe to nie moja działka.
Chciałabym się przyjrzeć Antonio Jimenezowi.
Trochę za późno?
Harakiri nie jest normalną sprawą.
Może w Tokio jest, ale w Morón - nie.
Nie jesteśmy od tego, by oceniać.
Antonio znał chłopca, który zaginął.
Udzielał lekcji dzieciom.
Wciąż nic podejrzanego.
Pamięta pani sprawę Olivana?
Ten sam profil - samotny mężczyzna,
szukający towarzystwa dzieci.
Prowadził szkółkę tenisową,
Tenis, harcerstwo, piłka - wszystko jedno.
A ten nie tylko uczył angielskiego, ale i samoobrony.
Podejrzewa pani, że był pedofilem?
Chcę się upewnić, że nie miał nic wspólnego ze zniknięciem Samuela.
Dziennik wejść i wyjść Johnsona z ostatnich pięciu miesięcy.
W weekendy opuszczał bazę.
Czy to normalne?
To jego czas wolny.
Wie pan, gdzie go spędzał?
Żołnierze muszą być w promieniu 60 mil od bazy
i stale pod telefonem
- Jasne. - Ufam moim ludziom.
Dziękuję za informację.
Aha, nie znalazłam jego laptopa.
My go mamy, ale możemy pani pokazać, o ile to potrzebne.
Potrzebne.
Niewiele pani znajdzie.
Przeszukaliście jego komputer?
Należy do Sił Powietrznych.
Na szczęście używał go tylko do pracy.
Sama pani zobaczy.
Z pewnością
BAZA LOTNICZA W MORÓN
Dokąd jedziemy?
Poszukajmy kwiaciarni.
Chacón nie chodzi na mszę.
Ale od lat nosi platformy na procesjach. Na pewno go tu znajdziemy.
Idziemy, przed siebie.
Tak.
Pomalutku.
Mniejsze kroki.
Idziemy!
Idziemy!
Prawa do przodu.
Teraz panowie, stać.
Zaczerpnijcie powietrza.
Chwila przerwy.
O co chodzi?
Guardia Civil.
Francisco Chacón bierze udział w procesji?
To nie jest procesja, tylko ćwiczenia.
Próba?
Sprawdzacie, czy bracia są w formie?
Zawsze ćwiczymy w Wielkim Tygodniu.
- Chcemy porozmawiać z Francisco. - Już go tu nie ma.
Wyrzuciliście go z bractwa?
I z miejskiej orkiestry.
Taki muzykalny...
Mógł wcześniej pomyśleć.
Źle zrobił, ale czy to nie za ostra reakcja?
To decyzja don Hipolita.
W Morón nawet ateiści należą do bractw.
Ty też?
Już nie. Kalwarie, Matka Boska Bolesna.
Mam w domu Betis, to już dość się nacierpię.
- On też nosił platformy! - Kto?
Diler!
Amerykanin zwrócił uwagę na podrapany kark!
Dzień dobry pani sierżant.
Dzień dobry, pani porucznik. Proszę przyjąć prezent,
tak życzliwie mnie pani wczoraj wysłuchała.
- Dziękuję. - Podoba mi się -
jest twardy i mało wymagający.
Sierżant Andrew Taylor,
szef żandarmerii w bazie.
Bardzo mi miło.
Słucham?
Przywiozłam dziennik wyjść Johnsona.
Muszę wiedzieć, gdzie nocował poza bazą.
Pewnie w hotelach.
Przypuszczam, że w jednym.
My, wojskowi, cenimy rutynę.
Nie ma pani uprawnień do sprawdzenia meldunków?
O takiej współpracy mówiłam.
To nam bardzo pomoże.
Ruben?
Siądzie pani z moim pracownikiem.
Ma odpowiednie kompetencje.
Pomożesz porucznik Castillo i sierżantowi Taylorowi.
Tak jest.
- Powodzenia. - Dziękuję.
Dzień dobry.
Podobno mnie szukaliście.
Pan Nuñez! W biurze powiedzieli, że tu pana znajdziemy.
Tych dwóch już wyrzuciliśmy za niedopuszczalne zachowanie.
Nie interesuje nas, kto bierze, tylko kto handluje.
Mnie pierwszemu zależy na dojściu do sedna sprawy.
Ale wyrzucenie dwóch zgniłych jabłek nie zawadzi.
Jako zwierzchnik bractwa, ma pan do tego prawo.
Potrzebna nam lista tragarzy z piątkowej procesji.
Mieszanie narkotyków i bractwa jest ryzykowne, sierżancie?
Kapralu. Kapral Victor Martin.
Przepraszam, kapralu.
Zwykle rozmawiam z sierżant Gutierrez.
- Proszę ją pozdrowić. - Nie ma sprawy.
Będziemy wdzięczni za współpracę.
Możecie na mnie liczyć. Przygotuję listę.
Ale mam prośbę.
Jest Wielki Tydzień i na szali leżą ważne interesy.
Zachowajmy dyskrecję,
bo inaczej wszyscy tylko stracimy.
Nikt z nas nie chce skandalu.
Ile tu jest hektarów?
450? 500?
I 80.
580.
Mogę zadać pytanie za milion?
Jakie?
Dlaczego wstąpiłaś do Guardia Civil?
Mój tata służył. I dziadek.
Tradycja?
Nie ceni jej pani?
Jestem jedynaczką. Myśleli, że nie przejmę pałeczki.
Zwłaszcza dziadek.
Ojciec jest młodszy, miał w pracy koleżanki.
W czasach dziadka...
Na zaprzysiężeniu były łzy i w ogóle.
A pani?
Co ja?
Pytanie za milion.
Dlaczego pani wstąpiła?
Jest już sekretarz z sądu.
- Najpierw - gabinet. - Tak jest.
Zgodnie z artykułem 588
należy zarejestrować każdy zabrany przedmiot.
Podpiszę.
Telefon - zablokowany, ale laptop nie ma hasła.
- Wyślę telefon do kryminologów. - Znalazłam też aparat.
Faktury? Rachunki?
Nie.
Tylko to, w szufladzie.
Musiałeś mnie tu ściągać?
Mój młodszy brat dziś idzie w procesji.
Pierwszy raz.
Wyjdźmy.
Zaraz przyjdę, tato.
Słyszałem o Samuelu.
Znajdzie się. Nie pierwszy raz znika.
Dzień dobry.
Masz to, co ci dałem?
- Część. - Nie mów mi, że wziąłeś!
Jeszcze nie. Jak ten cyrk się skończy.
Gdzie reszta?
Trochę zhandlowałem.
Ja pierdolę!
Ludzie błagają na kolanach, musiałem skorzystać z sytuacji.
Komu to opchnąłeś?
Jak zawsze - część tu, część tam.
Też mam prawo zarabiać.
Oddaj mi to, co ci zostało.
- Co? - No daj mi!
Dobra.
Ale potem mi oddasz?
Jakiś trop?
Nic. Sprawdziliśmy hotele w promieniu 60 mil.
100 kilometrów.
Tyle wolno się oddalać żołnierzom od bazy.
Na Airbnb nie ma rezerwacji na nazwisko Johnson.
Mógł się zatrzymać u kogoś w domu?
Dziś to mało popularne.
Żołnierze z bazy trzymają się z Amerykanami.
Może wynajął dom?
Znam kogoś.
Dzień dobry.
Pani sierżant, spłoszy mi pani klientów.
Daj spokój, Pollito, wyglądamy jak turystki.
Porucznik Castillo - Pollito.
Miło mi.
Pani tu nowa?
Prosto z Chicago.
O! Mój ojciec pochodził z Wyoming.
Tak przynajmniej twierdziła matka.
Jestem dzieckiem wymiany kulturalnej.
Nalać coś?
Wiesz, czy Amerykanie wynajmują w mieście mieszkania?
Może kiedyś. Teraz siedzą w bazie, mają tam wszystko.
A w weekendy?
Kiedy mają wolne?
Jedna babka w La Carrera wynajmuje mieszkania.
Mieszkania w La Carrera?
Nie, Doña Elisa mieszka w La Carrera, a mieszkania są na obrzeżach miasta.
Doña Elisa?
Poznaje go pan?
Przyjrzyj się. Kojarzysz?
Przychodzi tu wielu ludzi.
Jasne.
Gdyby ci wróciła pamięć, daj znać.
Jeszcze pracujesz?
Jesteśmy umówieni za pół godziny.
Przyjdzie twój szwagier?
Chyba tak.
Moja siostra się wybiera...
Dobra, chodźmy się poumartwiać.
Mój mąż się czymś martwi.
Ale nie chce mi nic powiedzieć.
Na pociechę, Hipolito zachowuje się jak zwykle.
Mamy powód do zmartwienia?
Na razie nie wiem.
Wciąż mamy fundusze?
W tej chwili - tak.
Nic?
Twardy dysk jest pusty.
Foldery, kosz, historia - wszystko.
A telefon?
Kryminolodzy go otwierają.
Na pewno wszystko jest tam.
Może, ale to jednak dziwne.
My tutaj się nie poddajemy.
Coś wiadomo o chłopcu?
Będzie blokada dróg.
Siedzimy do rana.
Chcemy wpaść na drinka do Manolo. Chodźcie z nami.
Dobrze, tylko posprzątam.
- Nie idziesz? - Nie, muszę się uczyć.
Jutro się pouczysz.
Za miesiąc mam egzamin na sierżanta.
Jak chcesz.
Ale ludzie z koszarów są jak rodzina.
Warto dbać o relacje.
Cześć, jak minął dzień?
Od nauki aż mnie głowa rozbolała.
Wezmę paracetamol i pójdę się położyć.
- Gdzie babcia? - Ogląda telewizję.
- Dobrze się czuje? - Dlaczego ma się źle czuć?
Idę spać.
Dobranoc.
ZDJĘCIA
MUZYKA
Wersja polska na zlecenie HBO Transperfect Media Poland
Tekst: Antonina Kasprzak
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.