All language subtitles for Regreso a Las Sabinas (2024) -E26

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian Download
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

- Co to? - Raport z sekcji Óscara.

W POPRZEDNICH ODCINKACH

Jego śmierć można powiązać z nami.

Nie widzisz, że mają się ku sobie?

Nie.

Wcześniej, w salonie. Niezupełnie oglądali telewizję.

Lepiej, jeśli nie pojedziesz na festiwal.

Kurczę, dlaczego?

Chcę, żebyś nocował w domu.

Ta żyła biegnie przez cały obszar leśny.

Ogłosili go obszarem chronionym. Niełatwo będzie dostać koncesje.

Chcę odzyskać twoje zaufanie.

Chyba się starzeję.

Wiedziałeś, że tutejsza ziemia jest bogata w metale ziem rzadkich?

Zrywasz ze mną, tak?

Jestem zakochany w Gracii.

Uświadomiłem sobie, że wcześniej czy później będziemy razem.

Jest tu kto?

Maria?

POWRÓT DO LAS SABINAS

Dokąd pojechałaś po wyjściu z domu dziecka?

Do Lugo. Pracowałam w tym okropnym miejscu,

którego właścicielem był syn…

To jest Maria. Z domu dziecka.

Dla młodzieży?

Tak.

Witaj, Maria.

Co cię tu sprowadza?

Od dawna się nie widziałyśmy.

Znalazłam ją na Facebooku. Pomyślałam, że ją odwiedzę.

Cieszę się, że przyjechałaś.

Cześć.

To Gracia, moja siostra.

Wreszcie! Ta słynna Gracia.

- Paloma ciągle mówiła o tobie. - Tak.

Byłyśmy razem w domu dziecka. Od tamtej pory się nie widziałyśmy .

No to macie sobie sporo do opowiedzenia. Miło mi.

A gdzie Lucas?

Wyszedł z Lucią.

Jakiś problem?

Nie. Tak tylko spytałam.

Miło was było poznać.

Muszę iść. Mam hostel w San Luis. Chcę dotrzeć tam przed nocą.

- Odprowadzę cię. - Okej.

Cześć.

Przeszkadzam?

To zależy. Jak poszło w Manteranie?

W drodze powrotnej pomyślałem,

że może warto upublicznić ten projekt górniczy.

Tak wcześnie? Nie taka była strategia.

Jak będziemy czekać, informacje mogą wyciec

i wyjdzie na to, że coś ukrywamy.

A jak ogłosimy to sami, od początku będziemy kontrolować narrację.

Dokładnie. Unikniemy plotek, przecieków i zaangażujemy w to miasto.

- Mogą być przeciw. - Trzeba to uzasadnić.

Pomyślą, że się usprawiedliwiamy.

Musimy dalej zachowywać dyskrecję, Paca.

A jakbyś to wyjaśnił jednym zdaniem?

Paca Utrera rozszerza działalność biznesową.

El Acebuche nadal będzie gospodarstwem rolnym,

ale otwiera się…

na nowe linie działalności w sektorze górniczym.

To są dwa zdania.

Przekonałeś mnie.

Czemu coś, co jest dobre, ma wyglądać na złe?

Ludzie muszą poznać projekt, utożsamić się z nim.

Zrozumieć, że to coś dobrego dla Manterany.

Napisz komunikat prasowy.

A ty chyba miałeś znajomą w gazecie internetowej w San Luis?

- Tak. - Super. Zadzwoń do niej.

No to ustalone! Dzieje się, panowie.

Dziękuję.

A tak na poważnie,

jesteście jak dzieci. Wiecznie się kłócicie.

Chyba nie powiedziałaś mu wszystkiego.

Tylko to, co niezbędne. Pozytywy.

To samo powiemy mieszkańcom.

Gdy pomyślą, że mogą się wzbogacić, żądza pieniądza załatwi resztę.

Uważaj na siebie.

Miałyśmy do czynienia z podejrzanymi ludźmi.

Przez zbyt długi czas.

Maria, chyba powinnam cię przeprosić.

Za co?

Za to, że się nie odzywałam.

Tylko ty mnie wspierałaś. Powinnam była zadzwonić.

Nie przejmuj się. To się zdarza.

Tylko wtedy, gdy o kimś zapomnimy.

Czuję się podle.

Ale ty nie zapomniałaś. Walczyłaś o przetrwanie.

Przeszłyśmy tam piekło.

Rozumiem, że chciałaś zostawić wszystko za sobą.

Wszyscy próbowaliśmy zapomnieć.

Niektórym się udało, innym nie.

Co ty wyprawiasz?

To było coś potwornego.

Taka trauma zostaje w człowieku do końca życia.

Ale teraz wszystko jest już dobrze.

U ciebie tak. To widać.

A u mnie nie. Mam poważne kłopoty.

Co się dzieje?

Nie ułożyło mi się w życiu.

Włóczę się z miejsca do miejsca.

Nic mi nie wychodzi. Nie mam nic, nikogo.

- Ani pieniędzy, ani pracy… - No tak.

Mnie też nie wiedzie się zbyt dobrze,

ale jeśli mogę ci w czymś pomóc, mów.

Mogłabyś dać mi pracę?

Tu, w Las Sabinas?

Gdziekolwiek. Jestem silna, łatwo się dostosowuję. Szybko się uczę.

Pomożesz mi, ja pomogę tobie.

Kilku robotników właśnie odeszło. Gdzie indziej dostali więcej.

Mamy kilka wakatów. Ale zarobki…

Lepsze coś niż nic.

Okej. Pogadam z tatą i Gracią.

Dam ci znać. Ale szykuj się.

- Naprawdę? - Tak.

Ratujesz mi życie.

Cześć.

Cześć, Lucia. Dzień dobry.

Gadałaś do siebie?

Tak jakby.

Ćwiczyłam do prezentacji, którą mam jutro z twoim wujkiem.

- Co tu robisz? - Umówiłam się z Lucasem.

Idziemy razem do szkoły.

Czemu nie chcesz, byśmy się przyjaźnili?

Tata mi powiedział.

Myślałam, że mnie lubisz.

Lubię. Jesteś fantastyczna.

To dlaczego nie chcesz, żebyśmy się spotykali?

- To nie tak. Tylko… - Tylko co?

Przeszkadza ci, że się lubimy?

Nie rozumiem.

Bardzo pomogłaś mi z tym filmikiem,

a teraz jesteś przeciwko nam.

Nie chcę być niemiła, ale może Lucas nie ma przyjaciół,

bo za bardzo go kontrolujesz.

To nie jest kontrola.

To ochrona.

Ochrona przed czym? Przede mną?

Nie, przed jakimkolwiek cierpieniem.

Gdybyś była moją córką, robiłabym to samo.

Ale ponieważ nie jesteś…

Chcę cię o coś spytać…

Czy to nie za wcześnie?

Na co?

Żeby być z kimś.

Nie wyszło ci z Nico. Trzeba czasu, żebyś była gotowa na coś nowego.

No ładnie.

Jasne, że możesz być z kimś. To normalne w twoim wieku.

Musimy nauczyć się słuchać siebie…

Nie pouczaj mnie.

I nie mów mi, jak mam żyć.

A ty nie mów mi, jak mam wychowywać syna.

A więc zostawmy ten temat.

- Cześć. - Cześć, kochanie.

Co jest? Idziemy?

- Pa. - Pa.

Widzę, że coś się stało.

Spytałam, czemu nie chce, byśmy ze sobą chodzili.

I co?

Głupie gadki, jak zwykle.

Olej ją.

Jeśli ty też to zrobisz.

Nie zostawię cię.

Ja ciebie też nie.

A jeśli nie pojadę do San Luis?

Mam to gdzieś. Nie potrzebuję festiwalu, żeby być z tobą.

Co za punktualność!

Mówiłam ci, że będę tyrać jak wół.

Praca jest ciężka, ale nie aż tak.

Super. Od czego mam zacząć?

Od pościnania najdłuższych łodyg.

- Odtąd aż do końca. - Okej.

- Tak? - No to już.

Weź rękawice robocze z wiadra.

Nie.

To są rękawice Richiego do ćwiczeń.

Niezły początek. Masz inną parę?

Tak.

Wszystkiego się nauczysz.

- Spokojnie. - To te?

Tak.

O tu, nad gałęzią.

Małe łodyżki, które są dłuższe…

- Okej. - te właśnie ścinasz.

Halo?

Cześć, Gracia. Mówi Marcos Álvarez.

Mówiłam, żebyś nie dzwonił.

To było przed śmiercią Antóna.

Po pierwsze, bardzo mi przykro.

No cóż…

Nie rozłączaj się. To ważne.

Niestety, twój mąż… jak to powiedzieć?

Miał wobec mnie dług, którego nie spłacił. Nawet nie próbował.

Nie wiem nic o żadnych długach.

No to już wiesz. Straciłem przez Antóna milion euro.

Jego już nie ma, ale ktoś musi zapłacić.

Żądasz ode mnie miliona euro?

Jesteś wdową po nim.

Nie mam miliona euro. Niczego nie zapłacę.

Antón mnie też ogołocił.

Radzę, żebyś jakimś sposobem zebrała tę kwotę.

Dla dobra wszystkich.

Jak jeszcze raz zadzwonisz, pójdę na policję, rozumiesz?

To naprawdę takie pilne?

Za 15 minut mam prezentację.

Spokojnie, to tylko chwilka.

Chciałem sam ci to powiedzieć, zanim to opublikują.

Górnictwo?

Tak.

Eksploatacja złóż metali ziem rzadkich.

Ogromna żyła.

Czemu Paca mi o tym nie powiedziała?

Wiem to dopiero od wczoraj.

Myślę, że chciała przeprowadzić wszystko bez rozgłosu.

Przecież to ogromne złoża!

To będzie miało fatalny wpływ na środowisko i miasto.

Pewnie tak. Ale mamy zgody wszystkich stosownych instytucji,

w tym Departamentu Środowiska.

- Sam nie wiem. - Wiem, że to nowość,

ale przejrzałem papiery. Wszystko jest w porządku.

Nie chodzi mi o papiery.

Tylko o wpływ na mieszkańców.

Uważam, że to korzystne dla miasta.

Miejsca pracy, infrastruktura, dobrobyt…

Jednym słowem, przyszłość.

Brzmisz jak polityk.

Jestem tylko mieszkańcem, który nie może patrzeć, jak to miasto biednieje.

Okej. Jedno pytanie. Czy to jest zgodne z projektem Lasu Atenor?

Absolutnie.

Musimy to dogłębnie przestudiować i zobaczyć, czy to dobre dla miasta.

To chciałem usłyszeć. Pamiętaj, że wkrótce zostanie to ogłoszone…

- Żebyś nie był zaskoczony. - Zaraz pogadamy.

- Zaczekam na zewnątrz. - Nie, wejdź.

Już kończymy.

- Nie wejdziesz? - Cześć, Miguel.

Cześć.

- Już czas. - Zaraz schodzę na dół.

Nie przejmuj się. Burmistrz zawsze się spóźnia.

O czym to ja mówiłem?

Zrób wszystko, by te wieści nie przyćmiły naszego wystąpienia.

Spokojnie.

Zadzwonię w kilka miejsc i opóźnię publikację o parę godzin.

A to co? Siedzicie z założonymi rękami o 11 rano?

Jesteś niemożliwy. Mario, to jest Richi.

Chłopak od rękawiczek.

Moja dawna przyjaciółka. Pracuje z nami od dziś.

Od kiedy to można nazwać pracą?

Daj spokój, pomóż nam.

I wyrzuć te rękawiczki, które masz w wiadrze. Nie chodzisz na siłownię.

A niby kiedy mam chodzić? Cały dzień jestem w pracy.

- Co jest? - Nie wiem.

- Co? - Ty powiedz.

- Richi? - No…

Proszę cię.

Nie ma szans. Nawet gdyby był jedynym facetem na Ziemi.

Nie.

Kumplujemy się. Spędzamy tu całe godziny.

- ale… - To czuć.

- Co czuć? - Chemię.

- Chyba zgłupiałaś. - Coś ty.

- Przystojny. Bylibyście dobrą parą. - Weźmy się do pracy.

- Znam cię. - Daj mi spokój.

Spójrz na niego.

- Przestań, bo usłyszy. - Co się tak uśmiechasz?

- No co? - Weźmy się do pracy.

- „Richi od rękawiczek.” - Zamknij się.

- Proszę. - „Zamień rękawiczki.”

Chodźmy!

- Spójrz na niego. - Zamknij się, do cholery.

Wielki dzięki. Mamy nadzieję, że Państwa zainspirowaliśmy.

Dziękuję.

Niech każdy rozważy to, co usłyszał.

To bardzo ważne.

- Dziękuję. - Cześć.

Wspaniała prezentacja. Na równi z projektem. Gratuluję.

- Dzięki. - Dzięki.

Byłaś bardzo zajęta.

To ważne dla mnie… dla nas, że przyszłaś.

Gracia.

Dobrego dnia, Eleno.

- Cześć. - Cześć.

Bingo! Mamy ich!

- Tak myślisz? - Dobrze ich znam.

Jestem przecież burmistrzem.

Byłbym zaskoczony, gdyby nas nie poparli.

Byli naprawdę zainteresowani.

Zainteresowani?

Byli jak zahipnotyzowani. Cały czas gapili się na ciebie.

Bo nie mieli informacji, którą usłyszałam wcześniej.

- Projekt Paki. - Tak.

Trudno by było zyskać ich uwagę.

To będzie bomba. Niewątpliwie.

Kto by pomyślał, że mamy taki skarb pod stopami?

Las Atenor to też skarb.

- Tak. - Więc dokończmy to.

Musimy spisać wypowiedzi uczestników spotkania

i wyjaśnić kilka wątpliwości.

Wzięłam dziś na to dzień wolny w pracy.

- Serio? - Tak.

- No to zaczynajmy. - Jasne.

- Teraz? - Tak.

To chodźmy.

Cześć.

Pewnie już wiesz o projekcie górniczym?

Już opublikowali?

W gazecie z San Luis. Pół godziny temu.

Pokaż.

To prawda, że Paca w to weszła?

Tak, między innymi. Coś nie tak?

Wiedziałaś?

Skoro zatwierdziłeś ten komunikat, nie mam nic do powiedzenia.

Oczywiście. Sam go pisałem.

To dobra inicjatywa, o ile zostanie właściwie przeprowadzona.

Od jak dawna Paca nad tym pracuje?

Dokładnie nie wiem, kilka tygodni. A o co ci chodzi?

Jak wpadła na ten pomysł?

Znalazła stare dokumenty rodzinne z prawami do minerałów.

Chyba z ubiegłego wieku.

Wcześniej metale ziem rzadkich nie miały żadnej wartości.

Teraz są używane do produkcji mikroczipów.

Właśnie. Szczęście uśmiechnęło się do Manterany.

Zwłaszcza do twojej szefowej. Ma połowę regionu,

w tym ziemię Egeasów.

O co ci chodzi?

O nic.

Wiesz, jakie są gliny. Płacą nam za podważanie wszystkiego.

- Tak. - Wracam do pracy.

- Pa. - Pa, kochanie.

Pa.

Cześć, dziadku.

Gdzie tak pędzicie?

A ty co? Nie przywitasz się?

Coś taki nie w sosie?

- Z powodu kłótni z mamą? - Tak.

Coś jej odbiło. Nie chce, żebym spotykał się z Lucią.

Traktuje mnie jak dziecko.

Podała jakiś powód?

Nie. Mówi, że nie chce i kropka.

Te sprawy prędzej zrozumieją rodzice niż dzieci.

20 lat temu zrobiłem to samo.

- Z twoją matką i Miguelem. - Dlaczego?

Bo nienawidziłem tej rodziny.

Nie chciałem, by moja córka była z Larreą.

Oni nie ponoszą winy za twoje problemy. To nie fair.

Refleksja przychodzi po fakcie. W pierwszej chwili zwycięża upór.

Jak ona może to robić, skoro przeszła przez to samo?

Bo nie pamięta, że kiedyś też była młoda.

Nikt nie pamięta. Ja też nie.

Chyba też nienawidzi tej rodziny.

Ale z drugiej strony pomogła Lucii z tym filmikiem.

- Może pogadaj z nią szczerze? - Nic z tego nie wyjdzie.

Chce mi wybierać dziewczyny?

Może ja z nią pogadam?

- Dziadku… - Co?

- No wiesz… - Co?

Mieszkam tu. Między tobą a mamą nie ma porozumienia.

Ani przyjaznej relacji.

Ale jak nikt jestem w stanie jej przypomnieć, że sama była młoda.

UTRERA ZNOWU W GRZE

PROJEKT GÓRNICZY PAKI UTRERY

Jasna cholera.

Cholera.

A niech to szlag!

- Proszę tu podpisać. - Okej.

Protokół z sesji plenarnej.

Świetnie.

- Jeszcze w czymś pomóc? - To wszystko. Dzięki, Soniu.

Dziękuję.

Obudź się. Jestem tu.

Nie masz już dość? Możemy skończyć jutro.

Nie, spokojnie. Ja tylko… Nic.

Możesz zawsze na mnie liczyć.

Poza tym, jesteśmy blisko…

spaliśmy ze sobą.

Jako przyjaciele.

Niech ci będzie. Co się z tobą dzieje?

Chodzi o Lucasa. Jest w trudnym wieku.

Jest na to lekarstwo. Wiesz jakie?

Czas.

Tym razem to ja go zawiodłam.

Zmusiłam go do czegoś, co według mnie jest dla niego dobre.

Jesteś matką. Spełniasz swoją rolę najlepiej, jak możesz.

Myślisz, że to wystarczy?

Nie mam dzieci, ale znam cię.

Skoczyłbym za ciebie w ogień.

Wiem, że robisz to z miłości i tylko to się liczy.

Dzięki. Jesteś super.

Elena była trochę zdystansowana.

Coś się stało?

Zerwaliśmy.

Co takiego?

Tak mi przykro. Jak to przeżywasz?

Próbuję skupić się na pracy.

Jasne.

Przepraszam, że spytam.

Czy to ma związek z naszym wyjazdem?

Przecież w Madrycie nic między nami nie zaszło.

Zerwałem po naszym powrocie.

Tano, ja nie…

- Nie chciałam… - Czego?

Wkraczać w wasz związek.

Nie zrobiłaś tego.

To ja z nią zerwałem.

Zdałem sobie sprawę, że…

jej nie kocham.

Było nam fajnie,

miło spędzaliśmy razem czas, ale…

to nie była miłość.

No dobrze.

Podsumowując, nie masz czym się przejmować.

Niczego nie zniszczyłaś. To i tak by runęło.

Nie może pan tam wejść.

- Ja nie mogę wejść! - Przepraszam!

- Przepraszam! - Burmistrzu,

co za kolejne świństwo zrobiła mi Paca?

Górnictwo? Naprawdę?

Cześć, mamo.

Wizyty domowe?

To chyba jasne.

Zawsze wracasz wykończona.

A ty?

Metale ziem rzadkich?

Dokładnie. Widzę, że Miguel ci powiedział.

Wczoraj.

Choć dziś i tak bym się dowiedziała,

bo troje pacjentów mi powiedziało.

Teraz to wiadomość dnia w całym regionie.

Miguel miał rację. Dobrze, że go posłuchałam.

Kolejny krok to oficjalna prezentacja w urzędzie miasta.

Czemu nigdy nie mówiłaś mi o planach górniczych?

Odkąd to interesujesz się moim biznesem?

Nie wiem. Po prostu jestem zaskoczona.

Nie sądzisz, że to ryzykowne zaczynać teraz w nowej branży?

Utrerowie od pokoleń uprawiali ziemię.

Czasy się zmieniają. Ty jesteś lekarzem.

Mój dziadek myślał o górnictwie,

ale warunki nie były wtedy korzystne.

A teraz są.

Nie boisz się, że taki ambitny projekt

zmieni Manteranę na zawsze?

Esther, zaufaj mi.

To jest szansa na zarobek, która zdarza się raz w życiu.

Dla miasta i naszej rodziny.

Naprawdę potrzebujemy więcej pieniędzy?

Za pieniądze można kupić jedną ważną rzecz. Spokój.

Chcę zabezpieczyć przyszłość dla naszych przyszłych pokoleń.

Jestem częścią tych pokoleń, więc doceniam to,

ale pamiętam słowa taty.

„Nie idź na łatwiznę i nie pozwól, by ktoś inny torował ci drogę w życiu.”

Nie chcę, by moje dzieci były zepsute.

Ja musiałam walczyć, przekraczać siebie. Dzięki temu jestem lepszą osobą.

One też będą walczyć. Nikt nie ucieknie od tego na tej ziemi.

Nawet Utrera.

Mamo.

Dobrze się czujesz?

Mam na myśli zdrowie.

Oczywiście. Nie widać?

Jestem silna jak dąb.

To przez to, co stało się wtedy?

Częściowo tak.

Dało mi to do myślenia…

Nic się nie stało. Nie przesadzaj.

W pracy często mam do czynienia z ludźmi, których…

czas już się kończy.

Wszyscy martwią się, co pozostawią po sobie.

Ja się nie martwię. Ja o to dbam.

Nie dlatego, że umieram. Dlatego, że jestem matką.

A wkrótce mam nadzieję zostać babcią.

Obiecaj mi, że jeśli coś ci się będzie działo, powiesz mi o tym.

Obiecuję.

Jestem trochę zaskoczony, ale zapewniam cię,

że wszystkie dokumenty wydają się w porządku.

„Wydają się.”

Nie. Mam na myśli, że są.

- Kiedyś wszyscy na tym skorzystamy. - Kiedyś to poumieramy!

Uspokój się, tato. Tano ma rację.

Nie uciszaj mnie!

Zawsze to samo. Paca i forsa.

Obiecuje gwiazdki z nieba, a ludzie idą za nią

jak stado baranów.

Dążenie do dostatku jest naturalne i ludzkie.

Tak, ale nie za cenę zniszczenia środowiska.

Pola i lasy to nasze prawdziwe bogactwo. Czyż nie, panie burmistrzu?

Mam rację?

Ta jędza chce to wszystko zniszczyć.

Nic nie wskazuje na to, że projekt spowoduje zniszczenie…

Ten projekt ma tylko jeden cel!

Żeby Paca Utrera jeszcze bardziej się obłowiła!

Nie sądzisz, że twoja nienawiść do Paki trochę cię zaślepia?

Tej kobiecie nie można ufać.

Pamiętasz, jak próbowała wykiwać was obie?

Teraz rozumiem, czemu tak się spieszyła z kupnem twojej ziemi.

Czekajcie. Trochę się zgubiłem.

Paca dobrze wiedziała, że w Las Sabinas są metale ziem rzadkich.

Nie ujawniła tego, żeby kupić ziemię po niższej cenie.

Na szczęście moje bystre córki nic jej nie sprzedały.

To fakt. Próbowała nas wykiwać.

Oczywiście, że tak. Zawsze ukrywa swoją prawdziwą twarz.

Tym razem będzie tak samo. Wspomnicie moje słowa.

„Pierwiastki ziem rzadkich… projekt górniczy…

„Paca Utrera… świetlana przyszłość… zyski dla wszystkich…”

Bla, bla, bla.

No i co?

Co? Nie widzisz związku?

Widzę komunikat prasowy napisany przez stronę zainteresowaną,

opublikowany w gazecie, niezredagowany.

Sam to powiedziałeś.

Przez stronę zainteresowaną, czyli przez Pacę.

Pomyśl. Paca potrzebuje ziemi na ten projekt.

Óscar ginie i Paca dostaje ziemię.

A co powiesz na inną wersję? Óscar ginie.

Rodzina chce pozbyć się ziemi. Paca ją kupuje.

Dostrzega nowe możliwości biznesowe w górnictwie. I tyle.

Kupiła tę ziemię kilka dni po śmierci Óscara.

Czysty zbieg okoliczności.

Znałam Óscara.

W życiu nie sprzedałby jej niczego, nawet starego traktora.

- A co dopiero ziemi. - To ty tak myślisz.

Próbowała też kupić udziały Palomy i Gracii w Las Sabinas.

W tego typu projekcie nie ma miejsca na improwizację.

Paca planowała to już od dłuższego czasu.

Przypuśćmy, że masz rację.

Jest duża luka pomiędzy tym a śmiercią Óscara.

Zgadzam się.

Dlatego musimy wznowić śledztwo i skupić się na niej.

- Manuela… - Co?

Dotychczas mieliśmy ślady.

Teraz mamy wyraźny motyw.

Paca Utrera skorzystała najbardziej na śmierci Óscara.

Niech ci będzie. Wygrałaś.

Zobaczmy, czy Paca ma coś do ukrycia.

Świetnie.

Ale uważaj.

Nic na własną rękę.

Każdy krok masz zgłaszać mnie.

- Jasne? - Tak.

Zacznę od zaraz.

Sprawdźmy, co robili jej ludzie, gdy skradziono komórkę Óscara.

No i jak pierwszy dzień?

Świetnie. Nie czuję pleców, mam piasek w uszach,

pogryzły mnie dziwne robaki…

A poza tym wszystko gra.

A tak na poważnie, to dziękuję ci.

Przede wszystkim za cierpliwość.

To ja ci dziękuję.

To niełatwa praca. Ale dałaś radę.

Podwieźć cię na przystanek?

Za dziesięć minut jest autobus do San Luis.

Nie trzeba. Przejdę się kawałek i złapię następny.

- To dość daleko. - To nic.

Popodziwiam sobie widoki.

- Jak chcesz. - Tak.

- Do jutra. - Pa.

- Odpocznij. - Ty też.

Wbrew pozorom

ten projekt może przynieść pośrednie korzyści naszej spółdzielni.

Wątpię.

Poważnie.

Rolnicy mogą się wkurzyć na to całe górnictwo

i przyłączą się do nas.

Może masz rację.

- Przepraszam. Myślałem o czymś innym. - O czym?

O Lucasie.

Rozmawiałeś z nim?

Tak. Jest rozbity. Czemu nie dajesz mu spotykać się z Lucią?

O Boże…

Nie chodzi o spotykanie się…

I co z tego, że się lubią?

To dzieci!

Kto nie pamięta pierwszej miłości?

- Skończmy ten temat. - Nie.

Bo to przeze mnie twoja pierwsza miłość nie rozkwitła.

A co to ma do rzeczy?

Nie chciałem, żebyście byli razem. To był błąd.

Jeśli oni się kochają, pozwól im na to.

Niech się wymykają ukradkiem do lasu,

mówią sobie słodkie słówka, jakie im przyjdą do głowy…

Niech odkryją, co to miłość…

- To niemożliwe. - Nie rób mu tego, co ja ci zrobiłem!

Nie wiesz wszystkiego!

- Niech się kochają! - Ale nie tak.

Czemu nie, do cholery?

Nie mogą! Bo to brat i siostra.

Lucas jest synem Miguela.

Chodź, spóźnimy się.

Twoi przyjaciele czekają?

Tak.

Dobrze, idź.

Skończę jeść.

Okej.

Pa, dziadku.

Pa, kochanie.

Dlaczego się na mnie patrzysz? Co ci jest?

Nic.

- Wszystko okej? - Tak.

Sam już nie wiem.

Rozmawiałeś z mamą?

- Tak. Wczoraj po południu. - No i?

Jaki ma problem z Lucią?

Właściwie żaden.

To co?

Nic. Rób to, co każe. I kropka.

Co?

Mama wie, co robi.

Rób to, co mówi.

Gdy dorośniesz, będziesz robił po swojemu.

Ale pomoc.

Przepraszam za spóźnienie.

Byłam przemęczona. Trudno mi było wstać z łóżka.

W hostelu w San Luis?

Tak.

Jak tam jest?

Nieźle.

To nie hotel pięciogwiazdkowy, ale widziałam gorsze.

Co jest? Ktoś mnie widział i ci powiedział?

Richi.

- Nie mam nic do powiedzenia. - Czemu mnie okłamałaś?

A jak myślisz? Jest mi wstyd.

Nie mogę sobie pozwolić nawet na byle jaki pokój w nędznym hostelu.

Wydałam wszystko, żeby tu przyjechać.

Miałam wynająć pokój za pierwszą wypłatę.

Nie chciałam cię martwić.

Najbardziej martwi mnie to,

że moja przyjaciółka musi spędzać noc w takich warunkach.

To nie pierwszy raz.

- I nie ostatni. - W czasie, gdy tu jesteś, ostatni.

Mamy miejsce u nas.

Na razie będziesz mieszkać z nami.

- Poważnie? - Tak.

Poradzę sobie sama. Przywykłam do tego.

Ale nie chcę stracić pracy.

Nie stracisz. I nie będziesz spała w tej szopie.

No dobrze…

Jestem w strasznej sytuacji.

Nie przejmuj się.

Będzie dobrze.

Koloratka nie upoważnia cię do wchodzenia bez pukania.

Dobrze wiesz, po co przyszedłem.

Pewnie czekałaś na mnie. Jesteś taka przewidująca.

Najpierw pomyślałem, że to musi być jakaś pomyłka.

Ale trawiłem to całą noc i wszystko się poukładało.

Mów, co chcesz powiedzieć i idź spać.

Musisz się wyspać.

Jedno pytanie.

To miałaś na myśli mówiąc, że zadbasz o tę ziemię jak o swoją?

- Bo jest moja. - Tak. A to słynne zdanie?

Jak to było?

Już wiem, „Tego właśnie chciałby Óscar.”

Wycisnę jak najwięcej z tej ziemi.

To oznacza miejsca pracy i bogactwo dla całego miasta.

- To… - Nie tego chciałby Óscar?

Nie masz wstydu, Paca.

A ty jesteś naiwny.

Dlatego jesteś księdzem, a ja bizneswoman.

Bizneswoman? Raczej hipokrytką i oportunistką.

Jak tam matka i siostra?

Założę się, że żyją sobie jak w raju za moje pieniądze.

Wykorzystałaś naszą żałobę.

Bez skrupułów namówiłaś swojego sługusa,

żeby uwiódł Carlę.

Moja cena była wyższa niż wartość rynkowa.

I dużo niższa niż rzeczywista.

Wiedziałaś, gdzie tkwi kruczek i ukryłaś to.

Nieprawda.

Kontrakt był uzgodniony i w pełni legalny.

Legalny, lecz niemoralny!

Ach, ta moralność.

Monopol kościoła. Wiedziałam, że o tym wspomnisz.

Nie tkwij w przeszłości.

Patrz w przyszłość.

Właśnie to robię.

Przysięgam, że od dziś będę twoim wrogiem.

Zrobię wszystko, by twój plan nie wypalił. Dostaniesz za swoje.

Tak jak chciałby Óscar.

Cześć wszystkim.

Jest tu kto?

Chodźcie na chwilę.

Co jest?

Maria pomieszka z nami przez chwilę, okej?

Wiem, powinnam była zadzwonić,

ale miałyśmy dziś urwanie głowy.

Jesteś nową pracowniczką?

- A pani? - Trini. Gospodyni Las Sabinas.

Nie przedstawiłam was. To mama Richiego.

To też.

Jak długo u nas zostaniesz?

Jak najkrócej.

Nie wiem. Tyle, ile trzeba.

Czuj się jak w domu.

Trini znajdzie dla ciebie wygodny pokój.

A jak nie ona, to ja znajdę.

Zostaw, ja zaniosę.

Nie trzeba.

Czemu nas nie uprzedziłaś?

Ona nie ma gdzie pójść. Mam pozwolić jej spać na ulicy?

Tylko póki nie stanie na nogi.

Ty ją najęłaś. Mogłaś dać jej zaliczkę.

Mamy tu więcej miejsca niż pieniędzy.

Nie wiem, w czym leży problem.

To żaden problem.

Ale wpuścić tu obcą osobę, znając sytuację w domu…

Nie jest obca. To moja przyjaciółka.

Wczoraj spała na podłodze, praktycznie na zewnątrz.

Ja tylko mówię…

Jest dla mnie jak starsza siostra.

Z tych strasznych czasów, gdy tak brakowało mi siostry.

- To nie fair. - Nie.

Życie nie zawsze jest fair.

Zostawcie ją!

Już po wszystkim, Palomo.

Zobaczę, czy czegoś nie potrzebuje.

Jest dla mnie jak starsza siostra.

Z tych strasznych czasów, gdy tak brakowało mi siostry.

Mamo.

Co?

Musimy porozmawiać.

Skoro tak twierdzisz…

Przekroczyłaś granicę.

Dziadka też urobiłaś? Wczoraj on jeden był po mojej stronie.

Domyślam się, że mówisz o Lucii.

Nieważne, kto jest za kim.

Co mu powiedziałaś?

To sprawy dorosłych.

Przypominam, że wkrótce skończę 18 lat i będę robił to, co chcę.

Nic nie rozumiesz.

Nie, to ty nie rozumiesz.

Będę z Lucią, czy tego chcesz czy nie.

Najwyżej wyprowadzę się z domu.

- Nie gadaj bzdur. - Ty wyjechałaś.

- Bzdura. - Z tej samej przyczyny.

- Jesteś żałosna. - Uważaj, co mówisz.

Żałosna i zazdrosna. Nie możesz na nas patrzeć. Wkurza cię to.

To absurd.

„Nie mogłam być, z kim chciałam, to mój syn też nie będzie.”

- To nie to. - No to co?

Nie muszę ci się tłumaczyć.

Musisz. Nie jestem głupi i nie mam czterech lat.

- Ale tak się zachowujesz. - Jesteś wariatką.

- Dość! Marsz do pokoju! - Właśnie chciałem iść.

Koniec rozmowy. Nie masz dla mnie za grosz szacunku.

Koniec.

Okej, przepraszam.

Możesz mi to wyjaśnić? Proszę.

To nie jest dobry pomysł, żebyście chodzili ze sobą.

Dlaczego mi to robisz?

Nie rozumiem.

- Coś przeskrobałem? - Nie.

- Zrobiłem coś złego? - Jasne, że nie.

- Bo nie mam przyjaciół? - Dość!

- No to co złego zrobiłem? - Nic!

To dlaczego nie mogę być z Lucią?

Nie zasługuję na nią? Albo ona na mnie?

Proszę, przestań.

Kocham ją, przysięgam. To nie kaprys. To poważne uczucie.

Kocham Lucię. Jeśli nie mogę być z nią, to umrę.

- Nie mów tak. - Tak. Umrę.

Chcesz mnie unieszczęśliwić? Czemu nie mogę być z Lucią?

Bo to twoja siostra.

Moja… moja co?

Antón nie jest twoim biologicznym ojcem.

Co ty mówisz?

Jesteś synem Miguela.

Napisy: Lidia Lewandowska-Nayar

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.