All language subtitles for Regreso a Las Sabinas (2024) -E35

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian Download
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Nie dasz mi, czego potrzebuję.

POPRZEDNIO

Rozmawiałam z członkami spółdzielni. Maszyny są drogie.

Bardzo drogie. Większość nie chce wydawać tyle pieniędzy.

Zakochałem się w Gracii.

- Tano. Ja… nie chciałam… - Czego?

Mieszać się w waszą relację.

Proszę cię. Nie mieszasz się.

Molinowie nie są naszą rodziną. To plaga.

Przekleństwo Manterany.

Przyszłość buduje się z teraźniejszości.

Ty i Dani zbudowaliście już połowę.

Chcesz oddać słońce za spadającą gwiazdę?

Kochasz Álexa?

Nie wiem. Może.

Stało się jasne, że to byłem ja.

Zabiłem go.

Zabiłem Óscara Egeę.

POWRÓT DO LAS SABINAS

Powiedz coś, na miłość boską!

Tak myślałam.

Podejrzewałam coś od kilku dni.

Z całym szacunkiem, Don Emilio, nie czujesz się najlepiej.

Tu. Nie obwiniam cię.

Zbyt wiele się dzieje.

- Za dużo stresu. - Nie.

Uwierz mi, że to nie to.

Owszem.

To dokładnie to. Miałeś udar

i porwano ci wnuka.

Nikt by tego nie wytrzymał.

Jeśli się zgodzisz, zadzwonię do Esther

i poproszę o skierowanie do specjalisty. Co pan na to?

Spójrz na mnie!

Myślę jasno.

Dlatego przypominam sobie rzeczy, które zapomniałem przez udar.

Ale jak możesz pamiętać coś tak okropnego?

Morderstwo? To nonsens.

Chciałbym się mylić. Uwierz mi.

Ale jestem pewien. Zabiłem Óscara Egeę!

Dobrze. Wygrałeś.

Powiemy pani doktor w jej gabinecie.

Pójdziemy razem. Ale ja będę mówić.

Chodźmy, zanim zaczniesz twierdzić, że zabiłeś trzy inne osoby.

Daj mi chwilę.

Co to?

Don Emilio, przerażasz mnie.

- Czy to… - Krew.

Krew Óscara Egei.

Halo?

Trini, gdzie…

To ty?

Cześć, Emilio.

Myślałem, że to Trini. Nie wiem, gdzie jest.

Jak widzisz, to nie ona. Niespodzianka.

O co chodzi?

Po pierwsze, nie chcę się kłócić. To nieodpowiednia pora.

- A kiedy nadejdzie odpowiednia? - Za każdym razem, kiedy tu przychodzisz…

Nie mam dobrych statystyk.

Ale tym razem będzie inaczej.

Bo?

Dużo się zmieniło.

Mamy wspólnego wnuka.

To prawda. Kto by pomyślał?

Nikt.

Ale to może być znak.

Dobry powód, by zakończyć spór trwający ponad 20 lat.

Nie sądzisz?

Chyba tak.

Myślę, że Lucas jest ważniejszy niż stare rodzinne kłótnie.

Przyszłość jest ważniejsza od przeszłości.

Wolałbyś, żeby dzieciak patrzył na nasze kłótnie przez kolejne 25 lat?

Nie. Skąd. Chodzi o to, że…

Wolałbym, żeby to się stało wcześniej.

Lepiej późno niż wcale.

Już jestem zmęczona. A ty nie?

Nie masz pojęcia.

Podejmiemy ten wysiłek dla dobra Lucasa?

Możemy zakończyć spór tu i teraz.

Dzięki, że zrobiłaś pierwszy krok.

Gdybyś nie zrobił drugiego, poszedłby na marne.

Nigdy nie sądziłam, że to powiem, ale…

wszyscy Molinowie są mile widziani w Casa Larrea.

Przyjdę na piwo.

Spokojnie. Przychodzę w dobrych intencjach.

Właśnie rozmawiałam z twoim ojcem.

Dobrze wiedzieć.

Skoro już tu jestem, chciałabym porozmawiać też z tobą.

Ze mną? O czym?

O wielu sprawach, które muszę zrozumieć.

Począwszy od chwili, gdy zaszłaś w ciążę.

Dlaczego nie powiedziałaś Miguelowi?

Już z nim o tym rozmawiałam.

Proszę, żebyś porozmawiała też ze mną.

Nie zamierzam cię osądzać.

Ale nagle…

mam wnuka.

I…

niełatwo mi to sobie przyswoić.

Co mam ci powiedzieć?

To było ponad 20 lat temu.

Byłam młoda i niedoświadczona.

Czułam się winna śmierci matki.

Dlatego odsunęłaś się od mojego syna?

Myślałam, że nigdy się z tego nie podźwignę i unieszczęśliwię Miguela.

Po co miałabym to robić?

Pomyślałam, że tak będzie dla niego najlepiej.

I tak się wszystko potoczyło.

Prawda jest jak woda. Zawsze wypłynie.

Musiałaś się czuć bardzo samotna.

Bardzo. Nie życzę tego nikomu.

Dlaczego do mnie nie przyszłaś?

Nasze rodziny się nienawidziły.

Racja.

Ale to byłby dobry moment, żeby zakopać topór wojenny.

Nie idealizujmy przeszłości.

Nikt nie chciał, żebym była z Miguelem. Nikt.

Moja mama była twoją przyjaciółką. Nawet jej śmierć

nie zbliżyła naszych rodzin.

Bardzo mnie smuci,

że musiałaś przejść przez to wszystko sama i…

z dzieckiem w drodze.

Doceniam to. Trochę za późno.

Ale doceniam.

I nie chcę o tym więcej mówić.

Dziękuję i…

dbaj o siebie.

Szukałem cię. Gdzie byłaś?

- Brałam prysznic. Nie widać? - A wcześniej?

Na dworze. Nie pytaj, jeśli nie chcesz odpowiedzi.

- Co zrobiłaś? - To, co należało.

Zapomnijmy o motyce.

Zdajesz sobie sprawę, że teraz jesteś zamieszana w zbrodnię?

W zbrodnię? To był wypadek.

Nie pozwolę, żebyś trafił do więzienia.

Czy ty się słyszysz?

Bardzo dobrze. To ty nie słuchasz.

Przestań się torturować i zostaw to.

Na Boga, Trini! Ktoś zginął.

Wiem. To okropne.

Ale zrobił coś złego i został przyłapany na gorącym uczynku.

Był agresywny i zaatakował cię. Co miałeś zrobić?

- Uważasz, że to była samoobrona? - Oczywiście.

Dzięki Bogu, że zareagowałeś w porę, inaczej Óscar by cię zabił.

Jesteś dobrym człowiekiem.

Proszę, przestań się zadręczać.

Cześć, Lucas.

Wchodzę, a wy przerywacie rozmowę. Normalka.

To zbieg okoliczności.

- Nie wyobrażaj sobie Bóg wie czego. - Jasne.

Co się dzieje, dziadku? Wyglądasz okropnie. Nic ci nie jest?

Poradzę sobie.

To przez moją mamę? Nadal się kłócicie

i rozmawialiście…

To nie ma nic wspólnego z twoją mamą.

To powiedzcie. O czym rozmawialiście?

Okej. Poddaję się. Mam to gdzieś.

Powinniśmy nazwać to miejsce „Domem Tajemnic”

zamiast „Las Sabinas”.

Mam tego dość.

No i co?

Z czym?

Znam tę minę.

Wyglądałaś tak przed każdym sprawdzianem z matematyki.

Czym się martwisz?

Czymś bardziej skomplikowanym niż matematyka.

Matma to zmora,

ale przynajmniej jest precyzyjna.

Dani.

Ciągle o tym myślę i nie wiem, co robić.

Nie możemy tak dłużej funkcjonować. Ani w lewo, ani w prawo.

To nie fair wobec nas obojga.

Widziałaś się niedawno z Álexem?

Nie w ostatnich dniach.

Tak jest najlepiej.

To nie ma sensu.

Niełatwo usidlić księdza.

Przepraszam, nie mogłam się powstrzymać.

Ale rozumem cię, Manu.

Martwisz się, że Dani będzie cierpiał.

Właśnie.

Albo zaangażuję się na sto procent w ten związek,

albo go zakończę i się rozejdziemy.

Problem w tym…

że nie potrafię podjąć decyzji.

Wiedziałaś, że koty żyją tylko teraźniejszością?

Mają w nosie co będzie za pięć minut.

Mamo, nie jestem kotem.

Nie przejmuj się tak konsekwencjami.

Podejmij decyzję sercem. Skup się na tym, co czujesz tu i teraz.

Wszyscy znamy teorię.

Ale przełożenie jej na praktykę jest trudne.

Oczywiście, że tak. A co myślałaś?

Hej. To ja.

Chciałam porozmawiać.

Usłyszeć twój głos.

Gdzie jesteś? Chciałabym cię zobaczyć.

Nie. Nie dzisiaj. Teraz.

Cześć.

Co jest tak ważne, że nie możesz powiedzieć przez telefon?

- Czyń honory. - Jasne.

Cóż…

Kilka miesięcy temu zmarł jeden z najbogatszych biznesmenów w San Luis.

Posiadał nieruchomości w całej Manteranie.

Pomagałem jego spadkobierczyni rozwiązać pewne prawne kwestie.

Mówię ci to, bo…

postanowiła nie kontynuować rodzinnego biznesu.

Wynajęła swoją ziemię.

Pozbywa się materiałów i sprzętu.

Spieszy się, więc sprzedaje po niskiej cenie.

Przepraszam, ale nie rozumiem.

Maszyna do przetwórstwa. Dokładnie taka, jakiej szukamy.

Oczywiście z drugiej ręki, ale…

w zupełności wystarczy do tego, co chcecie robić.

Rozumiem.

Co?

Myślałam, że się ucieszysz.

To dobra wiadomość, ale nie wiem, czy moment jest właściwy.

Czy jesteśmy wystarczająco silni, żeby zacząć taki duży biznes.

Zwłaszcza po utracie jednej czwartej ziemi.

Krytykujesz mnie za to, że sprzedałam ziemię Pace?

Oczywiście, że nie. Zrobiłaś to dla Lucasa.

Taka duża inicjatywa

wymaga od nas stu procent. Teraz ich nie mamy.

Mówisz o czymś jeszcze?

Sama to powiedziałaś.

Czułaś się uwięziona w Las Sabinas.

Nie powiedziałam tego w ten sposób.

Tak to zapamiętałam.

Ostatnie czego chcę, to ugrzęznąć w tym sama.

Jeśli ty zdecydujesz się wycofać.

Z całym szacunkiem, Paloma, ale gdyby nie Gracia,

nie pamiętałbym o spadkobierczyni.

Jej zaangażowanie jest niekwestionowane.

Posłuchaj… jeśli coś pójdzie nie tak,

to my popłyniemy, więc nie wtykaj nosa w nie swoje sprawy.

Ta decyzja należy do rodziny.

Nie mów tak do niego. Stara się pomóc.

W porządku. Nic się nie dzieje.

Nie wiem, czy mam siłę kontynuować pracę w Las Sabinas.

Zwłaszcza że tyle tu negatywnej energii.

Twoje podejście też nie pomaga.

Wynika z tego, że ty nie chcesz tu być. To proste.

Dla twojej informacji, zamierzam odkupić ziemię od Paki.

Po pierwsze, obie wiemy, że jej nie sprzeda.

Po drugie, gdyby tak się stało…

zostałabyś w Manteranie?

Innymi słowy, kiedy odzyskasz pieniądze z okupu,

jak szybko wyjedziesz do Madrytu?

Musimy zmierzyć się z faktami.

Ucieszyłem się, że zadzwoniłaś.

Tęskniłem za tobą.

Ja za tobą też.

Po pierwsze,

przyznaję, że to ja jestem winna wszystkich naszych problemów.

Manu, tu nikt nie jest winny.

Powiedzmy, że jestem za nie odpowiedzialna.

Bo jestem.

Dani.

Zbyt zaangażowałam się w śledztwo.

Spędziłam z Álexem dużo czasu.

Już sama nie wiedziałam, co czuję.

Nie potrzebuję twoich wyjaśnień.

Takie rzeczy się zdarzają i trudno je kontrolować.

Poza tym Óscar był twoim najlepszym przyjacielem.

To zrozumiałe, że jego śmierć cię zdezorientowała.

Całkowicie, muszę przyznać.

Właśnie. Dlatego myślę,

że to ja nie stanąłem na wysokości zadania.

Zakładałem, że to był wypadek, a ty twierdziłaś, że to coś innego.

Pewnie myślałeś, że mam paranoję.

Ale miałaś rację. A ja nie słuchałem.

A propos, dowiedziałaś się czegoś nowego?

Wolałabym o tym nie rozmawiać.

Wystarczająco wpłynęło to na nasz związek.

Oczywiście.

Mam nadzieję, że niedługo zamkniesz tę sprawę.

Ja też.

Wtedy będę mogła

całkowicie skupić się na tobie i wszystko ci wynagrodzić.

Za co?

Za to, że jesteś taki przystojny.

Od teraz…

chcę, żebyśmy opiekowali się sobą nawzajem.

- O wszystkim sobie mówili… - O wszystkim.

…i podejmowali razem każdą decyzję.

Co o tym sądzisz?

Fantastyczny pomysł.

I już nigdy praca nie będzie dla mnie ważniejsza niż nasz związek.

Obiecuję.

- Trzymam cię za słowo. - Jasne.

Hej, jak się macie?

Co się dzieje?

Jesteście jacyś dziwni.

Jak wszyscy wokół.

Zwłaszcza dziadek.

Dziadek jest starszym człowiekiem. Ma swoje dziwactwa.

Coś się z nim dzieje. Mówi, że wszystko w porządku, ale mu nie wierzę.

Co jeśli znowu zachoruje?

Jest zdrowy jak ryba. Zapewniam cię.

Więc w czym problem? Nadal się na siebie gniewacie?

Cisza. Jak zwykle.

Wchodzimy do pokoju i wszyscy milkną.

Jakby było coś, co chcecie przed nami ukryć.

Czy sekrety nie zraniły tej rodziny wystarczająco?

Masz rację. Ale tym razem to nie sekret.

To coś, co dotyczy tylko mnie.

Coś z mojej przeszłości, co staram się przetrawić i…

to nie jest proste.

Nie możesz nam o tym powiedzieć chociaż trochę?

Może ta rozmowa ci pomoże.

To wydarzyło się dawno temu.

W dniu, w którym zmarła moja mama, mój tata coś przede mną zataił.

Widzisz? Kłamanie dzieciom nigdy nie kończy się dobrze.

Masz rację.

Nie patrzyłam na to w ten sposób.

Popełniam ten sam błąd.

Macie prawo wiedzieć.

Proszę.

Przepraszam. Paloma przyszła.

Cześć, Tano. Masz pięć minut?

Nie spodziewałem się ciebie. Oczywiście, wejdź.

Przynieść kawę?

- Nie, dziękuję. To zajmie tylko chwilę. - W porządku.

- Usiądź. - Tak.

W czym mogę pomóc?

Chciałam cię przeprosić.

Nie powinnam była mówić do ciebie w ten sposób.

- Nie przejmuj się. Już zapomniałem. - A ja nie.

Moja siostra ma rację.

Dużo nam pomagasz. Powinnam ci podziękować zamiast na ciebie krzyczeć.

W porządku. Przeprosiny przyjęte.

Nic się nie stało. Każdy może mieć gorszy dzień.

Tak.

Niestety ostatnio wszystkie dni w Las Sabinas są złe.

Tak. Wybacz, może to nie moja sprawa, ale…

przykro mi widzieć, że nie jesteście z siostrą tak blisko jak wcześniej.

Mnie też.

Na początku,

kiedy przyjechałyśmy, było ciężko, ale odnowiłyśmy więź.

A teraz nie wiem. Jakby znowu…

To piękne, co powiedziałaś.

Powiedz jej to. Na pewno to doceni.

Ale to nie tylko ja i Gracia ciągle się kłócimy.

Jej relacja z moim tatą też jest zła.

Tak jakby nie umiała znaleźć swojego miejsca.

Rozumiem.

Myślisz, że znowu wyjedzie, prawda?

To ostatnia rzecz jakiej bym chciała, ale tego się obawiam.

Prędzej czy później wróci do Madrytu.

Nie podoba ci się ta myśl, co?

Cóż, jest… przyjaciółką…

bardzo dobrą przyjaciółką. I świetną pracownicą.

Ale najważniejsze, żebyście rozwiązały swoje rodzinne problemy.

Cieszę się, że mogliśmy porozmawiać. Dziękuję.

To ja dziękuję, że przyszłaś.

Mam nadzieję, że sprawy w Las Sabinas się ułożą.

Dla dobra miasteczka Molinowie powinni żyć zgodzie.

Tak. Tyle rzeczy się ostatnio wydarzyło. Jakbyśmy spędziły tu całe stulecie.

Musimy to wszystko przetrawić.

Rozumiem.

Trzeba trzymać się razem i pozwolić, żeby czas zagoił rany.

Jeśli Gracia wyjedzie do Madrytu…

to będzie trudne.

Z powodu Lucasa.

Teraz, kiedy dostał szansę zbudowania relacji z ojcem…

Myślę, że będzie mu ciężko.

Skoro rozmawiamy, możemy być całkowicie szczerzy?

Myślę, że Gracia chce wyjechać z powodu Miguela.

Popełniła błąd ukrywając jego ojcostwo, ale w końcu…

Nie. Nie rozumiesz.

Nigdy nie będą przyjaciółmi,

ani nie zostawią za sobą przeszłości.

Przynajmniej nie Gracia.

Rozumiem. Ale…

skąd ta pewność?

Bo w głębi duszy myślę,

że mimo wszystkich okoliczności, wciąż nie zapomniała o twoim bracie.

Nadal w pewien sposób go kocha.

Jak mogłeś zrobić to mojej mamie?

Pozwolić tak długo nosić poczucie winy?

W tej rodzinie nikt nie jest normalny.

- Lucas, posłuchaj. - Nie dotykaj mnie.

Nie masz nic do powiedzenia?

Niestety nie. Nic, co powiem, nie jest w stanie niczego naprawić.

Niewiarygodne.

Jeśli to sprawi, że poczujesz się lepiej, to jestem świadomy jej cierpienia.

I każę się za nie każdego dnia.

Całe moje życie było kłamstwem z powodu twoich łgarstw.

Wiem.

To przez nie jestem zakochany w swojej przyrodniej siostrze.

Chciałbym cofnąć czas i zrobić wszystko jak należy.

Ale to jest moja kara.

Ranienie tych, których kocham i wszystkich, których los ze mną zetknie.

Byłem tchórzem wtedy i jestem nim dzisiaj.

Tchórzem.

- Cześć, piękna. - Cześć.

Wezmę prysznic i zejdę na kolację.

- Dobrze. - Mamo.

Co?

„Co”?

Wciąż myślisz o wczoraj? Myślałem, że to załatwione.

Tak. Gracia i Paloma podziękowały, że zostajemy.

- Więc czemu jesteś smutna? - To nic takiego.

- Maria znowu miesza? - Nie.

- Don Emilio znów był niemiły? - Nie.

To o co chodzi?

Wiesz, że łatwo wybucham płaczem.

Może wychodzą ze mnie wczorajsze emocje.

To dobrze. Lepiej nie dusić ich w sobie.

Tak.

Mówiłam ci, że jesteś najlepszym synem?

Nie, ale dobrze wiedzieć.

Chodź do mnie.

Nie wiem, co jeszcze mam zrobić.

Czuję, że jest między nami coraz większy dystans.

Poniosłem porażkę jako ojciec.

Takie jest rodzicielstwo.

Każdego dnia się starasz i nigdy ci nie wychodzi.

Do kitu.

Ale co dokładnie dzieje się z Lucią?

Lucas.

Niełatwo odkryć, że masz brata w wieku 16 lat.

Żeby tylko to.

Naprawdę się zaprzyjaźnili.

A nawet więcej.

Chwila. Mówisz poważnie?

Ale pokręcone…

Nie mów, że byli parą?

Tak. Do niczego nie doszło, ale bardzo się polubili.

O rany. W tym wieku zakochanie jest intensywne.

Musi jej być bardzo ciężko.

Teraz rozumiem.

To dlatego Lucia nie przyszła na obiad. Nie chciała widzieć Lucasa.

Dlaczego nie powiedziałeś nam wcześniej?

Mogliśmy wam pomóc. Lucii i tobie.

Wiem. Ale nic jej nie mówcie. To bolesny temat.

Nie martw się. Daj jej czas. To minie.

W jej wieku smutek nie trwa długo.

Też tak myślałem, ale jest coraz gorzej.

Wszystko dusi w sobie.

Chciałbym, żeby na mnie nawrzeszczała, coś rozbiła…

Ale nawet nie chce rozmawiać. Nie je, unika mnie…

Czuję, że ją tracę.

Nie wiem, co robić.

Cześć, Álex.

Manuela. Dawno cię nie widziałem.

Nie tak dawno. Tylko kilka dni.

Jak leci?

W porządku.

Szczerze mówiąc, po staremu.

Odprawiam msze,

wysłuchuję cudzych grzechów… Normalna rutyna księdza.

A ty? Co cię tu sprowadza?

Pewnie nie przyszłaś przyjąć komunię.

Nie. Wiesz, że kościół to nie moja bajka.

Chciałam ci coś powiedzieć.

Powiedz, że znalazłaś dowód przeciwko Pace Utrerze.

Niestety nie.

Nie mogę rozmawiać z tobą o sprawie.

To był jedyny warunek Núñeza, kiedy przywrócił mnie do pracy.

Ale nie martw się, śledztwo wciąż trwa.

Kiedy pozwolą mi podzielić się wynikami, dowiesz się pierwszy.

Dziękuję, Manuelo.

I wybacz mi. Nie chciałem cię stawiać w trudnej sytuacji.

W każdym razie to nie ma nic wspólnego ze śledztwem.

Chciałam ci powiedzieć, że…

Dani i ja naprawiliśmy naszą relację.

Jesteście znowu razem?

Gratuluję. Cieszę się.

Posłuchałam twojej rady. Pamiętasz?

Walczyliśmy o nasz związek i się udało.

Wspaniale. Tak powinno być.

O co chodzi, Álex?

O nic.

Zrobiłam to, co mi powiedziałeś. Sam tego chciałeś.

- Myślałem, że to właściwa decyzja. - Już tak nie myślisz?

Pogratulowałem ci. Czego jeszcze chcesz?

Żebyś powiedział mi, co jest nie tak.

Nic.

Mam mszę za pięć minut, więc jeśli pozwolisz…

Tak. Już idę.

Chciałam spytać o jeszcze jedną rzecz.

Jeśli zdecydujemy się z Danim na ślub,

czy mógłbyś…

Co? Powiedziałaś, że kościół to nie twoja bajka.

Zawsze się tak mówi.

Ale ostatecznie, rozumiesz, tradycja…

To nonsens.

Chcesz ślubu kościelnego

i żebym ja poprowadził ceremonię.

Dlaczego?

„Dlaczego?”

To absurdalna rozmowa.

- Nie chcesz, żebym wyszła… - Manuelo, proszę…

Czego nie chcesz mi powiedzieć?

Coś ukrywasz. Tak czuję.

To głupie.

Chcę wiedzieć, co się dzieje. O co chodzi?

O czym myślisz? Co czujesz? Powiedz.

Jestem w tobie zakochany.

Przepraszam. Zignoruj to. Muszę się przygotować.

- Cześć, kochanie. - Cześć.

Jak w szkole?

Jak zwykle.

Ugotowałam dla ciebie pyszną potrawkę z soczewicy.

Dzięki, babciu.

Kupiłem ten chleb, który lubisz. Z ziarnami i rodzynkami.

O co chodzi? Czemu mnie tak rozpieszczacie?

Nie mam jeszcze urodzin.

Wszyscy wiemy, kiedy masz urodziny.

Jesteśmy rodziną i troszczymy się o siebie nawzajem.

Tata wam powiedział.

Tak. Ale nie miej mu tego za złe. Bardzo się martwił.

To moje życie. Nie może wszystkim o nim opowiadać. Zwłaszcza o Lucasie.

To żałosne.

Jestem twoim wujkiem. To twoja babcia. Chcemy cię wspierać. To wszystko.

Nie wspomnimy o tym więcej, jeśli nie chcesz. Obiecuję.

Posłuchaj.

Niedługo będzie wolne

i możemy spędzić parę dni nad morzem. Co ty na to?

Brzmi kusząco. Wyjechać z miasta na kilka dni.

Przepraszam. Muszę was opuścić.

Dziękuję, że zawsze traktujesz mnie jak dorosłą i oszczędzasz mi ściemy.

Wystarczająco zrobiłam z siebie głupka.

Przechodzisz trudne chwile. Bardzo dobrze sobie radzisz.

Nie byłabym taka pewna.

Kochanie, nie jesteś już dzieckiem.

Od tej pory rozmawiajmy szczerze.

Dobrze? O wszystkim.

Okej. Ale nie chcę mówić o Lucasie. Ani z tobą, ani z nikim.

Tata jeszcze tego nie rozumie.

Robi, co może.

Tu nie ma nic do zrobienia. Moje uczucia nie zmienią się jednej nocy.

A rozmawianie o tym bez końca nie pomaga. Wręcz przeciwnie.

Filmy, książki, ludzie… Mówią, że miłość pokona wszystko.

Kłamstwo.

Lucas i ja się kochamy, ale to nie pomaga. Jest na odwrót.

Jest tysiąc razy gorzej.

Bo jesteśmy…

Bo jesteśmy rodzeństwem.

Moglibyśmy przetrwać wszystko.

Z wyjątkiem tego.

Nie możesz się wiecznie gniewać.

Oczywiście, że mogę. Przynajmniej na dziadka.

- Uważasz, że nie mam powodu? - Masz powód.

To, co zrobił mamie, było okropne. I odbiło się na tobie. I co z tego?

„Co z tego”?

Wyobraź sobie, że mama zostałaby w Manteranie.

Nigdy nie spotkałaby taty i nie byłoby mnie.

A Miguel nie miałby Lucii, bo nadal by był z mamą.

Kto wie, co by się wydarzyło.

Nikt. I nie ma to znaczenia. Ale nie mogę patrzeć, jak cierpicie.

Jaki jest sens roztrząsać coś, czego nie można zmienić?

Chyba żaden.

Poza tym zawsze, kiedy o tym mówisz, czuję się niewidzialna i bezużyteczna.

Jedyne, czego bym nie zmienił, to tego, że jesteś moją siostrą.

Wolę cierpieć niż cię nie mieć.

Kocham cię, siostrzyczko. Pamiętaj o tym.

Przestań. Nigdy nie bywasz taki słodki.

Wiem, że to minie. Musi.

Ale… wciąż szaleję na punkcie Lucii.

Nadal czuję do niej to samo,

chociaż jest…

moją siostrą.

Popatrz na dziadka.

Od 20 lat żałuje czegoś, czego nie może zmienić.

Chcesz utknąć w przeszłości jak on?

Cześć.

Cześć.

Właśnie wpadłem na twojego tatę. Był elegancko ubrany.

Nie wiem, dokąd poszedł. A ty co tu robisz?

Nic. Przechodziłem i pomyślałem, że wpadnę się przywitać.

Jak się masz?

Trzymam się.

Paloma była wczoraj w ratuszu. Mówiła ci?

Nie.

Nie rozmawiałam z nią za wiele po tej scenie, jaką urządziła.

Właściwie to przyszła przeprosić.

Powiedziałem jej, że nic się nie stało.

Na końcu dałem jej kontakt do spadkobierczyni

i mam nadzieję, że złożyła ofertę na maszynę.

Na pewno dostanie ją w dobrej cenie.

Masz na myśli, że wy ją dostaniecie?

Paloma liczy na ciebie w tym biznesie.

Poradzi sobie świetnie beze mnie.

Wczoraj byłaś bardziej zaangażowana.

Cóż, dzisiaj… sama nie wiem.

To prawda, że myślisz o wyjeździe?

Nic nie jest ustalone, ale tak, rozważam różne opcje

i ta wydaje się najrozsądniejsza.

Nie zgadzam się z tobą.

Wczoraj twoja siostra powiedziała mi, że mimo kłótni

i wszystkiego, co się dzieje, jest szczęśliwa,

że odnowiłyście swoją więź.

Jeśli ta więź jest silna, przetrwa nawet jeśli wyjadę.

A co z Lucasem?

Zabierzesz go od Miguela teraz, kiedy się odnaleźli?

Nie chcę ich rozdzielać, ale Lucas za rok idzie na studia.

I tak wyjedzie z Manterany.

Posłuchaj…

Też nie chcę, żebyś wyjeżdżała.

Teraz, kiedy…

wróciłaś do mojego życia, nie chcę znowu cię stracić.

Teraz powinny zagrać skrzypce, prawda?

Mówię poważnie.

To właśnie czuję.

Wiem, że ciągle się wygłupiamy i żartujemy,

ale nie mogę przestać myśleć o…

naszym pocałunku w hotelu.

- Już o tym rozmawialiśmy. - Wiem.

Co mam powiedzieć? Próbuję myśleć rozsądnie,

na trzeźwo,

i tłumaczyć sobie, że nic się nie stało, ale…

nie mogę o tym zapomnieć.

Posłuchaj…

Kiedy byłem młody, szalałem na twoim punkcie.

Teraz, kiedy wróciłaś i widzę cię codziennie,

te uczucia się obudziły.

Tano, ja…

Daj mi skończyć. Muszę to z siebie wyrzucić.

Dobrze?

Jak mówiłaś,

gdyby Miguel nie wrócił z Edynburga,

mielibyśmy własną historię.

Albo kto wie, może bylibyśmy teraz razem.

Wiem, że próbujesz zapomnieć o Miguelu,

i że jest to proces.

Chwilę to potrwa, ale nie szkodzi.

Jestem gotów czekać tyle, ile będzie trzeba.

Tak.

Bo jeśli się zastanowić,

nic nie stoi pomiędzy nami.

I wierzę,

wiem…

że jeśli dasz mi szansę,

uczynię cię bardzo szczęśliwą.

Nie musisz nic mówić. Po prostu pomyśl o tym.

- Wejdź. - Cześć.

Przepraszam, że cię nie uprzedziłem, ale muszę z tobą porozmawiać.

Teraz to ja jestem zajęta.

Wiem. Nie zajmę ci dużo czasu.

Wyszło bardzo niezręcznie.

Nie miałem prawa stawiać cię w trudnej sytuacji

i mieszać się w wasz związek. Tym bardziej teraz, kiedy wróciliście do siebie.

Mam niewyparzoną gębę.

I…

bardzo cię przepraszam za to, co powiedziałem.

Nie myślałem jasno.

W ogóle nie myślałem.

Czy możemy

zapomnieć o tym i udawać, że nic się nie stało?

Co robisz?

Nie wiem.

Don Emilio?

Gdzie jesteś?

Don Emilio?

Don E… Paloma.

- Widziałaś swojego ojca? - Nie.

Szukam go od dłuższej chwili.

Byłam na górze i nie ma po nim śladu.

Znalazłam na biurku tę kopertę. Położył ją tam celowo.

- Wygląda jak list. Do kogo? - Nic nie jest napisane.

- Mogę otworzyć? - Tak. Zobaczmy, co to jest.

Co za człowiek.

Co pisze?

Czekaj.

- „Do każdego, kto czyta ten list”. - Przepraszam.

Przez całe życie zapominałem. Świadomie lub nie.

Ale prawda, którą ignorowałem, wróciła, aby wszystko zniszczyć.

Jak wściekła lawa, która wypływa z wulkanu.

Podjąłem w końcu decyzję.

Boję się. Akceptuję to i stawiam temu czoło.

Teraz widzę, że zawsze kierował mną strach.

Nie chcę, żeby tak było dalej.

STRAŻ CYWILNA KOMENDA GŁÓWNA

Zaakceptowanie prawdy zmieniło kolor moich wspomnień.

Stały się jasne i wyraźne.

Znów poczułem siłę pierwszej miłości.

Żal po nieudanym związku.

Niepokój związany ze stratą tak wielu rzeczy.

I ulotne szczęście ostatnich kilku miesięcy.

Życie oddało mi, choć na to nie zasłużyłem,

uśmiechy moich córek i uściski wnuków.

Zostaną w mojej pamięci

i na zawsze zabiorę je ze sobą,

choć u ich boku cicho kroczyć będzie ból, który im zadałem,

odbierając życie Oscarowi Egei.

Dlatego muszę za to zapłacić.

Emilio.

Co tu robisz?

Wszystko w porządku?

Przyszedłem oddać się w ręce straży.

Za co?

Co się dzieje?

Powiedziałem.

- Oddaję się w wasze ręce. - O czym ty mówisz? Co zrobiłeś?

Zamordowałem Óscara Egeę.

Napisy: Katarzyna Orkan-Łęcka

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.