Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
- Gdzie moje pieniądze? - Nie mam pojęcia.
POPRZEDNIO
Przykro mi, zostałaś sama. Poproś Miguela o pomoc.
Zawsze wiedziałam, że jesteś zdrajcą.
Chcę, żebyśmy się dogadywali. Jesteśmy przyjaciółmi.
Sypiasz z przyjaciółmi w hotelu?
Tano, wszystko w porządku?
Czemu tak mówisz?
Poszedłem do restauracji i zobaczyłem, jak się śmieją.
Będziesz miał dziecko. Powinieneś być szczęśliwy.
A jeśli to dziecko nie jest moje?
Ten chłopiec czy dziewczynka, jeszcze nie wiemy,
będzie dobrym człowiekiem, jak ty.
Nie troszczyłem się o ciebie wystarczająco.
Ale obiecuję, że od teraz
będę się tobą opiekował 24 godziny na dobę.
Gracia!
Gracia! Gracia!
POWRÓT DO LAS SABINAS
Gracia, nie.
Proszę, nie.
Proszę cię, Gracia.
O Boże. Co się stało?
Spadła ze schodów. Wezwij karetkę!
Dzwoń po karetkę!
Tak. Już dzwonię.
O Boże… Proszę.
Proszę…
Cześć.
Co z nią?
Zemdlała, ale już odzyskała przytomność.
Zbadali ją i cudem nic sobie nie złamała.
Ma lekki wstrząs mózgu.
A co z dzieckiem?
Nie wiemy. Lekarka bada ją od dłuższej chwili.
Ale jak to się stało?
- Jak? - Nie wiemy. Upadła,
- potknęła się. - Ostatnio słabo się czuła,
a jeszcze ta sprawa z Carmen.
- No tak. - Wiesz co?
Nikt nam nic nie mówi.
- Nikt nie wyszedł… - Bo ją badają.
- Tak. - Musimy myśleć pozytywnie.
Nie ma potrzeby, by sądzić, że stało się coś złego.
Nie wiem, co się stało. Nic nie pamiętam.
- Nagle leżałam na ziemi i… - Spokojnie.
Co się dzieje? Wszystko w porządku?
Co?
- Nie słyszę bicia serca. - Jak to?
Co to znaczy?
- Przykro mi. - Nie…
Nie…
Z Gracią wszystko w porządku.
Ale dziecko…
nie przeżyło.
Jak to się stało?
Z Gracią wszystko w porządku?
Mamo, jesteś z Palomą?
Powiedz jej, że zajmę się spółdzielnią.
Miguel, co się dzieje?
Musi teraz zaopiekować się siostrą.
- Dziękuję za telefon. - Co się stało?
Gracia spadła ze schodów…
i straciła dziecko.
Nie.
Jak ona się czuje?
Możesz sobie wyobrazić.
Będą musieli przejść przez to wszystko, co my.
Chciałabym posiedzieć trochę na zewnątrz.
Za długo byłam w szpitalu.
Oczywiście. Usiądź tu.
Zaczekaj.
- Dziękuję. - Oczywiście, kochanie.
Zadzwonię do urzędu miasta. Nie odzywałem się od wczoraj.
- Dobrze? - Tak.
- Kocham cię. - Ja ciebie też.
A to co?
- Z naszego ogrodu. - Ojej.
Są piękne.
Musisz teraz odpoczywać.
Obejrzymy coś razem?
Serial?
Albo film. Ty wybierz.
Oczywiście. Obejrzymy coś później.
Teraz chcę pobyć z wami przez chwilę.
Wszystko będzie dobrze.
- Tak? - Tak.
Dziecko, Gracia.
- Nasze dziecko. - Nasze.
Pierwsze USG.
Zobaczymy małą buzię.
Nawet nie wiesz, jak bardzo cię cieszę. Jestem najszczęśliwszy na świecie.
Zobaczmy tego chłopca albo dziewczynkę.
Widzicie?
Tak.
Dlaczego mi nie powiedziałaś, że chcesz wejść do środka?
Chodź tutaj.
Usiądź. Pomogę ci.
Nie martw się.
Spokojnie. Usiądź tu.
Dobrze.
Wkrótce wydobrzejesz, zobaczysz.
Na pewno.
Ale to nie zwróci mi dziecka.
To wszystko wina tej kobiety.
Nie myśl teraz o tym. Nic dobrego to nie przyniesie.
To było za dużo.
Przestań proszę. Lekarka zabroniła ci się denerwować.
Jeszcze ekshumacja szczątków mamy.
Tak, to było… bardzo trudne dla nas wszystkich.
A ty przyjęłaś na siebie cały ciężar tej sytuacji.
Musisz przestań o tym myśleć.
Co mam robić?
Nie mogę myśleć o niczym innym.
Kochana.
Pomyśl o swojej wspaniałej rodzinie i o tym, że wszyscy cię wspieramy.
I że razem damy radę
- przez to przejść. - Tak.
Jadę do miasteczka. Potrzebujesz czegoś?
Nie.
- Kochana. - Wyjedźmy stąd.
Nie mogę dłużej mieszkać w tym miejscu.
Za kilka miesięcy będziemy daleko stąd.
Nie za kilka miesięcy. Chcę wyjechać teraz.
Jak tylko dzieci skończą szkołę.
Proszę.
Proszę.
- Cześć. - Paloma.
Właśnie miałam do ciebie dzwonić. Jak Gracia?
- Wypisali ją ze szpitala? - Tak.
I… chciałam o niej porozmawiać.
To delikatny temat, ale…
chciałabym prosić cię o przysługę.
Zrobię, co mogę.
Jest jej ciężko.
A kiedy przechodzimy przez coś takiego, dobrze jest z kimś porozmawiać.
Oczywiście.
Ale szpital zapewnił jej psychologa, prawda?
Tak.
Ale jeśli ktokolwiek rozumie przez co przeszła,
to ty.
Może dałabyś radę z nią porozmawiać.
Ja?
Tak. Dobrze jej zrobi, jeśli powie ci, co czuje.
W końcu przeszłaś przez to samo i…
Nie wiem, czy jestem właściwą osobą.
To jeszcze… bardzo świeże i…
- bardzo bolesne. - Oczywiście.
Rozumem. Przepraszam, może nie powinnam…
cię o to prosić.
Nie. Rozumiem, dlaczego to zrobiłaś.
Ale nie wiem, czy Gracia chciałaby się tym ze mną podzielić.
Nie jesteśmy najlepszymi przyjaciółkami, prawda?
Jeśli to jest powodem, to w takich sytuacjach
staje się to drugorzędne, nie uważasz?
Nie wiem.
Nie sądzę, żeby Gracia przejmowała się teraz waszą przeszłością.
Potrzebuje wsparcia.
Musi czuć, że nie jest sama, że ktoś ją rozumie. Ja jej tego nie dam.
Mogę przy niej być, ale nie czuję tego, co ona. Nie przeżyłam tego.
Proszę.
Wujku.
Chodź na lunch.
Nie. Doceniam troskę, ale…
wciąż mam dużo rzeczy do zrobienia.
- Pilnych. - Ale musisz też jeść, prawda?
Jadłem przed wyjściem.
Wiedziałem, jak będzie wyglądał ten miesiąc.
Muszę przygotować wszystko tak,
żeby Arturo mógł mnie szybko zastąpić.
- Ale Tano… - Posłuchaj…
Nie mówiłem ci tego wcześniej, ale…
postanowiliśmy z Gracią wyjechać do Madrytu wcześniej.
Kiedy wyjeżdżacie?
Jak tylko Lucas i Julia skończą ten rok szkolny.
Te ostatnie dni były dla Gracii bardzo ciężkie.
Cała ta sprawa z Laurą i…
stratą dziecka…
Bardzo mi przykro, Tano.
Naprawdę.
To straszne.
Tak.
Nie jest dobrze przeżywać to samemu.
Pozwól sobie pomóc. Zrób to dla nas, bo cię kochamy.
Chcemy, żebyś wiedział, jak ważny jesteś dla Lucii i dla mnie.
Chodź tutaj.
Przepraszam.
Kocham cię.
Cześć.
Cześć.
Jak się czujesz?
Cóż…
Czy lekarze powiedzieli ci, co robić przez kolejne dni?
Mniej więcej, ale nie słuchałam uważnie.
No tak. To proste.
Przez dwa tygodnie nie powinnaś brać kąpieli w wannie,
współżyć
ani wykonywać żadnych ćwiczeń.
Najważniejszy jest odpoczynek.
Tak, to proste.
A co z innymi rzeczami?
Jak mam przestać czuć ten ból?
Niczego nie przyspieszaj.
To naturalne, że czujesz się okropnie.
Masz do tego prawo.
Musisz pozwolić sobie na smutek i…
żałobę.
Oprzyj się na Tano.
Oboje będziecie przechodzić trudne chwile.
Możesz nawet czuć się winna.
Już się czuję.
Moje ciało mnie ostrzegało, a ja nie słuchałam.
Ostrzegało cię?
Było oczywiste, że dzieje się coś złego.
Powinnam była więcej odpoczywać.
Gracia, spadłaś ze schodów.
To był wypadek. Nie mogłaś nic zrobić.
Nie potknęłam się.
Zemdlałam i upadłam, bo byłam słaba.
- Powinnam była odpoczywać. - Proszę, nie rób tego.
Nie oskarżaj się. Takie rzeczy się zdarzają.
A jak było z tobą?
Przestałaś czuć ból?
Prawdę mówiąc, nie wiem, jak się czujesz, bo…
jesteśmy zupełnie różne.
Jedynie ty wiesz, jak to na ciebie wpływa,
a do tego są różne rodzaje bólu.
No tak.
Nie tęsknisz za dzieciństwem?
Wszystko było takie proste.
Nasze największe problemy trwały jedno popołudnie.
Twoja mama dawała nam całusa,
czekoladowe ciasteczka i po wszystkim.
Żegnajcie, problemy.
Nie będziemy już miały takiego komfortu, jaki daje matka, prawda?
Nawet gdy jest przy tobie ktoś, kto cię kocha.
Też tęsknię za tamtymi czasami.
Co jest z tymi ludźmi?
Są strasznie humorzaści. Pewnie chodzi im o coś głupiego.
Na przykład, że przekupiłaś polityków, żeby nabić sobie kieszenie
kosztem Manterany.
Ludzie wierzą w tę plotkę?
Jeśli piszą o tym w El Diario de Manterana, tak.
Nie wzięłam okularów.
Cóż.
„Skandal w Manteranie.
Straż Obywatelska prowadzi śledztwo w sprawie bizneswoman Paki Utrery,
a także radnej Sary Ramirez
i technika środowiskowego Estebana Melero,
w związku z domniemanym przekupstwem”. Mam czytać dalej?
Pozwę tych prostaków, którzy redagują tę gazetę.
Powodzenia.
Podać ci coś?
Nie, dziękuję. Już wychodzę.
Przeklęte tchórze.
ŚWINIA
Jesteście bardzo odważni,
chowając się po domach!
Wyjdźcie i powiedzcie mi w twarz, co macie do powiedzenia!
Co to jest, do diabła?
Mandat.
- Za co? - Jest napisane, prawda?
Zaparkowałaś nielegalnie.
- Tylko na pięć minut. - Jest zakaz. Nawet na minutę.
Daj spokój.
Odkąd wystawiacie mandaty za coś takiego?
Wiedziałaś, że to mój samochód i że poszłam do Casa Larrea.
Tak ciężko było wejść i mi powiedzieć?
Nie mam takiego obowiązku.
Może do tego nie przywykłaś, ale reszta nas, śmiertelników,
dostaje mandaty za parkowanie w niedozwolonym miejscu.
Jasne.
A co z tym?
To też normalne?
Jeśli chcesz to zgłosić, pójdę z tobą na posterunek.
Nie jestem przekonana do tej farsy.
Już za późno. Musisz to zrobić.
To nie zadziała.
Nie dowiesz się, póki nie spróbujesz.
Dzień dobry. Dziękuję za przybycie.
Zacznę od tego, że wszyscy w tym miasteczku
jesteście bandą smutnych zazdrośników.
Jesteście tak nieszczęśliwi, że wystarczy plotka, aby mnie zaatakować,
choć poświęciłam wszystko dla tego miasteczka.
Nie wybaczyliście mi, że jestem silna
i nie dostosowuję się do tego, czego oczekują od kobiety.
Jeśli sądzicie, że przeproszę, to wasze niedoczekanie.
Jak dla mnie możecie zgnić w piekle, bando łajdaków.
Po pierwsze, chciałam powiedzieć, że…
dla Manterany zawsze dawałam z siebie wszystko.
Rozumiem, co czujecie słysząc,
jak mój projekt wydobywczy wpłynie na środowisko.
Ja czuję to samo.
Czuję się oszukana.
Nie muszę mówić, że gdybym miała tę wiedzę co teraz,
nigdy nie zdecydowałabym się na ten krok.
Mój doradca prawny, któremu zaufałam, wprowadził mnie w błąd.
Działał poza moimi plecami i zniszczył moją reputację
w pogoni za osobistymi korzyściami.
Uświadomienie sobie tego trwało chwilę, ale dzięki Bogu, przejrzałam na oczy.
Moim doradcą jest teraz mój zięć.
Miguel Larrea, dobrze znany ze swojej uczciwości i prawości.
Powierzyłam mu El Acebuche. Rozwijając rolnictwo,
będziemy nadal pomnażać bogactwo tego regionu
i tworzyć nowe miejsca pracy.
Chcę tylko dodać, że…
bardzo mi przykro, że dałam się oszukać i mam nadzieję, że mi wybaczycie.
Pani Utrera.
Rozumiem, że ów doradca prawny
to Tomás Robledo, zgadza się?
Zamierza go pani pozwać za to,
że działał za pani plecami?
Pan Robledo nie jest już prawnikiem pani Utrery.
Tak. Jednak oskarża go pani o kłamstwo,
co w tych okolicznościach może być uznane za przestępstwo.
Dlaczego go pani nie pozwie?
Czy nie tak należałoby postąpić, gdyby była pani nieświadoma jego działań?
To moja sprawa, co zamierzam zrobić z panem Robledo, nie uważa pani?
Tak, oczywiście.
Ale nie może pani zaprzeczyć, że zrzucenie winy na swojego prawnika,
kiedy zawsze to pani pociągała za sznurki w Manteranie,
brzmi jak wymówka.
Pani Utrera nie złoży więcej oświadczeń, póki sprawa nie zostanie zamknięta.
Dziękuję wszystkim za przybycie.
Uświadomienie sobie tego…
KONFERENCJA PRASOWA PAKI UTRERY
…trwało chwilę, ale dzięki Bogu, przejrzałam na oczy.
Moim nowym doradcą jest teraz mój zięć, Miguel Larrea,
znany ze swojej uczciwości i prawości.
Podobało im się to „dzięki Bogu”.
Pokuta i odpuszczenie grzechów to wspaniałe wynalazki, nieprawdaż?
Udało nam się przekonać prasę
albo większość prasy, by zmienili o tobie zdanie.
Tak, ale kosztem tego, że wyszłam na idiotkę,
która daje sobą łatwo manipulować.
Ludzie wybaczają idiotom, ale nie kłamcom.
Ważne, żeby mieć wpływ na opinię publiczną.
Już niedługo banki, dostawcy i klienci znowu nam zaufają. Zobaczysz.
Inaczej nie robiłabym z siebie idiotki.
Czytałaś komentarze? To był dobry pomysł.
Gdybym myślała inaczej, nie zrobiłabym tego.
Czy to podziękowanie?
Możesz myśleć, co chcesz. Zobaczymy.
Za co jeszcze zrzucisz na mnie winę?
Co tu robisz?
Przyszedłem pogratulować przemowy. Wam obojgu.
Czego chcesz? Pieniędzy?
Proponowałam, ale odmówiłeś.
Już za późno. Wiesz, że nic nie mam.
Nie wierzę, że zrzuciłaś na mnie winę, żeby się wybielić.
- To niewiarygodnie niemoralne. - Zrobiłam, co musiałam.
Jesteś jeszcze gorszy niż ona. Udajesz świętego, ale jesteś tchórzem.
Zrobiłem to, co najlepsze dla Paki.
Jasne.
A jeśli to ma zniszczyć człowieka, który sypiał z twoją żoną, tym lepiej.
- To nie ma z tym nic wspólnego. - A ty wybrałaś jego, Paca!
Człowieka, który sypiał z Gracią Moliną
i zastawił pułapkę na twoją córkę!
Co? Co mi zrobicie?
Wynoś się stąd!
Oczywiście, że się wynoszę! Cuchnie tu!
Ale to nie koniec. Nie jestem jak Jiménez.
Nie wezmę na siebie winy za twoje błędy.
A ja za twoją nieuczciwość.
Nie byłem tu sam, kiedy Sara i Esteban
wychodzili z walizką pełną pieniędzy
i obiecali, że pomogą ci przy projekcie!
Też tutaj byłaś! Więc nie bądź taka pewna siebie.
Jeśli ja będę tonąć, oboje pójdziemy na dno.
Niewdzięczny drań!
Wiedziałam, że cię tu znajdę.
Kiedy byłeś dzieckiem, przychodziłaś tu za każdym razem, kiedy nabroiłeś.
Jak się masz?
Jestem załamany.
Czuję się potwornie winny.
Winny czego?
Chciałbym cofnąć czas
i wszystko zmienić.
Miałem obsesję na punkcie przeszłości Gracii i Miguela.
Zazdrość nie jest powodem do dumy.
Nie.
Ale czasami jest silniejsza od nas.
Nie byłem dobrym człowiekiem, mamo.
- Cóż… - Nie.
Miałeś trochę nieporozumień z bratem,
ale to nie czyni cię odpowiedzialnym za to, co stało się z Gracią.
To nie ma z tym nic wspólnego.
To był wypadek. Uwierz mi.
Takie rzeczy się zdarzają.
Nie wydajesz się przekonany.
Nie.
Co cię gnębi? Powiedz.
Cokolwiek to jest, możesz mi powiedzieć.
Nie wiem. Czuję, że…
wszystko jest nie tak. Źle ze mną.
Pamiętasz, jak byłeś dzieckiem
i miałeś jakieś zmartwienie? Mówiłeś:
„Mamo, to się nigdy nie skończy”.
Co ci odpowiadałam?
„Kochanie, to minie”.
Teraz tego nie widzisz, ale to też minie.
Miałam rację?
Tak, miałaś.
Właśnie. Teraz jest tak samo.
Chodź do mnie, kochanie.
Oglądałam właśnie konferencję prasową mojej matki. To bardzo niesprawiedliwe.
Chyba jesteś jedyną, która tak uważa.
Nie wierzę, że oskarża cię o wszystko.
Nie przejmuj się. Biznes to biznes.
Ryzyko zawodowe.
Nie, Tomás. To niczego nie zmienia.
Nie widziałaś, kto z nią był?
Doradził jej, żeby mnie wrobić.
Nie. Miguel taki nie jest.
Wciąż nie znasz człowieka, z którym żyjesz.
Udaje uczciwego,
ale zaatakowałby każdego, gdyby miał w tym interes.
Nie sądzę, by Miguel miał z tym coś wspólnego.
Nawet jeśli, nie zrobił tego dla siebie, tylko żeby pomóc mamie.
Zawsze stajesz po jego stronie.
Miguel ma gdzieś El Acebuche, a tym bardziej twoją matkę.
Chce tylko się na mnie zemścić.
Mylisz się.
Po co przyszłaś?
Chciałam powiedzieć, że mi przykro.
To wszystko?
Tak.
Dziękuję. Miło cię było zobaczyć.
Emilio, szukałem cię…
- Co robisz? - Nic.
- Sprzątam schowek. - Widzę.
Przynajmniej jest porządek.
Pomogę ci.
Przykro mi z powodu tego, co przechodzisz,
ale cieszę się, że Gracia ma kogoś takiego jak ty.
Jesteś dobrym człowiekiem.
Obiecuję, że będę jak najlepiej opiekował się twoją córką.
I twoimi wnukami.
- Będziemy was odwiedzać jak najczęściej. - Wszyscy zawsze tak mówią.
Musimy wyjechać, Emilio.
- To… - Tak, wiem.
- To jedyny sposób na nowy początek. - Rozumiem.
Zasługujecie na to.
- Nie pozbywaj się jej. - Nie.
Nigdy nie wiadomo.
Nadal zajęta?
Mam wolne popołudnie.
Może pójdziemy się czegoś napić?
Mam dużo pracy. Przyjdę później.
Jesteś zła?
Nie rozumiem, jak mogłeś pozwolić mamie
powiedzieć tyle kłamstw dziennikarzom.
Nie tylko jej pozwoliłem, ale sam napisałem tę przemowę.
Nie podobała ci się?
Nie.
Możesz powiedzieć, co cię gryzie? Bo nie rozumiem.
- Naprawdę pytasz? - Tak.
Doradziłeś mamie, żeby zrzucić winę na Tomása?
Tak. O to ci chodzi?
Nie rozumiem.
Nie musiałeś rzucać Tomása na pożarcie lwom, żeby obronić mamę.
Teraz ja nie rozumiem.
Prosiłaś, żebym zapomniał o wszystkim, co mi zrobiła, i jej pomógł.
Teraz masz żal.
Nie chodzi o to, że jej pomogłeś, tylko że skrzywdziłeś Tomása.
Naprawdę? To cię martwi?
Tomás?
Na jakiej planecie żyjesz?
W dużej mierze to on odpowiada za to, co stało się twojej matce.
W dodatku jest bezwzględnym draniem, kierującym się wyłącznie ambicją.
A ty?
Nie jesteś bezwzględny?
To, co zrobiłeś, jest nieakceptowalne. To po prostu…
mściwość.
Zasłużył sobie na to.
Powiedziałaś, że Tomás nic dla ciebie nie znaczy.
Teraz widzę, że to nieprawda.
Robi się zimno. Wejdziemy do środka?
Nie trzeba, dziękuję.
Chcesz coś do picia?
Musisz mieć sucho w ustach od tych wszystkich leków.
Piłam już, tato.
Nie wiem, jak ci pomóc.
Jestem staromodny. Nauczono mnie ukrywać smutek i ból.
W moich czasach było nieakceptowalne, by mężczyzna wyrażał uczucia.
I co z tego wynikło?
To, co widać.
Jesteśmy bandą nieszczęśników z ilością traum przewyższającą nasze lata.
Jeśli o to ci chodzi,
to nie ukrywam bólu. Po prostu nie mam ochoty rozmawiać.
Musisz, kochanie.
Trzeba pozbywać się ciężarów.
Każdy ma swój sposób na radzenie sobie z bólem.
Jaki jest twój?
Nie wiem.
Ale wiem, że potrzebuję czasu.
Masz go tyle, ile potrzebujesz. Ja zawsze tu będę.
- Cześć. - Cześć.
Nie chciałem przeszkadzać.
Jak się czujesz?
Dlaczego patrzysz na mnie w ten sposób?
Tak okropnie wyglądam?
Nie patrzę na ciebie w żaden sposób.
Zaczynam marznąć. Pójdę po sweter.
Czy to nie jest to drzewo, pod którym po raz pierwszy się pocałowaliśmy?
Nie pamiętasz? Tak.
Dopiero co zaczęliśmy się spotykać.
Jeszcze nie powiedziałaś swojej rodzinie.
Całowaliśmy się i nagle twoja mama pojawiła się z przekąską.
Byłaś bardzo zła.
Myślałaś, że dostaniesz szlaban.
Twoja mama…
przyszła z jedną kanapką dla mnie i drugą dla ciebie.
Tonę, Miguel.
Nie zniosę już więcej.
Wiem. Wszystko będzie dobrze. Obiecuję.
Kilka dni temu straciłam mamę po tym, jak myślałam, że ją odzyskałam.
A teraz… to.
Nie wiem, czy zniosę tyle bólu. To za wiele.
GRACIA MOLINA MONTALBO
WYSOKIE STĘŻENIE EPIVENOLAMU WE KRWI
Co?
Niemożliwe.
Pani doktor?
Przepraszam. Ma pani chwilę?
- Za pięć minut mam pacjentkę. - Tyle wystarczy.
Chciałabym porozmawiać o wynikach badań Gracii Moliny.
- Widziała je pani? - Jeszcze nie.
W jej krwi wykryto duże stężenie epivenolamu.
Wie pani, czy go brała?
Nie. A jestem jej lekarzem rodzinnym.
Poziom cholesterolu był w porządku na początku ciąży.
Wiem. A nawet gdyby nie był,
nigdy nie przepisalibyśmy tego leku. Nie jest wskazany dla kobiet w ciąży.
Wiem. Nic z tego nie rozumiem.
- Dlaczego go brała? - Mógł spowodować poronienie?
Jeśli nie bezpośrednio,
to spadek ciśnienia krwi mógł doprowadzić do upadku.
Gracia nie jest głupia.
Nigdy nie zażyłaby żadnego leku bez konsultacji z nami.
A już na pewno nie w trakcie ciąży.
Myśli pani, że…
Jeśli nie wzięła go z własnej woli, ktoś musiał jej go podać.
Amniopunkcja. Pozwala stwierdzić,
kto jest ojcem dziecka.
Ciągle o tym myślisz?
To badanie, które ma wykluczyć nieprawidłowości.
Może wywołać poronienie, choć ryzyko jest niewielkie.
Poprosisz ją o to?
Nie. Nie mogę.
Chociaż może tak byłoby najlepiej.
- Jak? - Żebyśmy nie mieli tego dziecka.
Co?
Napisy: Katarzyna Orkan-Łęcka
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.