Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Nawet twój majątek nie wynagrodzi mi obrzydzenia,
jakie czułam, kiedy po raz pierwszy mnie pocałowałaś.
Było mi tak niedobrze…
POPRZEDNIO
…że musiałam się powstrzymywać, żeby nie zwymiotować.
Ktoś ukradł ten lek z mojego gabinetu. Wiem, że to ty.
Albo powiesz dziś wszystko Gracii, albo zrobię to sama.
Moja ginekolożka.
Znalazła ślad dziwnego leku w mojej krwi.
Ktoś musiał mi go podawać bez mojej wiedzy.
Molinowie myślą, że Carmen podtruwała Gracię.
To nie była Carmen. Rozmawiałam z nim dziś rano.
- Z kim? - Z Tano.
Cholerny drań!
Powiedz jej.
To nie Carmen dała ci te tabletki. To on.
Okłamałam cię. Udawałam ciążę.
Nie chcę cię nigdy więcej widzieć.
POWRÓT DO LAS SABINAS
Obudził cię?
Nie.
Wracaj do łóżka. Ja się nim zajmę.
Podtrzymuj mu główkę.
Sam wie, jak ją trzymać. Jest bardzo mądry.
Ma to po mamie.
Jestem najszczęśliwszym mężczyzną na świecie.
Zgłosiliśmy, że uciekł swoim samochodem.
Nie kontaktował się ani z Gracią, ani z twoją ciotką.
Nie dzwonił też do urzędu.
Sędzia wydał nakaz aresztowania.
Próbowaliśmy ustalić jego lokalizację, ale ma wyłączony telefon.
Minęło tyle godzin. Może być gdziekolwiek.
Zgłosiliśmy numer rejestracyjny jego samochodu.
Nie będzie mu łatwo pozostać niezauważonym.
Znasz kogoś, kto mógł go ukryć?
Jakichś przyjaciół albo znajomych?
Ma dalekiego kuzyna w Donostii, ze strony ojca.
Twoja mama nam mówiła. Rozmawialiśmy z nim. Nic nie wie.
Nie chciałabyś wziąć wolnego?
Myślisz, że nie dam sobie rady?
- Nie. Oczywiście, że dasz… - No właśnie.
Ale najpierw Dani, Álex…
a teraz to.
Nie będę kłamać. Jest ciężko.
Tano był dla mnie zawsze wzorem do naśladowania.
To boli, kiedy widzę…
co się z nim stało.
- Wiem, dlatego… - Sierżancie.
Nie wrócę do domu, póki go nie znajdę.
To osobista sprawa, tak.
Ale przede wszystkim jestem funkcjonariuszką.
Dobrze. Bierzmy się do pracy.
Wysłałem tu Peñę i Garrida.
Możemy też poszukać w okolicy Mount Galó.
Jeździliśmy tam w dzieciństwie na campingi z moim tatą.
Ruszajmy.
- Cześć. - Cześć.
Myślałam, że będziesz w domu.
Ja też.
Lepiej zająć czymś głowę, prawda?
Będzie ciężko.
Tak.
Miguel, ja…
zgłosiłam Tano na policję.
Zrobiłaś to, co musiałaś.
Rozmawiałem z Manuelą. Nie wiem, czy…
Tak. Mówiła mi, że uciekł.
To obłęd.
Jak mogłam się nie zorientować?
Nie myśl o tym za dużo.
Chyba problem jest we mnie.
Dlaczego tak myślisz?
Bo historia się powtarza.
Antón naraził Lucasa na niebezpieczeństwo.
Zobacz, co zrobił Tano. Co robię nie tak?
Nie masz nic wspólnego z tym, co zrobili Antón i Tano.
- Ale gdybym się zorientowała… - Nikt się nie zorientował.
Nie rozpoznaję już swojego brata. Jest inną osobą.
Jedyne, co pomaga mi zrozumieć, to że…
zazdrość jest chorobą.
To ona zniszczyła Tano.
I Esther.
Esther? Co z nią?
Nigdy nie była w ciąży.
Co?
Myślała, że mnie traci i wymyśliła to.
A poronienie?
Też.
Sama widzisz.
Dwoje ludzi, z którymi dzieliliśmy życie, na naszych oczach postradało zmysły.
Też myślę, że zrobiłem coś nie tak.
Co teraz będzie?
Już po wszystkim.
Moje małżeństwo jest skończone.
- Tak mi przykro. - Na zawsze.
Przepraszam. Nie chciałam podsłuchiwać.
Co się stało?
Lucia?
Chciałam cię zobaczyć.
Wyjechałaś wczoraj bardzo szybko i zapomniałaś wielu rzeczy.
Przyjadę po nie kiedyś z tatą.
Przyniosłam ci trochę ubrań.
I parę moich koszulek, które ci się podobały.
Dziękuję, nie chcę ich.
Kochanie, wiesz że zawsze
- będziesz dla mnie jak córka. - Co z tobą nie tak?
Przepraszam. Postradałam rozum.
Tak. I nie obchodziło cię, że tata i ja cierpimy?
To dziecko było dla mnie prawdziwe.
Mogłabym ci to wybaczyć, ale nigdy nie wybaczę,
że zadałaś ból mojemu tacie.
- Czułam, że… - Nie obchodzi mnie, co czułaś.
Nie chcę tego słuchać.
Nie mogę na ciebie patrzeć.
Abonent, do którego dzwonisz, jest chwilowo niedostępny…
Dzień dobry, blondyneczko.
Nie słyszałem, jak wstałaś. Długo tu siedzisz?
- Od piątej. - Rozumiem.
Dzwoniłam do Tano kilka razy, ale jego telefon jest wyłączony.
Mogę pomóc ci dziś w barze.
Nie trzeba, dziękuję. Lokal jest zamknięty.
Może nie umiem rozmawiać z ludźmi,
ale wiem, jak używać ekspresu do kawy i serwować piwo.
Kto chciałby tu przyjść?
Wszyscy.
Wszyscy rozumieją, że nie miałaś nic wspólnego z tym, co zrobił Tano.
A jednak miałam.
Nie. Wychowałaś go najlepiej, jak mogłaś. Tak samo Miguela.
Nie, Emilio.
- Wiedziałam o Tano rzeczy, które… - Co?
Nieważne. Nie mam ochoty na rozmowę.
Musisz to z siebie wyrzucić. Inaczej będziesz bardziej cierpiała.
Wiedziałam, że Tano…
był przekonany, że ojcem dziecka jest jego brat.
Sam mi powiedział. Oszalał.
Kazałam mu iść na terapię i obiecał, że to zrobi.
- Sam widział, że zwariował. - I poszedł?
Myślałam, że tak.
Kiedy dałeś im kołyskę
i widziałam, jak troszczył się o Gracię,
myślałam, że przestał już wierzyć w ten nonsens.
Przestałam się martwić. A nie powinnam.
Hej.
Tano zawsze był
zazdrosny o Miguela.
Zwłaszcza kiedy chodziło o jego relację z Gracią.
- Nie. Proszę, Silvia… - Ja nie…
Nie obwiniaj się tak jak ja.
Obwiniałem się całe życie.
I co mi to dało?
Nie mogę.
Oczywiście, że możesz.
Popatrz na mnie. Spójrz mi w oczy.
Silvia.
Popatrz. Patrzysz?
Masz mnie.
Przejdziemy przez to razem.
Jak mogę pogodzić się z faktem,
że mój syn jest jak jego ojciec?
Biwakowaliśmy na końcu tej ścieżki.
Chodźmy po niego.
Jestem, Paca.
Co chciałaś mi powiedzieć?
Zawsze podziwiałam, że jesteś taki konkretny.
Nie potrzebuję twojej wazeliny.
Mów. Spieszę się.
Pomyślałam, że mimo twojego rozstania z moją córką,
nadal możesz ze mną pracować.
Mówisz poważnie?
Nie widzę przeciwwskazań.
Jak wtedy, kiedy odwołałeś ślub.
Jasne. Bo sytuacja jest dokładnie taka sama, prawda?
Cóż, są pewne niuanse…
Oczywiście, że są.
Wiesz, o co mi chodzi?
O to, że maczałaś palce w całym tym kłamstwie.
Postaw się na moim miejscu.
Esther jest dla mnie bardzo ważna.
Musiałam jej pomóc.
Wiesz, jak mogłaś jej pomóc?
Mówiąc jej, żeby nie udawała ciąży i poronienia.
Nie zrobiłbyś tego samego dla Lucii?
Nie. Nie w ten sposób.
Nigdy więcej nie będę dla ciebie pracował.
Słyszysz mnie? Ale dotrzymam słowa.
Będę nadal wspierał cię finansowo, póki twoja sytuacja nie ulegnie poprawie.
Dziękuję ci bardzo,
ale nie potrzebuję jałmużny.
Myślę, że po sprzedaży udziału Gracii w Las Sabinas,
dam sobie radę.
Dobrze.
W takim razie nie będę nalegał.
Próbowałaś go namówić, żeby dla ciebie pracował?
Oczywiście.
Praca i wasz związek to dwie różne rzeczy.
- Nie do wiary. - Nie dramatyzuj.
Poza tym słyszałaś, że odmówił.
Mam dość, że zawsze robisz to, co chcesz.
Zawsze myślisz tylko o sobie.
I kto to mówi.
Co znowu?
Esther!
Mówisz poważnie?
Tak. Wszystko było kłamstwem. Ciąża, poronienie…
I ona chce, żebym jej wybaczyła!
Co się dzieje z tymi ludźmi?
Wszyscy powariowali.
Nigdy nie wybaczę Tano.
Kiedy o tym myślę, to…
Co? Przestań gadać bzdury.
Usprawiedliwiasz go?
Oczywiście, że nie.
- Mówię tylko… - Właśnie że tak.
- Co robisz? - To łajdak.
Lucas, nie rób tego.
- Abonent, do którego dzwonisz… - Powiedz coś!
…jest chwilowo niedostępny. Zostaw wiadomość.
Jesteś największym złem, jakie spotkało moją mamę i nas wszystkich.
Nienawidzę cię z całego serca. Obyś zniknął na zawsze, draniu.
Dlaczego nic nie powiedziałaś?
Bo się zgadzam. Mój wujek jest okropnym człowiekiem.
A Esther wcale nie jest lepsza.
Zrobili coś strasznego, owszem.
Ale jeszcze kilka dni temu ich kochaliśmy.
- Co z tobą dzisiaj? - Czemu zachowujesz się jak święta?
Bo jesteście idiotami.
Któregoś dnia będziemy musieli im wybaczyć.
- O czym ty mówisz? - Jak mama i Paloma wybaczyły dziadkowi.
Bo tak postępują dobrzy ludzie.
Teraz jesteśmy źli i nienawidzimy Esther i Tano.
Bardzo.
Ale nie jesteśmy złymi ludźmi, którzy nie potrafią wybaczać.
Przynajmniej ja nie chcę taka być.
Tylko zmarnowałam nasz czas.
Nieprawda. To był dobry pomysł.
Jest jeszcze jakieś miejsce?
Nie. Peña i Garrido też nie znaleźli Tano.
Niech to szlag. Gdzie on może być?
Musimy rozszerzyć zakres poszukiwań.
Wracamy do Manterany.
Jesteś największym złem, jakie spotkało moją mamę i nas wszystkich.
Nienawidzę cię z całego serca. Obyś zniknął na zawsze, draniu.
- Zostaw. Ja to zrobię. - Mogę sama.
Zostaw! Nie słyszałaś?
Wiem, że jesteś zdenerwowana z powodu Miguela, ale nie martw się.
- Przejdziemy przez to razem. - Nie chcę.
Szczerze mówiąc, nie wiem, co w ciebie wstąpiło.
To, że dziewczyna, która dorastała na moich oczach,
nie chce mnie więcej widzieć.
- Więc to moja wina? - Nie tylko mnie nie powstrzymałaś,
ale jeszcze mnie kryłaś i dodawałaś otuchy.
Czy dobrze zrozumiałam?
Oskarżasz mnie, że byłam dobrą matką?
Dobra matka nie szantażowałaby Gracii, żeby zostawiła Miguela.
Wtedy nie narzekałaś.
Dobra matka nie pozwoliłaby mi poślubić mężczyzny, który kocha inną.
- Odradzałam ci to! - Gdybyś była dobrą matką,
nie pozwoliłabyś mi na to szaleństwo z udawaną ciążą.
Nie widziałaś, że postradałam zmysły?
Do diabła! Widziałam, ale nie słuchałaś.
To ci pasowało.
Prawda? Chciałaś mnie kontrolować.
Im bardziej niepewnie się czułam, tym mocniej byłam zależna od ciebie.
O czym ty mówisz?
- Wszystko robiłam dla ciebie. - Nie, mamo. Robiłaś to dla siebie.
Nie obchodzi cię nic poza tobą samą.
Po trupach do celu.
Ale to się już skończyło.
Wyjeżdżam.
Opuszczam El Acebuche i Manteranę.
Co to za nonsens?
Dłużej tego nie zniosę.
Chcesz wyjechać? Proszę bardzo.
Jedź.
Zobaczymy, jak sobie poradzisz sama.
Nie. Dziś zamknięte.
Wejdź.
Jakieś wieści?
Żadnych.
Nati…
Pamiętasz, jak Tano uczył się chodzić?
Tak.
Cały czas się przewracał.
Ale nigdy nie płakał.
Był taki mały…
taki nieśmiały…
Nie wiem, co powiem Gracii, kiedy ją zobaczę.
Nie wiem, czy będę w stanie spojrzeć jej w oczy.
Ona nie będzie miała do ciebie żalu.
Ale ja mam żal do siebie.
Ty i ja wiemy, dlaczego Tano jest taki.
A teraz wiemy również, że jest zdolny… do wszystkiego.
Siostrzyczko…
Przebolałam, że byłam żoną oprawcy.
Ale nigdy nie przeboleję, że jestem matką mordercy.
Dziś zamknięte.
To ja, ciociu.
Przekaż nam jakieś dobre wieści.
Nadal nie wiemy, gdzie jest.
- Dzwonił do ciebie? - Nie.
Nie odbiera moich telefonów.
Pewnie wyłączył telefon, żebyśmy go nie namierzyli.
Wiem, że kiedy do ciebie zadzwoni, instynktownie będziesz chciała go chronić.
Ale proszę, nie rób tego.
Myślisz, że będę go ukrywać?
Ciociu, przepraszam, że mówię do ciebie w ten sposób.
Przysięgam, że to ostatnia rzecz, jakiej bym chciała.
Ale musisz zrozumieć, że im dłużej Tano ucieka,
tym bardziej komplikuje swoje życie.
Daję ci słowo, że pomogę w każdy możliwy sposób.
Dobrze. Tak. Wszystko załatwione.
Dziękuję ci bardzo.
Do zobaczenia. Na razie.
Zły moment?
Nie. Proszę, wejdź.
Co to?
Nic. Jak Gracia?
Szczerze mówiąc, jest silniejsza niż myślałam.
Silniejsza ode mnie.
Wiesz, co zaszło z Miguelem, prawda?
Tak. Powiedział mi.
Pewnie musiał powiedzieć wszystko.
Zgadza się.
Dlatego chciałam cię przeprosić.
Przeprosić? Dlaczego?
Bo musiałaś się czuć okropnie, że zdecydowałaś się na coś takiego.
A mnie nie było przy tobie, żeby cię wysłuchać.
Tobie też nie mówiłam.
Nie mogłam.
Dlatego muszę zostawić to za sobą.
Wyjeżdżam z Manterany.
Naprawdę?
Kilka miesięcy temu zadzwonił do mnie kolega ze studiów i…
zaproponował mi pracę w szpitalu na Teneryfie.
Wtedy nawet o tym nie myślałam, ale teraz…
uznałam, że to dobra okazja.
Nie wiem, co powiedzieć.
Że cieszysz się moim szczęściem.
Cieszę się, ale…
smutno mi, że wyjeżdżasz.
Też będę za tobą bardzo tęsknić.
Ale tak bardzo zafiksowałam się wokół myśli, że Miguel jest moim życiem,
że zapomniałam o własnym życiu.
Muszę nauczyć się żyć bez niego.
I bez mojej matki.
Paca się zgadza na twój wyjazd?
Nie obchodzi mnie już, co myśli.
Rozumiem, że pewnie przechodzisz trudny czas, ale…
wydajesz się podekscytowana i…
to dobrze.
Mogę cię o coś zapytać?
Oczywiście.
Co z Tomásem?
Nic.
Idziemy?
Cóż…
Uspokój się, skarbie.
Nie rozumiem, dlaczego szukają go na lotniskach.
Planuje uciec z kraju?
Cześć. Przepraszam, że przeszkadzam.
Emilio, dobrze że jesteś.
Co się dzieje?
Chodzi o twoją mamę.
Pamiętasz, żeby kiedykolwiek zamknęła restaurację?
Nie.
Próbowałem ją rano pocieszyć, ale bezskutecznie.
Nie uspokoi się, póki Tano nie wróci.
Nawet kiedy wróci, nie będzie mogła się zrelaksować.
Pójdę do niej. Nie powinna być sama.
Potrzebuje naszego wsparcia. Chodźmy wszyscy razem.
Dokończę to i przyjdę.
Okej.
Abonent, do którego dzwonisz, jest chwilowo niedostępny.
Zostaw wiadomość.
Cześć, mamo.
To ja.
Chcę, żebyś zrozumiała, co się dzieje.
Te ostatnie miesiące były dla mnie piekłem.
Jestem w tym stanie…
nie z własnej winy.
To przez Miguela.
Gdyby nie ukradł mojego szczęścia,
nic złego by się nie wydarzyło.
Zabrał mi Gracię.
Zabrał mi miłość mojego życia.
I zrobił to tuż przed moim ślubem.
Słyszysz mnie, mamo?
Nie obchodziło go, że jestem jego bratem. Drań.
Wszystko spieprzył.
A teraz to ja muszę uciekać.
To nie w porządku.
Nie w porządku.
Ale to już koniec.
Koniec.
Wszystko się skończy.
Zakończę to raz na zawsze.
Muszę iść.
Powiedz ode mnie mamie, że…
Nieważne. I tak niczego to nie zmieni.
Nie zniosę tego dłużej.
Jak tylko dzieci skończą szkołę, wyjeżdżam do Madrytu.
Nadal chcesz wyjechać?
Każde miejsce w tym miasteczku wywołuje we mnie ból.
Manterana i Las Sabinas nie są już moim domem.
Muszę iść.
Pójdę z tobą. Jeśli zostanę sama, zwariuję.
Naprawdę wyjeżdżasz?
Nie widzisz?
Daj spokój, Esther. Nie jesteś już nastolatką.
Poza tym za każdym razem wracasz. Oszczędź sobie zachodu.
Tym razem jest inaczej.
Kochanie, wybacz mi.
Przepraszam. Byłam zdenerwowana.
Wiesz, że nie chcę, żebyś wyjeżdżała.
Gdzie będzie ci lepiej?
Chcesz powiedzieć lepiej niż z tobą?
Oczywiście.
Właśnie tego się chcę dowiedzieć. Jak wygląda życie bez ciebie.
Nie, Esther. Proszę. Nie zostawiaj mnie samej.
Już jesteś sama.
Myślisz tylko o sobie i o El Acebuche.
To nieprawda. Ty jesteś dla mnie najważniejsza.
Gdyby tak było,
nie próbowałabyś mnie zatrzymać emocjonalnym szantażem.
Potrzebuję cię.
Nie możesz mnie teraz zostawić. Nie czuję się dobrze.
Po wszystkim, co się stało z Laurą i…
Proszę cię, mamo. Znam twoje techniki manipulacji.
- Tym razem nie zadziałają. - Nie wiem, co się dzieje,
- ale nie jesteś sobą. - Jestem.
To prawdziwa ja.
Ta druga to Esther, którą stworzyłaś.
Tłumiłaś moją osobowość przez całe moje życie.
Próbowałaś mnie ukształtować na swój wzór. Nie chcę skończyć jak ty.
Zmienię się. Zrobię wszystko, o co poprosisz.
Błagam cię, Esther.
Puść mnie.
Nie mam nikogo oprócz ciebie.
A ty nikogo oprócz mnie.
Nie masz nikogo innego!
Myślisz, że matka,
która mówi córce coś takiego, jest dobrą matką?
Czasami zastanawiam się, jak wyglądałoby moje życie,
gdybyś to ty umarła zamiast taty.
Proszę. Zaraz przyniosę jedzenie.
Proszę latte.
I czekoladki na koszt firmy.
Co robicie?
Casa Larrea nigdy nie była zamknięta. Dziś nie będzie inaczej.
Jeśli ty nie masz siły, znajdziemy ją za ciebie.
Herbata miętowa!
- Który stolik? - Stolik numer…
Tano Wiadomość głosowa
Wiem o Esther.
Przykro mi, że wyjechała.
To jej decyzja.
Nie patrz tak na mnie.
Patrzę zwyczajnie.
Z litością.
Wiesz, że zostałam sama.
Myślę, że wszystko zrobiłaś nie tak, ale…
przykro mi, że znalazłaś się w tej sytuacji.
Wybacz, jeśli ci przeszkadzam.
Zawsze robiłam, co chciałam.
I zawsze byłam sobą.
Przyznaję, że nie zawsze byłam łatwa.
Niepowodzenia mogą nas pokonać.
Ale jeśli jesteś silna, to ty je pokonujesz.
Udało mi się zbudować to wszystko i stać się tym, kim jestem,
silną kobietą.
Więc nie żałuj mnie,
bo żyłam życiem, jakiego chciałam.
Co tu robisz?
Chciałam ci podziękować.
Za co?
Zawsze próbowałeś otworzyć mi oczy w kwestii Miguela i miałeś rację.
W końcu zrozumiałam, że Miguel nie był dla mnie odpowiedni.
Rozstaliście się?
Wyjeżdżam z Manterany.
Nie musisz opuszczać miasteczka z powodu rozwodu.
Nie chodzi tylko o Miguela, ale też o moją matkę.
Chcę być od niej jak najdalej.
Dlatego przyjęłam ofertę pracy na Teneryfie.
Życzę ci powodzenia.
Dzięki.
Tomás, jeśli chcesz,
nie musimy się żegnać.
Chciałbyś pojechać ze mną?
Powiedziałeś, że to ja będę cię szukać, i zobacz,
miałeś rację.
Dlaczego mnie o to prosisz?
Potrzebuję powodu?
Zawsze jest powód. Powiedz mi.
- Znasz go dobrze. - Tak, ale chcę go usłyszeć.
Nie wiem, kim jestem.
Ale przy tobie czułam się najbardziej sobą.
Chcę być szczera. Nie wiem, czy kiedykolwiek zapomnę o Miguelu.
Nie będziesz wiedziała, czy chcę ciebie, czy pieniędzy twojej mamy.
W obecnej sytuacji,
pewnie wykreśli mnie z testamentu.
Prędzej w ziemię uderzy meteoryt.
To jaka jest twoja odpowiedź?
Jedziesz?
MIASTECZKO MANTERANA
Co to ma znaczyć? Lokal nie miał być zamknięty?
Pewnie zmieniła zdanie.
Jak się czujesz?
Wybacz mi.
- Nie. - Wybacz mi.
- Proszę, wybacz mi. - Nie mam ci czego wybaczać.
Powinnam go była powstrzymać,
powiedzieć ci o moich podejrzeniach.
Ale przekonał mnie, że jest z nim lepiej.
- Przepraszam. - Posłuchaj mnie, Silvia.
Nikt nie wiedział, do czego zdolny jest Tano.
To nie nasza wina. Ani twoja, ani moja.
Więc proszę, przestań się torturować.
Dobrze? Proszę.
- Dziękuję. - Nie.
Dziękuję.
Dziękuję, kochanie.
Sierżancie.
Tano wrócił do Manterany. Jego samochód stoi na Zurbarán.
Nie. Ale bagażnik jest otwarty,
a w środku jest jego torba.
Dobrze. Zaczekam. Na razie.
Na pewno dobrze się czujesz?
Tak. Dzięki wam. Dziękuję.
Cześć, mamo.
To ja.
Chcę, żebyś zrozumiała, co się dzieje.
Te ostatnie miesiące były dla mnie piekłem.
Miguel!
Miguel!
Wychodź, Miguel!
Miguel!
- Co się dzieje? - Nie!
Synu, nie wychodź.
Nie idź tam.
Tato, nie idź.
- Muszę z nim porozmawiać. - Miguel, nie!
Proszę, posłuchaj matki.
Przemówię mu do rozsądku.
- Nie, kochanie. On chce cię skrzywdzić. - Hej!
- Zostań tu. - Jest naszym ojcem.
Uspokój się, mamo. Nic nie rób.
Już jedziemy.
- Jest w Casa Larrea. - Chodźmy.
Co robisz?
Odłóż broń.
Zamknij się. Zamknij tę cholerną gębę.
Zawsze byłeś Panem Perfekcyjnym, co?
Dobry facet, który jest świetny we wszystkim.
Porozmawiajmy w jakimś spokojnym miejscu. Tylko ty i ja.
Gdzie?
Co jest nie tak z tym miejscem?
Wszyscy znają prawdę.
O czym ty mówisz, Tano? Jaką prawdę?
Myślałem, że jestem jak tata.
- Nie! - Ani się…
- Nie! - Ale nie.
Nie jestem jak tata.
Ty jesteś jak on.
Nie! Nie, Tano.
Odebrał mi życie, mamo.
Błagam cię, Tano. Odłóż broń.
Odłóż ją.
Wiem, dlaczego go bronisz.
Ale to już koniec.
Nie.
Naprawdę potrzebujemy więcej pieniędzy?
Jedyną istotną rzeczą, którą można kupić, jest spokój.
Nie jestem mściwa.
Ty też nie powinnaś. Poczułabyś się o wiele lepiej.
Esther Ruiz Utrero, wyjdziesz za mnie?
Tak, kochanie. Oczywiście.
Jeśli tata pozwoli ci wyjść do klubu, przyjadę po ciebie.
Miej kontrolę nad własnym życiem.
Nigdy jej nie trać.
U mnie się to sprawdziło.
Będę na ciebie czekać.
Dlaczego mnie nie posłuchałaś, kochana?
Byłybyśmy takie szczęśliwe
z dziewczynkami, daleko stąd.
Kocham cię, Lauro.
I teraz wiem, że to się nigdy nie zmieni.
Kocham cię.
Napisy: Katarzyna Orkan-Łęcka
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.