All language subtitles for Queen.of.Spades.The.Dark.Rite.2015.RUS.WEB-DL.XviD-NN

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic Download
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French Download
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish Download
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian Download
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian Download
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Przywo�a� j� w �azience.

Najpierw us�ysza� kroki...

potem d�wi�k no�yczek.

W lustrze pojawi�a si� kobieta w czerni.

I?

Na pocz�tku nic si� nie wydarzy�o,

ale gdy spojrza� w lustro, zobaczy� j� stoj�c� przed nim.

Zacz�a obcina� mu w�osy, aby sprowadzi� na niego nieszcz�cie.

By� przera�ony.

Kiedy o tym opowiada�, wy�miewano go.

Zosta� umieszczony w psychiatryku,

gdzie pope�ni� samob�jstwo

skacz�c z okna.

To jakie� bzdury.

Jak si� j� przywo�uje?

Bierzesz szmink� i rysujesz na lustrze

drzwi i schody.

Zapalasz �wieczk� i powtarzasz trzykrotnie:

�Damo Pikowa, pojaw si�.

Ania, chcesz spr�bowa�?

Nie.

Jeste� z nas najodwa�niejsza.

Rysuj.

Zgodzi�a� si�.

Nie chc�.

Boisz si�?

Damo Pikowa, pojaw si�.

G�o�niej.

Damo Pikowa, pojaw si�.

Damo Pikowa, pojaw si�.

- Co to? - Co� s�ysza�am.

DAMA PIKOWA: MROCZNY RYTUA�

Tekst: 12jojko & foxx_x

Korekta: zbiczek

- Musimy pogada�. - Wejd�, mama jest w pracy.

Co� mnie obudzi�o zesz�ej nocy.

Dyszenie.

Mam lustro naprzeciwko ��ka.

Spojrza�em w nie i zobaczy�em jej odbicie.

- To �art? - Nie.

Pami�tasz, co m�wi�a Katia?

O w�osach.

Tak.

Zaraz wracam.

Matwiej, te� chcesz?

Ania...

Anton!

Twoja eks dzwoni!

Wydzwania, �e idzie zwariowa�.

- Marina, jestem zaj�ty. - Przyjed� do nas.

W nast�pnym tygodniu.

Co? Co Ania?

Iwan!

Co z ni�?

Andriej, bior� �Szweda�.

Nie chcesz pom�c? Musz� rozliczy� podatek.

Wr�c� za godzin�.

- Nie dzia�a w nim alternator. - Wymieni� go, jak wr�c�.

Wszystko na mojej g�owie.

Przedwczoraj zmar� nasz 17-letni s�siad, Matwiej.

- Jak zmar�? - Zawa�.

Przyszed� do nas i �le si� poczu�.

Ania wezwa�a pogotowie. Ja by�am w pracy.

Rozumiem.

Widzia�am j� w nocy, jak szepta�a co�, siedz�c na ��ku.

Co si� sta�o? � zapyta�am.

Odpowiedzia�a, �e �ni�a si� jej kobieta, kt�ra przysz�a i obci�a jej w�osy.

Wyrwa�em si� z roboty, �eby s�ucha� o jej snach?

A wczoraj czajnik.

Twierdzi�a, �e widzia�a w nim odbicie tej samej kobiety.

By�a na tyle powa�na,

�e wzi�a r�cznik i zakry�a nim czajnik.

I co chcesz, �ebym zrobi�?

Cze��.

Po co przyszed�e�?

Jak si� masz?

Mama m�wi, �e widzia�a� kogo� wczoraj w czajniku.

Ania.

- Mia�e� tylko pisa�, nie dzwoni�. - To wa�ne.

Nie da nam spokoju. Co mamy robi�?

- Powiedzia�em wszystko. - B�agam, do cholery.

Masz w domu kr�tkofal�wk�?

Anton.

- Tak po prostu sobie p�jdziesz? - A co innego mog� zrobi�?

Nie widzisz, �e co� jest nie tak?

Nie mam czasu zajmowa� si� jej wyobra�ni�.

Przyjd� w nast�pnym tygodniu.

- Tak? - Gdzie jeste�?

- Potrzebuj� ci�. Nie b�d� dupkiem! - Ju� jad�, uspok�j si�.

Odpal.

Co� si� sta�o?

Wszystko dobrze.

Tata Ani, prawda?

- Przyja�nicie si�? - Jestem Katia.

Jej s�siadka.

Dzie� dobry.

Anton.

Powinien j� pan opatrzy�.

Kiedy przyjad� klienci?

Auto b�dzie na rano, nie martw si�.

Gdzie twoi rodzice?

Mieszkam z ciotk�.

Sk�d wiedzia�a�, �e jestem tat� Ani?

Zgad�am.

Naprawd� mnie nie pami�tasz?

By�am niani� Ani, kiedy by�a ma�a.

Naprawd� zostawi�e� je dla kochanki?

Ile masz lat?

Siedzie� przeze mnie nie p�jdziesz.

Kogo widzicie w tych lustrach?

- Ciotka? - Nie.

Wraca dopiero jutro.

Zdejmij buty.

Wpad�em na pomys�.

Skontaktowa�em si� z facetem, kt�ry zna si� na rzeczy.

Siergiej, poznaj tat� Ani.

- Dzie� dobry. - Cze��. Kto na czym si� zna?

On ju� wie.

Powiedzia�...

�e musimy zrozumie�, czego ona od nas chce.

Nie m�wi�em mu o Matwieju.

Wyja�ni�.

Wierzymy, �e Dama Pikowa

zabi�a Matwieja.

Mo�e napiszcie ksi��k�? Macie wybuja�� wyobra�ni�.

Wszystko nagra�em, mog� pokaza�, je�li pan nie wierzy.

Chc� j� zobaczy�. Czemu j� ukrywacie?

Jest tutaj? Widzicie j�?

Siergiej...

Zg�upia�e�?

Co si� pan tak tu rz�dzi?

Marina?

Ania?

Co robisz?

Dosta�a� go od ch�opaka?

Mam 12 lat. Nie mam ch�opaka.

Jak wszed�e�?

Drzwi by�y otwarte. Nie boisz si�?

Mama zapomnia�a zamkn��.

Po co wr�ci�e�?

�eby troch� ci� wychowa�.

- Gdzie posz�a mama? - Ma dy�ur.

Mo�esz odgrza� sobie kolacj�, ja nie jestem g�odna.

Pom� mi.

No chod�.

- Jedz. - Nie chc�.

No ju�.

- Kiedy jedziesz? - Jutro.

Jutro jest pogrzeb Matwieja. P�jdziesz?

Zobacz�.

Wiesz, jak to jest?

Gdy co� sobie wyobrazisz, umiesz my�le� tylko o tym.

To by� zwyk�y zbieg okoliczno�ci,

- �e ch�opak zmar�. - Tato, w porz�dku.

- Rozmawia�em z twoimi przyjaci�mi. - Kto ci� o to prosi�?

- Ania... - Tato, nie ingeruj!

- Martw si� o mam�. - Ania!

Twoi koledzy to kretyni! Nie masz si� z kim zadawa�?

Ania?

Nie �pisz?

Wyjd� stamt�d.

Co tam robisz?

Ona tu jest.

Obcina mi w�osy.

Tato, nie wchod� tam. To nie ja.

Jeszcze nie �pisz?

Strasznie krzycza�e�.

Mia�em g�upi sen. Id� spa�.

Je�li nie chcesz, mo�emy wyj��.

Nie, chod�my.

Id�cie, zaczekam tutaj.

Jest tam kto�?

Nie mog� otworzy� drzwi!

- W porz�dku? - Tak.

Co� si� sta�o?

Nie, nic.

Poka� r�k�.

Nie b�j si�, jestem lekarzem.

- Czemu tak dr�ysz? - Nie lubi� pogrzeb�w.

- Naprawd�? - Tak.

17-latek mia� zawa� serca.

Mia� tam tak� blizn�, biedaczysko.

- Co to znaczy? - To znaczy...

�e mia� wad� wrodzon�.

- Czyli to nic niezwyk�ego? - Co masz na my�li?

Nic, tak pytam.

Idziesz?

Chod�.

Zrobi�em zdj�cie do raportu.

Co to?

Photoshop?

My�la�em, �e defekt zdj�cia.

Wi�c zrobi�em drugie.

Co to mo�e by�?

Nie wiem.

Jeste�cie g�odne?

Pogrzeb odebra� mi apetyt.

Zaczekaj, Siergiej.

Chod�, porozmawiamy.

Nie b�j si�.

Poka�esz mi te nagrania?

Damo Pikowa, pojaw si�.

Damo Pikowa, pojaw si�.

Damo Pikowa, pojaw si�.

Co� s�ysza�am.

Zg�upia�e�?

- To nie by� m�j pomys�. - Kretyn!

Wy��cz to.

Nie p�acz.

Sorry no...

Zn�cali�cie si� nad ni�?

Nie zn�cali�my,

chcieli�my po�artowa�.

Na pocz�tku nic nie zauwa�y�em, ale kiedy wr�ci�em do domu

i obejrza�em jeszcze raz... Poka�� panu, tutaj.

Teraz si� pojawi. Widzi pan?

Co, do...?

Po co ci to?

S�u�y do komunikacji, mo�na jej zada� pytanie.

Czy co�.

My�lisz, �e odpowie?

Tylko na takie, na kt�re mo�na odpowiedzie� �tak� lub �nie�.

Dajcie temu spok�j. Nie mieszajcie sobie w g�owach.

Poczekaj, niech spr�buj�.

Czemu na to pozwalasz? Tylko pogarszasz sytuacj�.

Poprosi�a� mnie o pomoc.

Albo rad� sobie sama, albo nie przeszkadzaj.

Niech ka�dy po�o�y na st� jak�� osobist� rzecz.

- Po co? - Tak trzeba.

Damo Pikowa, pojaw si�.

Wy te�.

Damo Pikowa, pojaw si�.

Damo Pikowa, pojaw si�.

Damo Pikowa, pojaw si�.

- Mo�e z�apmy si� za r�ce. - Wystarczy.

Poczekaj.

Czego od nas chcesz?

�Tak� lub �nie�, kretynie.

Racja.

Prze�ladujesz nas?

Potrzebujesz nas wszystkich?

Kogo� z nas?

Katii?

Co?

Mnie?

Ani?

Durna zabawa.

- Gdzie druga kr�tkofal�wka? - Nie ma drugiej.

Uknuli�cie to!

- Gdzie jest druga? - Chod�, Ania.

My�licie, �e to �mieszne? Gdzie to masz?

Co pan robi?

Nie mamy jej.

- Siergiej, idziesz? - Ju�.

Gdzie jeste�? Klient przyszed� po auto. Co mam mu powiedzie�?

�e si� popsu�o.

Zg�osi kradzie� i b�d� k�opoty z glinami.

Powiedz mu, �e zaraz b�d�.

- Zostajesz? - Nie, wracam do domu.

Zapomnia�e� zabawki!

ZAKRYJCIE LUSTRA, DZI�KI NIM JEST SILNIEJSZA.

NIE ZEZ�O�� JEJ. GDY NABIERZE SI�, B�DZIE NIEBEZPIECZNA.

Ju� m�wi�em, nie zadawaj si� z nimi.

Zrozumiano?

Nie jed�.

Nie b�j si�.

Le� do domu. Pa.

Mamo, jeste�?

Mamo?

- Tak? - Siergiej nie �yje.

- Co? - Siergiej nie �yje.

Anton?

Anton?

Odezwij si�.

- Jest z tob� Ania? - Tak.

- Jak si� czuje? - Jest przera�ona.

Zaraz tam b�d�.

Jedziemy do mnie.

- Dok�d idziesz? - Wsiadajcie, zaraz wr�c�.

- Jed� z nami. - Nie mog�.

Nied�ugo wr�ci ciotka.

Moment.

Je�li co� si� stanie, zadzwo�.

Gdybym wiedzia� wcze�niej, to bym posprz�ta�.

Jeste�my rozs�dnymi lud�mi. Wiemy, �e to niemo�liwe.

Boj� si�, Anton.

- Dlaczego dzieci umieraj�? - Napij si�.

- Co to? - Herbata.

Prze�pij si�, ja si� po�o�� na kanapie.

Ania.

Mama ju� �pi.

Po�� si� z ni�.

To z naszego �lubu.

A to ma�a ty.

La�o jak z cebra, kiedy si� urodzi�a�.

Nie mog�em dojecha� do szpitala.

Zala�o ulice. Zmok�em do suchej nitki.

Sta�em na ulicy i krzycza�em.

- Nikt mnie nie chcia� zabra�. - Wi�c jak dojecha�e�?

Nie dojecha�em. Dotar�em tam rano.

Mama pokaza�a mi ci� przez szyb�.

Dlaczego do niej odszed�e�?

Zrozumiesz, gdy doro�niesz.

Tato?

Co teraz z nami b�dzie?

Wszystko si� u�o�y.

Znajd� rozwi�zanie.

- Ania! Co si� dzieje? - Ona tu jest!

Co si� sta�o?

Ju� dobrze. Uspok�j si�, kochanie.

- Wszystko dobrze. - Kochanie...

JEST PAN TU?

O CO CHODZI?

W��cz� wideorozmow�.

- S�yszy mnie? - S�ysz�.

Jest tutaj.

Jak si� jej pozby�?

Wszystko powiedzia�em Siergiejowi.

Mo�e niech pan przyjedzie? Albo my do pana.

To niemo�liwe.

Umieraj� ludzie. Dzieci.

Siergiej nie m�wi� mi, �e kto� zgin��.

On nie �yje.

Przykro mi, nie mog� pom�c.

ROZMOWA PRZERWANA

Wiesz, gdzie mieszka?

Mo�na sprawdzi� tutaj.

Smirnow.

Przepraszam, wzi��em pana za z�odzieja.

Czemu pan tak natarczywy?

Nie zrozumia� pan za pierwszym razem?

Teraz i mnie si� uczepi.

Jak mo�na si� jej pozby�?

Jak?

Nijak.

Istniej� s�owa,

kt�rych nie mo�na wypowiada� przed lustrem.

To Lola.

Spostrzegawcze stworzenie.

Niech pan pos�ucha.

Pod koniec XIX wieku pewna stara panna,

upad�a arystokratka, otworzy�a sierociniec.

Nie zrobi�a tego z dobroci serca.

Za ka�de dziecko dostawa�a zasi�ek. Po otrzymaniu pieni�dzy, zabija�a je.

Topi�a je w wannie.

Ale najpierw �piewa�a im ko�ysank�.

Zna j� pan?

Zamordowa�a 19 dzieci.

Gdy to wysz�o na jaw, pojmali j�.

Pobili j� niemal na �mier�. Obci�li j�zyk, w�osy,

i pogrzebali j� �ywcem.

Wtedy wszystko si� zacz�o.

Pierwsza wzmianka o demonie.

Kobiet� w czerni z ogolon� g�ow�

widziano ju� na pocz�tku XX wieku.

Z powodu czarnej sukni ludzie nazwali j� Dam� Pikow�.

To ju� p�niejsza sprawa. 1963 rok.

Troje nastolatk�w zgin�o na obozie harcerskim.

Przychodzi� do nich duch z lustra.

1985 rok. Dwie pi�tnastolatki pope�ni�y samob�jstwo.

Matka jednej z nich oskar�y�a o to kobiet� w czerni.

1998 rok. Ch�opiec spad� z �urawia.

Na miejscu widziano kobiet� w czerni.

Takich historii jest od groma.

To jaki� ob��d.

- Sam pan to zebra�? - Nie bez powodu.

Musi by� jaki� spos�b,

- �eby j� powstrzyma�. - Nie ma.

Jej nie da si� powstrzyma�.

Niech pan bierze rzeczy i jedzie ze mn�.

- Prosz�. - Ju� si� tym nie zajmuj�.

- Wiem, jak to si� sko�czy. - Jak?

Niech pan patrzy.

To moja c�rka.

Je�li nie pojedzie pan ze mn�...

Przestraszy�em j�?

Nie, to nie pan.

Przyni�s� pan ze sob� jaki� przedmiot po zmar�ym?

Cholera!

Tylko ��cznika mi tu brakowa�o.

Ile lat ma c�rka?

Nied�ugo ko�czy trzyna�cie.

Ta historia nie ma ko�ca.

- Ania, jak si� czujesz? - Dobrze, mamo.

- Co si� sta�o? - Nie dotykaj mnie! Nie dotykaj!

Anton!

- Puszczaj! - Cichutko. - Ostro�nie.

Niech no j� obejrz�.

Spokojnie.

Przytrzymajcie jej r�k�!

Do diab�a. To ��cznik.

- Co? - ��cznik.

Przytrzymajcie j�.

- Co robisz? - Bez obaw, jestem lekarzem.

By�ym.

Trzymajcie j� mocniej!

Ju� po wszystkim.

Spokojnie, sp�jrz na mnie.

Musi odpocz��.

��cznik to przekl�ty przedmiot.

Mo�e by� czymkolwiek.

Guzikiem, �a�cuszkiem, ozdob�.

Demon u�ywa go, by przyczepi� si� do ofiary.

Ale to tylko chi�ski badziew.

Niech mnie pan nie roz�miesza.

Ameryka�ski, chi�ski.

Demonowi wszystko jedno.

Zasn�a?

Po co panu ptak?

To Lola.

Kanarki odbieraj� ultrad�wi�ki.

S� idealnymi testerami. Ludzie ich nie s�ysz�.

No to co?

Zobaczmy.

�eruje na powierzchniach odbijaj�cych �wiat�o.

Fotony. �wiat�o odbijaj�ce si� od powierzchni j� wzmacnia.

To �adne czary. Czysta nauka.

- Co pan robi? - Niech si� pani odsunie.

Nie pr�bowa�a pani jako dziecko spojrze� w lustro od boku?

I s�usznie.

Lepiej nie pr�bowa�.

Aparat Smiena. Mia�em taki.

Srebro na negatywie uchwyci fale elektromagnetyczne.

Z cyfrowymi kamerami to by si� nie uda�o.

Jest.

Sied�cie cicho i spokojnie.

Elektromagnetyczna aktywno��.

Niech pani nie zakrywa.

Niech si� pojawi.

Ania!

Co si� dzieje?

- Ona tu jest! - Gdzie?

- Ona... - Ju� dobrze.

Ona mnie dusi.

Odsu�cie si�. Sp�jrz na mnie, podnie� g�ow�.

Niech pan zakryje lustro!

- Dzwonek nie dzia�a. - Wejd�.

Mia�em syna.

Nastolatka.

Pracowa�em w szpitalu jako internista.

Od niego po raz pierwszy us�ysza�em o Damie.

Powiedzia�, �e wysz�a z lustra.

Nie uwierzy�em mu. Uzna�em to za g�upot�.

My�la�em, �e po prostu nie chce si� uczy�.

Potem dozna� ci�kiego za�amania nerwowego.

Mia�em znajomego psychiatr�. Poszed�em do niego.

Zdiagnozowa� schizofreni� bezobjawow�.

Kiedy si� zorientowa�em, �e to nie �adna schizofrenia,

by�o ju� za p�no.

Jak to si� dla niego sko�czy�o?

�le.

Jest.

Wie pan, jak j� powstrzyma�?

To nie to samo lustro.

Nie z tego zosta�a przyzwana.

Tamto zosta�o rozbite.

Rozbite lustra s� najbardziej niebezpieczne.

Musicie zrobi� wszystko tak jak wtedy.

�eby mie� pewno��, �e si� pojawi, musicie powt�rzy� ka�dy ruch.

Wtedy spr�bujcie odda� jej pier�cionek.

Jak?

Nie wiem.

Nie ma konkretnego sposobu, musicie to wyczu�.

Pier�cionek jest symbolem.

Musicie pozby� si� Damy ze swoich my�li.

Odda� jej wasz strach.

Ona j� wezwa�a.

Niech ona to zrobi.

Zr�bcie to tak, jak powiedzia�em, inaczej nic si� nie uda.

Damo Pikowa, pojaw si�.

M�w dalej.

Damo Pikowa, pojaw si�.

Damo Pikowa, pojaw si�.

- Co dalej? - Czekamy.

- Zrobi�y�my co� nie tak? - Nie rozpraszajcie si�.

Widz� j�.

Ptak powinien j� wyczu�.

Tato, nadchodzi.

Co� jest nie tak. Nie s�ysz� ptaka.

Do diab�a.

- Tato! - Nie mo�esz przeszkadza�.

Ania!

Nie, musz� to zrobi� same.

Pom� mi, do diab�a!

Czekajcie.

Nie pochod�!

Ania, s�yszysz mnie?

Oddaj jej pier�cionek.

S�yszysz mnie?

Prosz�, zr�b co�!

Nie mog�! Musi zrobi� to sama!

Aniczka!

Wr�� do nas.

Moje dziecko.

- Co u dziewczynek? - Dobrze.

Nadal �pi�.

Kiedy� zawsze robi�em �niadanie. Pami�tasz?

- Nigdy nie robi�e�. - Zawsze.

Po prostu zapomnia�e�.

Pami�tam wszystko.

Niczego nie pami�tasz.

I jak? Czujesz co�?

Nie ma jej.

Bardzo dobrze.

Bardzo dobrze.

No co?

Daj spok�j, ju� wszystko dobrze.

Oby twoja mama co� kupi�a. Tw�j stary nie umie gotowa�.

Nie m�w mu tego.

Ania, co jest?

Serio nie umie gotowa�.

Zn�w si� zepsu�, trup jeden.

Nie szkodzi. Nie �pieszy mi si�.

Musimy wraca�.

Skaleczy�am si�, co za pech.

Co ci jest?

Dziewczynki? Gdzie jeste�cie?

Gdzie jest Ania?

Niech pani tam nie idzie.

Uspok�j si�.

Uspok�j si�, prosz�.

Jest rozpalona. Dzwo� po karetk�.

Cichutko.

Sole litu, szybko!

Co z ni�?

- M�j Bo�e. - Prosz� nie przeszkadza�.

Spokojnie. Dusi si�!

- Co z ni�? - Nie wiem, nie wpu�cili mnie.

Oczywi�cie, �e nie. W og�le nie powinno jej tu by�.

Mia�a konwulsje, przestraszy�am si�.

Chod�cie ze mn�.

Szybko. Mamy ma�o czasu.

Lekarze pewnie my�l�, �e to atak padaczki.

Drgawki, piana na ustach, szybkie bicie serca,

- sk�ra jak przy niedotlenieniu? - Tak.

Dama nie potrzebuje ju� pier�cionka.

Zebra�a wystarczaj�co si�, by stworzy� nowy ��cznik.

Nowym ��cznikiem

- jest wasza c�rka. - Co to znaczy?

Do �rodka, szybko!

Ubierzcie to.

Id�cie na koniec oddzia�u, we�cie c�rk�

i zjed�cie wind� do dawnej sali operacyjnej.

- Sk�d pan wie, gdzie to jest? - Pracowa�em tu.

Co tam, tatuniu?

Znalaz�e� sobie now� kurw�?

Ania, przesta�!

Prosz� st�d wyj��.

Po�� si�.

Zabij� ci�!

Ania!

Za mn�! Czas si� ko�czy!

Po��cie j�.

Przywi��cie.

Tato...

Gdzie jeste�my?

B�dzie dobrze, Ania.

Niech pan z ni� nie rozmawia. To nie Ania.

Tato, chod�my st�d.

Spr�buj� wygoni� Dam� z Ani, ale nie b�dzie to �atwe.

Wstrzykn� jej toksyn� powoduj�c� migotanie kom�r.

Jej serce przestanie bi� i b�dzie w stanie �mierci klinicznej.

Wiem, brzmi strasznie.

Ale gdy b�dzie p�martwa, Dama j� zostawi.

Po trzech minutach j� reanimuj�.

- Wszystko mo�na odwr�ci�. - Tato, boj� si�.

- Anton, id�my st�d. - To jedyne wyj�cie.

Inaczej Dama ni� zaw�adnie i stracisz c�rk�.

Jest szansa. Ania jest silna, wytrzyma.

To niebezpieczne, ale obiecuj� ci, �e jej serce zabije ponownie.

- To szale�stwo. - To samo sta�o si� mojemu synowi.

Zabi�e� go?

Nie, ale powinienem spr�bowa� mu pom�c.

- Nie s�uchaj go! - Warto spr�bowa�!

Tato, pom� mi.

Wiecie, �e mam racj�. Jestem tu tylko dla waszej c�rki.

Inaczej by mnie tu nie by�o.

Prosz�, nie!

Niech pan decyduje.

Tato, nie r�b tego.

Prosz�.

Ja nie chc�.

- Zr�bmy to. - Powariowa�e�?

Prosz�...

Oszala�e�?! Co ty robisz?!

Pos�uchaj mnie. Ma racj�, to jedyne wyj�cie.

Trzy minuty wystarcz�.

DNA szczura jest w 70% podobne do naszego.

Dama przeniesie si� do szczura, a wtedy reanimuj� Ani�.

Niech pan pomo�e.

Trzeba j� przytrzyma�.

Po�a�ujesz tego.

Jej serce si� zatrzyma�o. Uda�o si�.

Do ty�u.

- To normalne? - Nie wiem.

Nic si� nie dzieje.

- Niech pan reanimuje. - Za wcze�nie.

- Sk�d pan wie, �e wejdzie w mysz? - B�dzie musia�a.

Je�li nie chce straci� kontaktu z naszym �wiatem.

No dalej.

Nie chce przenie�� si� w mysz!

- St�j! - Nie!

Dalej.

No dalej!

Przenie� si�!

Dalej!

Dama przenosi si� do niego.

Anton, s�yszysz mnie?

Dalej, walcz z ni�.

Walcz!

Nic z tego, nie uda mu si�.

Nie!

Dalej, suko. Wiem, �e mnie chcesz.

Zostaw go. Jestem tu.

Anton, chod� tu!

Odsu�cie si�. Ja to zrobi�.

Szlag.

Zaraz.

Daj to.

Odsu�cie si�! Zabierzcie r�ce!

Cholera.

Trzeba wi�cej, 400.

Nic nie szkodzi.

Jeszcze raz.

Aniczka!

Moja dziewczynka.

Jed�cie na g�r�. Z nikim nie rozmawiajcie.

- Zapomnijcie o wszystkim. - A pan?

Musz� to zako�czy�.

- Nie ma innego wyj�cia? - Nie.

Mamy niedoko�czone sprawy.

- Pilnujcie c�rki. - Dzi�kuj�.

I co teraz zrobisz?

- Czego sobie za�yczy�a�? - Nie powiem, bo si� nie spe�ni.

- Kto pokroi tort? - Tata.

To do dzie�a.

Ty pokr�j. Zaraz wracam.

- Mo�e prenumerat� dla pana? - Nie, dzi�kuj�.

A dla �ony albo c�rki? Mamy zni�ki.

Dzi�kuj�, nie teraz.

Dobrze, do widzenia.

Sk�d ma pani ten pier�cionek?

- To prezent. - Od kogo?

Od mojego faceta.

Pozb�d� si� go.

Debil.

Kto to by�?

Pomy�ka.

Sasza, dla ciebie.

Tato, wszystko w porz�dku?

Teraz ju� tak.

Tekst: 12jojko & foxx_x

Korekta: zbiczek

.:: Napisy24.pl - Wprost od t�umaczy ::.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.