Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Mógłby pan wyjaśnić ostatnią sztuczkę Paki Utrery? Górnictwo?
POPRZEDNIO
„Tak, jak chciałby Oscar”. - To moje.
Twierdzisz, że cię wykorzystał,
- żeby przekonać nas do sprzedaży? - A jak myślisz?
A jeśli stracę miłość mojego życia?
Lucas jest twoim synem. Pomóż mi zdobyć milion euro.
Lucas to mój brat?
- Gracia ukradła mi część życia. - Powinieneś zgłosić to na policję.
Dam wam pieniądze, jeśli sprzedasz mi udział w Las Sabinas.
Odpuść, Miguel. Już po wszystkim.
Przyszłam zgłosić porwanie Lucasa.
Znając model auta i numery rejestracyjne, szybko go złapiemy.
POWRÓT DO LAS SABINAS
Don Emilio! Są tutaj!
Don Emilio!
Don Emilio! Przyjechali!
Wszystko dobre, co się dobrze kończy! Są tutaj.
Nigdy nie dowiedziałabym się, co się stało,
gdybym czekała, aż mi powiecie.
Chodźmy wyściskać pańskiego wnuka.
Jestem tu, żeby pomóc.
Nie rozumiecie tego. Niech pan biegnie.
Już po wszystkim, kochanie.
Mój kochany.
Jak było w szpitalu?
- Rozmawiałeś z dr. Quirogą? - Tak.
Dziękuję, że wszystko jej wyjaśniłaś. Oszczędziłaś bólu Lucasowi i jego mamie.
Przynajmniej tyle mogłam zrobić. Jak Lucas?
Bardzo zmęczony.
Ale doktor mówi, że nie ma żadnych obrażeń.
- Dzięki Bogu. - Tak.
Jest pod obserwacją?
Nie, wypuścili go.
Wróci jutro, żeby rozpocząć terapię.
To będzie trochę trudniejsze.
- Ta cała sprawa to koszmar. - Przynajmniej Lucasowi nic nie jest.
Miguel…
ona wie.
Musiałam jej powiedzieć.
Przepraszam, Lucio. Nie miałem czasu…
Wszystko stało się tak szybko. W domu wyjaśnię ci…
- Nie teraz. - Proszę.
Martwiłam się o ciebie, ale nie chcę rozmawiać.
Wiem. Bardzo mi przykro, babciu.
Jeśli jesteś jeszcze głodny, mam tę drogą szynkę, którą lubisz.
Wiem, że na mnie czekałaś. Nie mogłem zadzwonić, bo zgubiłem telefon.
Pokłóciłem się z mamą i…
pojechałem na noc do kolegi.
Tak. Mówiła ci.
Czyli wszystko jasne?
Dobrze. Porozmawiam z Julią i przyjedziemy.
Niedługo. Tak.
Też cię kocham. Całuję. Pa.
Jesteś niemożliwy.
Co tym razem?
Mam dość tych wszystkich kłamstw.
- Co miałem jej powiedzieć? - Prawdę.
Jasne. „Jakiś świr omal mnie nie zabił przez długi twojego syna,
który wczoraj był moim ojcem, ale dziś już nie jest. Przyślij zdjęcie kota”.
Można to powiedzieć na wiele sposobów.
Powiedziałem jej to, co kazała mi mama.
Ona jest gorsza niż ty. Rodzina kłamców.
Daj spokój. Jestem tu.
Cały i zdrowy. Po co mam jej mówić?
- Żeby się martwiła przez resztę życia? - A kłamstwa są w porządku?
Nie byłeś zły, kiedy mama powiedziała nam, że przyjeżdżamy tu tylko na kilka dni?
Albo kiedy twierdziła, że wszystko dobrze między nią a tatą?
Twój brat próbuje powiedzieć…
że czasami prawda jest bolesna i nikomu nie pomoże.
Tak, prawda bywa straszna.
Ale kłamstwo jeszcze bardziej.
A można go uniknąć.
Wolałbyś nie wiedzieć, że Miguel jest twoim tatą?
Babciu, dzwonię, bo… muszę ci coś powiedzieć.
Mogę z tobą posiedzieć?
Bardzo mi przykro, Lucio.
Chciałbym powiedzieć ci wcześniej, ale wszystko stało się tak szybko.
Teraz rozumiem, dlaczego jego mama nie chciała, żebyśmy byli razem.
Wiem, że trudno to sobie poukładać.
Sam wciąż mam z tym problem.
W porządku. Ty też nie wiedziałeś.
To takie niesprawiedliwe.
Wiem.
Ale ja go kocham, tato.
Bardzo. Nie tak, jak kocha się brata.
Będziesz musiała się nauczyć kochać go inaczej. Ja też.
Jak mam to zrobić? Od czego zacząć? Nie mam pojęcia.
Ja też nie.
Ale możemy uczyć się tego razem, jeśli zechcesz.
- Moje życie jest do bani. - Nieprawda.
- Nie mów tak. - To prawda.
Najpierw zakochuję się w przemocowym chłopaku, a teraz
w przyrodnim bracie. Nie zniosę tego.
Wiem, jak okropnie się czujesz.
Ale kiedyś zobaczysz to w innym świetle.
- Oboje zobaczymy. Tak. - Nie.
Chodź do mnie.
Kocham cię.
Jak Lucas?
Już zasnął.
Biedactwo, był wykończony.
- Powiedział ci o babci? - Tak.
Muszę jutro do niej zadzwonić.
Kłamstwo nie było najlepszym pomysłem.
Niełatwo zrobić wszystko jak trzeba.
Zwłaszcza, kiedy się martwisz.
Wiem.
Co się dzieje?
Powiedział mi, co mówiła Julia.
Uwierzysz? Zawsze mówię im, co mają robić,
a teraz to oni mnie uczą co jest dobre, a co złe.
To twoja zasługa.
Dzięki, tato, ale nie kupuję tego.
Mówię poważnie.
Nie powinnaś robić sobie wyrzutów.
Chciałbym chociaż w połowie być takim rodzicem jak ty.
Przestań się biczować.
Miguel nie był częścią waszego życia.
To zrozumiałe, że nie powiedziałaś o nim Lucasowi.
Zrobiłam to, żeby go chronić, i zobacz, co się stało.
Życie dało mu drugą szansę.
Zrobiłaś co trzeba, żeby pomóc mu ją wykorzystać.
Tak jak naszą?
Czasami…
nadal nie dowierzam, że wróciłaś.
Że jesteś tu i ze mną rozmawiasz.
- Jestem. - Po wszystkim, co się wydarzyło.
Mimo moich błędów.
Mówisz, żebym przestała się biczować. A ty?
Masz rację.
Dziękuję.
Po co ci te kamienie?
Zebrałem je wcześniej.
Kiedy czekaliśmy na ciebie i Lucasa.
Tak bardzo się denerwowałem, że…
chciałem ich użyć, żeby zapamiętać
drogę do domu.
Jak z Gretel, pamiętasz? Kiedy była szczeniaczkiem i zaginęła.
Szukaliśmy jej całą noc.
Nie chciałam wracać bez niej do domu.
Oszalałaś. Powtarzałaś w kółko:
„Nie wrócę bez psa”.
Powiedziałaś, że zamarznie albo wystraszy się na śmierć.
Zaproponowałeś, żeby pozbierać kamienie i wyznaczyć drogę do domu.
„Gretel pójdzie za twoim zapachem”. Pamiętasz?
Pamiętam twoją minę, kiedy zobaczyłaś ją rano.
Nigdy tego nie zapomnę. Niosłeś ją, a ona lizała cię po twarzy.
Uciekała kilka razy.
Tak. Była nieustraszona.
Ale od tamtej pory zawsze znała drogę do domu.
Wiesz co?
Tamtego dnia…
też cię okłamałem.
Wiem.
Szukałeś jej całą noc.
Ale nie przeszkadzało mi to.
- Naprawdę? - Tak.
To kłamstwo znaczyło, że zawsze będziesz mnie wspierał,
pomagał odnaleźć Gretel,
chronił mnie…
Dobranoc, tato.
Dziękuję, że zadzwoniłaś, Manuelo.
To wielka ulga.
Doceniam wasze wysiłki.
Dziękuję. Dobranoc.
Porywacz został aresztowany.
Tak się cieszę.
W końcu coś poszło dobrze.
A Lucia? Jak się czuje? Rozmawiałeś z nią?
Bardzo źle. I nic dziwnego.
Wiem, że jesteś na mnie zły.
Mówiłem, że nie wiem, czy iść na policję. Dlaczego to zrobiłaś?
A gdyby coś stało się Lucasowi?
Już się stało, prawda?
Dlaczego sądziłeś, że poradzisz sobie lepiej od policji?
Nie w tym rzecz.
Ważne, że Lucas wrócił do domu cały i zdrowy.
I że porywacz został aresztowany.
Nie cieszysz się z tego?
Oczywiście, że tak. Ale jestem zły, bo nie mogę ci ufać.
Naprawdę uważasz, że przez to nie możesz mi ufać?
Byłeś w szoku i nie wiedziałeś, co należy zrobić.
To była moja odpowiedzialność. I Gracii. Nie twoja.
Znów cudowna Gracia. Co za niespodzianka.
Jest matką mojego syna.
Kiedy chodzi o Lucasa, powinienem o niej wspomnieć.
To nie fair, Miguel.
Co takiego?
Wiesz, co jest nie fair?
Że powiedziałaś Lucii, że Lucas jest moim synem.
Ja powinienem to zrobić.
Nie mogłaś się powstrzymać, co?
Nie widziałeś jej.
Musiała wiedzieć, co się dzieje. To dlatego.
Wiedziałbym, jak jej powiedzieć, gdybyś dała mi szansę. Ale nie.
Nie mogłaś tego znieść. Potrzebowałaś uwagi.
Co?
Nie mogłaś znieść, że to nie na tobie skupia się cała uwaga.
Jak możesz tak mówić?
Ty się słyszysz?
Nie pozwolę się obwiniać o cudze błędy.
Zawsze winisz innych.
- Nieprawda. - Owszem.
Nie jesteś taki. Nie wierzysz w to, co mówisz.
To nie ja popełniłam błędy,
tylko matka twojego syna.
Ulżyło mi, że aresztowano tego człowieka.
- Bardzo się cieszę. - Dziękuję.
Straż Cywilna odzyskała też pieniądze.
Zapewnili mnie, że wkrótce je odzyskam.
- Kolejny powód do radości. - Tak.
Nie przyszłam tylko po to,
- żeby ci to powiedzieć. - Domyśliłam się.
Chciałam ci podziękować.
Byłam zdesperowana. Chociaż nie chciałam sprzedawać swojego udziału,
od razu zgodziłaś się go kupić.
Tak.
Za milion euro.
To suma, za którą chciałabym odkupić to, co było moje.
„Było”.
Tak, w związku z nietypową sytuacją, którą szczęśliwie udało się rozwiązać.
Tylko dlatego, że moja córka zawiadomiła Straż Cywilną.
Gdyby nie to, ta rozmowa mogłaby nie mieć miejsca.
Nie chcę się z tobą kłócić.
Pragnę tylko odzyskać moje dziedzictwo.
Jestem to winna ojcu i siostrze.
Przykro mi…
ale to niemożliwe.
Możliwe, jeśli zechcesz. Jak wszystko w tym mieście.
Nie jestem tak wszechmocna jak myślisz.
Wiedziałaś, że zawsze interesowałam się Las Sabinas,
inaczej byś do mnie nie przyszła.
Poza tym cena, którą zapłaciłam, była więcej niż uczciwa.
Tak. I jestem za to wdzięczna.
Rozumiem też, że interesy to interesy.
Szczerze, nie wydaje mi się.
Chcę dołożyć dodatkowe pięć procent.
Zarobić 50 tysięcy euro w tydzień?
To dobry interes.
Więc się zgadzasz?
Nie.
Nie chcę, żebyś traciła czas, więc posłuchaj.
Nigdy nie pozbędę się Las Sabinas.
- Nigdy. - Jesteś moją dłużniczką.
Ja twoją?
Milion euro nie wystarczy?
Wiesz, że nie mówię o pieniądzach.
Chciałaś, żebym zostawiła Miguela. Szantażowałaś mnie.
To była twoja decyzja.
Rozważyłaś za i przeciw.
Plusy przeważyły.
Przestań przekręcać prawdę. Wszystko powiem Miguelowi.
Rób co chcesz,
ale przestań mnie nachodzić.
Dlaczego jesteś takim okropnym człowiekiem?
Nie życzę ci dobrze. Ani trochę.
Uważaj, czego sobie życzysz.
Jeśli mnie będzie wiodło się źle, Las Sabinas również.
Teraz rozumiem, dlaczego Gracia tak szybko zgodziła się na sprzedaż.
Ty też będziesz płakać?
Daj spokój, Paca.
Znamy się dobrze.
Musieli porwać dzieciaka, żeby Gracia przyznała, że jesteś ojcem?
Obłęd. Serio.
Przykro mi z powodu tego, co się stało,
ale trzeba być złą osobą, żeby coś takiego ukrywać.
Co teraz zrobisz?
To samo co zrobiłbym wtedy, gdy była w ciąży.
Wezmę odpowiedzialność za dziecko.
A co z Gracią?
Nie wiem.
Mamy wiele do omówienia.
Poprosiła cię o pomoc, kiedy porywacz zażądał okupu?
Nie. Byłem z nią, gdy zadzwonił.
Jak dzieciak to przyjął?
Pewnie jest w szoku.
Jeszcze z nimi nie rozmawiałem.
Chcę, żeby wiedział, że może na mnie liczyć.
Musi być zdezorientowany. Biedne dziecko.
Tak.
Wszyscy jesteśmy.
Esther pewnie skacze z radości?
Mamo, przestań.
Musi to zaakceptować. Tak samo jak wszyscy.
Właśnie. Nagle mam nowego nastoletniego wnuka.
- A ty nowego bratanka. - Musiałem wam to wyznać.
Powinienem to wiedzieć dawno temu.
Proszę tylko o trochę czasu i zrozumienie.
Zwłaszcza w kwestii Lucasa.
Oczywiście. Jeśli chodzi o jego matkę, nie chcę nawet słyszeć jej imienia.
Jak się masz?
Już lepiej.
To musiało być okropne.
Ten gość był obłąkany.
Myślałem, że mnie zabije.
Na szczęście go aresztowali.
Na to wygląda.
Kto ci powiedział?
Mój tata.
Cóż…
teraz też twój.
Dlaczego mamy takiego pecha?
Co za beznadzieja.
Teraz rozumiem twoje zachowanie.
Przysięgam, że chciałem ci powiedzieć. Ale…
po prostu nie mogłem.
Nie chciałem, żebyś cierpiała tak, jak ja.
Nie wiedziałam, co się dzieje. Myślałam, że zrobiłam coś nie tak.
Wiem. Cholera.
Przepraszam.
Nie wiedziałem, co robić.
Nie martw się.
Problem w tym, że nadal nie wiem.
Masz jakiś pomysł?
Próbowałam wszystkiego.
Paca nie chce odsprzedać udziału.
Tylko tego nam brakowało.
Czego spodziewałyście się po tej wiedźmie? Od dawna ostrzyła pazury na Las Sabinas.
Na pewno da się coś zrobić.
Tak. Przyzwyczajaj się do myśli, że będzie nami rządzić.
To jak dać lisowi klucze do kurnika.
Tak mi przykro. Ciągle nawalam.
Zrobiłaś, co musiałaś. Uratowałaś syna.
Tak, ale jakim kosztem?
Zaprosiłam wroga do domu. Waszego domu. Już nawet nie jest mój.
Będziecie musieli znosić mnie i dzieci.
To zawsze będzie twój dom.
- Nawet gdy kupi go sam diabeł. - Oczywiście.
Przepraszam za wszystko. Paca wyciąga ze mnie to, co najgorsze.
- Ale ja jej to umożliwiłam. - Przestań jęczeć.
Paca jest zarówno wiedźmą, jak i bizneswoman.
Nie sądzę, żeby próbowała zrujnować Las Sabinas.
Nie byłaby w stanie, nawet gdyby próbowała.
Razem mamy 75 procent ziemi.
Miejmy nadzieję, że zajmie się odkrywką i metalami ziem rzadkich.
Las Sabinas jest częścią tego tortu.
Mam w nosie plany Paki.
Póki Molinowie trzymają się razem, ta kobieta nie ma tu czego szukać.
Możemy porozmawiać?
Jasne. Usiądź.
To straszne, co się stało.
Słucham?
Mam na myśli dzieciaka Molinów.
Coraz gorzej u nich.
Mam nadzieję, że to się nie powtórzy. To spokojne miasteczko.
Przynajmniej takie było.
Co mogę dla ciebie zrobić?
Chcę wiedzieć, czy ratusz podejmie jakieś działania
w sprawie planu odkrywek Paki Utrery.
Działania? Jakie?
Czy ją powstrzyma.
Chwileczkę…
Z tego co wiem, to zrównoważony i przyjazny środowisku projekt.
Poza tym pomoże ożywić miejscową gospodarkę, więc…
- Ożywić? - Tak.
Jasne.
Masz na myśli eksploatację i zniszczenie ziemi,
której część do niedawna należała do mojej rodziny.
Skoro nie lubisz jej metod, dlaczego sprzedałeś jej ziemię?
Przypominam ci, że złożyliśmy wam bardzo dobrą ofertę.
Bo nas oszukała.
Tak.
Przysięgała, że ziemia będzie eksploatowana w sposób zrównoważony,
jak chciał tego Óscar.
A jej prawnik wykorzystał moją siostrę,
żebyśmy wybrali jej ofertę.
- Co masz na myśli? - Uwiódł ją.
Tak. A potem rzucił.
To jeszcze dziecko, na Boga.
To absolutnie karygodne zachowanie, ale…
obawiam się, że nie wystarczy, żeby powstrzymać projekt.
Na Boga, ktoś musi ją powstrzymać.
Nie sądzisz, że traktujesz to zbyt osobiście?
To jest osobiste.
Z powodu tej kobiety moja rodzina opuściła Manteranę,
a mój brat nie żyje.
Przepraszam, ale czy mógłbyś wyjaśnić,
co ma z tym wspólnego śmierć twojego brata?
Nie widzisz, że Paca jest jedyną, która zyskała na tym morderstwie?
Morderstwie?
To bardzo poważne oskarżenie.
- Powiedziano mi, że to był wypadek. - Na początku tak mówili.
Ale Straż Cywilna ma dowód, że ktoś mógł być w to zaangażowany.
Nie wiedziałem, że ponownie wszczęto śledztwo.
Skoro już wiesz,
zamierzasz pozwolić tej kobiecie zrealizować jej plany?
Jeśli nie udowodnimy, że złamała prawo…
jako burmistrz mam związane ręce.
Moja rodzina popełniła błąd, sprzedając naszą ziemię tej kobiecie.
Nie powtórz go.
Nie, błąd popełniłeś ty, przychodząc tutaj.
Jeśli masz jakiś problem albo sądzisz, że Paca
ma coś wspólnego z morderstwem, idź na policję.
A teraz wybacz. Mam dużo pracy.
Cześć.
Cześć.
Jak on się ma?
Jest bardziej wyciszony, ale w porządku.
Zobaczymy, co będzie w najbliższych dniach.
- Chodzi na terapię? - Ma wizytę dziś po południu.
Cieszę się, bo chyba chce na nią iść.
Świetnie. Ma dużo do przepracowania.
Zbyt dużo jak na dziecko w jego wieku.
Ale jest silny. Przejdzie przez to.
Nie wątpię.
Chciałem go zapewnić, że może na mnie liczyć.
- Posłuchaj… - To ty posłuchaj.
Po tym, co się stało, po twoich wyjaśnieniach,
nie sądzę, żebym był w stanie ci przebaczyć,
że ukrywałaś przede mną coś takiego.
- Zrobiłam to, co najlepsze dla Lucasa. - Nieprawda.
Wmówiłaś sobie, że wyświadczasz nam przysługę.
Ale jak zwykle zrobiłaś to, co było najlepsze dla ciebie.
Może masz rację. Byłam tchórzem.
Gdybym mogła cofnąć czas, postąpiłabym inaczej, ale nie mogę.
Szybko pozbywasz się problemu.
Chciałabym, żeby to było takie proste.
Rozumiem cię.
I przepraszam.
Jeśli potrzebujesz się wyładować, możesz kontynuować.
Masz pełne prawo.
Nie przyszedłem, żeby robić sceny.
Przyszedłem, bo chcę poznać bliżej mojego syna.
I żeby on mnie lepiej poznał.
Uważam, że mam do tego prawo.
Ale to nie zależy ode mnie.
Ani od ciebie. Nie uważasz?
Dasz znać Lucasowi?
Oczywiście.
Mam nadzieję, że tym razem nie zajmie ci to 18 lat.
Alex? Co tu robisz? Coś się stało?
Spokojnie. To, co zawsze.
Chciałem spytać, czy coś wiadomo w sprawie mojego brata.
Na razie nie ma postępów. Ostatnie dni były trudne.
Wyobrażam sobie. Wszyscy mówią o Lucasie.
To nie znaczy, że zapomnieliśmy o Óscarze.
Wciąż pracujemy nad tą sprawą.
O czymś nie wiem?
Nie. Po prostu nie rozumiem, dlaczego zwlekacie z przesłuchaniem Paki.
Mówisz nam, jak wykonywać naszą pracę?
Wcale nie.
Kilka dni temu poszedłem do niej porozmawiać o planie odkrywek,
które chce zacząć na naszej ziemi.
Jestem pewien, że wie więcej, niż mówi.
Rozumiem. Nie ty jeden doszedłeś do tego wniosku.
Obawiam się,
że Paca chciała kupić ziemię od mojego brata,
bo wiedziała o jej właściwościach, a on jej odmówił.
Nie wykluczamy żadnej możliwości.
Gdyby mój brat o nich wiedział,
na 100 procent nie sprzedałby jej ziemi.
Pytałem eksperta. Potwierdził moje obawy.
Czyli co?
Ten rodzaj odkrywek ma dewastujący wpływ na środowisko.
Według artykułów w prasie,
raporty mówią co innego.
Kto wie, ile Paca za nie zapłaciła.
Zawsze oferuje dobrą cenę, kiedy jest czymś zainteresowana.
Tak zrobiła z naszą ziemią.
I dalej będzie tak robić.
To poważne oskarżenia. Potrzebujesz dowodów.
To wasze zadanie. Od czego jesteście?
Słyszałem też, że Paca kupiła udział w Las Sabinas.
- To nie ma związku ze sprawą. - Nie?
A jeśli tę ziemię też planuje dodać do swojego projektu?
Może Emilio miał rację, że zatruła zbiornik.
Bez dowodów to tylko spekulacje.
Więc co mam zrobić, sierżancie? Proszę mi powiedzieć.
Mam złożyć skargę?
Porozmawiać z waszymi przełożonymi w San Luis? Z sędzią? Powiedzcie,
- żebyście w końcu coś z tym zrobili! - Álex, proszę.
Uspokój się i wejdź do środka.
- Dobra robota. - Dziękujemy za pomoc.
Wczoraj nie miałam do tego głowy.
Nic dziwnego. Twój siostrzeniec był w niebezpieczeństwie.
Cała rodzina się martwiła.
Znosiliście niepewność w milczeniu.
To musiało być straszne.
Ale wszystko się rozwiązało, Lucas jest w domu…
- Możemy już iść? - Tak.
- Do zobaczenia. - Cześć.
Co to ma być?
To, czego się spodziewaliśmy.
O co chodzi, kochanie?
Nawet nie wiem, od czego zacząć.
Terapeutka pomoże ci zebrać myśli.
Przerazi się.
Na pewno jest przyzwyczajona. Zobaczysz.
Lucia do mnie przyszła.
I jak było?
Dziwnie. Nie wiedzieliśmy, co powiedzieć.
Tak długo chciałem z nią być, a teraz wolałbym o niej zapomnieć.
Ona chyba czuje to samo.
Musicie dać sobie czas.
To zwykle robią pary, żeby rozwiązać problemy, prawda?
Ale naszego nie da się rozwiązać.
Już zawsze będzie moją siostrą.
Kochanie.
Przykro mi, że to takie trudne.
Żałuję, że nie zrobiłam tego inaczej.
Kiedy byłem w zamknięciu, miałem czas na przemyślenia.
Mój kochany…
Byłaś bardzo młoda, kiedy zaszłaś w ciążę.
Sama. Bez rodziny.
Miguel został w miasteczku.
Chciałaś zacząć nowe życie z tatą. Nic dziwnego, że trzymałaś to w tajemnicy.
Może tak, ale to był błąd.
Każdy w twojej sytuacji by go popełnił.
Łącznie ze mną.
Masz wielkie serce.
Zasługujesz na to, co najlepsze.
A przy mnie masz tylko…
Nie mów tak, bo oboje będziemy musieli iść na terapię.
Niegłupi pomysł.
Nie tylko Lucia przyszła. Miguel też.
Po co?
Chce cię poznać.
Co mam zrobić?
To, co uważasz. Cokolwiek czujesz.
To twoja decyzja.
Co tu robisz? Czego chcesz?
Sprawdzam, czy ziemia jest warta miliona euro, który zapłaciłam.
Ale widzę, że nie. Jest sucha.
Musimy ją przygotować do hodowli truskawek.
Niczego nie będziesz przygotowywać.
Ani decydować o tym, co tu sadzimy.
Jesteś bardzo arogancka jak na kogoś, kto ma tylko 25 procent udziału.
Tak samo jak ty. Pamiętaj, że ja mam 50 procent.
Policz to sobie i zaakceptuj, że to nie ty podejmujesz decyzje.
Rozumiem, że nie jestem tu mile widziana.
Ale przyzwyczaicie się.
Lubię sprawdzać, co dzieje się na mojej ziemi.
Znacie mnie.
Lepiej niż byśmy chcieli.
Wystarczająco, by wiedzieć, że jesteś pijawką.
Wysysasz z ludzi krew
i kradniesz wszystko, co mają.
Kradnę?
Zapłaciłam milion euro.
Co wy daliście rodzinie Larrea, kiedy ukradliście ich ziemię?
Żaden Molina nie będzie mnie pouczał.
Mam teraz udział w tej ziemi.
Niedługo posiądę ją całą.
Nie wiem, jakim cudem zaprzyjaźniłaś się z moją mamą.
Na pewno ją oszukałaś,
tak jak mnie.
Gdyby twoja przyjaźń była szczera,
gdybyś choć odrobinę ją kochała i szanowała,
nie byłabyś w stanie tak nas skrzywdzić.
Sprzedaj mi swój udział w Las Sabinas,
a nie będziesz musiała mnie dłużej znosić.
Wypełnij te dokumenty i odnieś je przed niedzielą.
Dziękuję.
Daniel. Jak się masz?
Znowu widziałem was razem, przed komisariatem.
Chciałem się dowiedzieć, co nowego w sprawie Óscara.
Nie widzisz, co czuje Manuela?
Pewnie jest wdzięczna.
Tak jak ja, że pomaga mi dociec, co stało się z moim bratem.
Czyli odwiedziłeś ją dziś, żeby podziękować?
Chciałem poprosić, żeby jak najszybciej przesłuchali Pacę.
Od teraz,
jeśli chcesz porozmawiać o bracie, idź prosto do Núñeza.
Proszę cię o to.
Dlaczego?
Bo mieszasz jej w głowie.
Nam wszystkim.
Chociaż jesteś księdzem i wiem, że masz dobre intencje,
kiedy się obok niej pojawiasz,
sprawiasz, że wątpi we wszystko i wszystkich.
Proszę, żebyś trzymał się od niej z daleka.
Od nas.
Przyszła zaznaczyć terytorium.
Dasz wiarę? Myśli, że jest właścicielką Las Sabinas.
- Nie spocznie, póki nie dostanie całości. - Ta wiedźma nienawidzi nas całym sercem.
Nie rozumiem, jak mama mogła się przyjaźnić
z kimś tak złym i okrutnym.
Pamiętasz, jak byłyśmy dziećmi? Paca była inna.
Myślisz, że mama naprawdę ją znała?
Wiedziała, jakim jest potworem?
Dlaczego zawsze wygrywa, tato?
Jeszcze się nie poddaliśmy.
Jak długo przetrwamy?
Nie chcesz walczyć?
Chcę, ale nie mamy broni.
Zawsze nas pokonuje. Ma nad nami władzę.
Nie wiem skąd ją ma, ale jej nienawiść zawsze nas niszczy.
Od jakiegoś czasu
pociąga mnie ktoś inny.
Dani robi wszystko, żeby naprawić nasz związek.
Ale mnie nie zależy.
Nie jestem ekspertem od romantycznych relacji, ale…
jeśli masz wątpliwości, powinnaś dać mu szansę.
A jeśli stracę miłość mojego życia?
Chciałabym, żeby to było takie proste.
Rzeczywiście.
Cześć, Lucas.
Co słychać?
Jak się masz?
- Dobrze. - Tak? Jak wszyscy?
- Żyjemy. To już coś. - Racja.
To musiało być straszne. Mam nadzieję, że ten facet zgnije w więzieniu.
Chciałem zapytać, jak się czujesz i powiedzieć ci, że… skoro jesteśmy…
Zdaję sobie sprawę, że…
Po prostu zawsze możesz na mnie liczyć.
Dziękuję. Idę na spacer.
Teraz? Sam?
Może coś przekąsisz i pójdziemy oboje.
Ten facet już nas nie skrzywdzi.
Terapeutka powiedziała, że mam normalnie żyć.
Akurat od dziś?
Tak. Powiedziała też, żebym stawił czoło swoim lękom, i to właśnie robię.
To rada dla nas obojga.
Manterana jest już bezpiecznym miejscem.
Masz słowo burmistrza. Poza tym Lucas ma rację.
Ten mężczyzna już was nie skrzywdzi.
Weź mój telefon. Na wszelki wypadek.
Jeśli nie wrócisz za pół godziny, pójdę cię szukać.
- Dobrze. - Na razie.
Sama będę musiała iść na terapię.
Masz wystarczająco powodów. Porwanie, stres i wszystko inne.
Musiało ci być ciężko żyć z dala od rodziny.
W twoim stanie.
- Nie życzę tego najgorszemu wrogowi. - Racja.
Ale doceniam twoje wsparcie.
Nikt nie okazał mi tyle zrozumienia.
Naprawdę?
Nie sądzę, by Miguel kiedykolwiek wybaczył mi, że zataiłam prawdę o Lucasie.
Ale martwię się, że to wpłynie na ich relację,
jeśli będą ją kiedyś mieli.
Między tobą i moim bratem dużo się dzieje.
Wiem.
Ale jestem tu, żeby ci pomóc. Zawsze.
Wiem, że mogę na ciebie liczyć. Dziękuję.
Dlaczego więc nie przyszłaś do mnie, kiedy Lucas zniknął?
- Już mi nie ufasz? - Jasne, że ufam.
Álvarez zadzwonił, kiedy byłam z Miguelem. To była sprawa życia lub śmierci.
Mogłem ci pomóc.
Miguel jest jego ojcem, Tano.
Zrobiłam to, co musiałam. Po raz pierwszy od długiego czasu.
Cześć. Co cię sprowadza?
Nie wiem.
Rozumiem.
Dziwna sytuacja, co?
Tak. Naprawdę dziwna.
Od czego zaczniemy?
Nie wiem. To też dla mnie nowość.
Uściśniemy sobie dłonie?
Dobrze.
Dziękuję.
Nie. To ja dziękuję.
Proszę pani.
Co tu robicie?
Dzień dobry. Musi pani przyjść na komisariat jutro o 8 rano.
Przesłuchamy panią w sprawie śmierci Óscara Egei.
Teraz jesteśmy na pan/pani?
To wezwanie. Może pani przyjść z adwokatem.
Nie udawaj świętego.
Zrobiłeś to samo ze swoimi córkami.
Czas, by dowiedziały się, co stało się tamtej nocy.
- Powiesz im? - Czemu nie?
Bo już nigdy się do ciebie nie odezwą. Zwłaszcza Gracia.
Tato.
Co się dzieje?
Co się stało? Tato…
Wszystko w porządku?
Nic nie jest w porządku.
Ostatnie dni były ciężkie, ale Lucas jest w domu.
A Paca… Zajmę się tym.
To moja wina i naprawię to. Obiecuję. Nie martw się.
Nigdy więcej się nie obwiniaj.
To nie jest twoja wina. Wiem, że obwiniasz się za śmierć mamy.
Ale nie miałaś z tym nic wspólnego.
Dlaczego teraz o tym mówisz?
Bo to była moja wina. Rozumiesz? Moja.
Tak samo jak to, że Paca kupiła twój udział.
O czym ty mówisz?
Zabierze wszystko, jeśli jej nie powstrzymam.
Jeśli nie zaakceptuję, że to, co stało się tamtej nocy…
było źródłem wszelkiego zła, które spadło na naszą rodzinę.
Tato, nie czujesz się dobrze.
Nigdy nie myślałem tak jasno.
Nigdy tak wyraźnie nie widziałem, że zniszczyła nas cisza.
Mnie nie można już ocalić, ale wiem, że…
jeśli porozmawiamy, jeśli powiem ci, co…
Może ty…
Tato, przerażasz mnie.
Gracia, musisz wiedzieć, co naprawdę stało się tamtej nocy.
Jakiej nocy?
Kiedy umarła mama.
Co się stało?
Tamtej nocy odkryłem, że mama miała romans.
Co takiego?
Z osobą, którą najmniej byś podejrzewała.
Mama zdradzała mnie z Pacą.
Napisy: Katarzyna Orkan-Łęcka
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.