Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Zobaczyłam Lucasa i nie mogłam.
- Kochanie… - To wszystko twoja wina.
Nie używałeś kondomów? Zniszczyłeś mi życie.
POPRZEDNIO
Trini, lubisz mojego tatę?
Co? To głupie.
- On wie? - Nie.
Nie miałam odwagi. Może kiedyś.
I dziękuję za uświadomienie mi,
że muszę zapomnieć o przeszłości, bo dziś jestem kimś innym.
Nic nie stoi nam na przeszkodzie.
Nie chodzi tylko o Gracię, ale też o twoją mamę.
- Gdyby nie ja… - To co?
Nie miałaby wypadku?
Wyrzuciłem ją z domu.
A gdybyś tego nie zrobił, myślisz, że by została?
Ani ciebie, ani Laury.
Nie zapomnę.
Nigdy was nie zapomnę.
Przepraszam.
Mama?
POWRÓT DO LAS SABINAS
Ale… to naprawdę ty?
Mówiłam zawsze, że nasze dłonie wyglądają tak samo, ale…
myliłam się.
Twoje są ładniejsze.
Ale jak to możliwe?
Co…
Gdzie byłaś przez cały ten czas?
Przyjechałam do Las Sabinas, bo znałam tylko ten adres.
Nie wiedziałam, czy sprzedaliście dom,
czy opuściliście Manteranę…
Paloma i ja wyjechałyśmy, ale kilka miesięcy temu wróciłyśmy.
A wasz ojciec?
Tata ciągle tu mieszka. Razem z nami.
I z dwójką moich dzieci.
Jestem babcią?
Tak.
Dwójki. Lucasa i Julii.
Muszą być tak piękni, jak ich mama.
Jak ich babcia.
Pewnie masz mi mnóstwo do opowiedzenia.
Ja mam. Wam wszystkim.
Zadzwonię… Zaczekaj.
- Paloma nie uwierzy. - Ach, Paloma…
Jest wyłączony.
Wszystko dobrze?
Tak.
Na pewno?
Tak. Miałam nadzieję, że was tu znajdę.
Ale powrót do domu,
spotkanie z tobą, informacja, że wszyscy tu mieszkacie…
Nie mogę w to uwierzyć.
Moja kochana.
Powiedz tacie i siostrze,
że nie mogę się doczekać, aż ich zobaczę.
Ale czemu? Nie wejdziesz?
Nie teraz. Jestem zmęczona. Przyjdę jutro.
W takim razie zapisz mi swój numer telefonu.
Zadzwonię, żebyś miała mój.
Gdzie się zatrzymasz?
W San Luis. W hotelu.
W mieście.
- Nie możesz na chwilę zostać? - Nie.
Jutro. Przyjdę jutro.
Moja piękna córka.
Byłaś śliczna już jako dziecko.
Ale wyrosłaś na piękną kobietę.
W środku i na zewnątrz.
Moja miłość. Moje życie.
- Cicho, obudzisz ich. - Nie, jestem ninją.
Jeśli położymy się teraz spać, zostanie nam na pewno
jakieś pół godziny do budzika.
Nie idę spać. Nie ma mowy.
- Zapowiada się ciekawy dzień. - Tak.
Praca po zarwanej nocy.
Było warto.
Zgadzam się.
Świetnie się bawiłam.
- Musimy wrócić do tego baru. - Którego?
Byliśmy chyba w pięciu.
- Mówię o barze karaoke. - Nie.
Chyba nie dałem z siebie wszystkiego podczas mojego występu.
Jasne. Musieli ci wyrywać mikrofon z ręki.
Ale wstyd…
- Nigdy tam nie wrócę. - Wrócisz.
- Jesteśmy to winni fanom. - Racja.
Dokładnie tego potrzebowałam po przygodach z tatą.
Wiesz co?
Óscar kochał ten bar.
Serio?
Gdziekolwiek teraz jest, na pewno cieszy się, że tam poszliśmy.
Gdyby teraz tu był,
pewnie by mnie zachęcał.
Do czego?
- Dzień dobry. - Dzień dobry.
- Obudziliśmy cię? - W ogóle nie spałam.
Dzwoniłam do ciebie od wczorajszego popołudnia.
Tak. Chyba…
po filmie zapomniałam włączyć telefon.
- Wszystko w porządku? Jak tata? - Wszyscy mają się dobrze.
- Świetnie. - Tylko…
muszę ci coś powiedzieć.
Okej.
Pójdę wziąć prysznic i biorę się do pracy.
- Do zobaczenia. - Na razie.
Chodzi o mamę.
Co takiego?
O co chodzi, Gracia?
Wróciła.
Nie rozumiem. Co masz na myśli?
Była tu wczoraj. Rozmawiałam z nią.
Dobrze się czujesz?
Ona żyje.
Mama żyje.
Spieszysz się?
Tak. Chcę pojechać po Lucasa i Gracię.
Zeznajemy dziś w sądzie w sprawie porwania.
Oczywiście. Zapomniałam o tym.
Mam nadzieję, że zamkniemy tę sprawę i Lucas będzie mógł ruszyć do przodu.
Idę do siebie.
Nie masz szkoły?
Idę na drugą lekcję.
Pójdę odrobić zadanie.
Też już pójdę. Muszę dokończyć budżety pracowników.
Na razie, Paca.
Syn wiąże ludzi na zawsze.
Ale to nie znaczy, że Gracia i Miguel
będą się spotykać częściej niż teraz,
czyli dość rzadko.
Wiem. Nie mam nic przeciwko, że spędza czas z synem.
Wręcz przeciwnie.
Ale ciągle mam to uczucie w żołądku.
Wiem, że z nią będzie.
Gracia zadała mi dużo cierpienia.
Ta kobieta jest przeszłością.
Miguel wie, że jego przyszłością jesteś ty.
Wkrótce będziecie mieli dziecko.
A wtedy poświęci się swojej prawdziwej rodzinie. Zobaczysz.
Gracia, to nie jest ona.
To ona.
Skąd wiesz?
A skąd wiem, że to ty siedzisz przede mną?
To nie to samo.
Nie widziałaś mamy od 20 lat.
Paloma, to ona.
I jest taka piękna.
Starsza, ale… ma tę samą twarz.
Jesteście takie podobne.
Dlaczego pozwoliłaś jej odejść bez wyjaśnienia?
Powiedziała, że wszystko nam wytłumaczy. Wróci dzisiaj.
A jeśli znowu zniknie?
Po co miałaby wracać, a potem znikać?
Poza tym dała mi swój numer telefonu.
Chodzi o to, że…
Dlaczego pozwoliłaś jej odejść bez wyjaśnienia
po tym, jak udawała martwą?
Nie czuła się dobrze.
Było dużo emocji.
Ale powiedziała, że wróci dziś i wszystko wyjaśni.
Co na to tata?
Jeszcze mu nie mówiłam.
Nie czuje się dobrze. Jest…
Dzień dobry, tato.
Dzień dobry.
Jak spałeś?
Gorzej niż w więzieniu.
Spróbuję jeszcze się zdrzemnąć.
Idę do szkoły.
Jak leci, Lucas? Jesteś gotowy?
Na co?
Byliśmy umówieni?
Tak. Mamy zeznawać przed sędzią.
Mamo, Miguel tu jest.
Jakim sędzią? Nikt mi nie mówił, że mam iść do sądu.
Cześć.
Dlaczego nie mówiłaś, że mam zeznawać?
Przepraszam.
Zamierzałam powiedzieć ci wczoraj i zapomniałam.
- Jak mogłaś zapomnieć? - Przepraszam. Martwiłam się o dziadka
i wyleciało mi z głowy.
- Ale jeszcze zdążymy, prawda? - Tak, jeśli wyjedziemy natychmiast.
- Dzięki Bogu. - Od jak dawna wiedziałaś?
Dlaczego nic nie powiedziałaś?
Pomyśleliśmy z Miguelem, że lepiej zaczekać,
żebyś się nie denerwował.
Dobrze, że przyszedł. Inaczej…
- Co, gdybym nie zeznawał? - Nie myśl o tym teraz.
Wezmę torebkę i jedziemy.
Nie martw się, to tylko kilka pytań.
Wszystko będzie dobrze.
Kochanie.
Masz chwilę?
Tak.
Jak długo będziesz traktować tatę w ten sposób?
Nie wiem. Aż mi przejdzie.
Spokojnie, to nie ma związku z tobą.
A jednak ma.
Po pierwsze, mieszkamy w tym domu razem.
Jesteśmy rodziną.
Po drugie, kocham was oboje i boli mnie to, co widzę.
Usiądź ze mną.
Mówiłam ci o moim tacie?
Był człowiekiem z zasadami. Surowy, stanowczy, kochał dyscyplinę.
Innymi słowy, straszny drań.
Jezu.
Wszystko musiało być tak, jak on chciał.
Łącznie ze mną.
Twój tata taki nie jest, prawda?
To byłaby ostatnia kropla.
Zatem powinnaś się cieszyć.
To tak nie działa.
Oczywiście, że nie.
Bo chociaż twój tata nie jest tyranem
ani popaprańcem, jak mój,
jest słaby.
Należy do pokolenia, które chce kompensować sobie
brak miłości w dzieciństwie nadmierną kontrolą.
A potem dzieją się różne rzeczy i nie możesz poradzić sobie z frustracją.
Stajesz się kapryśna i marudna.
Za taką mnie uważasz?
Oczywiście, że nie.
To, co stało się z Lucasem, było okropne.
Ale dlaczego winisz za to tatę?
Powiem ci.
Bo kocha cię tak bardzo,
że weźmie na siebie całą winę, bylebyś nie cierpiała.
A ta sytuacja nie jest niczyją winą.
Myślę, że jego.
Ktoś bardzo mądry powiedział:
„W obliczu problemów inteligentni ludzie szukają rozwiązania.
Ignoranci natomiast szukają winnego”.
Zawsze miałam cię za inteligentną dziewczynę.
- Muszę iść do szkoły. - Zaczekaj, nie skończyłam.
Chociaż teraz tego nie dostrzegasz,
jesteś szczęściarą.
Serio? Po wszystkim, co mi się przytrafiło?
Tak uważasz?
Tak.
Ta sprawa z Lucasem jest okropna, ale…
musisz żyć dalej.
Łatwo powiedzieć.
Wiem, że potrafisz.
Widziałam, że jesteś silna.
Jak było z tym dzieciakiem i filmikiem?
- Nico. - Właśnie.
Myślałaś, że twoje życie się skończyło, że już nigdy nie wrócisz do szkoły.
Ale byłaś odważna i przezwyciężyłaś to.
To jest o wiele gorsze.
Bo myślisz, że straciłaś miłość życia.
A to nieprawda.
Co ty o tym wiesz?
Wiem, bo straciłam swoją. Umarła.
Śmierć, Lucio.
To jedyne, czego nie można naprawić.
Im szybciej się tego nauczysz,
tym lepiej.
Będziesz mogła się pozbierać i być gotowa.
Bo życie nie zadaje jednego ciosu, ale wiele.
A czasami uderza bardzo mocno.
Nie wiem, czy dobrze zrobiłam, posyłając go do szkoły.
Był bardzo wzburzony.
Powrót do codziennych obowiązków dobrze mu zrobi.
Dla sędziego to było jasne.
Tak. Nie zadawał wielu pytań.
Za to adwokat Álvareza…
Próbował go zdenerwować.
Przez chwilę myślałem, że nie wydusi z siebie słowa, ale poradził sobie.
A nawet się nie przygotował.
To mądry i silny chłopak.
Wiedziałam, że sobie poradzi.
„Wiedziałaś”. Ale jak mogłaś zapomnieć?
Przestań o tym myśleć.
- Ważne, że się udało. - Na pewno nie dzięki tobie.
Mogłeś zadzwonić, żeby mi przypomnieć.
Proponowałem, że mu powiem.
Ale stwierdziłaś, że to zrobisz, kiedy uznasz to za stosowne.
Nigdy nie wtrącałem się w sprawach Lucasa.
Ale może powinienem.
Bo widzę, że nie jest twoim priorytetem.
Byłam mamą na pełen etat przez 17 lat.
Bo chciałaś.
Może trudno ci to sobie wyobrazić, ale też mam swoje życie.
I wiele problemów poza dziećmi.
Nie mogłaś poświęcić Lucasowi pięciu minut,
ale z Tano spędziłaś całe popołudnie.
Serio?
Czyli o to chodzi?
Skończyłem.
Dobrze.
Do łazienki też za mną pójdziesz?
Nikt mnie tak nigdy nie kontrolował, nawet na posterunku.
Możesz tam wrócić. Na co czekasz?
Nie wygłupiaj się.
Lepiej się przyzwyczajaj,
bo będę cię doglądać, aż w pełni wyzdrowiejesz.
Nie oszukasz mnie z jedzeniem, jak wczoraj.
- Moja córka ci powiedziała? - Oczywiście.
Nie wstyd ci?
Ukrywać jedzenie jak dziecko? Może mięso było twarde?
Nie zachowywałbym się jak dziecko, gdybyś mnie tak nie traktowała.
Zadowolona?
Mam otworzyć usta, żebyś sprawdziła, czy nic tam nie ma?
- Co chcesz na deser? - Nic. Najadłem się.
Nie ma mowy. Przynajmniej jakiś owoc.
Dobrze.
Zła dieta też nie rozwiąże moich problemów.
Ile razy to mówiłam? Ale nigdy nie słuchałeś.
Na szczęście niedługo przyjdzie Wilson. Potrafi zdziałać cuda.
Myślałem, że go nie lubisz.
Nie będę kłamać.
Z początku go nie lubiłam. Nie podobało mi się, jak cię traktował.
Ale teraz widzę, że się o ciebie troszczy. To najważniejsze.
Nie tylko on.
Dziękuję, Trini.
Wiem, że ciągle marudzę i narzekam,
i nigdy ci nie dziękuję.
Ale jesteś dla mnie bardzo ważna.
Ty dla mnie też.
Bardziej niż myślisz.
Wiesz, że już od dawna
nie czułam czegoś takiego?
Nie wiedziałem, że…
patrzysz na mnie w ten sposób.
I co ty na to?
Nie wiem, co powiedzieć.
Na przykład, co do mnie czujesz.
Kawa gotowa.
Wciąż nie mogę w to uwierzyć.
Nic dziwnego.
Gdybym nie widziała jej na własne oczy, też bym nie uwierzyła.
To pewnie nie ona.
Może ktoś jest do niej podobny
- i chce… - Kto zrobiłby coś takiego?
To była ona.
Rozpoznałam ją od razu.
Powiedziała coś, co mama zawsze mi mówiła.
Że nasze dłonie są piękne.
Chwila.
Jesteś pewna, że to nie był sen?
Sporo przeszłaś…
Wiadomość do ciebie też była snem? Widziałaś ją.
Tak.
- W takim razie powinna tu już być. - Jeszcze ma czas.
Zaczynasz mnie stresować. Usiądź.
Chciałabym powiedzieć, że czekałam na to całe życie, ale nie.
To nieprawda. Nie mogłam nawet o tym marzyć, bo mama umarła.
Teraz… nie wiem.
- To ona. - Spokojnie.
Kochanie.
Paloma.
Ale…
Ale…
Już dobrze. Jestem tu.
To… Nie wiem, czy…
Pochowaliśmy cię. To nie może…
To nie ja byłam w trumnie.
Upozorowałam swoją śmierć.
Co?
Nie…
Nie mogę.
Nie chcę.
Po prostu… Nie mogę.
- Nie potrafię. - Ale…
Paloma!
Hej.
Wszystko w porządku?
Jak może być w porządku?
Dlaczego uciekłaś?
Bo nie mogę tego udźwignąć.
Rozumiem.
Dla mamy to też nie było łatwe.
Poszła. Chyba było jej przykro.
Naprawdę się nią przejmujesz?
Ale o co chodzi? Nie rozumiem.
Czego nie rozumiesz?
Nie słyszałaś, co powiedziała? Upozorowała swoją śmierć.
I zachowuje się, jakby to było normalne.
Jak możesz nawet na nią patrzeć? Nie rozumiem.
- Nie wiemy, dlaczego to zrobiła. - Jakie to ma znaczenie?
Nie rozumiem, dlaczego nie jesteś tak zdruzgotana jak ja.
Nie pamiętasz, co przeżyłyśmy, kiedy zginęła?
Nie tylko straciłyśmy matkę będąc jeszcze dziećmi,
ale przez nią rozpadła się cała nasza rodzina.
A ona ma czelność tu przyjść i powiedzieć, że upozorowała swoją śmierć.
Temu całemu cierpieniu można było zapobiec.
Masz rację.
Ale dlatego musimy z nią porozmawiać.
Nie chcesz wiedzieć, co się stało, dlaczego to zrobiła?
Żadne wyjaśnienie nie może usprawiedliwić okłamania nas.
Nie mówiąc o tym, że zajęło jej 20 lat, żeby to wyjaśnić.
Dwadzieścia lat.
Dwadzieścia lat opłakiwania czegoś, co się nie wydarzyło.
Co robicie w moim ulubionym miejscu?
Jesteście…?
Co się stało?
Co to za smutne twarze?
- Chodzi o mamę. - Paloma, nie.
Ona żyje.
Wiem, kochanie. Też tak się czuję.
Widziałyśmy ją.
Oszukała nas.
Żyliśmy kłamstwem.
O czym ty mówisz?
Cześć.
Jak poszło w sądzie?
Dobrze.
Adwokat Álvareza próbował zdenerwować Lucasa,
ale mu się nie udało.
Wiesz, o czym wcześniej myślałam?
O sukience w groszki.
Miałaś osiem, dziewięć lat?
Tak. Babcia dała mi ją, żebym włożyła na święto miasteczka.
Ale zaczęło padać i zostaliśmy w domu.
- Pamiętasz? - Oczywiście, że tak.
Dostałaś strasznej histerii.
Nie można cię było uspokoić.
Musieliśmy pozwolić ci chodzić w tej sukience do szkoły cały tydzień.
Powiedziałam, że gdybyś mnie naprawdę kochał,
zrobiłbyś coś, żeby zatrzymać deszcz.
Wtedy wciąż wierzyłaś, że twój tata może zrobić wszystko.
Teraz wiem, że nie możesz.
Chociaż czasami wydaje się, że nadal w to wierzę.
Rozmawiałam wcześniej z Pacą.
Uświadomiłam sobie dwie rzeczy.
Że czasami nadal zachowuję się jak ta dziewczynka w sukience w groszki.
A ta druga rzecz?
Że nie jesteś dupkiem.
- Dziękuję. - Nie dziękuj mnie.
Czasami jesteś miękki.
Co masz na myśli?
Paca powiedziała, że jesteś słaby.
Pomyślałam, że „miękki” brzmi łagodniej.
Świetnie.
Chodzi o to, że jeśli ty jesteś miękki, to ja też.
A nie chcę być.
Chcę znajdować rozwiązania swoich problemów.
Nie chcę nikogo winić.
To piękne, Lucio.
To też rada Paki.
Mówi, że życie zada mi więcej niż jeden cios.
Ma rację. Życie nie jest proste. Dla nikogo.
A teraz, po sprawie z Lucasem…
wszystko sobie uświadomiłam.
Dla ciebie to też nie było proste.
I dlatego chciałam powiedzieć, od siebie, nie za radą Paki,
że dziękuję ci za twoją cierpliwość.
Dziękuję, że byłeś przy mnie,
mimo że traktowałam cię okropnie.
I…
I?
I że… kiedy życie zada ci cios,
będę przy tobie, żeby cię wspierać.
Mam nadzieję, że tak jak ty mnie.
Już to robisz.
- Kocham cię. - Ja ciebie też.
URZĄD MIASTA MANTERANY
Hej, co za niespodzianka.
Chciałem pojechać z wami do sądu, ale…
O co chodzi?
O kłótnię z Miguelem?
Nie. To nie to.
Chodzi o to, że…
- Powiedz. - Musimy porozmawiać.
Jasne. Mów. Siadaj.
- Możesz usiąść. - Dziękuję.
Jesteś pierwszą osobą spoza rodziny, która się o tym dowie.
O co chodzi?
O moją mamę.
To zabrzmi jak szaleństwo, ale przysięgam, że to prawda.
Co się dzieje?
Moja mama nie umarła.
Żyje. Jest w Manteranie.
Powiedziała nam, że upozorowała swoją śmierć,
i że wyjaśni więcej całej naszej trójce.
Paloma nie mogła tego udźwignąć.
Nie dziwię się. Mimo że to nie moja mama,
nie mieści mi się to w głowie.
Wiem.
Rozumiesz różnicę między świadomością, że nie żyje,
a tym, że cię porzuciła?
Sama nie wiem, czy dam radę jej wybaczyć.
To zależy od jej wyjaśnień.
Tak, ale Paloma ma rację.
Powinna była to wyjaśnić 20 lat temu.
Tego, co przez nią przeszłyśmy, nie da się naprawić.
Dlatego myślę, że musisz ją wysłuchać.
Wysłuchaj jej wyjaśnień.
Inaczej zawsze będziesz miała wątpliwości.
Masz rację. Ale to bardzo trudne.
Wiem. Spróbuj spojrzeć na to z drugiej strony.
Dostałaś dar od losu.
Nie tak dawno myślałaś, że twoja mama zmarła przez ciebie.
A teraz życie ci ją oddało. To niesamowite.
Tak.
Zawsze marzyłam, żeby ten wypadek nigdy się nie wydarzył.
Ale to nie to samo.
Bo upozorowała swoją śmierć. Bóg wie czemu.
Przez te wszystkie lata nie przejmowała się nami.
Nie wiesz tego.
- Cóż… - Posłuchaj.
Musisz zapomnieć o przeszłości i żyć swoim życiem.
Wierzę, że uda ci się spojrzeć w przyszłość.
Miej wiarę w życie. Uwierz w drugą szansę.
Powinnaś do niej zadzwonić i wysłuchać, co ma do powiedzenia.
A potem podjąć decyzję.
Mam nadzieję, że twoja siostra i ojciec zrobią to samo.
Dziękuję.
Szukałem cię.
Czego chcesz?
Podziękować.
Za rozmowę z Lucią.
Wszystko robię dla rodziny,
nawet jeśli nie zdajesz sobie z tego sprawy.
Rozumiem, że jestem jej częścią.
Ty i Lucia. Nie miej co do tego wątpliwości.
Jesteś mężem osoby, którą kocham najbardziej na świecie.
I, miejmy nadzieję, będziesz ojcem moich wnuków.
A ty ich babcią.
Nie będę typową babcią, jak pewnie możesz sobie wyobrazić.
Znam cię zbyt długo.
I wiem, że w ogóle nie jesteś typowa.
Bo nie lubię niejasności.
Ze mną wszystko jest albo czarne, albo białe.
Rodzina albo obcy.
Mam nadzieję, że ty masz tak samo.
Dzieci nie powinny już wrócić?
Spały w domu przyjaciół.
Obydwoje?
Chciałam, żebyśmy byli sami w trójkę.
Po co?
Poprosiłam mamę, żeby przyszła.
Co?
Chcę usłyszeć jej wyjaśnienia.
Myślisz, że porzucenie rodziny i udawanie martwej
może mieć jakiekolwiek wyjaśnienie?
Żadne nie przychodzi mi do głowy.
Ani mnie, ale chcę jej wysłuchać. Nie mamy nic do stracenia.
Nie wiem, czy mam ochotę jej słuchać po tym, jak…
A ja mam. I chcę wiedzieć, co się stało.
Jeśli nie chcesz przy tym być, możesz wyjść.
Powinnaś była przynajmniej nas zapytać.
Jeśli chcesz z nią porozmawiać, jedź do San Luis.
Tu jest jej dom.
Serio? Tak uważasz?
Przykro mi, ale jeśli wyjeżdżasz na 20 lat
i masz go w nosie, to nie jest.
To samo tyczy się rodziny.
Nie jesteśmy już jej córkami.
Przestańcie się kłócić.
Gracia, zadzwoń do niej i umówcie się gdzieś indziej.
Ale…
Cześć.
Emilio.
No więc?
Powiesz nam, gdzie byłaś przez te wszystkie lata?
W Bueanos Aires, w Argentynie.
Tam przyjęli mnie krewni,
którzy wyemigrowali wiele lat temu.
Dlaczego nie dałaś znaku życia?
Bo…
nie byłam sobą.
Nie mogłam.
Nie byłam gotowa.
Kiedy przyjechałam do Buenos Aires,
znalazłam się na dnie i przeszłam ciężką depresję.
Przebywałam długo w szpitalach psychiatrycznych.
Więcej czasu spędziłam w nich niż poza. To był trudny czas.
Ale dlaczego wyjechałaś?
Trudno to wyjaśnić, kochanie.
A wam nawet trudniej.
Tata mówi, że…
byłaś w związku z Pacą.
Tak.
Powiedziałem im, że was tu nakryłem.
I że pobiegłaś za Pacą kiedy wyrzuciłem cię z domu.
Tak. To prawda.
Miałam z Pacą sekretny romans.
Wiedziałam, że jeśli wam powiem, to zrujnuję wam życie.
Tobie też, bo cię zdradziłam.
Dlaczego to zrobiłaś? Byliśmy tacy szczęśliwi.
Nie wiem, Emilio. Kochałam cię.
Ale zakochałam się w kimś innym i…
wiedziałam, że jeśli ci powiem, bardzo cię zranię.
Was też. Gdybym wyjechała z wami i Pacą,
byłybyście z dala od domu i taty,
a gdybym została, nasze życie rodzinne byłoby kłamstwem.
Większym niż upozorowanie własnej śmierci?
Uważasz, że to szaleństwo. Też tak myślę.
Przeżyłam bardzo trudne chwile.
To wtedy zaczęłam mieć problemy ze zdrowiem psychicznym.
Myślałam, że…
jeśli umrę,
zbliżycie się do siebie i…
choć to będzie dla mnie straszne, wyświadczę wam przysługę
znikając z waszego życia.
Widziałem cię na drodze w worku na zwłoki i…
tej samej nocy zidentyfikowałem twoje ciało w kostnicy.
Byłaś martwa.
Jak do diabła to zrobiłaś?
Jak nas oszukałaś?
Nie chciałam nikogo oszukiwać.
Po prostu nie zginęłam w tym wypadku.
Cudem.
Koroner stwierdził moją śmierć pomyłkowo,
ponieważ byłam w tak głębokiej hipotermii,
że wyglądałam jak martwa.
Dlatego się pomylił.
Kiedy miał zaczynać sekcję zwłok,
odzyskałam przytomność.
Bardzo się zdenerwował.
Popełnił poważny błąd.
Był tego świadomy.
Kiedy się ocknęłam, nic nie rozumiałam.
Nie wiedziałam, co się dzieje.
Jedyne co pamiętam, to samochód zjeżdżający z drogi,
a potem leżałam tam, naga,
na zimnym metalowym stole,
w zimnym pokoju, z obcym mężczyzną, który się na mnie gapił.
Tylko jedna rzecz była dla mnie jasna.
Że żyłam.
Wolałabym być martwa, bo czułam się kompletnie zagubiona.
Złamałam ci serce i byłam tego świadoma.
A potem to się wydarzyło.
Zaczęłam mieć halucynacje,
w których zobaczyłam, że beze mnie będzie wam lepiej.
Poprosiłam więc koronera, żeby pomógł mi zniknąć.
Co dobrego miałoby z tego wyniknąć?
Nic. Spędziłam lata na terapii, próbując sobie na to odpowiedzieć.
Ale przez chwilę wydawało się, że ucieczka rozwiąże moje problemy.
Teraz zrozumiałam, że…
kiedy uciekasz, twoje problemy podążają za tobą.
Ale…
kto był w tej trumnie?
Tego nie wiem. Nie pytałam koronera.
Nie…
Nie wiem.
Byłyśmy tylko dziewczynkami.
- Tak. - Potrzebowałyśmy matki.
Wiem, i tak bardzo was przepraszam.
Uwierzcie, że…
Te wszystkie lata były dla mnie piekłem.
Oszczędziłam wam towarzyszenia mi w nim.
Chcesz, żebym ci dziękowała za porzucenie nas?
Nie, kochanie.
Jest mi bardzo przykro. Mogę tylko sobie wyobrazić ból, jaki ci zadałam.
Nie możesz.
Mam nadzieję, że pewnego dnia mi wybaczycie.
Albo przynajmniej zrozumiecie.
Nie wiem jak oni, ale ja nigdy ci nie wybaczę.
Nie wiesz, co przeżyliśmy po twojej śmierci.
Gdybyś wiedziała, nie śmiałabyś nas o to prosić.
- Powiedziała, że była chora. - Nie obchodzi mnie to.
Wiesz, że byłam w domu dziecka, bo tata miał depresję
i nie mógł się mną zająć?
Wiedziałaś o tym?
Nie. O niczym nie wiedziałam.
Przepraszam, kochanie.
Zniszczyłaś nam życie.
Nie zasłużyłam na wasze przebaczenie, więc…
Dziękuję, że mnie wysłuchaliście.
Pójdę już.
Czas na mnie.
Kto tam jest?
Halo?
Tomás?
Wynoś się z mojej posiadłości!
Słyszysz?
Mam broń.
Nie strzelaj, Paca, To ja.
Wyjdź stamtąd.
Laura?
Paca.
Napisy: Katarzyna Orkan-Łęcka
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.