All language subtitles for Return to Las Sabinas.S01E18

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian Download
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Sprawdzam komputer Núñeza.

Myślisz, że to on zabrał telefon Óscara?

Jeśli mi nie pomożesz, zrobię to sama.

W POPRZEDNICH ODCINKACH

Przekonaj ją, żeby przestała śledzić swojego szefa.

Co powiedziałeś Álexowi?

Poprosił mnie, żebym przestała śledzić Núñeza.

Rycerz na białym koniu się znalazł.

Widziałam, jak dziś rano patrzyłaś na tego księdza.

Szczerze mówiąc, to nie był wzrok gorliwego wyznawcy.

Czemu nie byłeś w szkole?

Nie cierpię tej szkoły.

Myślisz, że to złamana biel?

Jak taki ekskluzywny sklep mógł się tak pomylić?

Bo to nie jest pomyłka.

Wszystko kontrolujesz. Mam dość.

Tak jakby to był twój ślub.

Nie chcę być z tobą.

Nadal coś do niej czujesz.

A skąd! Nienawidzę jej.

Dopóki wzbudza emocje, nie zniknie z naszego życia.

Nie mogę iść na ten ślub. Mam patrzeć, jak żeni się z inną?

POWRÓT DO LAS SABINAS

Co robisz?

Próbuję usadzić gości.

Miałam ci to pokazać. Nie chcę popełnić tego błędu, co z suknią.

Esteban Melero i Sara Ramírez?

Kim oni są?

Nie znasz ich? Na jakim ty świecie żyjesz?

Jak widać, nie na twoim. Kto to jest?

Sara to bardzo wpływowy polityk z parlamentu regionalnego.

A on jest szanowanym inżynierem.

Ale czemu przychodzą na mój ślub?

Zaprosiłam ich.

Powinnam wsypać im truciznę do jedzenia, ale są bardzo wpływowi.

Ich stolik był trochę za daleko, więc ich przeniosłam.

Jasne. Po co mają się denerwować?

Coś nie tak?

Co ty sobie myślisz?

Kochanie, to tylko drobna przysługa.

Nie bądź taka.

Zresztą, ja się nimi zajmę.

Nie złość się.

Bardzo ci dziękuję.

Wiedziałam, że zrozumiesz.

Nienawidzę jej.

Suknia ślubna musi błyszczeć.

Podpisuję zezwolenie, żeby ci udowodnić, że Gracia to przeszłość.

Manu.

Proszę do mnie.

Sprawdzałaś ostatnio swoje dane? Zauważyłaś coś dziwnego?

- Nie. - Spójrz.

Coś podobnego! Ktoś sprawdzał moje.

- Jesteś pewien? - Oczywiście.

To stało się wczoraj, gdy mnie tu nie było.

Cholerne dranie. Dlaczego to zrobili?

Co tu się u diabła dzieje? Okradają nas, szpiegują…

Co jeszcze nas czeka?

Koniec.

Nie pozwolę na kolejne przestępstwa na moim posterunku.

Jesteśmy Strażą Obywatelską.

Przysięgam…

że dorwę tych drani.

Nie daruję im.

9:30 DANE OSOBOWE

- Ściśnij jeszcze raz. - Nie za mocno?

Nie. Ściśnij. Dobrze. Stop.

Bardzo dobrze.

Często będziesz przychodzić mnie badać?

Tato, proszę cię.

Mówię to z dobrą intencją. Po co ma tracić czas?

Nie tracę. Wprawdzie to nie moja specjalność,

ale chcę widzieć postępy moich pacjentów. A u ciebie jest fantastycznie.

Widzisz? Więc jednak mam rację.

Pójdę już.

Odprowadzę cię do drzwi.

Trzymaj się, Emilio.

Wkrótce zobaczymy się na ślubie.

Posadzę cię z moimi znajomymi ze szpitala w San Luis. Są świetni.

- Wiesz… - Pewnie wolałabyś siedzieć z Palomą?

Nie o to chodzi. Rzecz w tym, że…

nie będę mogła przyjść.

Czemu? Przez ojca? Jest z nim coraz lepiej. Trini go popilnuje.

Nie przez ojca. Przez pracę. Chciałam coś przełożyć, ale się nie da.

Nic się nie da zrobić?

Mogę pogadać z kim trzeba. Serio. Przekonamy…

Naprawdę to doceniam, ale to niemożliwe.

Szkoda… będzie mi ciebie brak.

Dziękuję. Naprawdę mi przykro.

No dobrze…

- Trzymaj się. - Ty też.

Dzień dobry.

Co ty tu robisz?

Dzięki.

Nie masz dość stresów przy organizacji wesela?

Nie stresuje mnie samo organizowanie, tylko organizator.

Mam na myśli mamę. Myśli, że jest panną młodą.

To normalne, że tak się angażuje. Jesteś jej jedyną córką.

Spokojnie. Znając ją, wszystko będzie idealnie.

Nie będzie.

A co się stało?

Byłam u twego taty. Gracia nie przychodzi.

No cóż, zawsze kogoś brakuje.

Wiesz, jak mi zależy, żeby przyszła.

Już ci mówiłam.

Rehabilitacja taty przebiega znakomicie.

Może nawet nie mieć następstw. Świetnie o niego dbacie.

Zasługujecie na przerwę i trochę zabawy.

Spróbujesz namówić ją, żeby przyszła?

Posłuchaj.

Musisz ją zrozumieć.

Nie jest w najlepszej formie. Nie przetrawiła jeszcze

tego wszystkiego.

Rozwód, strata domu. Musiała zacząć od nowa.

A z tatą i siostrą nie mieszkała od lat.

Ostatnia rzecz, jakiej potrzebuje, to być na oczach całego miasta.

Nie miej jej tego za złe.

Jasne.

Rób swoje. Nie przeszkadzam.

Ostatnia wersja projektu leśnego.

Uwzględniłam wprowadzone przez ciebie zmiany. Jest gotowy do złożenia.

Ale jesteś szybka.

Muszę być. Mam mnóstwo do zrobienia.

Nie, już w szkole szybko uwijałaś się z pracą domową.

Pamiętam, jak przychodziłaś do nas

i pomagałaś bratu,

bo już zrobiłaś swoją.

Ale masz dobrą pamięć!

Tak bywa, gdy nie jest się prymusem i zazdrości się najlepszym.

Tego się nie zapomina.

A teraz spójrz. Jesteś burmistrzem.

A ja skromną konsultantką, która chce być rolniczką.

Skoro już o tym wspomniałam, chcę z tobą o czymś pogadać.

Nie, nie zwariowałam.

Myślałem, że to łapówka czy coś.

To pisto z pomidorami.

- Aha. - Według tradycyjnego przepisu,

ale z dodatkiem słodkiej papryki.

A my, lokalni rolnicy, dostarczamy paprykę.

Dużo pieniędzy w łańcuchu dostaw wypływa poza miasto.

Ale można to zmienić.

To znaczy, że myślisz o…

Branży przetworów rzemieślniczych w Manteranie.

Gdybyś mógł pomóc z kredytami, funduszami…

- Możesz na mnie liczyć. - Serio?

Świetny pomysł. Utoruje drogę innym farmerom. No i to duży krok naprzód

w rozwoju Manterany.

Oczywiście. Zacznę szukać funduszy

i dam ci znać.

- Wielkie dzięki. - Ja też dziękuję.

Jesteś nie tylko konsultantką z aspiracjami.

Dobrze, że wróciłaś do Las Sabinas,

ale zrobisz jeszcze więcej dla miasta.

- Dzięki. - Nie ma sprawy.

- Co się z tobą dzieje? - Nic.

Jakiś dziwny się zrobiłeś.

Jak mi powiesz, to ci ulży.

- Dziewczyna? - Nie.

To z powodu taty?

Taty? Przestań mnie wkurzać.

Jak chcesz. Będę dotąd pytać, aż mi powiesz.

- Czy to przez… - No dobra.

Nauczycielka chce rozmawiać z mamą, bo wczoraj opuściłem szkołę.

- To miło z jej strony. - Zgłupiałaś?

Mogła sama do niej zadzwonić. Daje ci szansę, byś się przyznał.

Skoro tak to ujmujesz…

- Co zamierzasz zrobić? - Nie wiem.

Powiedz mamie. I tak się dowie. Wtedy będzie gorzej.

Nie ma za co. Widzimy się w domu.

Co się dzieje?

Núñez odkrył, że grzebaliśmy w jego danych.

Cholera.

Jak to się mogło stać? Przecież usunąłeś wszystko?

Tak, ale nie jestem hakerem.

I to nie jest sklep, tylko Straż Obywatelska.

Przepraszam. Sama jestem sobie winna.

Nie mogę zwalać winy na ciebie. Przestrzegałeś mnie,

że to może się źle skończyć.

Powinnaś mu powiedzieć. Jesteś dla niego bardzo ważna.

Gdy wstąpiłaś do Straży, traktował cię jak córkę.

Lepiej, jak się przyznasz, niż gdyby sam się o tym dowiedział.

Niech to szlag.

- Co ja narobiłam? - Spokojnie…

Jeszcze ciebie w to wciągnęłam.

- Też możesz mieć kłopoty. - Trudno, wezmę to na klatę.

Skup się na sobie, okej?

- Wiesz, co jest najgorsze? - Co?

To, że uważam, że Núñez ma coś wspólnego z kradzieżą telefonu.

Do jasnej cholery.

Za każdym razem, gdy podejmujesz decyzję w sprawie Óscara,

wszystko się komplikuje. Zostaw tę sprawę, proszę.

Dobrze? Pogadaj z nim. Przyznaj się.

Tylko tak możesz wydostać się z tej pułapki, w którą sama wpadłaś.

Mamo, możemy pogadać?

Nie mam czasu. Mam spotkanie z Pilar i Lolą. Już powinnam wyjść.

Z tą Lolą ze spółdzielni?

- Tak. - Co masz jej do powiedzenia?

Nic.

To coś ważnego, czy może poczekać do wieczora?

- Może. - Okej.

A co ty z nimi robisz?

Nic. Chodzi o firmę doradczą w San Luis. Na razie.

- Co jest? - Nic.

No ładnie.

Masz dwa wyjścia. Albo mi powiesz, albo cię do tego zmuszę.

Kurde, wszyscy mnie wkurzacie. Nie chcę o tym gadać.

No, no! Ale z ciebie zrzęda. Robisz się taki, jak dziadek.

Chodzę do szkoły z Nico Elajaldem.

Elajalde? Pracował tu kiedyś jakiś Elajalde.

- Tak. To jego syn. - Aha.

Twierdzi, że wisisz mu wypłatę za wiele miesięcy.

Dalej chcesz ze mną gadać?

I to chciałeś powiedzieć mamie?

- Tak. - Nie wierzę.

Nie wierzę też, że mogłeś przejąć się takim głupstwem.

Jesteś już dorosły. Co cię to obchodzi, co inni o tobie myślą?

Przykro mi, że przeze mnie masz problemy.

Czego oni od nas chcą?

Dzięki Las Sabinas przez wiele lat mieli pracę.

Takie ceregiele z powodu kilku niezapłaconych miesięcy?

Jesteś już dorosły. Co cię to obchodzi, co inni o tobie myślą?

Bingo.

Daj spokój, zacznijmy od nowa.

Powiedz mi, co tak naprawdę się stało.

Rozmawiałam z twoją mamą. Lista gości doprowadza ją do szału.

I nie wie, że jest o jednego gościa mniej.

Gracia nie przychodzi.

Naprawdę?

Nie może. Musi być w pracy.

Widzieliśmy się dziś. Nic mi nie mówiła.

Co za ulga! Strasznie się bałam, co będzie, gdy ją zobaczę.

- Silvia, nie mów tak. - Czemu?

Nie rozmawiałyśmy o tym, co ta małpa ci zrobiła,

- bo wolałam się nie wtrącać. - Doceniam twoją dyskrecję.

Nie powinna przychodzić na ślub.

Wybacz, ale to jest chore.

Zaprosiłam ją, bo jest moją koleżanką.

Koleżanką? Moim zdaniem jest…

- Szkoda gadać, - Tak.

Nawet jeśli ją zaprosiłaś, powinna odmówić.

Ale zło tak działa. Niszczy ludzkie życie,

a sprawcy mają to gdzieś.

Gracia nie jest zła. Skoro ja mogę jej wybaczyć, ty też powinnaś.

Nie mogę. Ta rodzina sprowadza tylko nieszczęścia.

Tym lepiej dla wszystkich, że nie przychodzi.

Jej siostra też nie powinna przyjść.

Skończ z tą obsesją na punkcie Gracii i Molinów. Już dość.

To Miguel i Esther się pobierają.

Nieładnie z twojej strony wszystko krytykować.

To ich decyzja. Sami ją podjęli.

Przestań wałkować w kółko to samo. Cieszmy się ślubem.

- Dobrze. - Dobrze.

Tak. A co do Gracii, szkoda mi na nią słów.

Przepraszam, goście czekają.

Wybacz. To po prostu…

- Spokojnie. - Rzecz w tym, że Gracia nie przyjdzie,

ale moja mama będzie zdenerwowana, bo wszyscy będą o niej gadać.

Czemu tak mówisz?

Znasz nasze miasteczko.

To wspaniali ludzie, ale wiesz dobrze, że uwielbiają plotkować.

Będą wymyślać różne teorie, dlaczego Gracia nie przyszła.

Jasne.

- Biedna Gracia. - Tak.

Dzwonią w sprawie funduszy.

Okej.

Tak, słucham.

Przyszła koperta do Gracii. Kładę ją na stole.

Halo? Magda?

Mówi Emilio Molina, dziadek Lucasa.

Tak, dzwonię właśnie w tej sprawie.

Wczoraj czułem się źle i Lucas musiał ze mną zostać,

bo córka musiała iść do pracy.

O wiele lepiej. Dziękuję. Nie.

Po prostu córka zapomniała podpisać usprawiedliwienia nieobecności.

Nie…

Już wszystko w porządku?

Okej.

Tak. Dzięki, że pani pyta.

Cieszę się, że są jeszcze nauczyciele, który przejmują się uczniami.

Tak, dziękuję. Nie. Dziękuję.

Dobrze. Do widzenia.

Załatwione.

Co?

Nic. Nic nie mówiłam.

I niech tak zostanie.

Dzięki.

Nie dziękuj.

Coś za coś. Teraz ty musisz zrobić swoje.

Nie chcę, byś opuszczał szkołę. Żadnych wagarów. Rozumiesz?

Musimy ponosić konsekwencje swoich działań.

Tak jak ty?

Nie w tym sęk. Nie czuję się winny. Zrobiłem to dla mamy.

I tak ma dość problemów.

Przypilnuję cię.

Mój tata i Esther dali mi najlepsze dzieciństwo,

jakie można mieć.

Dziś pragnę im podziękować, zwłaszcza Esther.

Jest moją przyjaciółką,

niemal drugą matką.

Koniec nie jest zbyt banalny?

W żadnym razie.

Poważnie, jest doskonały.

- Naprawdę. - Dzień dobry.

Dobry.

Co tak cicho?

Przygotowujecie mowę?

- Pokaż. - Nie.

Po wysłuchaniu tej mowy

będę musiał się postarać, żeby się nie wzruszyć.

Dlatego, że mnie kochasz.

Skończymy później. Nie da się nic robić, bo ten tu węszy dookoła.

Denerwuje się.

Nie tylko ona. Cała rodzina.

Spójrz tylko na mamę.

Choć gdy się dowiedziała, że Gracii nie będzie,

trochę się uspokoiła.

- Nie wiedziałeś o tym? - Nie.

Musi być w pracy.

Ale to dziwne, bo nic o tym rano nie mówiła.

Wiem, bo współpracujemy przy projekcie Atenor itd.

Wiem.

W każdym razie jeden problem z głowy.

Mam to gdzieś, czy ona przyjdzie, czy nie.

Nie obchodzi mnie nic, co dotyczy Gracii.

Okłamałem cię rano.

Wczoraj wieczorem nie byłem z Tanem.

A gdzie byłeś?

Z Gracią. Wpadłem na nią przypadkiem.

Czemu mi nie powiedziałeś?

Nie przesadzaj, proszę.

Naprawdę cię kocham.

Tak. Ja ciebie też. Nie w tym problem.

Tylko w tym, że chociaż mnie kochasz, nadal coś czujesz do Gracii.

Wybacz, że tak prosto z mostu, ale taka jest prawda.

Miguel to miłość mojego życia.

Nie wyrzeknę się jej z powodu jego przeszłości.

Kto ci powiedział, że Gracia to jego przeszłość?

On?

- Co ty znowu wyprawiasz? - To, co zawsze.

Chronię cię.

Ale nieważne, co ja robię, tylko do czego on jest zdolny.

Otwórz.

Nie. Nie mam zamiaru tego otwierać.

Cokolwiek tam jest, nie zmieni mojego zdania.

Myślałyśmy z Palomą o robieniu przetworów z lokalnych produktów.

Dobrze…

ale żeby to robić, poziom produkcji musi być dość wysoki.

Tu właśnie wchodzi w grę spółdzielnia.

Jeśli chcemy osiągnąć przyzwoity poziom, potrzebujemy innych rolników.

Także do podziału początkowych inwestycji.

- Nie możemy ponosić wszystkich kosztów. - Jasne.

Po rozmowie z Tanem przyszło mi do głowy, że może moglibyście pomóc?

Tano szuka już funduszy.

Tak? Hm.

Sądzę, że jeśli wszystko pójdzie dobrze, rozwiniemy ten biznes.

Lola, czemu nic nie mówisz?

Co o tym myślisz?

To jest… świetny pomysł.

Naprawdę? Co za ulga! Przez chwilę zdawało mi się, że jesteś przeciw.

Nie, wprost odwrotnie. Porozmawiam z innymi.

- Przedyskutujemy to. - Świetnie. Bardzo ci dziękuję.

Przepraszam, ale muszę już iść. Pogadamy wkrótce.

- Jasne. - Tak?

- Wielkie dzięki. - Pa.

- Dziękuję. - Pa, Lola.

Widzę, że ten biznes cię kręci.

To może być pewne wyjście dla Las Sabinas.

Cieszę się.

A ja się cieszę, że się przyjaźnimy.

To najlepsze, co mnie spotkało od mojego powrotu.

Przesadzasz, jak nigdy dotąd.

Wcale nie przesadzam.

Kiedyś opowiesz mi, co się z tobą tu działo.

Ja też się cieszę z naszej przyjaźni.

Mam Guillerma i pracę, ale czasem czuję się samotna.

A z tobą jest już inaczej.

Może żeby to uczcić, wypijemy kieliszek wina?

Albo dwa.

O, tu jesteś, kochanie.

Zamówiłam sesję u kosmetyczki.

Powiedziałam, że chcę w miarę dobrze wyglądać na ślubie.

Twierdzi, że jej zabiegi na twarz czynią cuda.

Ciebie też umówiłam. Oczywiście, jeśli chcesz.

Co ja mam z tobą zrobić?

Przepraszam za te kłótnie.

Nie ma sprawy. Denerwujesz się.

Rozumiem to. Może trochę przekroczyłam granice.

- Tylko trochę? - Zrozum,

to twój wielki dzień.

Wyobrażam sobie, jak organizowałaś swoje wesele.

Ile osób zabiłaś?

Nikogo. Ale chciałam.

Byłam bardziej zdenerwowana, niż ty. Nie spałam, nie jadłam…

- A jednak wyglądałam prześlicznie. - Wiem.

Setki razy oglądałam zdjęcia. Oboje wyglądaliście zjawiskowo.

Czy ty i tata kochaliście się tak bardzo, jak ja z Miguelem?

To były inne czasy. Byliśmy bardziej… powściągliwi.

Nie afiszowaliśmy się ze swoją miłością. Ale się kochaliśmy.

To dziwne, że jakoś przyzwyczaiłam się, że taty nie ma.

Ile czasu minęło od jego śmierci? Nawet nie pamiętam.

Będzie mi go brak na ślubie.

Jakbym czuła jego zapach.

Tytoń fajkowy, woda kolońska. I ten medalion.

- Pamiętasz go? - Tak.

Gdy tata całował mnie na dobranoc, błyszczał, a ja…

wyobrażałam sobie, że to gwiazdy. Dziecięce fantazje.

Masz jeszcze ten medalion, prawda? Chciałabym założyć go na ślub.

Poszukam.

- Poszukasz teraz? - Teraz?

Dużo dla mnie znaczy.

Trzymam go z innymi jego rzeczami.

Pióra, zegarki… takie rzeczy.

Nikt nie zamierzał ich używać…

To naprawdę dobre rzeczy. I drogie.

Nie mówiąc już o ich pamiątkowej wartości.

Przepiękny.

Najlepszy sposób, by mieć tatę przy sobie, gdy będę brać ślub.

- Masz chwilkę? - Proszę do mnie.

Informatycy sprawdzili moje hasła. Wiem, kto sprawdzał moje dane.

Czego u diabła chciałaś się o mnie dowiedzieć?

- Ja… - Dlaczego mnie śledzisz?

Jestem podejrzany?

Nie rozumiem.

Kilka tygodni temu

wspomniałeś, że musisz wyjechać w sprawie osobistej

do San Luis.

A pojechałeś do Paki Utrery. Okłamałeś mnie.

A skąd to wiesz?

Śledziłaś mnie?

Dlaczego?

Zobaczyłam jej wiadomość, wyglądało jak…

„Wyglądało jak”.

Nie kłamałem.

Byłem u Paki w sprawie osobistej.

I na pewno nie powiem ci, w jakiej.

Powiesz mi wreszcie, dlaczego to zrobiłaś?

Sądzę, że jesteś zamieszany w kradzież komórki Óscara.

Co?

To robota kogoś z wewnątrz.

- Myślisz też, że go zabiłem? - Nie.

Tylko, że kryjesz kogoś wplątanego w jego zabójstwo.

Manu…

Miło z twojej strony. Przynajmniej nie jestem mordercą.

Manuelo, oszalałaś.

Kto jak kto, ale ty?

Jak mogłaś zrobić mi coś takiego?

- Núñez… - Nie mów do mnie Núñez.

„Sierżant”. Od dziś jestem twoim sierżantem.

Pójdziesz na kilka dni urlopu. Muszę pomyśleć, co mam z tobą zrobić.

Emilio!

- Co ty robisz? - Omal nie upadłeś.

20 centymetrów nad ziemią?

Dobrze się czujesz?

- Świetnie. - Na pewno?

- Tak. - No dobrze.

Gracia jest w domu?

A widzisz ją?

Okej.

Wiem, że nie bardzo cieszy cię mój widok.

Dla mnie też nie jest to łatwe.

Wiedząc, co moja mama myśli o tobie,

podejrzewam, że masz podobne uczucia.

Sposób, w jaki mnie powitałeś, świadczy o tym,

- że żywisz urazę do mojej rodziny… - Do diabła.

Czego chcesz od mojej córki?

Mogę pogadać z Palomą,

- jeśli jest. - Jej też nie ma.

Palomy też nie ma. Trudno.

Chodzi o możliwości finansowania.

Finansowania?

Tak. Produkcji wyrobów rzemieślniczych. To pomysł twoich córek.

Aha, no tak.

Musisz być bardzo dumny ze swoich córek.

Ja też. Chociaż nie są moimi córkami. Nieważne.

Chciałem powiedzieć, że…

Żarty na bok. Chodzi o to, że…

to bardzo interesujący plan dla Manterany.

Pomysł, żeby zaangażować wszystkich okolicznych rolników

jest fantastyczny.

Przyniosłem ze sobą

listę opcji kredytowych, które…

Mam kontynuować, czy zaczekamy na twoje córki?

- Jak chcesz. - Tak? Okej.

Siądę sobie, jeśli nie masz nic przeciwko.

Posłuchaj, jest…

jedna możliwość kredytu z Departamentu Rolnictwa i Równości

dla przedsiębiorczych kobiet. Moim zdaniem bardzo interesująca.

Dobry zastrzyk finansowy. Chcesz na to zerknąć?

Proszę.

Gracia nie przyjdzie, ale mama będzie się denerwować,

bo wszyscy będą o niej gadać.

Chodź.

Chodź tutaj.

Co tu widzisz?

- Gości? - Nie.

Wesele mojej mamy.

Mam już tego dość.

Jej sukienki, wachlarzy, gości…

Wiesz, że zaprosiła dwoje polityków, których nie znamy,

- żeby się im podlizać? - Naprawdę?

Tego już za wiele.

Nie mam nic do powiedzenia. Wszystko jest…

skalkulowane, zaplanowane, przewidziane. Można się wściec.

Wiesz, jaka ona jest.

Mam gdzieś, jaka jest. Nie chcę tego ślubu.

Posłuchaj…

Termin zbliża się wielkimi krokami. Za późno na zmianę.

Poza tym twoja mama nie odpuści.

Tylko się pokłócicie, a to nie jest dobry czas na spory.

Chyba że chcesz to przesunąć.

Wprost przeciwnie.

Przyspieszyć.

Przyspieszyć? Mamy jeszcze tyle do zrobienia.

A czego nam trzeba?

Nie potrzebuję hucznego wesela. Robię to dla mamy.

A ty?

Nie wiem. Myślałem, że chcesz.

Więc?

Czemu by nie przyspieszyć?

Jeśli chcemy, możemy się pobrać dziś po południu.

Możemy. Tano da nam ślub w urzędzie.

Żadnych mam, gości, tylko świadkowie.

Bez naszych mam? Niemożliwe.

Proszę, jeśli twoja mama przyjdzie,

moja się dowie i wszystko zacznie się od nowa.

Wytłumaczymy im później. Zrozumieją.

Teraz liczymy się tylko my. Ty i ja.

Wiem, że to szaleństwo, ale…

to bardzo romantyczne, nie uważasz?

Dzwoniła Lola.

Za kilka dni zaprezentuje nasz projekt na spotkaniu spółdzielni.

- Super! - Nie mów hop.

Ich decyzja, czy w to wejdą,

zależy od dobrego przygotowania projektu.

Nie jestem pewna, że się zgodzą. Lola była zadowolona…

Spokojnie.

Wszystko będzie dobrze.

Myślisz, że się uda?

Tak.

Cześć, Esther.

Co?

Nie. Oczywiście, że tam będę.

Okej. Do zobaczenia.

Pa.

Co się dzieje?

Esther i Miguel pobierają się dziś po południu w ratuszu.

Proszę.

Co wy tu robicie?

Do tego… tak ubrani?

Pomyśleliśmy, że jeśli nie masz co innego do roboty,

możesz udzielić nam ślubu.

W tej chwili?

Tak. W tej chwili.

- Ale… - Wiem, że masz pytania.

Odpowiemy później.

Zgadzasz się czy nie?

Jasne, że tak!

Ale trzeba zrobić miejsce. Tu jest bałagan.

Lucia, pomóż mi z tym krzesłem.

A wy przysuńcie te do ściany.

- Okej. - Dzięki.

Kto by pomyślał rano, że tu będziemy?

Racja.

- A… - My?

Wy? Nic. Jeszcze wam nie pogratulowałem.

Proszę.

Tak czy siak, gratulacje.

Bracie!

- Co to? - Otwórz.

PIOSENKI DLA GRACII

Gdzie twoja siostra?

Wiem, że wchodzicie w branżę spożywczą…

Paloma poszła na ślub Miguela i Esther.

To nie miało być innego dnia?

Miało.

Ale pobierają się właśnie teraz.

Kuzynko, przyjaciółko…

bratanico,

młoda paro…

Zawsze, gdy udzielam ślubu,

wiem, że uszczęśliwiam dwoje ludzi.

Ale dziś jest szczególny dzień.

Dziś udzielę ślubu memu młodszemu bratu.

Bardzo go kocham.

Tak bardzo, że brak mi słów.

Lucio, możesz kontynuować?

Bo będę płakał jak bóbr i nie będę w stanie skończyć.

Chcesz porozmawiać?

Nie, dzięki.

Bardzo się cieszę, że mój tata i Esther

wreszcie robią ten krok.

Dzięki nim miałam cudowne dzieciństwo.

Tato, Esther…

Jesteście dla mnie wzorem.

Może będzie mi dane spotkać taką miłość.

Szaloną, gotową na wszystko.

Jesteście moimi bohaterami.

Kocham cię.

Daj mi to.

Pora na obrączki.

Zapomniałem obrączki.

Poważnie?

Spieszyłem się i zapomniałem.

Tato…

Okej…

Wiem, jak się czujesz.

Też straciłem miłość mego życia.

Esther, przyjmij tę obrączkę.

Biorę cię za żonę.

i obiecuję, że każdego dnia

będziesz słyszeć muzykę, nawet jeśli nie będzie grać.

Będziesz tańczyć, nawet gdy będziesz smutna.

Pragnę, byś była… najbardziej kochaną kobietą na świecie.

Tą jedyną i wyjątkową.

To, co mówi jej teraz…

było przeznaczone dla mnie.

Bądź silna.

Trzymaj się tego, co masz.

Ja nie umiałem, dlatego straciłem ciebie i Palomę.

Ale ty jesteś lepsza niż ja. I silniejsza.

Musisz iść dalej.

Zapomnij o Miguelu i Esther.

Ja, Esther, ślubuję ci dozgonną miłość.

Mój świat zaczyna się i kończy na tobie.

Dlatego dziś powierzam ci na zawsze moje życie.

Kocham cię ponad wszystko.

Musisz żyć dalej, bez względu na to, jak boli.

Inaczej życie wymknie ci się z rąk, jak mnie.

No dobrze.

Nadszedł ten moment.

Na mocy uprawnień nadanych mi przez prawo hiszpańskie,

ogłaszam was mężem i żoną.

- Okej. - Dzięki.

Proszę się częstować.

- Proszę. - Dziękuję.

Idą!

- Wow! - Hurra!

Niech żyje młoda para!

Kocham cię.

Ja ciebie bardziej.

Co to? Próba?

Nie. Prawdziwy ślub.

- Ślub? - Tak.

Wszystko okej?

Tak.

Myślę, że to nie fair,

że ktoś przegrywa, by inny mógł wygrać.

Wiem.

Proszę o uwagę!

Mieszkańcy Manterany!

Świętujmy!

Hurra!

Zrobili to w ratuszu. Była Lucia.

Paloma i Manuela były świadkami. Ślubu udzielił Tano.

Silvia była?

Nie.

Już to mówiłem.

Gdyby Esther była z kimś takim, jak ja,

to by się na pewno nie zdarzyło.

Nie wiedzą, co zrobili.

Napisy: Lidia Lewandowska-Nayar

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.