Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Paloma jest cudowna. Nigdy nie szalałem tak za żadną kobietą.
- Bukiet panny młodej? - Gdybyś mogła go rzucić
tak, by wylądował w rękach Palomy…
POPRZEDNIO
Dobrze się bawię, ale od tego do poważnej relacji…
On to widzi.
Porozmawiam z Gracią. Powiem jej, że przyjdziemy na ślub razem.
Cieszę się, że zobaczę wszystkich
i że Tano jest szczęśliwy, ale…
Álex.
- Nienawidzę cię. - Kocham cię.
Kocham cię.
Co my robimy?
- Gracia. - Nie!
Przechodziłem wczoraj obok spółdzielni i widziałem, jak Gracia i Miguel wychodzą.
Wyglądało to tak, jakby… no wiesz.
- Miguel nas okłamał. - Po co?
Żeby usprawiedliwić to, co zaszło wczoraj w spółdzielni
między nim a Gracią.
POWRÓT DO LAS SABINAS
Ogłaszam was mężem i żoną.
Oklaski dla państwa młodych!
Ogłaszam was mężem i żoną.
Boże…
Co tu robisz?
- Mogę wejść? - Nie ma mowy.
Pan młody nie może zobaczyć sukni przed ślubem. To przynosi pecha.
- Dobrze, porozmawiajmy tutaj. - Co się stało?
- Nie wiem, od czego zacząć. - Catering.
- Nie. - Wiedziałam. Sprawdziłam opinie i…
Nie o to chodzi.
To o co?
Gracia,
na pewno chcesz za mnie wyjść?
Dlaczego pytasz o to teraz?
Proszę, odpowiedz.
Jesteś pewna, że chcesz dziś za mnie wyjść?
Zdefiniuj słowo „pewna”.
Mówię poważnie.
Ja też.
Nie wiemy, co będzie
i jak się wszystko ułoży.
Nie możemy być pewni niczego.
Tylko tego, co czujemy w tej chwili.
A wiem, że cię kocham, Tano.
Tano.
Chcę za ciebie wyjść.
A ty chcesz mnie za żonę?
Czy masz wątpliwości?
Cholera!
Don Emilio.
Twoja córka dziś wychodzi za mąż. Skąd ta smutna mina?
Te cholerne buty. Są za ciasne.
Nie owijaj w bawełnę. I tak mi powiesz.
Gracia zaprosiła Pacę.
Ach… rozumiem.
Wiesz, jak to będzie? Widzieć, że trzyma Laurę za rękę cały dzień?
Wyobrażam sobie.
Nie patrz tak na mnie. To nie to samo.
Bez obaw. To, co do ciebie czułam, już minęło.
Musiałam tylko poznać cię odrobinę lepiej.
Dzień dobry.
Dzień dobry.
Denerwuję się.
- Wy nie? - Bardzo.
Ledwie nad sobą panuję.
Uwielbiam wesela, ale to,
Gracii i Tano…
- Jest ekscytujące. - Bardzo.
Jak się czujesz, Emilio?
Jak się czuję?
Niewiarygodne…
Niezbyt dobrze znosi twoją relację z Pacą.
A teraz, kiedy ma być na weselu…
No tak.
Myślałam, że się z tym pogodzi, ale nic się nie zmieniło.
- Nie cierpię widzieć go w takim stanie. - Jest uparty, nawet w tej kwestii.
Don Emilio to wrażliwy człowiek.
Ciężko mu zaakceptować coś takiego.
Co mogę zrobić?
Mam opuścić Las Sabinas i zamieszkać z dala od córek?
Nie ma mowy. Nie możesz tego zrobić.
Nie.
Co mi pozostaje? Masz jakąś radę?
- Zawsze mówisz mi coś mądrego. - Jesteś bardzo miła.
Obawiam się, że tym razem nie umiem pomóc.
- To skomplikowana sytuacja. - Wiem.
Don Emilio musi to wreszcie zaakceptować.
Mam nadzieję, że dowiemy się, jak to zrobić, bo jestem zdesperowana.
- Zdesperowana. - Nie martw się.
Tano! Nie jesteś ubrany? Żenisz się!
Szedłem do ciebie. Masz obrączki?
- Tak, tutaj. - Idę.
Spójrz, są piękne.
Tak.
- Dziękuję ci bardzo. - Nie ma sprawy.
Jesteś zdenerwowany.
Też byłem, pamiętasz?
Wszystko będzie dobrze.
Tak. Masz rację.
Idź, jesteś spóźniony.
Wiem, że spotkałeś się z Gracią.
Ktoś was widział.
Tak, byliśmy w spółdzielni. Mieliśmy sprawy do załatwienia.
Inspektor, tak?
Owszem.
Myślałem, że wcześniej odwołał wizytę.
Kto ci to powiedział?
Po co spotkałeś się z Gracią?
Chciałem się dowiedzieć, co myśli o przemowie, którą napisałem.
Przeczytałeś jej?
Tak.
I podobała się?
Tano, nie…
Bądź ze mną szczery.
Nic się nie wydarzyło.
Ja to ocenię.
To moja wina.
Co?
Przepraszam. Naprawdę.
Co jest twoją winą?
Kiedy pisałem przemowę, zacząłem przypominać sobie różne rzeczy…
i poczułem, że nadal coś do niej czuję. Musiałem jej to powiedzieć.
Po to się z nią spotkałem.
Dwa dni przed naszym ślubem.
To był impuls.
To wszystko było dla mnie bardzo trudne.
Musiałem się z nią zobaczyć.
Potrzebowałem, żeby mnie odrzuciła, i to zrobiła.
Gracia cię kocha. Jest w tobie zakochana.
Nie wierzę ci.
Stało się coś jeszcze?
Nie.
Nic więcej się nie wydarzyło?
Pocałowaliśmy się.
To był impuls. Ale to nic nie znaczyło.
Gracia cię kocha. Naprawdę.
Tano, proszę cię!
Jesteś śliczna.
Naprawdę?
Moja twarz nie wygląda źle? Kiepsko spałam.
Nawet gdy jesteś zmęczona, wyglądasz pięknie.
Zobacz, jak syn na ciebie patrzy…
- Nigdy cię takiej nie widziałem. - Co za okropny komplement.
Wyglądasz niesamowicie.
Wy też.
Chodźcie tu. Przytulmy się.
Moje dzieci.
To wyjątkowy dzień.
Chociaż każdy jest wyjątkowy, odkąd się urodziliście.
Dziękuję, że mnie wspieracie mimo wszystkich moich błędów…
i za waszą cierpliwość. Nie wiem, jak znosicie mnie jako matkę.
I córkę.
Jesteście najlepsi.
Cholera, mamo.
Tak bardzo cię kocham.
Och, kochanie.
Zniszczysz mi makijaż.
Nie patrz na babcię.
Nigdy nie sądziłam, że życie da mi drugą szansę, a jednak…
jestem tu z wami.
I czuję się…
- taka szczęśliwa. - Zaraz wszystko się rozmaże.
- Psujesz mój makijaż! - Kochana.
Mamusiu.
Dobrze was widzieć. Witajcie.
Jak się masz? Cześć. Powinienem wpaść do salonu po nowy samochód.
Najpiękniejsze dziewczyny w Manteranie!
Dziękujemy.
Wybacz, ale…
przekrzywił ci się krawat.
Tak lepiej.
Wspaniale, że znów jesteś z nami, Manuelo.
Jej pobyt w Madrycie zdziałał cuda.
Czujesz tę energię?
Tak.
Przepraszam, muszę dalej witać gości.
- Dobrze? - Do zobaczenia.
Don Wilson.
Cieszę się, że przyszedłeś.
Kto przypilnuje, żebyś nie zapomniał o diecie?
Nie martw się. Zjem wszystko, czego nie będzie chciał.
- Cóż… - Wilson,
nie poznałam cię. Jesteś taki elegancki i przystojny.
Dziękuję.
- W każdym razie… - Wejdź.
Do zobaczenia.
- Pa. - W tym będziesz?
- Co? Wyglądam super. - Pozwoliłaś mu się tak ubrać?
Sam wybrał ubrania. Mówiłam, że…
Nie są odpowiednie.
- Jak ładnie! - Cześć.
Wyglądasz pięknie.
Cześć!
Tano nie przyjechał z wami?
Nie. Jeszcze go nie ma?
Nie.
To na pewno przez pracę.
Ten mój syn…
nie może przestać być burmistrzem, nawet w dzień ślubu.
To powinno być w tę stronę.
Powoli. Popsujesz…
- Weź rękę. Nie mogę… - Dobrze.
Boli? Wsunęłam ją.
- O rany. - Wypada, widzisz?
- Cześć. - Jest odwrotnie.
- Mogę? - Esther, jak się masz?
Słyszałam, że was tu znajdę.
Tak, walczymy ze spinką.
Przegrywamy.
Mogę spróbować?
- Proszę. - Śmiało.
Zobaczmy.
- Sekundkę. Boli? - Nie.
- Bardzo dobrze. - W porządku…
- Gotowe. - Jest coś, czego nie umiesz robić?
Proszę.
Dzięki.
- Fryzura gotowa. - Tak.
Mamy coś nowego, spinkę.
Coś starego, sukienkę.
Coś niebieskiego, podwiązkę,
a coś pożyczonego będzie ode mnie.
Piękna broszka. Spodoba ci się. Przyniosę.
Zaraz wracam.
Esther, ja…
Chciałam cię przeprosić.
Wiem, że moje ciągłe powroty sprawiły ci dużo cierpienia.
Teraz, kiedy wychodzę za mąż,
chciałabym, żebyśmy zostawiły to za sobą
i były rodziną.
Oczywiście.
Witaj w rodzinie.
Dziękuję.
Co powiesz na pierwszy sekret szwagierek?
- Mów. - Tylko nikomu ani słowa.
Jestem bardzo dyskretna.
Nasza rodzina się powiększy.
Jesteś…?
W ciąży.
Gratuluję!
- Dziękuję. - Tak się cieszę.
Jak się czujesz? Masz mdłości?
Nie. Na razie wszystko dobrze,
ale wciąż nie mogę w to uwierzyć. Będziemy rodzicami.
Miguel pewnie szaleje z radości.
Właściwie,
jeszcze o tym nie wie.
Dlatego nie możesz nikomu mówić.
- Nie powiedziałaś mu? - Nie.
Dowiedziałaś się pierwsza.
Zrobiłam test dziś rano i nie mówiłam nawet mojej mamie.
Ale teraz chciałam się z tobą podzielić.
Dziękuję, że mi zaufałaś.
Nie martw się, nikomu nie powiem.
Dziękuję.
Widziałaś Tano?
Jest równie zdenerwowany jak ja?
Nie wiem. Chyba jeszcze go nie ma.
Nie powinien już przyjechać?
Chcę, żebyś wiedział, że idę z Gracią na całość.
- Zrozumiałeś? - Miguel nas okłamał.
Żeby ukryć to, co zaszło wczoraj w spółdzielni
między nim a Gracią.
Jak poszło z inspektorem?
Czekaliśmy z Miguelem w spółdzielni, kiedy zadzwonił i przełożył spotkanie.
Nic. Jest sygnał, ale nie odbiera.
Dość. Ja zadzwonię.
Skończ się szykować.
Po co? Nie ma pana młodego i nie odbiera telefonu.
- Może prowadzi. - Zawsze ma zestaw głośnomówiący.
Pewnie jest zdenerwowany i zapomniał go włączyć.
Może Silvia albo Miguel coś wiedzą.
Nie. Silvia myślała, że Tano jedzie z nami.
Dowiem się.
Dlaczego nikt nie wie, gdzie jest?
A jeśli coś mu się stało?
Zobaczmy.
Cześć. Jakieś wieści od Tano?
- Nie. - Jeszcze nic.
Nie rozumiem, dlaczego nie odbiera.
Zawsze daje znać, nawet jeśli ma się spóźnić kilka minut.
Dzwoniłaś do urzędu miasta?
W pierwszej kolejności. Nic nie wiedzą.
Kogo jeszcze możemy spytać? Wszyscy tu są.
No tak.
Może pojedziemy go poszukać?
To nie jest do dobry pomysł.
Czemu nie?
Bo…
musimy być cierpliwi. Zaraz przyjedzie.
Tylko nie każ mi być cierpliwą.
To bardzo dziwne. Niepodobne do twojego brata.
Może poproszę Manuelę, żeby porozmawiała z Núñezem?
Proszę cię. To przesada.
- A jeśli miał wypadek? - Nie wyobrażaj sobie najgorszego.
- Pewnie ma wyładowany telefon. - Tak.
Więc czemu jest sygnał?
Widzieliście moją mamę?
W tym wieku nie przejmuję się już, co myślą o mnie ludzie.
Musimy nadrobić stracony czas.
Zasłużyłyśmy na to.
Arturo, urzędnik, powiedział, że musi wyjść za niecałą godzinę.
O Boże.
Co robimy?
Nie wiem.
Wciąż nie odbiera.
- Wiesz coś? - Nie.
Co robimy? Powiadomić gości?
Nie.
Dajmy mu jeszcze chwilę.
Nie mogę kazać ludziom czekać.
Powiem, że przekładamy ślub.
Tano!
Tano.
Kochanie.
Ale…
- gdzie byłeś? - Przepraszam.
- Dzwoniliśmy do ciebie. - Bardzo was przepraszam.
Gdzie się podziewałeś?
Chciałem pójść na cmentarz
odwiedzić grób ojca.
- Myśleliśmy, że coś ci się stało. - Nic mi nie jest.
Wszystko jest w porządku.
Cześć, kochanie.
Co się dzieje, Paca?
Miałam dużo pracy.
- Skończy się tort. - Już jadę.
Dobrze.
Witam wszystkich
i dziękuję, że jesteście tu z tą wspaniałą parą
w ich wyjątkowym dniu.
Jeden z członków rodziny
chce powiedzieć kilka słów.
Proszę.
Dziękuję.
Świętowanie miłości tych, którzy są nam bliscy,
jest, po części,
współodczuwaniem jej.
Gracio, Tano…
Dziękujemy z głębi serc,
że zebraliście nas tu, aby dzielić się waszym szczęściem.
Kochamy was i…
życzymy wam tego, co najlepsze.
Gracio Molina,
czy bierzesz sobie Tano Larreę za męża?
Tak.
A ty, Tano Larrea,
czy bierzesz sobie za żonę Gracię Molinę?
Tak.
Ogłaszam was mężem i żoną.
- Mogę pocałować pana młodego? - Oczywiście!
- Okrzyki na cześć państwa młodych! - Hip hip, hurra!
Gracia! Bukiet!
Bukiet!
- Dawaj! - Bukiet!
Bukiet!
Wszystkie panny, chodźcie!
- Ty też, kochanie. - Idź.
Uważaj. Mówią, że ta, która go złapie, będzie następna w kolejce.
Gotowe?
Raz, dwa, trzy!
Co się stało?
Tak wyszło. Nic nie poradzę.
Hej. Przyniesiesz mi drinka?
- Dobrze. - Dziękuję.
Cześć.
Jak się masz?
W porządku…
Paca nie przyszła, prawda?
Dzwoniłam do niej. Mówiła, że jedzie, ale chwilę to trwa.
Te kolczyki są piękne.
To prezent od niej.
Na tę okazję.
Rozumiem.
Don Emilio.
Gratulacje.
Piękna ceremonia.
Inna niż wszystkie.
Tym razem to pan młody się spóźnił, a nie panna młoda.
Ale w tej rodzinie wszystko jest inaczej.
No tak.
Powinieneś więcej wychodzić,
próbować nowych rzeczy.
Zapisałam się na lekcje tańca towarzyskiego.
Jasne. Po moim trupie.
Mam dwie lewe nogi.
Po to właśnie są lekcje,
żeby zamienić lewą w prawą.
I poznać nowych ludzi.
Czasami dobrze jest wyjść z ukrycia.
Nie pij więcej, Trinidad.
Co się stało?
Przepraszam. Byłam w drodze, kiedy dostałam telefon. To z pracy.
Musiałam zawrócić.
Ważne, że jesteś.
Napijmy się.
Co jest?
To był błąd.
Nie powinnam była przychodzić.
Co masz na myśli?
Niepotrzebnie nalegałam na to zaproszenie.
Sama mówiłaś, że nieważne, co ludzie myślą.
Tak myślałam, ale…
Jestem z tobą. Zrobimy to razem.
Przepraszam, nie mogę.
Zaczekaj. Nie odchodź.
Musisz zrozumieć.
Nie jestem gotowa.
Wybacz mi.
Ale kawałek! Zatańczmy, to nasza piosenka.
Nieprawda.
Poza tym pierwszy taniec należy do państwa młodych.
Tak, ale jakoś się nie palą.
- Hej,. - Cześć! Jak leci? Jak się masz?
- Dobrze się bawisz? - Tak.
Cud, że mogłem przyjść.
Byłem na dyżurze i dopiero w ostatniej chwili udało mi się zamienić.
Cieszę się, że jesteś.
Dzięki.
- Mój tata lubi mieć cię obok. - Tak.
Manuela nie wygląda najlepiej.
Masz rację.
To musi być ciężki dzień dla kogoś, kto niedawno stracił ukochanego.
Zatańczę z nią, jeśli nie masz nic przeciwko.
Jasne. Dobry pomysł.
Skoro moja dziewczyna nie tańczy, muszę znaleźć inną.
Szkoda, że nie tańczysz.
Tak. Odziedziczyłam po tacie dwie lewe nogi.
- Nawet na weselu siostry? - Nie.
Poza tym mam obcasy, a nie przywykłam.
No tak. Mogłabyś skręcić kostkę.
- Cześć. - Cześć.
Dlaczego mama wyszła?
Lepiej sama ją zapytaj.
Racja.
Ale jej tu nie ma, a ty jesteś.
Myślę, że to było dla niej za dużo, żeby pokazać się ze mną na weselu
jako para.
Ale jesteście razem od miesięcy, prawda?
Co innego być w El Acebuche, a co innego tu,
gdzie wszyscy nas widzą.
Ale wszystko między wami w porządku?
Tak, oczywiście.
Nie martw się. Potrzebuje czasu.
Kocham ją i zaczekam tyle, ile będzie trzeba. Nie chcę naciskać.
Tak jest uczciwie.
Ona też długo na ciebie czekała.
To prawda.
Odzyskanie jej było jedną z najpiękniejszych rzeczy w moim życiu.
Nie martw się.
Jeśli masz obawy, że mogę ją zranić,
zapewniam cię, że to się nie wydarzy.
Proszę. Weź.
Dziękuję.
Proszę.
Tu są nasze imiona.
Rzeczywiście!
Za nasze dzieci.
Dzięki Bogu wszystko poszło dobrze.
Nie było tak trudno.
To skromne przyjęcie.
Pamiętasz, jak kiedyś wyglądały wesela?
Wolę takie jak to.
Jest bardziej kameralnie, i…
na luzie.
Najbardziej wyluzowaną osobą jest ten, kto dał im ten okropny prezent.
Gracia mówi, że to rzeźba. Rzeźba?
Wszystko teraz jest sztuką.
Jest okropna. Na jej widok chce mi się płakać.
Tego mi brakuje z dawnych wesel.
Dostawało się praktyczne prezenty.
Ekspres do kawy, zastawę stołową…
Ale to?
Kto przyszedł z tak okropnym prezentem?
Ja.
To rzeźba Bulló Moneta,
ulubionego artysty Tano.
Widzę, że go nie znasz.
Nie, i…
Też go nie znałam.
Ale to rzeźbiarz,
którego dzieła są wystawiane na całym świecie.
Esther mówiła, że Tano chciałby mieć w domu jego rzeźbę.
Chciałam go zaskoczyć czymś, czego się po mnie nie spodziewał.
Czymś…
z klasą.
Jeśli tego nie dostrzegasz, to…
- twój problem. - Nie. Zaczekaj.
Z bliska…
nawet nie jest taka brzydka.
Szukam mojego męża.
Muszę się przyzwyczaić do tych słów. „Mój mąż”.
Jestem bardzo szczęśliwa.
Ja też.
Naprawdę?
Więc dlaczego się ukrywasz?
Nie wiem. Potrzebowałem trochę dystansu.
Zbyt wiele emocji naraz.
Nie wiem, czy to odpowiedni moment, ale…
trochę się martwię.
Dziś rano zadałeś mi to pytanie,
potem spóźniłeś się na ślub,
pojechałeś na cmentarz odwiedzić grób swojego ojca…
Co tam robiłeś?
Nie chcę skończyć jak on.
Dlaczego tak mówisz?
Bo on też miał wszystko,
jak ja.
A potem, pewnego dnia, coś przeskoczyło mu w głowie
i wszystko skończyło się źle.
Skoro przydarzyło się to jemu, czemu nie mnie?
Nieważne.
Zapomnij o tym. Zeszłej nocy nie spałem zbyt dobrze i…
Kochanie, jesteś najlepszą osobą, jaką znam.
Zawsze troszczysz się o wszystkich.
Ani trochę nie przypominasz ojca.
Jesteś od niego zupełnie inny.
Dzięki.
Potrzebowałem to usłyszeć.
- Bardzo cię kocham. - Ja ciebie też.
Więc?
Wracamy na przyjęcie?
Chodźmy.
- Tak. - Idziemy.
Jak leci?
- Hej! - Dobrze się bawicie?
Najlepiej. Jest wspaniale. Przepyszne jedzenie.
- Tak uważasz? - Tak.
- Miałam wątpliwości. - Ciasto francuskie było niesamowite.
Do tego dzikie szparagi. Wspaniałe.
A co z deserem?
To mój ulubiony tort.
Próbowałam go wiele razy.
Nie wiem, kiedy go przyniosą, ale niedługo.
Jak się masz?
Tano, musimy porozmawiać. Nie mogę tak dłużej.
Tort!
Kochanie, tort!
Chodźmy.
- Zróbmy to tak. - Świetnie.
Raz, dwa…
I… teraz!
- Mamo? - Tak?
Widziałam Pacę, a teraz jej nie ma.
Tak. Przynajmniej twój tata i Paloma nie będą się denerwować.
- Nati! Zrobisz nam zdjęcie? - Oczywiście.
Wstańcie.
Pięknie.
Za ciebie, kochana.
Pięknie wyglądacie. Zrobię jeszcze jedno.
Dzięki.
Jest ohydna.
Ohydna? Raczej…
Nie mogę znaleźć słów, żeby ją opisać.
Nie wiem, dlaczego się śmieję.
Jest ogromna.
Nie dość, że brzydka,
to jeszcze wielka.
- Tak. - Gdzie ją postawią?
Na pewno nie u mnie.
To coś nie postawi nogi w moim domu.
- Dobre czasy. - Tak.
Przypomniałem sobie, jak…
zanim stało się to, co się stało,
Fernando, Laura, ty i ja, spotykaliśmy się razem.
Tak.
- Zawsze świetnie się bawiliśmy. - Fakt.
To były piękne chwile.
Pamiętam, że przychodzili też Victor i Paca.
Zgadza się.
Tak.
A propos, widziałam ją przez chwilę.
- Tak. - A potem zniknęła.
Niech zniknie na wieki.
Nie wiem, co tu u diabła robiła.
Racja. Mogę ci zadać pytanie?
Byle proste.
Jak ty…
znosisz relację Paki i Laury?
Źle.
Ale co mam zrobić? Muszę ją znosić.
Racja.
- Czy mi się to podoba czy nie. - Tak.
Jeszcze jesteś na nią zła?
Tak.
To, co zrobiła, musiało być straszne.
Owszem.
Dlatego im dalej jest, tym lepiej.
Chociaż… Przyznam ci się do czegoś.
Zamieniam się w słuch.
Teraz, jak jestem trochę pijana…
Jest nas dwoje.
…chciałabym zobaczyć, co robi. Przez dziurkę od klucza.
Dokładnie tak.
Ona, która zawsze musi być wszędzie królową, przegapiła
najpiękniejsze wesele w Manteranie od czasu…
Ślubu twojej siostry i Mauricio.
- Było świetnie! - Prawda?
Co za impreza.
Owszem.
To, co się stało na tym weselu,
- tam zostało. - Tak.
Zgadzasz się?
- Pamiętasz? - Nie.
Nie.
- O rany, umieram. - Och…
- Już pobrudziłam sukienkę. - Posłuchaj.
A gdybyśmy wysłali tę rzeźbę… Pace?
Wyobrażasz to sobie?
Umieram.
Umieram.
Posłuchaj.
Tak?
To zabawne, ale nie wiedziałem, że Tano i twoja siostra są razem.
Kiedy opiekowałem się waszym tatą,
po prostu pracowali razem nad lasem Atenor.
Nie przypuszczałem, że są w związku.
Też byłam zaskoczona. Chociaż,
Tano zawsze kochał się w Gracii.
I jesteśmy tu dzisiaj, bo wiedział, jak o nią walczyć.
Gracia przeżyła trudne chwile po powrocie do Manterany,
a on wiedział, jak ją wspierać i się nią opiekować.
Nie znam dobrze Tano, ale zaczynam go lubić.
To nie tylko jego zasługa. Gracia też była bardzo odważna.
Podjęła ryzyko i zaufała tej relacji.
Ja nie umiałabym tego zrobić.
Też nie jestem zbyt odważny, jeśli chodzi o miłość.
Naprawdę?
Może dlatego, że boję się odrzucenia.
Jak my wszyscy.
Prawda?
Ale mam dość strachu, więc zamierzam to zmienić.
I co zrobisz?
- Jeszcze nie wiem. - Okej.
Będę improwizował.
Improwizacja jest w porządku.
Tak. Kiedy nie masz planu…
To jedyne wyjście.
Przyniosłem kawałek tortu.
Co tu robicie?
- Rozmawiamy. - Właśnie.
Rozmawiacie? Co za imprezowicze.
Mogę przerobić zdjęcia, żebyś wyglądał, jakbyś dobrze się bawił.
Ale tego, co dzieje się w tobie… nie mogę naprawić.
Nie będę cię wypytywać. Nie lubię przesłuchiwać ludzi w soboty.
Ale tak ciężko o nią walczyłeś.
Nie pozwól, żeby zły dzień zepsuł resztę twojego życia.
Kocham cię.
Jesteś najcudowniejszą kobietą na świecie.
Dziękuję.
I dzięki, że znowu jesteś sobą. Gdzie byłeś?
Nie powinniśmy zatańczyć jakiegoś weselnego tańca?
Z powodu tradycji, czy dlatego, że chcesz?
Dlatego, że chcę. Jesteśmy to winni naszym fanom.
Miguel, dłużej nie mogę.
Co się dzieje?
Wiem, że nie powinnam, ale… nie mogę.
Jestem w ciąży.
Co?
Jestem w ciąży.
Zrobiłam rano test i nareszcie będziemy rodzicami.
Nie cieszysz się?
Oczywiście. Przepraszam. Bardzo się cieszę.
Dlaczego nie powiedziałaś mi wcześniej?
Nie wiem. Po prostu nie wiem.
Kocham cię, skarbie.
Nie mówiłaś, że włożysz na wesele garnitur?
Przeważyła społeczna presja i kwestie estetyczne.
Przyjmuje się, że sukienka jest odpowiednim ubiorem na tę okazję
i wygląda lepiej.
Trzeba nosić to, co lubisz i w czym ci wygodnie.
Zasady są do bani.
Dlatego tu jesteś? Bo nie znosisz zasad?
Bo mam dość udawania.
Kto ma prawo decydować, jak mam mówić, ubierać się i co czuć?
Czy ja decyduję za kogoś?
Nie narzekaj. Przynajmniej mogliśmy się napić.
To za mało.
Nie wiem, czy wytrzymam dłużej.
Nie mogę patrzeć na ciebie i nie móc pocałować cię albo potrzymać za rękę.
Wiem.
Czuję to samo.
Co tu robisz tak wcześnie?
Nie chciałam być dłużej bez ciebie.
Przykro mi, że nie zostałaś na weselu.
Wstajesz?
Zaraz wrócę.
Przytul mnie.
Napisy: Katarzyna Orkan-Łęcka
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.