Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Zanim Miguel się ożenił, próbowaliśmy odnowić nasz związek.
POPRZEDNIO
Jeśli nie chcesz zostawić Miguela, by oszczędzić mu więzienia,
przynajmniej zrób to, by wasze życie nie stało się piekłem.
Gdyby Emilio nie obwinił Gracii,
sprawy między wami ułożyłyby się inaczej.
Nie chcę gdybać.
Tej nocy, kiedy Emilio nakrył nas razem, nie musiał wracać do Las Sabinas.
Myślałam, że tak będzie dla niej najlepiej.
- Kto ci powiedział? - Mój ojciec.
Teraz też twój.
Chcę przygotować dla Lucasa rodzinny obiad. Niech nas pozna.
Paloma powinna mu to powiedzieć, nie ty.
Jak śmiałaś mu mówić, ile wycierpiała jego córka?
Twój ojciec porzucił was obie.
Twoja siostra zaczęła od nowa, a ty zostałaś sama.
- Óscar… - Wybaczysz mi?
POWRÓT DO LAS SABINAS
Hej.
Hej! Co robisz na mojej ziemi?
To ty.
Nie chcę mieć z tobą nic wspólnego. Odejdź!
Chodź.
- Chcesz wiedzieć, gdzie to jest? - O czym mówisz?
- Dlaczego mam z tobą pójść? - Chodź.
Dzień dobry, Doña Paca.
Co robisz?
Zamknij je.
Oczywiście. Przepraszam.
Zostanę dziś w łóżku. Niech nikt mi nie przeszkadza.
Tomás przyszedł już na spotkanie. Co mam mu powiedzieć?
Poproś, żeby przygotował dokumenty i poszedł do domu.
Niech tylko mi nie przeszkadza.
Powiem mu, żeby poszedł. Potrzebuje pani coś jeszcze?
Nie. Po prostu wyjdź.
Jak sobie pani życzy.
Mamo, ciągle jesteś w łóżku?
Co się dzieje?
Nie czuję się dobrze. Chyba coś złapałam.
Nie masz gorączki. Chcesz paracetamol?
Poleżę dziś w łóżku, a jutro poczuję się lepiej.
Wiem, przez co przechodzisz.
I to nie jest łatwe.
Może byłam wczoraj trochę ostra i…
Praca dobrze ci zrobi.
- Przestaniesz myśleć o… - Daj mi spokój.
Napisz, ile osób przychodzi na obiad.
Co się dzieje?
Mama leży w łóżku.
Nic jej nie dolega, ale nie chce wstać.
To był dla niej emocjonalny rollercoaster. Musiało to jakoś na nią wpłynąć.
Wszystko robię źle…
Robisz to, co zawsze. Pomagasz jej.
Tak. Wiesz jak? Proponując jej paracetamol.
Tak ją właśnie wspieram.
Hej. Co się dzieje?
Kiedy powiedziała mi o Laurze,
pokazałam jej moje rozczarowanie jej brakiem zaufania.
To oczywiste, że popełniłam błąd.
Kochanie, za dużo myślisz.
Za kilka dni twoja mama znów będzie wszystkich ustawiać.
Moja teściowa jest twardzielką.
Moja mama. Pyta o obiad. Będziesz?
Chyba lepiej, żebym nie szła.
To dla Lucasa i twojej rodziny. Ja nie…
Ty też jesteś rodziną.
Tak, ale będzie dużo ludzi. Nie chcę, żeby się czuł przytłoczony.
Poza tym jeszcze będę miała czas, żeby go lepiej poznać.
Twój wybór. Nie będę naciskał.
Muszę powiedzieć Lucii, żeby nie przychodziła.
Dlaczego?
Lucas poprosił.
Dzień dobry. Dobrze spałaś?
Tak.
Posłuchaj. Pamiętasz o obiedzie z babcią i Lucasem?
To dzisiaj.
Nie chciałaś iść, ale ci mówię.
Dzięki. Lepiej, żebym nie szła.
Muszę lecieć.
Wydaje się, że akceptuje sytuację.
Czy architekt dał zielone światło?
Tak.
Milczenie jest naprawdę nudne.
Lucas mówił ci o obiedzie u mojej mamy?
- Tak. - I co myślisz?
Oby nie czuł się niezręcznie.
Mówisz tak z powodu „Okropnej Silvii”?
A jak myślisz?
Gdy tylko Molina przekracza próg jej domu, rozpętuje się piekło.
Tak było wcześniej. Wydaje mi się, że walczy z tą fobią.
Tobie nic się nie stało, prawda?
Wyszłaś stamtąd żywa.
Tak.
Lucas zdobył jej sympatię, wspierając Lucię w tej sprawie z filmem.
Poza tym mama chce tylko spędzić z nim czas i lepiej go poznać.
Nie sądzę, żeby powiedziała coś niewłaściwego.
Jednak nie mogę powiedzieć tego samego o cioci Nati.
Teraz wiemy, po kim odziedziczyłeś brak dyskrecji.
Słucham?
Nic, nic.
Albo nie. Dlaczego powiedziałeś Miguelowi, co mówił mi ojciec?
Bo oboje musicie znać prawdę o tym, co się stało.
To stało się mnie. Ja zostałam okłamana i obarczona winą.
To jest też jego życie.
Nie broń się tak. Miguel cię rozumie.
Nie potrzebuję jego zrozumienia.
Ale teraz wie, dlaczego to wszystko się stało i być może…
Co? Wybaczy mi?
Wiedz, że nie zamierza.
Może teraz tego nie widzisz, ale…
macie razem syna.
Lepiej dla Lucasa, żebyście nie chowali do siebie urazy.
On będzie mógł dalej żyć z Esther, a ty… z kimkolwiek.
Zwierzyłam ci się, bo musiałam to z siebie wyrzucić. Nie miałeś prawa.
Przepraszam, że zawiodłem twoje zaufanie. Albo że tak uważasz.
To nie twoja wina,
tylko moja. Zaufałam niewłaściwej osobie.
Próbujesz ustanowić nowy rekord?
Nie.
Próbuję się wyładować.
W takim razie przyłączę się.
Mogę?
W kogo rzucamy kamieniami?
Nie chodzi o osobę. Raczej… o sytuację.
Wiedziałem, że coś się wczoraj stało.
Czułem napięcie między twoim tatą a siostrą.
Tak.
Nasza trójka znowu się pokłóciła.
Przykro mi.
Wiesz?
Przez to wszystko znowu myślę o tym, jak musiałam opuścić mój dom.
Musiałaś?
Tata miał depresję, a mama zmarła. Nie mógł się mną zajmować.
Więc…
Wysłano mnie do domu dziecka.
Cholera. Nie wiedziałem.
Byłam dzieckiem i niczego nie rozumiałam.
Mama dopiero co zmarła, tata był chory, a ja…
Może nie powinnam była wracać do Manterany.
Nie zgadzam się.
Twój ojciec był chory.
Mogłabyś żyć spokojnie, gdybyś nie przyjechała?
Nie.
Nie wiem, Richi. Mam poczucie porażki.
Porażki? Nie widzisz, co zrobiłaś z Las Sabinas?
Niestety moja siostra nie jest jak Las Sabinas.
Nieważne, czy dbasz o nią i podlewasz,
pozostaje taka sama.
Nie mów tak. Na pewno jest rozwiązanie.
Próbowałam wszystkiego.
Trudno. Spędziłyśmy pół życia osobno.
- Możemy spędzić kolejne pół. - Myślisz o wyjeździe?
Nie.
To dobrze.
Bo cieszę się, że wróciłaś. I że nadal tu jesteś.
Bo mogłem cię poznać
i zobaczyć na własne oczy, że jesteś kobieta-rakieta.
- Cokolwiek to znaczy. - Wygłupiasz się.
Odrobinę.
Nie, Richi.
Przepraszam. Myślałem…
- Wiem, że flirtowałeś z Marią. - Co? Nie.
- Nie interesuje mnie Maria. - Tak mi powiedziała.
Co mówiła? To nieprawda.
Naprawdę nie. Musiała coś źle zrozumieć.
Skończmy tę rozmowę.
Mam pracę.
Co słychać, Don Wilson? Jak się masz?
Nie, chciałem zapytać, jak leci.
Dobrze. Cieszę się.
Tak. U mnie w porządku. Tylko miałem jakieś…
koszmary.
To pewnie efekt uboczny udaru, o którym mi nie powiedzieli.
Tak czy siak, miło cię było usłyszeć, Don Wilson.
Tak. Dobrze.
Pa.
Co u niego?
Pozdrawia.
Jak miło. Mam nadzieję, że ma się dobrze.
Moja kawa smakuje lepiej. Pozwól mi.
Dobrze, ale tylko dlatego, że to prawda.
Jak się czujesz? Lepiej?
- W dobrym nastroju? - Tak.
Na mieście wciąż gadają o Pace?
To jedyny temat rozmów.
Niektórzy mówią, że stoi za śmiercią Óscara Egei.
Jeśli się zastanowić, to całkiem możliwe.
Od razu zabrała jego ziemię.
Tak. Ale podejrzewam, że Straż Cywilna ma na nią coś więcej niż plotki.
Nie mam pojęcia. Wiem tylko to, co ci powiedziałam.
Nie wiem.
Życie jest pełne niespodzianek. Cały ten czas myśleliśmy,
że Óscar zginął w wypadku, a teraz…
Wszystko w porządku?
Położę kawiarkę na stole.
Jeśli jesteś taki ciekawy,
porozmawiaj z moim bratem.
Przestań kręcić tym kieliszkiem. Dostaję zawrotów głowy.
Lucas będzie zadowolony.
Jaka jestem głupia! On nie pije. Jest niepełnoletni.
Jak twoi synowie. Nie pili piwa do 37 roku życia.
- Trzymaj. - Przyniosę mu inną szklankę.
Jeśli oficjalnie ją przesłuchiwaliście, to znaczy, że coś się stało, prawda?
Przepraszam, Tano. Nie mogę nic powiedzieć.
Po prostu w to nie wierzę.
Myślisz, że Paca byłaby zdolna do zlecenia morderstwa?
Albo zabicia kogoś?
Tano, mówiłam, że nie mogę…
Wiem. Ale denerwuję się, że mamy mordercę w Manteranie.
Zwłaszcza jeśli to mieszkaniec.
Wiem.
Jeśli będziesz zmęczony, powiedz, to wyjdziemy.
Okej.
Cześć.
Znasz już Tano.
Co słychać?
Manuelę też znasz.
Ciocia Nati.
Cześć.
I Silvia.
Twoja babcia.
- Cześć, kochanie. - Cześć.
Napijesz się czegoś?
Wszystko mam. Poza alkoholem.
Chodź.
A Lucia?
Miała inne plany.
Jak ona się czuje?
Nie chciała wstać, ale przynajmniej zjadła zupę.
To już coś.
- Dziękuję, Pilar. - Proszę.
O ciebie też powinnam się martwić?
O co chodzi?
O ten rodzinny obiad?
Chciałaś pójść?
To nie to.
Ostatnio tata spotyka się z Lucasem częściej niż ze mną.
Kochanie, to nie fair.
Po pierwsze, twój tata nie musi się z tobą spotykać. Mieszkacie razem.
Po drugie, wiesz, jaka to skomplikowana sytuacja. Robi, co może.
A po trzecie… to chyba nie o to chodzi.
Nie możesz zapomnieć o Lucasie, prawda?
Dlatego nie chciałaś iść na ten obiad.
- Mam pracę domową. - Kochanie, zaczekaj.
Nie idź.
Rozumiem, jak się czujesz. W twoim wieku też miałam nieudane związki.
Też zakochałaś się w swoim bracie?
Chodź do mnie.
Masz rację. To nie to samo.
- Wszystko jest takie nie fair. - Wiem, kochanie.
Dlatego musisz zrozumieć, że zamykanie się w sobie nie pomoże.
To tak bardzo boli.
Wiem. Ale jeśli to w sobie zamkniesz, będzie bolało bardziej.
Proszę, porozmawiaj z tatą i Lucasem.
Powiedz im, co czujesz.
- Smakuje ci przystawka? - Tak. Wszystko jest pyszne.
Weź więcej.
Uprawiasz jakieś sporty?
- Lubię piłkę nożną. - Oczywiście. Typowe.
Przepraszam. Zabrzmiało, jakby to było coś złego. A jest odwrotnie.
Ja też lubię piłkę.
Nie oglądam, ale lubię.
Tak, mamo. Wszyscy to wiemy.
Graliśmy w piłkę z twoim tatą. Ale szło mu do bani.
Co? To ty byłeś bramkarzem i nigdy nie obroniłeś.
- Nie słuchaj go. - O czym ty mówisz?
- Byłem najlepszy. - Jasne.
Przekręcasz rzeczywistość.
Nie wiem, po co istnieją testy DNA.
To oczywiste, że jesteście spokrewnieni. Nawet jecie krokiety w ten sam sposób.
To oczywiste.
„Nati naukowiec”.
Trafne spostrzeżenie.
Zgadza się. Jeśli naprawdę…
Emilio. Co za miła niespodzianka. Nie bywasz tu często.
Raczej nigdy.
Nie byłem w kościele od śmierci mojej żony.
W takich trudnych chwilach Bóg zwykle daje nam pocieszenie.
Pomógł mi bardzo po śmierci Óscara.
Jesteś dobrym specem od reklamy, co?
Ale nie licz na mnie. Wciąż jestem zły na twojego szefa.
Tak czy siak, nie przyszedłem rozmawiać o Bogu, ale…
o…
Óscarze.
Słyszałeś plotki.
Nie lubię plotek.
Dlatego przyszedłem zapytać ciebie.
Dlaczego podejrzewają Pacę?
Kiedy upubliczniła swój projekt górniczy,
stało się dla oczywiste, że to ona stoi za śmiercią Óscara.
Od razu po jego śmierci chciała położyć łapę na naszej ziemi.
Zaraz, myślisz, że Óscar stał na przeszkodzie jej planom?
To logiczne, prawda?
A sposób, w jaki przekonała nas do sprzedaży, jest równie podejrzany.
Tak? Co zrobiła ta wariatka?
Zmanipulowała moją siostrę w sposób, o którym wolałbym zapomnieć.
Wiedźma.
I Emilio…
wiem, że chce przejąć waszą ziemię.
Uważaj.
Za późno. Kilka dni temu kupiła udział mojej córki Gracii.
Wykorzystała rodzinną tragedię.
Cała ona. Tak właśnie działa.
Trzeba ją powstrzymać.
Próbowałem od lat. Ale nie ma na nią sposobu.
Mam nadzieję, że tym razem go znajdą.
Straż Cywilna musi się skupić na zatruciu zbiornika.
To kluczowa sprawa.
Zbiornika?
Herbicydy, których użyto do jego zatrucia
były identyczne z tymi, które znaleziono na ubraniu Óscara.
To nie może być przypadek.
Oczywiście, że nie.
Wszystko w porządku?
Tak.
Powinienem już iść.
Dziękuję.
Kiedy Silvia musi coś załatwić, pomagam jej w restauracji.
Nie za dużo. Gdybym jej pozwoliła, wykorzystałaby mnie. Jest skąpa.
Nieprawda.
Jeśli chodzi o pieniądze, jest dusigroszem.
Za to jest hojna w miłości. Chociaż nie widać po niej.
Serio?
- Byłaś artystką. - Tak.
Twoja córka jest policjantką. A twój mąż leśniczym.
Tak. Zobacz. Pokażę ci zdjęcie.
Mauricio. Niezbyt przystojny.
Ale podobał mi się.
- Często chodził na ryby. - Tak.
Czyli to Mauricio z wami chodził?
Skąd wiesz?
Miguel mi powiedział na wycieczce rowerowej.
Było fajnie, prawda?
Tak.
Wujek kazał nam nieść gry planszowe, karty, lampiony, kanapki,
- menażki… - Wszystko!
Nie zapominaj o namiotach.
Nie nosiliśmy plecaków. To plecaki nosiły nas.
Uwielbialiśmy kempingi.
Chodzenie po lesie…
Patrzyliśmy na gwiazdy, a wujek opowiadał straszne historie.
Z morałem.
Żebyśmy byli lepszymi ludźmi.
Tak. Zawsze nas wspierał. Nawet w trudnych chwilach.
Wydaje się, że Mauricio był dla was ojcem
bardziej niż ten prawdziwy.
Bardzo go kochaliśmy.
Powinieneś przyjść za rok na uroczystość ku jego pamięci.
Będzie piękna. Spodoba ci się.
- Dobrze. - Tak.
Coś ci powiem.
Jako nastolatki braliśmy ten złom, który nazywasz rowerem, pamiętasz?
Jechał, kiedy się go kopało.
Całą trójką jechaliśmy zbierać jabłka.
Zbierać? Kradliście je.
- To tylko jabłka. To nie kradzież. - Owszem, kradzież.
Nie patrz tak na mnie. Wtedy nie pracowałam w Straży Cywilnej.
Byłam małą dziewczynką, która biegała za szalonymi kuzynami.
- Dajecie mu zły przykład. - Nie. To bardzo fajne.
Wcześniej mnie onieśmielaliście. Policjantka i burmistrz…
Teraz to się zmieniło.
Gdyby tylko wiedzieli, zwolniliby was oboje.
Całe miasteczko o tym wie.
- Serio? - Oczywiście.
- Wiedzą? - Tak.
Myślę, że to dlatego mnie wybrali.
- Rzeczywiście. - Tak.
Bo byłem ludzki.
To dlatego…
zostałem…
wybrany na burmistrza.
Lucia! Zaczekaj!
Co się dzieje?
Nic. Tylko przechodziłam.
- Chcesz wejść? - Nie.
- Na pewno? - Nie mogę.
Myślałam, że dam radę, ale nie.
Zobaczyłam Lucasa i nie zrobię tego.
To niemożliwe.
- Wiem, co czujesz. - Nie wiesz.
Przestań to powtarzać.
- Chodź do mnie. - Nie przytulaj mnie. To twoja wina.
Nie umiałeś się zabezpieczyć?
Nie powinieneś mieć Lucasa.
Zniszczyłeś mi życie.
Gorąco, co?
Muszę się napić.
- Co powiedziałaś Palomie? - O czym?
Nie udawaj głupiej. Mówiłaś jej, że cię podrywam.
Co?
Idę się napić. Suszy mnie.
Paloma to zmyśliła? Jest kłamczuchą?
Nie powiedziałam tego. Mówiłam jej, że się dogadujemy.
Może coś źle zrozumiała.
Jasne. Źle zrozumiała.
Padam. Pogadamy później.
Już sprawia problemy, co?
Miałaś rację. Przejrzałaś ją. Nie można jej ufać.
Zatrułeś zbiornik?
Nie pamiętasz?
Czego?
Wiesz.
Paca go zatruła?
Powiedz mi, co się stało!
Dziadku?
Ostrzegaj, kiedy wchodzisz.
Wystraszyłaś mnie na śmierć.
A ty mnie. Z kim rozmawiałeś?
Ja? Z nikim.
Myślałem głośno o czymś, co przeczytałem.
Ostatnio dziwnie się zachowujesz.
Nieprawda.
Wszyscy w tym domu są dziwni.
Idź do kuchni. Potasuj karty. Zaraz zagramy.
Idź. Będę tutaj.
Serio myślałem, że będzie do bani.
Ale było fajnie.
Dzięki.
Dziękuję, że przyszedłeś. I za szczerość.
Też dobrze się bawiłem.
A jak się czuje Lucia?
Dobrze. Nie martw się.
- Okej. - Małymi kroczkami.
Cześć.
Widzę, że dobrze poszło.
No nic. Lecę.
Widać, że mu się podobało.
Nie jestem jedynym, którego zraniłaś.
Dlaczego mówisz to teraz?
Skrzywdziłaś też nasze dzieci.
- Miguel… - Lucia jest w rozsypce.
Obwinia mnie.
A to ty jesteś winna, bo milczałaś przez te wszystkie lata.
Mam powtórzyć? Zrobiłam to, żeby cię chronić.
Chronić przed czym?
Proszę, przestań.
- Nienawidzisz prawdy. - Dość!
Nie będę tego więcej słuchać. Mam dość.
Chcesz wiedzieć, dlaczego odeszłam po tym, jak się zeszliśmy?
Dlaczego powiedziałam, że wracam do Antóna?
- Dlaczego o nim mówisz? - Z powodu tego, co o mnie myślisz.
Paca odkryła, że jesteśmy razem.
Powiedziała, że mam cię zostawić albo ci powie, że jesteś ojcem Lucasa.
Co? Paca o wszystkim wiedziała?
Ale…
Dlaczego nie chciałaś, żebym wiedział, że jestem jego ojcem?
- Oczywiście, że chciałam. - To dlaczego pozwoliłaś nas rozdzielić?
Mówiłam jej, że i tak zamierzałam ci powiedzieć.
Wtedy zagroziła mi czymś innym.
Że jeśli nie odejdę, zgłosi cię na policję i pójdziesz siedzieć.
Co? O czym ty mówisz?
Za śmierć twojego ojca.
Mówiła, że zabiłeś swojego ojca i pójdzie na policję. Rozumiesz teraz?
Miguel.
Miguel. Miguel!
Osiemdziesiąt. Wygrałeś, ale oszukiwałeś.
Dziadku, mówię do ciebie.
Słucham. Nie krzycz, głuchy nie jestem.
Tak mówisz, ale dziwnie się zachowujesz.
Chodźmy na spacer. Przyda ci się świeże powietrze.
Zaczekaj. Chcę porozmawiać z twoją mamą.
Gracia.
Wiedziałyście, że herbicydy znalezione na ubraniach Óscara
to te same, którymi zatruto zbiornik?
Nie mogę teraz o tym rozmawiać.
Ksiądz mi powiedział.
- Ksiądz? - Tak.
Egea. Brat Óscara.
- Zapytałem go i… - Bawisz się w detektywa?
I niby wszystko z wami w porządku, tak? Jak chcecie, to mi mówicie.
Julia, proszę.
Proszę? Zawsze mnie ignorujesz.
Wiesz, że to nieprawda.
Chodź. Pójdziemy na ten spacer.
Proszę.
Weź mnie pod rękę, milady.
- Jak nowocześnie. - Owszem.
Mam szczęście, że taka inteligentna dziewczyna się mną zajmuje.
Widziałaś jeżyny, które rosną przy ścieżce?
Paca.
Przestań krzyczeć.
Chcesz mnie zabić?
Nie mów tego głośno, bo się sprawdzi.
Nie jestem dziś w nastroju do kłótni.
Wiedziałaś, że Lucas jest moim synem i milczałaś. Jak długo?
Nie wiedziałam. Ale skojarzyłam fakty.
Gracia wróciła i pierwszą rzeczą, jaką zrobiła
po zaopiekowaniu się ojcem, było odszukanie ciebie.
Blefowałaś?
Tak. I miałam rację.
Wiesz, że zawsze dobrze rozgrywam karty.
A śmierć mojego ojca? Wtedy też dobrze je rozegrałaś?
Nie zabiłem mojego ojca!
Poszłabyś na policję, gdyby Gracia mnie nie zostawiła?
Nigdy bym tego nie zrobiła.
Jak możesz nawet tak myśleć po wszystkim, co zrobiłam dla twojej rodziny?
- Chciałam cię chronić. - Wszyscy chcą mnie chronić.
Nie wiem, kim są wszyscy, ale powinieneś mi podziękować.
Zabrałam Gracię z twojego życia.
- Żebym ożenił się z Esther. - Tak.
Nie jest ci teraz dobrze?
Lepiej niż z tamtą kobietą?
Nie masz prawa podejmować za mnie decyzji.
Nie masz prawa mnie osądzać za to, że troszczę się o rodzinę.
Ty robisz dokładnie to samo.
Mylę się?
Jesteś…
Paloma.
Przepraszam, wiem, że jesteś zmęczona.
Chciałam z tobą porozmawiać, jeśli masz chwilę.
- Ze mną? - Tak.
Chodzi o Marię.
Co się stało?
Miło, że ją tu zaprosiłaś, to dobrze o tobie świadczy.
Wiem, że jesteście blisko
przez to, co razem przeszłyście.
Niektóre więzi są wieczne.
Ale właśnie dlatego,
niektórzy chcą to wykorzystać.
Do czego zmierzasz, Trini?
Uważaj na Marię.
Słucham?
Długo się nie widziałyście. Czasami ludzie się zmieniają.
Maria może nie być już tą osobą, którą znałaś.
Zastanawiałaś się, dlaczego nagle pojawiła się w twoim życiu?
To nie jest twoja sprawa.
- Proszę, zrozum… - Wczoraj było ci mało?
- Za kogo się uważasz? - Chcę tylko, żebyście żyli w zgodzie.
Nie do wiary. Myślisz, że jesteś właścicielką Las Sabinas,
- prawda? - Nie!
Niech to będzie jasne.
To nie jest ani twój dom, ani twoja rodzina. Rozumiesz?
Dziękuję, że przyszłaś.
W porządku.
Przepraszam za dzisiejszy obiad.
Nie wiedziałem co zrobić i…
Nie przejmuj się.
Nie powinnam była przychodzić.
- Nie, Lucia, postąpiłaś… - Popełniłam błąd.
Chciałam być dorosła
i zrobić to, co powinnam w tej sytuacji.
Ale co możemy zrobić?
- Wszystko jest takie… - Dziwne.
Przestałeś czuć to, co czułeś?
Nie.
Wciąż czuję to samo.
Powinnam chcieć ci dokuczać, jak siostra bratu,
ale patrzę na ciebie i…
chcę cię pocałować.
Ja ciebie też.
To niewłaściwe.
Nie możemy.
Wiem.
Przysięgam, że się staram, ale…
nie umiem patrzeć na ciebie jak na siostrę.
Co, jeśli to nie minie?
Co zrobimy, jeśli nie przestaniemy się kochać?
Nie wiem, Lucia.
Przysięgam, że nie wiem.
- Mogę wejść? - Tak.
Przepraszam, powinienem był zadzwonić po tym, co się wydarzyło, ale…
Nie musiałeś. To ja popełniłam błąd.
Byłam zdenerwowana tym obiadem Lucasa i…
zezłościłam się za to, co powiedziałeś o mnie Miguelowi.
- Gracia… - Proszę. Pozwól mi skończyć.
Masz rację.
Jeśli Miguel mnie zrozumie, to może poprawić naszą relację.
Będziemy mogli pójść dalej.
- Ale… - Wiem, co myślisz.
Dlaczego zmieniłam zdanie?
Widziałam, jak moja córka pomaga mojemu tacie.
I ten mały gest…
pokazał mi, jak powinniśmy troszczyć się o ludzi.
Szczególnie o tych, którzy nas wspierają.
I…
przepraszam cię za moją reakcję.
Nie chcę cię stracić.
Teraz twoja kolej.
Dziękuję. Cóż. Po pierwsze…
nigdy mnie nie stracisz.
Po drugie, wiesz, że to nasza pierwsza kłótnia jako przyjaciół?
To dobrze?
Myślę, że bardzo dobrze. Od teraz będzie już gładko.
Wiesz, o czym czasami myślę?
O tym, co mogło się stać, a się nie wydarzyło.
- Cóż… - Podjęliśmy decyzję
albo ktoś nas do niej zmusił, aż nagle… wszystko się zmienia.
Tak. Gdybym nadal grał w uczelnianym zespole,
mógłbym być odnoszącym sukcesy muzykiem. Kto wie?
Gdyby Sergio z Casa Domingo nie upił się w wigilię św. Jana…
Pocałowałbym cię.
- Albo nie. - Albo tak.
Gdyby Miguel nie wrócił z Edynburga,
wszystko mogłoby być inaczej.
Nie ma wątpliwości.
Być może z tobą poszłoby gładko.
Ale nie byłoby Lucasa i Julii. A tego bym nie chciała.
Oczywiście.
Może w równoległym wszechświecie.
W jednym masz swoje dzieci, w drugim jesteśmy razem.
A w trzecim bylibyśmy…
- cybernetycznymi łowcami robotów. - Co?
Nie wiem, jak to robisz, ale zawsze mnie rozśmieszasz.
Dziękuję.
Nie ma za co.
Przez ostatnie kilka dni
bardzo cię potrzebowałam.
Czułam się winna i słaba.
Ale nie mogę na to dłużej pozwalać.
Kiedy odeszłaś, przysięgłam sobie, że nic mnie nie powstrzyma.
To przez Emilia cię straciłam.
Wiem, że nigdy cię nie odzyskam…
ale nie spocznę, póki nie zapłaci za to, co nam zrobił.
Dziękuję, że pokazałeś mi jeżyny, ale wolę inne rzeczy.
Były jeszcze zielone, ale niedługo…
- Gdyby były kwiatkami, to może… - Rozumiem.
Wiesz co? Lubię cię.
I cieszę się, że cię poznałem.
Co?
Ty i twój brat jesteście najlepszym, co przydarzyło mi się od 20 lat.
I nie chcę was stracić.
Nie wiem, czy to świeże powietrze ma na ciebie dobry wpływ.
Ja też cię bardzo lubię.
Kiedy cię poznałam, byłeś bardzo niemiły.
Zabierz ją stąd.
Nie zbliżaj się do tych krzaków ze swoją wnuczką.
- Lepiej, żeby nie wiedziała. - O czym?
Co masz na myśli?
Nic.
Wróć tu sam i poszukaj.
Czego mam szukać?
Dziadku, o czym ty mówisz?
Dokąd idziesz?
Dziadku.
Dziadku, co robisz?
Wszystko w porządku?
Napisy: Katarzyna Orkan-Łęcka
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.