Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Laura nie chce ze mną mieszkać.
POPRZEDNIO
Tak się cieszę, że tu jesteś.
Obiecaj, że już nigdy się nie rozdzielimy.
Myślałam o naszym ostatnim spotkaniu.
Kiedy jest miłość, nic nie może pójść źle.
Zabiłaś go! Zabiłaś Álexa!
Nie żyją.
Obiecuję, że zapłacą za swoje zbrodnie.
Nie mogę dłużej mieszkać w El Acebuche, ani z nią pracować.
Podjęłaś bardzo złe decyzje, więc wyprowadzamy się z Miguelem.
To dużo pieniędzy. Wystarczy, by wyjechać daleko stąd.
Jiménez nie przyszedł dziś do pracy.
Nic nie powiedział. Nie odbiera telefonu.
Dlaczego telefon Óscara Egei
był w twoim bagażniku?
Mamy wystarczająco dowodów, by postawić Guillermo Jiménezowi
zarzut zabójstwa Óscara i Álexa Egeów.
POWRÓT DO LAS SABINAS
Mój kochany.
Co się stało?
Nie! Mój kochany…
Najdroższy!
Álex!
Álex, kochanie. Kto ci to zrobił? Álex?
Álex!
Kochanie.
Álex.
Nie odchodź, proszę.
Wszystko w porządku?
Kochanie…
Núñez przyszedł z wieściami.
To dobre wiadomości.
Jiménez stanie jutro przed sędzią
z dwoma zarzutami morderstwa.
Óscara…
i Áleksa.
Słyszałaś, Manu?
Tak.
Jak to się stało?
Aresztowałem go wczoraj,
kiedy próbował uciec ze swoją żoną.
Przeszukując jego samochód, znalazłem komórkę Óscara.
Była kompletnie zmiażdżona.
Zawsze wiedziałam,
że ktokolwiek to zrobił, musiał mieć związek z Pacą.
Álex też to wiedział.
- Tak. - I…
Ale na razie
możemy udowodnić tylko winę Jiméneza.
Nie mamy żadnych dowodów na udział Paki albo Tomása.
Właściwie, Tomás pomógł nam podczas aresztowania.
Naprawdę?
Wiem. To…
dziwne.
A co wiemy o Pilar?
Wygląda na to, że możemy postawić jej jedynie zarzut
poplecznictwa, a nie współudziału w morderstwie.
Wydaje mi się,
że Jiménez działał sam.
Nadal obserwowałabym Pacę.
Manipuluje całym miasteczkiem.
Álex miał takie przeczucie i…
Tak. Masz absolutną rację.
Ale nie martw się.
Teraz wszystko jest w rękach sędziny. Zobaczymy, co postanowi.
Odpoczywaj i nabieraj sił.
Tak zrobię.
Ale informuj mnie o wszystkim.
Co tu robisz?
Zaczynam pracę?
Daj spokój, Tomás.
Naprawdę myślisz, że nadal będziesz moim prawnikiem?
Popełniasz błąd.
Wciąż mnie potrzebujesz.
Tak. Każdego ranka powtarzam sobie, że potrzebuję zdrajcy w swoim życiu.
Pracujemy razem od dawna.
Wyjdź. Miej trochę godności.
Posłuchaj.
Pilar i Jiménez są w areszcie. Mogą narobić ci kłopotów.
Trudno mi uwierzyć, że Jiménez zabił Óscara i jego brata,
ale jeśli to zrobił, na co wskazują dowody,
jak myślisz, ile czasu minie, zanim nas wrobi?
Wiesz, że jesteś w niebezpieczeństwie.
Ale… mogę cię uratować.
Odzyskałbym wtedy twoje zaufanie?
Mój nowy prawnik zajmie się tą dwójką.
Nie ufasz mi, ale zaufałaś komuś innemu?
Powiesz mu o wszystkim, co robisz?
Serio?
Jak chcesz mnie uratować?
Przekonam ich, że muszą zaprzeczyć wszelkim oskarżeniom.
Również temu, że wydaliśmy jakiekolwiek polecenia.
Ale nie jesteś ich adwokatem.
To nie będzie proste, ale Jiménez nie ma już pieniędzy.
Może wybierać jedynie między adwokatem z urzędu
albo Linaresem.
Kto to taki?
Jeden z moich kolegów. Zapłacę mu
i będzie nas o wszystkim informował.
To nie jest najlepszy plan.
Nie, ale jedyny, jaki mamy.
Poza tym jeśli ja się tym nie zajmę, to kto?
Miguel?
Tylko ja ci zostałem.
Tomás! Przepraszam, że zawracam ci głowę, ale martwię się aresztowaniem Jiméneza.
Nie zwrócą się z Pilar przeciwko mojej matce, prawda?
Bez obaw.
Poza tym sam się tym zajmę.
Dziękuję. Co za ulga.
Nie chcę, żeby cierpiała jeszcze bardziej.
Przemyślałaś to?
Twoja matka cię teraz potrzebuje.
Nie wyjeżdżam do Nowej Zelandii. Będę tu, gdyby mnie potrzebowała.
Oczywiście. Wybacz, że pytam.
Wiesz, że twoja mama nie ma nic wspólnego z tym, co się stało.
Dlaczego się wyprowadzasz?
Bo nie dogaduje się z Miguelem.
Nie mam wyboru.
Czyli tego nie chcesz.
Chcę tego, co najlepsze dla mojego małżeństwa.
Oczywiście.
Rozumiem. Wiesz, że tu jestem, gdybyś czegoś potrzebowała.
Dziękuję.
Gdybym był żonaty,
nie pozwoliłbym żonie wybierać między jej matką a mną.
Myślisz, że to wina Miguela?
A nie?
Od wielu lat podejmuję decyzje samodzielnie.
Ale doceniam twoją opinię.
I wiesz, co zrobiłem? Zadzwoniłem do nauczycielki i nakłamałem.
Dzieciak przechodził trudne chwile
i czułem, że muszę coś dla niego zrobić.
Już nigdy więcej nie opuścił lekcji.
Nawet raz.
Lucas jest szczęściarzem, że ma takiego dziadka.
Straciłam tak wiele z życia moich wnuków.
Ja też, ale wygląda na to, że ostatnio szczęście się do mnie uśmiecha
i nadrabiam stracony czas.
Też możesz to zrobić.
Teraz, kiedy tu jesteś.
Tak.
Możesz odebrać.
To nic takiego. Mam jakieś sprawy do załatwienia w San Luis.
Nie musisz się tłumaczyć.
Nie chcę wtrącać się w twoje sprawy.
- Mogę wejść? - Co do diabła?
Od kiedy musisz prosić o pozwolenie, żeby wejść?
Chodź. Przedstawię cię.
To Wilson. Don Wilson.
Cześć. Jak się masz?
- Dużo o tobie słyszałem. - A ja o tobie.
Podobno opiekowałeś się Emilio podczas jego rekonwalescencji.
To nic takiego.
Akurat.
Właściwie, przyszedłem go trochę pomęczyć.
Zrobimy kilka ćwiczeń?
Nie. Ja będę ćwiczył, a ty patrzył.
On to nazywa ćwiczeniami, ale to tortury. Jest jak Torquemada.
I tak zawsze robisz tylko połowę.
- No tak. - Już.
Przywitam się z Palomą, a ty przygotuj się psychicznie.
Dobrze.
Muszę iść.
Już wychodzisz?
Niedługo wrócę.
Cześć, Wilson!
Właśnie szedłem się z tobą zobaczyć.
- Jak się masz? - Dobrze.
Mieliśmy się spotkać i porozmawiać, ale nie wyszło.
Teraz też nie mogę. Muszę iść do pracy.
Jasne. Innym razem?
Chętnie. Do zobaczenia.
Pa.
Niech cię szlag.
Masz czelność się tu pokazywać po tym, co stało się z Jiménezem?
Nie chcę na swojej ziemi kogoś, kto wszystko niszczy.
Nie obchodzi mnie, co mówisz. I tak powiem ci to, po co przyszłam.
Powinieneś wiedzieć.
Będę mogła żyć w spokoju i niczego nie ukrywać.
Nie chcę tego słyszeć.
- Kilka dni temu… - Nie chcę niczego wiedzieć.
- …zaczęłam się spotykać… - Nie słyszałaś? Wynoś się!
Możesz udawać, że to się nie wydarzyło, ale Laura wybrała mnie.
Jest we mnie zakochana.
Zawsze była i zawsze będzie.
Dlatego wolała upozorować swoją śmierć niż uciec z tobą?
Mam nadzieję, że teraz kocha cię bardziej niż 20 lat temu.
Zachowaj dla siebie swój sarkazm.
- Ona mnie kocha. Zaakceptuj to. - Więc dlaczego mieszka ze mną?
Nie mieszka z tobą.
Jest tu ze względu na córki.
Ja też jestem częścią rodziny.
Musisz to zaakceptować, więc zostaw mnie w spokoju.
Nie wierzę, że nie przejmujesz się tym, że jesteśmy razem.
Za dobrze cię znam.
Ciebie i twoją dumę.
Czego do diabła chcesz?
Powiedziałaś, co chciałaś powiedzieć.
Po co tu stoisz, skoro jestem taki okropny?
No tak.
Zawsze byłaś jędzą i miałaś we wszystkim jakiś cel.
Zwłaszcza kiedy rzekomo wygrywałaś.
Chcesz, żebym wyrzucił Laurę
i żeby wprowadziła się do ciebie.
Mam zrobić dokładnie to samo, co 20 lat temu, kiedy nakryłem was razem.
Ale nie zrobię tego.
Będziesz mieszkał z nią pod jednym dachem, wiedząc, że wybrała mnie?
To dla ciebie zbyt upokarzające.
Właśnie dlatego, że z nią mieszkam, mogę coś zmienić.
I sprawić, że znowu cię pokocha?
Czemu nie?
Gdyby kochała ciebie, nie potrzebowałabyś, żebym ją wyrzucał z domu.
Przejrzałem cię.
Umierasz ze strachu.
Masz na jej punkcie obsesję
i boisz się, że cię zostawi.
Może mieszkać w twoim domu, a nawet spać w twoim łóżku,
ale zawsze będzie marzyć o mnie!
Tylko o mnie!
Cześć.
- Hej. - Tu jesteś.
Zapisz sobie, że za tydzień masz spotkanie u notariusza.
U notariusza?
- W sprawie założenia spółdzielni. - No tak.
Przepraszam, myślałam o czymś innym. To wspaniale, prawda?
Tak. Musimy zacząć myśleć o pracownikach,
strukturze organizacyjnej…
Twoja siostra wszystko już przemyślała.
Mam nawet listę stanowisk,
- które musimy obsadzić. - Nie tracisz czasu.
- Możesz mi ją przesłać? - Jasne.
Ale martwi mnie kwestia zarządu.
Nikt nie chce tego prowadzić. Wszyscy pracują wyłącznie na swojej ziemi.
Może my się tym zajmiemy?
Może.
Co jest z Richim?
Nic. Po prostu się o niego martwię.
Jest załamany z powodu Álexa i Jiméneza.
To zrozumiałe. Był jego przyjacielem.
Tak.
Ale…
odkryłam, że jest bardziej delikatny
i wrażliwy, niż myślałam.
Podoba ci się Richi.
Tylko się przyjaźnimy.
„Odkryłam, że jest bardziej delikatny i wrażliwy”.
Tonem, który mówi: „Bardzo go lubię”.
Jest słodki i mnie rozśmiesza.
- No tak. - Co o nim myślisz?
Jako o kim? Przyjacielu? Pracowniku?
Kochanku?
- Po trochu wszystkiego. - Okej.
Nie wiem. Powinnaś zrobić to, co podpowiada ci serce.
Jeśli dobrze się z nim bawisz, czemu nie?
Z iloma mężczyznami byłaś od swojego powrotu?
- Z żadnym. - Właśnie. I nie chodzi o czas?
Nie wiem.
Pracuje dla nas. Nie chcę komplikować sprawy.
A jeśli coś pójdzie nie tak?
To nie będzie koniec świata.
Nie możesz czegoś unikać ze strachu, że pójdzie źle.
Mam rację?
Nigdy nie sądziłam, że tak się ułożą sprawy z Tano.
Podjęłam ryzyko
i było warto.
- Podoba ci się. - Przestań.
Widzę.
Skończyłam swoje sprawy w San Luis.
Co się stało?
Nic.
Kiedy na mnie nie patrzysz, wiem, że nie mówisz prawdy.
Co się dzieje?
Była tu Paca i powiedziała mi, że…
jesteście razem.
Jak mogła to zrobić?
A więc to prawda.
Miałam ci to powiedzieć sama.
Przysięgam, że nie chciałam cię zranić.
Tak. Lata temu też nie chciałaś mnie zranić,
a teraz robisz to samo.
To nie to samo.
Teraz nie jesteśmy razem.
Ale moglibyśmy.
Nie sądzę, żebym miał urojenia,
a odnoszę wrażenie, że coś do mnie czujesz.
Oczywiście, że tak. Jak mogłabym nie czuć?
Jesteś ojcem moich córek.
I byłem twoim mężem.
Przez lata byliśmy w sobie szaleńczo zakochani.
I nie jest to przenośnia. Szalałem za tobą.
A ty za mną.
Rozumiem, że nie mamy już po 20 lat
i uczucia w naszym wieku są inne, ale właśnie z tego powodu
i tego, jak traktujesz mnie od swojego powrotu,
czuję, że to, co było między nami, nie umarło
i możemy to odzyskać.
- Emilio… - Nie myślałaś o tym?
Naprawdę?
Powiedz mi coś, Lauro.
- Bawiłaś się mną? - Nie.
Uwierz, że…
chciałam, żeby wszystko było jasne od samego początku.
- Bawiłaś się mną. - Nie.
Wzbudziłaś we mnie nadzieję i nie rozumiem dlaczego.
Czemu każesz mi przez to przechodzić?
Aż tak mnie nienawidzisz?
Nie nienawidzę cię.
Przysięgam, że nie chciałam cię zwodzić.
Jeśli mi nie wierzysz,
zabierz to. Nie mogę tego nosić.
Myślę, że mnie zwodziłaś.
Zakpiłaś sobie ze mnie.
Ale najgorsze jest to,
że znów znalazłaś się w rękach tej kobiety.
Żal mi cię.
Co się stało?
Twoja matka…
Nie mogę tu dłużej zostać.
Ale…
Tato!
Odpocznij.
Nie. Muszę się czymś zająć, żeby nie myśleć zbyt wiele.
To moja terapia. Podnosi mnie na duchu.
Są inne sposoby na oderwanie się od złych myśli.
Inne terapie, które nie wymagają przepracowywania się.
Coś sugerujesz? Randkę albo…?
Nie. Mówiłam, że chcę cię tylko… podnieść na duchu.
Robisz to. Ale udajesz.
- Wiesz, skąd wiem? - Skąd?
Bo wymyślasz strategie.
Jasne.
To nie będzie randka. Raczej… plan.
Plan?
Przydałby mi się plan. Co proponujesz?
Są fajne wyścigi motocyklowe.
Jeśli chcesz ze mną pójść.
Cholewcia. Wyścigi motocyklowe.
To rzeczywiście nie może być randka, bo nie brzmi romantycznie.
Jeśli nie chcesz ze mną iść,
zostań tu i pracuj. Pójdę sama.
Żartuję. Oczywiście, że chcę.
Poza tym wiem, że masz rację.
Zajęcie się czymś jest dobre, ale zabawa o wiele lepsza.
Zwłaszcza z tobą.
- Idziemy? - Tak.
Prosił, żebym zostawiła go w spokoju.
Zaczekam w aucie.
To prawda, co powiedział tata?
Kilka dni temu zdecydowałyśmy z Pacą, że damy sobie jeszcze jedną szansę.
Myślałam, że nasze uczucia wygasły, ale…
wróciły. Nie rozumiem tylko, dlaczego powiedziała o tym twojemu ojcu.
- Nie rozumiesz? - Nie.
W takim razie jej nie znasz.
Serio? Jak możesz? Paca?
Kocham ją. Tak.
Mam ci przypomnieć, co ta kobieta nam zrobiła?
Nie martw się. Więcej was nie skrzywdzi. Dopilnuję tego.
Nie mówię o przyszłości, tylko o przeszłości.
Paca zniszczyła nam życie, a ty jesteś z nią w związku?
Próbuje to naprawić.
Odsprzeda ci ziemię.
Jeden dobry uczynek nie robi z niej dobrego człowieka.
A teraz rozumiem, czemu to zrobiła.
Rozdmuchujesz sprawę.
Jesteśmy razem, ale nawet nie będziemy razem mieszkać.
Wiesz, że tata wciąż jest w tobie zakochany?
Wiem.
I nie masz pojęcia, jak bardzo to boli.
- Ale nic nie poradzę, że… - Nie proszę cię o to.
Po prostu z Pacą… nie będziesz szczęśliwa.
Nie możesz tego wiedzieć.
Tak czy siak jest to moja decyzja.
Nie, to błąd.
Ta kobieta kocha tylko siebie.
Nie rozumiem… jak mogłaś to zrobić.
- Gracia. - Nie chcę z tobą rozmawiać.
Mogę coś powiedzieć?
Nie musisz pytać.
Uważam, że nie powinnaś pozwalać Pace niszczyć twoją relację z mamą.
Zwłaszcza teraz, kiedy ją odzyskałaś.
- Nic nie poradzę. - Bo jesteś zła.
Ale w końcu to zaakceptujesz.
Jak Lucas mnie.
Ty nie jesteś Pacą.
Mam jedną czy dwie wady…
Podobało ci się czy nie?
Tak. Bardzo.
Niewiele widziałem, bo jechali strasznie szybko.
W telewizji widać całą drogę.
Widzę, że ci się podobało.
Tak.
Pięknie jest dzielić z tobą twoją drugą pasję.
Mam na myśli ziemię.
Oczywiście.
Często to robisz?
Co?
Zapraszasz facetów na randki.
Nie podobało ci się, że przejęłam inicjatywę?
Czyli przyznajesz, że to była randka.
Tak. Cieszę się, że mnie zaprosiłaś.
Nie uwierzysz,
ale zdarzyło mi się to po raz pierwszy.
Cóż…
zawsze musi być ten pierwszy raz.
Możemy zaczniemy tam, gdzie skończyliśmy ostatnio?
- Co robisz? - Czekam,
aż ktoś znowu nam przeszkodzi.
Chciałbyś, żebym nadal przejmowała inicjatywę?
Proszę.
W twoim czy w moim pokoju?
Ktoś jest w domu?
Nie ma nikogo.
To w twoim. Jest większy.
Naprawdę nic nie mogę zrobić, żebyś został?
Wszystko się zmieniło.
Co? Aresztowano Jiméneza?
Tak. To dowód, że jestem niewinna. Mówiłam prawdę.
Choć twoja kuzynka myślała inaczej.
Gdybyś nie zleciła zatrucia zbiornika,
Óscar i Álex nadal by żyli.
Oboje wiemy, że jesteś winna, nawet jeśli niebezpośrednio.
To oczywiste, że wszyscy wokół ciebie cierpią.
I będę chronił przed tobą Lucię, Esther i nasze przyszłe dzieci.
Kiedy pomogłam ci wyjść na prostą
i postarałam się, żeby nikt nie zbadał śmierci twojego ojca,
myślałeś inaczej.
Jesteś bardzo niewdzięczny.
Kryłaś mnie i mi pomogłaś, to prawda.
Ale już dawno się za to odwdzięczyłem.
Oddałem dla tej ziemi wszystko.
Możesz winić tylko siebie i swoją chciwość.
Powinnaś być zadowolona.
Może podjęłam ostatnio złe decyzje,
ale właśnie dlatego cię potrzebuję.
Jesteś najbardziej godnym zaufania człowiekiem, jakiego znam.
Obiecuję, że jeśli zostaniesz,
to ty będziesz zarządzał El Acebuche.
Powiedziałaś Emilio, że jesteśmy razem. Dlaczego?
Bo nie chcę, żebyśmy ukrywały nasz związek.
Wiesz, że chciałam to zrobić sama.
Wybacz mi. Przepraszam. Popełniłam błąd, ale…
Esther wyjeżdża. Z Miguelem i Lucią. Zostanę sama.
Będę cię potrzebowała bardziej niż kiedykolwiek.
Tylko dlatego?
Żeby nie czuć się samotną?
Potrzebuję cię, kochana.
Tak się tego nie robi.
Odpychasz ode mnie moje córki, bo twoja się wyprowadza.
A wiesz, co jest najgorsze?
Że odpychasz też mnie.
Nie mów tak.
Mówię to, bo tak czuję.
Nie odchodź.
Nie zostawiaj mnie, Laura!
Nie pogarszaj sprawy.
Masz ochotę na towarzystwo?
Twoje zawsze.
Smutno mi wyjeżdżać.
El Acebuche jest moim domem, ale…
jeszcze trudniej mi opuścić ciebie.
Kochanie, to moja wina.
Wszystko zrobiłam nie tak i teraz płacę za swoje błędy.
Powinnaś wyciągnąć z tego naukę.
Nie obchodzi mnie, co zrobiłaś.
Nie?
Pamiętam, że kiedy tu przyjechałam…
byłam bardzo przestraszona.
Ten dom wydawał się… zaczarowanym zamkiem.
Poza tym nie rozumiałam, dlaczego muszę opuścić mamę.
Wszystko było takie dziwne.
Ale pewnego dnia przyszłaś…
przyprowadziłaś mnie tu
i powiedziałaś, że gdy będę się czuła smutna albo samotna,
zawsze mogę przyjść do twojego gabinetu
i zrobić to.
Powiedziałaś, że ten pies zawsze będzie moim przyjacielem.
Od tamtej pory
zawsze tu przychodziłam, kiedy czułam się źle.
Wiedziałam, że jesteś moją babcią.
I nikt nie może tego zmienić.
Nigdy.
Dałabym ci strzelbę,
ale twój tata mi nie pozwolił.
Pies był jedynym, co mi zostało.
Będę cię odwiedzać.
Dobrze.
Idź po swoje rzeczy.
Nie każ im czekać.
Wilson. Jak się masz?
Dobrze, dzięki. A ty?
Nigdy nie czułem się lepiej.
- To świetnie. - Tak.
- Muszę… - Nie zapytasz dlaczego?
Dlaczego?
Byłem przybity z powodu Jiméneza i Óscara,
a Paloma zaprosiła mnie na randkę.
Powiedziała, że to plan, ale to była randka.
I było…
fantastycznie.
Znasz te noce, które mogłyby nigdy się nie kończyć?
Wyobrażałem sobie nas razem, ale nie sądziłem, że będzie tak cudownie.
Cieszę się.
Kiedyś ignorowałem wszystkie romantyczne playlisty,
a teraz mógłbym ich słuchać wszystkich naraz.
I nawet je rozumiem. Jakby… Przepraszam. Gadam bzdury.
Trzymam za was kciuki.
Bardzo się cieszę.
Też mam nadzieję, że się uda.
Nie szalałem tak za żadną kobietą.
Paloma jest cudowna w każdym aspekcie.
To prawda.
Chciałbym jeszcze pogadać, ale Don Emilio pewnie na mnie czeka.
Jasne.
Ja też muszę zrobić mnóstwo rzeczy, a chodzę z głową w chmurach.
W każdym razie…
Cześć.
Dlaczego nie jesz śniadania w środku?
Tutaj się lepiej oddycha.
Nie chciałeś widzieć mamy, prawda?
Mama wszystko mi powiedziała.
Bardzo miło z jej strony.
Tato…
Też na początku byłam zła.
Ale później pomyślałam, że musimy szanować czyjeś uczucia.
A co z moimi uczuciami?
Nikt ich nie uszanuje?
Przepraszam. Nie chciałem.
W porządku. Szanujemy cię, tato.
Dlatego chcemy wiedzieć, co zamierzasz zrobić.
Z tym, że wasza matka tu mieszka?
Tak.
Pierwsze, co przyszło mi na myśl, to że muszę wyjechać.
Proszę, nie.
Miałbym mieszkać tu z nią po wszystkim, co się stało?
Złamała mi serce wiele lat temu, ale teraz jestem innym człowiekiem.
Moja duma nie jest aż tak wielka, jak sądzi Paca.
Mogę zaakceptować, że kobieta mnie nie kocha, nawet jeśli to Laura.
Ale nie mógłbym zaakceptować
życia z dala od was i moich wnuków.
Nie ma mowy.
Mama też chce być z nami.
Prawda jest taka…
że chcemy, abyśmy mieszkali tu wszyscy razem,
w naszym domu.
Wiem, że na początku będzie trudno,
ale jeśli wszyscy podejmiemy wysiłek, może się udać.
Co powiesz?
Wy jesteście najważniejsze.
Straciliśmy wystarczająco czasu.
A więc… zróbmy to.
Teraz pozwólcie mi dokończyć śniadanie. Wystarczy.
Dzień dobry, kochanie.
Co chciałabyś na śniadanie?
Kawę.
Już robię.
Wcześnie dziś wstałaś.
To dobrze.
Jesteś gotowa zmierzyć się z tym dniem.
To duży krok.
Jesteśmy z ciebie bardzo dumne. Prawda, Nati?
Tak.
Nie mogłam leżeć bezczynnie w łóżku.
Oczywiście. Im bardziej jesteś aktywna, tym lepiej.
Musimy stawiać czoło przeciwnościom.
Nie możemy im pozwolić się pokonać.
I uwierz mi, kochanie, wiem to z doświadczenia.
Przepraszam, zaraz wrócę.
Nie słuchaj ciotki.
Nie powinnaś ignorować bólu. Musisz się z nim zmierzyć.
Ja również wiem to z doświadczenia. Też straciłam miłość życia.
Gdybym słuchała rad siostry, wciąż żyłabym z traumą.
Mam pokój w sercu, bo myślałam o twoim tacie tyle, ile chciałam.
Zapamiętałam go, opłakałam i pożegnałam się z nim.
Pożegnałaś? Po śmierci?
Oczywiście.
Nawet z nim tańczyłam. Wolnego, którego tak lubił.
Twoja mina mówi: „Moja mama i jej dziwactwa”. Ale kochanie,
ty też przez to przejdziesz. A kiedy to się stanie,
poczujesz, że wszystko jest w porządku.
Pozbędziesz się bólu.
I zrozumiesz, że rady twojej ciotki są bezużyteczne.
- Co mnie ominęło? - Nic.
Mówiłyśmy, że bar powinien być zwrócony na wschód.
Żeby był przepływ energii.
Tak. Zaraz go przestawię.
A więc… nadeszła ta chwila.
Twoje klucze.
Zrobimy tak, jak mówiłyśmy, dobrze?
Też oddasz mi swoje klucze?
Bardzo mi przykro, że do tego doszło.
Mnie też.
Będziemy się widywać codziennie.
To nie takie dziwne, że się wyprowadzamy.
Dzieci wyfruwają z gniazda. Takie jest życie.
Mieszkaliśmy tu zbyt długo.
Nie martwię się waszą wyprowadzką, tylko tym, że to się dzieje teraz.
Przechodzę bardzo trudne chwile. Nie masz pojęcia, jak to jest.
Obiecuję, że będę cię wspierać, gdy będziesz mnie potrzebować.
To nieprawda. Już stanęłaś po stronie Miguela.
Nigdy nie sądziłam, że to zrobisz.
Jesteś moją córką.
Naprawdę myślisz, że mnie to nie boli?
Ty i Miguel jesteście najważniejszymi ludźmi w moim życiu.
W głębi serca wiedziałaś, że do tego dojdzie.
Kiedy zmusiłaś Miguela do rozstania z Gracią,
wiedziałaś, że moja miłość do niego jest ważniejsza niż wszystko.
Proszę, nie proś mnie, żebym się temu sprzeciwiła, bo…
zawsze wybiorę jego.
Przepraszam.
Lauro… potrzebuję, żebyś do mnie przyszła.
Co zrobiłaś? Co to jest?
Nic. To nie to, co myślisz. Przecięłam się szkłem.
Boże…
Esther wyjechała. Bardzo mi przykro z powodu tego, co ci zrobiłam.
- I co zrobiłam im. - Nie martw się.
Chciałam zrobić to inaczej, ale przynajmniej
nie będzie więcej kłamstw i sekretów.
- Nie. - Koniec z tym.
Oni nie wrócą.
Wrócą. Z upływem czasu o wszystkim zapomną.
Jestem podła. Zostanę całkiem sama.
Nie jesteś sama.
Sam jest ten, kto mieszka w cudzym domu,
tęskni za głosami dzieci i nie może z nimi być.
Kto chce przytulić ukochaną osobę
i nie może tego zrobić przez 20 lat. Nie jesteś sama.
Musisz być wdzięczna za to, co masz. Masz mnie.
Mamy siebie nawzajem.
Nie płacz, kochana.
Nie chcę cię ranić.
Moja ukochana…
Álex.
Mieliśmy w końcu być razem…
ale nie było nam dane pojechać do tego hoteliku.
Nie mogłam cię przytulić,
pieścić, całować…
pokazać ci, jak bardzo cię kocham.
Zrobiłaś to, kochana.
Też chciałem z tobą być…
i pieszcząc cię, mówić ci, jak bardzo cię kocham.
Ale choć zabrano nam te chwile, wiem…
że oddałaś mi swoje serce,
tak jak ja oddałem ci swoje.
Jak mam bez ciebie żyć?
Zrobisz to.
Możesz. I musisz.
Nie chcę.
Zrób to dla mnie, proszę.
Kochaj, ufaj, przytulaj i całuj.
Zawsze będę w twojej pamięci kochając cię.
Będąc szczęśliwym, widząc znów twoją radość.
I patrząc, jak znowu stajesz się sobą. Moją Manuelą.
Moją szczęśliwą, zdeterminowaną dziewczyną.
Niestrudzoną przyjaciółką.
Wierną towarzyszką.
Obiecaj mi, że tak się stanie.
Obiecaj mi, proszę.
I pozwól mi odejść.
Żyj życiem pełnym miłości i szczęścia.
Proszę.
Obiecuję.
Napisy: Katarzyna Orkan-Łęcka
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.