Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
NAJPIĘKNIEJSZE BAŚNIE: DZIEWCZYNKA Z ZAPAŁKAMI
[ŚWIĄTECZNA MUZYKA]
Na motywach baśni Hansa Christiana Andersena
[DZIECIĘCE ROZMOWY]
WYSTĘPUJĄ
I tak cię złapię.
Jeszcze się przekonamy.
Nie tak mocno.
Złapię cię. Stój wreszcie.
Mam cię.
Poddaję się.
Poddaję się.
Wygrałem.
Ingo, pokażesz mi swoją sztuczkę?
[SZUM POWIETRZA]
[RZEWNA MUZYKA]
Witaj, mamo, witaj, tato.
Jak to robisz?
Wystarczy dmuchnąć.
[SZUM POWIETRZA]
Mnie się nie udaje.
Po prostu musisz w to uwierzyć.
Ty potrafisz, bo to twoi rodzice. Ja nie mam rodziców.
Oczywiście, że masz.
Tak, ale zostawili mnie pod sierocińcem, jak byłem malutki.
Chodź, sprawdzimy, czy urosłeś.
[SKROBANIE]
Gotowe.
Urosłeś, i to sporo.
Jeden centymetr.
A ja?
Pięć centymetrów w ciągu roku.
Wesołych Świąt, Emilu.
Wesołych Świąt, Ingo.
Z MEGAFONU: Emilu! Ingo!
Już idziemy.
ZDJĘCIA
[BUDUJĄCA NAPIĘCIE MUZYKA]
- Chodź. - Przecież idę.
REŻYSERIA
Co się dzieje?
Dlaczego nie pracujecie?
Muszę wszystko powtarzać trzy razy?
Przepraszamy, pani Landfried.
Chociaż dzisiaj moglibyście spróbować nie zasłużyć na baty.
Hop, hop.
[BUDUJĄCA NIEPOKÓJ MUZYKA]
[SKRZYPNIĘCIE]
Czy są wszyscy?
[BRZĘK DZWONKA]
[STUKOT]
NAPIS: Dom pani Landfried.
[STUKOT]
Trzymać tempo! I raz, i raz, i raz.
Siadaj.
NAPIS: Nie marnować skóry. Starannie wbijać nity.
Szyć równo. Używać mało kleju.
[STUKOT]
To musi być porządnie zrobione.
Nie masz oczu?
[SZCZEKANIE PSA]
[SKRZYPNIĘCIE]
[STUKOT, BUDUJĄCA NAPIĘCIE MUZYKA]
Nie tak dużo kleju. Zbierz to.
Nie będzie się trzymać.
Chcesz powiedzieć, że wiesz lepiej, jak to się robi?
Bardzo ładnie.
Mało kleju - dobry but. Dobrze, Paul.
Oczywiście niewiele za to dostanę.
Gdybyście się starali, sprzedałabym drożej, i wszystkim byłoby lepiej.
Ale za takie kapcie?
Pani Landfried, handlarz.
Kosz. Hop, hop.
Oczywiście, kosz.
Pilnuj ich, Franz. Weź Gola.
No dalej. I raz, i raz, i raz...
[PISK PSA, DŹWIĘK ODDAWANIA MOCZU]
Fuj.
[ŚMIECH]
Co w tym śmiesznego?
Nie miałeś się nim opiekować?
Golo. Golo.
Golo, ty mały szczurze, gdzie jesteś?
- Dokąd idziesz? - Zaraz wrócę.
To towar najwyższej jakości. Starannie wykonane buty.
Starannie?
Powiedz dzieciom, żeby nie oszczędzały kleju.
Ten jeszcze nie wysechł. Nie znajdziesz nic lepszego.
- Możesz na tym dobrze zarobić. - Tak jak ty.
Dziesięć talarów za parę.
ŚMIEJĄC SIĘ: Dziesięć talarów? Dam pięć.
To nie są tanie kapcie. Osiem.
Siedem.
Dobrze, ale dołożysz trzynaście pęczków zapałek.
Zgoda. Zrujnujesz mnie.
Ale takiej kobiecie nie można odmówić.
[BRZĘK MONET]
[SZCZEKNIĘCIE]
Golo, chodź tutaj.
Czego tu szukasz? Tutaj nie ma nic interesującego.
Tata mówił, że wszystko jest interesujące.
Gdyby bardziej się interesował prowadzeniem powozu,
twoi rodzice nie mieliby wypadku.
Od dzisiaj robisz to, co ja powiem. Zrozumiałaś?
A teraz sama posprzątasz salę.
Zamiast śniadania.
Na górę.
Trzeba być surowym, bo wejdą człowiekowi na głowę.
Ciągłe utrapienie z tą zgrają.
Właśnie.
[SZURANIE, SZUM POWIETRZA]
[HUK DRZWI]
Proszę.
Dziękuję, Emilu.
[CHRUPANIE]
Pomogę ci.
O nie.
Dlaczego Emil ci pomaga? Wyraziłam się jasno.
A co to jest?
Kto to zrobił?
Ja, pani Landfried.
Ingo, Ingo...
Uważasz się za lepszą?
Bo w przeciwieństwie do innych wychowywali cię rodzice.
Prawa ręka.
[BUDUJĄCA NAPIĘCIE MUZYKA]
Obróć.
Kto nie słucha, musi poczuć.
Au!
[BUDUJĄCA NAPIĘCIE MUZYKA]
Co tam masz?
Nic.
Ręce. Pokaż ręce.
Obie.
I ty. Ręce.
Za dwie minuty ma być wysprzątane, a wy na apelu.
SZEPTEM: Gdzie to masz?
Gdzie mój amulet?
Naprawdę jesteś sprytny.
Dziękuję.
[SZUM WIATRU]
[NIEPOKOJĄCA MUZYKA]
Wigilia jest szczególnym dniem.
Ludzie są łaskawi i szczodrzy, w kieszeniach mają więcej talarów.
Dzisiaj macie okazję
choć odrobinę odwdzięczyć mi się za to, co dla was robię.
Sierociniec ma mało pieniędzy.
Udało mi się wymienić zrobione przez was buty na zapałki.
Nie wymieniła ich, tylko sprzedała. A pieniądze zatrzymała.
Sprzedacie te zapałki na targu i tak zarobicie na utrzymanie.
Franz, rozdaj paczki.
Policzyłam zapałki, żeby wam nie wpadło do głowy zarobić na boku.
Zażądacie po groszu od każdej zapałki.
A ponieważ dzisiaj jest Boże Narodzenie, to mam niespodziankę.
Kto przyniesie najwięcej pieniędzy, dostanie...
udko z mojej gęsi.
[WESTCHNIENIA DZIECI]
Zaraz pójdzie do pieca.
Będzie moje.
A temu, kto odważy się wrócić bez pieniędzy,
złoję skórę tak, że nie usiądzie do Sylwestra.
Czy to jasne?
Tak.
[HUK DZWONU]
Nie zawiedźcie mnie. Hop, hop.
Udko należy do mnie.
Co za sztuka sprzedać kilka zapałek.
[SPOKOJNA MUZYKA]
Chodź, Emilu.
[SPOKOJNA MUZYKA]
[ĆWIERKANIE, KWAKANIE]
[BICIE DZWONÓW]
[NIEPOKOJĄCA MUZYKA]
[SKRZYPNIĘCIE]
Następna grupa.
Dla was przygotowałam coś szczególnego.
Siedem talarów za parę butów?
Do tego dostała jeszcze zapałki.
Ale pani Landfried mówi, że nie ma pieniędzy.
Dla nas. Dla niej są.
Do dzisiaj boli mnie pupa po tym, jak włożyłem palce do cukiernicy.
A jeśli nic nie sprzedamy?
Sprzedamy. Nie bój się.
HANDLARKA: Czekolada, ciastka, cukrowe patyczki. Kupujcie.
Zobacz.
Torciki czekoladowe. Dwa niebieskie i dwa różowe za cenę trzech.
[GWAR]
Dziękuję bardzo.
20 groszy. Macie pieniądze? Nie? To znikajcie.
Bez pieniędzy nie ma słodyczy.
MĘŻCZYZNA: Podziwiajcie generała Drewnianą Głowę,
największą marionetkę na świecie.
Potrafi powiedzieć "cześć". Podejdźcie.
Największa marionetka nareszcie u nas.
Mam tu jabłka, chleb, jajka.
Nie chcecie?
Wesołych Świąt.
[GWAR]
Ingo, chodź.
[SZUM]
Zapałki. Kupcie zapałki. Wspomóżcie sierociniec.
Najlepszej jakości zapałki. Kupujcie zapałki.
Masz donośny głos, młoda damo.
Przepraszam, nie widziałam, że pan tu stoi.
Jeśli dobrze zrozumiałem, sprzedajecie zapałki?
- Dla sierocińca. - Wezmę.
- Jeden grosz. - Proszę, jeden grosz.
Mój ogrzewacz wygasał.
Gdy cały dzień stoi się na zimnie, potrzeba czegoś ciepłego.
Wy też jesteście cały dzień na dworze?
RAZEM: Tak.
Ogrzewacza nie mogę wam dać. To prezent od żony.
Ale mam trochę herbaty.
Co prawda już nie jest gorąca, lecz dobrze wam zrobi.
Dziękuję.
Skaleczyłaś się w rękę?
Upadłam. Nie jest źle.
- Teraz będzie lepiej. - Dziękuję.
Wesołych Świąt.
Widzisz, udało się.
Zapałki. Kupujcie zapałki. Wspomóżcie sierociniec.
[HUK OGNIA]
Gorące kasztany. Ale pachną.
Za jednego grosza dostalibyśmy pół torebki.
Policzyła zapałki. Będzie wiedziała, ile sprzedaliśmy.
[DŹWIĘK MAGICZNYCH DZWONECZKÓW]
- Podaruje mi pani jednego? - Nie.
GŁOS: Ingo.
Emilu, ten mężczyzna z fajką na pewno potrzebuje zapałek.
Znikaj, to mój rewir. Ty też.
- Zrobiłeś sobie krzywdę? - Nie.
Najwyższej jakości zapałki.
Trzy sztuki.
Zapałki. Kupcie zapałki. Wspomóżcie sierociniec. Najlepsze zapałki.
Tutaj ja sprzedaję. Czy to jasne?
Nie, to nie jest jasne.
Mam ci to wyjaśnić?
Wystarczy klientów dla wszystkich.
Nie. Ten cały teren, odtąd aż do rogu, należy do mnie.
Jeśli was tu zobaczę, oberwiecie.
To cały targ. Gdzie mamy sprzedawać?
Przed bramą.
Tam prawie nie ma ludzi.
Wasz problem.
Zapałki. Kupcie zapałki i wspomóżcie sierociniec.
Najwyższej jakości zapałki.
- Dość tego. - Zostaw Ingę.
- Ty też? - Puść go.
Czego chcesz, krasnalu?
Natychmiast go puść.
Puszczę, jeśli stąd znikniecie.
Dobrze, pójdziemy. A teraz go puść.
[WARKNIĘCIE]
Au!
Tchórz!
[SPOKOJNA MUZYKA]
[SYK]
RAZEM: Wesołych Świąt. Kupujcie zapałki. Zapałki.
Musimy zapakować prezent dla mamy.
To bez sensu.
Rozdzielmy się.
Pójdziesz tam, gdzie stoją powozy. A ja spróbuję po drugiej stronie.
Zimno mi.
Uda nam się. O zmroku tutaj się spotkamy.
Proszę zapalić świeczki na choince tymi cudownymi zapałkami.
Ma pani piękną świąteczną piramidę.
Prawda.
Na pewno potrzebuje pani zapałek. Tylko grosz za sztukę.
Mam zapałki, ale wezmę dwie.
Wspieram panią Landfried i sierociniec.
Ile ta pobożna kobieta dla was robi. Jest święta.
Mam nadzieję, że doceniacie jej starania.
Wprawdzie ofiarowałam już ładną sumkę na sierociniec,
ale dzisiaj są święta.
Żebyście mi wszyscy byli grzeczni i posłuszni.
Wie pani, że pani Landfried bije nas rózgą?
Jeśli tak, to znaczy, że zasłużyliście.
A o tym, że zabiera sobie zarobione przez nas pieniądze?
Jesteś bezwstydna. Jak śmiesz opowiadać takie kłamstwa?
To prawda.
A potem się dziwisz, że dostajecie rózgą? Zamiast okazać wdzięczność.
Niezdara. Podnieś to i zanieś do domu.
Jeżeli coś się zepsuje, potrącę ci z wypłaty.
Opowiem pani Landfried, co o niej mówisz.
Bardzo się rozczaruje.
Jeśli to panią uszczęśliwi.
Zapałki. Kupujcie zapałki.
Bezwstydna pannica.
Proszę. Kupujcie zapałki.
[BICIE DZWONÓW]
Nie, dziękuję. Wesołych Świąt.
Emil!
Ile zapałek sprzedałeś?
Żadnej. A ty?
Ja mam trzy grosze.
Może nie dostaniesz rózgą.
Po drodze znajdziemy jeszcze kogoś, kto od ciebie kupi.
Nie chcę wracać do sierocińca. Nie pozwolę się bić.
Co zrobisz? Tutaj zamarzniesz.
Nikt nie będzie za mną tęsknił.
Ja będę.
Proszę. Weź je i idź do sierocińca.
Nie możesz mi podarować swoich groszy.
Kto mówi o darowaniu? Sprzedasz mi trzy zapałki.
Jeśli nie przyniesiesz pieniędzy, dostaniesz lanie.
Spróbuję po drugiej stronie placu.
Franza już nie ma, na pewno coś sprzedam.
A jeśli nie?
Nie martw się.
Ruszaj do domu i się ogrzej.
Idź już...
Idź.
[BICIE DZWONÓW]
MĘŻCZYZNA: Zegar wybił siódmą.
Potrzebuje pan ognia? Do świeczek na choince?
To dla sierocińca.
Nie, dziękuję.
Zapałki. Zapałki.
Młoda dama z donośnym głosem.
Wracam do domu. Mam nogi jak sople lodu.
Mnie to pani mówi? Sprzedałaś wszystkie zapałki?
Niestety nie.
Dziś już nie sprzedasz. Powinnaś pójść do domu.
Zapałki. Kupujcie zapałki.
Odprowadzić cię? Mam nocną wachtę.
Mojej żonie to się nie podoba, ale służba nie drużba.
Nie, spróbuję po drugiej stronie.
Dobrze. Weź kilka kasztanów.
Więcej, ogrzejesz się.
Dziękuję.
Nie przesadzaj z pracowitością.
Będzie lodowata noc.
[SZUM WIATRU]
[SPOKOJNA MUZYKA]
[DŹWIĘK MAGICZNYCH DZWONECZKÓW]
GŁOS: Ingo...
[WYGWIZDYWANA MELODIA]
Dobry wieczór.
Dobrze idą interesy?
Zimno.
I ten wiatr...
Chce pan kupić zapałki?
[SPOKOJNA MUZYKA]
Mama mówiła, że kiedy spada gwiazdka, to oznacza, że ktoś umarł.
Twoja mama...
była mądrą kobietą.
Mówi pan tak, jakby ją znał.
Nie.
Ale ktoś, kto wie coś takiego, musi być bardzo mądry, prawda?
Nie mam pieniędzy.
Tam, skąd pochodzę, nie potrzebujemy ich.
Aha.
Wesołych Świąt, Ingo.
Wzajemnie.
Skąd pan zna moje imię?
[SZUM WIATRU]
Halo?
Halo?
[SPOKOJNA MUZYKA]
[BRZĘK MONET]
Dwanaście groszy.
Nieźle.
Nie dobrze, ale i nie źle.
Pokaż, co masz.
Siedem groszy. To wszystko?
Ale chcesz jeść, mieć ubrania i dach nad głową.
Czy to w porządku? Patrz na mnie, jak do ciebie mówię.
Kto się nie stara, ma kłopoty. Zawsze tak było.
[BUDUJĄCA NAPIĘCIE MUZYKA, BRZĘK MONET]
Nauczył mnie tego Gustaw Lemming,
który kiedyś kierował tym sierocińcem.
[SKRZYPNIĘCIE]
Przygarnął mnie, gdy moi rodzice w koszyczku...
Od niego nauczyłam się wszystkiego i prowadzę ten dom na jego zasadach.
A więc starajcie się.
Franz, co masz?
30 groszy. Sprzedałem wszystkie zapałki.
30 groszy.
Widzicie, jak to się robi.
Bierzcie przykład z Franza.
[BRZĘK MONET]
Nikt ci nie odbierze gęsiego udka.
Oby tak dalej, to zostaniesz moim następcą.
A ty co masz?
Trzy grosze.
To wszystko?
Odważyłeś się przyjść z trzema śmiesznymi groszami?
Wiesz, że muszę cię ukarać.
Nawet jeśli zaboli mnie to bardziej niż ciebie.
Żyły sobie wypruwam, i takie podziękowanie.
Jestem rozczarowana.
Dostaniesz dziesięć razów kijem.
Nie ode mnie, tylko od Franza.
Obaj się czegoś nauczycie.
Zmykajcie.
[BUDUJĄCA NAPIĘCIE MUZYKA]
Pochyl się.
Proszę, Franz.
Zrób to.
[BUDUJĄCA NAPIĘCIE MUZYKA]
[PLAŚNIĘCIE]
[PLAŚNIĘCIE]
Krzycz, bo cię porządnie biję.
[PLAŚNIĘCIE]
Au! Nie tak mocno.
- I biada ci, jeśli zakablujesz. - Nie zrobię tego, przyrzekam.
[PLAŚNIĘCIE]
Au! To boli. Au!
Nie przesadzaj. Wyjesz jak wściekły pies.
[PLAŚNIĘCIE] Au!
Tak lepiej?
Tak. I powiedz Indze, że nie jestem tchórzem.
Powiem.
[PLAŚNIĘCIE]
Au! Nie tak mocno.
Kto nie słucha, musi poczuć.
To boli. Au!
Mogę też?
[PLAŚNIĘCIE] Au!
Jeszcze raz.
[PLAŚNIĘCIE] Au!
[SZCZEKNIĘCIE]
Mam nadzieję, że się czegoś nauczyłeś.
Ty też.
Zasłużyłeś na nagrodę.
[BRZĘK MONET]
Jeśli Inga nie wróci do kolacji, zawiadomię żandarma.
[BICIE DZWONÓW]
MĘŻCZYZNA: Zegar wybił ósmą.
[SZUM WIATRU]
[SPOKOJNA MUZYKA]
[SZUM WIATRU]
[SPOKOJNA MUZYKA]
[SZCZĘKANIE ZĘBAMI]
[SZUM POWIETRZA]
Nie wracam.
Idę do domu.
[SZUM WIATRU]
[BUDUJĄCA NAPIĘCIE MUZYKA]
[SZCZĘKANIE ZĘBAMI]
[CHRAPANIE]
[BRZĘK MONET]
Nieźle nam dzisiaj poszło, co, Golo?
Proszę.
Jeszcze coś miałam zrobić...
a prawda, zawiadomić żandarma.
Ale nie dzisiaj, za bardzo się najadłam.
[GŁOŚNE BEKNIĘCIE]
Poza tym jest tak zimno, że psa by nie wygonił.
[BUDUJĄCA NAPIĘCIE MUZYKA]
[SZUM WIATRU]
[STUKOT]
[SKRZYPNIĘCIE]
[SZCZĘKANIE ZĘBAMI]
[SPOKOJNA MUZYKA]
[DŹWIĘK MAGICZNYCH DZWONECZKÓW]
Urosłaś przez ostatni rok...
Nie chciałem cię przestraszyć.
Mam nadzieję, że ci nie przeszkadzam.
Wprawdzie ten dom nie chroni przed zimnem,
ale wiatr nie daje się tak mocno we znaki.
Dawno tu nie byłam.
Kiedy żyli rodzice, wyglądało tu inaczej.
Tęsknisz za nimi.
Skąd pan zna moje imię?
Przecież mi powiedziałaś.
Nie mówiłam.
Może usłyszałem, jak ktoś mówił "Inga". Albo odgadłem.
Wyglądasz jak Inga.
Na pewno nie jesteś Kunegundą, a tym bardziej Ksantypą.
Sprzedałaś coś?
- Może jutro. - Jutro, możliwe.
[BICIE DZWONÓW]
MĘŻCZYZNA: Zegar wybił dziesiątą.
Inga.
Inga.
Inga.
Co ty tutaj robisz? O tej porze? W taką pogodę?
Ja...
Ej!
Co? Zatrzymaj się.
Stój, ty mały łobuzie.
Zaczekaj.
[ENERGICZNA MUZYKA]
[SZUM WIATRU]
Powiedział pan, że tam skąd pochodzi, nie potrzeba pieniędzy.
Tak? Muszę uważać na to, co mówię.
Co to za miejsce?
- Ładne? - Tak.
Niech mi pan o nim opowie.
To miejsce, jeśli można je nazwać miejscem,
dla każdego jest inne.
Każdy widzi je swoimi oczami.
To brzmi cudownie. Czemu pan tam nie został?
Mam tu coś do zrobienia.
Dla mnie?
Moi rodzice mówili, że gości trzeba czymś poczęstować.
A pan jest gościem.
Ma pan ciepłe ręce.
Moje są zawsze zimne.
[TRZASK ŁUPINEK KASZTANÓW]
Dobre.
[ENERGICZNA MUZYKA]
Stój.
Zatrzymaj się natychmiast.
[GRUCHOT]
O nie. To nie fair.
[ENERGICZNA MUZYKA]
[JĘKI]
[SZUM WIATRU]
[SZCZĘKANIE ZĘBAMI]
[SPOKOJNA MUZYKA]
[DŹWIĘK MAGICZNYCH DZWONECZKÓW]
[SZUM WIATRU]
[CIĘŻKI ODDECH]
[CIĘŻKI ODDECH]
To przecież...
zaraz...
Przecież byli trzej królowie.
Trzej królowie, tak?
Tak.
Nic nie zrobiłem.
To czemu uciekasz?
Myślisz, że w Wigilię mam ochotę się ścigać?
Bo dorośli są wszyscy tacy sami.
Nieprawda. Nie jestem taki jak inni.
Całkiem przemarzłeś. Usiądź, mam trochę herbaty.
Proszę.
- Jak się nazywasz? - Emil.
Poważnie? Ja też mam na imię Emil.
[SZUM POWIETRZA]
Gdybym mogła jedną zapalić, byłoby nam trochę cieplej.
Tylko jedną do zagrzania.
[SZUM WIATRU]
[SZCZĘKANIE ZĘBAMI]
[SYK OGNIA]
Co to jest?
Popatrz.
[TRZASK OGNIA, SPOKOJNA MUZYKA]
[SZUM WIATRU]
Widziałeś to wszystko?
Myślę, że spałem.
Pokój wyglądał tak jak dawniej.
Stół był nakryty, na nim ciasto...
a ciebie nie było.
Może ci się śniło.
Nie, to nie był sen. To się stało, gdy zapaliłam zapałkę.
Rodzice ci nie mówili, co robić, gdy nie wiesz, jak postąpić?
Mówili, że mam się nie bać.
Bo ten, kto się boi, niczego się nie nauczy.
W takim razie...
MĘŻCZYZNA: Zegar wybił jedenastą.
Muszę znaleźć Ingę.
Czy to ta twoja koleżanka z donośnym głosem?
Nie wróciła do sierocińca. Boi się, że dostanie lanie.
Chwileczkę, kto was bije?
Mnie możesz powiedzieć.
Emil - Emilowi.
Pani Landfried. Dlatego Inga miała skaleczoną rękę.
Nie zauważyła, że Inga nie wróciła do domu?
Nie zgłosiła mi, że mam szukać dziecka.
A to ja dziś pełnię służbę.
My jesteśmy jej obojętni.
Najważniejsze, żebyśmy przynosili pieniądze.
A ona wszystkie sobie zatrzymuje.
Bije dzieci,
nie zgłasza zaginięcia dziecka w lodowatą noc i jeszcze oszukuje.
Wszystko do siebie pasuje.
Wiesz co?
Odprowadzę cię do sierocińca, a pani Landfried poniesie karę.
Najpierw musimy znaleźć Ingę.
- Później jej poszukam. - Nie. Teraz.
Pójdę z panem.
Została tutaj przeze mnie.
Dobrze. Weź mój ogrzewacz.
A pani Landfried niech się modli, żeby Indze nic się nie stało.
[SZCZĘKANIE ZĘBAMI]
[SZUM PŁOMIENI]
To znowu się dzieje.
[SPOKOJNA MUZYKA]
[TRZASK OGNIA]
GŁOS: Ingo...
Mama?
Inga. Tutaj jesteś.
Tata.
[SZUM WIATRU]
Znowu miałaś sen?
To nie sen. Tam byli moi rodzice. Widziałam ich.
Możesz ich sam zobaczyć.
Wierzę ci. Mnie nie musisz nic udowadniać.
Proszę, zapal się. Chcę ich znowu zobaczyć. Zapal się.
[SZLOCH]
Nie bój się, będą się palić.
Zapalą się.
[SZUM POWIETRZA]
Proszę.
Przecież są mokre, nie zapalą się.
Spróbuj jeszcze raz.
[SPOKOJNA MUZYKA]
Mówiłam.
Musisz w to uwierzyć.
Do widzenia, Ingo.
[DŹWIĘK MAGICZNYCH DZWONECZKÓW]
[SZUM WIATRU]
[SYK PŁOMIENI]
- Mama? - Inga.
- Inga. - Tata?
To ty.
Mamo.
Mamo. Tato.
[SYK PŁOMIENI]
Tak bardzo tęskniliśmy.
[RADOSNA MUZYKA]
[SYK PŁOMIENI]
Jak tu ładnie. I ciepło.
Już zawsze będziemy razem?
Tak.
Obiecuję.
[RADOSNA MUZYKA]
[SZUM WIATRU]
Tam mieszkała Inga. Może tu jest.
Możliwe.
[STUKOT]
Nie otwiera się.
Tam jest Inga.
Gdzie?
Inga.
Inga.
[SPOKOJNA MUZYKA]
Inga.
NAPIS: Dom Spokoju.
Emilu, teraz twoja kolej.
Głowa prosto.
O nie...
[SKROBANIE]
Jak się ma 20 lat, to już się nie rośnie. Będę wyższa od ciebie.
Nie sądzę. Sporo urosłem.
Spójrz, byłem taki, gdy miałem tyle lat, co ty teraz.
Tę kreskę narysowała moja koleżanka Inga.
Gdzie jest teraz?
Przy mnie, zawsze. Tu w środku. I tu.
Jak to?
Inga zawsze dawała coś od siebie, dlatego jest wszędzie.
Niespodzianka.
DZIECI: Cześć, Emilu.
Witajcie, dzieci.
Wesołych Świąt, Emilu.
Wzajemnie.
Mamy dla was szaliki i czapki. Sama zrobiłam.
Dziękuję.
Znowu ma być taka sroga zima, jak wtedy...
Wieczorem służba?
Na szczęście nie. Będziemy świętować w domu.
Co słychać u pani Landfried po wyjściu na wolność?
Kontroluję ją.
Że też pozwoliłeś jej tu pracować po tym wszystkim.
Każdy zasługuje na drugą szansę. Inga by tak samo postąpiła.
Przyszedł handlarz.
- Na razie. - Do zobaczenia.
- Już idę. - Zobaczmy, co tu mamy...
Witam.
Ma pan towar? Ludzie pytają. Oszaleli na tym punkcie.
Mam wyrzeźbionego osiołka. Ile pan za niego da?
Luiso, co chcesz za swojego osła?
Dziesięć jabłek.
Potrzebuję cały żłóbek. Osła, krowę, Marię i Józefa, kolędników...
Mamy wszystko.
Chcemy za to dziesięć kiełbas, dwa duże sery,
po 50 jabłek i gruszek i trzy gęsi.
Trzy?
Z czerwoną kapustą i knedlami.
Zgoda.
Bardzo ładnie, Franz.
Jak skończysz, możesz pomóc przy kolacji?
- Chętnie, szefie. - A towar?
Na dole.
Nie zapomnij.
NAPIS: Dziękujemy za dary.
NAPIS: Nigdy więcej pracy dzieci.
Towar jest tutaj.
Jakie ładne...
Prześliczne...
Chodźcie ze mną. Do oranżerii.
Co pani tu robi, pani Landfried?
Chciałam...
Gdzie postawić skrzynię z bombkami?
Przy choince.
Ale najpierw musi pani każdą bombkę wypolerować.
Wszystkie?
Tak.
Jeśli będą błyszczeć jak gwiazdki, dostanie pani udko z gęsi.
Niech się pani postara. Hop, hop.
Golo, zostań.
Golo!
Już nikt mnie nie słucha.
[KOLĘDA "CICHA NOC"]
To też dla pani.
Dlaczego tu tak cicho?
Gdzie są wszyscy?
Dzieci!
[RADOSNE KRZYKI]
Pomocy.
Poddaję się.
Poddaję się.
Pomocy.
[RADOSNA MUZYKA]
[SZUM POWIETRZA]
Wesołych Świąt, Ingo.
Wesołych Świąt, Emilu.
NAPISY NA PODSTAWIE TŁUMACZENIA AGNIESZKI WOJCIECHOWSKIEJ:
BARBARA JAKUBOWSKA
KONIEC
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.