All language subtitles for Return to Las Sabinas.S01E07

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian Download
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Nie wiemy, co się stanie, ale musicie być gotowe na wszystko.

W POPRZEDNICH ODCINKACH

Twoja siostra i ja wyjeżdżamy.

A co z farmą?

Wiesz, kto może być zainteresowany? Urząd miasta.

O majątek Egei. Tano złożył im ofertę.

Mówiłem, że chcę wybadać grunt. Teraz nie będzie łatwo.

Wiedziałaś, że Óscar brał takie leki?

Nie brał leków. Nienawidził takich rzeczy.

Nie brał leków, o których wiedziałaś.

Gdzie byłeś?

Poszliśmy z Tanem na piwo.

- Gdzie byłaś? - Z Miguelem.

Nic między nami nie zaszło. Pocałowaliśmy się.

- No wiesz… - Tylko to.

Nie zamierzam wkraczać w ten związek.

Okłamałem cię. Wczoraj nie byłem z Tanem.

Byłem z Gracią. Wpadłem na nią przypadkiem.

Tato!

POWRÓT DO LAS SABINAS

Jak się czujesz, Emilio?

Czy to jest szklanka?

Czy to są twoje córki?

Świetnie ci idzie. Porozmawiam teraz z Gracią i Palomą.

Zaraz wrócimy, tato.

Co z nim?

Chyba dochodzi do siebie,

ale jeszcze nie wiemy, jakie będą skutki udaru.

Dobra wiadomość jest taka, że wzrok, pamięć i percepcja są w normie.

A zła?

Uszkodzenie mowy i ruchu.

Stracił kontrolę nad lewą stroną ciała.

Nie może mówić, ale rozumie, co się do niego mówi.

To nieodwracalne?

Trudno powiedzieć. Stopniowo może być lepiej, albo nie.

Na pewno potrzebna będzie fizjoterapia.

Ścisła dieta, miękkie pokarmy. Będzie problem z połykaniem.

Będziemy monitorować postępy.

Dzięki.

Trzymajcie się.

Odpocznijcie trochę.

- Dzięki. - Dzięki.

Dzień dobry.

Wytrzyj usta. Masz pastę.

Oj.

Ciężka noc?

Okropna.

Nie mogłaś spać?

No tak.

Myślałam o ślubie.

Szczerze? Powinniśmy go odłożyć.

Albo odwołać.

Przez wczorajszą rozmowę?

A niby przez co?

Nie przesadzaj, proszę.

- Naprawdę cię kocham. - Tak.

Ja ciebie też. Nie to jest problemem.

Tylko to, że chociaż mnie kochasz, nadal coś czujesz do Gracii.

Wybacz, że tak prosto z mostu, ale taka jest prawda.

Na szczęście nie wyszłam na idiotkę.

Za bardzo cię szanuję.

Pomysł, żeby odwołać ślub…

W tej sytuacji nie możemy zrobić tak poważnego kroku.

Musisz coś postanowić.

Uwierz mi, nie mam najmniejszych wątpliwości.

Musisz sam podjąć decyzję.

Jaką?

Czy Gracia to historia z przeszłości bez happy-endu,

jak sam powiedziałeś,

czy też coś innego.

Dzień dobry.

Alejandro?

Witam.

Nie słyszałem, jak pani weszła.

Z wiekiem stajemy się cichsi.

Proponuję przejść na ty.

Pomagasz w kościele?

Tak. Póki tu jestem, próbuję jakoś pomóc parafii.

Zawsze jest coś do roboty.

A twoja matka?

Zwykle przychodzi na mszę o tej porze.

Właśnie wyszła.

Poszła na cmentarz złożyć kwiaty na grobie Óscara.

To straszne, co się stało z twoim bratem.

Kochano go w Manteranie.

Mogłeś to powiedzieć na pogrzebie.

Chcesz zostawić wiadomość mojej mamie?

Powiedz, że jestem zainteresowana kupnem jej ziemi.

Jeśli wciąż zamierza ją sprzedać.

Domyślam się, że nie ma głowy, żeby zająć się farmą.

A ty będziesz musiał wrócić do swojego życia.

Tak. Czekają na mnie w Brazylii.

Stąd moja propozycja. Potraktuj ją

jako formę pomocy.

Dobrze.

Jestem ci wdzięczny, naprawdę.

Ale urząd miasta też złożył nam ofertę.

Rozumiem.

Tak szybko.

Propozycja burmistrza jest zgodna z tym, czego chciałby Óscar.

A więc…

Wszystko dla uczczenia pamięci brata.

Wszyscy tego chcemy.

Ale problem z urzędami jest zawsze taki sam.

Nie wiadomo, kiedy zapłacą.

No i nie są zbyt hojne.

Mogę spytać, ile daje wam Tano?

Powiedzmy, że mamie odpowiada ta kwota.

Proponuję 30 procent więcej.

Nie słyszałaś kwoty.

Nie chcę, by ktokolwiek skorzystał na tragedii waszej rodziny.

Jasne.

Paca, naprawdę to doceniam.

Bardzo ci dziękuję.

Ale wiesz co? To nie jest właściwe miejsce na takie rozmowy.

Kościół katolicki nie prowadzi interesów?

Przekaż mamie moją ofertę.

Dzięki za miłą rozmowę.

Gdy dotrzemy do domu,

musimy wynająć opiekunkę do pomocy w poruszaniu się.

Nie możemy wszystkim obarczać Trini.

Już się tego boję.

Ciekawe, jak tata zareaguje na wiadomość, że potrzebuje pomocy.

Lekarze mówią, że może nie odzyskać pełnej sprawności.

Wszyscy musimy się z tym pogodzić. Zwłaszcza on.

Da radę. To twardziel.

Myślę, że…

musimy przygotować się na najgorsze.

Przynajmniej wziąć to pod uwagę.

Co proponujesz?

Domy opieki istnieją nie bez powodu.

Też tego nie chcę,

ale tam lepiej nim się zajmą.

Nie mam odpowiednich kwalifikacji.

Poza tym nie mogę zostać tu na zawsze.

A ty?

Domy opieki są bardzo drogie.

Skąd weźmiemy pieniądze?

To, co oferuje Paca, pokryłoby koszty.

Wtedy dom opieki nie będzie potrzebny.

Jeśli sprzedamy jej ziemię, tata umrze i problem z głowy.

Nie uwierzycie. Ona uważa, że robi to dla nas.

- To znaczy, oferuje dużo. - To prawda.

30 procent. To szaleństwo. Myślę, że…

Nie ma o czym myśleć. Już podjęłam decyzję.

Wszyscy przyjęliśmy ofertę Tana. I koniec.

Zanim usłyszeliśmy, co proponuje Paca.

To mnóstwo pieniędzy. Powinniśmy się zastanowić.

Synu.

Wierzysz, że Óscar patrzy na nas z góry?

Na pewno.

No to zrobimy tak, jakby chciał i sprzedamy miastu.

Wiesz, czego on by chciał?

Bezpiecznej przyszłości dla was obu.

Pomyśl o tym. Te pieniądze byłyby dla was.

Pomyślę.

I przestańcie mieszać sprawy boskie z ziemskimi.

A skoro mowa o sprawach ziemskich,

sprzedaliście coś ostatnio?

Maszyny, narzędzia… Cokolwiek wartościowego.

Nic o tym nie wiem.

Mamo.

Nie wiesz, czy Óscar miał jakąś działalność?

Co masz na myśli?

A czemu pytasz?

Tak sobie. Coś przyszło mi do głowy.

Pomyślałem, że gdy wyjedziecie,

- nie chciałbym żadnych niespodzianek. - Jeszcze nie wyjeżdżamy.

Tędy.

Mów, co chcesz, ale ten jaśmin, który przyniosłam, pomógł.

Takie rzeczy się liczą.

Jasne. Jak on się czuje?

Zobaczymy. Pamiętaj, co powiedziałam.

Pozytywne nastawienie. Trzeba dodać mu otuchy.

Masz mnie za idiotę?

To chyba oczywiste.

OK, chodźmy.

Spróbuj, Don Emilio.

Szpitalne jedzenie łatwo wchodzi.

Pomóc?

No dobrze.

Nie bądź uparty.

Pomogę ci.

No dobrze.

Weźmy z tej strony, nie jest takie gorące.

Rozpieszczają cię jak dziecko.

Czy to nie przyjemne?

Zawołaj pielęgniarkę.

Przepraszam za zmianę planów.

To ostatni raz, obiecuję.

Dziękuję.

Dziękuję. Do zobaczenia.

„Ty i ja, na zawsze.

„Miguel.”

- To ja. Mogę wejść? - Chwileczkę.

- Nie spóźnisz się? - Zaraz wychodzę.

Wszystko OK?

Tak, a co?

Jestem twoją matką.

Płakałaś.

Tak, czułam się trochę przybita.

Nie przejmuj się, jest OK.

A to co?

Jadę na konferencję. Jutro mam prezentację.

- Miałaś pojechać wczoraj. - Jadę dzisiaj.

Czemu zmieniłaś zdanie?

Nie teraz, proszę.

Jeśli masz problemy w pracy, z przygotowaniami…

Przestań się wtrącać w moje życie.

Dłużej tego nie zniosę.

Wychodzę.

Masz rację, już za późno.

10 000 euro to mnóstwo kasy.

Musi być jakieś wyjaśnienie.

Matka i siostra coś wiedzą?

Spróbowałem delikatnie podpytać, by ich nie zdenerwować.

Nie, chyba nic nie wiedzą.

Skąd wytrzasnął tyle pieniędzy?

Dobre pytanie.

W co on się wplątał?

W coś, przez co musiał brać leki.

Potrzebujemy odpowiedzi.

Ale sąd zamknął sprawę, więc nic…

Mam to gdzieś. Brakuje odpowiedzi.

Będziemy prowadzić tajne dochodzenie.

Nie będziesz mieć problemów?

Mnóstwo.

Núñez to nie tylko mój szef, ale też mentor.

Kazał mi zakończyć sprawę.

Jestem księdzem. Nikt nie rozumie hierarchii służbowej

lepiej niż ja.

Na pewno chcesz to ciągnąć?

Był moim przyjacielem.

Jestem mu to winna.

Ale musimy być bardzo dyskretni.

Nikomu ani słowa. Jasne?

Jasne.

Tuż przed atakiem szału spał spokojnie.

Nic nie je. Jak może odzyskać siły?

Daj mu trochę czasu.

Musimy dostosować się do jego tempa.

Dzwonią z pracy.

Właśnie miałam do ciebie zadzwonić.

Tak.

Wyleciało mi to z głowy.

I tak nie dałabym rady. Tata wciąż jest w szpitalu.

Złapiesz mnie tu.

Nie. Dziś nie mogę przyjechać do Madrytu.

Nie da się przełożyć spotkania na jutro?

Świetnie.

Możemy to zrobić jako wideokonferencję?

Super.

Czekam na twoje instrukcje.

Wielkie dzięki.

Może wtykam nos w nie swoje sprawy,

ale jedź, skoro to takie ważne.

Posiedzę przy twoim tacie.

Nie. Dzięki, ale nie.

Trzeba ustalić granice.

Nie mogę skupić się na pracy, gdy on jest w takim stanie.

OK.

Nie wiemy, co się wydarzy.

Raczej na pewno będzie potrzebował opiekunki,

ale nie wykluczamy domu opieki. Jest kawałek stąd.

Mogę ci wysłać rekomendacje.

Dzięki. To byłoby super.

Dobrze się czujesz?

Tak.

Nic mi nie jest. Po prostu…

dziś w nocy nie spałam dobrze.

Na pewno wszystko OK?

Masz własne problemy.

Proszę cię.

Po wszystkim, co zrobiłaś dla taty, mogę przynajmniej cię wysłuchać.

Dziś rano powiedziałam Miguelowi, że…

trzeba będzie odwołać ślub.

Dlaczego? Co się stało?

Twoja siostra.

Odkąd wróciła, Miguel nie jest sobą.

To było 20 lat temu. Byli dziećmi.

On też tak mówi, ale…

ja tego nie kupuję.

W dniu, gdy zachorował wasz tata,

Gracia była z nim zanim dotarła do domu.

Wiem, że Miguel się waha.

Widzę to.

Nawet to czuję i to mnie zabija.

Rozumiem, że cię to martwi.

Może zbyt pochopnie wyciągasz wnioski?

Przynajmniej raz spotkali się za moimi plecami.

Coś w środku mówi mi, że…

Nic ich nie łączy. Jestem pewna.

Znam moją siostrę.

A ja nie poznaję mężczyzny, którego kocham.

- O, Straż Obywatelska. - Jak leci?

Haruję jak wół. W domu wszystko stanęło na głowie.

Wiem.

Jak Emilio?

Wybudził się, ale wciąż w złym stanie

i w okropnym nastroju.

Jakaś czarna seria ostatnio. Najpierw Óscar, potem Emilio…

Szczerze mówiąc, trochę mnie to przeraża.

Byłeś kolegą Óscara. Spędzaliście razem dużo czasu.

Zachowywał się dziwnie tuż przed śmiercią?

Niespecjalnie.

Wspominał o jakichś problemach, że ma z kimś kłopoty?

- Jakieś dziwne… - Przesłuchujesz mnie?

Myślałem, że zamknęli tę sprawę.

Nie zrozum mnie źle.

Tak, sprawa jest zamknięta.

Ale zrobię wszystko, by dowiedzieć się prawdy.

Był też moim przyjacielem.

Wiem.

Była jedna rzecz.

To mogło być nic, ale zwróciło moją uwagę.

Óscar był luzakiem.

Zwykle nie zachowywał się tak.

To było w Casa Larrea.

Co tydzień grywaliśmy tam w karty.

Skończyliśmy grę.

Wpadł we wściekłość, to było dziwne.

Dziesięć minut wcześniej żartowaliśmy, piliśmy piwo.

O co mu chodziło?

Spytałem go następnym razem,

ale mnie zbył. Powiedział, żebym o tym zapomniał.

Spokojnie. Wzięli go na badania.

Czyli się wybudził?

Jest przytomny.

Ale nie mówi.

Połowę ciała ma sparaliżowaną.

Nie wiemy, czy jego stan się poprawi.

Tak mi przykro.

Nie podoba mi się sposób, w jaki zakończyliśmy ostatnią rozmowę.

Mnie też nie.

Nie chcę już więcej stresów.

Nie dokładaj mi ich.

Tak sobie myślę.

Gdy byliśmy razem w tym domku…

- Miguel. - Daj mi skończyć.

Tamtego dnia…

gdy trzymałem cię w ramionach…

czułem się tak, jakbym miał 18 lat i był z tobą.

Nie pytam, czy czułaś to samo, bo wiem, że tak.

Ale czuć się tak, jak dzieci, nie znaczy, że jesteśmy dziećmi.

Myślę, że nauczyliśmy się czegoś.

Gdy cię straciłem…

i mijały lata… zrozumiałem,

jak strasznie jest żyć z poczuciem winy.

Myślałem o tym, co nas rozdzieliło.

Twoje poczucie winy z powodu śmierci matki.

Dlatego opuściłaś miasto.

I mnie.

Winisz się za chorobę ojca, ale nie powinnaś.

Nie powinnaś.

Historia powtórzy się tylko wtedy, gdy na to pozwolimy.

Niełatwo panować nad uczuciami.

Powinnaś to wiedzieć.

Pytałaś, czy mam poczucie winy wobec Esther.

I co?

Jasne, że mam.

Ale mam powód, by je mieć.

Odpowiadam za własne czyny.

Ale ty winisz siebie

za rzeczy, na które nie masz wpływu. Nie rób tego.

Nigdy więcej.

Nie jesteś tamtym dzieckiem.

Jesteś wciąż…

sobą.

Ale nie tamtym dzieckiem.

Znalazłem to w rzeczach Óscara w jego pokoju.

A to jest twój podpis, tak?

Tak.

Przepisałam mu alprazolam.

Mogę spytać, po co?

Przez jakiś czas odczuwał duże napięcie emocjonalne.

A konkretniej?

Kościół ma tajemnicę spowiedzi,

a nas obowiązuje tajemnica lekarska.

Rozumiem.

Oczywiście. Ale…

Poznanie prawdy dałoby ukojenie mojej rodzinie,

zwłaszcza mamie.

Powiedz mi, proszę.

Staram się myśleć pozytywnie, ale czuję się tak,

jakby nad głową wisiały mi czarne chmury.

Powtarzam sobie, że czasem każdy tak ma,

ale to nie mija.

- Dawno zerwaliście? - Ona zerwała ze mną.

Dwa i pół miesiąca temu.

Óscar, co cię najbardziej boli w tej sytuacji?

Wydaje mi się, że…

Myślę, że najgorsze jest to,

że ciągle wyobrażam sobie życie, jakie mogliśmy mieć w Australii

lub gdziekolwiek indziej.

A tymczasem utknąłem tutaj.

Wokół te same znajome twarze.

W kółko to samo.

Wydawał się być na skraju depresji,

więc zaczęłam leczenie.

Pomogło?

Najwyraźniej tak, bo nigdy nie wrócił.

Ale bałam się o niego.

Mówiłam mu, że nie da się załatwić sprawy kilkoma tabletkami.

Czasem próbowałam do niego dzwonić.

Ilekroć na niego wpadłam, pytałam, jak się czuje.

Czuł się lepiej?

Znacznie lepiej. Zarówno psychicznie, jak i fizycznie, ale…

Nie wiem.

Może były jakieś sygnały ostrzegawcze, o których nie wiedziałam.

Pomogłaś mu wtedy, gdy najbardziej tego potrzebował.

Zrobiłaś dobrze.

Nie wiedziałem, że miał takie przejścia z powodu dziewczyny.

Z zewnątrz trudno zauważyć,

jak bardzo niektóre relacje wpływają na ludzi.

Jak bardzo przez nie cierpią.

Weźmiesz to pod uwagę?

Nie obiecuję, ale spróbuję.

Dzięki, że przyszedłeś.

To bardzo miło z twojej strony.

Tylko tyle mogłem zrobić.

Nie każdy by to zrobił.

Ja tak, ale nie dla każdego.

Co teraz zrobisz?

Dobre pytanie.

Szczerze mówiąc, nie wiem.

W pewnym momencie będę musiała wrócić do Madrytu do pracy.

Nie mogę wiecznie trzymać tu dzieci. To nie w porządku, ale…

z uwagi na stan taty nie mogę zostawić Palomy z tym wszystkim.

Nie wiem. Najlepiej żyć z dnia na dzień.

Wygląda na to, że w końcu znowu wyjedziesz.

Prawdopodobnie tak.

Powiedziałem, że nie jesteś już tym samym dzieckiem, co kiedyś,

lecz dużo lepszym.

Wszystko się ułoży, zobaczysz.

Cześć.

- Hej. - Jakieś wieści?

Robią mu badania.

- Jak się masz? - Dobrze.

Przyszedłem zobaczyć, co z Emiliem.

Pójdę już.

Wszystkiego dobrego.

- Dzięki. - Pa.

No i co?

Rozmawiałam z Esther.

Nie jest z nią dobrze.

Wie od Miguela o waszym spotkaniu w domku.

No i co?

Wiesz przecież, że nic nie było.

Ale ona nie może przestać o tym myśleć.

Rozważa odwołanie ślubu.

Niby dlaczego?

Jak mogę jej wyjaśnić, że nic między nami nie było?

To fakt, przez chwilę byliśmy pogubieni,

ale oboje znaliśmy granice.

Nie. Ty je znałaś.

Zdaniem Esther on jest skołowany odkąd wróciłaś.

Żadne z nas nie chce nikogo krzywdzić. Przysięgam.

Nie osądzam cię. Próbuję zrozumieć obie strony.

O mnie się nie martw.

Jesteś moją siostrą.

Jasne, że się martwię. Nawet cię nie spytałam.

Jak sobie z tym radzisz?

Pogadaj ze mną. Niedobrze jest dusić wszystko w sobie.

Wiem, że nic nie może się zdarzyć między mną a Miguelem.

On nie jest tego taki pewny.

Dzień dobry, Jiménez.

Masz chwilkę?

Chcę ci zadać kilka pytań.

Na temat?

Óscara Egei.

Ciągle to drążysz?

Podobno to był wypadek.

Wypadki też badamy.

Jak byś opisał waszą relację?

Fajny kumpel.

Graliście co tydzień w karty w Casa Larrea?

Kilka razy w miesiącu.

Richi też tam bywał.

Graliście na pieniądze?

Znaczy, czy zakłady bywały raczej…

intensywne?

Na ziarna ciecierzycy.

Przegrany stawiał wszystkim piwo.

Ale tak.

Miałem starcie z Óscarem.

Nie chodziło o grę.

Ci twoi ekolodzy zaczynają działać mi na nerwy.

Chodzi ci o wizytę w El Acebuche?

To nie była wizyta, tylko inspekcja.

Maczałeś w tym palce?

Powiedziałem, że coś podejrzanego dzieje się na farmie.

Coś podejrzanego.

Właściwie to za mało powiedziane.

Paca regularnie narusza przepisy o ochronie środowiska.

Szefowa zatrudnia wielu ludzi.

I szanuje prawo.

Tak? Zwłaszcza jeśli chodzi o pestycydy,

używanie materiałów organicznych, eksploatację gruntu…

- Mówić dalej? - Nie.

Radzę ci uważać.

Grozisz mi?

Nie dramatyzuj.

Paca dobrze zna tę ziemię i dba o nią.

Według inspektora wszystko było OK.

Wyobrażam sobie, co zrobiła, żeby znów jej się upiekło.

Ale do czasu.

Jest pod obserwacją.

To brzmi jak groźba.

Óscar!

Problemem jest to,

że nie ma nikogo, kto by potwierdził twoją wersję.

Powiedziałem ci, co zaszło.

Słowo w słowo.

Wiesz, jaki on był.

Niesamowity facet.

Ale miał fioła na punkcie środowiska.

Bywał radykalny.

Poza tym bardzo go lubiłem.

Będzie nam go brak przy kartach.

Był okropnym graczem.

Miłego dnia.

Dzięki.

A więc kupujesz ziemię Egei.

Nie ja, urząd miasta.

Będzie należeć do jego mieszkańców.

Poza tym uniwersytet wyraził zgodę na…

Daruj sobie te przemowy.

Możesz realizować swoje plany gdziekolwiek.

Dlaczego akurat tam?

Dla Óscara, niech spoczywa w pokoju.

W ten sposób uszanujemy jego dziedzictwo.

A poza względami sentymentalnymi

ten projekt pomoże w rozwoju miasta i…

Proszę cię.

Nie jestem twoim wyborcą.

Puste słowa. Wiem, co się za nimi kryje.

Grasz nieczysto.

Co takiego? O co ty mnie oskarżasz?

Wykorzystujesz sytuację, by położyć łapy na tej ziemi

po niższej cenie.

No ładnie.

Jesteś jedyną osobą w mieście, która tak myśli.

Tak.

Wiesz, dlaczego?

Bo widziałam to wcześniej.

Oto co zrobił z wami wszystkimi Emilio.

- Uważaj, co mówisz. - Mamo, zostaw to mnie.

To nie ma nic do rzeczy.

Nie porównuj mnie z nim, zwłaszcza w moim domu.

Tu nie wymawiamy jego imienia.

A tak z ciekawości, ja z kolei spytam.

Dlaczego tak interesujesz się tą ziemią?

Chcę poszerzyć El Acebuche.

Jestem gotowa zainwestować tyle, ile trzeba.

A jaki konkretnie masz cel?

Gromadzić coraz więcej pieniędzy

- by je pomnażać bez końca? - Zgromadzić zasoby,

które pomogą w ciągłym rozwoju całego regionu.

Trzeba myśleć o przyszłości.

Nie wyręczaj mnie.

To ja jestem burmistrzem.

To prawda.

Myślisz tylko o tym, by znów cię wybrali.

Dlatego marnujesz pieniądze publiczne na środki populistyczne.

No dobrze.

Skoro jesteś niezadowolona, sama możesz kandydować.

Polityka stała się ostatnią deską ratunku dla miernoty.

Proszę.

Cześć.

Mogę wejść?

Jasne.

Wybacz, że tak późno.

Wracam ze szpitala i pomyślałam,

że zajrzę, by ci podziękować.

Za co?

Za wszystko, co robisz dla taty.

Skoro o tym wspomniałaś…

proszę.

Paloma pytała dziś rano o opiekunki dla Emilia.

Tu są ich życiorysy i referencje.

Och.

Bardzo ci dziękuję.

Jest coś jeszcze.

Wiem od Palomy o waszej rozmowie.

Nie masz się czego obawiać.

Między mną i Miguelem nic nie ma

i nie będzie. Minęło 20 lat.

Dobrze wiedzieć.

Mam rodzinę w Madrycie.

Wyjadę stąd, gdy tylko będę mogła.

- Będziesz mogła wyjść… - Gracia.

Mój ślub to nie twoja sprawa.

Nie potrzebuję twego błogosławieństwa.

Oczywiście, że nie.

Ja tylko…

chciałam ci to powiedzieć.

No to powiedziałaś.

A teraz, wybacz. Mam dużo pracy.

Jasne. Dzięki.

Cześć.

Gdzie Carla?

Zaraz będzie.

Rozmawiałem z Esther Ruiz.

Na temat Óscara.

Dlaczego?

Leczyła go przez jakiś czas.

- Tak? Na co? Był chory? - Nie. Nie przejmuj się.

Przechodził trudny czas…

i…

brał leki przeciwlękowe.

Czy one nie są dla ludzi, którzy są nerwowi?

Nie.

Są dla ludzi, którzy, tak jak Óscar,

czasem potrzebują dodatkowego kopa, by zacząć dzień.

Był załamany po zerwaniu z Mirandą.

Tą dziewczyną z Australii, pamiętasz?

Ostatnio jesz jak ptaszek.

Mamo, przemyślałaś sprawę, o której rozmawialiśmy?

Sprzedaż ziemi.

Znowu? Co cię napadło?

Już ci mówiłem.

Duszę się tu. Nie wytrzymam.

Jestem jak żywy trup.

Daj spokój.

Jesteś przystojny, znajdziesz dziewczynę…

Miałem dziewczynę.

Mam na myśli dziewczynę stąd.

Patrzyłem na bilety lotnicze.

Do Sydney.

Jeśli się tam pojawię…

to może…

Miranda zda sobie sprawę, że…

Tylko oszuści lub głupcy żenią się z dala od domu.

Skończ z tymi ludowymi mądrościami.

Australia jest na drugim końcu świata.

- Zgadza się. - Pomyślałeś o matce?

- Ciebie też mam stracić? - Masz Carlę.

Ty w Australii, Álex w Brazylii, twój tata…

A ja tutaj.

Sama.

Nic, tylko się powiesić.

Przestań.

Nie zniosę twojego cierpienia.

Ja twojego też nie.

Dlatego musimy dbać o siebie nawzajem.

Masz rację. Nie słuchaj mnie.

Jest nam tu dobrze.

- Prawda? - Jasne.

Lepiej niż gdziekolwiek indziej.

Próbując go zatrzymać, straciłam go na zawsze.

Nie. To nie była twoja wina.

Nie dałam mu żyć własnym życiem, a teraz już za późno.

Śmiało.

Płacz, jeśli musisz.

Nie krępuj się.

Nie mam już łez.

Dzień dobry.

Wystroiłaś się. Idziesz tak do szpitala?

Nie. Mój szef dzwonił wczoraj.

Mieliśmy mieć dziś wideokonferencję.

Ale klient ma alergię na technologię, więc…

Jedziesz do Madrytu?

- Tak, spieszę się. - Mogę jechać z tobą?

Spotkam się z przyjaciółmi.

Ja też. Muszę wziąć coś z pokoju i chcę zobaczyć tatę.

Gracia, wracaj do Las Sabinas. Nie jesteście bezpieczni w domu.

Wybaczcie, nie mogę czekać.

- Jestem gotowa. - Ja też.

Nie, za dużo zamieszania. Wrócę zaraz po spotkaniu.

- Mamo, proszę! - Nie!

Dosyć tego.

Innego dnia, OK?

Gracia.

O, Fabián.

Dzień dobry.

- Idziemy na górę? - Usiądź na chwilę.

Wszystko w porządku?

Nie ma spotkania.

Klient zadzwonił wcześniej.

Wzięli inną firmę.

Co takiego?

Pogadam z nimi. Musi być jakieś wyjście.

Nie ma żadnego.

Czuli się lekceważeni. Chcą firmę, która jest, cytuję,

„bardziej wiarygodna”.

To moja wina.

Przepraszam.

Wynagrodzę ci to.

Niestety musisz odejść.

Zwalniasz mnie?

Jeden dzień nie haruję jak wół, bo mój tata jest w śpiączce,

- a ty mnie wyrzucasz? - To nie jeden dzień.

Od dwóch tygodni jesteś praktycznie nieobecna.

- Odkąd wyjechałaś. - Dzień, dwa tygodnie, bez różnicy.

Wiem, że żyję teraz w chaosie.

A te lata, gdy dawałam z siebie wszystko dla firmy, to nic?

- Zyski, które dla ciebie wypracowałam? - Gracia.

Jesteś tu dość długo, by wiedzieć, że liczą się tylko ostatnie wyniki.

A twój ostatni wynik to strata najbardziej dochodowego klienta.

Wiesz co?

Chrzanię twoich klientów i twoją dochodowość.

Nie uwierzysz…

ale bardzo się cieszę, że żyjesz.

Bo leżąc tu…

nie mogąc się ruszyć ani mówić…

masz mnóstwo czasu, by przemyśleć,

jak wiele bólu zadałeś innym.

Emilio!

Pokaż się!

To ty jesteś winien śmierci Laury!

Zapłacisz mi za to!

Zabijesz mnie?

Zrobiłabym ci przysługę.

Chcę, żebyś cierpiał.

Nie spocznę, aż wszystko ci odbiorę.

Nie wiem jak,

ale przysięgam, wykopię cię z Las Sabinas i Manterany.

Choćby miało mi to zająć resztę życia.

A najwspanialsze jest to…

że pożałujesz, że nie umarłeś,

gdy zobaczysz, jak odbieram Las Sabinas twoim córkom.

Napisy: Lidia Lewandowska-Nayar

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.