All language subtitles for Regreso a Las Sabinas (2024) -E70

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian Download
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Wyjeżdżam z Manterany. Jedziesz ze mną?

- Proszę, nie zostawiaj mnie samej. - Już jesteś sama.

POPRZEDNIO

- Błagam cię, Esther. Nie jedź. - Zostaw mnie.

Czasami zastanawiam się, jak wyglądałoby moje życie,

gdybyś to ty umarła zamiast taty.

Żyłam życiem, o jakim marzyłam.

Myślałem, że jestem jak tata.

Ale nie.

Nie jestem jak on.

- Ty jesteś. - Nie!

- Odebrał mi moje życie, mamo. - Tano, błagam, opuść broń.

Wiem, dlaczego go bronisz.

Kocham cię ponad wszystko.

Kto nie chciałby do ciebie wrócić?

Ale to już koniec.

- Nie! - Tano!

POWRÓT DO LAS SABINAS

To wszystko twoja wina, Miguel.

To wszystko twoja wina, draniu!

Dlaczego odebrałeś mi jedyną rzecz, jaka była dla mnie ważna?

Tano, proszę. Uspokój się.

Opuść broń.

- To już koniec. - Tano, nie! Proszę.

Wejdźcie do środka.

Dokąd? Stójcie!

- Pozwól im odejść. - Nikt nigdzie nie pójdzie!

Nie ruszać się!

- Tano, posłuchaj mnie. - Uspokój się.

Nie jesteś jak twój ojciec.

Opuść broń, proszę.

- Nie bądź jak on! - Zamknij się.

- Proszę! - Cicho.

Nic nie mów.

Tano, spójrz na mnie.

Tano.

Miguel nic nie zrobił.

Nie ma nic wspólnego z tym, co się z nami stało.

Nie zostawiłam cię dla niego. Nie jesteśmy razem.

Nie krzywdź go.

- Opuść broń. - Kłamiesz.

Uzbrojony mężczyzna i kilkoro cywilów.

Jeszcze nie dotarliśmy. To Tano Larrea.

To się nie dzieje naprawdę.

Nie! Nie Gracia!

Jeśli się ruszysz, zastrzelę was.

- Przysięgam. Oboje! - Nie, Tano.

To sprawa pomiędzy nami.

Przyszedłeś po mnie.

To moja wina. Pozwól Gracii odejść.

Stój! Nie ruszaj się!

Wiem, że to nie ty.

To nie ty.

Jesteś zraniony i cierpisz.

Myślisz, że ten ból odejdzie, jeśli skrzywdzisz nas

albo siebie? Tak się nie stanie.

Nie jesteś tchórzem. Jesteś odważnym mężczyzną.

Silnym.

Taki byłeś, odkąd byliśmy dziećmi, pamiętasz?

Kiedy chodziliśmy nad wodospad.

Cokolwiek się dzieje, poradzimy sobie z tym razem, bo jesteśmy z tobą.

Kłamiesz.

Kłamiesz.

Opuść broń, proszę.

Bądź odważny. Opuść ją.

Spójrz na swoją bratanicę.

Patrzy na ciebie.

Spójrz na swoją mamę.

Popatrz na nią.

Nie chcesz zniszczyć jej życia.

Chcesz, żeby została bez synów?

Jest twoją matką. Kocha cię najbardziej na świecie.

Bądź odważny. Opuść broń. Już dobrze.

Proszę.

Opuść strzelbę.

Wszystko w porządku.

Już dobrze.

Daj mi ją.

Spokojnie. Daj.

Daj mi.

Już dobrze.

STRAŻ OBYWATELSKA

Mamo.

Jak się masz?

Przepraszam.

Tak bardzo mi przykro.

Manu, możesz nas zostawić?

Proszę.

Będę na zewnątrz, gdybyś czegoś potrzebowała.

Jak się czujesz?

W końcu moje lęki stały się rzeczywistością.

- Jestem jak tata. - Nie.

Nie jesteś jak on.

Nikogo nie skrzywdziłeś,

tylko siebie.

Zawsze widzisz w ludziach to, co najlepsze.

Nawet we mnie.

Czego się spodziewałeś?

Jestem twoją matką.

Wiem, że mówisz to z serca,

ale muszę być z tobą szczery.

Zabiłem tatę.

- Nie, kochanie… - Daj mi dokończyć.

Nie mówię o tym, że nie daliśmy mu leków

i umarł. Mówię o tym, co było wcześniej.

Co?

Jego atak serca. To ja go spowodowałem.

Podmieniłem mu leki.

- Nie… - To była moja wina.

- Nie. - Tak, mamo.

A potem obwiniłem Miguela o to, że mu nie pomógł.

Mógłbym powiedzieć, że nie mogłem tego dłużej znieść.

Jego bicia, wyzwisk, krzyków.

Wszystkiego, co robił tobie, mnie i Miguelowi.

Mógłbym powiedzieć, że to dlatego, ale nie.

Nienawidziłem go, mamo.

Nienawidziłem go tak bardzo, że chciałem, aby umarł.

Rozumiesz?

Przepraszam.

- Kochanie. - Tak mi przykro.

- Skarbie… - Jestem potworem.

- Chodź do mnie. - Proszę, nie.

- Chodź. - Nie.

Już dobrze.

Dziękuję.

- Dziękuję. - Nie ma za co.

I ja dziękuję tobie.

Za uratowanie mi życia.

I mojemu bratu.

To wszystko moja wina.

- Nie powinienem był mieszać przed ślubem. - Nie.

- Tak. - To nie ma z tobą nic wspólnego.

Z Tano nie jest dobrze.

Wiem. A ty za to zapłaciłaś.

Bardzo mi przykro.

Jak on się ma?

Nie czuje się dobrze.

- Podać ci coś? - Nie.

Chcę wam coś powiedzieć. To ważne.

Tano zrobił straszne rzeczy.

Rzeczy, które…

Ale…

nigdy go nie opuszczę.

Nigdy z niego nie zrezygnuję.

Chcę, żebyście to wiedzieli.

Chodź do mnie.

- Mówiłeś Pace, że będziemy? - Tak.

- Że przyjdziemy po nasze rzeczy? - Wysłałem jej wiadomość.

Dziwne. Nikogo nie ma w domu.

Paca?

Paca!

Paca?

- Sprawdzę na górze. - A ja w ogrodzie.

Paca!

Paca!

Paca!

Paca!

Paca!

Paca!

Tato!

Tato, szybko!

Paca!

Paca, co ty zrobiłaś?

Esther. Chodzi o twoją mamę.

Paca.

Paca!

Jeśli chcesz papierosy, załatwię ci.

Nie, nie palę.

To dobrze.

Jesteś zdrowa.

Jak masz na imię?

Carmen.

Ruth.

Czemu tu jesteś?

Przez niesprawiedliwość.

Wszyscy tak mówią.

W moim przypadku to prawda. Jestem bizneswoman

i mam wielu wrogów, którzy mi zazdroszczą.

- Czyli masz pieniądze. - Nie będę kłamać. Mam.

I bardzo dobrych prawników,

którzy mogą ci pomóc, jeśli ty pomożesz mnie.

Powiedz mi więcej o sobie.

Jestem żoną wspaniałego mężczyzny,

ale o słabym zdrowiu.

Mam trzy córki. Palomę,

Esther i Gracię. Trochę mi ją przypominasz.

Coś ci powiem.

W dniu, kiedy tu trafiłam,

kiedy to było? Piętnaście…

ROK PÓŹNIEJ

Musimy znaleźć kogoś do sprzątania.

I gosposię, kiedy urodzi się nasza córeczka.

Przyjechaliśmy tu, bo tego chciałaś, ale zawsze możemy wrócić na Teneryfę.

Wszystko jest dobrze.

I będzie dobrze. Po prostu…

nie jest mi łatwo.

Dlatego to mówię.

Zbyt wiele wspomnień…

także tych złych.

Chcę wychować naszą córkę w El Acebuche.

Jestem tego całkowicie pewna.

Dlatego wróciliśmy, prawda?

Czym cię mama karmi? Jesteś taka wysoka.

- Skarbie! - Tato!

- Cześć! - Tak się cieszę, że jesteście,

chociaż tylko na chwilę.

- Co słychać? - Cześć, wielkoludzie!

Tęskniliśmy za tobą!

- Jak się masz? - A ty?

Jaki wyrośnięty i przystojny.

- Jak studia? Dobrze? - Bardzo dobrze.

A to co?

Dokładnie taka, jaką chciałem.

- Cóż… - To twoja?

- Mogę pożyczyć, prawda? - To mojego syna utrapieńca.

Kiedyś się na tym zabije.

Trochę szacunku. Pewnie, że możesz pożyczyć.

Gratulacje.

Dzięki.

Paryż jest piękny, co?

Tak. Ale jadę tam do pracy.

- Daj spokój, to Paryż! - Paryż jest do bani.

Nie przepadam za Madrytem, ale jest blisko.

Myślisz, że nie przyjadę cię odwiedzić?

SPÓŁDZIELNIA ECORANA

- Tato. - Synu!

Jak się masz?

- Jak leci? - Bardzo dobrze.

Jesteś taki przystojny.

- Cześć. - Jak się masz?

Wspaniale.

Jak Madryt?

Dobrze. Wyprowadziliśmy się już z mieszkania.

No tak.

Lucas ma ci coś do powiedzenia.

Co jest?

Spokojnie. To nic złego.

Rozmawiałem wczoraj z mamą

i chociaż ona i Julia wyjeżdżają do Paryża,

ja chciałbym kontynuować studia w Madrycie.

Co o tym sądzisz?

Co sądzę? To wspaniale.

Wynajmie mieszkanie z przyjaciółmi

i będzie mógł cię odwiedzać w czasie dłuższych przerw

i w wakacje. Coś wymyślimy.

Tak się cieszę. Zwłaszcza teraz, kiedy Lucia jedzie do Rzymu.

Przyjęli ją na historię sztuki, tak?

- Zgadza się. - O tym marzyła.

Bardzo się cieszy. Będzie mogła spędzić więcej czasu z mamą.

- A kiedy jedziecie do Paryża? - Jutro.

- Co? - Tak szybko?

Tak. Mówiłam ci, kiedy ostatnio rozmawialiśmy przez telefon.

Zapomniałem.

Chodź tutaj!

- Hej, ja zostaję! - Dlatego się tak cieszę.

Co u ciebie, Manuela?

U mnie dobrze, ale ty nie masz kasku.

Muszę ci wypisać mandat.

Serio?

Nie możesz mi dać pouczenia?

Ostrzegałam, że nie możesz jeździć bez kasku,

i teraz wystawię ci mandat.

Nie możesz zrobić wyjątku?

Jesteśmy z jednego miasteczka. Znamy się od wieków.

Tańczyliśmy nawet razem na weselu.

I co?

To zbliża.

Taniec i te sprawy. Zapomniałaś, co?

Tak to dla ciebie wygląda?

Nie wiem. A jak?

Jeździsz na hulajnodze bez kasku przed autem Straży Obywatelskiej,

w dodatku pod prąd, żeby ze mną flirtować?

Zadziałało.

Nie byłoby łatwiej po prostu się ze mną umówić?

Zgodziłabyś się?

Nie wiem. Spróbuj.

Zabrzmiało jak zgoda.

Dziś jest festiwal w San Luis.

- Pójdziemy razem? - Nie musisz pytać.

Nie potrzebuję twojego numeru telefonu. Już go mam.

Podaj mi numer dowodu.

Jeśli szybko zapłacisz, oszczędzisz 50 procent.

Co to jest?

Mandat za jazdę na hulajnodze bez kasku.

Uważasz, że ta kwota jest uzasadniona?

Bezpieczeństwo obywateli jest bezcenne.

Żartujesz sobie?

Biorąc pod uwagę pensję mojego syna, to majątek.

Mogę zapytać, dlaczego sam nie przyszedł?

Nie wie, że tu jestem.

Nie będzie zły, kiedy się dowie?

Nie zrozum mnie źle, Trini, ale jesteś nadopiekuńcza.

- Niepotrzebnie. - Nie masz dzieci, co?

Właśnie.

To nie ogranicza się do Richiego.

W trybie opiekuńczości posuwasz się za daleko.

Zobacz, co zrobiłaś z Emilio.

Wyrzuciłaś motykę, żeby nikt nie mógł jej znaleźć.

Nie żebym miał ci to za złe.

A propos,

jestem twoją dłużniczką.

Gdybyś nie porozmawiał z prokuratorem i sędzią Vigil,

nie byłoby mnie tutaj.

Cała przyjemność po mojej stronie.

Poza tym Emilio nie był odpowiedzialny za śmierć Óscara.

Doceniam twoją pomoc.

A co z mandatem?

Z mandatem? Nic.

Przynajmniej próbowałam.

Miłego dnia.

Hej, Trini.

Może zabrzmi to dziwnie, ale…

chciałabyś pójść ze mną do kina?

Nie podoba mi się, że już jutro wyjeżdżacie.

Przyjedziesz z dziadkiem odwiedzić nas w Paryżu?

Oczywiście! Choćbym miała go zaciągnąć siłą.

Dzięki za pomoc.

Powiedziałeś tacie, że zostajesz w Madrycie,

i mój wyjazd do Rzymu nie wydaje się już taki straszny.

Jego twarz promienieje.

Tak. Za każdym razem, kiedy widzi moją mamę.

Myślą, że tego nie widzę, ale to jasne jak dzień.

Czy Gracia ma kogoś w Madrycie?

Nic mi o tym nie wiadomo.

Na pewno nie. A twój tata?

Nie. Szkolna dyrektorka zawsze go podrywa.

Twój tata i moja mama są w sobie totalnie zakochani.

Pomyślałam, że możemy…

Julia, zajmij się swoim życiem.

Może oni nie chcą niczego robić.

Chcą, ale są oderwani od rzeczywistości.

Nie oszukasz mnie.

Chciałbyś, żeby byli razem tak samo mocno, jak ja. Pomożesz?

Dobra.

Cześć, mamo. Jakie masz plany na dzisiaj?

Hej.

Cześć.

Cześć.

Gratulacje.

Dziękuję.

Jak sprawy na Teneryfie?

Dobrze. Bardzo dobrze.

Ale nic nie równa się z Manteraną.

Przyjechałaś na kilka dni czy…?

Nie. Planujemy tu zostać.

Tomás i ja chcemy wychować tu naszą córkę.

To dziewczynka.

Nie ma lepszego miejsca na szczęśliwe dzieciństwo.

Cieszę się, że ci się układa.

We wszystkim.

Dziękuję, Miguel.

Esther…

Przykro mi z powodu tego, co się między nami wydarzyło.

Zwłaszcza na końcu.

- To nie mogło zakończyć się inaczej. - Wiem.

Nie obwiniaj się. Ja…

staram się tego nie robić.

Paca byłaby szczęśliwa wiedząc, że masz się dobrze.

I że urodzisz jej wnuczkę.

Byłaby w siódmym niebie.

Wiem, że to był ciężki rok.

Mieliśmy z Pacą różne poglądy na sprawy, ale zawsze ją szanowałem.

Byliśmy rodziną.

Paca była…

Po prostu Pacą.

Zgadza się.

- W takim razie do zobaczenia. - Jasne.

- Pa. - Pa.

Tak, Lucia?

Czyli Esther i Tomás przeprowadzili się do El Acebuche.

Na to wygląda.

- Dobrze wyglądała. - Tak?

Niedługo urodzi.

Dzieciaki się postarały, żeby przygotować tę rodzinną kolację.

To prawda.

Myślałam, że wolą zjeść z przyjaciółmi.

Czekaj. Są tylko dwa miejsca.

Nie miało nas być pięcioro?

Nie. Nie możemy zostać.

Jasne. A dlaczego?

Idziemy ze znajomymi na festiwal w San Luis.

Lucia też.

Szkoda.

Tak, chcieliśmy zjeść z wami.

Jasne.

W każdym razie smacznego.

Tak. Smacznego.

Oczywista zasadzka.

Podręcznikowa.

- Chyba możemy jeść. - Oczywiście.

- Wygląda pysznie. - Tak.

- No proszę… - Ładnie pachnie.

Esther!

Właśnie do ciebie jechałam. Gratuluję.

- Dzięki. - Miguel mi powiedział.

- Jak się czujesz? Dobrze? - Tak.

Nie możemy się doczekać. To już niedługo.

Powinnam była do ciebie zadzwonić, ale…

mieliśmy urwanie głowy w Las Sabinas i Ecoranie…

Nie martw się.

Też mogłam do ciebie zadzwonić i tego nie zrobiłam.

Tak…

Miguel mówił, że zostajecie.

I że to dziewczynka.

Pokocha naszą huśtawkę.

Dobrze, Paloma…

Może pójdziemy coś zjeść albo się napić?

Muszę jechać do San Luis. Do zobaczenia.

A potem spytałam Julię, co by wolała.

Mieszkanie na szóstym piętrze bez windy w Le Marais w Paryżu

czy domek 40 kilometrów za miastem.

- I co powiedziała? - Że mieszkanie.

Oszczędzę na dwóch karnetach na siłownię.

Toast?

Za Paryż, twój sukces i za ciebie.

Dzięki.

Zawsze chciałaś podróżować.

Tak. I niezbyt mi się to udawało.

Za to ty w młodym wieku wyjechałeś do Edynburga.

To było dawno temu.

To prawda.

Ale dziś jesteśmy tu.

Za nas.

Za nas.

Nie jesz tego?

Zachowałem na koniec.

- Serio? - Nie.

To znaczy tak.

- Naprawdę? - Nie, żartuję.

- Było z boku. - Zjem ser, nie szkodzi.

Richi, masz piękną cerę.

To po mamie.

I ta postawa.

Kiedy się wystroicie, wyglądacie świetnie.

Zobacz.

- Mama! - Synu?

Wspólna kolacja?

- Nie. - Dokąd idziesz?

- A ty? - Na tańce z Manuelą.

Ja do kina.

Cześć, Trini.

Kupiłem bilety.

Ale mam tylko dwa.

Serio, mamo?

- Nie, ja nie idę. - On idzie na tańce.

- Z Manuelą. - Dzięki Bogu. Z Manuelą?

Do kina? O co tu chodzi?

Núñez mnie zaprosił.

Pablo.

- Pablo mnie zaprosił. - Kiedy?

A to co? Też jedziecie na tańce do San Luis?

Nie, do kina. Razem.

Świetnie.

Co to za mina? Masz coś przeciwko?

Wysłałeś ją, żeby anulować mandat.

Że co?

Nic, musimy już iść. Bawcie się dobrze. Do zobaczenia.

Tak. Bawcie się dobrze.

To normalne?

Moja mama na randce z twoim szefem?

Jesteś głuptasem.

- Co? - Nie odbierz tego opacznie, ale…

pięknie wyglądasz.

Żadnych nieporozumień.

Dziękuję.

I za kolację.

Minęło sporo czasu, odkąd spędziliśmy...

tak miło czas. Tak…

- Normalnie? - Właśnie.

Moglibyśmy to powtórzyć.

Bardzo chętnie.

Ale nie wiem, kiedy…

Kiedy wracasz? W wakacje?

Pewnie na Gwiazdkę.

Co?

Nie tylko wyglądasz pięknie.

Jesteś piękna.

Byłaś piękna jako dziewczynka, nastolatka, i nadal jesteś.

- Dobrze, wystarczy… - Pozwól mi dokończyć.

Choćby tylko dlatego, że jutro wyjeżdżasz.

Jesteś po prostu piękna.

I nie martw się o Lucasa.

Zaopiekuję się nim, kiedy będziesz w Paryżu.

Na to liczyłam.

Posprzątamy ze stołu?

Nie, zostaw. Jest późno.

- Na pewno? - Tak. Sama to zrobię.

Dobranoc.

Uważaj na siebie.

Co tu robisz?

Idę spać.

Już? Sama?

- A Miguel? - Co…

Nie zauważyłaś, że kolacja była wymówką, żebyście pobyli sami?

- Tak. To było jasne. - No i?

Myślisz, że powinniśmy być razem, bo tego chcecie?

Nie. Bo wy tego chcecie.

Odkąd byliście dziećmi.

Może to dobry powód, żeby nie być razem.

Nie jesteśmy już tacy sami jak kiedyś.

Nadal się kochacie.

- Widać to, kiedy jesteście razem. - Cóż…

Nadal kochasz go tak jak wtedy, kiedy dał ci bransoletkę.

Albo kiedy zgubiła się Gretel.

Powiedział ci: „Kto nie chciałby do ciebie wrócić?”.

- Skąd to wszystko wiesz? - Nieważne.

Nie. Bardzo ważne.

Dobrze. Czytałam twój pamiętnik.

Grzebałaś w moich rzeczach?

W Wielkanoc. Szukałam czegoś i to znalazłam.

Czy świat stanął na głowie? To matki powinny czytać pamiętniki córek.

Nigdy nie byliśmy tradycyjną rodziną.

Nie żartuję.

Nie uszanowałaś mojej prywatności.

Zmieniasz temat.

Jutro możesz mi udzielić reprymendy.

Ale teraz powiedz, że nie kochasz Miguela

i że nie chcesz z nim być.

Nie możesz.

Cześć.

- Spałeś? - Właśnie miałem się położyć.

Muszę ci coś powiedzieć.

Teraz?

Coś o Lucasie, kiedy był dzieckiem.

W poniedziałki zmuszał się, żeby pójść rano do szkoły.

Mówił: „ Mamo, czemu nie jest sobota i nie mogę z tobą zostać?”.

Odpowiadałam: „Jeśli będziesz tęsknił za mną w szkole,

połóż rękę na sercu i poczuj, jak bije.

Bo między moim sercem a twoim jest niewidzialna nić,

która nigdy nie pęknie. Bo nigdy nie przestanę cię kochać”.

I, Miguel…

Wiem, że jutro wyjeżdżam.

Ale muszę ci powiedzieć, że cię kocham,

i że zawsze cię kochałam.

I że, gdybyś się zgodził…

bardzo chciałabym z tobą być.

Wiem, co powiesz. Że zbyt wiele

między nami się wydarzyło.

Ale nie chcę wracać do tego, co było.

Chcę być z tobą teraz, kiedy nie jesteśmy już dziećmi.

I chcę normalnego życia.

Chcę wiedzieć, kim teraz jesteś.

Jakie filmy lubisz,

czy śpisz na plecach czy na boku,

co lubisz robić w soboty, kiedy nagle zaczyna padać…

Jak to możliwe, że tego nie wiem,

skoro nigdy nie kochałam nikogo tak mocno jak ciebie?

Chcę dokładnie tego, co ty.

Przysięgam.

Ale nie możemy.

Ja nie mogę.

Z powodu Paryża?

- Jedź ze mną. - Nie chodzi o Paryż.

Moglibyśmy żyć gdziekolwiek.

Sama to powiedziałaś.

Zawsze, kiedy jesteśmy razem, wszystko idzie nie tak.

Nie mogę do ciebie wrócić, a potem cię stracić.

Nie zniósłbym tego.

Lepiej zostawmy to tak, jak jest.

- To najbardziej rozsądne. Tak. - Wiem.

- Przepraszam, że cię niepokoiłam… - Nie.

Nie musisz przepraszać.

Masz rację.

I może to lekkomyślne

albo absurdalne…

ale kocham cię.

Będę w Manteranie jutro do południa.

I jak film? Podobał ci się?

- Film nie za bardzo. Ale towarzystwo… - Nie chcę wiedzieć.

Trudno. Towarzystwo było wspaniałe.

Nie mów mi, że…

Tak. Bardzo polubiłam Pablo. Myślę, że on mnie też.

Przyzwyczajaj się, bo jeszcze się z nim spotkam.

- O rany… - A jak u ciebie?

Super.

Warto było zapłacić ten mandat.

- Dzień dobry. - Dzień dobry. Kawy?

Nie, dziękuję. Piłam już, po wizycie w zakładzie karnym.

Jak Tano?

Cóż…

lepiej niż w zeszłym tygodniu. Wydaje się mniej przybity.

- Pomału. - Tak.

Wiesz, gdzie jest Emilio?

Pewnie śpi.

Nie. Zajrzałam do jego sypialni i go tam nie było.

- Nie widziałam go nigdzie. - Ja też nie.

Ma wyłączony telefon.

Wczoraj dobrze się czuł?

Nie było nas, ale chyba tak.

Pewnie poszedł w pole.

Niemożliwe. Przyszedłby na śniadanie.

Co jest?

Nic. Po prostu już raz się to zdarzyło.

Wtedy, kiedy zgubił się w lesie.

Na pewno nic mu nie jest i martwimy się bez powodu.

Będę w Manteranie jutro do południa.

- Mamo. - Co?

- Musimy jechać. - Tak.

Będę bardzo tęsknić.

Ja też.

- Widzieliście Emilio? - Nie. Co się stało?

Szukamy go od dłuższej chwili.

Richi sprawdzał na wzgórzu, ale nigdzie go nie ma.

A jeśli miał kolejny udar?

Powinniśmy zawiadomić Straż Obywatelską.

Co to?

Emilio! Gdzie byłeś?

- Hej! - Nie masz pojęcia, jak się martwiliśmy.

- Dzwoniłam setki razy. - W lesie nie ma zasięgu.

- Po co byłeś w lesie? - Nie byłem.

Przechodziłem przez niego po drodze do domu Antonio.

Słyszałem, że znalazł szczeniaka i nie może go zatrzymać.

Jest twoja?

Nie. Wasza.

- Naprawdę? - Tak. Ale będzie mieszkać tutaj.

Będzie jej wygodniej w Las Sabinas

niż w mieszkaniu w Paryżu albo w studenckiej dziupli w Madrycie.

Dzięki, dziadku.

- Jest słodka i lubi zabawę. - Jak się wabi?

Cóż…

możecie wybrać imię.

Gretel.

Chcę ją nazwać Gretel.

Jesteś taka słodka.

To dla ciebie.

Co to?

Pamiętasz tę ścieżkę z kamieni, którą ułożyłaś dla Gretel?

Zatrzymaj je. Żebyś zawsze znalazła drogę do domu.

Tomás powiedział mi, że tu jesteś.

Esther, ja…

Będę szczera. Źle się czułam po naszej wczorajszej rozmowie.

- Dlaczego? - Bo byłaś bardzo chłodna.

Rozumiem, że nie jest ci łatwo no nowo się tu odnaleźć,

że wszystko do ciebie wraca…

że twoja mama zmarła w okropnych okolicznościach.

- ale ja nie… - Co?

Zawsze byłyśmy przyjaciółkami.

I zawsze byłyśmy blisko, chociaż nasze rodziny były sobie wrogie.

Nie rozumiem, co się dzieje.

Cóż, nie było mnie przez rok.

Tak.

Ale spędziłyśmy osobno wiele lat, a zawsze, kiedy się spotykamy,

czuję się, jakby czas stanął w miejscu.

Czego chcesz, Paloma?

Być twoją przyjaciółką.

Bardzo cię kocham, Esther.

Chciałabym, żeby wszystko było tak jak kiedyś.

Moja mama nie żyje.

Nic nie może być tak jak kiedyś.

Czemu nie pozwolisz mi pomóc ci przez to przejść?

Też straciłam matkę i dobrze wiem…

Porównujesz wypadek do tego, co stało się z moją mamą?

Twoją zabił samochód. To nie była niczyja wina.

Moją mamę zabiło to obrzydliwe miasteczko.

Rozumiem, że ciężko ci zaakceptować jej decyzję.

Ale nie obwiniaj nas.

Ty ją zabiłaś, Paloma. I twój ojciec, Silvia,

Manuela i wszyscy inni.

Dała wam wszystko, co miała, a wy odwróciliście się do niej plecami.

Zaczekaj. Czy nie zrobiła tego, bo ją zostawiłaś?

Nie możesz tego unieść, więc wolisz myśleć…

Osądziliście ją swoją odrażającą wyższością moralną.

Zmusiliście ją, żeby wzięła te tabletki.

- Pozwoliliście, by umarła w samotności. - Mylisz się.

I jest mi bardzo przykro.

Bo jeśli naprawdę tak myślisz, będziesz bardzo cierpiała.

Nie tak bardzo jak ty.

To groźba?

- Wznawiam projekt wydobywczy. - Co takiego?

Esther, nie…

Wiesz, ze nie spełnia wymogów środowiskowych.

Zależy, jak na to patrzeć.

Zapewniam cię, że po ostatniej zmianie politycznej,

ci u władzy są po mojej stronie, nie twojej.

Nie wiesz, co mówisz.

Przemysł wydobywczy nie jest dobry dla nikogo.

Mów za siebie.

Ja i całe miasteczko będziemy przeciwko tobie.

Nie boję się.

Twoja matka próbowała i nie poszło jej dobrze.

Tym bardziej powinnam spróbować.

Uznaj to za hołd dla jej pamięci.

Zawsze myślałam…

że odziedziczyłaś dobre cechy swojej mamy.

Teraz widzę, że również te złe.

I masz rację, Esther.

Nie możemy być przyjaciółkami.

Jak to możliwe, że nie wiem tych rzeczy,

skoro nikogo nie kochałam tak bardzo jak ciebie?

Muszę coś załatwić.

Dobra dziewczynka!

Ten mały pulchniutki…

Gdzie jest Gracia?

Wyjechała chwilę temu.

- Cholera. - Co się stało? Wszystko w porządku?

Jestem głupi i nic nie jest w porządku.

- To się stało. - O co chodzi?

Czemu do niej nie zadzwoniłeś?

To nie jest rozmowa na telefon.

Jej pociąg jeszcze nie odjechał.

Z której stacji?

DWORZEC FRANÇA

Szybciej!

Zobaczmy. Dziesiąty, 11, 12…

Peron 14, kochanie.

Paryż?

To tu, Juli.

Zobaczmy.

Przepraszam.

Przepraszam, pociąg do Paryża?

- Tam, ostatni na tym peronie. - Dziękuję.

Przepraszam.

To tutaj.

Przepraszam.

Gracia!

Gracia!

- Weźmiesz walizkę? - Mamo.

- O co chodzi? - Gracia!

Zaczekaj.

Zawsze zostawiam ulubione jedzenie na koniec.

W deszczowe popołudnia

lubię siedzieć na kanapie pod kocem i oglądać Westerny.

Czasem śpię na boku, a czasem nie.

Wiem, że już po 12, ale mam nadzieję, że zdążyłem.

Każdy rodzi się w jakimś miejscu…

i rodzinie.

Miejsca, tak jak rodziny,

przeżywają rozczarowania i straty.

A jednak, choć bywa ciężko…

walczą ze wszystkich sił, aby pokonać trudności.

Matki.

Ojcowie.

Córki.

Przyjaciele.

Siostry.

Wszyscy mają ze sobą coś wspólnego:

nigdy się nie poddają.

Powiadają, że miłość zawsze wygrywa.

To może być prawda.

A to może być…

zwyczajna…

historia miłosna.

Napisy: Katarzyna Orkan-Łęcka

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.