All language subtitles for Regreso a Las Sabinas (2024) -E38

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian Download
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Myślałaś, że mama zmarła przez ciebie. To nie była twoja wina.

Nie potrafiłem przyznać, że była z Pacą i mnie zdradzała.

POPRZEDNIO

Nigdy ci nie wybaczę.

Zawsze będę wdzięczna za to, co dla mnie zrobiłaś.

Ale to jedyny powód, dla którego tu jesteś.

Czuję, że mam wobec ciebie dług.

Zawiodłem ją, zawiodłem Daniela,

a przede wszystkim swoje śluby.

Ciężko mi być z dala od ciebie.

- Tęskniłam za tobą. - Ja za tobą też.

Przekonał Doñę Pacę, że była dziewczyna Óscara,

cudzoziemka, zeznawała przeciwko niej.

Gracia jest kimś więcej niż przyjaciółką.

Jestem w niej zakochany.

- Pójdzie do więzienia? - Bardzo możliwe.

Ciało Óscara nosi ślady wielkiego okrucieństwa.

Nie. Uderzyłem go tym, co miałem pod ręką, żeby nie uciekł.

- Niesławną motyką. - Tak.

POWRÓT DO LAS SABINAS

Nie martw się. To tylko…

Wyjaśnię, co będziemy dziś robić.

Ja będę zadawać pytania, pan będzie odpowiadać.

Potem wysłuchamy prokuratora

i obrońcy. W porządku?

Zaczynajmy.

Powtórzę jeszcze raz.

Zobaczyłem, jak wlewa to paskudztwo… Przepraszam. Tę truciznę do zbiornika.

Podszedłem do niego. Biliśmy się.

Potem uderzyłem go motyką w samoobronie.

Co stało się później?

Nie pamiętam.

Wszystkie zarzuty prokuratora są prawdziwe.

Emilio Molina zaatakował Óscara Egeę. Tak.

Ale nie jest odpowiedzialny za jego śmierć.

Óscar mógł żyć po uderzeniu.

Odszedł od zbiornika i natknął się na drugiego napastnika,

który uderzył go kamieniem lub tępym narzędziem,

jak wskazuje autopsja i nowy raport,

powodując jego śmierć.

Po wszystkim ta osoba wrzuciła jego ciało do studni.

Ma pani dowód?

Proszę zobaczyć nowy raport kryminalistyczny.

Ciosy, które spowodowały śmierć Óscara,

zadane, jak początkowo sądzono, jednym z kamieni leżących przy studni,

nie mogły być wymierzone przez mojego klienta.

Napastnik był leworęczny.

A Don Emilio…

jest praworęczny.

Jak uważacie?

Czy biorąc pod uwagę nowe wyniki, mógł być tam drugi napastnik?

Tak.

Idą.

- Widzisz dziadka? - Nie.

Dziadek!

Cieszę się, że cię wypuścili.

W końcu nie zrobiłeś nic złego.

Chodź, tato. Musisz odpocząć.

Mój Boże. Zaledwie po dwóch dniach została z niego skóra i kości.

- Dramatyzujesz. - Chodź.

Nie obchodzi mnie, co mówisz, Emilio.

Idź do swojego pokoju. Przyniosę coś do jedzenia.

Dziadku.

Próbuję zrozumieć i zapomnieć o tym, co zrobiłeś.

Oczywiście.

Był drugi napastnik, który zaatakował Óscara Egeę.

Wygląda na to, że to on go zabił.

Ten drań Emilio ma szczęście.

Nie odpowie za morderstwo,

ale wciąż ciąży na nim zarzut napaści i utrudniania śledztwa.

Tomás, wypuścili go czy nie?

Będą mnie znowu przesłuchiwać?

Być może Straż Cywilna ponownie rozważy pierwotną hipotezę, więc…

nie możemy tego wykluczyć.

Musimy odnaleźć tę dziewczynę, Mirandę.

Jak idą poszukiwania?

Nie mieszka już w Australii.

Nie?

A gdzie?

Nie wiem.

Nie płacę ci za niewiedzę.

- Zatrudnij więcej detektywów… - Paca.

- …przekup, kogo trzeba. - Proszę cię.

- Wszystko, byle ją uciszyć. - Zaufaj mi.

Musimy zachować zimną krew.

A nikt nie jest w tym lepszy od ciebie.

Może ta Australijka ma coś wspólnego ze śmiercią Óscara

i dlatego bawi się z nami w chowanego.

Nie sądzę.

Ktoś zabił tego dzieciaka.

Pytanie kto i dlaczego.

Może to był zbieg okoliczności.

Nie sądzę. Nie ma takiej opcji.

Ktokolwiek to zrobił, był bardzo inteligentny.

Kto wie? Mogę być jego kolejnym kozłem ofiarnym.

- Wszystko w porządku, Álex? - Tak.

Słyszałaś już o Emilio?

Manterana jest mała, a wieści szybko się roznoszą.

Kiedy myślałem, że to już koniec, wróciliśmy do punktu wyjścia.

Dlaczego tak trudno ustalić, co stało się z moim bratem?

Nie rozpaczaj. Znajdą tego, kto to zrobił.

To zabawne, że to ty jesteś optymistką, a nie ja, ksiądz.

Księża nie mają monopolu na optymizm.

Cóż.

O co chodzi, Álex?

Odkąd pochowałem brata,

czuję gniew.

Pragnę zemsty. Nawet zwątpiłem, że mógłbym wybaczyć.

Rozumiem.

Te uczucia są normalne.

Tak, ale jestem księdzem.

Wszyscy wątpimy, prawda?

Czuję, że zawiodłem.

Próbuję nie mieć poczucia winy i się modlić, ale to na nic.

Nawet nie wiem, czy zasługuję, by ubierać się jak ksiądz.

Posłuchaj, ja…

nie jestem najlepszą z wiernych, ale…

uważam, że to, co czujesz,

przybliża cię do reszty ludzi.

To, że zastanawiasz się, czy wykonujesz dobrą pracę,

czyni cię dobrym księdzem.

Więc…

nie bądź dla siebie taki surowy.

Dziękuję. I wybacz mi.

Nie powinienem był ci tego mówić.

Ale już mi lepiej.

W porządku.

Muszę skupić się na znalezieniu zabójcy mojego brata.

Możliwe, że jest wśród nas, w Manteranie.

Wygląda na to, że to Óscar zatruł zbiornik w Las Sabinas.

Emilio twierdzi, że to ty kazałaś to zrobić.

Dzień dobry.

Chcę wiedzieć, czy to prawda.

Wplątali mnie w morderstwo,

a ja właśnie odkryłam, że ten koszmar się jeszcze nie skończył.

Powinieneś mieć więcej empatii.

Próbuję, ale ty mi tego nie ułatwiasz.

Nie miałam nic wspólnego ze zbiornikiem, ale ty wolisz wierzyć wariatowi.

Wiele można powiedzieć o Emilio, ale nie to, że jest wariatem.

Proszę cię…

Przyznał się do morderstwa, którego nie popełnił.

Jak byś to nazwał?

Daj spokój, to Molina. Jego słowa nic nie znaczą.

Powinieneś to wiedzieć lepiej niż inni.

Z własnego doświadczenia.

Serio?

Naprawdę masz tupet.

I to jaki.

Nie powiedziałaś mi o Lucasie,

kłamałaś mówiąc, że zabiłem swojego ojca,

ukrywałaś przed nami swoje życie, a teraz chcesz, żebym ci wierzył?

Daj spokój, Paca.

- Jak śmiesz tak do mnie mówić? - Znowu?

- To nie jest twoja sprawa. - Jest.

Mieszkam tu.

Ta sytuacja jest nie do zniesienia.

Kłócicie się cały dzień. Lucia wciąż jest załamana.

Ona jest jeszcze dzieckiem, ale wy?

To nie takie trudne.

Jeśli mogłam się pogodzić z Palomą, wy też możecie.

Zróbcie to, bo inaczej…

Inaczej co?

Opuszczę ten dom na zawsze.

Esther!

Nawet tak nie mów.

Mam dość, mamo. Nie mogę już tego znieść.

Ja też nie.

Emilio znowu się wywinie.

Jak możesz tak mówić? On nie zabił Óscara.

Nie. Ale zrobił gorsze rzeczy, za które nigdy nie zapłacił.

Nie mogę tego znieść.

Lepiej się z tym pogódź,

bo inaczej zniszczysz życie swoje i nas wszystkich.

Tato.

Powinieneś posłuchać Trini i położyć się w swoim pokoju.

Nic mi nie jest.

Lubię tu siedzieć.

Ale w łóżku będzie ci wygodniej.

Na pewno nie wypocząłeś w areszcie.

Gracia, pomóż mi go przekonać.

Niech robi co chce.

Dziękuję za panią adwokat.

Bardzo mi pomogła.

Podziękuj Tano. Nie mam z tym nic wspólnego.

Nie przesadzaj. Ty go poprosiłaś.

Tano sprowadził Blancę, nie ja.

To dobrze o nim świadczy.

Masz rację.

- Bardzo się o nas troszczy. - Fakt.

Nie musiał nam pomagać.

Wszyscy wiemy, co Emilio Molina zrobił jego rodzinie.

Gracia!

Co?

Nasz wspaniały tata wykorzystał ich sytuację, żeby przejąć ich ziemię.

Ale Tano nawet się nie zawahał, żeby mu pomóc.

Gdyby nie on, poszedłby do więzienia.

Masz rację.

Lepiej pójdę do swojego pokoju.

Serio, Gracia?

To Richi. Muszę iść. Pogadamy później.

Jej rzeczy zniknęły.

Cholera. Mówiłem, że coś jest na rzeczy.

Tak. Zawsze stawiała się do pracy.

- Co robisz? - Dzwonię do niej.

Próbowałem, nie odbiera.

Zaczekaj.

Telefon jest wyłączony.

- A jeśli coś jej się stało? - Nie sądzę.

Złe wieści szybko się rozchodzą. Wiedzielibyśmy.

Racja.

To chyba moja wina, że wyjechała.

Twoja?

Tak. Ostatnio mocno się od niej zdystansowałam.

Maria wyjechała, bo chciała.

Przez ten cały czas dawałaś jej pracę, jedzenie, dach na głową…

Byłaś dla niej więcej niż przyjaciółką.

Nie masz powodu, żeby czuć się winna.

Dzięki, że mnie pocieszasz.

To zabrzmiało jak: „Dzięki, ale wciąż czuję się podle”.

Nie. Naprawdę.

Wiesz co? Cieszę się, że wyjechała.

Jedyne, co robiła, to siała niezgodę.

Nie chcę obok siebie kogoś, kto próbuje zniszczyć moją rodzinę.

Twoją rodzinę?

Tak. A co?

Nie mam problemu, by powiedzieć, że uważam Molinów za swoją rodzinę.

Masz coś przeciwko?

Nie. Wcale.

W porządku.

W takim razie liczę na to, że zjesz dziś ze mną kolację.

Richi…

Proszę.

Musisz zapomnieć o Marii.

Co powiesz?

Dziś nie mogę ci odmówić.

Co mam zrobić?

Mogę zaczekać tak długo, jak będzie trzeba.

I myślę…

Wiem…

że jeśli dasz mi szansę,

uczynię cię bardzo szczęśliwą.

Nie musisz nic mówić. Po prostu pomyśl o tym.

Maria odeszła i nikomu nic nie powiedziała.

Naprawdę? Dlaczego?

Cóż…

byłam dla niej za ostra.

Tak myślę.

Wiem, co robisz.

Możesz mówić co chcesz,

ale mu nie odpuszczę. Nie zasłużył na to.

Straciłam Marię, bo tak się dzieje, kiedy jesteśmy nieelastyczni.

Nie mów do mnie jak do trzylatki.

Nie będę. Ale spójrz na siebie. Nawet nie nazywasz go tatą.

Czy ojciec zrobiłby to, co on zrobił mnie?

Będziesz tego żałować.

A wtedy będzie za późno. Nie chcę tego.

- Nie martw się. Nie będę. - Nie możesz być pewna.

A jeśli tata umrze?

Tak może się zdarzyć. Pomyśl.

Jak byś się czuła, gdybyś nie naprawiła wcześniej waszej relacji?

Mam do niego dużo żalu,

ale postanowiłam mu wybaczyć. Lucas też. Dlaczego ty nie spróbujesz?

Nie dla nas, ale dla samej siebie.

Nie możesz tak żyć, pełna żalu.

Wspaniale, że mu wybaczyłaś,

ale nie proś mnie o to samo, bo nie mogę.

Nie potrafię.

Mogę wejść? Proszę.

Nie chcę tego.

- Na pewno chcesz. - Nie chcę.

- Nie. - Musisz nabrać sił.

I zacząć się uśmiechać.

Wielki ciężar spadł ci z serca. Jesteś we własnym łóżku.

Nie na brudnym materacu w celi.

To nie koniec, Trinidad.

Wciąż muszę zapłacić za pewne rzeczy.

Wiem. Ja też.

Za wyczyszczenie i wyrzucenie motyki…

- Tak. - Nie ujdzie mi to na sucho.

Nie rozumiem, dlaczego to zrobiłaś.

Zrobiłabym to jeszcze milion razy.

Żałuję tylko, że wszystko przez to skomplikowałam.

- Wybacz mi. - Nie.

Nie ma czego wybaczać. Jestem ci wdzięczny.

Bóg wie, że czasami mam ochotę ci przyłożyć.

Ale znamy się tyle lat.

I wiem, że za tą twarzą,

gburowatą i szorstką,

kryje się wielkie serce.

Dlatego nie żałuję tego, co zrobiłam.

A ty w zamian zjesz tego kurczaka.

Albo nie nazywam się Trini.

- Co ty wyprawiasz? - Nie widać?

Widzę i nie chcę, żebyś to robiła. Daj mi talerz.

Nie jestem niepełnosprawny. Potrafię pokroić sobie mięso.

Zjesz?

Oczywiście. Patrz.

Jesteś irytująca.

Cieszę się. Zostawię cię samego.

W razie czego,

będę na dole.

Jak tylko powiedział, że nie jest niepełnosprawny,

już wiedziałam, że znowu jest sobą.

Innymi słowy, znów na ciebie naburczał.

Ważne, że zjadł i że się wzmocni.

Jesteś święta, Trini.

Naprawdę doceniam to, co dla niego robisz.

To nic takiego.

Nic? To ogromnie dużo.

Wciąż próbuję zrozumieć,

co sobie myślałaś, podejmując tak wielkie ryzyko.

- Każdy by tak postąpił. - Nie każdy.

Nawet przyjaciel by tego nie zrobił. Nawet ja.

Zrobiłaś to, bo czujesz, że jesteś ojcu coś winna?

Absolutnie nie. Po prostu nie mogę patrzeć, jak cierpi.

Powiedział mi, co się stało. To był wypadek. Kropka.

Obie wiemy, że twój ojciec nie zawsze postępuje właściwie.

Ale to wrażliwy człowiek o wielkim sercu.

Po prostu.

Wiedziałam, że go cenisz, ale nie sądziłam, że aż tak.

Oby wszyscy tak na niego patrzyli.

Trini…

lubisz mojego tatę?

Co? Głupie pytanie.

Że co?

Muszę dodać rozmaryn.

O rany. Tata ci się podoba.

Na początku myślałam, że to dlatego, że się nim opiekowałam.

Ale to uczucie stało się silniejsze

i straciłam nad nim kontrolę.

Więc nie tylko ci się podoba, ale jesteś w nim zakochana?

Masz dziwny gust.

Jesteś zła?

Dlaczego? Daj spokój.

Wręcz przeciwnie.

Tata od śmierci mamy był sam. Chciałabym, żeby sobie kogoś znalazł.

A nie ma nikogo lepszego od ciebie.

- Mówiłaś mu? Wie o tym? - Nie.

Nigdy nie mam odwagi. Może kiedyś.

Nikomu nie mów, proszę.

Oczywiście.

To zostanie między nami.

Trini…

URZĄD MIASTA MANTERANY

Nie. Nie martw się, mamo. Świat się przez to nie skończy.

Wiem. Ale…

- Zły moment? - Nie, zaczekaj.

Tak. Przyjadę natychmiast. Ale uspokój się, proszę.

Dobrze.

Moja mama doprowadza mnie do szału.

A propos, jak twój tata?

Kamień spadł mu z serca. Dzięki tobie.

Cieszę się. Ale nic nie zrobiłem.

Muszę lecieć. Coś się zepsuło w restauracji mamy.

Iść z tobą? Mogę pomóc.

- Jasne. - Tak?

- Oczywiście. - Dobrze.

Chodźmy.

Soniu, możesz zamknąć biuro?

Oczywiście.

Dziękuję. Jesteś najlepsza.

Coś się nie zgadzało w raporcie z autopsji.

Zauważyliśmy to.

Całe szczęście.

Wyobraź sobie, że wysłalibyśmy za kratki niewinnego człowieka.

Nawet nie chcę o tym myśleć.

A przy słabym zdrowiu Emilio…

to mógł być jego koniec.

Ale nie mamy zabójcy.

Który wciąż może być w Manteranie.

Zgadza się.

To jasne, że zabójca ukradł też telefon.

Kto to jest, do diabła?

Jedyne, co mamy, to zeznanie Pilar.

Tak.

A jeśli nie posuwamy się do przodu, bo nasz punkt wyjścia był niewłaściwy?

Nie wiem.

Być może zatrucie zbiornika nie miało związku z morderstwem.

Nie.

To musiało być powiązane.

Myślę, że zabójca to ktoś z kręgu Paki.

A jeśli Óscar po tym, jak Emilio go zobaczył

i się z nim pobił, chciał zdezerterować?

Co, jeśli ktoś go zabił, żeby go uciszyć?

Kto? Jiménez?

Zabicie kogoś, żeby ukryć machlojki, nie ma sensu.

Jest zbyt ryzykowne. Można stracić o wiele więcej.

Mówicie o moim bracie?

Omawiamy pewną informację…

Przepraszam. Muszę odebrać. Powiesz mu?

Halo?

Chcesz kawę?

Napój? Wodę?

Wodę.

Wróciliśmy do punktu wyjścia, prawda?

Czasami mam poczucie, że…

wskazówki leżą przed nami, a my ich nie widzimy.

Ale jestem pewna, że wkrótce je znajdziemy.

Tak myślisz?

Dzięki raportowi, którego zażądał prokurator,

nie wysłaliśmy niewinnego człowieka za kratki.

Emilio nie jest niewinny.

Nie pomógł mu po tym, jak go uderzył. Ma w tym swój udział.

Wiem, co myślisz.

To okropne, że mówi to ktoś taki, jak ja.

Nie osądzam cię.

A ja tak.

Zmusiłem się, by przebaczyć jako ksiądz.

Ale jako brat, przysięgam, że…

nie potrafię.

Nie potrafię!

Boże, nie wiem, co się ze mną dzieje.

Przepraszam.

Przepraszam za wszystko.

Nie chciałam…

żebyś tak się czuł.

Przepraszam za pocałunek.

Nie przepraszaj.

To nie twoja wina, że…

podobało mi się.

Nie mogę o tym zapomnieć.

Ja też.

Ale powinniśmy, prawda?

Oboje mamy swoje życie.

Wróciliście do siebie z Danielem.

A ty masz swój kościół.

Nigdy nie sądziłam, że mogę czuć coś takiego do księdza.

A ja, że mogę czuć coś silniejszego niż moje powołanie.

Nie wiem, co robić.

Ja też.

Wiem, że musieliście zamknąć sprawę, ale na pewno znajdziecie sprawcę.

Manuela?

Manuela? Manuela, stój.

Ignorujesz mnie.

Przepraszam. Mam zły dzień.

Nie martw się.

Wiesz, czego ci trzeba?

Wakacji.

- Teraz? - Oczywiście.

Może byśmy…

pojechali na tę wycieczkę do Paryża, którą musieliśmy przełożyć?

Wyobraź to sobie. W przyszły weekend płyniemy łodzią po Sekwanie.

Dzięki,

- ale to nie jest dobry moment. - Poza tym…

masz zaległe dni wolne w pracy.

Nie o to chodzi.

Spojrzysz na wszystko z innej perspektywy.

Dani, proszę.

- Przestań. - Przestanę.

W czasie, kiedy pracowałam…

nad tą sprawą, moje życie wywróciło się do góry nogami.

Muszę przewietrzyć głowę.

W każdy możliwy sposób.

O czym mówisz?

Uświadomiłam sobie, że popełniłam błąd, wracając do ciebie.

Jezu.

Mówiłaś co innego.

Wiem.

Ale nie mogę tego dłużej ciągnąć. To by było nie fair.

Zbyt wiele się dzieje.

- Mówisz o Álexie. - Nie.

Powtórz to.

Co?

Spójrz na mnie i powiedz, że nie chodzi o Álexa.

Nie chodzi o niego.

- Kłamiesz. - Nieprawda.

Myślałem, że będziesz szczera, ale kłamiesz mi w żywe oczy.

- Nie kłamię. - Dość.

Wystarczy. Zrywasz ze mną.

Masz do tego prawo, a ja mam prawo płakać i być zły.

Ale szydzisz ze mnie swoimi kłamstwami.

- Proszę… - Wiesz, co myślę?

Że nie zasługujesz więcej na mój szacunek.

Nie zasługujesz na niego.

A to najgorsze uczucie.

Co to ma oznaczać?

Wysil się trochę.

Wiesz, że nie mam w zwyczaju przepraszać, a od czegoś muszę zacząć.

Cóż…

Esther zmusiła mnie do myślenia.

Uświadomiłam sobie, że nie traktowałam cię odpowiednio.

Niestety nie mogę cofnąć czasu.

Teraz postąpiłabym inaczej.

Oczywiście masz prawo mieć mi to za złe.

Biorę całą winę na siebie.

Ale jeśli chodzi o śmierć Óscara, jestem niewinna.

Nie wątp w to.

Mimo to moja sytuacja prawna może się skomplikować

i nie mogę wykluczyć, że znów oskarżą mnie o to morderstwo.

Jeśli tak się stanie,

nie chciałabym, żeby moja córka wyjeżdżała z mojego powodu.

Ale przede wszystkim

nie chcę cię stracić.

Potrzebuję wsparcia,

które dawałeś mi, zanim Gracia wróciła do Manterany.

Potrzebuję, żeby choć ta część mojego życia

była taka jak kiedyś.

Nic nie powiesz?

Całkiem nieźle jak na kogoś, kto nie umie przepraszać.

Nie mogę znieść tej sytuacji i tego, jak wpływa na Esther.

Przeszłość jest przeszłością, a ja chcę patrzeć w przyszłość, więc…

przyjmuję przeprosiny.

Postaram się, by nasza relacja była taka jak kiedyś.

Twoje przeprosiny nie są tak dobre jak moje.

Ale w porządku.

Co?

Żartuję.

To nie było właściwe.

Wypij lemoniadę.

Hej, Silvia.

Cześć.

Witaj, Gracia.

Cześć, Tano. Pewnie ci powiedział o tym bałaganie.

Co za katastrofa.

Głupia awaria!

Mamo…

Wszystko się rozmraża.

Woda jest wszędzie.

Mamo, oddychaj. Dzwoniłaś do ubezpieczyciela?

Oczywiście. Po telefonie do ciebie i Miguela.

Elektryk przyjedzie z San Luis. Zajmie mu to chwilę.

To straszne.

Nie wyobrażasz sobie.

Całe jedzenie się zmarnuje. Nie będę mogła ugotować lunchu.

Dostanę ataku serca.

Zacznijmy działać.

Poszukajmy usterki.

I opróżnijmy zamrażalnik. Gdzie on jest?

Ostrożnie, nie poślizgnij się.

Tędy. Uważaj.

Ale bałagan.

Gazetę?

Nie mam ochoty czytać o kolejnych tragediach.

Jak chcesz.

Jest pełny. Wezmę go na dół…

Sam to zrobię. Trini zapomniała.

Zostaw. Mówię, że sam to zrobię.

Co ty wyprawiasz?

Chcesz się rozchorować?

- Umrzeć? Czego chcesz? - Żebyście zostawili mnie w spokoju.

Nie rozumiem.

Chcesz ponieść karę za coś, czego nie zrobiłeś.

Dobrze, nie zabiłem go. Ale zrobiłem inne rzeczy.

To tak nie działa.

Karanie się za coś, co zrobił ktoś inny jest bezużyteczne.

Rozumiem, że nie wybaczyłeś sobie okłamania Gracii.

Ale musisz wydobrzeć.

Nie chodzi tylko o Gracię, ale też twoją mamę.

- Gdyby nie ja… - To co?

Nie miałaby wypadku?

Naprawdę tak myślisz?

Wyrzuciłem ją.

Wyobraź sobie, że tego nie zrobiłeś.

Mówię poważnie. Pomyśl o tym.

Myślisz, że by została?

Nie zrobiłaby tego.

To smutne, ale mama i tak wsiadłaby do tego samochodu.

I tak by zginęła.

Boże. Co ja zrobię z tym całym jedzeniem?

Co tak stoisz?

Nie wiem, po co po ciebie dzwoniłam.

Jesteś niewdzięczna.

A ty cały brudny.

Co? Cholera.

Masz jakieś pojęcie o elektryce?

Ja? Podstawowe. Włączyć, wyłączyć…

- A ty? - Też.

Zobaczmy, czy uda się coś wymyślić.

- Dobra. - Gdzie skrzynka z bezpiecznikami?

Tam.

- Proszę. - Nie to.

Przewodzi prąd. Powinieneś trzymać to z daleka.

Oczywiście. Tak właśnie powiedziałem.

Nie chcemy pozbawić Manterany prądu.

Ani zginąć od porażenia. Głupia śmierć. Wyobraź sobie…

co mogłoby się stać. Jak idzie?

- Cud! Zamrażarka działa. - Co zrobiłaś?

Nic. Coś nie stykało.

Jesteś zbyt skromna. Wiesz o tym.

Dziękuję!

Bardzo wam dziękuję.

W ramach wdzięczności

weźcie ode mnie to. Możecie zjeść w pracy.

Tylko tyle za naszą bezcenną pomoc?

Ostrożnie.

I butelkę cavy. Nie mów, że nie jestem hojna.

To rozumiem.

Mam lepszy pomysł niż lunch w urzędzie miasta.

- Masz ochotę na przygodę? - Jasne.

Świetnie.

Dzień dobry.

Trochę za późno.

Odsłuchałem właśnie wiadomość i pojechałem po elektryka.

Tak czy siak, my już idziemy.

- Mamy ważne rzeczy do zrobienia. - Do widzenia, Silvio.

Do widzenia. Dziękuję.

Jesteś mistrzynią elektryki.

Gdyby nie twój ochrzan,

nadal kłócilibyśmy się z Miguelem.

Dziękuję ci. Teraz nie musisz opuszczać domu.

Jesteś pewna, że się pogodziliście?

Jak najbardziej.

Cieszę się.

Oby na stałe.

Miej trochę wiary.

Mamo… znam cię zbyt dobrze.

A jeśli mowa o pojednaniu,

wspominałaś, że znów przyjaźnicie się z Palomą.

Bardzo się z tego cieszę.

Wszystko dzięki Tomásowi.

Tomásowi?

To on mnie zachęcił, żebym z nią porozmawiała.

Powiedziałyście sobie wiele przykrych rzeczy.

Nie jest łatwo wszystko przebaczyć.

Mamo… I ty chcesz, żebym wierzyła w pokój między tobą a Miguelem?

Chciałam tylko powiedzieć, że…

Dobrze wiem, co chciałaś powiedzieć.

Ale ja nie jestem taka jak ty.

Nie chowam urazy w przeciwieństwie do ciebie.

I ty też nie powinnaś.

Czułabyś się o wiele lepiej.

Spróbuję. Zobaczę, czy to zmieni moje życie.

Wszystko w porządku?

Tak. Chodzi o ziemię.

W takim razie nie będę ci przeszkadzać.

Maria.

Dlaczego wyjechałaś?

Dokończ, co zaczęłaś.

Nie wiesz, z kim zadzierasz.

Kiedy wszedłeś, jego nastrój od razu się zmienił. Jesteś jak lekarstwo.

Nie przesadzasz trochę?

Mój tata przechodzi trudne chwile, Wilsonie.

To zrozumiałe.

Kilkudniowy areszt na pewno nie był łatwy.

Martwię się o niego.

Wiesz, jaki on jest.

Zaniedbuje się, milczy, odmawia jedzenia.

Doprowadza nas do szaleństwa.

Tylko ty sobie z nim radzisz.

- Cóż… - Nie powinniśmy byli pozwolić ci odejść.

Ale wiesz, że nie mieliśmy wyboru. Było krucho z pieniędzmi.

Nie martw się. Naprawdę.

Jestem teraz w San Luis i mogę wam pomóc.

- Naprawdę? - Oczywiście.

Powiedziałem mu, że będę wpadał, więc…

Świetnie!

- Znajdziemy sposób, żeby ci zapłacić. - Nie chcę żadnych pieniędzy.

Nie rozmawiajmy teraz o tym.

Nie ma mowy. Zapłacimy i już.

Dobrze.

Jesteś tak samo uparta jak on.

Tęskniliśmy za tobą.

Ja za wami też.

Myślałam o naszym ostatnim dniu.

Pamiętam dokładnie, co powiedziałeś.

Że chciałbyś poznać mnie lepiej…

Wilson! Dobrze cię widzieć! Co tu robisz?

Cześć. Przyszedłem odwiedzić Don Emilio.

Świetnie. Chętnie bym porozmawiał, ale muszę lecieć.

Jasne.

- Kino i kolacja. - Idziesz z nami?

Dziękuję. Może kiedy indziej.

Poza tym mam dziś pracę.

Jasne.

Tak. Kiedy indziej.

- Pójdę zmienić buty. Na razie. - Jasne.

- Za co wzniesiemy toast? - Za awarie prądu u twojej mamy?

Tak. I za to, że tworzymy zgraną ekipę.

Dawaj.

Żeby wznieść toast, trzeba otworzyć butelkę.

Nie mogę. Korek utknął.

Daj, ja spróbuję.

Zobaczymy.

Poluzowałem go dla ciebie.

Jasne.

Naprawiam elektrykę, otwieram butelki…

Potrzebujesz mnie w swoim życiu.

Żebyś mnie zawstydzała?

Między innymi.

Czym są te inne rzeczy, jeśli można spytać?

Cóż…

Wdzięczność za to, że mnie rozśmieszasz, kiedy jest mi smutno.

Na przykład.

Co jeszcze?

I za to, że pomogłeś mi…

uświadomić sobie, że muszę zostawić przeszłość za sobą,

bo dziś jestem kimś innym.

I jeszcze to,

że poruszyły mnie twoje słowa.

To prawda, że…

nie ma nic, co byłoby dla nas przeszkodą.

I że kiedy odkrywamy, że zależy nam na szczęściu

i znajdujemy tę osobę, z którą chcemy być szczęśliwi,

pragniemy z nią być najszybciej, jak to możliwe.

Wow.

Cóż…

Może masz rację i…

- I co? - Będę cię potrzebował w moim życiu.

Tak.

Nie możemy dłużej być razem.

Przykro mi.

- Tak będzie dla nas najlepiej. - Tak uważasz?

Zakochałem się w niej po uszy.

Gracia jest wspaniałą kobietą.

Codziennie jesteśmy sobie coraz bliżsi.

Nie widzisz, mamo? Gracia złamie mu serce.

A co, jeśli nie

i właśnie zaczynają się nawzajem rozumieć?

Oboje zasługują na szczęście. Nie uważasz?

Tak jak ty z Esther.

A to za co?

Za to, że podjąłeś wysiłek, żeby pogodzić się z moją mamą.

To też jej zasługa.

Oboje chcemy żyć w zgodzie.

Martwisz się o Lucię?

Tak. Trochę.

Nie martw się. Jeśli naprawiłeś relacje z mamą,

problemy z Lucią to pestka.

Chwila.

Zaczekaj.

Co się stało?

Nic.

Chciałem ci powiedzieć, że…

czekałem na ten moment.

Chciałbym, żeby był dla nas czymś niezapomnianym.

Jak widzisz, komedie romantyczne zrujnowały mi życie.

Nie. Zgadzam się z tobą.

Tak? Możesz zaczekać?

- Mogę. - Naprawdę?

Co zrobisz, żeby było wyjątkowo?

Mam wiele możliwości.

- To będzie niespodzianka? - Za dużo chcesz wiedzieć.

Mogę cię tylko zapewnić, że oboje będziemy pamiętać to na zawsze.

Masz zbyt duże oczekiwania. Mogę cię rozczarować.

- Gracia… - Tak?

Jesteś najwspanialszą kobietą na świecie.

- To prawda. - Musisz przestać to powtarzać.

Ale tak jest.

Inaczej stracę kontakt z rzeczywistością.

Ja go stracę…

jeśli nie przestaniesz mnie całować.

Myślisz, że Doña Paca znów będzie podejrzaną?

Nie wiem.

Ale jeśli tak,

na pewno dowie się, że to ja byłam świadkiem.

Wciąż tu jesteśmy.

To znaczy, że jeszcze nie wie.

Nie sądzę, żeby wystarczyło jej wyrzucenie nas z pracy.

Pewnie poniesiemy większe konsekwencje.

Tak.

Dobrze, że jesteś.

Chciałam z tobą porozmawiać.

Zostawisz nas samych, Pilar?

Oczywiście.

- Cześć. - Pa.

Tomás powiedział mi o twojej kłótni z Óscarem.

Óscar nie chciał zatruć zbiornika.

Poprosiłem go tylko, żeby się zastanowił.

Chciał nas wydać?

Po tym, co mu powiedziałem…

nie sądzę.

To miałoby konsekwencje. Dla ciebie również.

Czy Óscar ci groził? Zabiłeś go?

Na miłość boską.

- Ja… - Zrobiłeś to? Tak czy nie?

Nie.

Mam nadzieję, że mówisz prawdę.

Jeśli kłamiesz i ja za to zapłacę,

będziesz żałował, że nie jesteś martwy.

To znowu ty.

Zastanawiam się, czy… kiedykolwiek odejdziesz.

To nie zależy ode mnie.

Tylko od ciebie.

Nie zabiłem cię.

Ale mogłem cię uratować i tego nie zrobiłem.

Przykro mi.

Tak jak z powodu wielu innych rzeczy.

Nie wiem, czy wrócisz

i czy cię jeszcze zobaczę, ale wiedz…

że nie zapomnę o tobie.

Dobrze?

Ani o tobie, ani o Laurze.

Nie zapomnę.

Nigdy.

Dzięki.

Nie ma za co.

Zadzwonię jutro. W domu jest zepsuta roleta, którą trzeba naprawić.

Dobrze. Powiedz kiedy i przyjadę.

- Pa. - Pa.

Przepraszam.

Mogę w czymś pomóc?

Przepraszam.

Mama?

Napisy: Katarzyna Orkan-Łęcka

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.