Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Boli mnie, że Gracia i moje wnuki
nie będą miały udziału w mojej ziemi.
POPRZEDNIO
- Odsprzedam ci twój udział. - Co?
Naprawdę rezygnujesz z projektu wydobywczego?
To dlatego, że Laura wróciła?
To się nie powtórzy.
Nie zniknę,
Emilio nie wróci wcześniej z pracy…
Emilio nie był w pracy.
Masz znamię na kostce, którego wcześniej nie widziałam.
Chcę, żebyś ponownie prześwietlił Laurę.
Chciałbym uznać cię za syna.
Przez 17 lat byłem Lucasem Riverą. Nie chcę zmieniać nazwiska.
Jeśli uzna mnie za syna,
w dokumentach będziemy rodzeństwem.
Teraz postanowiłeś go uznać?
Chcesz zniszczyć moje małżeństwo.
Masz urojenia.
Przyznaj się.
- Chcesz odzyskać Gracię. - O czym ty mówisz?
W przyszłym miesiącu wyjeżdżamy.
Więcej jej nie zobaczysz. Jasne?
POWRÓT DO LAS SABINAS
- Piękne, Miguel. - Bardzo ładne.
- Nie wiedziałam, że umiesz malować. - Nie.
- Piękne, Miguel. - Bardzo ładne.
- Piękne, Miguel. - Bardzo ładne.
Nie wiedziałam, że umiesz malować.
Nie. To nie ja namalowałem.
Straciłeś punkt.
Poprosiłem przyjaciela, który studiuje na Akademii Sztuk Pięknych.
- Piękne, Miguel. - Bardzo ładne.
„Piękne”.
- Bardzo mi się podoba. - „Bardzo mi się podoba”.
- Oprawimy go. - „Oprawimy go”.
- To zdjęcie? - Przyjaciel namalował…
- Piękne, Miguel. - Bardzo ładne.
Nie wiedziałam, że umiesz…
W przyszłym miesiącu wyjeżdżamy.
Nigdy więcej jej nie zobaczysz. Jasne?
O czym myślisz?
Zrozumiałeś?
Sądzisz, że to dobry moment, żeby powiedzieć dzieciom?
Tak. To znaczy…
Ty je znasz lepiej. Sama zdecyduj.
Dzień dobry.
Mogę wypić twoją kawę? Jestem spóźniony.
Nie masz wstydu. Proszę.
Mamy marmoladę?
Tak.
Właśnie rozmawialiśmy
i partia chce awansować Tano.
Zaproponowali mu nowe stanowisko.
Tano prezydentem?
Rzecz w tym, że musiałby wyjechać do Madrytu.
Sam?
Też chciałabym wrócić do dawnej pracy.
Tej, którą miałam przed przyjazdem do Manterany.
Mamy przenieść się do Madrytu?
I tak idziesz tam na studia. Pojedziemy wszyscy.
Jasne. I będziemy mieszkać razem.
Chciałem wynająć pokój w akademiku.
Później możesz to zrobić.
Pierwszy rok jest trudny. Lepiej mieszkać z rodziną.
Naprawdę chcecie wyjechać?
Tak.
Zmiany zawsze są dobre.
Może dla ciebie.
Nie chcę opuszczać przyjaciół, dziadka, Palomy, Trini…
Nie ma mowy.
Pomyśl o korzyściach. Miej otwarty umysł.
Mam.
I zgadzam się z Julią.
Widzę korzyści tylko dla was.
To nie tak. Wszyscy skorzystamy.
To nie fair. Przenosisz nas z miejsca na miejsce,
jakby nasze zdanie się nie liczyło.
Oczywiście, że się liczy. Dlatego o tym rozmawiamy.
- Głosuję przeciw. - Ja też.
Mamy pięć minut. Ucieknie nam autobus.
Miłego dnia.
Do zobaczenia.
Myślałem, że będą bardziej entuzjastyczni.
Wcześniej nie chcieli tu przyjeżdżać, a teraz spójrz.
To nastolatki. Narzekają na wszystko.
Potem się przyzwyczajają.
Przekonamy ich. Zobaczysz.
Myślałeś o przeprowadzce do El Acebuche?
Tak. Zastanawiałem się nad tym i…
nie mogę tam wrócić. Przykro mi.
Tylko na czas ciąży.
Wiem.
Ale podjąłem decyzję i nie ma odwrotu.
Nie chcę cię do niczego zmuszać.
Nie możesz sama tam zamieszkać do czasu porodu?
Mówisz poważnie?
Nie mam na myśli separacji.
Właśnie to zasugerowałeś.
Żebym przeniosła się do El Acebuche, a ty zostaniesz z Lucią.
Lucia też chce tam wrócić. Powiem jej, żeby pojechała z tobą.
I mówisz to tak spokojnie?
Nie zależy ci?
Oczywiście, że zależy, ale chcę, żeby tobie było dobrze.
Będziemy rozdzieleni.
Nieprawda.
Możemy spotykać się na śniadaniu, lunchu, w weekendy…
Poza tym i tak spędzam całe dnie w spółdzielni.
Co ty pleciesz?
To wyjątkowy czas w naszym życiu
i chcę go przeżyć z tobą, a nie spotykać się na lunch.
Dziecko potrzebuje szczęśliwych rodziców.
Ja nie mogę być szczęśliwy w El Acebuche.
Jeśli chcesz tam mieszkać, to beze mnie.
Przykro mi.
Nie możesz wyjechać teraz do Madrytu.
Rozmawiałam z Tano.
Uznaliśmy, że to najlepsze wyjście.
Dopiero zaczęłyśmy razem projekt.
Nie zostawię cię samej.
- Będę nadal pracować. - Z Madrytu?
Oczywiście. Czemu nie?
Jutro przychodzi inspektor sanitarny.
Wkrótce zaczniemy produkcję i sprzedaż.
Co z otwarciem na targu regionalnym?
Nie wyjeżdżam jutro.
Zanim wyjadę, wszystkiego dopilnuję.
Też nie chcę, żeby wyjeżdżali,
ale jeśli uważają, że to dobry pomysł…
Przepraszam, to z sądu.
Halo?
Tak?
Nic nie powiesz? Zgadzasz się na to?
To nie Nowy Jork.
Madryt jest niedaleko.
- Będziemy ich często widywać. - Dziękuję bardzo.
Odzyskam pieniądze.
- W samą porę. - Naprawdę?
Jakie pieniądze?
Okup za Lucasa. Zostały przejęte.
Odkupię mój udział w Las Sabinas i wiecie, co zrobię potem.
Nie trzeba.
Oczywiście, że tak. Teraz bardziej niż kiedykolwiek.
Obiecałam, że ci go zwrócę.
Ja też, mamo. To jedyne uczciwe rozwiązanie.
Wystarczy mi, że wy macie moje udziały.
To nie podlega dyskusji.
Miguel powiedział, że nie wróci do El Acebuche,
i że mogę się tu przenieść z Lucią na czas ciąży.
Co mu powiedziałaś?
Jeszcze nic.
Sprawdza cię.
Blefuje.
Jeśli obie wrócicie,
przyjedzie tu za niecały miesiąc.
A jeśli nie blefuje? Nie chcę mieszkać z dala od niego.
Dobrze go znam.
Wiem, jakie ma priorytety.
Nie pozwoli ci przechodzić samej przez tę ciążę,
nie będąc u twojego boku.
Nie będę ryzykować.
Nie widzisz, że on tobą manipuluje?
To twoja opinia.
Nie chcę myśleć o strategiach.
Mówi kobieta, która wymyśliła ciążę, żeby zatrzymać męża.
Nie jestem z tego dumna.
Dlatego chcę szybko zajść w ciążę
i położyć kres temu kłamstwu.
Nie mogę pozwolić, żeby był daleko.
Za parę dni się podda. Zobaczysz.
Jestem ekspertką w przekonywaniu ludzi, żeby robili to, czego nie chcą.
Nie.
Nie wrócę bez niego.
Czyli znowu wybierasz jego.
Mówiłam ci, mamo.
Potrzebuję go w moim życiu. Dlatego za niego wyszłam.
Cóż, kochanie… To twoja decyzja.
Ale kłamstwo staje się coraz większe. Możesz nie być w stanie tego zatrzymać.
Dlaczego chcesz jechać do Madrytu?
Moja partia twierdzi, że mogę być tam potrzebny.
Co oni wiedzą? Nie było ich tu od 2003 roku.
Znają mnie z kongresów regionalnych.
Lubią mnie i złożyli mi ofertę.
Rozumiem.
Nie chcę im zaprzeczać, ale matka zna syna najlepiej.
I nie widzę, co polityka państwowa
ma wspólnego z tym, co robisz w życiu.
Nie wiem, mamo. Dowiem się, jak spróbuję.
Zostawisz swoją posadę burmistrza
i zaprzepaścisz pracę w Manteranie dla odrobinę większych pieniędzy?
Obrażasz mnie myśląc, że robię to dla pieniędzy.
Nawet jeszcze nie złożyli mi oferty.
To kwestie zawodowe.
Myślałam, że twój zawód to służba naszemu miastu, nie partii.
Biuro samorządu jest bardzo dobrze przygotowane.
Tak między nami, to nie jestem tu potrzebny.
Chyba tego nie przemyślałeś.
Może twoja polityczna kariera na tym zyska,
ale czy będziesz szczęśliwy z dala od Manterany?
Wielu rzeczy będzie mi brakowało.
Przede wszystkim ciebie.
Ale będę z Gracią, a tego pragnąłem przez całe moje życie.
Nie wiem…
Szukam mieszkań z wolnym pokojem.
- Na wszelki wypadek. - Może teraz wydaje się to
dobrą okazją, ale…
myślę, że stracisz na tym więcej, niż zyskasz.
Nie będzie łatwo, ale muszę to zrobić.
Dlatego potrzebuję twojego wsparcia.
Kiedy ci go odmówiłam?
Teraz też tego nie zrobię.
Ale to nie znaczy, że podoba mi się ten pomysł.
Nie chcę być z dala od ciebie.
Mamo…
będę dzwonił codziennie.
Mogę to mieć na piśmie?
Dzień dobry. Chciałabym zobaczyć się z Pacą.
Pojechała do San Luis załatwić jakieś sprawy.
Dziękuję, Gladys.
Wiesz, kiedy wróci?
Nie mam pojęcia, ale…
jeśli mogę w czymś pomóc…
- Być może. - Tak? Wejdź.
Nie. To zajmie minutę.
Chciałam wam powiedzieć, że odzyskałam pieniądze z okupu.
Jak tylko będziecie gotowi, mogę odkupić swój udział w Las Sabinas.
Porozmawiam z Pacą.
Nie ma za wiele do omawiania.
Paca obiecała odsprzedać mi ziemię po tej samej cenie.
- Z odsetkami. - Wiem.
Zacznę przygotowywać papiery, żeby były gotowe, jak wróci.
Mam dokumenty z poprzedniej umowy.
Rozumiem, że wszystko ma być tak samo?
- Plus odsetki, tak. - Plus odsetki.
A przy okazji, gratuluję. Nie widziałem cię po ślubie.
Dziękuję.
I jak się żyje w małżeństwie?
- Wspaniale. - Nie pojechaliście w podróż poślubną?
Jedziemy latem.
Tano ma teraz dużo pracy.
Jasne. A gdzie mieszkacie?
W Las Sabinas. Jest tam mnóstwo miejsca.
Tano nie przeszkadza mieszkanie z teściami?
Nie. Świetnie dogaduje się z moją rodziną.
Nie znam go dobrze, ale wydaje się…
jakby to powiedzieć…
Bezproblemowy.
Niewielu mężczyzn poradziłoby sobie z faktem, że żona była z ich bratem.
Mam rację?
Dlaczego to mówisz?
Przepraszam.
Źle to zabrzmiało.
Wybacz. Poza tym to nie moja sprawa.
Dokładnie. Moja rodzina to nie twoja sprawa.
Daj znać, kiedy umowa będzie gotowa. Umówimy się do notariusza.
Tak. Chcemy się przenieść za kilka miesięcy,
dlatego pytam, czy kogoś potrzebujecie.
Mogłabym pasować na to stanowisko.
Mogę wysłać swoje CV?
Wiem, że mnie znacie. Na wypadek, gdyby szef nie pamiętał.
Dziękuję, Verónica. Jesteś aniołem.
Tak. Do usłyszenia.
Wyjaśnij, dlaczego wyjeżdżacie do Madrytu.
Już wyjaśniłam.
To okazja, aby rozwinąć się zawodowo,
- dla nas obojga. - Ale widzę, że jesteś tu szczęśliwa.
Dzieci też.
Tak. Wyjazd nie oznacza, że nie jesteśmy.
Teraz, kiedy mama wróciła,
jesteśmy wszyscy razem
i założyłyście Ecoranę…
Musimy się rozwijać. Co chcesz, żebym ci powiedziała?
Prawdę.
Prawdę.
Wiem, że długo byliśmy rozdzieleni, ale jestem twoim ojcem
i wiem, kiedy coś ukrywasz.
Jako dziecko miałaś to samo spojrzenie,
kiedy mówiłaś, że nie zjadłaś ciasteczek z czekoladą,
a twoja buzia była cała w okruszkach.
Cokolwiek jest powodem, nie będę cię oceniał.
Chcę tylko zrozumieć.
Bolałoby mnie, gdybym to ja się do tego przyczynił.
Nic nie zrobiłeś.
Mogę więc jakoś pomóc?
Nie możesz.
Całowałam się z Miguelem przed ślubem i Tano się dowiedział.
Co?
Wciąż kochasz Miguela?
Nie. Tylko się całowaliśmy. Nie wiem, co się stało.
Wybrałam Tano. Kocham go. Wyszłam za niego.
On mnie uszczęśliwia.
Tak. Ale Tano nie jest szczęśliwy.
Nie może zapomnieć o mojej przeszłości z Miguelem i chce wyjechać.
Nawet jeśli ty tego nie chcesz.
Małżeństwo jest dla mnie ważne.
Ale nie wyjechałabyś, gdyby nie Tano.
Może kiedyś tak.
Dlaczego? Nie mów, że nie możesz zapomnieć o Miguelu.
Nie o to chodzi.
Ale dużo przeszliśmy razem.
Kiedy widzę go codziennie w spółdzielni…
Chyba lepiej, żebym wyjechała.
Co robisz?
Była tu Gracia Molina.
Odzyskała pieniądze z okupu i chce, żebym przygotował nową umowę.
Pracujesz teraz dla niej?
Myślałem, że chciałaś to załatwić jak najszybciej.
Zobaczmy.
Jest taka sama, ale dodałem odsetki.
Coś nie tak?
Nie sprzedam mojego udziału w Las Sabinas.
Obiecałaś jej.
Nie obiecałam. Powiedziałam, że jej sprzedam.
Ale zmieniłam zdanie.
- Mam prawo, prawda? - Co się stało?
Chciałam to zrobić, bo Laura mnie poprosiła.
Ale w obecnej sytuacji…
No tak.
I co powiesz Gracii?
Nic. Nie muszę się nikomu tłumaczyć.
Rozumiem, że ta zmiana dotyczy też projektu wydobywczego.
Zgadza się.
Reaktywujemy go.
A Las Sabinas jest kluczowym elementem.
Jeśli o mnie chodzi, bardzo się cieszę.
I powinieneś.
Będziesz miał więcej pieniędzy, niż kiedykolwiek widziałeś.
Zabieraj się do pracy.
Aha, i…
niech to zostanie między nami.
Wychodzisz?
- Tak. - Musimy porozmawiać.
Możemy później? Spotykam się z Pacą.
Jestem pewien, że poczeka.
Mów.
Chciałem cię o coś poprosić.
Chodzi o pomysł dziewcząt, aby zwrócić ci twój udział w ziemi.
Co w związku z tym?
Powiedz im, że nie ma takiej potrzeby.
Powiedziałam, ale nalegały.
Bo są hojne i szlachetne.
Ale musisz mi pomóc je przekonać, że to zły pomysł.
Dlaczego ci tak zależy?
Martwisz się, bo jestem z Pacą?
To nie ma z nią nic wspólnego.
Może się zdziwisz. ale prawie o niej nie myślę.
Cieszy mnie to.
Ale uważam, że Paloma i Gracia
powinny nadal być właścicielkami ziemi.
Włożyły w nią dużo pracy
i dzięki nim rozkwitła.
Jakie to ma znaczenie?
W końcu i tak wszystko
będzie należało do nich.
Właśnie. Po co przepisywać to na ciebie?
Proszę.
Certyfikat ekologiczny.
Nie bądź taka, proszę.
A jaka mam być? Zostawiasz mnie z tym wszystkim.
Gdybym wiedziała, nie zaczynałabym tego.
W dodatku mówisz, że tam masz więcej możliwości pracy.
Mogłaś wcześniej o tym pomyśleć.
Praca odegrała pewną rolę w tej decyzji, ale nie tak dużą, jak mówiłam.
Mój związek z Tano będzie działał tylko z dala od Manterany.
Jest tu za dużo duchów z przeszłości.
Czasami musimy podjąć trudną decyzję.
Bo gorzej jest nie zrobić nic, a potem żałować, prawda?
Będę za tobą tęsknić.
Za tobą, mamą, tatą, tym wszystkim…
Obiecaj, że pozostaniemy w kontakcie.
Obiecuję.
Powiem ci coś jeszcze.
Wyjeżdżam, bo wiem, że sobie poradzisz beze mnie w Las Sabinas
i w Ecoranie. Pójdzie ci świetnie.
- Powiedziałaś, że pomożesz mi z Madrytu. - Oczywiście, że tak.
Mamy Internet i telefony.
Ale ty jesteś duszą i siłą napędową tego przedsięwzięcia.
Potrafisz to zrobić. I zrobisz to świetnie.
Jestem z ciebie bardzo dumna.
Naprawdę?
Jasne. Co myślałaś?
Nie wiem.
Pamiętasz, jak byłyśmy dziećmi i ciągle ci dokuczałam?
Pamiętam. Zawsze łamałaś mi serce.
Byłam zazdrosna, bo wszystko robiłaś dobrze.
Chciałam być jak ty.
- Byłam beznadziejna. - Nie.
Czasami chcę nawet wyglądać jak ty.
Przestań.
Chciałabym być tak zdecydowana.
Wiedzieć, kiedy podjąć decyzję dobrą dla wszystkich, łącznie ze mną.
I przestać ciągle się zastanawiać…
Co się dzieje?
Nie wiem, co zrobić z Richim.
I z Wilsonem.
Cześć.
Jak się masz?
Mogłaś powiedzieć, że się spóźnisz.
Co się dzieje?
To nie jest dobry dzień.
Dopiero się zaczął. Można go naprawić. Co się stało?
Chodzi o Esther.
Miguel znowu postawił ją w trudnej sytuacji
i postanowiła nie przeprowadzać się do mnie.
Mówiłam ci.
Zawsze wybierze męża. Tym bardziej teraz, kiedy jest w ciąży.
A ty?
Jaką masz wymówkę?
Żadnej.
Wybrałam ciebie.
Ale wciąż mieszkasz w Las Sabinas.
Chcesz znowu o tym porozmawiać?
Nie ma potrzeby.
Czytałam wczoraj artykuł o karmie.
Słyszałaś o niej?
Oczywiście.
Podobno jeśli niesamolubnie robisz dobre uczynki,
życie cię wynagrodzi.
Tak mówią.
Ale uświadomiłam sobie, że im jestem milsza,
tym gorzej na tym wychodzę.
Myślę, że karma jest dla idiotów,
żeby nie czuli się głupio.
Byłaś dla mnie hojna. Nie układa nam się?
Nie wiem.
Nie możesz wyżywać się na mnie, bo jesteś zła na córkę.
Po prostu czasami czuję, że…
robisz ze mnie idiotkę.
A ja czasami nie wiem, czy jesteś szalona
czy po prostu… zrzędliwa.
Przepraszam.
- Cześć. - Cześć.
Reaktywuję projekt
i opisałem tu wszystkie kroki.
Spojrzyj na to w wolnej chwili.
Dziękuję.
Masz pracę. Pójdę już.
Na razie.
Dlaczego jeszcze się jej nie pozbyłaś?
Może się przydać.
Jeśli Paloma przepisze jej swój udział w Las Sabinas,
może uda mi się ją przekonać, żeby mi go sprzedała.
Traktując ją w ten sposób, niczego nie osiągniesz.
Będziesz mnie pouczał, jak traktować ludzi?
Mogłam się ugryźć w język.
Ale ciągle myślę o tym, że mnie okłamuje.
Kiedy zdobędziesz jakieś informacje?
Czekam na raport detektywa.
Powinien być w każdej chwili.
Im szybciej dowiemy się kim jest, tym prędzej poznamy jej intencje.
Tak, ale na razie nie przyciskaj jej.
Tylko badam grunt.
W końcu popełni błąd i da nam wskazówkę.
Dopiero o tym myślą, czy podjęli już decyzję?
Są zdeterminowani. Nie do wiary.
Nie wzięli pod uwagę Julii ani mnie.
Tak. Ale co ci zależy?
Po wakacjach i tak idziesz na studia.
Tak, ale chciałem mieszkać w akademiku albo wynająć mieszkanie,
żebyś mogła mnie odwiedzać.
- No tak. - Bylibyśmy razem.
- A mieszkając z nimi… - To nie będzie możliwe.
Do bani.
Nie myśl o tym teraz.
Pomyśl, jak przekonaliśmy mojego tatę,
żeby spędzić całe wakacje w Barcelonie.
A jeśli pójdę na studia gdzie indziej, nie do Madrytu?
Pod jakim pretekstem?
Powiem, że chcę studiować kierunek, którego tam nie ma.
I tak jeszcze nie zdecydowałem.
Nie możesz w ten sposób wybierać studiów.
Przestań się tym martwić, bo twój nastrój mi się udziela.
Potrafię myśleć tylko o tobie.
Myślisz, że ja nie?
Przepraszam, jestem irytujący.
Jak dobrze znasz Barcelonę? Jest tam tyle miejsc do zobaczenia.
I tyle koncertów.
Paca!
Byłam u ciebie rano. Rozmawiałaś z Tomásem?
Tak. Miałam dużo pracy, ale coś wspominał.
Kiedy będziesz mieć czas,
możemy przepisać na mnie mój udział w Las Sabinas.
Mój udział.
Oczywiście. Wiesz, co mam na myśli.
Kiedy pójdziemy do notariusza?
Jak Tomás przygotuje umowę.
Jeszcze tego nie zrobił? Powiedział, że się tym zajmie.
Takie rzeczy trochę trwają.
Coś się stało? To taka sama umowa jak twoja kupna.
Wszystko w porządku, ale w El Acebuche
mamy też inne sprawy i niektóre są ważniejsze.
Nie martw się, niedługo podpiszemy umowę.
Kiedy?
Nie wiem.
Dam ci znać, jak tylko umówię nas do notariusza.
Paca, co się dzieje?
Jesteś irytująca.
Nie. Chcę wiedzieć, co się dzieje.
W porządku.
Nie sprzedam ci udziału.
Co?
To, co słyszałaś.
Ale umówiłyśmy się.
Niczego nie podpisywałyśmy.
Twoje słowo jest coś warte?
Powiedziałam, że ci sprzedam i chciałam to zrobić,
- ale czekałam zbyt długo… - Nie miałam pieniędzy.
To nie mój problem.
Chodzi o to,
że w tym czasie zmieniłam zdanie.
Nie chcę się teraz pozbywać Las Sabinas. Może kiedyś.
Czego chcesz? Więcej pieniędzy? Nie mam.
Wiem o tym.
Nie bierz tego do siebie. To nie jest dobry moment.
Biznes to biznes.
Cristóbal.
Esther.
- Powiedziałam, że nie chcę cię widzieć. - Chciałem przeprosić.
Nie jestem zainteresowana.
Daj spokój. Jestem prawnikiem twojej mamy.
Nie możemy się wiecznie unikać.
Zagalopowałem się. Jesteś mężatką. Powinienem był ugryźć się w język.
To było bardzo nieprzyjemne.
Wiem. Przepraszam, że postawiłem cię w niekomfortowej sytuacji.
Obiecuję, że to się nie powtórzy.
Dziękuję.
Doceniam twoje przeprosiny, bo masz rację.
I tak będziemy się widywać.
A propos, twoja mama powiedziała, że nie wracasz do El Acebuche.
Dobrze nam w nowym miejscu.
Cieszę się.
Mama cię odwiedza, czy tylko ty ją?
Od kiedy wie, że będzie babcią, bardzo chce się tobą opiekować.
Nie odwiedza nas.
Naprawdę? Dlaczego?
Miguel nie wpuszcza jej do swojego… waszego domu?
To bez znaczenia.
Ważne, że jestem blisko niej zawsze, kiedy mnie potrzebuje.
Oczywiście.
Nie będę zabierał ci czasu.
Dziękuję.
Cieszę się, że porozmawialiśmy.
Dziękuję.
Hej! Co za niespodzianka.
Mówiłeś, że będziemy przyjaciółmi.
Tak robią przyjaciele. Przychodzą bez zapowiedzi. Cześć.
Przyjaciele przynoszą ciastka, wino
- albo mały prezent. - Uważaj, bo sobie pójdę.
Spokojnie. Wszystko tu mamy. Co byś chciała?
Nic, dziękuję.
- Tylko z tobą posiedzieć. - W porządku.
Pewnie już wiesz o planach Gracii i Tano.
Tak, powiedzieli nam rano.
I co o tym myślisz?
Smutno mi, że wyjeżdżają, ale jeśli tak zdecydowali…
Nie bądź taki poprawny politycznie. To do ciebie nie pasuje.
Jesteś tak samo zmartwiony, jak ja. Albo nawet bardziej.
Zwłaszcza teraz, kiedy masz przy sobie całą rodzinę.
Mają swoje racje.
Przeszłość musi im bardzo ciążyć.
Tak, wiem.
Ale nie naprawią problemów, uciekając od nich.
Tak zdecydowali.
Więc się poddajesz?
A co mamy zrobić?
Pokłócić się z nimi?
Masz rację.
Jeśli będziemy dla nich mili, przynajmniej czasami nas odwiedzą.
- Miejmy nadzieję. - Właśnie.
Wiesz, że zawsze ci zazdrościłem?
Dlaczego?
Bo miałaś przy sobie swoich synów, a ja byłem sam przez prawie 20 lat.
Nigdy nie miałem z córkami takiej relacji, jak ty ze swoimi dziećmi.
Nie wiem, co powiedzieć.
Może twoje córki były nieobecne, ale miłość pozostała.
Kiedy ich potrzebowałeś,
przyjechały bez zastanowienia.
Tak czy inaczej, wina?
Jasne.
Hej, jak się masz?
Wiem, że ostatnio nam się nie układało.
Ale nie stało się nic takiego, przez co mielibyśmy się na siebie gniewać.
Wiem, że chciałeś dobrze
i przepraszam, że byłam za ostra.
Myślę, że inaczej postrzegaliśmy tę sprawę z Marią.
Musiałam się dowiedzieć, czy jest bezpieczna.
I jest, prawda?
Tak.
Sprawa zamknięta.
W takim razie możemy porozmawiać o weekendzie?
Co z nim?
Mam dla ciebie małą niespodziankę.
Chciałem ci powiedzieć wieczorem,
ale po co czekać? Spójrz.
Konie?
Tak. Zarezerwowałem domek i konną przejażdżkę.
Nie lubisz koni? Nie szkodzi, możemy to odwołać.
Nie o to chodzi.
A o co?
Posłuchaj. Przez ostatnie miesiące spędziłam z tobą wspaniałe chwile.
I…
zobaczyłam, że jesteś świetnym facetem…
i dobrą osobą.
„Dobrą osobą”.
Mówisz, jakbym był facetem, który pomaga ci nosić zakupy,
a nie twoim partnerem.
Myślę, że bardzo się różnimy.
To nawet lepiej. Byłoby nudno, gdybyśmy byli tacy sami.
Ale nie widzę z tobą mojej przyszłości i…
nie chcę cię zranić.
Zapomnij o przyszłości.
To znaczy…
Wiem, że trochę cię przycisnąłem
i… przepraszam.
Ale możemy nadal improwizować. Dzień po dniu.
To nie byłoby uczciwe.
- Nie chcę, żebyś tracił czas. - Nie tracę go.
Przykro mi, Richi, ale zerwanie jest najlepszym wyjściem.
- Cześć, kochanie. - Cześć.
Co się dzieje?
Wszyscy rozumiemy, dlaczego wyjeżdżasz.
Nie o to chodzi.
Rozmawiałaś z Pacą?
O czym?
Nie sprzeda mi mojego udziału w Las Sabinas.
Dlaczego?
Nie mówiła ci?
Oczywiście, że nie.
Co ci powiedziała?
Że to nie jest dobry moment na sprzedaż.
Jak mogła coś takiego przede mną ukrywać?
Z Pacą zawsze tak jest.
Przepraszam, ale nie rozumiem, jak możesz być z kimś takim.
Ona jest inna niż się wydaje.
Mam spróbować ją przekonać?
To niewiele pomoże.
Jest mi winna wyjaśnienia. Mnie też okłamała.
Cieszę się, że wróciłaś.
Rano nie rozstałyśmy się w dobrych nastrojach.
Wiesz, że wszystko, co dotyczy Esther bardzo mnie dotyka.
I masz rację.
Wyżywam się na niewinnych ludziach.
Dlaczego nie sprzedasz Gracii mojego udziału w Las Sabinas?
A, to.
Rozmawiałam o tym z Tomásem, i uznaliśmy, że tak będzie najlepiej.
Nie zamierzałaś mi o tym powiedzieć?
To sprawy zawodowe.
Staram się nie mieszać pracy z życiem osobistym.
Ale odmawiając mojej córce ziemi, odmawiasz jej też mnie.
Wręcz przeciwnie. Wszystko, co moje, jest twoje.
To nieprawda.
Nie mam niczego.
Mogę wejść?
Przykro mi, ale nie mogę cię przyjąć, jeśli nie jesteś umówiony.
Przeszedłem zaprosić cię na kolację, ale skoro tak…
Zaczekaj. Dla ciebie zrobię wyjątek.
- Cześć. - Cześć, piękna.
Myślałam o tej samotnej przeprowadzce do El Acebuche i…
nie widzę tego.
Nie wyobrażam sobie, że miałabym nie mieszkać z tobą.
Cieszę się,
bo byłoby to dla mnie bardzo trudne.
Ale muszę cię o coś poprosić.
Opiekuj się mną.
A nie robię tego?
Postaraj się spędzać ze mną więcej czasu
i ograniczyć pracę do minimum.
Będę cię potrzebowała podczas tej ciąży.
Chodź do mnie.
Co robisz?
A jak myślisz?
Ktoś może wejść.
Niech zobaczą, jak bardzo się kochamy.
Nie wolisz iść do domu?
Nie.
To za daleko.
Zajęłoby to nam za dużo czasu,
a nie wiem, czy mogę tyle czekać.
Poprosić Gladys, żeby przygotowała kolację w ogrodzie?
Nie, dziękuję.
Dziś będę spała w Las Sabinas.
Jak chcesz. Ale chyba mieszasz dwie różne sprawy.
Niech żyje miłość.
Trochę zaczyna się odkrywać.
Powiedziała, że nie zależy jej na ziemi,
a okazuje się, że chce zatrzymać swój udział w Las Sabinas.
O to się pokłóciłyście?
Mówi, że to dla Gracii.
Ale oboje wiemy, że córka miała jej go przepisać.
Mam coś, co może cię zainteresować.
Rozmawiałem właśnie z detektywem.
I co?
Wygląda na to, że akt urodzenia,
według którego Laura urodziła się w Manteranie, jest sfałszowany.
Nie rozumiem.
Nie zgadzają się daty.
Prawdopodobnie zarejestrowali Laurę, kiedy miała trzy miesiące,
ale nie mogła urodzić się tu, w Manteranie.
Dlaczego nie?
Bo jej rodzice mieszkali przez jakiś czas w Buenos Aires.
Detektyw sprawdził ich wizy i datę powrotu do Hiszpanii.
Co robili w Buenos Aires?
- Nie wiem. - I dlaczego kłamali?
Tego też nie wiem. Ale to może być klucz do rozwiązania zagadki.
Napisy: Katarzyna Orkan-Łęcka
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.