Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Miguel zabił swojego ojca.
POPRZEDNIO
I przysięgam na Boga,
jeśli nie zostawisz go na zawsze, zgnije w więzieniu.
Musimy wyjechać z Manterany.
Pomyślą, że mamy coś do ukrycia.
To dużo pieniędzy. Wystarczy, żeby wyjechać daleko.
Jiménez nie przyszedł rano do pracy.
Jesteśmy niewinni. Znasz nas, Núñez!
Wiem, że nie jesteś Laurą. Masz na imię Carmen.
Miguel i ja mamy problemy.
Dzięki tobie na moment o nich zapomniałam.
Chcę się dalej z tobą spotykać.
Nie jestem w ciąży, Tomás. Przez chwilę myślałam, że o niej zapomni…
Nie mogę zajść w ciążę.
Zagramy w „W kwietniu będę…”?
Jestem w ciąży.
Gracia jest w ciąży.
Bardzo się cieszę.
POWRÓT DO LAS SABINAS
Hej, wy! Chodźcie.
Idziemy. Śniadanie.
Jiménez!
Jiménez!
Chcę zadzwonić.
Ruszaj się.
Mała rączka.
Twój pierwszy wnuk, Paca.
Nie mów, że nos ma po mnie, bo nie widzę podobieństwa.
Jakieś jest, prawda?
Ominęło mnie to wszystko przy Lucii i Lucasie.
Wyślę Lucii nagranie. Będzie zachwycona.
Nie ma się co śpieszyć.
Możemy jej wysłać później. Pewnie ma w Rzymie co robić.
Cudowne.
Dziękuję ci za ten prezent, Esther.
I wszystko, co nadejdzie.
Mam nadzieję.
Podczas porodu
tak samo będę cię trzymał za rękę.
Nawet jeśli ze strachu będę krzyczeć jak wariatka?
Tym bardziej.
Mam przeczucie, że wszystko będzie dobrze.
Poza tym zrobiłyśmy to razem.
- Tak. - Ty i ja.
I Miguel.
Również mama.
Ta partia jest tu dzięki niej.
Tak. Świetnie sobie poradziła.
Kiedy dasz jej spokój?
- Już dałam. - Nie, znam cię.
Uprzejmość a zakopanie topora to nie to samo.
Nie walczymy ze sobą.
Ona nie. Co do ciebie nie mam pewności.
Nie jestem na nią zła. To coś innego.
Nie znosisz Paki. Ja też. Ale mama jest z nią szczęśliwa.
To najważniejsze, prawda?
Mamo!
- Gratulacje, kochanie! - Gratulowałaś mi wczoraj.
To nie to samo. Rośnie tu cud życia.
Teraz będę babcią od pierwszego dnia.
Wszystko dobrze w El Acebuche?
Bardzo dobrze. Oglądają nagranie z USG.
Co to jest? Wygląda pysznie. Zjadłabym od razu.
- Mam nadzieję, że wszyscy tak zareagują. - Na pewno. Wyglądają wspaniale.
Spójrzcie na to.
- Mamo. - Tak, skarbie?
Chciałam podziękować ci za pomoc.
Gracia ma rację. Bez ciebie nie byłoby tej partii.
Nie musisz mi dziękować.
Robię to z radością, bo jesteście moim życiem.
Nie mówię, że przemaluję ściany na żółto,
ale przydałby się nowoczesny akcent. Coś bardziej…
Uważam, że wtedy straci swój urok.
Ale Casa Larrea od lat jest niezmienne.
Jak kapsuła czasu.
Na tym polega jego urok, prawda?
Oczywiście. Dlatego przychodzi tu całe miasteczko.
To jak powrót do domu.
I mówi to ktoś, kto nie postawił tu stopy przez wiele, wiele lat.
Nie jestem przekonana.
Malowanie zdziałałoby cuda.
Jest pięknie tak, jak jest. Zaufaj mi.
Nic nie równa się z pięknem, które daje życie, kochana.
- Czy to nie było miłe? - Piękne. Głuptas.
Co sądzisz?
Przepraszam, mamo, ale zgadzam się z Emilio.
Burmistrz też tak uważa.
Co ty wiesz o dekoracji wnętrz?
To po co pytasz?
Pytanie cię o zdanie jest bez sensu,
bo się na tym nie znasz. Tak samo ty.
I nie mów do mnie „moja damo”.
Nie złość się, moja damo.
Dacie wiarę?
Kto by pomyślał?
Mój teść jest chłopakiem mojej mamy.
Jak się ma moja rodzinka? Chcecie zobaczyć dzidziusia?
- Zrobiliście USG? - Tak.
Nie mam okularów. Co to?
- Rączki? - Tak.
- Słodkie maleństwo. - Rzeczywiście maleństwo.
- Nie wygłupiaj się. - No weź.
Trochę jak…
- Tano, poznaj swojego bratanka. - Jasne.
- Zobacz. - Przepraszam.
- Spójrz na to. - Tak.
- Najnowsze USG. - Najnowsze.
Podobny do ciebie.
Nie możesz tego dłużej ciągnąć.
Widziałaś, jak podekscytowany był twój mąż.
Kiedy powiesz mu prawdę?
Jeszcze jest czas.
Mogę zajść w ciążę w tym miesiącu.
Nawet jeśli tak, co jest mało prawdopodobne,
daty nie będą się zgadzać.
Miguel nie jest głupi.
Musisz to zakończyć.
Ta głupia farsa donikąd nie prowadzi.
Ta głupia farsa może ocalić moje małżeństwo.
Możesz się z tego wyplątać.
Zrób to, zanim będzie za późno.
Pomogę ci.
W tym momencie w ogóle mi nie pomagasz.
Zajdę w ciążę.
Dzieci urodzą się prawie w tym samym czasie.
Gdybyście nie jechali do Madrytu, byłyby jak rodzeństwo.
Przestań. Do naszego wyjazdu jeszcze dużo czasu.
Wiem.
Ale chcę, żeby razem dorastały. To byłoby dla nich dobre.
Obiecaj, że będziecie przyjeżdżać na wszystkie wakacje.
Będziemy przyjeżdżać jak tylko damy radę.
To zależy od sytuacji. Nie wiem.
Co masz na myśli?
Paca jest babcią dziecka Miguela, prawda?
A ostatnio zauważyłem, że…
nie dogadujecie się. Co się stało?
Byłeś przy tym, jak Paca się upiła. Dzień później
wyrzuciłam jej, że zataiła przede mną, że Lucas jest moim wnukiem.
Daj spokój. Miałyście mnóstwo czasu, żeby się pogodzić.
Nie chodzi o nic więcej?
Nie, dlaczego?
Może się mylę, ale…
wydaje mi się, że to ma związek z Gracią i Miguelem.
Tamto to za mało, żeby przestać rozmawiać z kobietą,
która przez tyle lat utrzymywała w tajemnicy rodzinny sekret.
Nie utrzymywała go w tajemnicy.
Wykorzystała go. To różnica.
Wykorzystała go? Jak?
Posłuchaj…
zostawmy to, proszę.
Teraz musisz mi powiedzieć.
Co?
Paca zagroziła Gracii, że wyśle Miguela do więzienia
za śmierć waszego ojca.
Co? Tylko Miguela?
Ale… ja też przy tym byłem. Dlaczego…
Tak, ale w tamtym momencie,
kiedy twój ojciec miał zawał, nie wiedziałam o tym.
Nie rozumiem czegoś. Skoro zadzwoniłaś do Paki
i rozmawiałaś z nią przez telefon, to mamy twoje słowo przeciwko jej.
Dlaczego szantażowała Gracię? Nie rozumiem.
Bo…
Tego dnia byłam bardzo zdenerwowana.
Dzwoniłam do niej wiele razy i włączała się sekretarka.
Nie.
Nie mów, że zostawiłaś jej wiadomość.
- Ale… - Tak.
…nie rozumiesz, że teraz jesteśmy na jej łasce?
Wiem o tym.
Co myślisz?
Że nie zadręczałam się tym każdego dnia?
Nie wiedziałam, co robię.
Po za tym nie sądziłam, że zdradzi mnie najlepsza przyjaciółka.
W porządku, mamo.
Nie martw się.
Rozwiążemy to.
Powiedz mi, słowo po słowie, co mówiłaś w tej wiadomości.
„Fernando nie żyje…”
i…
„Boję się, co będzie z Miguelem”.
Ale Gracia nigdy mi nic nie mówiła.
Bo wie tylko o tym, że był tam Miguel.
To nowy program do zarządzania.
Istnieje od niedawna. Jest… najlepszy.
Jeśli chcesz, mogę go skastomizować.
Zaadaptować do potrzeb El Acebuche.
Wiem, co to znaczy. Nawet ja musiałam się nauczyć tych dziwnych słów.
Z tym programem
będziesz miała precyzyjną kontrolę nad finansami.
Tylko farmy? Czy też innych biznesów?
Wszystkiego. Zależy, jak go ustawisz.
Dużo kosztuje?
Nie jest tani, ale na dłuższą metę opłacalny.
Dzień dobry, Paca. Masz chwilę?
Pomyślę o tym.
W porządku…
Na razie.
Rozmawiałem z Linaresem, adwokatem.
Powiedział, że Jiménez nie chce już jego usług.
- Zatrudnia kogoś innego. - Dlaczego?
Nie wiem.
Dziwne. Jak zamierza zapłacić? Ze swoich pieniędzy?
Tego się obawiam. Pewnie dlatego robi to za naszymi plecami.
Bez Linaresa nie będziemy mieli informatora.
Nie dowiemy się, jakie podejmuje kroki.
Ani nie skontrolujemy jego strategii.
O to właśnie chodzi.
Stąd ta zmiana.
Dlatego potrzebuje innego adwokata.
Tego się obawiam.
Do wydziału drogowego. Dzięki.
Co jest, sierżancie?
Nic. Wieści o Jiménezie.
Prokurator prowadzący sprawę zadzwonił,
żeby dopytać o szczegóły śmierci Óscara i Áleksa.
I co mówił?
Jiménez poprosił o zmianę swojego zeznania.
To znaczy, że przyzna się do zabójstwa?
Utrzymuje, że jest niewinny.
Wynajął nowego adwokata.
Od tej pory będzie go reprezentował młody i agresywny adwokat kryminalny.
Chce walczyć.
Według prokuratora ten nowy adwokat to prawdziwy rekin.
Chce wyrobić sobie reputację i idzie na całość.
Nie do wiary.
Myślałam, że to będzie szybki proces,
sprawiedliwości stanie się zadość i rana się zagoi.
Przykro mi, Manu.
Lepiej się przygotować na prawną batalię.
Wiemy, co Jiménez chce powiedzieć?
Chyba przyzna się, że Pilar dostała pieniądze od Paki.
jako zapłatę za opuszczenie miasteczka
i milczenie w sprawie rozkazu,
jaki dostał Óscar, żeby zatruć zbiornik w Las Sabinas.
Utrzymuje też, że telefon Óscara
został mu podrzucony, żeby go wrobić.
- Znowu wskazuje na Pacę? - Na to wygląda.
Przesłuchamy ją ponownie?
Najpierw zaczekamy,
aż zeznanie Jiméneza stanie się oficjalne. Nie chcemy, żeby je wycofał.
- Porozmawiam z nim. - Nie. Nic ci nie powie.
Nie wiesz tego. Co mamy do stracenia?
Może stać się defensywny.
Już jest.
Muszę zrozumieć, skąd ta zmiana. Chcę, żeby powiedział mi osobiście.
To pole, nieużywane od lat,
dzięki pieniądzom Gracii przeznaczymy na rolnictwo ekologiczne.
I co będziecie sadzić?
To zależy od popytu.
Wyhodujemy najbardziej pożądany produkt.
- Pomożesz nam? - Oczywiście. Jak tylko będę mogła.
Rzecz w tym, że Paca i ja będziemy przedsiębiorcami.
Wiem, że chcecie zacząć razem biznes.
- Tak. Lokalną sieć handlową. - Brzmi ambitnie.
- Znasz Pacę. - Aż za dobrze.
Chciałybyśmy dotrzeć do stolic wszystkich prowincji.
Myślisz, że to wypali?
Z biznesem nigdy nie wiadomo.
Koncepcja jest jasna i…
będę waszą klientką.
Możesz być kimś więcej.
Naszym dostawcą.
Miałabym sprzedawać produkty Ecorany w waszych sklepach?
To byłaby wspaniała współpraca. Nie zaprzeczę.
- Więc jaki jest problem? - Paca jest problemem.
Ja się zajmę Pacą. Koniec końców…
jest bizneswoman. Podejmuje decyzje.
Przemyśl to.
Nie ma między nami żadnej konkurencji.
Jeden plus jeden równa się trzy.
Kiedy planujecie zacząć działalność?
Pierwszy sklep chcemy otworzyć w kwietniu.
- W kwietniu? - Tak.
W kwietniu…
W kwietniu, będę…
kupować produkty Ecorany w twoich sklepach.
Twoja kolej.
Co?
Gra. „W kwietniu będę…”
Nie pamiętasz?
Wymyśliłaś ją, kiedy byłyśmy małe.
„W kwietniu pojadę do San Luis”. „W kwietniu będę pływać w rzece”.
Mamo.
Kiedy byłyśmy smutne, kazałaś nam mówić o rzeczach, które nas uszczęśliwiają.
Nie wierzę, że tego nie pamiętasz.
- Nie wiem. - A pamiętasz…
co mówiłaś na końcu?
Po zabawie.
Nie wiem.
„W końcu kwiecień zawsze przychodzi”.
Nie pamiętam wszystkiego, co robiłyśmy, kiedy byłyście małe!
Oczywiście.
Minęło sporo czasu i…
Tak.
To nie jest takie ważne.
- Mogę? - Oczywiście. To ja dzwoniłam.
Zamknij drzwi.
To brzmiało jak coś pilnego. Wszystko dobrze?
-Trochę się wczoraj martwiłem. - No tak.
Chciałam cię zobaczyć.
Nie gniewasz się, że dzwoniłam?
Zawsze chcę być z tobą. Wiesz o tym.
Już? Serio? O co chodzi?
A jeśli ktoś nas zobaczy?
Wszyscy wyszli.
- Nie przyszłaś wczoraj do hotelu. - To było wczoraj.
A teraz?
Cześć, Miguel.
Hej, Tano.
Co jest?
Mama powiedziała mi, że Paca szantażowała Gracię.
Wiedziałeś o tym.
O Lucasie, tak.
Nie o tej drugiej rzeczy.
Chcę, żebyś spojrzał na mnie i powiedział mi jak brat bratu.
Mówiłeś Gracii, że…
byłem z tobą, kiedy umarł tata?
Nie.
Mam prawo wiedzieć.
Jest moją żoną.
Powiedziałem, że nie.
Więc myśli, że byłeś sam.
Chociaż Paca zna prawdę.
Całą prawdę.
Nie mogę mówić za Pacę, tylko za siebie.
Kiedy Gracia spytała, nie wspomniałem o tobie.
Daj mi słowo.
Masz moje słowo.
Dlaczego jej nie powiedziałeś?
Bo sam zdecydujesz, czy powiesz swojej żonie, czy nie.
Nie ja.
Tano, zaufaj mi.
To nie jest proste. Wiesz dlaczego.
Dobra. Schrzaniłem sprawę dwa dni przed twoim ślubem i przepraszam.
Chętnie bym to naprawił, ale nie mogę.
Mogę jedynie
pokazać ci, jak ważny jesteś dla mnie.
I zawsze będziesz.
Ty też.
Cóż…
- widzimy się później. - Tak.
Wszystko w porządku?
- Czy to ma coś wspólnego z tym, co… - Proszę, przestań.
Nasza relacja musi pozostać na tych zasadach.
W tajemnicy.
W porządku.
Jestem tu z tobą.
Nie zawiodę cię.
Nie musisz mnie okłamywać.
Nadal ciężko pracujesz?
Nie mam wyboru.
Przygotowujesz się na targi?
Tak.
Dziękuję.
Jeśli coś cię martwi albo potrzebujesz mojej pomocy…
Myślisz, że się martwię?
Tak.
Od dziecka masz taką samą zmarszczkę.
O tutaj.
Tę.
- Dziwne. - Co takiego?
Że pamiętasz takie szczegóły.
- Jak mógłbym zapomnieć? - To nie było tak dawno, prawda?
A pamiętasz tę grę „W kwietniu będę…”?
Oczywiście!
„W kwietniu będę…” Twoja mama ją wymyśliła…
- Tak! - …pewnego popołudnia, kiedy byłaś smutna.
Stała się tradycją. Zawsze była w stanie cię pocieszyć.
Tak.
Ale mama jej nie pamięta.
Rozmawiałam z nią wcześniej.
Popatrzyła na mnie, jakby nie wiedziała, o czym mówię.
- Naprawdę? - Przysięgam.
- Dziwne. - Prawda?
Jak to możliwe, że my pamiętamy, a ona nie?
Nie wiem. Dało mi to do myślenia.
Na jaki temat?
Zobacz,
życie twojej mamy nie było proste.
Pomyśl o tych wszystkich latach, kiedy brała leki
i o tym, jak przyjechała do Las Sabinas.
Tak.
Poza tym z wiekiem
umysł nas zawodzi.
Mówi to ktoś, kto przeżył udar.
Jasne. To pewnie dlatego.
Nie wiem. Zaczynam myśleć i…
Nieważne. Dziękuję, tato.
- Dokończę pracę. - Dobrze.
Dziękuję, Tomás.
Czuję się lepiej.
Tylko na tym mi zależy.
Idź już. Znając mamę, dała ci tysiąc rzeczy do zrobienia.
Cześć. Przepraszam, nie wiedziałam, że jesteś zajęta.
Cześć, Laura. Wszystko dobrze? Potrzebujesz czegoś?
Tak. Poszłam do apteki, ale nie chcą mi sprzedać leków.
Elektroniczna recepta wymaga uaktualnienia.
Oczywiście, nie ma sprawy.
Dziękuję, Esther. Zrobię tak, jak mówiłaś.
- Cześć. - Do widzenia.
To zajmie chwilkę.
Dziękuję.
Dziecko przyzwyczai się do spacerów po polach.
Na pewno.
Powodzenia na targach. Miguel powiedział, że to dzisiaj.
- Tak. - Jedyne, o czym mówi.
Dzięki.
Od początku był bardzo zaangażowany. Bez niego
nie zaszlibyśmy tak daleko.
On też na tym skorzystał. Pomogło mu to uporać się z wyjazdem Lucii.
Tak.
Wszystko dobrze?
Znasz mnie dobrze, Paloma.
Zawsze możesz na mnie liczyć.
- Z ciążą w porządku? - Tak.
- Chodzi o… pracę? - Nie.
Hej.
Cokolwiek to jest, nie może być tak źle. To wspaniały czas. Co się dzieje?
Chodzi o Miguela.
Coś…
przed nim ukrywam.
To coś okropnego. Czuję się strasznie.
Zdradzam go z Tomásem.
- Powiedz coś. Cokolwiek. - Po prostu nie wiem, co powiedzieć.
Nigdy nie przyszłoby mi to do głowy.
- Myślałam, że wszystko jest w porządku. - Jest. To moja wina.
Już go nie kochasz?
Wręcz przeciwnie. Nie mogę bez niego żyć.
Ale czasami…
znikam w tym związku. Jakbym się rozpadała.
Patrzę w lustro i nie poznaję samej siebie.
Wiem, że ciężko to wyjaśnić, ale…
Jestem pogubiona.
No tak.
Ale Tomás to tylko przelotny romans, czy się zakochałaś?
W moim sercu nie ma miejsca dla nikogo prócz Miguela.
Nawet dla mnie.
Kocham go tak bardzo, że ciągle myślę o tym, że go stracę.
Nie sądzisz, że niewierność właśnie do tego może doprowadzić?
Możesz go stracić.
Nic już nie wiem.
Chyba potrzebowałam sobie udowodnić,
że ciągle mam kontrolę nad swoim życiem. Przynajmniej…
częściowo.
Miguel jest twoim mężem.
Kochacie się.
Będziecie mieli dziecko.
- Biorę marmoladę. - Dobrze.
Weź też to.
- Okej. Dzięki, Tano. - Wiadomość od Palomy.
Nie da rady przyjść. Pyta, czy możemy po nią podjechać.
Tak. Ale musimy ruszać. Trzeba wszystko ustawić, a to godzina drogi.
- Jedźmy zatem. - Tak. Dzięki.
Mam coś wziąć? Nie? Okej.
- Coś jeszcze? - Nie, kochanie. Zadzwonię później.
- Dziękuję, Tano. - Dzięki.
- Powodzenia. - Ostrożnie.
Zadzwoń, zanim pójdziesz spać.
Tak! Zaczekajcie!
Cóż…
Skarbie, masz siłę na nocną zmianę?
Nie bardzo.
Ale skoro nikt inny nie może…
nie mam wyboru.
Powiem to jeszcze raz.
To musi się skończyć.
Wiem, mamo.
Jestem kompletnie załamana.
Przyznanie tego to pierwszy krok.
Ale jak?
Co mam zrobić?
Pomóż mi, proszę.
Nie martw się, kochanie.
Mam plan.
Jeszcze tu jesteś?
Właśnie wychodzę.
Z Esther wszystko w porządku?
Wydaje się nie być sobą.
Sobą?
Tak. Jest ponura, przygaszona.
Od wielu dni. Martwię się.
Może stresuje się pracą.
Nie mam pojęcia. Musisz ją sama zapytać.
Pomyślałam, że wiesz, skoro ciągle jesteście razem.
Nie, nie wiem. I nie jesteśmy ciągle razem. Nie więcej niż zwykle.
Skoro nie jest sobą, jak mówisz,
może to z powodu ciąży. Miałoby to sens.
Uważasz, że to coś innego?
Co robisz?
Nic. Rozmawiałem z…
Laurą.
Do jutra.
Cześć, Tomás.
O czym rozmawialiście?
Nieważne.
No dalej.
Wypluj to z siebie. I tak w końcu mi powiesz.
Mówiłam mu, że twoja córka wygląda na zestresowaną.
Może coś wymyślam. Nie wiem.
Dlaczego rozmawiasz z nim zamiast ze mną?
Nie chciałam cię martwić.
Też dlatego, że ciągle są razem, więc pomyślałam, że wie.
Tomás i Esther?
To pewnie zbieg okoliczności.
I Esther jest w ciąży.
Nie muszę ci przypominać, jak ciąża wpływa na nastrój.
Tak. Obie dobrze to wiemy.
Ale to coś innego. Chociaż mogę się mylić, oczywiście.
Powiedz, co chcesz powiedzieć.
Myślę, że twoja córka
zachowuje się, jakby…
czuła się winna.
Winna?
Nie sądzę.
Poza tym nie ma powodu, żeby się tak czuć.
Wiem. To dobra dziewczyna.
Ale jeśli połączysz kropki,
zaczynasz się zastanawiać, czy coś jej nie łączy z prawnikiem.
Coś?
Romans.
Tomás i Esther?
Nonsens.
Nie ma mowy. Moja córka jest zapatrzona w Miguela.
Wolałabym, żeby zainteresowała się kimś innym.
To byłoby zdrowsze.
Co za ulga.
Wczoraj nie mogłam przestać o tym myśleć.
O czym?
Poszłam do jej gabinetu poprosić o elektroniczną receptę
i zastałam ich tam razem.
Cóż,
to o niczym nie świadczy.
Być może.
Chłopaki! Śniadanie!
Hej!
Chodźcie, nie mamy całego dnia.
Jiménez!
Jiménez.
Do diabła, Jiménez.
Niemożliwe.
Mówią, że podciął sobie żyły.
Uznają to za samobójstwo.
Oficjalnie, tak.
Myślimy o tym samym?
Dlaczego miałby się zabić, skoro wynajął nowego adwokata?
To nielogiczne.
Nie. To morderstwo.
Ale kto mógł na tym skorzystać?
Ktoś, kto mógł coś stracić
przez jego nowe zeznania. Mężczyzna albo kobieta.
Masz na myśli Pacę Utrerę?
Nie widzę tego, Manu.
Skąd miałaby wiedzieć o zmianie jego strategii?
Od tego podejrzanego prawnika.
Tomása Robledo.
Paca zawsze wszystko wie.
Nawet jeśli tak,
myślisz, że byłaby zdolna do zlecenia morderstwa?
Gotowe. Podpisz wszystkie strony.
Sypiasz z moją córką?
Skąd ten pomysł?
Odpowiedz mi.
Nie. Oczywiście, że nie.
Więc co robiłeś w jej gabinecie?
Po co tam poszedłeś?
Nie wiem, co Laura, to znaczy Carmen, ci powiedziała,
ale podchodziłbym do tego ostrożnie.
Jaką ma wiarygodność? To oszustka.
Dyskredytując ją, jeszcze bardziej ściągasz na siebie podejrzenia.
Myślę, że przez te wszystkie lata udowodniłem, że możesz mi ufać.
Daj spokój, Tomás.
To bardzo proste.
Spójrz mi w oczy i odpowiedz.
Sypiasz z moją córką? Tak czy nie?
Powinieneś się wstydzić.
Wykorzystałeś jej sytuację,
jej bezbronność.
Tak samo jak tej dziewczyny, Carli Egei.
Porównanie tych dwóch spraw to hipokryzja. Z Carlą zadałem się dla ciebie.
Z Esther to coś zupełnie innego. Kocham ją.
Wiedziałaś od zawsze. Nie udawaj zdziwionej.
A ty nie udawaj głupiego.
Moja córka kocha tylko Miguela.
Co chcesz osiągnąć tą brudną zagrywką?
Nawet nie pomyślałaś, że to ona do mnie przyszła, co?
Dlaczego miałaby to zrobić?
Sama to powiedziałaś. Bo przechodzi trudne chwile.
Jest tak zdesperowana, że musi udawać ciążę,
żeby zatrzymać przy sobie męża.
Tak, Paca. Właśnie tak.
Czuje się samotna i porzucona.
Tak bardzo, że powiedziała o tym mnie,
prawnikowi swojej matki.
Matki, która nie wiedziała, jak jej pomóc, ani jak zakończyć to szaleństwo.
Uważaj na słowa.
Twoje groźby nie zmienią rzeczywistości.
Ty i Miguel rozdzieracie jej serce. Tylko dzięki mnie jeszcze się trzyma.
Powiedz to.
Było niesamowicie.
Wszystkim się podobało.
Nasze stoisko było piękne.
Cześć, dziewczyny!
Świętujemy? Chyba dobrze poszło.
Skoro o tym mówisz…
- Więc? - Tak. Ogromny sukces.
Na wszelki wypadek, nie ekscytuj się zbytnio.
To był wspaniały pierwszy krok.
Cieszę się. Ciężko pracowałyście.
- To prawda. - Zgadza się.
Nie zapominajmy o Miguelu.
Oczywiście, że nie zapomnę.
Mam nadzieję, że uważałaś na siebie.
Pierwszy trymestr jest trudny i…
- Przechodziłam przez to dwa razy. - Przepraszam.
Nie martw się. Dbałam o siebie.
Paloma i Miguel chuchali na mnie i dmuchali.
To prawda.
- Wezmę prysznic. Pa. - Okej.
Co się stało?
Poślubiłam najlepszego mężczyznę w Manteranie.
Zawsze o wszystkich się troszczysz. Zwłaszcza o mnie.
Kocham cię.
Jak dobrze wrócić do domu.
- Jak poszło na targach? - Dobrze.
Mamy pierwsze zamówienia.
To będzie sukces.
Cieszę się.
Wszystko w porządku, kochanie?
Dziś rano…
po zakończeniu zmiany…
źle się poczułam.
Zaczęłam krwawić.
Kochanie.
Przepraszam.
W porządku.
Nie martw się.
Kocham cię. Wszystko będzie dobrze.
Napisy: Katarzyna Orkan-Łęcka
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.