Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Zaczęłam krwawić…
POPRZEDNIO
- O co chodzi? - Nie jestem w ciąży. Kłamałam.
Moim doradcą jest teraz mój zięć.
Miguel Larrea.
- To on jej doradził, żeby mnie wrobić. - Miguel nie jest taki.
Zawsze go bronisz.
Doradziłeś mojej mamie, żeby oskarżyć Tomása?
Tak. Przeszkadza ci to?
To cię martwi?
Tomás?
- Co się stało? - Spadła ze schodów.
Ostatnio była słaba.
Było oczywiste, że coś jest nie tak.
W jej krwi znaleziono wysokie stężenie Epivenolamu.
Spadek ciśnienia krwi
- mógł doprowadzić do upadku. - Może tak byłoby najlepiej.
- Nie mieć tego dziecka. - Co?
Tonę, Miguel.
POWRÓT DO LAS SABINAS
Proszę.
Bea… Wiesz, czy ktoś brał Epivenolam z mojego gabinetu?
Nikt? Jesteś pewna?
To bardzo ważne,
żebyś potwierdziła, że nie my go wydaliśmy.
Dziękuję.
Już wróciłaś?
Jak było w pracy?
Dobrze, jak zawsze.
Idę do kuchni. Chcesz herbaty albo…
Nie, dzięki.
Jak długo tak będzie między nami?
Przyznaję. Nie powinienem był pozwolić twojej matce
oskarżyć o wszystko Tomása.
To nie było w porządku.
Nie, nie było.
Jeśli to cię gnębi,
przepraszam.
Przeprosiny przyjęte.
Ale nadal jesteś zła.
Nie jestem zła.
To o co chodzi? Tylko nie mów, że o nic.
Wszystko w porządku.
Nieprawda. Znam cię.
Mieliśmy nie mieć więcej sekretów.
Pamiętasz?
Dzisiaj w pracy…
musiałam przekazać złe wieści moim pacjentom. Jednemu po drugim…
i jestem wykończona.
Przykro mi.
To wszystko?
Nic związanego z nami?
Nic.
Poproszę Gladys, żeby zrobiła mi coś do jedzenia.
Co tu robisz, Paca? Właśnie miałam wyjść.
A ja omal bym nie przyszła,
ale zebrałam się w sobie i jestem.
Mogłabyś zrobić dla mnie to samo i mnie wysłuchać?
Przyszłam przeprosić.
Ciebie i twoją siostrę.
Moja siostra jest w domu.
Wiesz, co się stało.
Tak. I jest mi przykro. Naprawdę.
To, co powiem, dotyczy też jej.
Mam nadzieję, że jej przekażesz.
Wiedziałam od miesięcy, że ta kobieta nie jest waszą matką.
Co?
Zauważyłam jej dziwne zachowania i nabrałam podejrzeń.
Przeprowadziłam śledztwo i odkryłam, że jest oszustką.
Ale…
nadal byłyście razem?
Zgadza się.
Kryłam ją.
Nikomu nie powiedziałam.
Ani wam,
- ani nikomu. - Nie rozumiem.
Wiedziałaś, że jest morderczynią?
Gdybyś ją zgłosiła, Álex i Jiménez nadal by żyli.
Nie. Dowiedziałam się po śmierci Álexa.
Kto by pomyślał,
że miała coś wspólnego z tymi morderstwami?
Skoro wiedziałaś, że cię okłamuje, dlaczego ją kryłaś?
Bo uwielbiałam twoją matkę.
Zobaczyć ją znowu, to było…
jak spełnienie marzeń.
Magiczne.
Dopóki nie odkryłam jej oszustwa.
A kiedy odkryłaś…?
Próbowałam się okłamywać,
udawać, że nie wiem.
Więc…
wiedziałaś, że ona i mama były bliźniaczkami?
Prosiła, żeby zachować jej sekret i przekonała mnie,
że udawała Laurę tylko po to, żeby zacząć nowe życie,
z dala od problemów w Argentynie.
- A ty jej uwierzyłaś? - Chciałam.
Dałam się oszukać.
Powiedziała, że nauczyła się was kochać,
jakbyście naprawdę były jej córkami.
A jeśli chodzi o mnie…
udało jej się coś, czego nie dokonał nikt
poza twoją matką.
Uczyniła mnie szczęśliwą.
Nie tylko ciebie.
Przez chwilę
byłyśmy tak szczęśliwe jak ty.
Gdybym wiedziała…
że ostatecznie zada wam tyle bólu,
powiedziałabym wam.
Przepraszam, Paloma.
Nie wiem, co innego powiedzieć.
Nie musisz już nic mówić.
Już dobrze, kochana.
Zobaczysz, przejdziemy przez to razem.
Możesz przestać?
Dlaczego? Przeszkadza ci, że próbuję cię pocieszyć?
Teraz wszystko mi przeszkadza.
To zrozumiałe. Przeżyłaś coś…
Proszę, Tano, przestań.
Posłuchaj…
Chcę, żebyś wiedziała, że cierpię z tobą.
Doceniam to, ale potrzebuję teraz czegoś innego.
Czego? Nie wiem, jak ci pomóc.
Potrzebuję przestrzeni, czasu.
Ciszy.
Ale przede wszystkim przestrzeni.
Oczywiście.
Rozumiem.
URZĄD MIASTA MANTERANY
W porządku.
Wejdź. Jest bardzo wcześnie. Nie spodziewałem się ciebie.
- Masz chwilę? - Oczywiście.
Jak się czuje Gracia?
Trochę lepiej.
- Martwię się o nią. Dlatego przyszłam. - Ja też się bardzo martwię.
To wszystko, co się stało, jest bardzo trudne i…
Nie muszę ci mówić.
Wiesz, dlaczego Gracia tak słabo się ostatnio czuła?
Poza tym, że była w ciąży…
Nie to mam na myśli.
Dbała o siebie przed tym wypadkiem?
To jej trzecia ciąża, więc…
doskonale wiedziała, co robić.
W takim razie nie rozumiem.
Ja też nie.
Może to wina tej całej Carmen, Laury…
Myślę, że to miało na nią duży wpływ.
- Nie wiem. - Jasne.
Tak duży, że wzięła lek, którego nie powinna była brać?
Przepraszam, ale nie wiem, o czym mówisz.
Co to jest?
Wyniki badań Gracii, które dostaliśmy ze szpitala.
Miała wysokie stężenie Epivenolamu we krwi.
Epi… czego?
Leku, który przepisuje się, żeby obniżyć poziom cholesterolu.
Ale jest niewskazany dla kobiet w ciąży.
Dziwne, prawda?
Nie wiedziałem, że miała wysoki poziom cholesterolu.
Chodzi o to, że nie miała.
Dlatego chciałam cię zapytać, czy wiesz, kto jej to przepisał.
Bo na pewno nie ja.
I jest jasne, że w jej stanie, żaden lekarz by tego zrobił.
Nie mam pojęcia.
Tano, nie będę owijać w bawełnę.
Ktoś ukradł ten lek z mojego gabinetu.
Myślę, że to byłeś ty.
Słucham?
Sugerowałeś, że byłoby lepiej, gdybyście nie mieli tego dziecka.
- Niestety to właśnie się stało. - Przestań.
Twierdzisz, że zepchnąłem moją żonę ze schodów,
- i że dziecko… - Nie.
Mówię, że Gracia miała wypadek,
bo przyjęła lek, którego nie powinna była brać.
I to ją osłabiło.
Jeśli nie ty jej go dałeś, to kto?
Proszę cię. Znamy się od dziecka.
- Serio myślisz, że byłbym do tego zdolny? - Tano.
- Musisz powiedzieć mi prawdę. - Prawda jest taka, że kocham Gracię.
Uwielbiam ją. Jest spełnieniem moich marzeń.
To bez sensu. O czym ty mówisz?
Pomysł, że dziecko jest Miguela, też był bez sensu.
Kompletnie bez sensu.
Myślę, że byłeś zaślepiony zazdrością.
Tak bardzo, by skrzywdzić Gracię?
Którą kocham najbardziej na świecie?
Zazdrość bywa silniejsza niż miłość. I wiem, o czym mówię.
Posłuchaj, Esther. Wiem, że chcesz pomóc Gracii.
Ale mnie obrażasz, więc proszę cię, żebyś wyszła. Teraz.
Nie oszukasz mnie swoim udawanym oburzeniem.
Wiem, że to byłeś ty.
Albo powiesz dziś Gracii o wszystkim,
albo sama to zrobię.
Jeśli piśniesz choć słowo, przysięgam…
Co, Tano?
Co mi zrobisz?
Mnie też skrzywdzisz?
Doktor Anoto wie o wszystkim.
Nie masz dużo czasu, zanim powie Gracii. Na twoim miejscu bym się pospieszyła.
Ziemia.
Wszystko zaczyna się i kończy w niej.
Czego chcesz, Paca?
Chcę zwrócić twojej córce jej udział w Las Sabinas.
Zacznijmy od początku. Czego chcesz, Paca?
Nie ufasz mi.
Rozumiem. Też bym nie ufała.
Chcę sprzedać jej ziemię.
Gracia chętnie ją odkupi,
ale nie będzie mogła dać ci za nią miliona euro.
- Już targujesz się w jej imieniu? - To prawda.
Część pieniędzy zainwestowała w farmę.
Nie ma problemu.
Może dać mi tyle, ile jej zostało i…
to wystarczy.
O ile nie jest to jakaś marna kwota.
Jesteś pewna?
Nie chcę się targować.
Jestem zmęczona i potrzebuję pieniędzy.
Pewnie już słyszałeś.
O czym?
Te dranie, Carmen i jej syn, wyczyścili mi konto.
W innych okolicznościach, twój głupi uśmieszek
wystarczyłby, żebym stąd poszła.
Ale nie dzisiaj.
Desperacja popycha nas do szaleństwa.
Mylisz się, Emilio. Nie jestem zdesperowana.
Potrzebuję gotówki, żeby uratować El Acebuche.
Ale nie tylko.
Chcę zrobić to, co należy.
Paca Utrera robi to, co należy?
Też masz siostrę bliźniaczkę,
tylko dobrą?
Jak widzisz, mimo twojego sarkazmu, nadal tu jestem.
I moja oferta nadal jest aktualna.
Jestem to winna twoim córkom i,
w pewien sposób, także tobie.
To sprawka Miguela.
On o niczym nie wie.
Chociaż ucieszy się, kiedy mu powiem.
Zwłaszcza jeśli Gracia się zgodzi.
Umowa stoi?
Nie mogę sam zdecydować.
Porozmawiam z nią.
Zrób to.
I przekaż jej ode mnie życzenia szybkiego powrotu do zdrowia.
Tobie też życzę powrotu do zdrowia, kiedy już podpiszesz umowę.
Po uderzeniu w głowę.
Musiałaś mocno przywalić, skoro chcesz zrobić coś jak należy.
Mogłabym powiedzieć o tobie to samo, kiedy zaprosiłeś mnie na ekshumację Laury.
Porozmawiaj z córką. Będę czekać na odpowiedź.
Oczywiście, że chcę odkupić mój udział.
Uważaj, to może być jej kolejny spisek.
Z tą kobietą wszystko jest możliwe,
ale po raz pierwszy odkąd ją znam, wydawała się szczera.
Co robisz?
Dzwonię do niej, żeby przyklepać umowę, zanim zmieni zdanie.
Paca.
Tak, lepiej. Dziękuję.
Tata właśnie mi powiedział.
Oczywiście, że chcę odkupić moją ziemię,
ale mam tylko 750 tysięcy.
Jesteś pewna?
Tylko żadnego drobnego druku.
Jeśli notariusz może, zadzwonię do banku i załatwię wszystko na popołudnie.
Świetnie. Do zobaczenia.
Wydaje się, że traktuje to poważnie. Podpiszemy umowę po południu.
I jej głos rzeczywiście był inny.
Dowiemy się niedługo.
Wracam na farmę.
Na naszą ziemię.
Z twoją ziemią i Ecoraną, wszystko znowu zacznie się układać,
zobaczysz.
Przepraszam, dzwonią ze szpitala.
Halo?
Tak, pani doktor. Co słychać?
Lepiej, dziękuję.
Nastrój, cóż… nie najlepiej.
Nie.
Z tego co wiem, nigdy nie miałam wysokiego poziomu cholesterolu.
Co?
Ale… jest pani pewna?
Nie, po prostu… to nie ma sensu.
Rozumiem.
Tak. Do zobaczenia jutro rano.
Dziękuję.
Co się stało?
Moja ginekolożka mówi, że…
w mojej krwi znaleziono dziwny lek.
Jak to dziwny?
Lek, którego nie znam. Nigdy w życiu go nie brałam.
- To musi być pomyłka. - Twierdzi, że nie.
Co w takim razie?
Ktoś musiał mi to podawać bez mojej wiedzy.
O czym ty mówisz? Ktoś chciał, żebyś poroniła?
- Jak to możliwe? - Nie wiem.
Dzwoniłam do ciebie, ale nie odbierałeś.
Miałem spotkanie. Coś się stało?
Dzwoniła doktor Anoto.
I co?
Byłam podtruwana.
Co takiego?
Dlatego tak słabo się czułam.
Gdybym nie spadła ze schodów, i tak straciłabym dziecko.
Gracia…
Nie wiem, jak to powiedzieć, ale…
Nic nie mów.
Jak ktoś mógł zrobić coś tak okrutnego?
To musiała być ona.
Kto?
A jak myślisz? Ta wariatka.
Carmen.
Ale nie rozumiem, czemu chciała skrzywdzić mnie albo dziecko.
Ta kobieta jest morderczynią.
Jest zdolna, żeby zabić z zimną krwią.
Muszę się z nią zobaczyć.
- Chcę ją spytać, czemu to zrobiła. - Nie.
To nie jest dobry pomysł. I tak pewnie zaprzeczy.
On ma rację.
Jeszcze bardziej się zdenerwujesz, kiedy skłamie ci w twarz.
Nieważne.
Chcę spojrzeć jej w oczy
i zapytać, czemu zrobiła coś tak strasznego.
SPÓŁDZIELNIA ECORANA
- Dzień dobry. - Dzień dobry.
Notariusz potwierdził termin sprzedaży.
Tak. O piątej w El Acebuche.
Gracia mi powiedziała.
Co się dzieje? Nie cieszysz się, że twoja siostra odzyska ziemię?
Oczywiście, że się cieszę.
Też z tego, że to ty, a nie Tomás, doradzasz Pace.
Więc skąd ta smutna mina?
Ktoś podtruwał Gracię lekami.
Co?
To mogło spowodować poronienie.
Ale kto mógł to zrobić?
Ktoś, kto jej nie kochał
i komu nie zależało na jej życiu,
ani na życiu dziecka.
Gracia musi być zdruzgotana.
Ona i cała rodzina.
Myślimy, że to Carmen.
- Ta s… - Jak ktoś,
kto otrzymał całą miłość, jaką może otrzymać matka,
mógł zrobić coś tak okropnego?
Po prostu… nie rozumiem.
To zupełnie nie ma sensu. Nie wiem.
Jeśli będziecie czegokolwiek potrzebowały,
nie wahaj się poprosić. Jestem tu dla was.
Dziękuję, Miguel.
Będziesz musiał zaopiekować się Tano.
Gracia mówi, że jest załamany. Nie dziwię się.
Rozchmurz się, kochanie.
W końcu odzyskasz swoją własność.
- Cześć. - Jak się masz, Gracia?
- Jak leci, Emilio? - W porządku.
Dzięki, że tak szybko wszystko załatwiłeś.
Nie ma za co.
Paloma powiedziała mi… o tabletkach.
Bardzo mi przykro.
Jak się masz, Gracia? Lepiej się czujesz?
Poniekąd. Tak.
Jesteś silną kobietą. Szybko dojdziesz do siebie.
Odzyskanie udziału w Las Sabinas
pomoże ci uporać się z bólem.
Dziękuję, że przemyślałaś sprawę i zaakceptowałaś moją ofertę.
- Zapewniam cię, że nie miałam więcej. - Ufam twojemu słowu.
Obie na tym zyskamy.
Nasze obie rodziny.
Tak.
Jeśli jesteśmy gotowi, możemy zaczynać.
Niniejszym strony zgadzają się
na przekazanie 25 procent nieruchomości
i otaczającej jej ziemi rolnej
położonej na terenie posiadłości znanej jako Las Sabinas w Manteranie,
za ustaloną cenę sprzedaży 752 tysięcy euro.
- Zgadza się? - Jak najbardziej.
Sprzedawca, Francisca Utrera Orensanz,
przekazuje kupującej, Gracii Molinie Montalbo,
wspomniany powyżej udział, obecnie należący do niej,
za wspomnianą powyżej kwotę.
Dla porządku chciałbym poprosić obie strony
o podpisanie dokumentów w tym miejscu.
- Twoja kolej. - Dziękuję.
Proszę.
Świetnie.
Dziękuję.
Bardzo dobrze. Sprawa załatwiona.
W końcu.
Wszystko w porządku, kochanie?
Daj mi chwilę, dobrze?
Znowu jest twoja.
Pamiętasz powódź, kiedy byłyście dziećmi?
Jak nie było prądu i nie mogliśmy wyjść z domu?
Przez tydzień. Niemal można było żeglować.
Zbiory bardzo ucierpiały.
Ale nie tak bardzo jak latem 2005 roku.
Podczas suszy?
Ponad trzy miesiące bez deszczu.
A zobacz teraz.
To wspaniały kawałek ziemi.
Życie zawsze sobie poradzi.
Niezależnie od złej pogody.
Przeszłaś przez coś niewyobrażalnie strasznego.
Ale jesteś silna, jak ta ziemia.
I nie mam wątpliwości, że dasz sobie radę.
Żadnych.
Mamy ze sobą coś wspólnego, ta ziemia i ja.
Ty się nami opiekujesz.
Chodź, przekażmy dobre wieści twojej siostrze i dzieciom.
Chodźmy.
Co tu robisz?
Co się stało?
Usłyszałem właśnie o czymś, czego…
nie potrafię przetrawić.
Nie chciałem ci mówić, ale i tak byś się dowiedziała.
Jesteś lekarzem Gracii
i niemal co dzień rozmawiasz z dr Anoto.
Wiem, Miguel.
Po rozmowie z Gracią lekarka poinformowała Straż Obywatelską.
Teraz służby się tym zajmą.
Zobaczymy, co zrobią, bo nadal nie mogę w to uwierzyć.
Jak ktokolwiek może podtruwać ciężarną?
To okropne.
Nigdy nie ufałem Carmen, od samego początku. Ale coś takiego?
Carmen?
Po tym wszystkim, co ta rodzina dla niej zrobiła.
Co Carmen ma z tym wspólnego?
Myślałem, że wiesz.
Molinowie sądzą, że to Carmen podtruwała Gracię.
To nie była Carmen.
Skąd wiesz?
Bo wiem, kto to zrobił.
Rozmawiałam z nim dziś rano i nie mógł zaprzeczyć.
Z nim? Z kim?
Z Tano.
Co?
To on podtruwał Gracię.
Nie. Przestań.
- To nie był mój brat. - Miguel.
To był Tano. Miguel!
Miguel! Co robisz?
Drań.
- Miguel. - Cholerny drań!
Jak mogłeś?
Zabiję cię, łajdaku. Też chciałeś ją zabić, co?
O to ci chodziło?
Miguel!
- Co robisz? - Oszalałeś? Puść go!
Zostaw! Zabijesz go!
Tano.
Kochanie.
W porządku.
O co chodzi?
- Powiedz jej. Powiedz jej prawdę. - Co?
Albo ja to zrobię.
Powiedz jej, do cholery!
Możecie mi wyjaśnić, o co tu chodzi?
To nie Carmen dała ci tabletki.
To on.
Nie.
Niemożliwe.
Jest tchórzem i nie miał odwagi ci powiedzieć.
Tano.
Powiedz, że to nieprawda.
Powiedz, że on kłamie.
Jesteś podły. Myślałeś, że to moje dziecko!
Powiedz, że on kłamie. Błagam cię.
Powiedz, że on kłamie.
Proszę, powiedz.
Gracia.
Nie zbliżaj się do mnie.
Mówiłem ci tysiąc razy.
Nie spałem z nią. To było twoje dziecko.
I ty je zabiłeś! Umarło przez ciebie.
Słyszysz mnie?
Przez ciebie!
- Gracia. - Zostaw mnie!
Spokojnie. Zajmę się nią.
Gracia!
Zostaw mnie w spokoju!
Nigdy więcej twoja noga nie postanie w tym domu!
Wysłuchaj mnie, proszę!
Odejdź!
Idź stąd, proszę!
Strata dziecka to krzyż, który będę nosił już zawsze,
ale musisz dać mi szansę,
żeby naprawić błędy.
Nigdy ci nie wybaczę.
Nie mogę nawet na ciebie patrzeć.
Co ty zrobiłeś?
Proszę cię, Gracia. Nie.
Nie zostawiaj mnie. Proszę cię.
Nie zostawiaj mnie samego. Potrzebuję cię.
Nie zniosę, jeśli mnie zostawisz.
Tak bardzo cię kocham.
Potrzebuję cię.
Nie mogę bez ciebie żyć.
Gracia!
Gracia!
Tato, co się stało?
Co z Tano?
Gdyby nie Gracia, zabiłbym go.
Nie rozumiem. Tano nie jest taki.
Nie. Ale to niewybaczalne, co zrobił
swojej żonie i dziecku, którego się spodziewali.
- Pogubił się, Miguel. - Tak mówi. Że to zazdrość.
Tak. To właśnie to.
Jak mogę nadal kochać swojego brata?
Nie obchodzi mnie, czy to była zazdrość.
Jak mogę zapomnieć, że zmienił się w potwora?
Są takie małe, że nazwiemy je pomidorkami cherry.
Żebyś wiedział.
Tano?
- Hej. - Tano.
Nic ci nie jest?
- Hej. - Co się dzieje?
Potrzebujesz czegoś?
Dobrze się czujesz?
Co tu się do diabła dzieje?
Dzwonię do Straży Obywatelskiej!
Gracia, to my! Otwórz drzwi!
Gracia!
Otwieraj!
Kochana, co się dzieje?
- To on. - Co?
On to zrobił.
Co zrobił?
Uspokój się. Porozmawiajmy w środku.
Chodź.
Już prawie skończyłam.
Auć…
Dziękuję, kochanie. Nie wiem, co bym bez ciebie zrobił.
Nie mów tak.
Czemu nie?
To prawda.
Bo lepiej byłoby ci beze mnie.
Dlaczego tak mówisz?
Nie jestem dumna z tego, co zrobiłam,
ale nie mogę tego dłużej ukrywać.
Nie zniosę dłużej tego ciężaru.
Muszę stawić czoło swoim błędom, bez względu na koszty.
Kochanie, co się dzieje? Przerażasz mnie.
Tano nie był jedynym, który oszalał z zazdrości.
Mnie też opętała.
Straciłam rozum.
Przestałam być sobą.
Pragnęłam zajść w ciążę bardziej niż czegokolwiek innego,
ale nie mogłam.
Widziałam, że nie potrafisz zapomnieć o Gracii
i że w każdym momencie mogę cię stracić.
- To nieprawda. - Właśnie że tak.
Byłeś z nią tuż przed jej ślubem.
- Ale do niczego nie doszło. - Miguel.
Była w twoim sercu.
Nie było sposobu, żeby usunąć ją z twojego życia.
Zawsze Gracia. Zawsze…
A ja nie wyobrażałam sobie życia bez ciebie.
Co zrobiłaś?
Udawałam, że jestem w ciąży, żebyś mnie nie zostawił.
Okłamałam cię.
Najpierw bez zastanowienia powiedziałam Gracii, w dniu jej ślubu.
Byłam przekonana, że niedługo zajdę w ciążę i…
że wszystko się ułoży, ale…
mijały dni, tygodnie, miesiące,
a test ciągle wychodził negatywny.
Kłamstwo stawało się coraz trudniejsze do zniesienia i…
do utrzymania.
Więc… sfabrykowałaś też poronienie?
Dlaczego to zrobiłaś?
Czemu nie powiedziałaś mi prawdy?
Nie mogłam.
Nie mogłam, Miguel.
Byłem załamany, bo myślałem, że straciliśmy dziecko,
zdajesz sobie sprawę?
Myślałem, że mnie kochasz.
Kocham cię.
Kocham cię bar…
Nie, oczywiście, że mnie nie kochasz.
Nie obchodziło cię moje cierpienie. Bawiłaś się mną. To nie miłość.
Oczywiście, że mnie obchodziło. Ale zaplątałam się w kłamstwie.
Nie widziałam drogi wyjścia.
Nie wiedziałam, jak to naprawić, żeby cię nie stracić.
I w końcu,
po tym wszystkim, i tak cię stracę.
Wiem, że zrobiłam coś okropnego.
Nie oczekuję, że zrozumiesz.
Musiałam zrzucić z siebie ten ciężar zanim powiem ci, że…
chociaż to dla mnie bolesne…
wiem, że jedynym wyjściem dla nas jest rozstanie.
Nie wiedziałam, jak cię kochać właściwie.
I przepraszam.
Ale odkąd się zaręczyliśmy, ciągle się ranimy.
Kłamstwa,
zdrady…
Ten związek nie ma już sensu.
I to od dawna.
Wiem, że teraz nie możesz mi wybaczyć, ale…
mam nadzieję, że kiedyś będziesz mógł.
Nie wiem, Esther.
Wiem tylko, że teraz nie chcę cię nigdy więcej widzieć.
Co tu robisz?
Nic.
Nic poza tym, że wypłakujesz sobie oczy.
Zrobiłam to.
Powiedziałam mu prawdę.
Komu?
- Jaką prawdę? - Miguelowi.
Nie mów, że byłaś tak głupia, żeby powiedzieć mu…
Mamo.
Wie, że moja ciąża była kłamstwem.
I poronienie.
Nie jesteśmy już razem.
Co sobie myślałaś?
Po wszystkim…
Nic dziwnego, że cię zostawił.
Ja go zostawiłam.
Jesteśmy tu, bo…
Doktor Anoto dzwoniła do nas.
Wiemy, że ktoś mógł cię podtruwać.
Chcieliśmy z tobą porozmawiać.
Cieszę się, że tu jesteś.
Usiądź, proszę.
Podejrzewasz kogoś?
Cóż…
Kiedy lekarka powiedziała siostrze co odkryła,
na początku myśleliśmy, że to Carmen.
Macie jakiś dowód?
To nie była ona.
Dziś po południu dowiedzieliśmy się, kto to zrobił i dlaczego.
Ktoś ci bliski?
To był Tano.
Co?
Niemożliwe.
Dlaczego miałby to zrobić?
Myślał, że dziecko nie jest jego, i chciał, żebym poroniła.
To bardzo poważne oskarżenie.
Masz jakiś dowód?
Sam mi powiedział.
Spakuj się. Wyjeżdżamy stąd.
- Dlaczego? Co się stało? - Esther…
Esther i ja postanowiliśmy się rozstać.
Co?
- Znowu się pokłóciliście? - Wyjaśnię ci w samochodzie. Chodź.
- Ale dokąd pójdziemy? - Do babci.
Przepraszam. Wiem, że masz dość ciągłych przeprowadzek.
Nie wiem, dlaczego twoje sprawy zawsze muszą wpływać na mnie.
Tak. To nie w porządku.
- Obiecuję, że to ostatni raz. - Jest aż tak źle?
Już do siebie nie wrócimy.
Musisz jechać ze mną.
Możesz mi powiedzieć, dlaczego się rozstajecie?
Chyba mam prawo wiedzieć.
- Kochanie… - Mógłbyś w końcu przestać
traktować mnie jak dziecko?
Napisy: Katarzyna Orkan-Łęcka
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.