All language subtitles for Regreso a Las Sabinas (2024) -E31

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian Download
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

To jakiś koszmar.

Przynajmniej Lucas jest bezpieczny.

POPRZEDNIO

Ona wie.

Kocham go. Nie jak brata.

Musisz się nauczyć kochać go inaczej. Ja też.

- Powiadomienie policji było słuszne. - To moja odpowiedzialność. I Gracii.

Znów ta wspaniała Gracia. Kto by się spodziewał.

Jest matką mojego syna.

- Od czego zaczniemy? - Nie wiem. Dla mnie to też nowość.

Może Emilio miał rację i Paca zatruła zbiornik.

Bez dowodów to tylko spekulacje.

Powiedzcie, co mam zrobić, żebyście zaczęli działać!

Alex, proszę.

Musi pani przyjść na komisariat jutro o ósmej rano.

Przesłuchamy panią w sprawie śmierci Óscara Egei.

Mam dość kłamstw. To rodzina kłamców.

Obwiniasz się o śmierć mamy. Niesłusznie.

To nie twoja wina. Mama miała romans z Pacą.

POWRÓT DO LAS SABINAS

Mama i Paca były kochankami.

Tamtego dnia miało mnie nie być w domu.

Ale… wróciłem wcześniej i je nakryłem.

Chciałem umrzeć. Przysięgam, że w tamtej chwili wolałbym nie żyć,

aby nie czuć tego strasznego bólu.

Próbowała się tłumaczyć, ale nie chciałem słuchać.

Czułem się zdradzony i upokorzony.

Moje serce zostało złamane.

Ale przede wszystkim… czułem, że się ze mnie śmieją.

Nie mogłem tego znieść.

Mama i Paca. To nie może…

To niemożliwe.

Potem wszystko wymknęło się spod kontroli.

Dlaczego? Co się stało?

Mama miała wypadek.

Co ma wspólnego wypadek z romansem?

Tato!

Nie możesz teraz milczeć.

Muszę wiedzieć, co się stało.

Tak…

A ja muszę zrzucić z siebie ten ciężar.

Zacząłem ją obwiniać o wiele spraw.

Zniszczenie naszego małżeństwa…

Obojętność wobec mnie i was…

Próbowała się bronić.

Powiedziała, że jesteście najważniejsze i że nie chciała mnie zranić,

ale zakochała się.

Im dłużej mówiła, tym bardziej byłem wściekły.

Zarzuciłem jej naiwność.

Powiedziałem, że dała się nabrać tej wiedźmie.

Ale powtarzała, że zakochała się w Pace

i żałuje tylko jednego.

Że nie powiedziała mi wcześniej.

Nie mogłem tego zrozumieć.

Ani zaakceptować.

Błagałem, żeby zostawiła Pacę i została ze mną,

ale odmówiła.

Powiedziała, że jedzie ją znaleźć.

Wtedy straciłem rozum.

Nienawidziłem jej z całego serca za to, że mnie zraniła.

Chciałem, żeby cierpiała tak mocno, jak ja.

Krzyczałem, że jeśli wyjdzie, nie będzie już powrotu.

Że nigdy więcej nie zobaczy ciebie ani Palomy.

Myślałem, że to ją powstrzyma.

Ale nie chciała się poddać.

Wyrzuciłem ją, Gracio.

Wyrzuciłem mamę z domu.

Czyli wtedy…

Tej nocy mama nie szukała mnie.

Tylko Paki.

Kiedy wróciłaś i znalazłaś mnie w tym stanie,

spytałaś o mamę.

Nie wiem dlaczego, ale skłamałem

i powiedziałem, że mama pojechała cię szukać.

Nie potrafiłem przyznać, że była z Pacą,

i że mnie zdradziła.

Że mnie poniżyła.

Wiedziałem, że spotykałaś się z Miguelem mimo naszego zakazu i wykorzystałem to.

Moja zraniona duma była silniejsza niż prawda. Okłamałem cię.

Oskarżyłem cię o coś, co zdarzyło się z mojej winy.

I wtedy zadzwonił ten przeklęty telefon.

Telefon, który miał zrujnować nasze życie.

Źródło wszystkiego, co przeze mnie wycierpiałaś.

Ale dlaczego?

Dlaczego nie powiedziałeś mi prawdy tamtej nocy?

Dlaczego pozwoliłeś mi wziąć winę na siebie?

Właśnie ci powiedziałem.

Nie! Ta wymówka nie wystarczy! Dlaczego?

Nie wiedziałem, co robię.

Straciłem rozum.

Twoja mama była miłością mojego życia.

Miłością mojego życia.

I chciała odejść z Pacą.

Chciała mnie zostawić.

Tak bardzo się wstydziłeś, że zostawiła cię dla kobiety?

Jestem twoją córką, na Boga.

Nie obchodziłam cię?

Wszystko stało się tak szybko.

Myślałem, że będę miał czas wyjaśnić ci spokojnie, kiedy wróci Paloma.

Ale wtedy dowiedzieliśmy się o wypadku…

i przeżyłem szok.

Straciłem kontakt z rzeczywistością.

A potem wyjechałaś.

Bo nie mogłam tego znieść, tato.

Gracia. Nie wychodź. Proszę.

- Nie odchodź. - Jesteś tchórzem.

Nigdy ci nie wybaczę, tato.

Nigdy.

Zastanawiam się, gdzie Don Emilio.

Pewnie włóczy się po okolicy jak zagubiona dusza.

- Richi, proszę. - Ma rację.

Porwanie mocno go zdenerwowało.

Porwanie i Paca Utrera.

Odkąd kupiła udział Gracii, zachowuje się tu jak królowa.

Tak. Musimy trzymać ją krótko.

Dzień dobry.

Dzień dobry.

- Wszystko w porządku? Źle wyglądasz. - Muszę napić się kawy.

Dziękuję.

- O, jest zguba. Dzień dobry, Don Emilio. - Dzień dobry.

- Muszę się zbierać. - Na pewno nic ci nie jest?

Na pewno. Po prostu mam dużo pracy.

Gracia, możemy później porozmawiać?

O czym? O pogodzie?

To jedyne, o czym mogę z tobą gadać.

Co to miało znaczyć?

Nic.

Ostatnie dni były dla wszystkich ciężkie, zwłaszcza dla twojej siostry.

- Tato, nie mówisz… - Cicho bądź, do diabła!

Uspokój się.

Nie ma potrzeby tak krzyczeć.

Idźcie do pracy. Posprzątam.

Sprawdzimy zbiornik?

Tak.

Twój tata łatwo się złości.

Chociaż twoja siostra też przesadziła.

Chodźmy.

Skończyłaś wizyty domowe?

Tak. Dziś było spokojnie.

A ty? Masz dużo pracy?

Nie bardzo.

Popchnąłem do przodu kilka spraw.

Może byśmy… wybrali się do kina?

Kiedy? Dziś?

Po południu.

Chciałem się spotkać z Lucasem i…

zapytać, czy zrobilibyśmy coś razem.

- Musisz dzisiaj? - Tak.

Nie chcę czekać.

Rozumiem. Pójdziesz sam czy…

Tak. Ale nie wiem, czy on będzie mógł.

Albo czy będzie chętny.

Nie dowiesz się, póki nie zapytasz.

Nie masz nic przeciwko?

Oczywiście, że nie.

Może w to nie wierzysz, ale chcę, żebyś dogadywał się z synem.

Esther.

Dziękuję.

I wybacz to, co powiedziałem…

- Byłem zdenerwowany i… - Nie ma czego wybaczać.

STRAŻ OBYWATELSKA KOMISARIAT

Paca, zaczekaj.

- Co? - Przećwiczymy twoje zeznania?

Nie ma potrzeby. Wiem, co mam mówić.

Tak, ale ważne, jak to powiesz.

Przede wszystkim zachowaj spokój i nie okazuj niepewności.

To ty trzęsiesz się jak galareta.

Spróbuj się uspokoić, jak wejdziemy.

Depczą ci po piętach. Niech oni mówią pierwsi.

Odpowiadaj krótko i na temat.

Zdziwią się, jeśli myślą, że pozwolę im traktować mnie jak kryminalistkę.

Proszę.

Punktualność również nie jest waszą mocną stroną.

Również?

Ani punktualność, ani zaufanie.

Mogliśmy odbyć tę rozmowę w El Acebuche.

- Jak zawsze. - To nie jest rozmowa.

To przesłuchanie w sprawie śmierci Óscara Egei.

Wspaniale, że wykonujecie swoją pracę.

Za to wam płacą.

Ale wciąż nie wiem, dlaczego tu jestem.

Ziemia Egei należy teraz do pani.

Tak jak udział w Las Sabinas.

Nie wiedziałam, że kupno ziemi po uczciwej cenie jest przestępstwem.

Nie jest.

Za to jest nim manipulowanie, aby przekonać właścicieli do sprzedaży.

Mamy dowód, że Óscar mógł zatruć zbiornik Las Sabinas.

Fantastycznie.

Kupcie tablicę ouija i poproście, żeby potwierdził.

Zapłaciła mu pani za to?

Nie do wiary. Powinieneś lepiej kontrolować swoją protegowaną.

Odbierze ci stopień

i zrobi z ciebie głupca.

Chcemy tylko potwierdzić informacje, które posiadamy.

Czy zapłaciła pani Óscarowi, osobiście lub przez pracownika,

aby zatruł wodę w zbiorniku?

- Pani Utrera właśnie… - Pozwól mi mówić.

Jeśli zaaranżowaliście tę farsę z powodu urojeń Emilia Moliny,

to jesteście bardziej obłąkani od niego.

Emilio Molina nie ma z tym nic wspólnego.

Więc?

Macie dowód czy tracimy czas?

Mamy świadka.

Świadka czego?

- Blefują. - Przestań, Paca.

Co to za świadek?

Wszyscy wiemy, że wiele osób

jest skłonnych opowiedzieć niestworzone historie, by skrzywdzić Pacę.

Nie możemy ujawnić jego tożsamości, ale jest wiarygodny.

To żart, prawda?

Naprawdę sądzicie, że posunęłabym się do zabójstwa, żeby dostać to, czego chcę?

Od tego są pieniądze.

Za pieniądze można też kupić czyjąś wolę.

I opłacić kryminalistów.

Jeszcze jakieś pytania?

To wszystko.

Na razie.

Nie wiem, czy ktoś zabił tego dzieciaka.

Ale jestem pewna, że popełniacie ogromny błąd, przesłuchując mnie.

Zapłacicie za to.

Mają świadka?

Nie mam pojęcia.

I to jest problem. Nic nie wiesz.

Płacę ci fortunę, żeby oszczędzić sobie takiego wstydu.

Szumowiny.

Chodźmy.

Idziemy do auta.

Wszystko w porządku?

Tak.

To dobrze.

Masz taką samą minę i worki pod oczami jak wcześniej.

Co się dzieje między tobą a tatą?

- Nic. - Akurat.

- Dlaczego się pokłóciliście? - Jego zapytaj.

Pytałam. Nic nie powiedział.

Widać, że się o ciebie martwi.

Nie wiem, o co chodzi, ale…

w ten sposób niczego nie zyskasz.

Znów wszystko będzie moją winą.

Powiedz więc, o co chodzi.

To nie ma znaczenia. Naprawdę.

W porządku. Jak chcesz.

Wiem, że ostatnio między nami się nie układało,

ale jeśli potrzebujesz mi coś powiedzieć…

Jestem tu.

Nie mam siły, żeby o tym mówić.

Tata bardzo mnie zranił.

Gracia, przerażasz mnie.

Co się dzieje? Powiedz.

Najchętniej spakowałabym się i wyjechała z dziećmi daleko stąd.

Dokądkolwiek, byle jego tam nie było.

Dlaczego tak mówisz?

Siedzę tu od pół godziny. Nie chcę wchodzić do środka.

Czuję się jak w pułapce.

Nie chcę mieszkać z osobą, która zniszczyła mi życie.

Ale nie mam wyboru.

Już jesteś?

Codziennie wracasz ze szkoły wcześniej.

Wolę być w domu.

Chodź do mnie.

Przytul się.

Przykro mi z powodu Lucasa. Wiem, że naprawdę go lubiłaś.

Już zawsze tak będzie?

Mam poczucie, że on jest wszędzie.

Dziś wpadłam na niego w autobusie. Potem w sali muzycznej.

Rozumiem.

Wiem, że to niesprawiedliwe.

Przyzwyczaisz się z czasem. Ja też.

Dziękuję, że zawsze mnie wspierasz.

Dla ciebie też to nie jest proste.

Teraz masz dwoje dzieci, które musisz znosić.

Jakbyś ze mną miał mało problemów.

Nie mów tak.

Oby Lucas był choć w połowie tak odważny i odpowiedzialny jak ty.

Jest. O wiele bardziej.

Wczoraj… przyszedł do mnie.

Wiesz?

Chce, żebyśmy poznali się lepiej.

A czego ty chcesz?

Widujesz się z nim czy…

Chciałbym. Tak.

Ale myślałem o tym

i doszedłem do wniosku, że nie podejmę tej decyzji sam.

Nie musisz prosić mnie o pozwolenie.

Wiem. Ale chciałem się z nim spotkać dziś po południu i…

Chcę wiedzieć, co o tym myślisz.

Jeśli chcesz,

zrób to.

Dziękuję, kochanie.

Odważna, odpowiedzialna i wielkoduszna.

Pójdę odrobić lekcje.

Cześć, Lucas. Jak się czujesz? Masz jakieś plany na popołudnie?

Cześć, Emilio.

Cześć.

To jego rower.

- Zaraz tu będzie. - Świetnie.

Kto by pomyślał,

że zapukam kiedyś do ciebie ubrany w ten sposób?

Nawet wyrocznia delficka by tego nie przewidziała.

- Cześć. - Cześć, Lucas.

Dokąd jedziemy?

Do lasu, a potem zobaczymy, okej?

Dobra.

- Cześć, Emilio. - Na razie.

Do zobaczenia.

Skończyłeś?

Nie.

Dlaczego?

Miguel Larrea przyszedł po Lucasa. Pojechali na przejażdżkę rowerami.

I co?

Nic. W porządku.

Więc?

Chodzi o Gracię?

Nie wiem, co się między wami dzieje,

ale powinieneś spróbować to naprawić dla dobra rodziny.

To bardzo niekomfortowa sytuacja dla wszystkich.

Co się dzieje?

Gracia mi nie powie,

ale patrząc na was wnioskuję, że to musi być coś poważnego.

To nie fair, że nie wiesz.

Więc mi powiedz.

Popełniłem błąd.

Jeden z największych w moim życiu.

Nie myślałem o konsekwencjach.

Jednak niechcący

odsunąłem Gracię od tego, co kochała najbardziej.

Ukradłem jej szczęśliwe życie, które mogła mieć.

Obciążyłem ją ogromnym bólem. Który sam powinienem dźwigać.

Twoja mama miała romans.

Wygadałeś się, co?

Niczego nie powiedziałem.

Więc kto to zrobił?

Byłeś jedynym, który wiedział o Óscarze i zbiorniku Las Sabinas.

To nie byłem ja.

W takim razie skąd Straż się dowiedziała?

- Nie mam pojęcia. - Żartujesz sobie?

Doña Paca i ja nie pisnęliśmy słowa.

Może wymsknęło ci się w barze. Zdarza się po kilku drinkach.

My tylko gramy tam w karty.

Zapytam po raz ostatni. Zastanów się nad odpowiedzią.

Komu powiedziałeś?

- Nikomu. - Nawet swojej żonie?

Ona o niczym nie wie.

Zdajesz sobie sprawę, że i tak się dowiem, kto sypnął?

Sam chciałbym to wiedzieć.

Obyś nie miał z tym nic wspólnego.

Bo jeśli masz, nie ukryjesz się przede mną.

Możesz być spokojna.

Ty nie zaznasz spokoju, póki nie dowiem się, kim jest świadek.

A teraz wyjdź. Nie muszę mówić, że ta rozmowa nie miała miejsca.

Co się dzieje?

To ci się nie spodoba.

Nasze zdjęcia, jak opuszczamy komendę.

„Przedsiębiorczyni Paca Utrera przesłuchana przez Straż Obywatelską

w sprawie domniemanego zabójstwa Óscara Egei”.

Dlaczego?

Teraz rozumiem Gracię.

Zrobiłeś coś strasznego, tato.

Gorsze jest to, czego nie zrobiłem.

Powinienem był jej poszukać i wszystko wyjaśnić.

Tobie również.

Ale byłem tchórzem.

Nie potrafiłem zająć się moimi córkami, kiedy najbardziej mnie potrzebowały.

Wypędziłem Gracię moimi kłamstwami,

a ciebie zostawiłem samą sobie w tym ośrodku młodzieżowym.

Bo nie umiałem zaakceptować, że wasza matka już mnie nie kochała.

Że kochała Pacę. I że chciała mnie zostawić.

Wybacz mi, kochanie. Proszę.

Obie was proszę o wybaczenie.

Za ukrywanie prawdy i…

nurzanie się we własnym nieszczęściu przez tak długi czas.

Chciałabym…

ci wybaczyć, tato.

Ale to nie będzie proste.

Potrzebuję czasu.

Nie można wymazać 20 lat cierpienia w ciągu jednej minuty.

To było wyczerpujące.

Dawno tu nie przyjeżdżałem.

- Chcesz? - Dziękuję.

- To… - Te…

Nie.

Nieważne. Co mówiłeś?

Nie pamiętam.

Jazda na rowerach wychodzi nam lepiej niż rozmowa.

Tak. To też musimy wyćwiczyć.

Kogo próbujemy oszukać?

Mam już ojca.

Właściwie to miałem.

Chociaż zniknął z naszego życia.

To musiało być trudne.

Dlaczego używasz czasu przeszłego?

Masz rację.

Tak.

Te wspomnienia nosimy ze sobą przez całe życie.

Mój tata też nie był „ojcem roku”, wiesz?

- Zostawił was? - Nie. Chciałbym.

Oszczędziłby nam sporo cierpienia.

Nie chcę o nim rozmawiać.

- Nie zasługuje na to. - Nie powstrzymuj się ze względu na mnie.

Milczenie zawsze powoduje problemy.

Spójrz na nas.

Racja.

To smutna historia, a sam przeżyłeś ich wystarczająco wiele.

Porozmawiajmy więc o batonach energetycznych.

Twój jest z granolą?

Mój ojciec pił i uprawiał hazard.

Ale w obu tych rzeczach był słaby.

Wyładowywał się na nas.

Zwłaszcza na mojej mamie.

Cholera. Serio?

Tak.

Stosował przemoc.

Parę razy omal jej nie zabił.

Gdyby mój ojciec zrobił tak mojej mamie, przysięgam…

zabiłbym go.

Takie mieliśmy dzieciństwo. Tano i ja.

Pełne gróźb i bicia.

Na szczęście mój ojciec taki nie był.

Aż do zeszłego roku, kiedy mu odbiło.

Ale był fajnym tatą.

Cieszę się. Naprawdę.

Też jeździliśmy rowerami.

Przejeżdżaliśmy przez park El Retiro i zawsze zatrzymywaliśmy się

nad stawem, żeby nakarmić ryby.

Pamiętam swój pierwszy dzień bez bocznych kółek.

Trzymał mnie przez cały czas, żebym się nie przewrócił.

Aż w końcu się obróciłem.

Uśmiechał się do mnie z drugiego końca parku.

A teraz…

Cóż…

Te wspomnienia też zachowasz.

Są twoje.

Na zawsze.

Jedziemy?

Nie piszą, kto zrobił zdjęcie.

To mógł być każdy z tych sępów stojących pod komisariatem.

- Ksiądz stał w pierwszym rzędzie. - Tak.

Czego teraz chce?

Kto dzwoni?

Nasz kontakt z Wydziału Ochrony Środowiska.

Sara, jak się masz?

Tak, widziałam.

Padlinożercy, jak zwykle.

Nie. Oczywiście, że nie mam nic wspólnego ze śmiercią tego chłopaka.

Moje zeznanie było formalnością.

Słucham?

Nie możesz mi teraz tego zrobić. Sprawa jest w toku.

Nie naciskam.

Chcę tylko, żebyś dotrzymała swojej strony umowy.

Dobrze.

Będziemy w kontakcie.

Politycy to śmieci.

Nie można im ufać, nawet gdy obsypiesz ich pieniędzmi.

Co się dzieje?

Wstrzymali pozwolenie na wydobycie.

Co? Wszystko było ustalone.

Brakowało tylko jednego papierka.

Nie dostaniemy go, póki sprawy nie przycichną.

Banda kretynów.

Sara rozmawiała z Estebanem, technikiem,

i obawiają się, że jeśli policja prześwietli moje interesy,

będą mieli kłopoty.

Nie bali się o to, kiedy brali pieniądze.

Dowiedz się, kim jest ten świadek.

Jasne. Zacznę już teraz.

Chociaż Jiménez wydawał się szczery, więc…

nie mamy zbyt wielu opcji.

To ich poszukaj.

Znajdź tego świadka i zrób wszystko, żeby wycofał zeznanie.

Chcesz, żebym…?

Idź i zrób, co powiedziałam.

W porządku.

Tomás. Zaczekaj.

Chcę wiedzieć wszystko o Óscarze Egei.

Jakich miał przyjaciół i wrogów.

Z kim się widział w dzień śmierci.

Wszystko.

Jeśli Straż Obywatelska nie umie wykonać swojej pracy,

muszę zrobić to za nich.

Chcesz się dowiedzieć, kto go zabił?

Wystarczająco nagrzeszyłam w życiu.

Nie muszę odpowiadać za cudze grzechy.

Jak było?

Dokąd dojechaliście?

Starą drogą aż na wzgórze.

- Nieźle. Było ciężko? - Tak. Jestem wykończony.

- Wezmę prysznic. - Dobrze.

- Możemy to powtórzyć. - Super.

Idź.

Dobrze poszło.

Tak myślę.

Cieszę się.

Lepiej późno niż wcale.

To nie była łatwa decyzja.

Wiem.

Nie musisz mi tego mówić za każdym razem.

- Gdybyś tylko wiedział… - O czym?

Wiem, że straciłem jego dzieciństwo.

I nie chcę przegapić niczego więcej.

Masz całkowitą rację.

To najważniejsze.

Żebyście nadrobili stracony przeze mnie czas.

Cześć.

Cześć.

Hej, kochanie. Jak tam? Jadę do domu.

Co? Niczego nie widziałem.

Dobrze. Już jadę.

Dobra pora na spacer, co?

Skoro tak mówisz…

Dobrze się czujesz, Emilio?

Nie lubię cię widzieć tak przygnębionego.

Miewałem lepsze dni. Ale tak dawno, że nie pamiętam.

Domyślam się, że kłótnia przy śniadaniu nie pomogła.

Nie bardzo.

Córka była dla ciebie dość ostra.

Gracia ma silną osobowość.

Powiedziałabym, że zbyt silną.

Może to nie moja sprawa. Jeśli tak, to powiedz.

Łatwo mówić, kiedy nie wiemy, co się stało.

Ale uważam, że córka nie powinna traktować ojca w ten sposób.

To sprawa rodzinna.

Właśnie.

Dla jasności, bardzo lubię Gracię.

Po prostu nie rozumiem dlaczego, po tak długiej rozłące,

nie stara się dogadywać.

Powinienem był jej to ułatwić.

Skoro tak mówisz.

Wybacz, czasami za dużo gadam.

A ja za mało.

W tym problem.

Wiesz co?

Mówiłam ci, że rodzice porzucili mnie, kiedy byłam bardzo mała.

Nigdy nie miałam ojca, którego mogłabym kochać.

Albo krytykować.

I nie znoszę…

kiedy ludzie nie doceniają tego, co mają.

Twoje córki mają dużo szczęścia.

Chciałabym mieć codziennie u boku takiego ojca, jak ty.

Nie zasługujesz na takie traktowanie.

Mamo, co się stało?

- Widziałaś gazetę? - Tak. Dlaczego mi nie powiedziałaś?

Myślałam, że to przesłuchanie będzie tylko formalnością.

A było czymś więcej?

Powiedzmy, że Straż Obywatelska bierze pod uwagę dziwną historię

o śmierci tego chłopca, w którą chcą mnie wplątać.

Esther do mnie dzwoniła.

- Co się dzieje? - Nic wielkiego.

Tłumaczyłam mojej córce, że nie ma się czym przejmować.

To wymysły Straży Obywatelskiej i tego szmatławca.

Nie wiedzą już, o czym pisać, żeby cię skrzywdzić?

O coś cię oskarżono?

Nie. Zadali tylko kilka pytań.

Uwierzyli w te brednie Emilia Moliny.

Znowu chodzi o zbiornik?

Tak.

Najgorsze, że powiązali to ze śmiercią Óscara.

Bardzo dziwne.

Po rozmowie z kuzynką myślałem, że ta sprawa jest załatwiona.

Jej pozycja uderzyła jej do głowy.

Dziś rano potraktowała mnie jak potencjalną kryminalistkę.

Powinni skupić się na swojej robocie, zamiast strzelać w ciemno.

Wiele osób nie może zaakceptować, że jestem wpływową kobietą.

Jeśli sądzą, że mnie wystraszą kilkoma nagłówkami,

to bardzo się mylą.

Jeśli mogę jakoś pomóc…

Dziękuję, Miguel. Doceniam to.

- Tomás się tym zajmie. - Nie martw się, mamo.

Wkrótce wszystko się ułoży.

Nie wątpię.

Ale nie daruję tym, którzy chcą mnie zniszczyć.

Nie chciałabym być w ich skórze.

Oczywiście, że ma swoje prawa.

Nie. Wykonujemy tylko swoją pracę.

Tak. Rób, co uznasz za konieczne.

Miłego dnia.

O matko. Ale się ciska.

Prawnik Paki?

Złajał mnie z powodu wycieku do prasy.

Jakbyśmy mieli z tym coś wspólnego.

Ciężko uwierzyć,

że Paca chciała się pozbyć Óscara, żeby dostać jego ziemię.

Widziałaś. Pieniędzmi jest w stanie załatwić wszystko.

Jej moralność jest wątpliwa, ale jak dotąd nie przekroczyła granicy.

A zatrucie zbiornika?

To przekroczenie granicy.

Nie uważasz?

Poza tym nasz informator twierdzi, że zapłaciła Óscarowi, żeby to zrobił.

A ofiara tej całej historii, Emilio,

zawsze oskarżał ją o zakusy na Las Sabinas.

Jednego nie rozumiem.

Jeśli Paca wiedziała, że Óscar jej nienawidzi,

dlaczego prosiła go o zatrucie zbiornika?

Może coś na niego miała.

A tym czymś może być

powód tego morderstwa.

Zgadza się.

Óscar nie był w najlepszej formie.

Właśnie rozstał się z dziewczyną.

I ta sprawa z tabletkami.

Jeśli dodasz do tego szantaż ze strony wpływowej osoby…

Przepraszam. Nie rozumiem tego.

Jeśli Paca miała Óscara pod kontrolą, co zyskała, pozbywając się go?

Brakuje nam jednego kawałka układanki.

Musimy go tylko znaleźć.

To był jeden z największych błędów w moim życiu.

Nie myślałem o konsekwencjach.

Twoja mama miała romans.

- Co tu robisz? - Wiem wszystko.

Tata mi powiedział.

Twój ojciec mówi różne rzeczy.

W większości kłamstwa.

A to, że ty i mama byłyście kochankami?

Nieźle.

W końcu odważył się wyznać nasz sekret.

Teraz rozumiem.

Rozumiem, czego szukałaś tym pocałunkiem.

Tego, co straciłaś tamtego dnia, kiedy ojciec nakrył was w naszym domu.

Myślałaś, że się w tobie zakochałam?

Musiałaś sporo wycierpieć.

Gdybyś była kimś innym, nawet byłoby mi ciebie żal.

Użalaj się nad ojcem i siostrą.

To oni potrzebują litości.

Twoja pogarda nie zna granic.

Nienawidzisz mojej rodziny, bo nie potrafisz nienawidzić siebie.

Jesteś tchórzem.

Zawsze byłam szczera z twoją matką.

Prosiłam ją tysiące razy, żeby porozmawiała z twoim ojcem.

Nigdy nie miała odwagi.

Słyszysz się?

Bezcześcisz jej pamięć nawet po jej śmierci.

Jedyne co dobre, to że los oszczędził jej życia z tobą.

Nie.

Dobre jest tylko to,

że Emilio będzie dźwigał swoją winę do końca życia.

Jesteś odrażająca.

Nawet cała miłość tego świata nie sprawi, że twoje życie będzie wartościowe.

Napisy: Katarzyna Orkan-Łęcka

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.