Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Danish
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
movie info: XVID 624x352 23.976fps 746.0 MB /SubEdit b.4072 (http://subedit.com.pl)/
Tłumaczenie ze słuchu: cromag418
/Mój ojciec jest znanym /chirurgie plastycznym w Indianapolis.
/Więc naturalnie wybrałem dziedzinę nauki.
/Ale wybrałem dziedzinę, która /może zmienić przyszłość gatunku ludzkiego.
/Gdy przybyłem na Uniwersytet Amsterdamski...
/myślano, że jestem za młody /by być synem Benjamina Landa...
/o którego badaniach /zaczęto mówić nawet tutaj.
/Są one zamierzone.
/70 lat wynosi stała długości życia, /przydzielona rodzajowi ludzkiemu.
/Postęp w medycynie i technologii /nie zwiększył znacznie tej długości życia,
/ale zaangażował w to, /coraz większą liczbę ludzi.
/Wraz z większą liczbą ludzi /dożywającą starości...
/badania nad starzeniem się /wymagają większej uwagi.
/Oczekiwałem tej konferencji /i spotkania z moim kolegą Paulem Lindenem.
/Ale większość czasu zastanawiałem się, /dlaczego zachowuje się tak dziwne.
/Wierzymy, że możemy odkryć...
/dlaczego się starzejemy i /jak przedłużyć nasze życie.
/Starzenie się, z czym większość /się zgodzi to utrata informacji.
/Staremu organizmowi brak środków...
/by pozostać bez zmian /lub odnowić się.
/Czy informacje tracone są w komórce stałej, /w komórce, która ją reprodukuje...
/czy może tracone są z powodu losowych /zakłóceń w procesach komórkowych.
Czy da się zwolnić zegar biologiczny...
zatrzymać go...
lub cofnąć.
Wierzę, że jesteśmy na skraju odnalezienia odpowiedzi na te pytania...
a życie wielu siedzących tu dzisiaj ludzi...
będzie szczęśliwie przedłużone...
przez nadciągające odkrycia w tej dziedzinie.
/Następnym mówcą /powinien być Paul Linden.
/Zamiast tego sprezentowano nam /akademicki humor prof. van Arpa.
Dziękuję dr Winston.
Jako dziekan tego uniwesytetu mam zaszczyt was przywitać...
szanowni panie i panowie.
Studiowałem biologię, więc przynajmnie należymy do jednej kasty.
Nie mam nic przeciwko wam, gerontologom...
próbującym przedłużyć mi życie...
póki nie zażądacie bym zaprzestał swych złych nawyków.
- Jest staromodnym biologiem. - Ciekawe jak dogaduję się z dr Landem.
- Kto to? - Nie wiesz, kim jest Ben Land?
Sądzi, że wszyscy będziemy nieśmiertelni.
Naprawdę w to wierzy.
Pisałem o nim.
Nie on jeden. Widziałeś dr Lindena na scenie.
Mówi to samo, tu w Holandii.
A niby do czyjego zespołu Land przyjechał dołączać.
- Do Lindena? - Tak.
- Zauważyłeś jak dr Linden pobladł na scenie? - Nie.
Patrzył na coś i nagle zbladł.
Zastanawiam się, dlaczego nie wygłosił przemówienia.
- Bo albo coś ma albo jest na przełomie odkrycia. - Ta.
To możliwe.
Mowa o przełomie.
Wiesz, co oni przez to rozumieją?
Ktoś doszedł do tego samego, co ja po 2 miesącach. Wielka mi rzecz.
/Być może Linden miał problemy /z weryfikacją wyników.
/Dał mi do zrozumienia, że jest /bliski odkrycia czegoś niezwykłego.
/Choć z Lindenem /nigdy nic nie wiadomo.
/Jego zlekceważenie naukowemu żargonu /uczyniły jego listy odrobinę niejasne.
/Ale wiedziałem, /że był poważny, gdy pisał...
/że już wkrótce wszyscy będą mogli żyć /tak długo jak miasto Amsterdam.
/Starzejąc się z wdziękiem...
/odnawiając się przez setki lat.
/Oczywiście odpisałem mu, że zadowoliłbym się /nie mniej niż nieśmiertelnością.
D Ł U G O Ś Ć Ż Y C I A
/Nie miałem dobrego początku.
/Zapomniałem przedłużyć /rezerwację hotelową,
/a zbliżał się kolejny zjazd.
/Nagle znalazłem się na ulicy /zanim mogłem znaleźć sobie lokum.
Zawsze są z tym trudności. Holandia to mały kraj.
Uniwersytet posiada system mieszkalny. Próbował pan tam?
Nie, nie wiedziałem o tym.
Dr Winston, wygłosił pan wspaniałe przemówienie.
Panowie wybaczą.
Dr Linden doradzi panu.
Może pan zatrzymać się u mnie. Od jutra.
- Nie chcę się panu narzucać. - To żaden problem.
Kobieta z dołu jest właścicielką. Wpuści pana i da panu klucz.
Skoro jest pan pewien. Tylko na kilka dni.
Może pan zostać na dłużej, jeśli zechce.
Co pan sądzi o konferencji.
Szczerze, nie zwracałem dużo uwagi.
- Coś nie tak. - Nie, nie.
W porządku. Do zobaczenia jutro.
Mam przeczucie, że jutro mogę być związany.
Powodzenia.
/Niemal się rozzłościłem, że nie chciał /rozmawiać o tym, co go niepokoi.
/Wtedy zauważyłem jego łysinę.
/Paul Linden starzał się.
/Nigdy nie zapomnę dziwięczenia /jego butów na marmurowej podłodze.
/Z czasem te buty będą mnie nawiedzać.
Od chwili, gdy pana zobaczyłam...
wiedziałam, że to o panu mi opowiadał. - Doprawdy.
- Przyjechał pan pracować z dr Lindenem? - Tak, zgadza się.
Pewnie poszedł do laboratorium.
Nie słyszałam go dzisiaj.
/Ostatnią rzeczą, jaką mi powiedział: /"Jutro mogę być związany".
Muszę przyznać, że w złym guście było powieszenie się.
Był doktorem, mógł użyć tabletek.
- Dziwi mnie, że w ogóle to zrobił. - Bo chciał być dumny ze swego życia.
Te dwie rzeczy niekoniecznie są ze sobą powiązane, dr Landa.
Podejrzewam, że niektórzy ludzi zajmują się tą dziedziną z powodu fascynacji śmiercią.
Pragnienie pokonania diabła, że się tak wyrażę.
Ale obawiam się, że diabeł zazwyczaj wygrywa tą grę.
Mówi pan, że diabeł pokonał Paula Lindena?
Nie, mówię ogólnikowo.
- Herr Paul miał problemy osobiste. - Rozumiem.
Teraz nie mają już znaczenia.
Podejrzewam, że wróci pan teraz do Ameryki.
Myślałem o tym.
Ale moje dotacje pozwalają mi robić, co zechcę przez rok.
Jeśli się pan zgodzi, chciałbym zostać.
- Przynajmniej przejrzeć jego dokumenty. - Dobrze.
Dołączy pan do programu gerontologii.
Będzie panu potrzebny asystent.
Zmarły dr Linden miał swojego przez kilka miesięcy.
Załatwię panu chłopaka z departamentu biologii.
To Pim Henke. Doskonale mówi po angielsku.
Obawiam się, że moja wiedza o gerontologii jest niewielka.
Nie szkodzi, jeśli pomożesz mi w przejrzeniu jego dokumentów.
Mam nadzieję, że chodzi o terminy techniczne.
Twoje studia z biologii pomogą w tym.
Ale wuju, myślałem...
Powinienem panu powiedzieć. Pim jest moim siostrzeńcem.
Holandia to mały kraj, dr Land.
Wspomniał pan, że dr Linden miał problemy osobiste.
Pim...
wyjdź proszę.
Rok temu rozwiódł się z żoną, a ona wzięła ze sobą dzieci.
Związał się z kobietą młodszą od siebie.
Utrzymywał dwa domy.
Miał nieustanne problemy finansowe.
Był również konsultantem dla szwajcarskiej firmy farmaceutycznej...
żeby dorobić na boku.
Ale miał drogie upodobania.
/Jego pogrzeb był skromny.
/Przybyło kilkoro żałobników.
/Jego rodzina, /jacyś ludzie z uniwersytetu.
/Prawie żadnych przyjaciół.
/Nikt nie mówił o jego motywach...
/ani o liście pożegnalny, /którego zapomniał napisać.
Ten człowiek był jego asystentem.
- Papierosa? - Nie, dziękuję.
Widzi ją pan?
To ta dziewczyna.
Dlaczego nie chcesz go poznać, Anno?
Musisz go poznać. Jest bardzo miły.
/Odkąd ją poznał, /nie był już taki sam.
Przy okazji, czy znalazł pan sobie lokum?
- Tak, zatrzymam się w mieszkaniu dr Lindena. - Naprawdę.
/Więc teraz byłem sam /w obcym mieście,
/próbując zasnąć /w łóżku nieboszczyka...
/pod tym samym sufitem /gdzie się powiesił.
/Podczas gdy on będzie spędzał /swoją pierwszą noc pod ziemią.
/Czy będzie tęsknił za stołem, /przy którym pisywał?
/Albo za buczeniem /tego okropnego zegarka.
/Muszę być ostrożny,
/bo jego śmierć /może stać się moją obsesją.
Urządziłam te mieszkanie dla Paula...
gdy zostawił żonę. - Dobrze go pani znała, prawda.
Jest pan pewien, że chce tu zostać?
Ile wynosi czynsz, Lydio?
Proszę się tym nie przejmować. Wynajmuję tylko przyjaciołom.
Spakuję jego rzeczy.
Nie. Proszę zostawić wszystko tak jak jest.
OK.
Dokumenty dr Lindena wydają się być kompletne do końca tego roku.
Dalej są już tylko raporty o myszach, które badał.
Dziwne. Co to za badania?
Pisze, że badał ponad 200 myszy.
A czy jest napisane, czym je karmił?
Nie miałem okazji wszystkiego przeczytać.
Przypomniało mi się, że był tu mężczyzna z wydziału karmienia...
pytając, co pan chce zrobić z tym myszami.
- Jeśli nie chce pan kontynuować projektu, zabije je. - Zabije!
Dlaczego?
Wydaje mi się potrzebuje miejsca.
Jest tam.
To dr Land. Powiedziałem mu o zabiciu tych myszy.
Ach, myszy dr Lindena.
Są tam. Schodami w dół i na prawo.
Widać, że ma pan sporo miejsca.
Trzymam w tym budynku wiele rodzaji zwierząt do różnych badań.
Zaczyna nam już brakować miejsca na te naukowe eksperymenty.
Pim!
Słyszałem, że bada się starzenie mysz, bo są jak ludzie...
ale ja nie widzę żadnego podobieństwa.
Myszy są ssakami jak my.
- Myślałem, że używa się szczurów. - Niektórzy ludzie używają...
ale potrzeba więcej czasu by zdobyć wyniki.
U mysz długość życia wynosi 2 lata.
Mógłbym przysiąc, że niektóre myszy dr Lindena są tu dłużej.
Oto one.
To myszy dr Lindena.
Wyglądają na młode i zdrowe.
Czy wie pan, czym je karmił?
Tylko tym.
Karmił tym wszystkie myszy.
- Dodawał coś do wody? - Nie.
Czy karmił je czymś specjalnym?
W swoim ostatnim raporcie wspomniał o użyciu przeciwutleniacza...
by spowolnić proces obumierania komórek.
Mógł go podawać oralnie lub dożylnie.
Ma pan na myśli serum?
Być może.
- Czy dr Linden wspominał panu o tym projekcie? - Nigdy go nie poznałem.
- Zawsze wysyłał swojego asystenta. - Pim, musimy z nim porozmawiać.
Widziałem zdjęcie w gazecie dr Lindena po tym, jak popełnił samobójstwo.
Wyglądał na młodego.
Czy w naukowcy młodziejecie, czy ja się starzeje.
Wszyscy się starzejemy.
Naprawdę chce pan zatrzymać te myszy?
Szkoła medyczna chce bym znalał miejsce dla 150 królików.
Holandia to mały kraj, dr Land.
Nie chcę by zginęły.
Możemy przenieść je na tył naszego gabinetu.
Więc będziemy musieli je karmić.
Nie mam nic przeciwko, lubię myszy.
Ja je nienawidzę.
- Mam nadzieję, że im się tu spodoba. - Ta.
Podziękujcie dr Landowi za uratowanie życia.
To czysty egoizm. Może one uratują moje życie.
Myśli pan, że któregoś dnia będziemy mieli tabletkę przeciw śmierci?
Żartujesz sobie, ale jesteśmy bliżej tego, niż ci się zdaje.
Myśli pan, że to możliwe?
Pim, naukowcy z całego świata pracują nad tym.
A Paul Linden był jednym z najlepszych.
Przy okazji, znalazłem asystenta dr Lindena.
Nazywa się Felix Dolda.
Prowadzi teraz aptekę na przedmieściach.
Felix Dolda. Tak, widziałem go na pogrzebie.
Proszę spojrzeć. Ten sam samochód, ten sam kolor.
To mógłbym być ja.
A co z wypadkami?
Ciach i obcina panu głowę. To koniec.
Tego nie da się zapobiec.
Myślę, że możemy zapobiec wszystkiemu, o czym tylko pomyślimy.
Ale nie nagłą śmierć.
Może potrafimy.
Znajomi z Calltech pracują nad projektem zwanym elektroniczną reinkarnacją.
Co to takiego?
Próbują znaleźć sposób by umieścić osobowość do komputera,
nagrać doświadczenia życiowe...
bym mieć twoją matrycę.
- A jeśli umrzesz umieszczą cię w inne ciało. - Właśnie.
Ale to byłaby kopia. To nie byłbyś ty.
Lepsze to niż nic.
Nie dojdzie do tego za naszego życia.
To zależy, co rozumiesz przez "długość życia".
- Co powiedział? - Że znajdziemy go w kościele.
To moje hobby.
Cieszę się, że ma czas na dobre rzeczy.
Panie Dolda chciałbym zapytać pana o badania dr Lindena.
Porozmawiajmy o tym na zewnątrz, nie w Domu Bożym.
Czy praca dr Lindena była obraźliwa dla Boga?
- Być może obrazi diabła. - Ludzie tu dość często wspominają diabła.
Myśli pan, że diabeł mógł zniszczyć dokumenty dr Lindena?
Proszę mi mówić Felix.
- Felixie, byłeś asystentem dr Lindena. - Nie powiedziałbym, że asystentem...
Byłam kimś w rodzaju chłopca stajennego.
Sprzątałem po nim bałagan.
Cóż, Felixie to rozczarowujące.
Liczyłem że powiesz mi, dlaczego brakuje pewnych jego dokumentów.
Praca, jaką wykonywałem dla dr Lindena nie miała nic wspólnego z jego dokumentami.
/- Mimo to, dziękuję. /- Do widzenia.
/Zastanawiałem się czy /aby ktoś nie bawił się mną?
/Zostawiając mi wystarczającą ilość /dowodów, by zaspokoić moją ciekawość.
/W jego mieszkaniu nie było /żadnych papierów naukowych.
/Buszując w jego mieszkaniu wiedziałem, /że nie wystarczy pobieżne przeszukanie.
/Wszystko, co pozwolono mi wiedzieć /o Lindenie to to, że miał myszy...
/i dziewczynę.
/Zdjęcie umieszczono niemal /jak zaproszenie dla mnie.
/Ładna...
/ale czy mógł się przez nią zabić?
/Postanowiłem ją na razie zignorować...
/i dalej rozpytywać ludzi o jego badaniach.
Zazwyczaj był zaangażowany w kilka projektów.
Wiem, że przeprowadzał badania w domu starców.
Dziś rano dzwonił do mnie dyrektor tego domu.
/Muszę tam pojechać. /Może pan do mnie dołączy.
/Jeśli badan pan starzenie się /tylko w laboratorium,
/zapomina pan o rzeczywistości ludzi.
/Zastanawiam się /czy Linden ukończył badania.
/Nie mam pojęcia. /Dowie się pan tego od dyrektora.
Nie. Obawiam się, że badania dr Lindena zostały przerwane...
jak wiele rzeczy tutaj, przez śmierć.
- Mówi pan, że porzucił badania. - Musiał.
Mieliśmy tu epidemię grypy.
Wielu z ludzi których badał zmarło.
- To był prawdziwy chaos. - To nie szpital, dr Land.
To miejsce dla samotnych, którzy nie mogą zadbać o siebie.
Staramy się by ich ostatnie dni były spokojne.
Bardzo lubili dr Lindena.
Przychodził z małymi klockami by robić im testy.
Dla nich to była gra.
Pewna kobieta przyszła do niego mówiąc: "Chcę zagrać w grę".
Rozpoznał ją.
Była sprzątaczką w jego dawnym mieszkaniu, a teraz była tu...
więc wyłączył ją do swoich badania.
Dla niej były to odwiedziny przyjaciela.
Czy mówił o celu badań.
Próbował je wyjaśnić.
Zdaje się, że mierzył utratę koordynacji między ręką, a okiem.
/Pamiętam, że czułem podziw /i zazdrość wobec Paula Lindena.
/Nie mógłbym pracować w takim miejscu.
/Widok starców /przypomina mi o własnej śmierci.
/Z niecierpliwością chciałem /wrócić do laboratorium...
/zwłaszcza, że Pim przetłumaczył /kilka znalezionych dokumentów.
Przejrzałem kilka raportów dr Lindena o myszach.
To niesamowite. Mają ponad 4 lata.
Co? Jesteś pewien?
Tak.
Proszę zobaczyć.
Jest napisane, że urodziły się tego samego miesiąca.
Ale to dwukrotna długość ich życia!
Powinny umrzeć 2 lata temu...
A on porzucił ten projekt!
Dlaczego nie opublikował wyników?
Przeprowadźmy testy na tych myszach.
To czujnik aktywności, Pim. Za każdym razem, gdy myszy się ruszają, zapisuje to.
/Wyjaśniłem Pimowi, /że czujnik aktywności wykaże nam...
/czy myszy wykazują efekty /ich zaawansowanego wieku.
/Urządzenie to rejestruje również /ruch zwierząt doświadczalnych w nocy,
/kiedy myszy są najbardziej ruchliwe.
/Rano okazało się, że Linden był /o wiele dalej niż to sobie wyobrażałem.
To niesamowite!
Wykazują poziom aktywności bardzo młodych zwierząt.
Umieśćmy je w labiryncie i sprawdźmy ich zdolności uczenia się.
Gdybyś był tą myszą mógłbyś zacząć uczyć się greckiego...
w wieku 140 lat i byłbyś pierwszym w klasie.
Jak Lindenowi to się udało?
Nie ma niczego w karmie.
W wodzie też.
Sprawdziłem wszystkie butelki z wodą. Brak śladów czegokolwiek.
I śladów po igle.
Więc niczego nie wstrzykiwał.
Mógł. Ślady do tego czasu by znikły.
Musiał im coś podawać.
/Szkoda, że te myszy nie mogły mówić.
/Byłem teraz gotowy na kogoś, /kto mógł...
/Annę...
/mroczną kobietę życia Lindena.
/Na szczęście stara Lydia /właśnie miał przyjęcie urodzinowe na dole.
Specjalnie dla ciebie Ben...
w tym roku nie będę kłamać na temat mojego wieku.
- Wszystkiego najlepszego Lydio. - Dziękuję.
Paul miał doskonałe zdrowie.
Byłem lekarzem rodzinnym Lindenów.
Badałem go tego lata.
Oczywiście gdy go znaleźli, poprosiłem o zbadanie jego ciała.
Myślałem, że mogli coś przeoczyć.
Miał bardzo dobre zdrowie.
Ale dlaczego się powiesił?
Paul miał kontakt z makabrą.
Ty go znalazłeś, prawda?
Być może próbował ci powiedzieć, jaka jest cena porażki.
Dlaczego zadajesz tyle pytań o Paula?
Jeśli nie masz nic przeciwko, ma jedno do ciebie.
Wiesz gdzie trzymał dokumenty? Niektóre z nich brakują.
Nie możecie bez przerwy mówić o Paulu.
Ona nie potrzebuje by jej co chwila o nim przypominano.
Anno, czy znasz opowieść o Matronie z Efezu?
Nie? Kim była?
Była cnotliwą kobietą w starożytnym Rzymie.
Gdy zmarł jej mąż, cały czas go opłakiwała.
Któregoś dnia, gdy szlochała przy jego grobie...
przechodził tamtędy żołnierz i dał jej coś do zjedzenia.
I kochała się z nim.
Czemu nikt nie opowiedział mi tej opowieści, gdy zmarł mój mąż.
...i do końca tej dekady długość naszego życia może wynieść ponad 100 lat.
Ale czy naprawdę chcemy żyć w nieskończoność?
Nie w tym rzecz.
Nie ma wystarczająco miejsca. Jest nas za dużo.
Bo za dużo oddychamy.
Weźmy na przykład słonia.
Ma długą żywotność i kilkoro potomstwa.
- A mysz... - Lydia, słoń! Musisz zrobić trik ze słoniem.
- Tak, Lidio. Słonia. - Ludzie z zoo zakazali mi.
- Oh, proszę. - No dalej, Lydio.
Niech wam będzie. Zrobię to jeszcze raz.
- Ben, chodź tu. - Pójdę otworzyć ci drzwi, Lydio.
- Czy to Lydia? - Nie to słoń odpowiedział.
Ten krzyk godowy był dla słoni...
ale zrozumiałem przekaz.
Anna chciał być ze mną sama.
A skoro wszyscy udawali, że nie widzą.
Przepraszam.
Chciałam znowu zobaczyć to mieszkanie.
Robiliśmy te sam głupi trik tej samy nocy, gdy poznałam Paula.
Tak?
Wierzysz w tą opowieść o kobiecie i żołnierzu?
Czy są już razem?
Nie!
To moje! To prywatne!
- Przepraszam. - Myślałeś, że co to jest?
Dokumenty Paula.
Nic nie wiem o jego pracy.
Może nie chciał, by ktoś je miał.
Nie chciałam by ktoś je znalazł.
Czy Paul zrobił te zdjęcia?
Tak.
Nazywał to wiązaniem podwójnej spirali.
Czy nie ma to coś wspólnego z tajemnicą życia.
Dlaczego lubię to samo, co mężczyzna, z którym jestem.
/Przejażdżka na rowerach /była moim pomysłem.
/Oczywiście widziała już wiatraki /w innym towarzystwie.
/Tego dnia obiecaliśmy sobie, /że nie stanie on między nami.
Czyż nie są fantastyczni.
Potrafią w ten sposób przeskakiwać całe mile.
Paul powiedział mi, że używają tej samej metody od wieków.
Myślałem, że nie będziemy wspominać o Paulu Lindenie.
- Trudno go zignorować. - Oczywiście.
Niektórzy mówią, że zabił się...
bo był za stary i obawiał się, że odejdę z młodszym mężczyzną.
Tak było.
Dam ci znać.
/Nie zdawała sobie sprawy, /że wykorzystywałem ją.
/Nie przeszło mi przez myśl, /że on mogła wykorzystywać mnie.
/Och, jestem zmęczona. /Może do domu pojedziemy taksówką.
Czy te zdjęcia podnieciły cię?
Tak, ale nie chcę tego próbować.
Oczywiście, że chcesz.
Może gdybym miał linę.
Ale zmarły dr Linden zużył wszystkie liny w domu.
Może sprawdzisz w szafie pod swoim swetrem.
/Mógłbym powiedzieć, /że robię to dla nauki,
/ale to byłaby tylko półprawda.
- Co teraz? - Skrzyżuj z przodu.
- Tak? - Aha.
Ciaśniej.
Ciaśniej.
Ciaśniej.
Tak.
/Od Anny dowiedziałem się tylko tego, /skąd Linden wziął linę.
/Jeśli o jego pracy wiedział tylko /o wiązaniu podwójnej spirali,
/będę musiał wrócić do jego mysz.
/Nie podobało mi się to, /co musiałem zrobić.
- Musimy ją zabić? - Mhm.
/Ostatnim krokiem było /zanurzenie próbki w roztworze.
/A wtedy to laboratorium znowu będzie /gospodarzem wielkiego odkrycia naukowego.
Zdaje się, że to membrana.
Jakby osłona wokół komórek.
Czekaj, chcę się temu przyjrzeć bliżej.
Jest wystarczająco gruba.
Możliwe, że ochrania komórkę przed promieniowaniem.
Co ma z tym wspólnego promieniowane?
Nikt właściwie nie wie, dlaczego się starzejemy.
Jedna z teorii mówi, że powoduje to promieniowaniem z atmosfery.
Wszystko, co żyje posiada wewnątrz zegar.
Wygląda na to, że ten zegar zasilany jest promieniowaniem...
pochodzącym cały czas z atmosfery.
Promieniowanie powoli niszczy komórki.
Pozwala je niszczyć, że się tak wyrażę.
Wszyscy jesteśmy zaprogramowani by umrzeć, Pim...
ale może możemy zmienić ten program lub ochronić się przed nim.
Zdaje się, że Linden zrobił to tym myszom.
Gdybyśmy myśleli o starzeniu się jako o chorobie, znaleźlibyśmy lekarstwo.
Musisz pokazać to mojemu wujowi.
Nigdy nie widziałem czegoś podobnego.
To znaczy, że Linden znalazł sposób by zapobiec starzeniu się.
Może na stałe.
Tylko myszy, dr Land.
Więc dla nas, to już niedaleka droga.
Oby się pan mylił.
To by była katastrofa! Przeludnienie, głód!
- To byłby koniec tej planety! - Albo początek nowej cywilizacji.
Daj pan spokój, dr Land.
Prędzej czy później wszyscy musimy oddać nasze miejsce innym.
A z im większym wdziękiem to zrobimy, tym lepiej.
Nie chcę w to wierzyć!
To niesamowite!
To zbyt wielkie!
Jeśli to prawda...
Coś nie tak? Co robisz?
On umiera.
- Nie może oddychać. - Cicho bądź, Pim!
/van Arp był tak rozgniewany nieśmiertelnością, /że omal go to nie zabiło.
/Był na mnie tak wściekły, /że odmówił sztucznego oddychania.
Nie mogę ruszyć nogą?!
/Musiałem działać szybko.
/van Arp nie będzie w szpitalu na wieki.
Anno, to do ciebie.
Zajmiesz się tym.
Halo.
Ach, to ty.
Nie wiem, może przyjedziesz po mnie.
Więc poproszę o popołudnie.
Dobrze.
OK, do zobaczenia. Pa.
/Gdyby tylko Anna wiedział /ile to dla mnie znaczy.
Ben, co tu robisz?
Anno, czy okłamałaś mnie? Paul musiał ci coś powiedzieć o swojej pracy.
Przyszedłeś tu żeby o tym porozmawiać?! Słuchaj, on był bliski czegoś wielkiego.
- Ben, spieszę się. - Musimy porozmawiać. Zobaczymy się później?
Nie. Muszę się z kimś spotkać.
Posłuchaj, ja też mam swoje życie.
Nie bądź jak Paul. Proszę.
/Co zrobiłby Linden?
/Śledziłby by ją, /żeby zobaczyć, z kim się spotka.
/Linden nie chciał by wiedział, /że ją obserwuję.
/Więc ja też poszukałem ustronnego miejsca, /żeby mnie nie zobaczyła.
Idę.
Pan też, dr Land.
Pamiętam jak widziałem dr Lindena...
stojącego w tym samym miejscu, wiele razy.
Proszę przyjąć radę od starego lekarza rodzinnego.
Niech pan nie popełni tego samego błędu, co Linden.
Niech pan nie pyta Annę o szwajcara.
/Szwajcara?
/To było coś nowego?
/Każdy był pomocny.
/Nie chcieli bym poszedł w ślady Lindena.
/Ale czy w rzeczywistości nie prowadzili mnie.
/Pamiętam, że van Arp wspomniał coś o Lindenie /i szwajcarskiej firmie farmaceutycznej.
/A tu stał drogi samochód /ze szwajcarską rejestracją.
OK, Anno. Słucham cię.
Lubię go.
Powiedz coś więcej.
Jest inny.
/Słuchając bicia mojego serca wie, /kiedy jego palec robi mi dobrze.
/Oh, dr Land.
- Kim jest szwajcar, Anno? - Szpiegowałeś mnie.
Paul też mnie szpiegował.
- Z baru szachowego, tak? - Mhm.
Póki go nie wyrzucono.
Mówili, że wyglądał tak nieszczęśliwie przy oknie, że psuł im granie.
Potem zaczął obserwować mój dom z muzeum Anne Frank.
Muzeum Anne Frank było dokładnie naprzeciw domu Anny.
Przepraszam. Przepraszam bardzo.
/Rodzina Anne Frank /mieszkała na małym poddaszu...
a to było ich sekretne wejście.
- Za mną proszę. - Przepraszam.
Kolekcja gwiazd filmowych Anne Frank.
- A gdzie Anna Frank? - Jest tutaj.
A tu Ginger Rogers.
Przepraszam.
/- Daj spokój tato. /- Spójrz, to zbiorowe szaleństwo.
/- Hitler był szalony. /- Tak był, to proste.
Popatrzcie na to. Naziści mierzyli nosy.
- Jeśli był za duży, byłeś żydem. - Naprawdę?
/Zapomnieliśmy, że naziści mieli obsesję /na punkcie tysiącletniej rzeszy. Rasy wyższej...
/Więc usprawiedliwiali wtrącanie /ludzi do obozów koncentracyjnych.
/Ludziom wycinano mózgi, być może /gdy jeszcze żyli do eksperymentów medycznych.
/- Tatusiu, te zdjęcia są na sprzedaż. /- Chodźcie już.
Możemy je kupić?
/- Może weźmiemy je ze sobą. /- Bądźcie cicho.
/Bardzo lubili dr Lindena.
/Przychodził z małymi klockami /by robić im testy.
/Dla nich to była gra.
/Pewna kobieta przyszła do niego mówiąc: /"Chcę zagrać w grę".
/Rozpoznał ją.
/Była sprzątaczką w jego /dawnym mieszkaniu, a teraz była tu...
/więc wyłączył ją do swoich badania.
Miałem dziwny sen.
O mnie?
Śniłem o Paulu Lindenie i ludziach z domu starców.
Ale to nie był obóz koncentracyjny.
Jedną z osób była jego dawna sprzątaczka.
Mina Hoekstra. Star Mina?
- Co z nią robił? - Przeprowadzał badania medyczne.
Robił to z nimi wszystkimi.
To bez sensu.
Nie.
- Oczywiście, że nie. To był sen, prawda. - Mhm.
Chciałabym, żebyś zapomniał o Paulu.
Ja już zapomniałam. O wszystkim.
Zapomniałam go całkowicie.
Dość szybko.
Co za piękne róże.
Tak, są.
Są niezwykłe. Gdzie je kupiłaś?
Oh, w małym sklepie przy dworcu.
Nie są to przypadkiem szwajcarskie róże.
Dobra. Szwajcar codziennie przysyła mi róże. I co z tego?
I opłacał eksperymenty Paula. - Tak! Nie! Nie wiem.
- Robił to. - Nie wiem. Nie wiem.
Ben, nie chcę byś się w to angażował.
/Więc, przyłapałem ją na kłamstwie.
/Pewnie informowała swego szwajcarskiego /przyjaciela, o każdym moim ruchu.
/To mi pasowało.
/Niech wie, co zamierzam.
/Powiedziałem Annie, że znowu odwiedzę /domu starców, by zadać kilka pytań.
Oczywiście, że pana pamiętam. Przyszedł tu pan z prof. van Arp.
- Jak mogę panu pomóc, dr Land. - Powiedział mi pan o eksperymencie dr Lindena.
Czy ma pan listę osób, które brały w tym udział?
Oczywiście. Są w aktach.
Dziwne.
Nie ma ich tu.
Zastanawiam się, kto mógł...
Czy to możliwe, że ktoś je wziął?
To możliwe.
Ale, po co?
Macie tu dużo pogrzebów.
Obawiam się, że tak.
Zwłaszcza podczas tej epidemii grypy.
Kiedy miała miejsce?
Około trzech miesięcy temu.
A co, jeśli rzeczywiście zmarli na grypę?
Jaką możemy mieć pewność.
Możemy odkopać grób.
Oszalał pan?
Muszę posprzątać te klatki.
Pomogę ci.
Potrzeba nam tylko wycinek tkanki z grobu.
Nie dostanie pan na to pozwolenia.
Myślisz, że w jak sposób radzono sobie w dawnych czasach medycyny.
Lekarze musieli ukraść zwłoki by studiować anatomię.
Nie prosili o pozwolenie.
Ale który grób? Możemy przekopać cały cmentarz.
Sprzątaczki Lindena.
Brała udział w jego eksperymencie. Nazywa się Mina Hoekstar.
Podaj skalpel, Pim.
Nie, skalpel.
Nie!
Tak, ten.
/Bałem się spojrzeć śmierci w twarz.
/Wycinek z nogi mi wystarczy.
/Czułem smród nawet przez maskę.
Podaj wsuwkę, Pim.
Po tym widoku, nigdy już nie będę taki sam.
W szkole medycznej nie pokazują zwłok.
Podziwiam jego styl.
Zobacz. Ta sama powłoka, co u myszy.
Ciekawe, czego użył.
Profesor testował leki na starcach.
Mój wuj będzie wstrząśnięty.
Szanował Paula Lindena.
Musiał myśleć, że zadziałają.
W przeciwnym razie by tego nie zrobił.
To wywoła wielki skandal.
Może pomyli się w dawce.
Ciekawe ilu z nich zginęło.
Gdzie byłaś zeszłej nocy?
- Byłam na szczycie wieży kościelnej. - Na wieży kościelnej?
Patrzyłam jak mój kochanek robi z siebie błazna.
Tak dobrze?
OK.
Dzięki.
Anno, wszystko przemyślałem.
OK, przemyślałeś.
Więc nie rób nic głupiego. Nie ma potrzeby robić scen.
- Wsiadaj. Pojedziemy do domu. - Do wozu szwajcara.
- Rudy, pamiętasz gdzie mieszka dr Land? - Tak, proszę pani.
Ile osób zabił Paul?
Chyba 9, a może 19.
Jesteś zszokowany?
Gdybyś powiedziała mi o tym wcześniej, oszczędziłabyś mi czasu.
Wiem, kiedy trzymać gębę na kłódkę.
Chcę poznać szwajcara.
On też chce cię poznać.
Ustalę spotkanie, jeśli nalegasz.
/Powiedziała, że jutro będzie /w swoim ulubiony sklepie z antykami.
Udzielono mi audiencji.
Ile pan za nią żąda?
To najlepsza sztuka w całym sklepie.
Witaj.
Oh, Nicolas Ulrich, dr Land. Powinniśmy się poznać wcześniej.
Max, zostaw nas samych.
- Powiedziano mi, że Linden pracował dla szwajcarskiej firmy. - Tak.
Założonej dawno temu.
Co dla pana testował?
Ma pan na myśli na myszach?
Nie, na ludziach. Dlaczego to nie zadziałało?
- Uważaj, Ben. To potwór. - Zamknij się, Anna.
Co pan o niej sądzi?
Max twierdzi, że tej maski użyto w 1937 w sztuce Fausta, wystawionej dla nazistów.
Ale wszyscy dealerzy w Amsterdamie to złodzieje.
Możemy porozmawiać o Lindenie.
Żałosny...
głupiec, zabił się za szybko.
- Nie dowiedział się, że mu się udało. - Co?
- Myślał, że wszyscy umrą. - Nie było tak?
Niech pan wróci do domu starców i zapyta o Emile van der Lutte.
- Emile van... - Po prostu o Emila, który gra na pianinie.
Nie będzie potrzeby panu asystent.
Tym razem nie będzie potrzeby rozkopywać grobów.
W Holandii są na tym punkcie wyczuleni.
/Z początku bałem się wrócić /do tego domu prawie umarłych.
/Zacząłem zadawać sobie pytanie, /czy ta styczność z grozą starzenia się...
/nie wpłynie na mój umysł.
/Ale okazało się, /że wizyta watra była ryzyka.
Oczywiście, że jest tu Emile van der Lutte...
i jest całkiem żywy.
Lata temu był zawodowym pianistą,
jednym z najlepszych w Holandii.
Niedawno znowu zaczął grać.
/Więc jeden z nich przeżył.
Jak się pan ma. Jest pan Amerykaninem?
Tak, zgadza się.
Chciałbym zrobić biopsję. Wytłumaczy pan dla niego, co to jest.
Oh, Biopsja. Wiem, co to jest.
Ze skóry.
Dr Linden pobierał je wiele razy.
Nie były bolesne.
Czy robił panu zastrzyki?
Tak, podczas epidemii grypy.
Jeden zastrzyk, ale czułem się po nim cudownie.
O co w tym wszystkim chodzi, dr Land?
O eksperymenty dr Lindena.
Powinniśmy udać się do mojego gabinetu.
Potem w San Frasico. Grałem tam w 1924.
I w Filadelfii w Akademii Muzycznej.
Oczywiście było to dawno temu.
Drugi raz byłem w Ameryce w 1927.
Na Mauretanii.
Ma pan dobrą pamięć. Co pan grał, gdy wszedłem?
Oh, Satie. Studiowałem z nim w Paryżu, przez jakiś czas w 1912.
Dziękuję.
Ale nie było tam jego najlepszych uczniów.
- Przypomina mi pan dr Lindena. - Naprawdę.
/Wszystkie komórki były /chronione przed deterioracją.
/Tym razem membrana była /doskonale ukształtowana.
/Genialny młody fizyk powiedział mi kiedyś:
/"Im bardziej zagłębiem się w naukę, /tym bardziej wierzę w magię".
/Krótko po tym, oszalał.
Powiedziałem, żeby nie łączyć żadnych rozmów!
Straciłem koncentrację.
Nie denerwuj się.
Chodź.
Nie. Powiedz mu, że nalegam. Mówi dr Ben Land.
Ach, dr Land.
Mamy o czym rozmawiać, prawda.
Może pan przyjedzie.
Z dr Land nie pójdzie ci tak łatwo jak myślisz.
Nie jest popychadłem jak Paul.
Może ty mi z nim pomożesz, Anno.
Nie chcesz chyba spędzić życia w salonie piękności.
- Już nie mam nic przeciwko salonowi piękności. - Zakochałaś się w nim.
Zakochałaś się w palcu.
No dalej, pościel łóżko.
OK, sam to zrobię.
/Gdy szedłem na spotkanie z Ulrichem /tego wietrznego październikowego popołudnia...
/nie mogłem przestać myśleć /o tych nieśmiertelnych komórkach.
/Co by było gdybyśmy wszyscy /stali się bogami.
To niesamowite, prawda dr Land.
Już nigdy się pan nie zestarzeje.
Linden tylko raz wytworzył właściwą dawkę.
Dzieło jeszcze nie jest skończone.
Właściwą dawkę czego?
Nie spodziewa się pan chyba, że od tak panu powiem.
Proszę posłuchać...
Muszę wybudować nowe skrzydło w mojej fabryce by to wytworzyć.
Kosztowało mnie to część mojego życia.
Jestem pewien, że z czasem się zwróci.
Czas jest jedynym, czego nie mam, dr Land.
Nie interesuje mnie bycie starym bogaczem.
Dr Land...
Szukam naukowca z charakterem, który przyspieszy te badania.
Ma pan na myśli badania Lindena. Morderstwo!
Morderstwa z litości, dr Land.
Morderstwa starców.
Sądzę, że jest pan odpowiednim człowiekiem.
A ile według pana jestem wart, panie Ulrich.
Porozmawiajmy o tym przy obiedzie.
Zatrzymałem się w tym tanim hotelu, bo jedzenie jest dobre.
To Turkmenistan, dr Land.
To zdjęcia z południa Rosji...
blisko granicy z Armenią.
Niektórzy z tych ludzi byli sprawni seksualne...
w wieku 110 lat.
To dziedziczne, są tuziny badań o tym.
Jest jedno przeprowadzone przez rosyjskiego naukowca o nazwisku Rashinsky.
Nie słyszałem o nim.
Oczywiście, że nie.
Rashinsky zakończył życie w wariatkowie z powodów politycznych.
Chciał by wszyscy żyli dłużej, nie tylko członkowie partii.
Więc teraz bogaci biznesmeni mogą żyć dłużej, w czym to lepsze.
Nie obchodzi mnie ilu ludzi będzie żyć dłużej, chcę być jednym z nich.
Starzenie się jest okropne.
To choroba.
Więc proszę pomóc mi udoskonalić lekarstwo.
Nie powiedział mi pan, czym jest to lekarstwo.
/Opowiedział mi swoją historię, /a ja omal mu uwierzyłem.
/Jak przemycił dokumenty Rashinskiego /z rosyjskiego zakładu psychiatrycznego...
/i zatrudnił Lindena by dokończył dzieła.
/W każdym razie obydwoje wiedzieliśmy, /o co mu chodzi.
Ale dawka jest krytyczna.
- Trzeba ją przetestować pod względem bezpieczeństwa. - Ale to może potrwać lata.
OK, ale musimy przetestować ją na ludziach.
Co z testowaniem na ludziach?
Tylko wtedy, gdy uzam, że to bezpieczne. To moja odpowiedź.
Więc ja dam panu swoją odpowiedź.
Trzymaj gędę na kłódkę, a będzie miał pan ten sam układ, co Linden.
Kopia naszego kontraktu jest w jego dokumentach.
Nie mam jego dokumentów. Pan je wziął, prawda.
Powiem dla Felix by je zwrócił.
Ale niech pan nie spodziewa się znaleźć tam formuły Rashinskiego.
Póki nie uzgodnimy warunków naszej umowy.
Zadzwoń do mnie jak się namyślisz.
Szwajcaria ma bezpośrednie połączenie.
Będę w mojej fabryce.
/Byłem bliski sekretu, /którego ludzkość od zawsze poszukiwała.
/Ale jak większość skarbów, /był on strzeżony przez potwora.
/Czy to moja wyobraźnia, czy śledził mnie...
/drwiąc sobie ze mnie swoją ofertą.
/Co z testowaniem na ludziach?
/Wiedział jak bardzo chciałem jego skarbu,
/ale trzymał go zamkniętego w fabryce, /wysoko w szwajcarskich Alpach.
Nie rób tego Ben.
Pamiętam jak Paul pierwszy raz pojechał do Szwajcarii.
Powiedział: "Na weekend, żeby rzucić okiem"
Ale gdy wrócił, był już innym człowiekiem.
- Nie zamierzam zabijać starych ludzi, Anno. - Będziesz częścią jego fabryki, tak jak Paul.
Próbowałam cię ostrzec.
Nie rozumiesz. Będziesz nowym człowiekiem Ulricha. Wszytko było ustawione.
- Mogę go pokonać w jego własną grę. - Nie, nie możesz.
Jest zbyt sprytny. Uwięzi cię.
Będziesz bezradny.
Ben, nie odbieraj.
- Tak. - Dr Land, tu prof. van Arp.
Oh, prof. van Arp. Jak się pan czuję?
Proszę przyjechać do mojego biura, jutro rano.
To bardzo ważne.
- Nie bardzo rozumiem. - Już za późno.
Rozumiem.
Oh, Żegnaj, żegnaj, żegnaj.
Nie może pan powiedzieć, o co chodzi.
Oh, to takie niesprawiedliwe. Diabeł zawsze wygrywa.
Tak.
Żegnaj Ben.
Tak, o 11-stej u pana w biurze.
Anna!
/Układanka Fabryki.
/Fabryki Ulricha w Alpach.
/Ta układanka nie była tu przypadkowo...
/Ale wydarzenia znacznie mnie wyprzedzały.
To dr Land, panowie.
Jak mógł pan to zrobić?
Rozkopywać grób w środku nocy.
Ci panowie są z policji.
Ty im powiedziałeś, Pim?
Ben, mój wuj powiedział, że pomyliliśmy się, co do dr Lindena.
Miał absurdalny pomysł, że członek naszej uczelni, dr Paul Linden...
był masowym mordercą. - Nie sądzi pan, że miałem ku temu powody...
- i czy powiedział pan o jego eksperymentach? - Nie musiałem.
- Ci panowie już o tym wiedzieli. - Jestem z ministerstwa nauki, dr Land.
Zapewniam pana, że dokładnie śledziliśmy, co testował dr Linden.
Dotyczyło to nowej metody procesu kolorowania szczepionki przeciw grypie,
by można było sprawdzić skuteczność szczepionki.
Ludzi bardziej interesuje lekarstwo na zwykłe przeziębienie...
niż pańskie przypieczętowanie nieśmiertelności.
Proces jest zupełnie bezpieczny.
Przy okazji, wytwarza on efekt powłoki widziany z mikroskopu.
- Być może zmyliło to pana. - Oskarzył go pan bezpodstawnie...
ale niczego pan nie udowodnił.
Nigdy niczego nie chciałem udowodnić. Chciałem zrozumieć dlaczego Linden się zabił!
Może nich pan go wykopie i go o to zapyta!
To moja wina, Ben.
To ja ci powiedziałem, że myszy mają ponad 4 lata.
One nie miały nawet dwóch.
Mój wuj mi pokazał.
- Pomyliłem się czytając dokumenty. - Nie!
Tak, Ben. Naprawdę się pomyliłem.
Więc ktoś podmienił dokumenty. To nie możliwe!
Co?
To możliwe, Ben. Przemyśl to.
Wszystko się nam pomieszało.
Dr Land...
wiedziałem, że jest pan odrobinę szalony...
ale teraz stał się pan niebezpiecznym szaleńcem.
Poszedł pan do domu starców i zrobił pan biopsję staremu człowiekowi.
- Tak, zrobiłem. - Nie zaprzecza pan.
Wiedziałem, że nie powinien panu tego robić!
- Emile van der Lutte nie żyje. - Co?
To niemożliwe.
Infekcja zaczęła się od ramienia, tam gdzie zrobił pan biopsję.
Zabił go pan!
- Nie mogłem go zabić! - Ludzie mają słabą odporność w tym wieku.
Dr Land, czy wysterylizował pan instrumenty po tym, jak dźgał pan nimi na cmentarzu?
Oczywiście, że tak. /Czy na pewno?
/Bardzo się spieszyłem.
Niektórzy mogą nazwać pana mordercą!
Nie wierzę panu! Próbujecie mnie wrobić!
On nie może nieżyć! Nie wierzę panu!
Pan oszalał. Zupełnie oszalał!
Potrzebny panu lekarz, dr Land.
/Zadzwonili po karetkę...
/i pod silnym środkiem uspokajającym /zwieziono mnie do czystego szpitala.
/Wciąż myślę o starym pianiście.
/Co jeśli naprawdę nie żyje.
/I wtedy mówię do siebie:
/Nie, nie może nieżyć...
/bo go słyszę.
Paul?
Jakie to uczucie?
Zabić pierwszy raz.
To był wypadek.
Mój też był.
Dałem złą tabletkę jednemu z pacjentów.
Martwiło mnie to przez kilka dni.
Przyzwyczaisz się.
Więc dlaczego się zabiłeś?
Nie przejmuj się tym.
Paul, jeśli nie zależało ci na tych ludziach to, dlaczego się zabiłeś?
Paul, muszę wiedzieć!
Odpowiedz mi, Paul!
Te fantazje o dr Lindenie musiały zacząć się przez śmiercią tego starca.
Ben wiem, że nie chciałeś go zabić. Jestem psychiatrą, chcę ci pomóc.
Dlaczego mi już nie odpowiadasz?
Jestem prawdziwa, moje kroki są prawdziwe. Chłopak na drugim łóżku jest prawdziwy.
Ten szpital jest prawdziwy...
ale martwy dr Linden chodzący i mówiący do ciebie jest twoją fantazją.
I widzisz Ben, wielkim niebezpieczeństwem fantazji jest to, że mogą cię uwięzić.
Widzimy się jutro, Ben.
/Zadzwoń do mnie jak się namyślisz. /Będę w swojej fabryce.
/Wreszcie zadzwoniłem do Ulricha po wytyczne.
/Powiedział: Weź ekspres do Genewy.
/Potem wsiądź do czerwonego pociągu alpejskiego, /który zawiezie cię prawie do fabryki.
/Powiedziałem Ulrichowi by /nie odbierał mnie ze stacji.
/Miałem spotkać się z diabłem na szczycie góry /i chciałem mieć trochę czasu dla siebie.
/Zmusił Lindena by zaprzedał mu duszę, /a teraz przyszła kolej na mnie.
/Ale wiedziałem jak go pokonać /w jego własną grę.
/Będę pracował dzień i noc póki /nie będę pewien odpowiedniej dawki.
/A wtedy wypróbuję ją na sobie, /w tym laboratorium ze snu, wysoko w Alpach.
/A jeśli zadziała na mnie, to pan Ulrich /będzie pierwszy w kolejce do leczenie.
/Tylko może nie będę tak ostrożny /odmierzając jego dawkę.
/Chyba, że do tego czasu /zapomnę o zemście...
/bo będę nieśmiertelny.
/Dla mnie to błogosławieństwo, /nie przekleństwo.
/Być może będziemy musieli opuścić /tą starzejącą się planetę by przeżyć.
/Ale któregoś dnia spojrzymy wstecz /i zastanowimy się jak mogliśmy tolerować...
/życie ze śmiercią.
/Ostatecznie, jak można być usatysfakcjonowanym /czymś, co musi dobiec końca.
Tłumaczenie ze słuchu: cromag418
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.