All language subtitles for Regreso a Las Sabinas (2024) -E55

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian Download
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Powinnaś być z kimś, kto cię naprawdę kocha. Jak ja.

POPRZEDNIO

Chcę, żebyś spędzał ze mną więcej czasu i ograniczył pracę do minimum.

Potrzebuję cię podczas tej ciąży.

Nie mogę przestać myśleć o tobie i Miguelu.

Co mam zrobić, żebyś mi uwierzył? Jedźmy do Madrytu.

Wyjedziemy z Gracią w przyszłym miesiącu i nigdy więcej jej nie zobaczysz.

Dopiero zaczęłyśmy nasz projekt. Zostawiasz mnie samą?

Paca zgłosiła twoją sytuację.

To przez nią cię zabrali.

Podobają ci się obaj?

Jestem w związku

i nie chcę niczego prowokować. To nie w moim stylu.

Przykro mi, Richi, ale powinniśmy się rozstać.

Poszukaj informacji o Laurze.

Czasami mam wrażenie, że robisz ze mnie głupka.

Wygląda na to, że akt urodzenia,

według którego Laura urodziła się w Manteranie,

został sfałszowany.

POWRÓT DO LAS SABINAS

Nie spodziewałam się ciebie. Nie odpisujesz na moje wiadomości.

Dlaczego chciałaś się spotkać?

Żeby przeprosić. Nie cierpię, kiedy się kłócimy.

Dni bez ciebie ciągną się w nieskończoność.

Usiądź. Nie lubię patrzeć, jak się dąsasz.

A ja nie lubię, kiedy zmieniasz zdanie w kwestiach,

które są ważne dla mojej rodziny.

To tylko interesy. Mówiłam ci.

Nie chcesz tego przemyśleć? Nie odsprzedasz Gracii ziemi?

Nie. Decyzja jest ostateczna.

Ale dużo myślałam i uznałam, że już czas,

byśmy zaczęły coś razem.

Coś? Czyli co?

Nowy biznes.

Mam kilka pomysłów i we wszystkich jest miejsce dla ciebie.

Przestańmy się kłócić i zjedzmy razem kolację.

Pojednawcza kolacja?

Możesz to tak nazwać, jeśli chcesz.

To ty nie odbierałaś telefonu.

Dokąd chciałabyś pójść?

Nigdzie. Zjemy tutaj.

Nie chcesz gdzieś wyjść?

Nie. Zasmuciłam się, kiedy powiedziałaś,

że to, co moje, nie należy do ciebie.

Ale cię rozumiem.

Co to ma wspólnego z kolacją?

Będę szczera. Zawsze gdy wychodzimy, to ja płacę rachunek.

I robię to z radością.

Ale nie jestem pewna, czy tobie się to podoba i…

czy nie czujesz, że się nie dokładasz.

Paca, ja…

Pozwól mi skończyć.

Chcę tylko, żebyśmy dzieliły się tym co mamy, i uszczęśliwiały się nawzajem.

Ja mam dużo pieniędzy. A ty…

swoją magię.

Do czego zmierzasz?

Chcę, żebyś dla mnie ugotowała.

Gladys ma dziś wolne. Nie ma wymówek.

Wspaniały pomysł. Co mam ugotować?

Potrafisz zgadnąć?

- Nie wiem. - Twój ryż w bulionie.

Moje ulubione danie. Pamiętasz?

Tak. Uwielbiałaś je.

Zrobisz je dla mnie?

Oczywiście. Mam nadzieję, że pamiętam przepis.

Nie gotowałam tego od wieków.

Na pewno pamiętasz. Przyniosę ci dobre wino z piwnicy.

Chcę, żeby to była niezapomniana noc.

Nie mogę patrzeć, jak cierpisz.

Nic mi nie jest, mamo. Zapomnijmy o tym.

Nic? Nie zjadłeś nawet połowy śniadania.

Bo było za dużo.

Złamane serce też może się zagoić. To trochę trwa,

ale na końcu pamiętasz już tylko te dobre rzeczy.

Przepraszam.

Myślałem, że jest tu Don Emilio.

Jest na górze. Niedługo zejdzie.

- Dobrze. - Jeśli będziesz gdzieś wychodził,

zabierz Richiego. Może uda ci się go rozweselić.

Co się stało?

Zerwali z Palomą.

Przestań, mamo. Zadzwoń do Tano, niech ogłosi to w ratuszu.

To nie wstyd się przyznać, że przechodzisz trudne chwile.

Ale jeśli wolisz się zamknąć w sobie…

Naprawdę wszystko gra?

Nie. Czuję się okropnie.

Do tego muszę znosić gadaninę matki.

Nie wiem, co powiedzieć.

Nie spodziewałem się tego.

Jestem w niej zakochany, ale okazało się,

że ona nie czuje tego samego.

Co powiedziała? Dlaczego chciała się rozstać?

Bo nasz związek jej nie odpowiadał,

nie widziała siebie ze mną w przyszłości, bla, bla, bla.

Stare dobre „Tu nie chodzi o ciebie, tylko o mnie”.

I to wszystko? Nie powiedziała nic więcej?

Nie. Czemu pytasz?

Bez powodu.

O co chodzi? Jest ktoś inny?

Wciskała mi kit, żeby być z nim?

Nie. Nie to miałem na myśli.

Po prostu są pary, w których ludzie bardzo się kochają,

ale są na różnych etapach życia.

Marne pocieszenie.

To samo mówiłem dziewczynom, z którymi chciałem zerwać.

Teraz to mnie porzucono.

Nie zamartwiaj się tym. W końcu,

skoro jest tego pewna,

najlepiej, żebyś jak najszybciej ruszył do przodu.

To będzie bardzo trudne.

Przynieść wam coś jeszcze?

Nie, mamo. Nie trzeba.

Jak owsianka z owocami?

Mama mi ją robiła, kiedy byłam w ciąży.

Pyszna. Będziemy codziennie jedli tu śniadanie.

Będę zachwycona.

Zwłaszcza teraz, kiedy Tano wyjeżdża do Madrytu.

Będę się czuła samotna.

Muszę iść do spółdzielni.

- Podwieźć cię do przychodni? - Dobrze.

Dziś przychodzi inspektor sanitarny, ale możemy zjeść razem lunch.

- Zarezerwuję dla was stolik. - Świetnie.

Później zrobimy coś razem.

Jeśli lunch będzie tak obfity jak śniadanie,

znajdę siłę tylko na drzemkę.

Drzemkę! Nie wiesz, że kobiety w ciąży

potrzebują codziennie spaceru?

Jak to mówią, szewc bez butów chodzi.

Pójdziemy na spacer do lasu.

W takim razie do zobaczenia, gołąbeczki.

- Dzięki, mamo. Na razie. - Pa.

Podoba mi się pomysł spaceru po lesie.

Widzę w tym potencjał.

Tak? Jaki?

Możemy pójść nad rzekę,

a potem położyć się na łące wśród wrzosów.

Marzę, żeby powtórzyć to, co zrobiliśmy wczoraj.

Zalecasz to jako lekarz?

Również to, żebyś opiekował się mną przez kolejne miesiące.

Kiedy spółdzielnia zacznie działać, będziesz miała dość spacerów ze mną.

Nie mogę się doczekać.

I nie martw się. Nie będę miała dość.

- Idziemy? - Chodźmy.

Mamo.

Kochanie, co tu robisz?

Myślałam, że dziś przychodzi inspektor.

Tak. Już idę.

Chciałabyś potem gdzieś pójść i porozmawiać?

Chętnie, ale mam randkę z Pacą.

To ważna randka?

Dlaczego pytasz?

Może da się ją przesunąć.

Nie sądzę.

No tak.

A mówiłaś, że tobą nie rządzi.

- Jesteś nią kompletnie zaabsorbowana. - Paloma.

Odkąd jesteście razem,

muszę rezerwować sobie z tobą czas.

Do farmy nawet się nie zbliżasz.

Masz rację. Bardzo bym chciała.

Ale wiesz, że związek wymaga czasu.

A Paca jest bardzo samotna.

To jest nas dwie.

Właśnie zerwałam z Richim.

Obiecuję, że jutro spędzimy razem cały dzień.

Nie mogę w to uwierzyć.

Jak możesz z nią być po tym, co nam zrobiła?

Staram się to naprawić.

Potrzebuję czasu, żeby ją przekonać, by sprzedała Gracii ziemię.

Ona się tobą bawi. Paca jest okropną osobą.

Nie była taka, kiedy ją poznałam. Daję jej drugą szansę.

Mylisz się.

Paca zawsze była mściwa.

Inaczej nie posunęłaby się do tego, co zrobiła po wypadku.

Co zrobiła?

Gracia i tata o tym nie wiedzą.

Tata znowu by się przejął,

a Gracia pomogła mi z Richim i nie chcę jej więcej niepokoić.

Nie martw się. Nic im nie powiem.

To przez Pacę zabrano mnie do ośrodka.

- Przez Pacę? - Tak.

Zadzwoniła do opieki społecznej i przekręciła całą sytuację,

żeby odizolować mnie od taty.

Skąd to wiesz? Kto ci to powiedział?

Po prostu wiem.

Kochanie.

Popełniliśmy w przeszłości tyle błędów…

Twój tata, ja…

To nie to samo. Paca jest złą osobą.

I zawsze nią będzie.

Posłuchaj.

Jakiś czas temu zatrudniła dziewczynę, która była moją przyjaciółką,

żeby nas skłóciła i żebyśmy sprzedali jej Las Sabinas.

To ona mi powiedziała, że przez Pacę trafiłam do ośrodka.

Nienawidziła taty tak bardzo, że nie wahała się, by zrujnować mi życie.

Kochanie, nie patrzysz na wszystko z właściwej perspektywy,

bo jesteś po rozstaniu z Richim.

Słucham?

Patrz w przyszłość, jak ja.

Wątpię, żebyś mogła patrzeć gdziekolwiek, kiedy chodzi o Pacę.

Bo jesteś ślepa.

SPÓŁDZIELNIA ECORANA

- Magazyn na górze jest w porządku. - To dobrze.

Chłodnia to tylko kwestia przebudowy. Bez obaw.

Nie wiedzieliśmy, że będzie konieczna.

Nowe przepisy obowiązują od niedawna.

- Jednak wentylacja… - Tak.

Rozumiem, że to opóźni otwarcie, ale nie mogę wydać zezwolenia.

Póki nie zostanie przebudowana.

Wszystko inne jest w porządku.

Dzięki Bogu. Odprowadzę panią.

- Do widzenia. - Dziękuję.

Ale bałagan.

Nie było tak źle.

Wszystkie nasze szacunki wzięły w łeb.

Kolejny pesymista.

To opóźni nas o miesiąc.

Mamy miesiąc, żeby wszystko naprawić.

Jeśli się przyłożymy, nasza trójka i Richi, damy radę.

Praca 25 godzin na dobę to dokładnie to, czego mi teraz trzeba.

Nam to mówisz? My mamy jeszcze pracę w Las Sabinas.

- To będzie wykańczające. - Tak.

Kolejne kilka tygodni będzie trudne,

ale jak dostaniemy zgody, wszystko zacznie kręcić się samo.

Nie wiem, czy jak wyjedziesz,

damy sobie radę z Miguelem.

Przestań.

Nie możesz tego przełożyć? Przynajmniej do otwarcia.

Zobaczymy.

Naszym priorytetem jest zdobycie wszystkich zezwoleń.

Wchodzicie w to czy nie?

Nie będziemy mieć czasu na życie, ale jest jak jest.

Na mnie możecie liczyć.

To spółdzielnia. Musimy współpracować.

- Damy radę. - Jasne.

Czego szukasz?

Mojego zeszytu z przepisami.

- Będziesz gotować? - Tak.

Przygotuję ryż w bulionie, który kiedyś robiłam.

To było dawno, więc muszę sobie przypomnieć.

Wolałem flaczki z ciecierzycą, ale twój wybór.

Proszę.

- Twój zeszyt. - Tyle wspomnień!

- Dziękuję, że go zachowałeś. - Nie ma za co.

Przynieść duży garnek?

- Nie. - Trini trzyma go w szafce.

Nie trzeba.

Będę gotować w El Acebuche. Jem kolację z Pacą.

No cóż. Innym razem.

Ugotuję w niedzielę, jeśli chcesz.

Byłoby świetnie. Mogą też być flaczki zamiast ryżu.

Flaczki?

Nie ma sprawy.

- Lauro. - Słucham?

Udanej kolacji.

Dziękuję.

Tak. Miguel, zajmiesz się

wyceną prac wentylacyjnych?

My załatwimy pozwolenia budowlane.

Pamiętaj, musisz iść tam osobiście.

Przez telefon to zajmie wieki.

Tak.

Proszę, Miguel, przyciśnij ich w kwestii terminów.

Tak.

W razie czego dzwoń. Pa.

- Jak się masz? - Dobrze.

Pójdziemy na lunch? Opowiesz mi o inspekcji.

Nie mogę. Mam dużo pracy.

Ogólnie nie poszło najlepiej.

- Serio? - Tak.

Wymagają wielu zmian,

zanim zaczniemy sprzedaż.

A propos, muszę powiedzieć Palomie,

żeby wytwórnia etykiet wystawiła fakturę dopiero za miesiąc.

Widzę, że przez jakiś czas będziesz zajęta.

Ty też.

Potrzebuję pozwolenia budowlanego od rady miasta. Szybko.

Dobrze, że masz znajomości u burmistrza.

Dzięki.

Nie chcę ci przeszkadzać. W domu powiem ci, co nowego.

Nie. Powiedz teraz.

Dobrze.

Apartament w Retiro, cztery sypialnie, 120 metrów kwadratowych,

rozsądna cena, niemal okazja.

- Serio? - Jeden problem.

Mogą go dla nas zarezerwować tylko do jutra rano.

Widziałem nagranie, spodoba ci się.

Dzieciom też. To wspaniałe mieszkanie.

Wiem, że jest mało czasu, ale szukałem wszędzie

i coś takiego ciężko jest znaleźć.

Musimy porozmawiać o tym na spokojnie.

Dlaczego? Podjęliśmy decyzję.

Wiem, ale musimy przełożyć wyjazd o parę miesięcy.

Czemu?

Bo spółdzielnia musi zacząć działać,

żeby Paloma mogła pracować i tu, i w Las Sabinas.

To tylko kilka miesięcy, obiecuję.

Kłamiesz.

Słucham?

Nie chcesz jechać do Madrytu. Bawisz się mną.

Chcesz tu zostać.

Tano, proszę.

Tano, co?

Pewnie śmiejesz się za moimi plecami.

Biedny Tano.

Żałosny człowieczek,

który szuka mieszkania, żebyś miała wszystko, czego ci trzeba,

podczas gdy ty chcesz tylko zostać blisko Miguela.

Co o tym myślisz?

Mieszkanie jest wspaniałe,

ale pewnie uda się znaleźć później coś podobnego.

Jesteś najlepszy.

- Wiem, że zwłoka jest dla ciebie trudna. - Dla ciebie nie?

Dla mnie też, ale to ja o nią proszę. Dziękuję.

Szczerze mówiąc, to nawet lepiej.

Wyobrażasz sobie przeprowadzkę w takim upale?

Pójdę już.

Na pewno inspekcja się przeciągnęła.

Zawsze muszę na nich czekać.

Mógł przynajmniej zadzwonić.

Na pewno jest niedaleko.

Cześć, kochanie. Jadłaś już?

Tak, ale przyszłam na sernik. Coś zostało?

Oczywiście. Przyniosę.

Dlaczego jesteś tu sama?

Miałam zjeść lunch z tatą, ale biorąc pod uwagę, jak jest późno,

chyba o mnie zapomniał.

Znasz go. Kiedy jest w trybie pracy,

- traci poczucie czasu. - Pewnie tak.

Powinien być w trybie „Moja żona jest w ciąży i mnie potrzebuje”.

Właśnie. Zasłużył na porządne kazanie.

Mam dość, że tylko ja zawsze się staram, żeby spędzać razem czas.

On bierze jedno wolne popołudnie i mnie wystawia.

Przepraszam. Nie chciałam mówić źle o twoim ojcu. Ale jestem bardzo zła.

To zrozumiałe. Wystawił cię.

Jakby zapomniał, że jesteś w ciąży.

Dokąd idziesz?

Złożyłam właśnie podanie do rady miasta.

Tano obiecał przyspieszyć sprawę. Może zaczniemy już w poniedziałek.

Byłoby wspaniale.

- Cześć, Esther. - Cześć.

- Co tu robisz? - Nie ma tu Miguela?

Mieliśmy zjeść razem lunch, ale się nie zjawił.

Pojechał do San Luis.

Miał załatwić wycenę przebudowy, o którą nas poproszono.

Inspekcja nie poszła najlepiej.

To takie pilne? Nawet nie zadzwonił.

Szczerze mówiąc, nikt się tego nie spodziewał, więc…

Byłem w drodze.

Dlaczego nie zaczekałaś?

- Pójdziemy zobaczyć chłodnię? - Tak.

Cóż.

Tak będziemy spędzać razem więcej czasu?

Rano obiecałeś mi, że będziesz bardziej obecny podczas mojej ciąży,

a już mnie wystawiłeś.

Robiłem dziś milion rzeczy. Bez żadnej przerwy.

Szkoda, że nie byłam jedną z nich.

Esther, proszę. Inspektor nas dobiła.

Dała nam miesiąc na dokończenie prac.

Inaczej spółdzielnia się nie otworzy i nie zarobimy.

- Nie wiem, jak zapłacimy rachunki. - Z mojej pensji.

Albo z pieniędzy mamy. Ma ich mnóstwo.

O czym ty mówisz?

Mogłeś chociaż zadzwonić.

Myślałem, że zdążę.

Ty wystawiłaś mnie przez swoją pracę tysiące razy

i nigdy nie robiłem sceny.

To nie to samo. Ode mnie zależy zdrowie pacjentów.

To, co robisz tutaj, one mogą zrobić same.

Możemy przestać się kłócić i zrobić to, co zaplanowaliśmy?

Dam Palomie i Gracii wyceny i pójdziemy na ten spacer.

Nie mam już ochoty. Zostań tu ze swoimi… wycenami.

- Co? - Esther była wściekła.

Tak jest w ciąży. Hormony szaleją.

A to dopiero początek.

Jak sobie radzisz z rozstaniem?

Źle.

Kłótnia z mamą jeszcze mnie dobiła.

Przez Pacę.

Przysięgam, nie mogę już tego znieść.

To przegrana bitwa. O ziemię i o mamę.

Nie wiem jak ty, ale ja ostatnio prawie jej nie widuję.

Kompletnie ignoruje Las Sabinas, spółdzielnię, nas…

Zdobywa na powrót swoją miłość.

- Tak uważasz? - Tak.

Ciężko mi uwierzyć, że ktoś może kochać Pacę.

Wiem.

Myślę, że mama jest pod jej kontrolą.

Nie sądzę, żeby była czyjąś marionetką.

- Chyba ją idealizujesz. - Ja?

Mama jest silną kobietą z silną osobowością.

Przepraszam cię, ale nie masz pojęcia, jaka jest mama.

Żadna z nas nie ma.

Dlaczego tak mówisz?

Bo to prawda.

Znałyśmy szlachetną, hojną i lojalną Laurę.

Teraz jest zupełnie inna.

Chcesz, żeby była taka, jaką ją pamiętasz,

ale ona się zmieniła.

Mama nigdy nie postawiłaby na pierwszym miejscu nikogo,

- kto nie byłby… - Z rodziny.

Właśnie.

To trochę dziecinne.

Mama odzyskuje swoją partnerkę,

a my nie jesteśmy już dziećmi, które potrzebują ochrony i nie rozumieją.

Być może to ty idealizujesz mamę

i uważasz, że powinna postawić cię przed wszystkimi i wszystkim.

Postaw się na jej miejscu. To jej pierwsza ciąża.

Wszystko jest nowe. To zrozumiałe, że chce ciągle z tobą być.

Jestem z nią ciągle.

Ale nasza przyszłość finansowa zależy od spółdzielni.

Powinna być trochę bardziej wyrozumiała.

To wszystko.

I co?

Udało ci się zmusić Gracię, żeby została tu dłużej.

Tano!

Nie mam nastroju na twoje paranoje.

Możesz próbować ciągle od nowa.

Niczego nie próbuję. Paloma poprosiła ją, żeby została.

A ty się cieszysz.

Chcę tylko otworzyć spółdzielnię.

Możecie przestać się kłócić?

Zamknij się, mamo. Nie masz pojęcia, o co chodzi.

Nie mów tak do niej, dupku.

- Ty jesteś dupkiem. - Hej, Tano.

Proszę cię.

- Co z tobą? - Ze mną?

- Ciężko się z tobą rozmawia ostatnio. - Chcesz wiedzieć, co się dzieje?

- Tak. - Naprawdę tego chcesz?

Skoro ty nie masz jaj, żeby jej powiedzieć, ja to zrobię.

Twój wspaniały syn, dwa dni przed moim ślubem,

spotkał się z moją narzeczoną i wyznał jej miłość.

- To prawda? - Tak. Ale to nie wszystko.

Całował się z nią. Bóg wie, co jeszcze się stało.

- Nic się nie stało, do cholery. - Miguel.

Dlaczego, do diabła, to zrobiłeś?

Nie potrafisz zaakceptować, że Gracia może być szczęśliwa z kimś innym.

Egoista.

Nie wiem, czy Gracia jest szczęśliwa. Ale ty najwyraźniej nie.

Zapytaj siebie dlaczego.

I jeśli tego nie naprawisz, oboje będziecie nieszczęśliwi.

Nie z mojej winy.

Obrzydzasz mnie, słyszysz?

Brzydzę się tobą.

Możemy poprosić Roquego i jego ekipę. Zawsze są chętni do pomocy.

Tak. Dobry pomysł. Hej!

- Co się dzieje? - Mam wieści. Gdzie mama?

Na kolacji z Pacą.

Nieważne. Powiem wam pierwszym.

Właśnie dostałam pieniądze z okupu.

- Super! - Wspaniale.

W końcu. Po tylu miesiącach.

Jeśli Paca nie chce ci oddać tego, co do ciebie należy,

przynajmniej możesz kupić mieszkanie w Madrycie.

O tym też chciałam porozmawiać.

Chociaż wyjeżdżam z Manterany, chcę zainwestować w Las Sabinas.

Nie ma mowy. To twoje pieniądze. Powinnaś je zatrzymać.

Nie, tato.

Te pieniądze pomogły uratować Lucasa.

Zrobię co w mojej mocy, żeby uratować Las Sabinas.

Rozmawiałaś z Tano?

Tano we wszystkim mnie wspiera. A to są moje pieniądze.

Na pewno?

Masz dwoje dzieci, które niedługo pójdą na studia.

Tak. Poradzimy sobie z naszej wypłaty.

Z tymi pieniędzmi możemy przejść na produkcję ekologiczną.

Marzyłyśmy o tym odkąd tu przyjechałyśmy.

- Prawda? - Tak.

Tato.

Wchodzisz w to z nami?

Jestem z was dumny.

Wspaniale.

Cudownie.

Wilson. Nie wiedziałam, że tu jesteś.

Masz chwilę?

Wiem, że zraniłam Richiego, ale byłam z nim szczera.

Był bardzo podekscytowany waszym związkiem.

Im bardziej się angażował,

tym bardziej czułam się przytłoczona.

Posłuchaj.

Muszę cię o coś zapytać.

- Czy twoje rozstanie z Richim ma związek… - Nie.

Chciałam z nim zerwać już dawno, ale…

nie miałam odwagi mu tego powiedzieć.

Tak więc nie.

Nie zostawiłam go dla ciebie.

Paloma.

Co?

Nie będę cię więcej niepokoił.

Musi się gotować przez 16 minut.

Pięknie pachnie.

- Mam nadzieję, że będzie ci smakowało. - Na pewno.

Ten ryż przywołuje dobre wspomnienia.

To prawda. Chcesz spróbować?

Lepiej przy stole. Z tobą i kieliszkiem białego wina.

Dobrze.

Na pewno będzie tak pyszne jak zwykle.

Przykryjemy…

Uwielbiam się nie spieszyć.

Uważam, że to prawdziwy sukces w życiu.

To wino jest przepyszne.

Wybrałam najlepsze. Żeby pasowało do ryżu.

Masz duże oczekiwania.

Już jest gotowy, czy dasz mu jeszcze chwilę?

Jest idealny.

Zanim zaczniemy, wznieśmy toast.

Za nas, za naszą miłość i za przyszłość.

Na zdrowie.

Jaka szkoda.

Dlaczego? O co chodzi?

Nie zjem więcej.

Nie smakuje ci?

Może go wyidealizowałam, ale smakuje inaczej niż pamiętam.

- Jeśli dodamy szczyptę soli… - Nie. To nie to.

Czegoś brakuje.

Tego wyjątkowego akcentu.

Brakuje mu magii.

Nie rozumiem. Ugotowałam go jak zwykle.

Niemożliwe.

Trzymałam się ściśle przepisu.

Nie przekonasz mnie.

To nie jest twój ryż.

Oczywiście, że jest. Ja go ugotowałam.

Mówię ci, że nie.

Jedz. Czasami smak wydobywa się…

Przestaniesz?

Mówię ci, że to nie twój ryż.

Nie bierz tego osobiście,

ale jest obrzydliwy.

Co ty mówisz?

Prawdę.

Nie będę jadła dania z ryżu,

które nie dość, że smakuje okropnie, jest inne niż chciałam.

Ty możesz jeść.

Dotrzymam ci towarzystwa, pijąc wino.

Dobre wino z San Luis nigdy nie zawodzi.

I przestań się bawić włosami.

Działa mi to na nerwy.

Mamo?

Mamo?

Jest przy basenie z Laurą. Chyba jedzą kolację.

Świetnie. Muszę się umówić, żeby móc z nią porozmawiać.

Wszystko w porządku?

Tak. Jestem tylko trochę zmęczona.

Na pewno?

Wiesz, że możesz się wypłakać na moim ramieniu, i…

jeśli jedno nie wystarczy, możesz użyć drugiego.

A tak na poważnie. Jeśli chcesz się komuś wygadać,

zamieniam się w słuch.

Chodzi o Miguela.

Co się stało?

Nie wiem, dlaczego musiał zacząć tam pracować.

W Ecoranie? Spółdzielni Gracii i Palomy?

To jedyne, co się dla niego liczy.

Odkąd zaczął tę pracę, zupełnie o mnie zapomniał.

Co?

Trzeba być prawdziwym głupcem,

żeby tracić czas na cokolwiek innego, niż bycie z tobą.

Kiedy do niego mówię, nie słucha.

Patrzy na mnie, ale mnie nie widzi.

- Jakbym go nie obchodziła. - Esther.

Uwielbiam go. Kocham go całym sercem, ale…

potrzebuję, żeby on też mnie kochał. Żeby mnie pożądał.

Powinien.

A ty powinnaś być szczęśliwa.

Tak jak ja, kiedy wpadamy na siebie w holu.

Albo kiedy patrzysz mi w oczy, tak jak teraz.

Chciałabym, żeby Miguel mówił mi takie rzeczy.

Tak kiedyś było i czułam, że jestem jedyną kobietą w jego życiu, ale…

to było tak dawno, że nie pamiętam.

Proszę, Soniu. Dokumenty.

Dziękuję.

Jeśli przyszedłeś po zezwolenia, nie są jeszcze gotowe.

- Nie o to chodzi. - Więc wyjdź.

Przyszedłem się pogodzić. Nie mogę tak dłużej.

Mama cię przysłała?

Tak. I ma rację.

To musi się skończyć.

Nie powinienem był nic przy niej mówić.

Będzie się martwić przez cały dzień.

Mamy teraz w Ecoranie straszny bałagan,

ale obiecuję, że zrobię co mogę,

żeby pomóc tobie i Gracii jak najszybciej wyjechać.

Będzie mi bardzo smutno, że wyjeżdżasz tak daleko.

A mamie jeszcze bardziej.

Ale czułbym się o wiele gorzej,

gdybyś postrzegał mnie jako zagrożenie dla swojego związku.

Mówię ci jeszcze raz. Nie jestem nim.

Powiedziałem ci wcześniej, że nie wiem, czy Gracia jest szczęśliwa. Ale wiem.

Jest.

Widzę ją codziennie w spółdzielni

szczęśliwą, radosną, pozytywną.

Gdyby cię nie kochała, wiedziałbyś o tym.

Chce z tobą być.

Nawet wyjeżdża z tobą do Madrytu.

Czemu tego nie zaakceptujesz i nie przestaniesz się torturować?

Tak.

Ja…

też widzę, że jest szczęśliwa.

Co rano budzi się z uśmiechem.

Nigdy nie narzeka.

Oczywiście. Wiesz dlaczego?

Bo jest we właściwym miejscu z odpowiednią osobą.

Kochasz ją.

Pokaż, że jej ufasz i zostawiłeś przeszłość za sobą.

Chciałbym mieć taką pewność. Naprawdę.

Ja też dałem ciała.

Ale tego jestem pewien.

Czasami się boję, wiesz?

Czego?

Siebie.

Ale czemu?

Kiedy odkryłem, że…

znowu byliście razem…

poczułem, że krew się we mnie gotuje.

I przysięgam, Miguel,

że w tamtym momencie mogłem cię zabić.

Cieszę się, że ta myśl nie trwała długo.

Nie. To nie figura retoryczna.

Od dawna nie czułem takiego gniewu.

Odkąd tata katował mamę.

Ale to nie ma z tym nic wspólnego.

Dlaczego?

Dlaczego?

Zapomniałeś, co zrobiliśmy?

Bo ja, Miguel…

nie mogę o tym zapomnieć. Myślę o tym każdego dnia.

Każdej chwili. Rozumiesz?

Albo on by zginął, albo my.

Nasz ojciec był przemocowcem i pijakiem.

Kopał swój grób przez wiele lat.

Wyszliśmy.

I nie żałuję.

Musisz przestać o tym myśleć.

Ty i ja nie jesteśmy zdolni nikogo zabić.

Mamy to we krwi.

Przynajmniej ja mam.

Skończ z tym nonsensem.

Udało nam się wydostać z tego piekła.

Mogliśmy stracić rodzinę, ale tak się nie stało.

Wiesz dlaczego?

Dlaczego?

Bo byliśmy razem.

I przez to też przejdziemy razem.

Postaram się, obiecuję.

Dobrze.

Możemy to zrobić.

Będziemy braćmi, jak kiedyś.

Daj się uścisnąć.

Zawsze razem, okej?

Będziemy się wspierać.

Kolacja była katastrofą.

Paca dziwnie się zachowuje.

Muszę się pilnie z tobą spotkać.

Napisy: Katarzyna Orkan-Łęcka

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.