Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Cieszę się, że macie moje udziały w Las Sabinas.
Obiecałam, że oddam ci swój.
POPRZENDIO
Ja też, mamo. Tak jest uczciwie.
Co się stało? Jest ktoś inny?
Nie to miałem na myśli.
Przykro mi, Richi, ale myślę, że powinniśmy się rozstać.
Zasłużyłaś na szczęście.
Przyszedłem się pogodzić. Nie możemy tak dłużej.
Kłamałam. Nie jestem w ciąży.
Miguel mówi, że nie wróci do El Acebuche.
- Nie przeprowadzę się bez niego. - Znowu go wybierasz.
Zabrano mnie do ośrodka przez Pacę.
Popełniliśmy w przeszłości wiele błędów…
- Nie wierzę. - Masz znamię na kostce,
którego nie widziałam.
Sprawdź Laurę jeszcze raz.
Czasami mam wrażenie,
że robisz ze mnie głupca.
Paca dziwnie się zachowuje.
Muszę się pilnie z tobą spotkać.
POWRÓT DO LAS SABINAS
Lauro.
To ja, Carmen.
Nie czuję się dobrze.
Potrzebuję twojej pomocy.
Lauro.
Błagam cię.
Nic nie zjadłaś.
Nie jestem głodna.
Zjedz przynajmniej trochę tosta.
Musisz się dobrze odżywiać.
Mamo, proszę. Daj jej spokój.
Jest lekarzem. Wie, co powinna jeść.
W porządku, Miguel.
Nie, on ma rację.
- Mam to zabrać? - Proszę.
Dziękuję.
Wybaczyłaś mi, że cię wystawiłem?
Więcej cię nie zawiodę.
Już o tym zapomniałam.
Poza tym…
ja też powinnam przeprosić.
Czemu?
Bo urządziłam scenę w spółdzielni.
Ja zachowałem się gorzej.
Kiedy powinniśmy pójść do ginekologa?
Za kilka dni.
Nie chciałbym tego przegapić.
Nie musisz przychodzić. To zwykła kontrola.
Naprawdę.
Poza tym chcę potem załatwić parę spraw w San Luis.
Załatwimy je razem.
Nie opuszczę żadnej wizyty.
Powiedziałem, że będę cię rozpieszczać, i to właśnie zrobię.
Ta jest dobra.
Ta firma jest droższa, ale szybsza.
Skąd wiesz?
Miguel mówił, że zrobią wszystko w mniej niż miesiąc.
Jeśli zobowiążą się na piśmie, wchodzę w to.
Serio? Załatwione.
- Przeszkadzam? - Nigdy.
Przechodziłam i pomyślałam, że się przywitam.
A przy okazji zobaczę, jak się ma nowa spółdzielnia.
Jako współwłaścicielka udziałów
w Las Sabinas, jestem pierwszą zainteresowaną
sukcesem spółdzielni.
Nie martw się, wszystko idzie świetnie.
Dostaliście już zezwolenia?
Jeszcze tylko jedna inspekcja.
Aha.
- Pierwsza się nie powiodła? - Nie słyszałaś?
Dziwne.
- Co się stało? - Nic.
Musimy poprawić kilka rzeczy.
Wiecie, że zawsze możecie na mnie liczyć.
Tak.
Wiem, że nie jest łatwo prowadzić spółdzielnię,
nie mając doświadczenia. Mówię to jako bizneswoman.
Jasne. Masz najlepsze intencje.
Bo jeśli nie dostaniemy zezwolenia,
wszyscy farmerzy przejdą do twojej spółdzielni, prawda?
- Co za tragedia. - Chcę, żebyśmy wszyscy odnieśli sukces.
A jeśli Ecorrana nie dostanie zezwolenia…
- Ecorana. - Ach tak.
Podchwytliwa nazwa.
W każdym razie jeśli nie dostaniecie licencji,
chcę, żebyście wiedziały,
że możecie wytwarzać swoje produkty u mnie.
Miło z twojej strony.
Jeśli tak bardzo chcesz nam pomóc,
mogłabyś zacząć od sprzedania Gracii swojego udziału w Las Sabinas.
Dobroczynność zaczyna się we własnym domu.
To, że chcę wam pomóc, nie znaczy, że nie stawiam swojego interesu
- na pierwszym miejscu. - No tak.
Poza tym, jak mówiłam twojej siostrze, to nie jest dobry moment na sprzedaż.
Pewne rzeczy w życiu są ważniejsze niż biznesowe decyzje.
Wiesz, że moja siostra chciała oddać ziemię mamie.
Nie obchodzi cię to?
Moja relacja z waszą matką
nie ma z tym nic wspólnego.
A jeśli chcecie wiedzieć,
rozmawiałyśmy o tym.
I wszystko sobie wyjaśniłyśmy.
Co więcej,
otwieramy razem biznes.
Wybacz, ale mamy sprawy do załatwienia.
Dziękujemy, że wpadłaś.
Dziękuję, polecam się.
Do widzenia.
Nic?
Znów negatywny.
Bądź cierpliwa. Wiesz, że nerwy nie pomagają.
Wiem, mamo.
Ale mijają miesiące, a ja nie zachodzę w ciążę.
Nie mogę przestać myśleć,
że jeśli Miguel się dowie, to mnie zostawi.
Przestań wyobrażać sobie najgorsze.
- Wciąż jest czas. - Czas?
Naciskałam na Miguela, żeby przy mnie był
i się mną opiekował.
Teraz chce ze mną chodzić na wszystkie wizyty.
Nieważne. Powiedz mu, że zmienił się termin.
Jak mam ciągle znajdować wymówki?
Jeśli się dowie…
Wszystkiemu da się zaradzić.
Zaufaj mi.
Pomogę ci.
Czy kiedyś cię zawiodłam?
Cześć.
Cześć.
Nie chcę być nachalny, ale dobrze się czujesz? Jesteś smutna.
Mam nadzieję, że nie przez to, co stało się między nami.
Nie.
Muszę przyznać, że…
ten pocałunek pomógł mi poczuć się lepiej.
Ale oboje wiemy, że to było głupie.
Nie może się powtórzyć.
Tomás?
Dziękuję.
Że martwisz się o mnie i…
opiekujesz się mną.
- Trini, widziałaś niebieską teczkę? - Nie.
Chyba tracę rozum.
Wiesz, że Richi jest załamany?
Przykro mi.
To wspaniały mężczyzna.
To prawda.
Ale zerwaliście.
Zrobiłam to, co uznałam za najlepsze dla nas obojga.
Wiesz co, Paloma?
Widziałam cię wczoraj z Wilsonem.
No i?
Moja przyjaźń z Wilsonem nie ma nic wspólnego z Richim.
Odniosłam inne wrażenie.
Nie wiem, co wydaje ci się, że widziałaś, ale…
nie będę o tym z tobą rozmawiać.
Ja z tobą też nie.
Ale nie podoba mi się, że udajesz szczerą, kiedy nie byłaś…
Byłam szczera. Nie jestem z nim.
Nie muszę…
się przed tobą tłumaczyć.
- Nie uważasz? - Tak.
Ale…
ponieważ cię szanuję, coś ci wyjaśnię.
Mój związek z Richim zmierzał donikąd.
Dlatego postanowiłam go zakończyć, zanim sprawy się skomplikują.
Zrobiłabym to bez względu na Wilsona.
Tak się mówi, kiedy jest ktoś trzeci.
Powtórzę jeszcze raz. Nie jestem z nim.
Nie wiem, czy będę w przyszłości, ale nie zamieniłam jednego na drugiego.
Naprawdę troszczę się o Richiego.
Tak jest dla niego najlepiej.
Jeśli będzie padało, musimy zatrudnić więcej pracowników.
Uwielbiam takie problemy.
Wspaniale widzieć Las Sabinas w takiej formie, prawda?
Hej.
Widziałaś ogrodzenie?
Jakie ogrodzenie?
Miguel poprosił, żeby zabezpieczyć pole szparagów
przed królikami.
Nie powinienem tego mówić, ale wygląda super.
Tak.
To tym byłeś tak zajęty,
że nie mogłeś schować nasion, które przyjechały wczoraj?
Tak. Ale… właśnie miałem to zrobić.
- Jasne. - Już szedłem.
- Tak. - Idę.
Wciąż się dogadujecie mimo rozstania.
Cieszę się.
Dlaczego miałoby być inaczej?
Bo jesteśmy ludźmi
i odrzucenie boli.
Mówisz o Richim?
Czy o sobie?
Masz rację. Chwilę mi to zajęło.
Ale już mi przeszło.
Po 20 latach.
Wow.
Nie odbierzesz?
Nie. To spam.
Paca odwiedziła dziś rano spółdzielnię.
Powiedziała, że otwieracie razem biznes.
Tak.
Wspomniała o tym.
Ale na razie to tylko plany.
Nawet nie wiemy jeszcze, co to będzie.
- Nie mówiłaś mi. - Bo to tylko pomysł.
Oczywiście jestem podekscytowana,
że będziemy razem pracować.
Bo muszę zarabiać.
Żyję na czyjś koszt.
Jeśli masz na myśli nas, my tego tak nie widzimy.
Dziękuję, kochanie.
I wybacz, że ci nie powiedziałam, ale…
kiedy wszystko nabierze kształtu,
porozmawiamy.
Paloma nie była zachwycona.
Wiem. Ale to nie dlatego.
Wczoraj nie poświęciłam jej uwagi, więc było jej przykro.
Mam nadzieję, że mi wybaczy.
Na pewno. Nie trzyma urazy.
Nie byłabym taka pewna.
Trudno mi do niej dotrzeć.
Z nami jest inaczej.
Nasza relacja zawsze była wyjątkowa.
Po tych wszystkich latach nadal to czuję.
Może dlatego, że mamy taką samą osobowość.
Tak.
Jesteśmy bardziej emocjonalne i wrażliwe.
Wiem, że potrafisz zrozumieć
mój związek z Pacą o wiele lepiej niż twoja siostra.
Ona jest bardziej…
Jak to ująć? Racjonalna.
Tak uważasz?
Tak.
Odkąd byłyście małe,
zawsze kochałam was po równo, ale było mi ciężko
ukrywać przed twoją siostrą, że jesteś moim ulubionym dzieckiem.
Świetnie sobie z tym poradziłaś.
Zawsze myślałam, że to Paloma jest twoim oczkiem w głowie.
Nie. Ale tak myślałaś, bo to mnie potrzebowała najbardziej.
Jeśli chodzi o ciebie, zawsze czułam, że nie potrzebujesz niczyjej pomocy,
aby odnieść sukces.
Jesteś moim skarbem, Gracio.
Zawsze mnie wspierasz, bez względu na wszystko.
Jesteś małomówna.
Co się dzieje?
Nic.
Chodzi o inspekcję?
Nie, to nie to.
Spotkałam dziś Pacę i…
przysięgam, że nie rozumiem, co mama…
Nie mogę…
Tylko ona to rozumie.
Im dłużej znam tę kobietę, tym gorsza się wydaje.
Co zrobiła tym razem?
Nie mogę znieść tego, jak manipuluje mamą.
Też mi żal twojej mamy.
Nie mówię tego złośliwie.
Nie chcę jej odzyskać.
Myślę, że prędzej czy później otworzy oczy
i zobaczy, jaka naprawdę jest Paca.
Też tak myślałem.
Ale nawet kiedy mamy nadzieję,
w końcu się poddajemy.
Przez wiele lat obserwowałem, jak Paca dostaje wszystko, czego chce.
Wiem.
Wiesz co, tato?
Co?
Nie oddam mamie mojego udziału w Las Sabinas.
Dopóki będzie z Pacą.
Nie chcę, żeby go dostała, tak jak udział Gracii.
Nie chciałem wpływać na twoją decyzję,
ale to najlepszy wybór.
Dokładnie to jej powiedziałem.
Nie ma sensu, żebyś zwracała jej udział,
- skoro i tak kiedyś będzie twój. - Tak.
Też tak uważam.
Mam nadzieję, że zrozumie.
Oczywiście.
Bez alkoholu.
Cóż…
Zaskoczyłeś mnie.
Cieszę się, że jesteś bardziej dojrzały niż myślałem, i że…
wziąłeś to na klatę.
Chociaż się rozstaliśmy, nadal uważam, że jest wspaniałą dziewczyną.
To dobrze o tobie świadczy.
Wiesz?
Martwiłem się, że w domu będzie napięta atmosfera.
Nie.
Życie płynie dalej.
Nikogo nie oszukam.
Czuję się jak wrak.
Pierwszy raz byłem taki szczęśliwy.
Nigdy nie sądziłem, że taka kobieta jak Paloma…
zaradna, inteligentna, piękna, będzie mną zainteresowana.
Przestań. Nie mów tak.
To prawda.
Jest spoza mojej ligi.
Marzyłem, ale…
właśnie się obudziłem.
Stawiam czoło brutalnej rzeczywistości.
Nie wiem, co Paloma ze mną robiła.
Jestem tylko dzieciakiem.
Ona jest kobietą.
Jestem kompletnie załamany.
Na szczęście mam ciebie, twoją rodzinę i moją mamę.
Dzięki Palomie poczułem się lepszy niż jestem.
Ale… rzeczywistość jest taka a nie inna.
Użalanie się nad sobą do ciebie nie pasuje.
Hej.
Musisz stanąć na nogi. Była z tobą,
bo widziała w tobie coś wyjątkowego.
Szybko przestała.
Ale muszę jej podziękować, że była szczera
i nie zwodziła mnie.
Jesteś bardzo młody.
Masz przed sobą całe życie i zakochasz się jeszcze tysiąc razy.
A ty zakochałeś się po tym, jak straciłeś żonę?
To nie to samo.
Byłem już bardzo stary.
Miałem dwie córki, rodzinę…
postradałem rozum, byłem wściekły.
Tobie to nie grozi. Wszystko będzie dobrze, zobaczysz.
Pewnie tak.
Ciężko będzie zapomnieć o Palomie.
Zajmie mi chwilę, żeby znaleźć taką kobietę jak ona.
Tak. Paloma jest wspaniałą kobietą.
Ale na świecie jest pełno wspaniałych kobiet.
Czego nie można powiedzieć o mężczyznach.
Hej.
Co robicie w mojej kuchni?
Nie przyszliście na przekąskę.
Mam robotę. Sio.
Zmykajcie.
- Wyrzuca nas? - Tak. Jeden i do widzenia.
- Jeden i koniec. Nie? - Nie trzeba.
Pewnie się zdenerwował i nie chce jeść.
Źle się czułam po naszej wczorajszej kłótni.
Mamy bardzo bliską relację i nie chcę jej zepsuć.
Wiesz co?
Myślę, że ciągle ze sobą walczymy, bo jesteśmy takie same.
Nie za bardzo.
Uważam, że jesteśmy. Nie przyznasz tego, bo jesteś zła, ale to prawda.
Od wczesnych lat wiedziałam, że jesteś wyjątkowo wrażliwa.
Nigdy nie musiałam niczego na tobie wymuszać.
Nigdy.
Jednak twoja siostra była inna.
Każdy jest inny.
Nie mówię, że nie, ale…
Gracię bardziej interesują rzeczy powierzchowne.
My jesteśmy mocniej zakorzenione.
Na przykład nigdy nie wyjechałybyśmy do Madrytu.
Gracia ma swoje powody.
Nie mnie ją osądzać.
Mnie też nie. To był tylko komentarz.
Wiesz co?
Paca i ja zakładamy biznes.
Cieszę się.
Z powodu tego, co to oznacza.
Że mamy wspólną przyszłość.
Ja nie potrafię się z tego cieszyć.
Rozumiem.
Ale…
Mam nadzieję, że wy dwie się kiedyś dogadacie.
To dla mnie bardzo ważne, bo kocham cię najbardziej na świecie.
Nie wyobrażam sobie przyszłości bez ciebie.
Ja nie wyobrażam sobie przyszłości z Pacą. Co mam powiedzieć?
Co to za interes?
Jeszcze nie wiemy.
Ale jestem podekscytowana, bo tego potrzebuję.
Wszyscy mają jakieś obowiązki, z wyjątkiem mnie.
Pora, żebym stała się niezależna, nie sądzisz?
Nie jestem pewna, czy silniejsze związanie się z Pacą to dobry pomysł.
Daj jej szansę.
Dałam jej zbyt wiele szans. Rezultat zawsze jest taki sam.
Mówiłam ci, co mi zrobiła.
Swoją drogą, niezbyt się tym przejęłaś.
To nieprawda.
Oczywiście, że się przejmuję.
Ale szczerze przeprosiła i jej wybaczyłam.
Jestem coraz bardziej pewna tego, co powiedziałam.
Ona cię wykorzystuje.
- Ona? Mnie? - Tak.
Nic nie mam.
O tym właśnie…
chciałam z tobą porozmawiać.
Postanowiłam, że nie oddam ci mojego udziału w Las Sabinas.
Cóż,
możesz robić ze swoją ziemią co chcesz.
- O co chodzi? Nie ufasz mi? - Nie, mamo.
Nie ufam Pace.
Zdajesz sobie sprawę, że robisz dokładnie to, co ona?
Cofasz dane słowo.
Właśnie dlatego, że złamała obietnicę, postanowiłam zrobić to samo.
Jeśli dodamy mój udział do jej,
będzie miała połowę ziemi.
Nie pozwolę na to.
Po co te kalkulacje?
Ziemia będzie w moich rękach, nie jej.
Przykro mi, ale nie ufam Pace.
Wiem, że prędzej czy później przejrzysz na oczy
i przyznasz mi rację.
To szaleństwo, że każesz mi wybierać między córką
a kobietą, którą kocham.
To nie tak.
Owszem. Dokładnie tak.
Muszę wyjechać z Buenos Aires. Ścigają mnie.
Jestem przerażona.
Powiedziałaś, że wysłałaś bilety, ale ich nie dostałam.
Proszę, nie zostawiaj mnie.
Richi,
nie myślisz obsesyjnie o Palomie, prawda?
Zasługujesz na coś lepszego. Rozchmurz się.
To nie jest mój najlepszy moment, ale wyjdę z tego.
Wiem.
Jestem z ciebie bardzo dumna.
Jesteś szczerym, spontanicznym, wesołym człowiekiem.
Mam nadzieję, że niedługo zobaczymy najlepszą wersję ciebie.
Mylisz się, mamo.
To była moja najlepsza wersja, dzięki Palomie.
Czułem, że jestem królem świata, bo kobieta jak ona chciała ze mną być.
Ale…
jak tylko zobaczyła, jaki jestem naprawdę, pokazała mi moje miejsce.
Nigdy nie będę dla niej wystarczająco dobry.
To nieprawda.
Byłeś wspaniałym człowiekiem jeszcze zanim Paloma tu przyjechała.
Znów się zakochasz w jakiejś fajnej dziewczynie.
I znowu mnie zostawi, kiedy zobaczy moją prawdziwą wersję.
Kochanie.
Paloma nie miała problemu z tobą.
Był ktoś trzeci.
Co?
Widziałam ją z Wilsonem.
Co powiedziałeś Palomie?
O czym?
Wiem, że wpłynąłeś na jej decyzję, by nie oddawać mi ziemi.
Nie miałem z tym nic wspólnego.
Jeśli mi nie wierzysz, to twój problem.
Ale nie będę kłamał. To świetna decyzja.
Serio? No proszę.
Myślałam, że się o mnie troszczysz.
Teraz widzę, że cię nie obchodzi, że niczego nie mam.
Zawsze będziesz tu miała dach nad głową.
- Troszczę się o dobro rodziny. - A kim ja jestem w tej rodzinie?
Wiesz, co mam na myśli.
Jasne, że wiem.
Nie możesz znieść, że jestem z Pacą.
I przy pierwszej okazji wbiłeś mi nóż w plecy,
tak samo jak Paloma.
Nie mieszaj jej do tego. Jest najrozsądniejsza z nas wszystkich.
Dokładnie taka jak ty.
Pełna urazy i samolubna.
Co ty mówisz?
To, co trzeba.
Ani ty, ani nikt inny nie rozdzieli mnie
z córkami ani z Pacą!
Wcale tego nie chcę.
Ale pozwól, że coś ci powiem.
Jeśli będziesz miała za złe Palomie jej decyzję, stracisz ją.
- Co ty wiesz? - To smutne, ale więcej, niż bym chciał.
Smutne? Ty jesteś smutny!
Może. Ale spójrz na siebie. Ty też jesteś smutna.
Jak możesz tak do mnie mówić?
Jak możesz?
O co chodzi?
- Wszystko w porządku? - Laura.
Nie mogę złapać powietrza.
- Spokojnie. Oddychaj. - Nie.
Oddychaj. Usiądź.
- Nie wiem, co się dzieje. - Siadaj.
- To… - Oddychaj.
- Mam wezwać karetkę? - Nie!
Tylko nie karetkę.
- Chcecie, żebym… - Tabletka.
Przynieść twoje tabletki?
Tak.
Jeśli ci się nie poprawi, zabiorę cię do szpitala.
Nie. Nic mi nie będzie!
Muszę tylko chwilę odpocząć.
Pogodziłeś się bratem?
Jesteśmy na dobrej drodze.
Przynajmniej nie jesteśmy pokłóceni.
Cieszę się.
Czas pomoże wam zapomnieć.
Tak. Ale nie zmienił zdania w sprawie wyjazdu z Manterany.
Tak bardzo lubię mieć was obu przy sobie…
Wiem, mamo. Takie jest życie.
Lucas w przyszłym roku wyjedzie na studia.
A Lucia rok później.
Wiem.
Po prostu jestem bardzo emocjonalna.
Ktoś odchodzi,
a ktoś przychodzi.
Niedługo znowu będziesz babcią.
Twój wnuk będzie tu biegał.
Tak.
To Esther.
Cześć, kochanie. Co tam?
Co? Tak, Paca.
Już jadę.
Co się dzieje?
Esther źle się poczuła. Paca zabrała ją do szpitala.
Jadę z tobą.
- Gdzie ona jest? - W łóżku.
- Nie. Zaczekaj chwilę. - Chcę zobaczyć moją żonę.
Najpierw się uspokój.
- Tylko bardziej ją zdenerwujesz. - Co się stało?
Rano zaczęła się źle czuć i przyszła, żeby nie być sama.
Zaraz potem poczuła ostry ból i się przestraszyła.
Pojechałyśmy więc na ostry dyżur do San Luis.
Co powiedzieli?
Badanie USG wykazało, że wszystko w porządku.
Musi tylko odpoczywać.
Dlaczego nie zadzwoniłyście?
Esther nie chciała cię martwić, a wiedziała, że tutaj
poczuje się spokojniej i bezpieczniej.
Dzięki Bogu, że skończyło się na strachu.
Mogę ją zobaczyć?
- Oczywiście. - Dziękuję.
Miguel.
Żeby było jasne. Esther zostanie tutaj aż do porodu.
Oboje chcemy dla niej jak najlepiej, prawda?
Posprzątam ze stołu.
- Dziękuję. - Proszę.
- Tato, skończyłeś? - Tak. Zostaw kawę.
Jasne.
- Zabiorę je. - Tak?
- Dzięki. - Nie ma sprawy.
Lepiej się czujesz, mamo?
Tak, to nic takiego.
Nie bagatelizuj tego.
Musisz brać przepisane leki, nawet jeśli dobrze się czujesz.
Rozumiem, kochanie. Nic mi nie jest.
Pójdę do spółdzielni.
Idziesz?
Nie. Zaczekaj. Muszę wam coś powiedzieć.
To nie jest dla mnie łatwe, bo przez 20 lat chciałam wrócić do domu
i odzyskać rodzinę. Ale poniosłam porażkę.
- Dlaczego tak mówisz? - To prawda.
I to zrozumiałe.
Nie możemy wymazać 20 lat w jednej chwili.
To niemożliwe. Próbowaliście, ja też, ale nie wyszło.
Dlaczego tak mówisz? Nie jest ci tu dobrze?
Jest.
Ale czuję się bezużyteczna. Lepiej wam będzie beze mnie.
Oddalacie się od siebie, a ja nie chcę być za to odpowiedzialna.
Jeśli chodzi ci o nasz wyjazd do Madrytu, nie masz z tym nic wspólnego.
Nie, kochanie. Nie chodzi tylko o to.
Dlatego podjęłam decyzję o przeprowadzce do El Acebuche.
Paca prosiła mnie o to od miesięcy i jej odmawiałam,
bo wy jesteście dla mnie najważniejsze.
Ale przyszedł czas.
Mamo, to jest twój dom.
A my jesteśmy twoją rodziną.
Problemy są normalne, ale twoje miejsce jest tu, z nami.
Już tego nie czuję.
Przepraszam, że się wtrącę, ale…
cokolwiek się stało, uważam, że…
można o tym porozmawiać i to naprawić.
Już rozmawialiśmy.
Wyprowadzam się. Ale będę bardzo blisko.
Nadal będę przychodzić. Póki będę mile widziana.
Nic nie powiecie?
Otworzyliśmy przed nią nasze drzwi. Tu jest jej dom
i wie, że zawsze jest dla niej otwarty.
Prawda, Lauro?
Poza tym
wyprowadzka z Las Sabinas jest jej decyzją.
Widzicie?
Paca zawsze dostaje w końcu to, czego chce.
Mamo…
Tylko się przestraszyłam.
Dzięki Bogu.
Jeśli będziesz czegoś potrzebowała, nie wahaj się poprosić.
Wykorzystaj swój stan i ciesz się zachciankami.
Przyniosę ci wszystko, co chcesz.
Dziękuję, Silvio, ale mama i Gladys we wszystkim mi dogadzają.
Przepraszam. Obiecałem, że będę z tobą przez cały czas…
Wybacz mi.
- To nie była twoja wina. - Wiem, ale gdyby coś ci się stało…
Nic się nie stało.
Nie wiem, co bym zrobił.
- W porządku, kochany. - Skarbie.
Dlaczego mi nie powiedziałaś?
Masz rację. Powinnam była zadzwonić, ale…
Nie wiem. Kiedy coś się dzieje,
pierwszą osobą, o jakiej myślisz, jest twoja mama.
Z początku sądziłam, że to nic takiego,
a potem nagle mi się pogorszyło i…
zdenerwowałam się. Przepraszam.
Nie musisz przepraszać.
To był głupi pomysł, żebyś przeniosła się tu sama z Lucią.
Dlatego…
wracamy do El Acebuche. Decyzja jest ostateczna.
Naprawdę?
Tak, kochanie.
Potrzebujesz spokoju.
Musisz mieć wokół ludzi, którzy cię kochają.
Tu, w domu. Decyzja podjęta.
- Kocham cię. - Ja ciebie też.
Ważne, żeby nie tracić wiary.
- Jak mój bratanek? Powiedz. - Ty.
Jesteś draniem.
Zadzwonię później.
- Co? - Nie spodziewałem się tego po tobie.
Pewnie się uśmiałeś, kiedy powiedziałem ci, co czuję do Palomy,
i spotykałeś się z nią za moimi plecami.
Nie wiem, co słyszałeś, ale to nieprawda.
- Nie jesteśmy razem. - Jasne.
Jestem idiotą.
Widziałem to na weselu Gracii. Nie przestawaliście flirtować.
Przysięgam, że nic między nami nie ma.
Dla wszystkich miły, najlepszy przyjaciel Don Emilio…
Jesteś cholernym kłamcą.
Nie okłamałem cię.
Masz tupet.
Rzygać mi się chce.
Zaprzeczysz, że podoba ci się Paloma?
Nie, nie zaprzeczę.
Oczywiście, że ją lubię. Mówię tylko… Hej!
Hej, Richi!
Co robisz?
Co z tobą?
Myślałem, że jest moim przyjacielem, a jest zwykłym zdrajcą.
- Jesteś agresywny! Nic ci nie jest? - Zaufałem ci,
a ty się ze mnie śmiałeś. Pasujecie do siebie.
- Richi. - Przestań.
Nie jestem taki jak wy. Nie kłamię w oczy ludziom, którzy mnie kochają.
Przepraszam.
- Ale dokąd pójdziesz? - Dokądkolwiek. Nie mogę tu zostać.
- A co z pracą? - Znajdę coś innego.
- Naprawdę chcesz odejść? - Mam dość bycia głupcem w tym domu.
To przestań zachowywać się jak głupiec.
Powiedział ci, co zrobił?
Myślałam, że dorosłeś, ale się pomyliłam.
Daruj sobie wykład. Wystarczy.
- Przysięgam, że cię nie poznaję. - Ja ciebie też.
Nie martw się, nie musisz mnie więcej znosić.
Niedorzeczne.
Nie powinniśmy mieszać życia prywatnego z pracą.
Ma rację. Robisz z igły widły.
A co mam zrobić?
Zostać tu i patrzeć, jak święty Wilson i panna Rozsądna romansują?
Nie wiem, co słyszałeś, ale między mną i Wilsonem nic nie ma.
Co za różnica?
Nie możecie się doczekać, żeby być razem. Odchodzę, więc nie musicie już udawać.
Rób, co chcesz.
Tak, zrobię. Wyjadę jak najdalej od ciebie.
Dlaczego ja muszę za to płacić?
- Nie martw się. Przejdzie mu. - Mam się nie martwić?
Jeśli on nie wróci, ja odejdę jako następna.
Możesz być pewna.
Pewnie się przestraszyłyście.
- Owszem. - Dzięki Bogu, to nic poważnego.
Przynajmniej Esther odzyskała zdrowy rozsądek.
Wraca do El Acebuche.
Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.
Nalegałaś na jej powrót, a sprowadził ją atak paniki.
El Acebuche znów zaczyna przypominać dom.
Cieszę się.
Może to nie jest dobry moment, żeby powiedzieć to, co mam do powiedzenia.
Przepraszam.
To Gracia.
Oddzwonię do niej później.
Mówiłaś…
Dużo myślałam.
Uwielbiam moje córki najbardziej na świecie, ale…
nie chcę zrezygnować z ani jednej minuty z tobą, Paca.
Chcę z tobą mieszkać. Tutaj.
Zamierzasz zostawić dla mnie rodzinę?
Już to zrobiłam.
Powiedziałam im.
Może popełniłam błąd, bo nie wiedziałam, że Esther wróciła,
ale wciąż mamy czas.
Tak bardzo się cieszę.
Ten dzień zaczął się okropnie, ale kończy wspaniale.
Dwie najważniejsze osoby w moim życiu
będą ze mną mieszkać.
Co świętujemy?
To był dobry dzień.
Napijesz się?
Dzięki.
Poczekaj, aż ci powiem, czego się dowiedziałem.
O Laurze?
Wizyta naszego detektywa w Buenos Aires opłaciła się.
W końcu słono mnie kosztuje.
Właśnie przysłał ten raport.
Dziękuję.
Okazuje się, że rodzice Laury,
Samuel Montalbo i Mercedes Villegas pojechali do krewnych w Argentynie.
W czasie swojej wizyty robili to, co wszyscy.
Zwiedzali kraj, jedli mięso z grilla
i kupili małą dziewczynkę od samotnej matki.
Laurę.
Nazywała się Juana Siciliani.
Nigdy mi nie mówiła, że była adoptowana, a tym bardziej kupiona.
Chyba nie wiedziała.
Nawet na pewno.
Poza tym jej rodzice sfałszowali akt urodzenia, więc…
nic nie podejrzewała.
A kim jest ta kobieta, która udaje Laurę?
Jaka jest jej rola w tym wszystkim?
Nie domyślasz się?
Biologiczna matka Laury,
kobieta bez środków do życia,
musiała sprzedać jedną z córek, żeby wychować drugą.
- To jej siostra? - Bliźniaczka.
Carmen Siciliani.
Rodzice Laury
nie powiedzieli jej, że miała siostrę.
Pewnie myśleli, że umarła.
Carmen urodziła się z poważną chorobą.
Myśleli, że nie dożyje pierwszych urodzin.
Mimo wszystko,
rozdzielić siostry…
I pomyśleć, że Samuel i Mercedes uważano za dobrych ludzi.
Pewnie usprawiedliwiali się, że dzięki ich pieniądzom
Carmen dostała szansę na leczenie.
I tak było.
Co za ironia.
Biedna siostra, która miała umrzeć jako dziecko,
przeżyła tę zdrową.
Przynajmniej teraz znamy jej imię.
Carmen Siciliani.
Przysięgam…
nie mam nikogo innego.
Jestem sama…
Lauro.
Jesteś mi to winna.
Miałaś dobre życie.
Ja walczyłam o przetrwanie.
Jeśli mi nie pomożesz,
skończę w cholernym więzieniu.
Lauro.
To jasne. Przyjechała do Manterany,
udając swoją siostrę.
Wszystko gra?
Miałam nadzieję, że Laura nie zginęła w wypadku, ale…
cuda się nie zdarzają.
Przykro mi, Paca.
A teraz ta kłamczucha…
mówi, że się do mnie wprowadza.
Od pierwszego dnia tylko kłamała.
Jak myślisz, o co jej chodzi?
Pewnie o to samo, co wszystkim.
O pieniądze.
Nie mogłam być wcześniej.
Chwilę to trwało, zanim pozbyłam się Paki.
Musimy jak najszybciej wyjechać z Manterany.
- Jeszcze nie. - Na co czekamy?
Mamy dostęp do kont i haseł Paki.
Możemy zabrać jej pieniądze.
Jeszcze nie zrezygnowałam z mojego udziału w Las Sabinas.
Możemy dostać za niego dużo pieniędzy.
To nie jest bezpieczne. Wyjedźmy.
Jedź, jeśli chcesz.
To jeszcze nie koniec.
Napisy: Katarzyna Orkan-Łęcka
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.