Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
To kłamstwo. Nie jestem w ciąży.
Naprawdę cię kocham.
Chciałabym, żeby Miguel mówił mi takie rzeczy.
POPRZEDNIO
Wiem, że nie jesteś gotowa, by ujawnić naszą relację,
ale któregoś dnia będziesz. A wtedy chciałabym,
żebyś przyjęła ode mnie ten pierścionek i poślubiła mnie.
Lucas i Lucia są razem.
Nie rozumiesz, że nie możesz być w związku z Lucią?
- Nie wiedziałem, że jest moją siostrą. - Ale jest!
- Muszę porozmawiać z Miguelem. - Nie musisz teraz.
Bądź rozsądna. Nie możecie być razem.
Próbowałam o nim zapomnieć, ale nie mogę.
Jestem w nim zakochana.
Kupimy bilety i wyjedziemy. Jeśli zostaniemy tutaj,
rozdzielą nas. Nie chcemy tego, prawda?
Oszalałabym.
- Lucasa nie ma w pokoju. - Co to znaczy?
POWRÓT DO LAS SABINAS
To moja wina.
Przepraszam.
Chciałem, żeby zrozumiał, że niektóre związki są niemożliwe
i powiedziałem mu, że…
ty i ja omal nie uciekliśmy.
Ale przemyśleliśmy to, bo nie chcieliśmy nikogo skrzywdzić.
- Miałem dobre intencje. Przepraszam. - Wiem, Miguel.
Gdzie mogą być?
Wrócą. Nie martw się.
Poza tym to rozsądne dzieciaki. Jestem pewien, że…
nie zrobią nic szalonego.
Nie rozumiesz?
Są zakochani. Mogą zrobić wszystko.
Mam tylko nadzieję, że…
Musimy ich znaleźć.
Najpierw zadzwońmy do Manueli. Straż Obywatelska musi wiedzieć.
Dobrze?
Mamo, co się dzieje?
Twój brat uciekł z domu. Prawdopodobnie z Lucią.
Na pewno z nią.
Uciekł z Lucią.
- Wiesz, gdzie mogą być? - Nie.
Może słyszałaś coś albo wiesz, które miejsca lubią.
Jest takie jedno…
Które?
Tam, gdzie ich widziałam. Za fontanną.
- Pomiędzy mostem a jeziorem. - Wiem gdzie. Chodźmy.
Tak, chodźmy.
Ty zostań w domu na wypadek, gdyby wrócili.
- Ale Julia tu jest. - Właśnie. Nie chcę, żeby była sama.
- Dziękuję. Pa. - Chodź.
Wszystko w porządku?
Powinieneś już pójść.
Oczywiście.
Jesteś na mnie zła?
Dlaczego?
Po prostu… ktoś może wejść.
Jeśli coś jest nie tak, powiedz mi.
Proszę, idź. To nie jest czas na rozmowę.
Co robisz, kochanie?
Siedzę.
Szukam właściwej decyzji na dnie kieliszka.
Nie chcę, żebyś czuła presję.
Nie musisz odpowiadać dzisiaj.
Nie każę ci czekać.
Znam już odpowiedź.
Zobaczyłaś naszą przyszłość w tym kieliszku?
Jasno i wyraźnie.
Nie ożenię się z tobą.
W porządku, nie szkodzi.
Rozumiem, że nie chcesz przez to przechodzić.
Chcę tylko, żebyśmy były razem.
Jesteś pewna?
Absolutnie.
To tylko kawałek papieru, prawda?
Poza tym
wiem, że nie chcesz upubliczniać naszego związku.
Nie obchodzi cię, co powiedzą ludzie?
Manterana jest bardzo mała.
Moja miłość do ciebie jest zbyt wielka, żeby się o to martwić.
Jesteś bardzo odważna.
Nie byłam 20 lat temu,
kiedy uciekłam od tego, czego teraz szukam.
Nie mam więc prawa niczego żądać.
Chciałabym, żebyś zmieniła zdanie, ale jeśli nie,
nadal będę cię kochać tak jak pierwszego dnia.
Powiedz mi coś.
Skoro nie zależy ci na ślubie,
dlaczego się oświadczyłaś?
Chciałam uczcić naszą miłość.
Ale to bez znaczenia.
Zachowaj pierścionek.
Właściwie,
jedyne co ma znaczenie, to żebyśmy kochały się tak, jak teraz.
Tomás.
Zaczekaj.
Tak?
Przepraszam, że cię wyrzuciłam.
Cóż,
było jasne, że to nie czas i miejsce na rozmowy o przyszłości.
Chociaż jeśli mam być szczery, oczekiwałem, że będziesz milsza.
Przepraszam. Nie chciałam cię zranić.
Ale nie zamierzałam się z tobą przespać.
Żałujesz?
Nie chcę cię zwodzić.
Było miło.
Sprawiłeś, że poczułam się wyjątkowa i…
pożądana.
Uwierz mi, potrzebowałam tego.
- Ale? - Nie żałuję.
Wiesz, że Miguel i ja mamy problemy.
Ty sprawiłeś, że…
na chwilę o nich zapomniałam.
Miło to słyszeć.
Ale kiedy wyszedłem z pokoju,
nie wydawałaś się zainteresowana ponownym spotkaniem.
Mylisz się.
Chciałabym się z tobą spotykać.
Oczywiście jeśli ty tego chcesz.
Myślisz, że nie?
Ale nikt nie może się dowiedzieć.
Naprawdę cenię sobie to, co mi dajesz.
Ale wiesz, że kocham Miguela.
I cokolwiek się między nami wydarzy, to się nie zmieni.
Chcę, żeby było jasne, że nigdy nie zostawię dla ciebie Miguela.
- Chcę być szczera, żebyśmy mogli… - Rozumiem.
Jeśli to ci nie wystarczy,
zrozumiem.
Ale muszę być szczera i postawić sprawę jasno.
Jeśli chcesz mnie na tych zasadach, zgadzam się.
Jutro jesteś zajęta?
To na pewno tutaj?
Tak, to o tym miejscu mówiła Julia.
- Lucas! - Lucía!
Lucas!
Tędy.
Lucía!
Lucas!
O Boże, Miguel.
Co to jest?
Dzwonię do Manueli. To się musi skończyć.
Nie chcą, żebyśmy ich znaleźli.
Co oni zrobili?
Dlaczego cię nie posłuchałam?
Cześć, Manuela. Masz chwilę?
Lucia i Lucas uciekli.
Tak, jestem pewien.
Bo znowu są razem.
Nie wiemy. Chyba od kilku miesięcy.
Dopiero się dowiedzieliśmy.
Nie mam pojęcia.
- Możesz nam pomóc ich znaleźć? - Powiedz, żeby się pospieszyli.
To jest…
Dziękuję. Daj mi znać.
Co powiedziała?
Zorganizują poszukiwania.
Jak długo to zajmie?
Jeśli się nie pospieszą, dzieci będą już za daleko.
Nie martw się. Wiedzą jak działać.
Tylko nie to. Nie mogę znowu stracić Lucasa.
- Chodź tutaj. - Proszę, nie.
Nie martw się.
Spokojnie.
Muszę znać powód, dla którego chcesz mnie poślubić.
Powód? Serio?
Kocham cię, Paca.
Wiem, że nie jesteś Laurą.
Masz na imię Carmen.
Czego chcesz?
Dlaczego udajesz swoją siostrę?
Próbuję ocalić swoje życie.
W Argentynie chcą mojej śmierci.
Nie wierzę ci.
Dziwne, co?
Zadałam się z niewłaściwymi ludźmi.
W pewnym momencie pogubiłam się.
To chyba nie takie dziwne.
Od dziecka wiedziałam, że byłam niechciana.
Dlaczego tak mówisz?
Nigdy nie poznałam mojego ojca.
Nie wiem, kim jest.
Mama zmarła, kiedy byłam bardzo mała.
I…
Nie wiem.
Nie miałam tyle szczęścia, co moja siostra Laura.
Ona została adoptowana. Ja urodziłam się chora.
Laura nigdy mi nie mówiła, że była adoptowana.
Dowiedziała się tuż przed śmiercią ojca.
Wyznał jej to na łożu śmierci.
Czyli niedługo przed wypadkiem.
Tak, ale miała czas, żeby mnie odnaleźć w Argentynie.
Przeprosiła mnie w imieniu swojego ojca
za to, że rozdzielił nas w tak młodym wieku.
Nigdy nie podejrzewałabym Samuela i Mercedes o takie okrucieństwo.
Tak wyglądało całe moje życie.
Okrucieństwo za okrucieństwem.
Tylko Laura dała mi miłość i nadzieję.
Ale…
wypadek wszystko zakończył.
Biedna Laura.
Była aniołem.
Teraz wiesz, dlaczego nie mogę żyć jako Carmen Siciliani.
Przyszliby po mnie.
Co się stało?
Dokąd się wybieraliście?
Wasi rodzice bardzo się martwili.
Omal nie zadzwonili po Straż Obywatelską.
Nigdzie się nie wybieraliśmy.
Przepraszam.
W porządku.
Cieszę się, że jesteście.
Gracia, wrócili.
Tak. Nie martw się. Zaczekam tu.
Nic im nie jest.
Dobrze. Na razie.
Kocham cię.
- W porządku? - Tak.
Nie mogę.
Ja też nie. Cholera.
Niech to szlag.
Jak do tego doszło?
Musimy się rozstać.
Na zawsze.
Tak się bałam!
- Lucia! - Boże!
Kochanie.
Chodźcie tu.
Wiem, że trudno wam pozbyć się tych uczuć,
ale one przeminą. Pomożemy wam. Prawda, Miguel?
Oczywiście.
Możecie uciec na koniec świata, ale nadal będziecie rodzeństwem...
A są rzeczy, których brat i siostra nie mogą robić.
Do niczego nie doszło, jeśli to was martwi.
I nigdy nie dojdzie.
Tato, chcę wyjechać.
Jesteś zmęczona? Zaraz wracamy do domu.
Nie o tym mówię.
Chcę być z mamą.
W Rzymie?
Pragnę być z Lucasem, ale skoro nie mogę…
wolę wyjechać daleko stąd.
Przepraszam. Chodźmy.
Chodź.
Co tutaj robisz?
Wyjedź.
Nie chcę nikogo skrzywdzić, a na pewno nie ciebie.
To po co tu jesteś?
Żeby uciec od przeszłości.
Zacząć wszystko od nowa.
I żyć na koszt obcej osoby, czyli mnie.
I obcej rodziny.
To rodzina mojej siostry.
Moja krew.
Ciężko to wyjaśnić, ale…
Gracia i Paloma są dla mnie jak córki.
Skoro tak bardzo je kochasz,
czemu nie powiesz im prawdy?
Nie chcę, żeby znów miały złamane serce.
A co twój syn o tym wszystkim myśli?
Twój prawdziwy syn.
Wiesz o Simónie.
Odsunął się ode mnie wiele lat temu. Nie winię go.
Rozumiesz teraz,
dlaczego nie mogę być z dala od Gracii i Palomy?
Z dala od ciebie?
Brzmi jak szaleństwo, prawda?
Mój przyjazd tu i udawanie siostry bliźniaczki.
Ale jeśli dzięki temu mogłam zakochać się w tobie tak jak ona…
było warto.
Carmen, ja…
Nie mów do mnie Carmen.
Mogę żyć tylko jako Laura.
Powiedz mi, czy chcesz udać się ze mną w tę podróż.
Lucas, rozchmurz się.
Zrobiłeś, co należało.
Tak.
Wysłałem Lucię do Rzymu. To właśnie zrobiłem.
To była jej decyzja.
Kochanie,
czasami odległość i czas to jedyne, co może uleczyć rany.
Musiałam zrobić to samo w wieku 18 lat.
Pomogło?
Wiesz, że tak.
Na początku było trudno, fakt.
Ale za parę miesięcy będzie o wiele lepiej, zobaczysz.
Idę do swojego pokoju.
Nie chcesz kolacji?
Muszę się przespać. Chciałbym spać cały rok.
Zajrzę później.
Ciężko im będzie zapomnieć.
Przynajmniej zaakceptowali, że nie mogą być razem.
Serce mi się kroi.
Miguel zapłaci cenę. Straci Lucię.
Sama powiedziałaś.
Czas i odległość to jedyne, co może uleczyć rany.
Wiem.
Biedny Miguel. Był dla nich dobrym ojcem.
Dlaczego wszystko musi być takie skomplikowane?
Lucia, kochanie.
Co się stało?
- Wszystko dobrze? - Tak.
Na pewno?
Chciała uciec z Lucasem.
Uciec?
Na szczęście uświadomili sobie, że to błąd.
Mój Boże.
Poszliśmy z Gracią ich szukać w pobliżu lasu w Las Sabinas.
Lasu?
Spotykaliśmy się tam.
Póki Julia nas nie nakryła.
Kochanie, wiem, że to bardzo trudne,
ale postąpiłaś właściwie.
Od jutra nie będziecie musieli się martwić.
Od jutra?
Co będzie jutro?
Jedzie do swojej mamy.
Muszę się zdystansować.
Wiem, że mama będzie mnie wspierać.
- Lucia, kochanie… - Nie. Idę do siebie.
Wyjeżdżam. Nie chcę ci przeszkadzać.
Zaczekaj. Możesz zostać.
W twoim domu?
Czy w twoim życiu?
W moim domu.
I w moim życiu.
Widziałeś Lucasa?
Spał, kiedy wróciłem wczoraj z Casa Larrea.
A dzisiaj wyszedł z Gracią wcześnie rano.
No tak.
Też z nim nie rozmawiałam.
Co za koszmar dla twojej siostry.
I biedna Julia. Wiedziała, że są razem
- i nie miała odwagi powiedzieć mamie. - Tak.
Dzięki Bogu wszystko się dobrze skończyło.
Wilson mówił, że wpadnie później, żeby się pożegnać.
Dobrze.
Zobacz.
Markiza Manterany.
- Czego chce? - Tego co zwykle.
Dręczyć nas.
Uśmiechnij się, Emilio.
Przychodzę w pokoju.
Zabieraj swój pokój i idź stąd.
Czas, żeby obie rodziny zaczęły się rozumieć.
Nie musimy obchodzić razem Świąt,
ale przynajmniej bądźmy dla siebie mili.
Uważam, że Laura na to zasługuje.
Tylko Laura.
Tak.
Bardzo was kocha.
Ciężko jej patrzeć, jak ciągle ze sobą walczymy.
Wiesz, że do tanga trzeba dwojga.
Właśnie.
Ja nie chcę już walczyć.
Laura wystarczająco już wycierpiała.
Chcę ją teraz uszczęśliwić.
Daj spokój, Paca. Znamy cię.
Czego naprawdę chcesz?
Jedynej rzeczy, której nie miałam przez ostatnie 20 lat.
Spokoju i ciszy.
Oddaj Gracii jej udział w Las Sabinas
i może odnajdziesz spokój,
którego szukasz. My również.
Nie chodzi o udziały ani o ziemię.
Tylko o troskę o Laurę.
Jaką troskę?
Przychodzisz tu i dajesz występ życia,
żebym oddała mojej mamie jej udział w Las Sabinas?
Nie ma opcji.
Widzę, że nic nie rozumiecie.
Jeśli chcecie mnie nienawidzić, wasza sprawa.
Próbowałam.
Miłego dnia.
Masz wszystko?
Daj mi to.
Wyjeżdżasz?
Chcesz poradę?
Miej kontrolę nad swoim życiem.
Nigdy jej nie trać.
U mnie to zadziałało. Dasz radę.
Niedługo wrócisz.
Będę na ciebie czekać.
Jedziemy?
Możesz pożegnać się z babcią, ciocią i wujkiem w Casa Larrea.
Rozmawiałeś z Manuelą?
Tak. Powiedziała, że tam będzie.
Powinniśmy jechać, bo się spóźnimy na lotnisko.
Będziemy za tobą tęsknić.
Obiecaj, że będziesz dzwonić codziennie.
Obiecuję.
- Kocham cię. - Ja ciebie też.
Chodź.
Dziękuję, że przyszedłeś.
Choć tyle mogę zrobić.
Nie wiem, co się mówi w takich sytuacjach.
- Jak twoja rodzina? - Ulżyło im odkąd wiedzą, że wracam.
Oczywiście.
- Mam nadzieję, że twój brat… - Tak. Ja też.
Chociaż w tym momencie…
Dziękuję ci za wszystko.
To ja dziękuję.
- Przykro mi, że… - Mnie też.
Może tak miało być.
Prawda?
Chyba tak.
Wilson…
Chciałam ci powiedzieć,
że w tym niezwykle trudnym czasie
byłeś dla mnie bardzo ważny.
Cieszę się, że mogłem pomóc.
Paloma…
nie potrzebujesz nikogo.
Bardzo niewielu ludzi na tym świecie jest naprawdę niezależnych.
Nie każdy jest taki.
Ale ty jesteś.
Pamiętaj o tym.
Don Wilson.
Don Emilio.
Uważaj na siebie.
Ty bardziej.
Tak dobrze nam szło, a teraz nazywasz mnie staruszkiem.
Czasami zapominamy.
Ja nie zapomnę.
Ale tylko wtedy, kiedy ty nie zapomnisz o nas.
Jak miałbym to zrobić, przyjacielu?
Bądźmy w kontakcie.
Możesz na mnie liczyć.
Proszę. To dla ciebie.
Dziękuję.
Było mi bardzo miło.
Nie, Don Wilson…
to był zaszczyt.
Cholerny zaszczyt.
Idź.
MIESIĄC PÓŹNIEJ
TEST CIĄŻOWY
Zajęte.
Powiedziałam zajęte!
- Cześć. - Cześć.
- Masz chwilę? - Tak. Co tu robisz?
Nie miałaś przygotowywać się do targów?
Tak, ale to pilna sprawa.
Poprosiłam mamę i Palomę, żeby kontynuowały beze mnie.
Co to za pilna sprawa?
Taka, która nie może czekać.
Pospiesz się, zegar tyka.
Jestem bardzo szczęśliwa.
Z jakiego powodu?
Mam nadzieję, że też będziesz, ale z tym nigdy nie wiadomo.
- Z czym? - Nie wszyscy reagują tak samo.
Ale na pewno będziesz zaskoczony.
Powiesz mi? Co się dzieje?
Jak mam to powiedzieć?
Jestem…
w ciąży.
Co?
Jestem w ciąży.
Okres mi się spóźniał i pomyślałam: „A co, jeśli …?”.
Poszłam do apteki, kupiłam test i zrobiłam go bez żadnych oczekiwań.
- Okazało się, że… - Jak to możliwe?
Wiem, że nie rozmawialiśmy o tym i niczego nie planowaliśmy, ale stało się.
Co o tym sądzisz?
- Nie wiem, co powiedzieć. - Ale cieszysz się?
Tak! Oczywiście! Nie widzisz? Bardzo się cieszę!
Będziemy mieli dziecko. Nasze dziecko.
Trochę się też boję.
Termin porodu wypada w czasie przeprowadzki do Madrytu.
I co?
Nie wiem, może to… trochę za dużo?
Za dużo? Skąd! Wszystko będzie dobrze.
- Na pewno? - Tak.
Dziecko, Gracia. Nasze dziecko.
- Tak. - Twoje i moje.
Kocham cię.
Dużo dziś ludzi. Zaczekamy przy barze?
- Tak. - Jesteś zmęczona?
- Proszę cię! - Nie bolą cię stopy? Usiądź.
- Cześć. - Jak się masz, mamo?
Wszystko dobrze?
Wybacz, że się nie przywitałem.
Cześć.
Co się dzieje? Wyglądacie na uradowanych.
To nic takiego. Głupstwo.
Chyba rzeczywiście.
Tak. Ale nic złego.
- Więc co to za wieści? - Mamo, jesteś irytująca.
Skoro to nic złego, czemu nie powiecie?
Nic wam nie podam, póki się nie dowiem.
Mamo.
Będziesz znowu babcią.
- Co? - Tak!
Jesteś w ciąży?
Nie krzycz, pełno tu ludzi!
- Och, kochanie. - To sam początek.
Dziś rano się dowiedziałam.
- Tak. - Słyszałaś/? To sam początek.
Tak się cieszę.
Ja też, ale to sam początek.
- Oczywiście. - Cześć.
Co świętujemy?
Albo im powiecie, albo ja to zrobię.
Teraz naprawdę chcę wiedzieć.
Gracia…
jest w ciąży.
Nie!
Wspaniale! Gratulacje!
Cudownie! Bardzo się cieszę!
O ile będzie młodsze?
- Niedużo, prawda? - Bardzo niedużo.
Będą mogły się razem bawić.
Bracie! Gratuluję!
- Tak się cieszę. - Dzięki, Miguel.
Naprawdę się cieszę.
Dzięki.
Musimy zadzwonić do Lucii.
Powiedzieć jej, że oprócz rodzeństwa będzie miała małego kuzyna.
Jeśli Gracia nie ma nic przeciwko…
W porządku.
Zadzwonię do niej i zapytam, jak się miewa Olga.
Dobrze. Powiedz, że w niedzielę zdzwonimy się na kamerce
i że bardzo za nią tęsknię.
Nie wiedziałam, że się staracie.
Nie staraliśmy się, ale… takie rzeczy się zdarzają, prawda?
Tak. Wiemy jak.
Tu jesteś.
Dobrze się czujesz?
Czekałem w hotelu przez godzinę.
Mam dużo pracy.
Nie przeczytałeś moich wiadomości?
Proszę, Esther.
Wszystko gra? Co się stało?
Nic. Chcę być sama.
Nie wiem, co tutaj robisz.
Martwiłem się o ciebie.
Nigdy nie odwoływałaś naszych spotkań.
Nie miałam dziś ochoty cię widzieć.
Wiesz, że zawsze możesz na mnie liczyć.
Wyrzuć to z siebie.
Nawet nie wiem, o co mi chodzi.
Ale usłyszałam nowiny Gracii i…
nie mogłam tego znieść.
Jakie nowiny?
Jest w ciąży.
Tano i Gracia będą mieli dziecko.
Wspaniale. Gratulacje.
To jest problem? Ona ma swoje życie z Tano, a ty swoje.
Nie rozumiesz.
Naprawdę nie rozumiesz.
Nie wiem, co miałbym rozumieć.
Ani czemu cię gryzie, że Gracia będzie miała dziecko. Ty też.
Nieprawda.
Słucham?
Nie jestem w ciąży.
To kłamstwo.
O czym ty mówisz? Nie jesteś…
Zmyśliłam to w dzień wesela.
Powiedziałeś, że Gracia i Miguel wychodzili razem ze spółdzielni…
i że prawdopodobnie coś między nimi zaszło.
Byłam wściekła z zazdrości.
Esther.
Od jakiegoś czasu staraliśmy się o dziecko i…
nie wiem, co mnie naszło, ale…
powiedziałam jej.
Powiedziałam Gracii, że jestem w ciąży.
Potem musiałam powiedzieć Miguelowi.
Przez chwilę pomyślałam, że dzięki temu o niej zapomni
i będzie mnie kochał na zawsze, ale…
kłamstwo stawało się coraz większe i…
Nie mogę zajść w ciążę.
A ona nawet się nie starała.
Nie zniosę tego dłużej.
Przysięgam.
Co?
Gratulacje!
Gratulacje!
Będę miała małego brata albo siostrę.
Nie mogę w to uwierzyć.
Będziesz starszym bratem.
- A ty dziadkiem! - Znowu!
Ponieś mi torebkę, jestem w ciąży.
Tylko dlatego.
Moja mała dziewczynka.
Kolejne dziecko!
Będziesz starszą siostrą.
Gratulacje!
- Mój zięć. Cieszysz się? - Bardzo!
Chodź! Rozchmurz się!
Och, kochanie…
Będę bratem.
Tato, przynieś cavę, musimy to uczcić.
- Tak, cava! - Cokolwiek chcesz.
- Otwórz szampana! - Dla ciebie.
- Nie. Dajcie kieliszki. - Dla ciebie też nie.
Ostrożnie.
- Proszę. - Wow!
Brawo!
- Na zdrowie. - W ten sposób.
Napisy: Katarzyna Orkan-Łęcka
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.