Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Zawsze będę ci wdzięczna za to, co zrobiłaś dla mnie w ośrodku.
- Nie mogę dłużej kłamać. - Wyjedź, a nie zobaczysz ani centa.
POPRZEDNIO
Co tu robicie?
Rozmawiamy.
- Podobają ci się obaj? - Dlaczego ja?
Skoro to było tak nieważne, tak głupie,
- dlaczego ją pocałowałeś? - Przepraszam.
Nie chcę cię tu widzieć,
nie chcę oddychać tym samym powietrzem co ty, rozumiesz?
Jak możesz to znosić po tym, co zrobili?
- Znam Miguela. - I ufasz mu?
- Musimy im zaufać. - Próbuję, ale nie mogę.
Jestem w ciąży.
- Nie cieszysz się? - Cieszyłabym się,
gdybyś powiedziała najpierw mnie, zamiast teściowej.
Nie utrudniaj życia swojej córce.
Oskarżenia tylko ją odstraszą.
Boję się, że stracę Miguela.
O czym ty mówisz?
Kłamałam. Nie jestem w ciąży.
POWRÓT DO LAS SABINAS
Jak się masz, skarbie?
- Potrzebujesz czegoś? - Tak.
Zostań tu z nami.
Jesteś piękna.
Będziesz najpiękniejszą matką najpiękniejszej dziewczynki na świecie.
I najbardziej wyczekiwanej.
Niedługo będziemy ją trzymać w ramionach.
Kochanie, jesteś tam?
Porusz się, żeby tatuś mógł cię poczuć.
Co się stało?
Oszukałaś mnie.
Dlaczego tak mówisz?
To kłamstwo!
- Nie złość się. - A co mam robić?
Przez cały ten czas kłamałaś…
Jesteś obłąkana!
Nie, Miguel. Nie chciałam cię stracić.
Nie chciałam, żebyś zostawił mnie dla Gracii.
Esther.
Co tu robisz, mamo?
Nie idziesz dziś do pracy?
Pójdę później. Jestem…
wykończona. W ogóle nie spałam.
Ja też nie. Nie mogę przestać myśleć o twojej sytuacji.
Przychodzą mi do głowy tylko dwa rozwiązania.
Pierwsze, to powiedzieć Miguelowi prawdę,
zanim sprawy nabiorą rozpędu.
Mam się przyznać, że udawałam ciążę?
Miguel pomyśli, że jestem wariatką.
Chociaż prawdę mówiąc… trochę jestem.
Chcę tylko, żeby ze mną był.
Niczego więcej.
W takim razie zostaje druga opcja.
Udawać, że poroniłaś.
- Co? - Nie patrz tak na mnie.
We wczesnej ciąży to nic niezwykłego.
Nie.
Dlaczego nie?
Miguel niczego się nie domyśli i nie będzie trzeba dłużej kłamać.
Nie.
Wolę próbować niż znów go okłamać.
Niedługo mam owulację i…
prawdziwa ciąża rozwiąże problem kłamstwa.
Żeby to było takie proste.
Próbujesz od miesięcy, bez skutku.
Cóż…
Dziękuję ci za wsparcie.
Nie jestem od tego.
Miałam ci dać rozwiązania, ale skoro nie chcesz…
- Pójdę. - Nie odchodź.
Nie wiem, co robić.
Jeśli Miguel się dowie,
zostawi mnie na zawsze.
Jak mogłaś wymyślić coś takiego?
Pogubiłam się.
Odkryłam, że Gracia i Miguel byli razem
na dwa dni przed weselem.
Co takiego?
Skąd to wiesz?
Tomás mi powiedział.
Tomás nie jest w tym przypadku najbardziej wiarygodnym źródłem.
Owszem, jest.
Widział, jak wychodzą razem ze spółdzielni.
A Miguel mnie okłamał.
Powiedział, że byli tam z Gracią,
bo musieli czekać na inspektora.
Ale ja już wiedziałam, że spotkanie zostało odwołane.
Nic nowego.
Dowiedziałam się tuż przed ślubem Gracii.
Udawanie ciąży było jedyną rzeczą, którą mogłam wymyślić,
żeby Gracia zrozumiała,
że Miguel skupi się na mnie i dziecku…
Chodź do mnie.
Nie mogłabym bez niego żyć.
Nie pozwolę cię skrzywdzić.
Ani Miguelowi, ani nikomu.
- Cześć. - Cześć.
Co jest z Esther?
Widziałam ją. Wyglądała na zmartwioną.
A może to zwykła zmienność nastroju u ciężarnej?
Dokładnie tak.
Dokładnie co? Powiedz, o co chodzi.
Tęsknię za Esther.
Chcę, żeby tu wróciła.
Nie chcę być arogancka,
wiem, że jest dorosła,
ale znam ją.
Kiedy nie ma mnie obok siebie, jest zagubiona.
Tak. Ale jesteś obok. Mieszka w tym samym miasteczku.
Ale nie ze mną.
Zawsze byłyśmy razem.
Teraz, kiedy jest w ciąży, zbliżycie się jeszcze bardziej.
- Nie wiem. - Zobaczysz.
Jak myślisz, do kogo zadzwoni, kiedy zacznie się bać,
nie będzie mogła spać albo spuchnie? Nie wspominając o porodzie.
Do ciebie, kochana.
Gdyby nie Miguel,
byłaby tu ze mną.
Ale masz rację.
Ta ciąża będzie korzystna dla nas obu.
Dzień dobry.
Dobrze spałeś?
Nie bardzo.
- A mam dziś intensywny dzień. - Tak?
Zacznijmy go miło, co?
Nie. Zaczekaj…
Jest wcześnie, mamy czas.
Wiem. Przestań.
Przestaniesz? Proszę.
Robisz to z powodu zeszłej nocy, prawda?
Ale skarbie…
wczoraj nic się nie wydarzyło.
Owszem. Było okropnie. I będzie gorzej, jeśli nie przestaniesz.
Nie wiem, dlaczego uważasz, że to takie ważne.
Boże…
Co z tego, że wczoraj nie wyszło? Mamy całe życie.
Jeśli nie chcesz teraz, znajdziemy inny moment.
To nie to.
A co? Co się dzieje?
Nie cierpię, kiedy traktuje się mnie, jakbym niczego nie umiał
i ciągle potrzebował pomocy.
Jeśli nie zauważyłeś, to nie było moją intencją.
Martwi mnie, że widzisz to w ten sposób.
Więc cię to martwi?
Znajdziemy inny moment i tyle.
Rany…
To zabawne, że odkąd się ożeniłeś, częściej mnie odwiedzasz.
Tu mogę uciec od wszystkiego.
Od wszystkiego czy od wszystkich?
Co masz na myśli?
Dobrze cię znam.
Lubisz robić wszystko po swojemu. I nawet jeśli jesteś szaleńczo zakochany,
to musi być trudne w domu pełnym ludzi.
Wolałbym mieszkać u siebie, ale…
obiecałem Gracii, że…
zostaniemy w Las Sabinas, póki Lucas nie zacznie studiów w Madrycie.
Chodzi tylko o to?
Między wami wszystko gra?
Tak. Nie wywołuj duchów z przeszłości.
Coś cię gryzie.
Już od dłuższego czasu.
Zauważyłam to w dniu waszego ślubu.
Byłem zdenerwowany. To normalne.
Nie. Zachowywałeś się dziwnie.
Spóźniłeś się, bo pojechałeś na cmentarz.
Uważasz, że to normalne?
Nawet o tym nie myślałem.
Pojechałem tam i… to wszystko.
Nie. Coś za tym stoi.
Dlaczego to zrobiłeś? Od lat nie odwiedzałeś grobu ojca.
Naprawdę chcesz wiedzieć?
A jak myślisz?
W porządku.
Ostatnio dużo myślałem o tacie.
O tym, jak bardzo przez niego cierpieliśmy.
Ale dlaczego?
Na szczęście to już przeszłość.
Bo boję się, że stanę się taki jak on.
Przestań. Nie myśl tak.
Wybij to sobie z głowy.
Nie mogę.
Z moją głową jest coś nie tak.
Nie wiem co, ale coś jest nie w porządku.
Spójrz na mnie.
Masz serce ze złota.
Nie ma w tobie ani krzty zła.
A jeśli kryje się we mnie niegodziwość?
Czy tata zawsze był potworem?
Na początku tego nie widziałam, ale…
tak.
Tata nigdy nie był dobrym człowiekiem.
A jeśli ja też nie jestem?
Jesteś wspaniałym mężczyzną.
STRAŻ OBYWATELSKA KOMENDA GŁÓWNA
Dzień dobry, sierżancie.
Dzień dobry. Gotowa wrócić do pracy?
Nie mogę się doczekać. Odkąd wróciłam z Madrytu,
moja mama i ciocia nie dają mi spokoju.
Wyobrażam sobie, jak walczą o to, która przyniesie ci najcieplejszą zupę.
Właśnie tak to wygląda.
A jak ślub kuzyna?
Dobrze. Cieszę się jego szczęściem.
Ale chwilami było smutno.
To zrozumiałe.
Wolałabym być tam z Álexem.
A nawet przeżyć z nim taki wyjątkowy dzień.
Ale jest jak jest.
Tak mi przykro.
W porządku. Zaakceptowałam to.
Ale wciąż miewam trudne chwile.
Chociaż dobrze się bawiłam z Richim.
Przetańczyliśmy całe popołudnie.
I to jest moja Manuela.
- Chcesz najświeższe informacje? - Jasne.
Tu masz raporty drogowe.
Nic skomplikowanego.
Mam zacząć od nich na rozgrzewkę?
Lepiej zacznij od tego.
Niezły początek.
Na pewno?
Wydajesz się w doskonałej formie.
Poza tym wiem, że jeśli poproszę cię o napisanie raportów drogowych,
zaczniesz na mnie krzyczeć za jakieś… dziesięć minut?
- Mam jechać do San Luis? - Tak.
Pomóż im zidentyfikować ciało.
Mamy raport o zaginięciu, który mógłby pasować?
Nie do tego przypadku.
To może być bezdomna kobieta niepochodząca z tej okolicy.
Dlatego poprosili o naszą pomoc.
Dziękuję bardzo, sierżancie.
Za to i za wszystko inne.
Jedź.
Co za tempo. Ledwie mogę nadążyć.
Myślisz, że zapominam ćwiczyć, kiedy cię nie ma?
- Cześć. - Widzę, że nie.
Cześć.
„Cześć”. „Cześć”. „Cześć”.
Ale z was para. Co za entuzjazm.
Na weselu nie przestawaliście rozmawiać, a teraz zachowujecie się jak obcy ludzie.
Tak. Dobrze się bawiliśmy.
Prawda?
Ja też się dobrze bawiłem. Co to był za dzień!
Coś strasznego.
O co chodzi?
Na obrzeżach San Luis znaleziono ciało kobiety.
Kolejne morderstwo?
Nie wiem. Nie mówią, czy zginęła gwałtowną śmiercią, tylko że…
to mogła być bezdomna.
Nie została jeszcze zidentyfikowana?
Nie wygląda na to.
Mówią, że leżała pod Puente del Trigo,
obok plecaka ze swoimi rzeczami, bez żadnego dowodu tożsamości.
Co w związku z tym?
A jeśli to Maria?
Zawsze nosiła ze sobą plecak i czasami spała na ulicy.
Kim jest Maria?
Moją przyjaciółką z ośrodka dla młodzieży.
Pracowała u nas przez chwilę po tym, jak odszedłeś.
Dlaczego to miałaby być ona? Kto wie, gdzie teraz jest.
Bo wyjechała nagle, nie mówiąc dokąd,
bez pożegnania…
Nie masz jej numeru telefonu?
Dzwoniłam, kiedy wyjechała, ale był wyłączony.
A jeśli mieszkała na ulicy?
Nie sądzę. Ta dziewczyna umiała o siebie zadbać.
No nie wiem. Mam…
złe przeczucia.
Przykro mi, ale nie mogę zdradzić żadnych szczegółów.
Nawet wieku?
Próbujemy go ustalić.
Dlaczego tak się martwisz?
To mogła być moja przyjaciółka.
Maria Salcedo.
Mieszka na ulicy?
Być może.
Pracowała przez chwilę w Las Sabinas, a potem odeszła bez niczego.
Jak myślisz, dokąd poszła?
Nie wiem.
Ale kiedy przeczytałam tę informację, poczułam…
że to może być ona.
Zróbmy tak. Powiedz, jak wygląda.
Mówiłaś, że nazywa się…
- Maria Rubio Salcedo. - Maria Rubio Salcedo.
Salcedo…
Esther nie przychodzi dziś na lunch?
Ma dużo pracy. A Tano? Zwykle się zjawia.
Też był zajęty.
Być może coś więcej niż to.
Co się stało?
Też chciałabym wiedzieć.
Był tu dziś rano i bardzo się o niego martwię.
Dlaczego? Co ci powiedział?
Nie może przestać myśleć, że jest złym człowiekiem,
i że staje się coraz bardziej podobny do ojca.
Dlaczego nagle tak uważa?
Nie mam pojęcia.
Ale wiesz, że kiedy twój brat się na czymś zafiksuje,
cierpi.
On i wszyscy wokół.
A nie…
wspominał ci o swojej pracy albo o małżeństwie?
Nie. Niewiele ostatnio rozmawialiśmy.
Powinieneś bardziej się o niego troszczyć. Ja też.
To nie pierwszy raz, kiedy przeżywa kryzys.
Nie chcę, żeby znów przechodził przez to piekło.
Mamo, Tano wie, że może na mnie liczyć.
Może dobrze mu o tym przypomnieć.
Kwiaty.
I czekoladki.
Naprawdę?
Tak, ale jeśli chcesz,
przyniosę pestki dyni, brokuły, karczochy…
- Lubisz je? - Uwielbiam.
- Dziękuję. - Nie ma za co.
Chciałem przeprosić za swoje zachowanie dziś rano.
Czuję się okropnie, kiedy nie śpię, ale jeszcze gorzej, kiedy się kłócimy.
Przeprosiny przyjęte.
- Nigdy tak nie reagujesz. - Wiem.
To się nie powtórzy.
Cieszę się.
- Pokaż mi te czekoladki. - Zamawiam ciemne.
Nie są moje?
- Ja wybiorę. - Jeszcze czego.
Musiała go wyłączyć.
Spokojnie. Na pewno nic jej nie jest.
Nie uspokoję się, póki nie będę wiedzieć, kim jest ta kobieta.
Maria odeszła, bo tego chciała.
Poza tym nic nam nie powiedziała.
Nie wspominając o bałaganie, który narobiła.
Nie rozumiem, czemu się teraz tak przejmujesz.
Będziesz mi mówił, kiedy mam się przejmować?
Oczywiście, że nie. Nie o to mi chodziło.
Núñez powiedział, że będzie cię informował.
Myślę, że niepotrzebnie rozdmuchujesz sprawę.
Jeśli nie rozumiesz, czemu martwię się o przyjaciółkę, nie rozumiesz mnie.
Proszę, nie przesadzaj.
To znaczy, nie bierz sobie tego do serca.
Przepraszam.
Zostawiłem kurtkę.
Wszystko w porządku?
Tak. Po prostu świetnie.
Wracam do pracy.
Coś się stało?
Ciężko być samemu na świecie.
To prawda.
Mam tylko siostrę i jej rodzinę. Wciąż mieszkają w moim kraju.
Bardzo za nimi tęsknię.
Zwłaszcza za siostrzeńcami,
ale pracując w Hiszpanii, mogę im pomóc.
Maria nie miała rodziny, do której mogłaby wrócić.
Albo chociaż się pokłócić.
Martwi mnie, że Richi tego nie rozumie.
Musiał mieć więcej szczęścia.
Tak.
Richi zawsze miał mamę i wszystko podane pod nos.
Pieniądze na imprezy, jedzenie…
Dla niego wszystko było prostsze.
Paloma.
Núñez mówił, że byłaś na posterunku.
To Maria, prawda?
Nie, to nie twoja przyjaciółka.
- Zidentyfikował ją sąsiad. - Dobrze.
To 60-latka, która kilka dni temu przyjechała z Madrytu.
- Dziękuję za informację. - Nie ma za co.
Wiem, jak trudne są takie sytuacje.
Czas staje w miejscu.
Przynajmniej tak się czułam, kiedy zniknął Óscar.
Mam tylko nadzieję, że Maria nie cierpi tak jak ta kobieta.
O czym myślisz?
O zrobieniu czegoś szalonego.
Tylko żadnego skakania z wodospadu.
Nie.
Obiecuję.
Ale tak samo zakręci ci się w głowie.
Co to takiego?
Wyjedźmy daleko stąd.
- Dokąd? - Do Madrytu. Zabierzmy dzieci.
Ale… kiedy? Jak?
Jak najszybciej. Wynajmiemy mieszkanie.
Lucas niedługo pójdzie tam na studia.
Julia będzie szczęśliwa, że znów zobaczy przyjaciół.
A my zaczniemy od nowa
daleko stąd.
Nie rozumiem. Jesteś burmistrzem.
Już to przemyślałem.
Pamiętasz Arturo, radnego, który udzielił nam ślubu?
- Tak. - Będzie zachwycony,
mogąc poprowadzić urząd.
Okej.
A z czego będziemy żyli? Bo…
ja mam kontakty w Madrycie, ale co ty…
Też mogę popytać znajomych.
Partia od jakiegoś czasu zachęca mnie, żebym zrobił krok naprzód.
W Madrycie będzie łatwiej. No więc?
Odważysz się?
Miło, że myślisz o mnie i dzieciach.
Ale?
Ale po raz pierwszy od dawna czuję się dobrze w Manteranie.
Są tu moi rodzice, siostra,
Las Sabinas. Spółdzielnia niedługo wystartuje…
Więc masz wątpliwości.
Połączyłam się znów z rodziną, odzyskałam mamę…
Nie wiem… czy to dobry moment.
Jasne.
Rozumiem.
Na pewno?
Nie chcę studzić twojego entuzjazmu.
To był tylko pomysł. Nie wiem.
Pewnie wzrósł mi poziom cukru od tych czekoladek.
Na pewno?
Tak. Na pewno.
Posłuchałam twojej rady i porozmawiałam z Esther.
Bardzo się cieszę, że będziemy babciami.
- Ty już jesteś. - Podwójną.
Ale tym razem po raz pierwszy będę się cieszyć niemowlakiem.
Myślisz, że dzięki temu dziecku kiedyś mi wybaczysz?
Z Emilio to zadziałało.
Jeśli więc chodzi o mnie,
możemy spróbować.
Silvio,
pomóż mi przekonać Miguela i Esther,
żeby wrócili do El Acebuche.
Przynajmniej na czas ciąży.
Ja?
Miguel nie chce, ale wiem, że jeśli z nim porozmawiasz
i powiesz mu, że to najlepsza opcja dla Esther i dziecka,
posłucha cię.
Nie byłabym taka pewna.
Mój syn jest na ciebie bardzo zły.
Ty też.
A jednak rozumiemy się nawzajem.
Nie wiem, czy powinnam się wtrącać.
Obie przez to przechodziłyśmy.
Pamiętasz swoją pierwszą ciążę?
Przez ostatnie tygodnie nie mogłaś nawet wstać z łóżka.
Miałaś szczęście, że mieszkała z tobą mama.
Poza tym w El Acebuche mamy wszystko, czego Esther potrzebuje.
Jeśli zechcą wrócić do siebie po porodzie, mogą to zrobić.
To prawda, że tak będzie lepiej.
Przynajmniej dla Esther.
Pomyśl o tym.
Miguel będzie zajęty spółdzielnią
i nie poświęci Esther tyle czasu, ile by chciał.
A ja będę dostępna dla nich przez całą dobę.
Cześć, Don Wilson.
Przyszedłeś sprawdzić moją popołudniową przekąskę?
Popatrz.
Same owoce. Tak jak lubisz.
Świetnie, Don Emilio, ale nie.
Próbuję pomóc Palomie.
Wiem, że Manuela z nią rozmawiała.
Biedactwo, bardzo się przestraszyła.
Wiem.
Ale nadal martwi się o Marię.
Tę dziewczynę ciągle nosi. Kto wie, gdzie teraz jest.
Właśnie próbuję się tego dowiedzieć.
Naprawdę?
Znalazłeś coś?
Spójrz. Wszedłem do bazy służby zdrowia.
Może tutaj ją znajdę.
To legalne?
Mogę to zrobić.
Informacje są poufne, zgodnie z prawem o ochronie danych.
Jeśli mnie złapią, już po mnie.
Ale chcę, żeby Paloma spała spokojnie.
Musisz ją cenić, skoro podejmujesz dla niej takie ryzyko.
Nawet bardzo.
Tak jak całą waszą rodzinę.
A niech mnie…
Czyli dziewczyna, o której mówiłeś, to Paloma.
Dlaczego powiedziałeś, że jej nie znam?
- Cóż… - No tak.
Zaczęła spotykać się z Richim. Oczywiście.
Jasne, że to ona.
Po prostu…
Paloma jest dla mnie kimś wyjątkowym.
Ale nie wydaje mi się, żebym ja był dla niej.
Matka i córka mają ze sobą coś wspólnego.
Obie nas ignorują.
Może powinniśmy założyć Klub Samotnych Serc.
Chyba dzieciaki z Liverpoolu założyły go lata temu.
Musimy przestać narzekać
i zacząć cieszyć się życiem z ludźmi, którzy zwracają na nas uwagę.
Pewnie masz kogoś, kto poświęca ci więcej uwagi.
Aż do ślubu Gracii nie było nikogo takiego.
W dzień wesela
byłem pewny, że będę bez przerwy przeklinał
widząc, jak Paca paraduje dookoła.
Ale w końcu świetnie się bawiłem z Silvią.
Co? Myślałem, że się nienawidzicie.
Odkąd mamy wspólnego wnuka, zaprzyjaźniliśmy się.
Wspaniale.
Ciesz się tą przyjaźnią. I czymkolwiek, co z tego wyniknie.
Tylko nie rób tego, co ja. Zawsze wszystko ucieka mi sprzed nosa.
„Czymkolwiek, co z tego wyniknie?” Co masz na myśli?
Na razie jesteśmy tylko przyjaciółmi.
„Na razie”.
Ale nigdy nie wiadomo.
Zobacz…
Chyba ją mam. To ona.
Maria Rubio Salcedo.
Hej.
- Dani. - Cześć.
Dawno się nie widzieliśmy.
Tak.
Jak się masz?
Dobrze. A ty?
Jak widzisz, wróciłam do pracy.
Jak było w Madrycie?
Dobrze. Szkolenie było świetne.
Wspaniale.
A ty? Jak życie?
- Nadal pracujesz dla Paki? - Tak.
- Jest tylko jedną z moich klientek. - Oczywiście.
Zawsze jak spotykam twoją mamę, pytam ją o ciebie.
Tak. Mówiła mi.
Dziękuję.
Chcę tylko wiedzieć, czy wszystko w porządku.
Czuję się dużo lepiej.
Patrzę w przyszłość.
Dobrze to słyszeć.
Wiem.
Wiem, że mówisz z serca.
Do zobaczenia na mieście.
Jasne.
- Pa, Dani. - Pa.
Silvia.
- Cześć. - Cześć.
Jak się masz? Jak dziecko?
- Dobrze. Wszystko w porządku. - Tak?
- Tak. - A Miguel?
Jest tutaj. Rozmawiał przez telefon.
Porozmawiamy jutro. Dziękuję, Richi. Cześć.
- Jak się masz, mamo? - Cześć, kochanie.
Powinieneś mniej pracować, a więcej opiekować się ciężarną żoną.
Nie wystarczy, że przyprowadziłem ją do najlepszej restauracji w okolicy?
Nie podlizuj się.
A Lucia?
Jest z koleżanką w San Luis.
W weekend też jedzie.
Tak sobie myślałam…
nie sądzicie, że byłoby wam lepiej w El Acebuche,
przynajmniej do narodzin dziecka?
Jeszcze wczoraj nie rozmawiałaś z Pacą, a teraz chcesz nas do niej odesłać?
Jakie to ma znaczenie?
Liczy się twoja żona i dziecko.
I to, żeby mieli odpowiednią opiekę.
Nie wierzę.
Ale dlaczego?
To zawsze był dom Esther.
Nie ma lepszego miejsca. Mylę się?
Nie patrz na niego. Jest strasznie uparty.
Wzięłabym was do siebie, ale za dużo ludzi się tu kręci,
a ty potrzebujesz spokoju i ciszy.
El Acebuche nie jest zbyt spokojne.
Nie wygłupiaj się. Jest tam mnóstwo miejsca.
Mielibyście wszystko, co trzeba.
Może nawet Lucia spędzałaby w domu więcej czasu.
Powiedz mi coś, Silvia.
To pomysł mojej mamy, prawda?
Rozmawiałyśmy, nie zaprzeczę.
Wiedziałem. Paca zawsze musi wszystko kontrolować.
Czy ci się to podoba czy nie,
spędzenie tam kilku miesięcy byłoby najlepsze dla wszystkich.
Chcesz kawy?
Nie, dziękuję. Piłam wcześniej z Tano.
Wszystko z nim dobrze?
Tak.
Rozmawiałeś z nim ostatnio?
Nie.
- Coś się stało? - Nie.
Wczoraj zaproponował jedną rzecz…
i nie wiem, co o tym myśleć.
Chce, żebyśmy przenieśli się do Madrytu.
Naprawdę?
Jeśli to zrobicie, musimy ustalić, co z Lucasem.
Będę rzadziej go widywał i… rozumiesz, prawda?
Tak. Na razie nie planuję wyjeżdżać.
Wiesz, czy coś się stało?
Nic nie wiem.
Zaproponował to tak nagle, że…
- Możesz z nim porozmawiać? - Ja?
Może coś się stało i nie ma odwagi mi powiedzieć.
Niestety nie mogę ci pomóc.
Dlaczego?
Ostatnio nie jesteśmy z Tano zbyt blisko.
Nie wiedziałam.
Co się stało?
Świetnie. Znowu sekrety?
Nie mieliśmy z tym skończyć?
Chyba też powinnaś wiedzieć.
O czym?
Tano dowiedział się, że byliśmy razem w spółdzielni i się całowaliśmy.
Co?
Jak się dowiedział? Kiedy?
Przed ślubem.
Ty mu powiedziałeś?
Ktoś widział, jak wychodzimy i mu powiedział. Tano zapytał mnie
i musiałem się przyznać.
Jesteś głupi? Dlaczego to zrobiłeś?
- Do niczego nie doszło. - Mówiłem mu, że mnie odrzuciłaś.
I że chcesz być z nim.
Teraz rozumiem, dlaczego chce wyjechać i czemu tak dziwnie się zachowuje.
- Przykro mi. - Wcale nie!
Musiałeś wszystko zniszczyć?
Zniszczyłeś życie swojego brata i moje też.
Niech to szlag.
Jesteś. W końcu.
Cały dzień pracowałam.
Zaproponowałabym kieliszek wina,
ale kobieta w ciąży nie powinna pić.
Nie rozumiem cię, mamo.
Najpierw przekonujesz mnie, żebym powiedziała prawdę.
Potem, żebym udawała poronienie.
A teraz kryjesz mnie przed matką Miguela?
Podjęłaś absurdalną decyzję.
Już ci mówiłam.
Ale nie zmuszę cię do niczego. Sama to zrozumiesz.
Powiedziałam, że zaczekam kilka dni i spróbuję zajść w ciążę.
Z mężczyzną, który znowu cię zdradził.
Mądra decyzja.
Przestań mieszać się w moje życie.
A ty podejmować błędne decyzje.
Na twoim miejscu zostawiłabym go dawno temu.
To samo miałaś zrobić z Laurą, a spójrz na was.
Jeśli chcesz ciągnąć tę fikcję, proszę bardzo.
W ciąży czy nie,
będzie ci lepiej, jeśli wrócisz do domu.
- Szantażujesz mnie? - Nie.
Po prostu uważam, że tak będzie najlepiej dla ciebie i dla dziecka,
które pojawi się wcześniej czy później,
i które będzie miało wszystko, póki żyję na tym świecie.
Maria?
- Tak? - Możemy porozmawiać?
Przyjaźnię się z Molinami.
Spieszę się. Ktoś na mnie czeka.
Oni nie wiedzą, że tu jestem.
Znalazłem twój adres i przyszedłem, bo Paloma bardzo się o ciebie martwi.
Po tym, co się stało?
Chce tylko wiedzieć, czy nic ci nie jest. Martwi się, że coś ci się stało.
A ty kim jesteś?
Wilson. Spędziłem trochę czasu w Las Sabinas, pomagając Don Emilio
- wyzdrowieć po udarze. - A tak, Wilson.
Słyszałam o tobie.
Ja o tobie też.
Paloma nie wie, że nadal mieszkasz w San Luis.
Nie powiem jej, jeśli nie chcesz.
Proszę tylko, żebyś odezwała się do niej i dała znać, że nic ci nie jest.
Nie gniewa się na mnie?
Boi się o ciebie.
- Nawet myślała, że nie żyjesz. - Naprawdę?
Poza tym jeśli się spotkacie, będziecie mogły się pogodzić.
Byłaś dla niej bardzo ważna i naprawdę cię docenia.
Pozwolisz jej cierpieć z twojego powodu?
O co chodzi?
Nie obchodzi mnie to. Nie zrobię tego.
Bo nie…
Wystarczy.
Proszę usunąć mnie z listy.
Wolę obecnego dostawcę. Dziękuję.
Irytujące.
Miguel, chciałam pogratulować ci dziecka.
Paca mi powiedziała.
Dziękuję.
Czemu nie wrócicie do El Acebuche? Paca chce wam pomagać.
Udzielasz mi rad na temat rodzicielstwa?
Co? Nie miałam takiego zamiaru.
Tak to wygląda.
Po tym, jak upozorowałaś swoją śmierć i zniszczyłaś rodzinę,
powinnaś trzymać buzię na kłódkę.
Jesteś niegrzeczny.
Wolę być niegrzeczny
niż taki jak ty.
Czego tu szukasz?
Mówiłam ci, że chcę odzyskać rodzinę.
Oszukałaś ich i Pacę, ale nie mnie.
Nie jestem tu, żeby kogoś oszukiwać.
- Nie? - Nie.
Dlaczego więc udajesz?
Słyszałem, jak się z kimś kłócisz i nie był to operator komórkowy.
Co ukrywasz?
Coś jest z tobą nie tak. Paca ma rację.
Kto wie, co tam knujesz.
Tu jesteś.
- Cześć. - Cześć.
W porządku?
Teraz wszystko rozumiem.
Twoje pytanie tuż przed ślubem
i zachowanie z ostatnich dni,
pomysł przeprowadzki do Madrytu…
O czym mówisz?
Wiem, że Miguel powiedział ci o naszym pocałunku.
Przyznał się?
Dziś rano.
Czyli nadal wszystko sobie mówicie.
Ten pocałunek nic nie znaczył.
Dlaczego więc ukrywałaś go przede mną?
Żebyś nie pomyślał, że nadal jestem zakochana w Miguelu.
- A nie jesteś? - Nie.
To z tobą chcę spędzić resztę mojego życia.
Spójrz mi w oczy
i powiedz, że nic więcej się nie wydarzyło.
Do niczego więcej między nami nie doszło.
Nie kłam, proszę.
Próbowałem przekonać siebie, że nic między wami nie ma,
ale nie potrafię.
Wyobrażam sobie, jak spotykacie się potajemnie i nie mogę tego znieść.
- Nie mogę. - Proszę cię, kochany.
Moja historia z Miguelem zakończyła się dawno temu i to ty mi w tym pomogłeś.
Chcę tylko, żebyśmy byli razem szczęśliwi.
Chcieć a zrobić to dwie różne rzeczy.
Ale ja już jestem szczęśliwa.
Dlaczego mi nie ufasz? Dobrze nam razem.
- A jeśli to nieprawda? - Mówię ci…
Mówisz mi to, co chcę usłyszeć.
Mówię to, co czuję.
Nie jestem tego pewien.
A jeśli tak, to wszystko nie ma sensu.
Chcesz powiedzieć…
Myślałem o tym.
Nie.
Dlaczego nie? Czemu chcesz być z kimś, kogo nie kochasz?
Ale ja cię kocham. Kocham cię.
Chcę ci wierzyć.
Ale nie mogę przestać myśleć o tobie i Miguelu razem.
- Nie mogę! Rozumiesz? - Wystarczy.
Mówię ci po raz ostatni, do niczego między nami nie doszło.
Możesz mi uwierzyć, zapomnieć o tym i…
będziemy żyli szczęśliwie.
Albo możesz mi nie wierzyć.
To twój wybór.
Boże…
Co mam zrobić, żebyś mi uwierzył?
Jedźmy do Madrytu.
Jeszcze dziś wieczorem.
Nie.
Na dziś mam inne plany.
Co?
Kocham cię. Słyszysz?
Kocham ciebie i tylko ciebie.
Napisy: Katarzyna Orkan-Łęcka
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.