Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Nie szalałem tak za żadną kobietą.
POPRZEDNIO
Paloma jest cudowna pod każdym względem.
- Twoja mama cię potrzebuje. - Nie wyjeżdżam do Nowej Zelandii.
- Kilka dni temu… - Nie chcę wiedzieć.
…zaczęłam się widywać…
Nie słyszysz? Wynoś się, do diabła!
To koniec kłamstw i sekretów.
Nie wiedziałam, że tak bardzo lubisz moją córkę.
Teraz już wiesz.
Miguel wiele ostatnio znosił i robił to dla mnie.
Teraz ja będę go wspierać.
To chyba szaleństwo,
ale pragnę za ciebie wyjść.
Uszczęśliwiam ją i dlatego chce ze mną być.
Ty tylko ją każesz.
Co ty wyprawiasz?
Grasz drugie skrzypce!
Ale cię kocham.
A ja ciebie.
Nie możemy.
POWRÓT DO LAS SABINAS
CZTERY MIESIĄCE PÓŹNIEJ
Słyszałam kiedyś, że życie jest bardzo niesprawiedliwe.
Potrzebujemy żyć co najmniej dwa razy.
Pierwszy raz jest próbą, a drugi naszym wielkim występem.
Słyszałam też, że szczęście jest jak mgła.
Gdy nas otacza, nie potrafimy go dostrzec.
Może dlatego zawsze mówimy o nim w czasie przeszłym.
Myślimy: „Byłem taki szczęśliwy”,
zamiast „Jestem szczęśliwy”.
Zabiera nam dużo czasu, zbyt dużo,
by zrozumieć, że jesteśmy maleńkimi drobinkami pyłu
unoszącymi się tu i teraz.
Że tamten uśmiech,
tamten gest
i pocałunek były wszystkim.
Nie cenimy ich tak bardzo, jak powinniśmy.
Te chwile przeciekają nam między palcami.
Żegnaj, Antón.
Mam nadzieję, że odpoczywasz, gdziekolwiek jesteś.
Pamiętamy te dobre chwile, których było wiele.
Będziemy za tobą tęsknić.
Zaczynamy nowy etap.
Wszystko będzie lepsze, obiecuję.
Patrzcie, kto przyszedł!
Hej!
Dobrze, że nie macie transparentów.
Chciałam przygotować, ale mi nie pozwolili.
Tak się cieszę, że wróciłaś.
Ja też. Bardzo.
Kochanie.
Tęskniliśmy za tobą. Jak się masz?
Dobrze. O wiele lepiej.
Miasto ci służy.
Mój portfel ma inne zdanie.
Dzięki Bogu, że kurs się skończył. Inaczej byłabym spłukana.
Zawsze mówię, że poza Manteraną jest tylko chaos.
Zmiana otoczenia bardzo mi pomogła.
Tak?
Dużo się nauczyłam,
spotkałam znajomych, których nie widziałam od czasów studiów…
i korzystałam z Madrytu ile tylko się dało.
To prawda, że można imprezować 365 dni, codziennie w innym miejscu?
Hej…
Nie mam pojęcia. Wolę kilka piw po południu.
Powiedz mi coś.
Jedziesz do Madrytu studiować, czy imprezować?
Lucia chce studiować na uniwersytecie w Madrycie.
Na wszystko jest czas.
Nie.
Jeśli tata cię usłyszy…
A propos, gdzie Miguel?
SPÓŁDZIELNIA ECORANA
Gotowe. Musimy tylko to wszystko sprzedać.
Podniósłbym ceny.
Które dokładnie?
Wszystkie.
Jesteśmy zbyt ostrożni.
Mamy wysokiej jakości produkty, a wyższa cena podniesie ich wartość.
Skoro tak uważasz…
Myślę, że jesteś wspaniałym inżynierem
i nie zdajesz sobie nawet sprawy, jak dobre są twoje produkty.
Dziękuję.
Za komplement i za to, że pomagasz nam przy tym projekcie.
Nie. Uratowałaś mi życie.
Nie zapominaj, że wyjechałem z El Acebuche i byłem bezrobotny.
Razem z moją siostrą, marketingowcem, tworzymy dobrą drużynę.
- Najlepszą. - Tak.
- Cześć. - Hej!
No proszę!
Siostro, spójrz!
- Czy to jest to, o czym myślę? - Tak.
Opakowania i etykiety są idealne!
Bardzo mi się podobają.
Moją ten delikatesowy sznyt, którego szukałyśmy.
Są wspaniałe.
Może podniesiemy ceny?
Co do…
- O co chodzi? - O nic.
Przeliczę wszystko i dam wam znać, ale myślę, że możemy to zrobić.
Gratuluję, siostro!
Tobie też, Miguel. Wykonałeś ogromną pracę.
Wzajemnie. Bez ciebie nie byłoby to możliwe.
Czego jeszcze brakuje?
Pozwolenia z Departamentu Zdrowia. Dziś będzie inspektor.
Nie martw się, zajmiemy się tym. Za dwa dni wychodzisz za mąż.
Myślę, że wszystko mam pod kontrolą.
- Chcę tu być, kiedy przyjdzie. - Jak wolisz.
Pójdę po szampana.
Uczcimy fakt, że nasza spółdzielnia, Ecorana,
otwiera swoje podwoje!
Nie słyszałam, że wchodzisz.
O to chodziło.
Pani Bezgłośna… dzień dobry.
Nie taki dobry. Nie cierpię budzić się rano i nie widzieć cię obok.
Umierałam z głodu.
Zostaw. Nowa dziewczyna posprząta.
Lubię to robić.
Nie przeszkadza ci, że gotowałam?
Nie wygłupiaj się.
Mówiłam ci już, że to twój dom.
Albo będzie twój, jeśli zechcesz.
Dzień dobry.
Cześć.
Wcześnie przyszedłeś.
Musimy omówić parę spraw.
- I tak muszę już iść. - Tak szybko?
Zostań na lunch. Później popracuję z Tomásem.
Nie. Spotykam się z córkami. Muszę zobaczyć suknię Gracii.
- Tomás. - Laura.
No i?
Pilar dostała już zapłatę, którą uzgodniliśmy.
Nadal jest u krewnych nad morzem?
Daleko od Manterany i blisko więzienia,
gdzie jej mąż oczekuje na proces. Tak.
A co u niego?
Nic nowego. Zaprzecza zarzutom, ale nie wspomniał o walizce.
Upiera się,
że zabójca podrzucił komórkę do jego auta, żeby go wrobić.
Ważne, żebyśmy nie zostali w to zamieszani.
Żeby Jiménez nie wplątał nas
w zatrucie zbiornika.
Nie zrobi tego.
Woli trzymać nas od tego z daleka.
Ale jest inny problem.
Ecorana.
Na jakim są etapie?
Brakuje im tylko pozwolenia od Departamentu Zdrowia,
ale dziś po południu przychodzi inspektor.
Prześwietliłem go.
Nie wiem jeszcze, jaki jest jego słaby punkt, ale każdy jakiś ma.
Co masz na myśli?
Znajdę sposób, żeby zatrzymać działalność spółdzielni.
Mam w nosie, co robią Miguel i Molinowie.
Myślałem, że po tym, co się stało,
wolałabyś, żeby upadli.
Nie wspominając, że są twoją konkurencją.
Rób, co uważasz, ale trzymaj mnie od tego z daleka.
A jeśli chcesz zadrzeć z Miguelem, nie używaj mnie jako wymówki.
Wygląda na tobie lepiej niż na mnie.
- Tak uważasz? - Tak.
Jestem taka podekscytowana, że wychodzę za mąż w twojej sukni.
Dziękuję ci bardzo.
Będziesz najpiękniejszą panną młodą w całej historii Manterany.
Co to za mina?
Nie wiem. Trochę się boję.
No tak.
Ale jestem szczęśliwa.
Masz mieszane uczucia.
Ale już przez to przechodziłaś.
Wiesz, jak to jest.
Tak, ale z Antónem było inaczej. Pięknie,
ale was tam nie było. Tym razem będzie wyjątkowo.
To prawda.
Tak się cieszę, że mogę z tobą być w tym dniu.
Będzie bardzo wyjątkowo.
Wyglądasz w niej wspaniale.
- Naprawdę? - Tak.
Jest idealna.
Mamo.
Tak sobie myślałam.
Może poprosisz Pacę, żeby z tobą przyszła?
Po tym wszystkim, co ci zrobiła? Co by pomyślał twój ojciec?
Nie. To twój dzień.
Tylko ty masz być w centrum uwagi.
Będzie jeszcze czas, żeby wszystko załagodzić.
Dobrze, ale zawsze możesz zmienić zdanie.
Dziękuję.
Cześć, mamo.
- Jak się masz, kochanie? - A jedzenie?
Zamówiłam sushi z twojej ulubionej restauracji w San Luis.
Zwolniłaś nową dziewczynę.
Była okropna.
Gotowała gorzej niż ja, a to jest sztuka.
Poza tym była bezczelna.
Ile miałaś kandydatek w ostatnich paru miesiącach?
Siedem?
To nie moja wina, że sektor usług tak się pogorszył.
Może musisz zaakceptować, że nie znajdziesz drugiej Pilar.
Czyli gospodyni, której mąż nie jest zabójcą?
Zostawmy ten temat.
Co to jest?
Byłaś w aptece?
Tak. Potrzebowałam rzeczy do apteczki.
- A to? - Kupiłam też coś dla ciebie.
To te, które wybrałaś z katalogu internetowego.
Bardzo ci dziękuję.
Pomyślałam, jak wspaniale wyglądałaby w nich Laura
w dniu ślubu.
Chciałabym, żebyście mogły pójść razem,
jako para.
Może cię jeszcze poprosi.
Jeśli tak, odmówię.
Nie mam tam czego szukać.
Nakryjmy do stołu.
Sushi niedługo przyjedzie.
Chodź.
Spójrz na te piękności.
I jak?
Bardzo…
Są ładne, ale niezbyt wygodne. Mogłam zamówić większy rozmiar.
Nie szkodzi. Wymienię je.
Zadzwonię teraz i zamówię rozmiar większe.
Dziękuję.
Nie ma za co.
Miguel, przestraszyłeś mnie.
Przepraszam, nie chciałem.
Jesteś…
Co tu robisz?
Dzwonił inspektor. Nie może dziś przyjść. Dopiero w przyszłym tygodniu.
Nie szkodzi.
Długo czekaliśmy. Możemy poczekać dłużej.
Oczywiście.
Chciałem ci dać znać. Będziesz miała więcej czasu na przygotowania.
Chociaż widzę, że wszystko masz pod kontrolą.
Tak. Dziękuję.
Mogłeś zadzwonić.
I tak muszę porozmawiać z Palomą. Mamy pewne kwestie do omówienia.
Jest na dole.
Co?
Paloma. Jest na dole.
Dobrze…
Do zobaczenia.
Pyszne.
Paca, agencja przysłała kolejną dziewczynę.
Jest tutaj.
Mam nadzieję, że ta nie będzie całkiem bezużyteczna.
Mogę cię przeprosić?
Idź. Sprzątnę ze stołu.
- Tylko na nią nie warcz. - Bez powodu nie będę.
Biedna dziewczyna.
Mam nadzieję, że zostanie dłużej niż inne,
co nie powinno być trudne.
Wiesz, że twoja matka ma charakterek.
Dość trudny.
Myślałam, że przy partnerce złagodnieje,
bo zmieni ją miłość.
Ale widzę , że jednak nie.
Skoro o tym mówisz, byłoby wspaniale, gdybyś częściej wpadała do El Acebuche,
żeby się z nią zobaczyć.
Przychodzę na lunch raz w tygodniu.
A rozmawiamy prawie codziennie. Czemu to mówisz?
Nie zrozum mnie źle. Martwię się, że…
jeśli cię tu nie będzie,
ktoś może próbować ją wykorzystać.
Kto? Zostałeś tylko ty i Laura.
O co chodzi, Tomás?
- Co jest z Laurą? - Cóż,
- może mi się tylko wydaje, ale…
nikt nie ma na Pacę takiego wpływu, nawet ty.
To zrozumiałe.
Są zakochane i szczęśliwe, prawda?
Zauważyłeś coś dziwnego?
Widzę, że twoja matka całkiem się zmienia, kiedy ona jest obok.
Nie wiem, co ta kobieta robi,
ale kiedy jest z nią, nie poznaję Paki.
Jakby stawała się jej marionetką.
Naprawdę?
Mówię tylko,
że powinniśmy być czujni.
To wszystko.
Dziękuję.
Zaczekaj.
Chwileczkę. Zaraz wrócę.
Nie możesz zrobić sobie przerwy?
Nawet, żeby przymierzyć ślubny garnitur?
Burmistrz nie ma przerw.
Jesteście dla siebie stworzeni.
Gracia zarządza Las Sabinas,
spółdzielnią i firmą konsultingową.
- Para pracoholików. - Co mogę zrobić?
Po prostu trochę zwolnij.
Przy tym tempie nie pojedziecie nawet w podróż poślubną.
Oczywiście, że pojedziemy.
Czekamy na lato. Będziemy mieli więcej czasu
na snucie planów.
Dobrze.
Dość pogawędek.
Jak wyglądam?
Oszałamiająco.
Gracia spadnie z krzesła, kiedy cię zobaczy. Prawda?
Tak, wyglądasz świetnie.
Dziękuję, Miguel.
Rany, nie wierzę, że żenię się z miłością mojego życia.
Zasłużyłeś na to.
Ale nie zasłużyłem na taką matkę jak ty.
Bez twojej pomocy, nie dalibyśmy rady zorganizować wesela.
Nie gadaj głupot.
Robię to z radością.
A co z twoją przemową?
Ostrzegam, że chcę najlepszą przemowę w historii.
Możesz na to liczyć. Jest prawie gotowa.
Dziękuję za pasek, Tano. Jest bardzo fajny.
I marynarkę.
Przynajmniej będę wyglądać spoko.
Nie ma sprawy. Dzięki, że przyjęliście mnie do rodziny.
Zrobiłeś nam przysługę.
Teraz nie musimy się wyprowadzać. Mieliśmy dość.
To prawda. Szkoda by było wyjeżdżać.
Wszyscy zaczęli się dogadywać.
Obiecuję, że zrobię co mogę, żeby pomóc wam zostać.
Obiecaj jedną ostatnią rzecz.
Że zawsze będziesz opiekował się mamą i mocno ją kochał.
Tak. Nigdy nie widzieliśmy jej tak spokojnej i szczęśliwej.
Niech tak będzie zawsze.
To duża odpowiedzialność.
Tak. Postaram się…
uczynić ją tak szczęśliwą, jak ona mnie. Obiecuję.
Dajmy im prezenty.
- Chodźmy. - Tak.
Oddychaj.
Dobrze. Jeszcze raz, powoli.
Bardzo dobrze.
Wciąż jesteś silny jak dąb.
Tak? Cóż…
Miło przyjść na kontrolę i usłyszeć same dobre rzeczy.
Chociaż musisz trochę przystopować.
- Stres nikomu nie służy. - Ale jestem spokojny.
Wesele córki na pewno zaburzyło twoją rutynę.
I znając cię, na pewno codziennie ciężko pracujesz.
Nieprawda. Nie wolno mi nic robić. Laura i moje córki
wszystkim się zajmują i patrzą na mnie podejrzliwie.
Dekoruję tylko ogród na przyjęcie.
Robisz więcej niż to.
Usuwasz się z drogi.
Ostatnie, czego nam trzeba, to kolejna opinia.
Gryzą rękę, która ich karmi. W każdym razie…
ubiorę się i pójdę do domu nic nie robić.
Bardzo dobrze.
Dlaczego Trini nie przyszła?
Myślałam, że miałyście mieć inspekcję.
Właśnie. Miałyśmy.
Miguel był u nas i powiedział, że jest odwołana.
Inspektor przyjdzie dopiero w następnym tygodniu.
Miguel przyszedł do Las Sabinas?
Tak. Powiedzieć nam to osobiście.
Rozmawialiśmy też o innych sprawach.
Czy to tu niestrudzenie walczy się z przestępczością?
Cholera! Brakowało mi twoich głupich żartów.
Kochasz je w głębi serca.
Tak. Świetnie wyglądasz.
Ta przerwa zdziałała cuda.
Cieszę się.
A propos, kiedy planujesz wrócić?
Bez presji.
Myślałam o… następnym tygodniu, jeśli ci to pasuje.
Może przydałoby ci się trochę czasu na aklimatyzację?
Proszę, nie zostawiaj mnie na pastwę rodziny.
Cieszę się na powrót do pracy.
Muszą być szczęśliwi, że wróciłaś.
Trochę za bardzo.
Nie bądź taką zrzędą. Tęskniliśmy za tobą. To zrozumiałe.
Tak. A tutaj?
Tęskniliście za mną?
Tu? Skądże.
Wszystko szło jak po maśle.
Od czterech miesięcy nikt nie kwestionował mojego autorytetu.
Ale nuda.
Przyznaj.
Tak.
Żarty na bok. Tak na poważnie,
co sądzisz o powrocie po weselu kuzyna?
Kiedy wyleczysz kaca.
W końcu nie jesteś już dzieckiem.
Co jest? Nie chcesz iść?
Nie.
Wspaniale, że ich wszystkich zobaczę
i będziemy świętować. Cieszę się z powodu Tano.
Ale…
Álex.
Dużo o nim myślę. Nic nie poradzę.
Nie musisz.
To ciągle świeża sprawa.
Nie żebym ciągle płakała,
ale ślub przywołuje dużo wspomnień.
Nie mogę przestać myśleć, jak wyglądałoby moje życie, gdyby…
Chodź do mnie.
Dziękuję, że mnie słuchasz, Pablo.
Nie mogę o tym porozmawiać z rodziną.
Wystarczająco wycierpieli.
Nie.
To ty wycierpiałaś najwięcej.
I jestem tu zawsze, kiedy będziesz mnie potrzebować.
Wiesz o tym.
Och, Manu…
Cześć.
Cześć.
Jesteś na czas.
Mówiłeś, że to coś ważnego.
Nie wiem, po co mnie tu wezwałeś.
Chciałem ci to przeczytać.
Co to jest?
Przemowa, która napisałem na twój ślub.
Chciałem zapytać, co myślisz.
Nie lepiej, żebym usłyszała to w dniu ślubu?
Po prostu posłuchaj.
Proszę.
„Gracio i Tano…
poprosiliście, żebym wygłosił przemowę na waszym weselu
i postawiliście mnie w trudnej sytuacji.
Nie mogłem sobie przypomnieć, kiedy ostatnio pisałem coś o miłości…
prosto z serca.
Wtedy przyszła mi na myśl pani Isabel z naszego liceum
i wypracowanie o sonecie Lope de Vegi.
Pamiętam, jakby to było wczoraj.
Napisałem, że zakochanie to poczucie bycia wszystkim
i niczym.
Wszystkim, kiedy jesteś z nią,
i niczym, kiedy jest daleko.
Kiedy naprawdę kogoś kochasz,
boli cię całe ciało.
Patrzenie w jej oczy,
trzymanie jej dłoni, całowanie jej ust…
to jedyne, co koi ten ból.
Jedyne, o czym myślisz dniami i nocami”.
Nie wiem, o co chodzi, ale wystarczy.
Nie skończyłem.
Nieważne. Nie chcę tego więcej słuchać.
Rozumiem.
To nie jest przemowa, Miguel.
Tak.
To tylko głupie słowa zamroczonego nastolatka.
Naiwnego dzieciaka, który myślał, że znalazł miłość życia.
Któremu wydawało się, że każdemu przeznaczona jest jedna osoba.
I że miał to szczęście, że znalazł ją w tak młodym wieku.
Kiedy miał przed sobą całe życie.
Całe życie, by kochać ją, tak jak kochał ją wtedy.
Tak jak kocham teraz.
Nie rób tego.
Nie mogłem o tobie zapomnieć.
Ani wtedy, gdy wyjechałaś, ani gdy wróciłaś i mnie odrzuciłaś.
Kocham cię z całego serca.
Kocham twoje oczy,
twoje usta,
twoje dłonie, kiedy do mnie mówisz, twój głos, gdy wymawiasz moje imię…
Nienawidzę cię.
Nienawidzę.
- Kocham cię. - Nienawidzę cię.
Kocham cię.
Kocham cię.
Nie.
Przestań.
Co my robimy?
Nie znowu.
- Gracia! - Nie.
Takie są opcje.
To jedyne krawaty, jakie mam.
Nie podobają ci się?
Nie wiem, który powinnam spalić jako pierwszy.
Bardzo dobrze. Pójdę bez krawata.
- Dziękuję. - Nie ma sprawy.
Rozwiązaliśmy problem krawata,
- więc wracam do pracy. - Okej.
Do zobaczenia.
Pa, Trini!
Pa!
Posłuchaj.
Nie były tanie. Poza tym nie są znowu takie brzydkie.
Co jest? Czemu tak patrzysz? Co zrobiłem?
Nic złego. Przynajmniej raz.
Jestem szczęśliwa, że ustatkowałeś się
z tak dojrzałą i ładną dziewczyną jak Paloma.
Sam w to nie wierzę. Byłem chodzącą katastrofą.
Bardzo ją lubię.
Nie chcę, żeby to zabrzmiało tandetnie, ale… straciłem dla niej głowę.
To widać.
Nie wstydź się tego.
Kto wie? Mówią, że jeden ślub pociąga za sobą drugi.
Richi… zwolnij.
Pewne sprawy potrzebują czasu.
Zgadnij, co piekę.
Szarlotkę.
Tak!
Powinnam włożyć długie czy krótkie kolczyki? Co myślisz?
Cały ranek chodzisz z głową w chmurach.
Przepraszam. Ciągle myślę o pracy.
Tomás!
- Dzień dobry, gołąbeczki. - Cześć.
Co słychać, Miguel? Jak spółdzielnia?
Dobrze.
W porządku. Kochanie,
widzimy się później.
- Pa. - Dziękuję.
Masz ochotę na kawę?
Chętnie, ale jestem spóźniona.
Nie chcę być wścibska,
ale widzę, że twoja relacja z Miguelem nie uległa poprawie.
Niestety. Myślę, że bardziej z jego winy niż z mojej.
Rozumiem. Myślałam, że coś się zmieni,
kiedy przestaniecie razem pracować, ale wygląda na to, że nie.
O co chodzi? Stało się coś, o czym nie wiem?
Wydaje mi się, że chociaż Jiménez jest w więzieniu,
wciąż myśli, że jesteśmy z Pacą winni tego, co się stało.
Uważa, że coś ukrywamy.
I kto to mówi…
Co masz na myśli?
Nic.
To było głupie. Zignoruj mnie.
Za dużo gadam.
Tomás, co się dzieje?
Sugerujesz, że Miguel coś ukrywa?
Zwykle nie wtykam nosa w cudze sprawy
i myślałem, że będzie z tobą szczery, ale nie powiedział ci, prawda?
O czym? Powiedz.
Przechodziłem wczoraj obok spółdzielni i widziałem, jak Miguel i Gracia wychodzą…
Naprawdę nie chcę ci tego mówić, ale wygląda na to, że oni…
No wiesz.
Dużo lepiej.
Tak.
Dziękuję, mamo. Ocaliłaś mnie od tortur.
- Nie zdejmuj ich, muszą się rozchodzić. - Tak.
Chciałabym włożyć je na ceremonię, a potem zmienić na klapki.
To coś złego?
Nie mogę uwierzyć.
Wychodzisz za Tano Larreę.
Wiem.
To cudowne. Wciąż przyzwyczajam się do tej myśli.
Prawdziwej miłości nie trzeba tłumaczyć.
Czujesz ją i to wystarczy.
Zgadzam się, ale…
Zawsze myślałam, że człowiek może przeżyć tylko jedną prawdziwą miłość.
- Rozumiem. - Tylko jedną.
I to mi ciążyło, kiedy wyszłam za Antóna.
Byliśmy bardzo szczęśliwi, ale czułam…
że czegoś brakuje.
Z drugiej strony, Tano
uświadomił mi, że ewoluujemy i zmienia się sposób, w jaki kochamy.
I że są ludzie, których musimy zostawić za sobą.
Pojawiają się inni i znowu można pójść do ołtarza.
Serce jest mądre. Regeneruje się.
Uwielbiałam waszego ojca,
a teraz jestem z Pacą.
A ty? Czy Richi jest kandydatem na prawdziwą miłość?
Boże…
Wygląda na to, że dobrze się rozumiecie.
Pomału.
Dopiero się poznajemy.
Cześć.
Cześć.
Co to za pudełko?
To prezent dla Laury.
Ma urodziny?
Kupiłam te kolczyki, żeby włożyła je na wesele.
Pokaż.
Piękne!
Będziecie najfajniejszą parą.
Oprócz państwa młodych.
Powiedziałam coś nie tak?
Nie. Po prostu…
Nie idę na wesele. Nie zostałam zaproszona.
Co?
Ale…
jesteście parą, prawda?
Odwieczna wojna między Utrerami a Molinami
wciąż jest żywa.
Nie będę pić.
Z nerwów nie zmrużę dziś oka.
Jak tak dalej pójdzie, 15-go będę miał ogromne worki pod oczami.
Ty też nie wyglądasz najlepiej.
- Nie? - Nie.
Masz problemy ze snem?
Tak. Ciągle myślę o pracy.
Spójrz, kto idzie. Cześć, szwagierko.
- Hej. - Jak leci?
Cześć, kochanie.
Nie miałaś dziś wizyt domowych?
Tak, ale w przerwie przyszłam na kawę.
Możesz wypić moją. Nie tknąłem jej.
Dzięki.
Zmartwiłeś mnie tą sprawą ze spółdzielnią, o której mówiłeś rano.
Opowiesz mi o tym?
To twój brat.
Ufacie sobie, prawda?
To pewnie ta sama sprawa, o której mówiłeś mi wcześniej.
Wizyta inspektora się nie powiodła?
W ogóle się nie odbyła. Wystawił nas.
Ciebie i Gracię?
Tak.
Czekaliśmy na niego 20 minut, aż w końcu zadzwonił
i powiedział, że nie przyjdzie. Bardzo nieprofesjonalnie.
Tak to wygląda.
Tak czy inaczej muszę lecieć. Mam mnóstwo pracy.
Do zobaczenia, Tano. Pa, kochanie.
Esther.
Mam wrażenie, że…
Może to dlatego, że nie spałem za dobrze,
ale dziwnie się zachowujecie.
Dziwnie? Dlaczego?
Daj spokój, znamy się od dziecka.
Przerażasz mnie.
Nie chcę cię zranić, Tano.
Mnie?
To ma związek ze mną?
Jeśli tak, mam prawo wiedzieć, prawda?
Miguel właśnie nas okłamał.
Wiedział, że spotkanie z inspektorem zostało odwołane.
Dobrze. Ale dlaczego miałby nas okłamać?
Żeby usprawiedliwić to, co wydarzyło się wczoraj w spółdzielni
między nim a Gracią.
Chcesz powiedzieć, że…
Jak mógł mi to zrobić?
Zostawiłam dla niego moją matkę.
Za dwa dni bierzesz ślub.
To niemożliwe. Musi być jakieś wytłumaczenie.
Cześć, Gracia.
Cześć.
Masz chwilę?
Tak. Pozwól mi tylko dokończyć tę listę piosenek.
Skończyłam.
Chcę mieć jakąś kontrolę nad muzyką graną na moim weselu.
Jasne. Świetny pomysł.
Weselni DJ-e są zwykle okropni.
Zgadzam się.
Co mogę dla ciebie zrobić?
- Bukiet. - Bukiet?
Bukiet panny młodej?
Tak. Ten.
Nie jestem pewien, czy to wciąż tradycja,
ale gdybyś mogła go rzucić tak,
żeby wylądował w rękach Palomy,
dyskretnie…
Myślisz o niej poważnie, co?
Tak.
Bardzo ją lubię.
Nie wiem, dlaczego miałbym udawać, że nie.
Nigdy nie byłem z taką kobietą jak ona, i nie miałbym nic przeciwko…
żeby zrobić ten „wielki krok”.
Cóż… nie potrafię celować, ale postaram się.
Świetnie. Dziękuję.
Pójdę do pracy.
Puść, proszę, trap. Do twerkowania jest najlepszy.
Cześć, kochanie.
Cześć, tato.
Tato?
Ja…
Wiem, że ślub miał być nieformalny
i że to staromodne, ale…
może zaprowadziłbyś mnie do ołtarza?
Nie mogliśmy tego zrobić na moim pierwszym ślubie. Pomyślałam…
Oczywiście jeśli tego chcesz.
Nie tylko chcę…
ale będę najszczęśliwszym człowiekiem na świecie.
Dziękuję.
Mówiłam ci dziś, że cię kocham?
Nie teraz, Lauro.
Co?
Nie teraz.
Chcę tylko, żeby wszystko było dobrze.
Ale nie jest.
A wiesz dlaczego?
Bo nie ma równowagi.
Ciągle gram w tym związku drugie skrzypce.
To nieprawda.
Tak się czuję.
Wstydzisz się mnie.
Jak możesz tak myśleć?
A co mam myśleć? Minęły miesiące,
a my wciąż ukrywamy się jak kryminalistki.
Nawet nie chcę rozmawiać o weselu.
Pomówię z Gracią.
Po co?
Powiem jej, że przyjdziemy razem.
- Naprawdę? - Tak.
Chcę się pochwalić kolczykami i moją dziewczyną.
Zgodziłam się, bo nie chciałam, żeby poczuł się źle.
Dziś rano miałam poczucie, że on chce czegoś innego niż ty.
Tak. A ta sprawa z bukietem…
wydaje mi się trochę dziecinna.
Chyba powinnam to przemyśleć.
Serio?
Czuję się przy nim swobodnie.
Dobrze się bawię, śmieję… Ale od tego do poważnego związku…
Nie widzę tego.
A on tak.
On to widzi.
Ja widzę, że muszę przeprowadzić niekomfortową rozmowę.
Najlepiej będzie, jeśli rzucę bukiet jak najdalej od ciebie.
Proszę, w przeciwnym kierunku.
To mama.
Mamo?
Tak, mów. Jestem z Palomą.
Tak. Rozumiem.
Oczywiście.
Nie. Mówiłam, że to twoja decyzja i nie zmieniłam zdania.
Nie martw się. Dodam jeszcze jedno nakrycie.
Jestem pewna.
Dobrze.
Tak. Nie ma problemu. Całuję.
Pa.
Powiedz, że to nie to, o czym myślę.
Paca przyjdzie na moje wesele.
Na miłość boską, Gracia!
Co miałam zrobić? To dla mamy.
Ale tata przeżyje piekło.
Wiem. Teraz…
moja kolej na niekomfortową rozmowę.
Dzień dobry.
- Cześć. - Jak się macie?
- Hej. - Zrobiłaś listę piosenek?
Nie zostawię jej w twoich rękach.
Przykro mi. To wspaniała lista.
Świetnie, ale ja wybiorę piosenkę do pierwszego tańca.
Państwo młodzi świrują i się kłócą.
- Ja odpadam. - Co jest?
- Masz alergię? - Pa.
Idź sobie.
- Jak idzie? - Dobrze.
Nie ufasz mi?
Oczywiście, że ufam.
Jak poszło z inspektorem? Nic mi nie mówiłaś.
Nie przyszedł.
Rozumiem.
Co się stało?
Nie wiem. Czekałam w spółdzielni z Miguelem,
kiedy zadzwonił i odwołał spotkanie. Będzie w przyszłym tygodniu.
Wszystko w porządku?
Tak.
Poza tym że…
nie możemy się pobrać.
Co?
Zdradziłaś mnie.
Okłamałaś.
Z moim własnym bratem!
Nigdy ci nie wybaczę.
Słyszysz? Nigdy!
Dobrze się czujesz?
Tak. Ostatnio źle sypiam. Nie wiem dlaczego.
Napisy: Katarzyna Orkan-Łęcka
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.