Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Moi przyjaciele są w Madrycie.
W POPRZEDNICH ODCINKACH
Nauczycielka chce rozmawiać z mamą, bo wczoraj nie byłem w szkole.
Stworzyć branżę przetworów rzemieślniczych w Manteranie.
Świetny pomysł.
Jeśli chcemy osiągnąć przyzwoity poziom, potrzebujemy innych rolników.
Zainwestuję pieniądze z pracy dla ciebie
w przywrócenie Las Sabinas dawnej świetności.
- Tego właśnie chciałaby moja mama. - Tobie niczego nie odmówię.
Nie będę mogła przyjść.
Będą wymyślać różne teorie, dlaczego Gracia nie przyszła.
Wszystko kontrolujesz. Mam dość.
Nie chcę tego ślubu.
Przyspieszyć? Mamy jeszcze tyle do zrobienia.
Ogłaszam was mężem i żoną.
To nie fair, że ktoś przegrywa, by inny mógł wygrać.
To, co mówi jej teraz, było przeznaczone dla mnie.
Nie wiedzą, co zrobili.
POWRÓT DO LAS SABINAS
Gracia.
Przepraszam, że przeszkadzam. Widziałaś kopertę?
Koperta.
Na twoje nazwisko. Przyszła dziś rano.
- Dziękuję. - Proszę.
Złe wieści?
To zależy.
To moje papiery rozwodowe.
Tak mi przykro.
Jak ty się trzymasz? Dajesz radę?
Takie rzeczy zawsze pozostawiają niesmak, ale powiedziałabym, że…
trochę mi ulżyło.
Jak to możliwe, żeby życie mogło się zmienić w tak krótkim czasie?
Oby na lepsze.
Na pewno. Nie trać nadziei.
Jakby co, możesz na mnie liczyć.
- Trini. - Tak?
Nie mów nikomu.
- Spokojnie. - Dzięki.
Dowiedziałam się od Tomása.
Uważasz to za normalne?
Nie mieliśmy takiego zamiaru.
A niby jaki? Że przeczytam o tym w gazetach?
Właśnie miałem ci o tym powiedzieć.
No to mów.
Przecież już wiesz.
Esther i ja właśnie wzięliśmy ślub.
W ratuszu.
Tak.
Co wam przyszło do głowy?
Czemu mi to robisz, Miguel?
Rozumiem, że czujesz się zraniona, ale…
Nie jestem zraniona. Jestem wściekła!
Popatrz na siebie.
- Nie dopuściłabyś do tego. - Oczywiście, że nie. Taki lichy ślub.
Co ja powiem Ojcu Albertowi?
Mam gdzieś, co pomyśli Ojciec Alberto.
Masz też gdzieś, co ja o tym myślę.
Esther stresowało to całe planowanie. Chciała przyspieszyć.
To nie jest żaden powód.
To prawda.
Sama powiedziałaś, że dla ciebie liczy się tylko Esther.
Problem w tym, że moja córka nie zawsze wybiera mądrze.
A propos, gdzie ona jest?
Cześć.
Ho!
Wyglądasz bajecznie! Gdzie idziesz?
Złe pytanie.
Raczej: „Gdzie byłaś?”. Właśnie chcieliśmy ci powiedzieć.
„Chcieliśmy?”
Ty i kto jeszcze?
Miguel.
Widzisz, Silvia,
ostatnie dni były bardzo ciężkie.
Mnóstwo stresu i…
to wszystko razem.
Rozmawiałam z Miguelem i…
Tylko nie mów, że znów odwołaliście ślub.
Wprost przeciwnie.
No powiedz.
Właśnie się pobraliśmy.
To był ślub cywilny.
To miał być wielki dzień. Cały czas i wysiłek…
na marne.
Jest też dobra strona. Zaoszczędzisz fortunę.
Myślisz, że mi na tym zależy?
- Pewnie nie. - Jasne, że nie.
Muszę biegiem wszystko odwołać. Zawiadomić gości.
- firmę cateringową. - My się tym zajmiemy.
Dobrze by było. Narobiliście bałaganu, to posprzątajcie.
Załatwione, Paca.
No to działajmy.
Nie.
Póki się nie dowiem, co tak naprawdę się stało.
Już ci powiedziałem…
A ja ci mówię, że to żaden powód.
Chciałeś mnie wykiwać? O to ci chodziło?
Czułeś się odrzucony i chciałeś się odegrać?
Paca, proszę cię.
Czyli to Esther.
Co z nią?
- Myśli, że zrobiłam coś nie tak? - Nic nie zrobiłaś.
To ma coś wspólnego z tym, co zaszło między tobą a Gracią?
Oczywiście, że nie.
Nie okłamuj mnie.
- Esther nie jest sobą, odkąd… - Daj spokój.
Nie odpuszczę.
Jeśli się dowiem, że ten nonsens żeby wziąć ślub beze mnie,
ma coś wspólnego z twoim romansem z Gracią,
gorzko pożałujesz.
Skoro ty jesteś tu…
znaczy, że Miguel jest w El Acebuche, tak?
W ten sposób unikniesz kłótni ze swoją mamą, a on ze mną.
Pomyśleliśmy, że to…
najlepsze wyjście.
Myślę, że to nie jest dobry początek, moja droga synowo.
To tylko kwestia czasu.
Naprawdę. Wszystko będzie tak, jak było.
Najgorsze nie jest to, że wzięliście cichy ślub,
ani że nie mogłam zobaczyć, jak mój syn mówi: „Tak”.
Najbardziej boli mnie to…
że mi nie zaufaliście.
Przecież ani ty, ani moja mama,
nie zaakceptowałybyście tego ślubu.
Nie znasz mnie.
Oczywiście, że bym zaakceptowała.
Gdyby to was uszczęśliwiło i mogłabym tam być.
Masz rację.
Ty tak.
Ale moja mama…
No tak.
Paca to inna bajka.
Dlatego były tam tylko niezbędne osoby.
Burmistrz i świadkowe.
Ślub nie może się odbyć bez matek.
Zrozumiesz to, gdy będziesz miała dzieci.
Słyszysz te ptaki?
Jaki zapach…
Jest tam. Pogadaj z nią.
Później. Spójrz na jej twarz. Pewnie myśli o pracy.
Jak tam? Co knujecie?
Próbuję pokazać dzieciakowi z miasta uroki życia na wsi.
Świetnie.
Rano chciałeś ze mną rozmawiać,
ale byłam zajęta pracą. Może teraz?
Co się stało?
Nic.
Zostawiam was.
Co się dzieje? Zaczynam się martwić.
Wczoraj nie byłem w szkole.
Magda, moja nauczycielka, chciała, żebym ci powiedział.
Właśnie mi powiedziałeś. Doceniam to.
Dlaczego nie byłeś?
Musi być jakiś powód.
Ta szkoła jest do kitu.
Nie znoszę jej.
Czemu?
Masz jakieś problemy?
Ktoś ci dokucza? Co jest?
To, co zawsze.
Nie lubię tego miasta, ani tutejszych ludzi.
Niczego tu nie lubię.
I tyle.
Paca!
Paloma.
Nie zauważyłam cię.
Gdzie się tak spieszysz?
Nigdzie. Wyszłam na spacer. Co robisz?
Pobieram próbki gruntu. Miałam to zrobić dziś rano.
Jasne.
Musiałaś być na ślubie.
Tak. Widzę, że już wiesz.
Tak. Byli tak mili, że mi powiedzieli.
Byłam zaskoczona, gdy Esther do mnie zadzwoniła.
Pewnie trudno ci to znieść.
Tak.
Nie przypuszczałam, że moja córka zrobi mi coś takiego.
Przyznaję, że bardzo się angażowałam. Może przesadziłam,
ale nie zasługuję na to.
O ile wiem, Esther przerastały te wszystkie zobowiązania.
Nikt jej nie zmuszał do małżeństwa.
Nie mam zdania. Nigdy nie wychodziłam za mąż.
Podobno jest to trudny czas dla młodej pary.
Okropny stres, żeby wszystko się udało.
Mogła mi powiedzieć, że tak się czuje.
Nie wie, że jest dla mnie całym światem?
Okej, nie przeszkadzam.
- Dzięki za wysłuchanie. - OK.
Nie zauważyłam niczego szczególnego.
Mamy kłopoty w domu. Jemu też nie jest łatwo.
Tak.
Dobrze, poobserwuję go.
Dzięki za rozmowę.
Dzięki, Magdo.
Tak. Do widzenia.
Magda?
Nauczycielka Lucasa.
Tata ją zna?
Tak, bardzo miła dziewczyna.
Chciałem tylko pomóc dzieciakowi.
Tak.
Usprawiedliwiając go za moimi plecami?
Nie tylko ja ukrywam różne sprawy.
Może nie załatwiłem sprawy Lucasa tak, jak trzeba, ale wy dwie
chcecie rozpocząć produkcję rzemieślniczą
i wszyscy w kraju o tym wiedzą, poza mną.
Skąd o tym wiesz?
Burmistrz nie mógł się doczekać,
żeby wam powiedzieć o możliwościach finansowania.
Chętnie spieszy z pomocą. Zwłaszcza tobie.
- Daj spokój… - To znaczy wam.
Miałyśmy ci powiedzieć.
A ja miałem wam powiedzieć o Lucasie.
Co się dzieje z Lucasem?
Siostra ci powie.
Ja muszę iść na moje ćwiczenia.
Co jest?
Nic. Ma trudności z adaptacją w nowej szkole.
Niektóre dzieci próbują zbliżyć się do niego, ale je ignoruje.
Też musiałam w jego wieku dostosować się do nowego miejsca. Nawet do kilku.
To nie jest zbyt przyjemne.
Nie jest.
Najgorsze, że jeśli nie chcesz tam być,
od razu skreślasz to miejsce. Nie chcesz mieć przyjaciół,
bo w końcu i tak ich stracisz.
Nie wiem. Myślę, że arogancja Lucasa,
to jego mechanizm obronny.
Ukrywa brak pewności siebie.
To może być gburowatość rodzinna.
No wiesz, dziedziczna…
Nie.
Będzie lepiej, gdy zrozumie, że Manterana to jego dom
i jego nowe życie.
Może możemy mu jakoś pomóc?
Kochanie.
Spokojnie. Wszystko będzie dobrze.
Zrelaksuj się.
Mamo.
Czekaliśmy na ciebie z kolacją. Gdzie byłaś?
Muszę się tłumaczyć?
A to dobre!
Nie zjesz z nami?
Nie jestem głodna. Dobranoc.
Usiądź, proszę. Porozmawiajmy.
Rychło w czas. Nie mamy o czym rozmawiać.
Wszyscy musimy się starać, jeśli chcemy…
Czułabym się lepiej, gdyby zrobiła scenę.
Co za dzień!
Boże.
A przed nami jeszcze noc poślubna.
O kurczę.
Kompletnie o tym zapomniałam.
Spokojnie.
Przypomnę ci.
Miguel, przepraszam…
Nie mogę.
Jestem psychicznie i fizycznie wykończona.
Nie ma sprawy.
Mama nam nie ułatwia. Ciągle siedzi mi to w głowie.
A myślisz, że ja mógłbym z twoją mamą w głowie?
Ty wiesz, jak mnie rozśmieszyć.
Super.
Bo taki mam cel.
Każdego dnia.
Tylko tego mi trzeba.
To nie jest wymarzony apartament dla nowożeńców…
No nie.
… ale nie chciałbym być teraz gdzie indziej.
Tylko ty i ja.
Na zawsze.
Esther.
Gdybyś się bała, powiedziałabyś mi?
Oczywiście.
Przypominam ci, że jesteśmy teraz mężem i żoną.
Kocham cię.
Nic innego się nie liczy.
I nikt inny.
Co ty wyprawiasz? W całym domu słychać twoją kulę!
Próbuję zejść z tych cholernych schodów.
No, jasne! Samemu. Chcesz znowu trafić do szpitala?
Nie, tym razem chcę umrzeć.
Gdy będę trupem, w końcu się odczepisz.
Przestań w końcu gderać.
Wracam do pracy.
Daj mi spokój. Nie jestem kaleką, do cholery.
Hej, dzień dobry.
Zjemy śniadanko?
Co się dzieje?
Traktujesz Trini okropnie.
A tam! Nie było tak źle.
Wiesz, że było.
Ja opiekuję się tobą, bo mi płacą.
Ona robi to z serca. Tak ją traktujesz?
Źle spałem. Wstałem lewą nogą.
Ona mnie zna. Nie obrazi się.
To nie daje ci prawa, byś traktował ją jak śmiecia.
Powinieneś szanować tych, którzy się o ciebie troszczą.
Dobra… nie pouczaj mnie.
Chodź, umieram z głodu.
Dzięki za zrozumienie, Ojcze.
Przykro mi, że odwołuję, a wcześniej tak nalegałam.
Wynagrodzę to Ojcu.
Dziękuję.
Do widzenia.
Ojciec Alberto?
Ale wstyd!
W każdym razie… jedno z głowy.
Mogę pomóc ci z listą.
Nie, prawie już skończyłam.
Chcę, byś umówił spotkanie
z Estebanem Melero i Sarą Ramírez. Jutro rano.
Chcę sfinalizować tę sprawę.
Mają przyjść po tym, jak Miguel wyjdzie do pracy, tak?
Dokładnie.
Wychodzi wcześnie rano.
12. będzie okej.
Mam też zadbać o to, by…
Zrób to.
Tak, te skrzynie do środka z numerem partii po lewej.
- Wcześnie zaczynasz. - Hej!
O wschodzie słońca. Pola nie mają zegarków.
Masz dzisiaj wolne?
Nie. Pracuję z domu. Papierkowa robota.
Jak pierwszy dzień po ślubie?
Jakoś dziwnie podobny do poprzednich.
Ale ja uwielbiam rutynę.
Bardzo się cieszę.
Dzięki.
I dzięki, że byłaś moją świadkową. Wiem, że to było na wariata.
Uwielbiam improwizację.
Pomyślę, jak ci się odwdzięczyć.
Daj spokój.
Ale skoro już wspomniałaś, może cię o coś poproszę.
Jasne.
Hej, Trini.
Hej.
Ładnie pachnie.
Coś pomóc?
Jeśli chcesz mnie podejść, żebym wlała ci likier albo dosypała soli,
to lepiej, jak sobie pójdziesz.
Nie o to chodzi.
Już się przyzwyczaiłem, że jem jak królik.
To czego chcesz?
Niczego. Po prostu, chcę pomóc.
Pobyć z tobą chwilkę.
OK, dam ci zadanie.
Posiekasz dwa pory.
Dobrze.
Nie utnij sobie palców.
No coś ty!
To nie leży w moim interesie.
Don Emilio.
Muszę to powiedzieć.
Wcześniej…
to nie było miłe.
Co mi powiedziałeś.
To prawda.
Przepraszam.
Wybaczam ci.
Nie rób tego więcej.
Dobrze?
Dobrze.
Posłuchaj…
Nie przychodzi mi to łatwo…
Nigdy ci tego nie mówiłem, ale…
dziękuję ci.
Za co?
Za wszystko, co dla mnie robisz.
Znosisz tę moją gburowatość, ciągłe zrzędzenie,
które z wiekiem wcale nie mija.
No cóż, każdy jest inny.
Tak, ale to mnie nie tłumaczy.
Od dziś wszystko będzie inaczej.
Bo…
Bo…?
Bo… co? Zatkało cię?
A dobrze ci szło.
Bo co?
Bo…
Nie chcę, żebyś pewnego dnia stąd odeszła.
W Las Sabinas byłoby smutno bez ciebie.
Cześć, Paca.
Jak się masz?
Lepiej?
Myślisz, że te uprawy się udadzą?
Za wcześnie, by mówić.
Niektórym trzeba dużo substancji odżywczych, żeby się ukorzenić.
Użyję nawozów organicznych, by ustabilizować poziom azotu i potasu.
Przyszłego lata okaże się, czy warto w to iść.
Co? Co ja takiego powiedziałam?
Wiem, że dzwonią, ale nie wiem dokładnie, w którym kościele.
Nie musisz. Od tego są agronomowie.
Dobrzy agronomowie.
Bardzo się cieszę, że cię zatrudniłam.
Dziękuję.
Mam szczęście.
Kocham swoją pracę.
Widzę to.
Dlatego daję ci swobodę.
Polegam na tobie.
Tak?
Skoro o tym mowa, może by tak
wycisnąć jak najwięcej z drzew owocowych?
- Co masz na myśli? - Dużo rzeczy.
Nie tylko same owoce. Przetwory, kompoty, dżemy,
zupy.
- Interesujące. - Tak.
Chcemy z Gracią zrobić coś takiego u nas.
- Serio? - Tak.
Powiedz coś o tym.
Chodzi o przetwórstwo składników wysokiej jakości
i nadanie im tradycyjnego smaku.
Tak się to teraz nazywa.
Czyli chodzi o stworzenie linii produkcyjnej?
Tak.
Tak.
Dobry pomysł?
Może i dobry, ale ryzykowny.
No cóż, kto nie ryzykuje, nie pije szampana.
Nasze dane liczbowe wskazują, że w końcu osiągniemy zysk.
Trzeba by zacząć pełną parą.
Zainwestować sporo w sprzęt.
Jasne. Ale sami tego nie zrobimy. Dlatego Gracia rozmawia z Lolą,
żeby włączyła się spółdzielnia.
- Co na to urząd miasta? - Tano uważa, że to dobry pomysł.
Doradza Gracii, jak pozyskać finansowanie publiczne…
Gratulacje. Solidny plan.
Oby był owocny. W dosłownym tego słowa znaczeniu.
Dzięki. Twoja opinia jest dla mnie bardzo ważna.
Twoja mama lubiła dotykać owoców. Chciała czuć je w dłoniach.
Z zapałem robiła przetwory.
Naprawdę?
Tak, na użytek domowy.
To było jej hobby.
Ale w końcu postanowiła pójść dalej.
I co się stało?
Wypadek.
Cześć, macocho.
Nawet nie myśl, żeby mnie tak nazywać. Masz chwilkę?
Paloma poprosiła mnie o coś, co ma związek z Lucasem.
Co to za mina? Nie lubisz go?
Nikt go nie lubi.
Patrzy na wszystkich z góry, jakbyśmy byli bandą przegrywów.
Może jest nieśmiały.
Akurat! To skończony dupek.
Lucia…
Niedawno przechodziłaś to samo, gdy przeniosłaś się do Manterany.
Na początku nie było łatwo?
Może on potrzebuje kogoś, kto mu pomoże się przełamać?
Moment. Czy ty mnie prosisz, żebym…?
Nie. Ja już mam swoją paczkę.
Możesz mu pomóc znaleźć swoją.
Proszę.
Co ja będę z tego mieć?
Zrobisz dobry uczynek.
To nie wystarczy.
A czego chcesz? Łapówki?
Wolę to nazwać „drobną pomocą”.
Spokojnie, to nic wielkiego.
Zbliża się festiwal w San Luis.
Moja paczka będzie tam balować cały weekend.
Bez spania?
Tak, ale nie będziemy robić nic głupiego. Nie panikuj.
Pomożesz mi przekonać tatę?
Musisz obiecać mi, że będziecie mądrze się zachowywać.
Obiecuję.
Zawsze dostajesz to, co chcesz. Zmykaj.
Dawno nie byłam w tej części.
Naprawdę?
Bardzo tu ładnie.
Gdy jestem w otoczeniu natury, odżywam.
Przypominasz mi twoją matkę.
- To komplement? - Największy.
Nauczyłam się wiele na studiach.
Zdobyłam wiedzę techniczną.
Ale bliski związek z ziemią,
poczucie, że jestem jej częścią, a ona częścią mnie,
przejęłam po mamie.
Zawsze czuła się mocno związana z tymi polami.
I z tobą.
Pamiętam, że byłyście nierozłączne.
Gadałyście, śmiałyście się cały czas.
Nigdy potem już tak się nie śmiałam.
Ani z nikim tak nie rozmawiałam.
Tyle straciłam, gdy…
Wszyscy wiele straciliśmy.
Wszystko się zmieniło.
Mama byłaby z ciebie dumna.
Z tego, na jaką kobietę wyrosłaś.
Masz jej siłę.
Moja mama była moim wzorem. Ale nie tylko ona.
Ciebie też podziwiałam.
Serio?
Oczywiście. Miałaś charyzmę.
Torowałaś sobie drogę w męskim świecie. Chciałam być taka sama.
- Nie zawstydzaj mnie. - Naprawdę.
Taka wolna, nowoczesna…
Zdeterminowana i taka piękna.
Piękna? To już przeszłość.
Co ty mówisz? Jesteś piękną kobietą.
Nie muszę ci tego mówić…
Chodźmy, robi się chłodno.
Idziemy.
Przygotowałem listę potencjalnych źródeł finansowania.
Trudno się w tym połapać. Chyba celowo, by ludzie nie prosili o pieniądze.
Wszystko tu jest.
Fundusze z rady miasta, regionalne, europejskie…
Dodałem ich wymagania i to, co napisane drobnym drukiem.
Przyda wam się?
Jasne. Wielkie dzięki. Narobiłeś się.
Nie aż tak bardzo.
Nie, to duża sprawa. To na pewno pomoże przekonać spółdzielnię.
Będziecie mieć wsparcie od Loli. To bardzo dużo.
Problemem są starzy rolnicy.
Słowa „innowacje” nie ma w ich słowniku.
Nie mogą być gorsi niż Emilio Molina.
A propos, jak to przyjął?
No cóż…
Gdy byłem u was, nie okazywał zbytniego entuzjazmu.
Tak. Chodzi o to, że dowiedział się o tym od ciebie.
Co takiego?
Postanowiłyśmy nie włączać go do tego, przynajmniej na początku.
Kiedy przyszedłeś, by pogadać o tych funduszach…
- Głupio wyszło. - OK.
Myślałem, że o tym wie.
To nasza wina, że od razu nie powiedziałyśmy mu o tym otwarcie.
I co? Wściekł się?
Nie. Trudno uwierzyć, ale z wiekiem staje się łagodniejszy.
Nie hamuje nas. Tylko narzeka, że wpadniemy w kłopoty.
No dobrze, nie zabieram ci czasu.
Odprowadzę cię.
- Dzięki. - Ok.
Słuchaj…
Bardzo ci dziękuję.
Fajnie, że odnowiliśmy znajomość.
Pomagasz mi bardziej, niż innym.
Sprawia mi to przyjemność.
Wiem, że nie masz łatwo w życiu. Najpierw ojciec, potem mąż…
Wszystko naraz.
Ja też wróciłem do Manterany kilka lat temu.
Jakiś czas nie mogłem się zaadoptować.
Ale teraz czuję się najszczęśliwszym człowiekiem na świecie.
Jestem pewien, że pewnego dnia też tak się poczujesz. Obiecuję.
Mam nadzieję.
No to…
- Na razie. - Tak.
Chciałaś mnie widzieć?
Tak. Paloma Molina.
Wesprzemy jej plan produkcji wyrobów rzemieślniczych,
aby uzyskać zgodę spółdzielni.
A jak dokładnie mamy to zrobić?
To bardzo łatwe.
Mówiąc, że wspiera to Paca Utrera.
Tomás, wyrzuć to z siebie.
- Zanim dostaniesz wrzodów. - Nic, tylko…
Skoro naszym celem jest kopalnia,
po co nam projekt rolniczy?
Żeby uniknąć podejrzeń.
Musimy dalej zarządzać ziemią, jak zawsze.
O to właśnie chodzi.
Jakim cudem ta dziewczyna zasłużyła na specjalne traktowanie?
Wyjaśnij to.
Dałaś jej pracę, choć odrzuciła naszą ofertę,
a teraz jej pomagasz.
Obawiam się, że możesz być wobec niej zbyt hojna.
Udowodniła, że jest najwyższej klasy agronomem.
Ma dobre pomysły i wie, jak je wdrażać.
Możesz to samo powiedzieć o sobie?
Uważam, że tak. I nie raz tego dowiodłem.
Zrób tak, jak mówię i przestań mnie wypytywać.
Porozmawiamy później. Zrozumiałeś?
Wszystko jasne.
- Proszę. - Hej.
- Hej. - Jak dzień?
Dopinanie szczegółów z Tanem.
A u ciebie?
Dzień jak co dzień w El Acebuche.
Poszłam na długi spacer z Pacą.
Widzę, że nieźle się dogadujecie.
Miło się z nią rozmawia.
Super. Lepiej mieć w niej przyjaciela, niż wroga.
Chyba czuje się samotna.
Gadamy dużo o mamie.
Co ci powiedziała?
Dużo rzeczy.
Dobrych. To mi uświadomiło, że…
nie mam o niej wielu wspomnień.
Po przyjeździe natrafiłam na pudło ze zdjęciami. Dam ci je.
Wyglądasz lepiej.
- Lepiej niż kiedy? - Niż w ostatnich dniach.
No cóż, życie toczy się dalej. Muszę coś robić.
A może przyzwyczaiłam się do życia w chaosie.
Może.
- Masz. - Super.
- Otwórz. - Zobaczymy…
Zobacz…
Tacy młodzi.
A my takie szczęśliwe.
Pooglądaj sobie.
Okej.
SPOTKAMY SIĘ JUTRO?
CHCESZ BYĆ WIECZNYM MARUDĄ? TWOJA SPRAWA.
Tego już za dużo.
Lucia, tu Lucas.
Nie. Nie ma szans.
„Tak” na spotkanie. „Nie” na bycie wiecznym marudą.
Myślę, że nie jestem marudą.
No dobrze. Pa!
Z jaką radością odrabiasz lekcje.
To nie lekcje.
Jutro mam randkę.
Aha, randkę… Z kim?
Z nikim. Nie zaczynaj. Muszę odpisać.
Antón, podpisałam papiery rozwodowe. Daj znać, gdzie je wysłać.
Powinnam ci życzyć wszystkiego najlepszego.
Choćby ze względu na te lata, które spędziliśmy razem lub na dzieci.
Ale nie mogę.
Bo nic nie czuję.
Mam gdzieś, co się z tobą stanie, ani co zrobisz ze swoim życiem.
Nie chcę więcej o tobie słyszeć.
Nie próbuj kontaktować się ze mną ani z moimi dziećmi.
Bo zdecydowałeś, że to moje dzieci, a nie nasze.
Gracia.
Co za niespodzianka. Wszystko okej?
Tak.
Wiem od siostry, że wzięliście wczoraj z Miguelem ślub.
Tak. Postanowiliśmy to przyspieszyć.
Wzięliśmy cichy ślub.
Wspaniały pomysł.
Co ty tu robisz?
Chciałam wam pogratulować.
Dziękuję.
To nie było konieczne.
Było.
Jesteśmy sąsiadami i…
dobrze by było, gdybyśmy zostali przyjaciółmi.
Nie będę wam zabierać czasu. Udanego miesiąca miodowego.
Życzę wam szczęścia.
Gracia!
Jesteśmy sami.
Mów prawdę. Co to miało być?
To, co słyszałeś. Nie mam żadnych ukrytych zamiarów.
Wystarczyło zadzwonić lub napisać wiadomość.
Sam wiesz, że nie wystarczyło,
bo stwarzamy tylko pozory, że zerwaliśmy.
A w ten sposób nadal się widujemy.
To małe miasteczko. Będę tu mieszkać z rodziną.
Lepiej mieć dobre stosunki z sąsiadami.
Z rodziną? Zeszliście się z Antónem?
Mam taki zamiar.
Będziemy się widywać co dzień, czy tego chcemy, czy nie.
Musimy się z tym pogodzić.
- Nie wierzę, że ci nie zależy. - To bez znaczenia.
Nie możemy żyć, jakby świat kręcił się wokół nas.
Musimy myśleć też o innych.
Jesteśmy cywilizowanymi dorosłymi ludźmi.
Możemy załatwić to kulturalnie, choćby ze względu na naszych bliskich.
I naszą historię, która zasługuje na przyzwoite zakończenie.
To ma być koniec.
Obiecuję.
Żegnaj, Gracio.
Żegnaj, Miguelu.
Wydawało mi się, że słyszałam jej głos. Pomyślałam, że to niemożliwe.
Wyjrzałam przez okno, no i była tam.
Rozmawiała z twoim mężem.
Przyszła złożyć gratulacje. Nie wyolbrzymiaj.
A ty zamknęłaś się tutaj, bo nie możesz na to patrzeć.
Dzisiaj ja nie chcę rozmawiać.
Nie rozumiem cię.
Ta kobieta cię rani, a ty uparcie chcesz ją mieć w swoim życiu,
na wieczorze panieńskim, na ślubie…
I tak by nie przyszła.
Niby dlaczego? Była zaproszona.
Wczoraj rano z nią rozmawiałam. Musiała iść do pracy.
Zostawmy ten temat. Mam dość.
No jasne.
Dlatego przyspieszyłaś ślub.
Żeby uniknąć plotek, żeby jej brak nie rzucał się zbytnio w oczy.
To absurd.
Organizuję wesele roku.
Gracia Molina mówi, że nie przyjdzie
i wszystko rozpada się, jak domek z kart.
Niewiarygodne.
Tańczysz tak, jak ona zagra.
Co z tobą? Tracisz poczucie gruntu pod nogami.
Mamo, wczoraj wzięłam z Miguelem ślub, okej?
Tylko to się liczy. Kropka!
Przeklinam dzień, w którym uratowałam to małżeństwo.
Cześć, to ja. Możesz rozmawiać?
Nie. Niczego nie potrzebuję. Po prostu…
chciałam ci podziękować za twoją pracę w El Acebuche.
Pierwsza klasa.
Cieszę się. Posłuchaj, jeśli masz czas, może byśmy tak
zjadły jutro razem obiad?
Dokończymy naszą rozmowę. Mamy tyle ciekawych tematów.
Naprawdę?
Fantastycznie.
No to jutro o ósmej.
Do zobaczenia, Paloma.
Napisy: Lidia Lewandowska-Nayar
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.