All language subtitles for Return to Las Sabinas.S01E06

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian Download
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Álex przyleciał dziś rano z Brazylii.

W POPRZEDNICH ODCINKACH

- Współczuję. - Dzięki.

Na ubraniu znaleziono ślady trującej substancji.

Biedak miał pecha. Za dużo wypił

i wpadł do studni.

Możliwości jest mnóstwo.

- Co to jest? - Raport z sekcji Óscara Egei.

Śmierć Óscara da się skojarzyć z nami.

Dałam próbkę wody ze zbiornika do analizy.

Tata miał rację. Jest skażona.

Poprosiłeś ją o pomoc?

Jest nadal bardzo atrakcyjna.

- A Elena? - Z Eleną to tylko przyjaźń.

Dzwoniła do mnie Paca. Chce kupić naszą część Las Sabinas.

Tata wie?

Ile będzie zła, gdy się zagalopujemy?

Najpierw chcemy omówić to z tobą.

Wiesz, ile lat harowałem jak wół dla tej ziemi?

Tato. Tato!

POWRÓT DO LAS SABINAS

Mamo!

Co się stało?

Dziadek miał atak.

Gdzie byłaś? Dzwonię i dzwonię.

Tato!

Nie słyszy. To chyba udar.

Dokąd go zabieracie?

Do szpitala w San Luis. Mam auto, zabrać was?

Nie, pojadę swoim.

- Też pojadę. - Nie.

Zostań z dziećmi.

Zadzwonię, gdy coś będzie wiadomo.

Nie martw się. Wyjdzie z tego. To twardziel.

Będzie dobrze?

Okaże się. Za wcześnie, by coś stwierdzić. Jedziemy.

OK.

OK. Dzięki w każdym razie.

Dziękuję. Do widzenia.

Jakie wieści?

Nie mogłam rozmawiać z lekarzem, bo był u Emilia.

Jak myślisz, co to?

Udar. Potwierdzili.

Ale dopóki nie przyjdą wyniki badań,

morfologii, EKG i tomografii, niczego więcej się nie dowiemy.

Czyli, gdy wtargnął z furią na wasze zaręczyny,

to już był znak.

Mamo.

Co?

Lepiej mieć udar niż świra.

- Nie mam co do tego wątpliwości. - Przestań.

Długo byłaś w szpitalu?

Nie wiem, wyszłam o świcie.

Nie chciałam zostawiać ich samych.

To dla nich szok.

Nie zmrużyłaś oka.

Nie. Pojadę już. Wpadnę na chwilę do szpitala.

Pogadam z lekarzem przed pracą.

Dość się już najeździłaś.

Zostań, zjedz spokojnie śniadanie. Są przy nim córki.

Nie, jadę. Lekarze więcej mi powiedzą jako koleżance po fachu,

więc pomogę dziewczynom.

Dobrze, ale najpierw zjedz tost i napij się kawy.

Myślisz, że z tego wyjdzie?

Nie wygląda to dobrze.

Zamyślony?

Myślę o biednym Emiliu.

Nie powiedziałam ci wczoraj. Wyszłam, gdy tylko Trini zadzwoniła.

A w ogóle, gdzie byłeś?

Poszliśmy z Tanem na piwo.

Chciał pogadać o pracy.

Idę.

Cześć.

- Zadzwoń, jak się czegoś dowiesz. - OK.

Nie zadzwoni, bo zostawiła telefon.

Esther!

Esther!

Biega jak kot z pęcherzem.

Cześć, Fabián.

Wiem, że czekasz na odpowiedź.

Tak. Rozumiem, że to pilne.

Fabián, stało się coś złego.

Mój ojciec miał udar. Jestem w szpitalu.

Nie wiem jeszcze, kiedy będę mogła w pełni wrócić do pracy.

Zadzwonię, jak będę coś wiedzieć, OK?

Dzięki. Do zobaczenia.

Z automatu. Nie wiem, jak smakuje.

Dzięki.

Nie ma za co. Dzwoniłaś do pracy?

Tak. Zostawiłam niezałatwione sprawy.

Myślałam, że niedługo wrócę.

Rozumiem. Nie możesz pracować zdalnie?

Pracuję, ale to nie wystarcza.

Szef chce, żebym chodziła na spotkania z klientami.

Muszę cię przeprosić.

Chciałam ruszyć ze sprawą centrum, a nie jestem w stanie.

Nawet tak nie myśl, proszę.

To może poczekać. Najpierw ojciec.

Poza tym, Las Atenor jest tu od tysięcy lat.

Może poczekać jeszcze kilka dni.

Gdybyś czegoś potrzebowała, jestem.

Wystarczy, że tu przyszedłeś.

Dziękuję.

Odbierz, jeśli musisz.

Nie. To szef. Znów zawraca mi głowę.

Te są z wieńca od urzędu miasta.

Co za wspaniały gest.

I hołd złożony jego pamięci.

Tak.

Ale w tym mieście jesteśmy już nikim.

Mamo.

Nie mów tak.

Wszyscy cię tu uwielbiają.

Zachowają miłe wspomnienia o Óscarze.

Nie chcę mieszkać gdzieś, gdzie wszystko mi go przypomina.

I nie chcę, żeby ludzie patrzyli na mnie z litością.

To już postanowione.

Twoja siostra i ja wyjeżdżamy.

Dokąd?

Do miasta rodziców.

Z moją siostrą.

A tobie to pasuje?

A co z farmą?

Chcesz się nią zająć?

Ja?

Nie mogę. Muszę wracać do Brazylii.

Mam projekt w realizacji.

Czyli musimy ją sprzedać?

To dobra farma.

Dostaniemy przyzwoitą cenę.

Skoro tak chcecie, dla mnie też nie ma problemu.

Wybaczcie,

ale chyba tylko to nam zostaje.

Kto byłby zainteresowany kupnem? Molinowie?

Emilio miał udar.

A o ile wiem, Las Sabinas ostatnio nie prosperowała dobrze.

Na pewno Paca zechce kupić. Pieniądze to dla niej żaden problem.

Twój brat przewróciłby się w grobie.

- Czemu? - A jak myślisz?

Óscar nie akceptował sposobu, w jaki ona eksploatuje ziemię.

To niezgodne z jego wartościami.

To prawda.

Sprzedanie farmy Pace to byłaby zdrada.

No tak.

Dzwonią z sądu.

Tak?

Tak, to ja.

I co powiedziała?

Aha.

No tak.

OK, dzięki.

Do widzenia.

Sędzia zakończyła badanie sprawy Óscara.

Jakie wnioski?

Śmierć była przypadkowa.

Mówili, że to potrwa mniej niż godzinę, a minęło już półtorej.

Im dokładniej, tym lepiej.

Pewnie masz rację.

To…

Hej.

Jeszcze nie skończyli.

Wiem. Rozmawiałam z doktor Echevarrią.

Potrzeba jeszcze kilku badań,

by wykluczyć uszkodzenie tętnic mózgowych.

- Coś już wiedzą? - Powiedz prawdę.

Lekarze kazali nam czekać…

Tak. Nie ma innej opcji.

Jeszcze nie wiemy, co będzie.

To zależy, jak to się rozwinie i która część mózgu jest uszkodzona.

Tak, ale w międzyczasie mogliby coś zrobić.

No to robią.

Trzymają go pod tlenem i monitorują,

aby powstrzymać obrzęk mózgu.

Pierwsze 24 godziny są kluczowe.

Ale…

Jest ryzyko, że nie wyjdzie z tego?

Żadne przypuszczenia nie mają sensu.

A więc może nie wyzdrowieć?

Nawet jeśli tak, mogą być długotrwałe skutki.

Jakie?

Może żadne. Każdy pacjent jest inny.

Ale może to wpłynąć na mowę, koordynację ruchową, równowagę…

Za wcześnie, by o tym mówić, ale musicie być gotowe na wszystko.

Serio? Śmierć przypadkowa?

- Manuelo… - Sprawa zamknięta, ot tak?

Sędzia Vigil postanowiła zakończyć śledztwo.

- Nie widzi powodu, by to ciągnąć. - Jak to?

A co z lekami przeciwlękowymi we krwi?

Dokładnie. Ich obecność

tylko potwierdza tezę, że to był wypadek.

Nie brał leków. Był im przeciwny.

Nie brał leków, o których wiedziałaś. Ale…

Wiem, że to niełatwe, ale musisz się z tym pogodzić.

Czemu mi nie powiedział, że bierze takie leki?

Zwykle ludzie zachowują takie rzeczy dla siebie.

Gdy przyjechałem do Manterany,

brałem takie leki, zanim przywykłem do pracy tutaj.

Pierwszy raz o tym słyszę.

Nigdy nikomu nie mówiłem.

Nie widzę w tym nic złego. To żaden wstyd.

Po co niepokoić innych czymś tak nieistotnym?

Nikogo w tym mieście nie obchodzi, że on nie żyje.

Dosyć tego.

Jego śmierć dotknęła nas wszystkich.

Ale spekulacje są niepraktyczne i nieprofesjonalne.

Pomyślałaś, jaką szkodę wyrządzisz jego rodzinie,

mieszając im w głowach?

Nie ma wyjścia. Musimy przyjąć decyzję sądu.

Sędzia nie znała Óscara. My tak.

Ci, których najbardziej dotyka sprawa,

są zawsze najmniej obiektywni. To powinnaś wiedzieć.

Mamy hierarchię służbową.

Jestem twoim przełożonym.

Nakazuję ci od teraz przestrzegać decyzji Vigil.

Sprawa zamknięta. Kropka.

Zrozumiałaś?

Zrozumiałam.

No to chodźmy, mamy dużo pracy.

No już.

Powinnyśmy były mu powiedzieć.

O czym?

O propozycji Utrery.

A co to ma do rzeczy? Ma to coś wspólnego z udarem?

Oczywiście, że tak.

Nie widziałaś jego reakcji na tę wiadomość.

Myślisz, że byłoby lepiej, gdybyśmy pierwsze mu powiedziały?

Tata zachorował. Dlatego przyjechałyśmy.

A mimo to poniosły mnie nerwy.

Pomyślał, że go zdradziłyśmy.

Oby to nie było jego ostatnie wspomnienie o nas.

Nigdy sobie nie wybaczę.

Nie myśl o tym teraz.

Jakim cudem? Nie mogę myśleć o niczym innym.

Gdybym się opanowała, nie byłby tu dziś.

Nie obwiniaj się.

Tata miał już udar zanim przyjechałyśmy.

To jest kolejny.

Co robimy?

Pomyślmy, jak się przygotować na wyjście taty ze szpitala.

Bo wyjdzie. Rozumiesz?

Mam zadzwonić do nauczyciela i wytłumaczyć twoje nieobecności?

To kurs letni.

Wszyscy wiedzą, dlaczego.

No to OK.

- O której masz autobus? - Za godzinę.

Jesteśmy za wcześnie.

Lepiej niż czekać w domu.

Nie musisz siedzieć ze mną.

Codziennie jeżdżę sama.

Też mam dość siedzenia w domu.

Co się dzieje?

Nic.

Jak nie chcesz, to nie mów.

Ale przecież widzę, że coś jest nie tak.

Od kilku dni mam dziwne myśli,

ale nie chcę cię martwić.

Czyli jesteś taki sam jak mama.

Zdecydowała, że wyjeżdżamy bez pytania, co o tym myślę.

Mam dość tego, że traktujecie mnie jak dziecko.

To nic takiego. Może mi się wydaje…

Nie powiedziałem ci wcześniej żeby nie denerwować mamy.

Wiedziałaś, że Óscar brał psychotropy?

Nie.

Zrobili testy i znaleźli ich ślady.

Nic nie wiedziałam.

Ale przez jakiś czas był antyspołeczny.

Co masz na myśli?

Pod koniec był dla mnie dość niemiły.

Nie tylko dla mnie, dla innych też.

Ciągle był jakiś spięty.

To prawda. Też to zauważyłem.

Może chodziło o dziewczynę albo o ziemię.

Może o tę Australijkę?

Jaką Australijkę?

Nic nie wiesz?

Gdy był na wakacjach na Teneryfie, poznał dziewczynę z Sydney.

Kiedy?

Kilka miesięcy temu.

Miała na imię Miranda.

I co dalej?

Nie mam pojęcia.

Odległość, tak myślę.

Wróciła do Australii.

Najpierw wysyłał jej kartki.

Kartki?

Nikt już nie wysyła kartek.

Myślę, że lubił dawne tradycje.

Był romantykiem.

Zawiadomiłaś ją o śmierci?

Nie. Nie mam jej numeru.

Może znajdziemy gdzieś jej numer lub adres. Na przykład na kartce.

Może.

Nie wiedziałem, że miał dziewczynę

i że już jej nie ma.

Nie mówił mi o tym.

Przecież rozmawialiście co tydzień.

Powinienem bardziej się zainteresować.

To by nic nie zmieniło.

To znaczy…

Sąd stwierdził, że to był wypadek?

Cześć.

Hej. Podaj mi mój telefon.

Co z Don Emiliem? Wiesz coś?

Nic. Czekałam całe rano

na telefon od Gracii lub Palomy i cisza.

Brak wiadomości to dobra wiadomość.

Jak może być dobrze? Nie żartuj.

Don Emilio ma więcej żyć niż kot.

Pamiętasz, jak zaraził się grypą?

Na drugi dzień latał z motyką.

Pamiętam, jak zgubił się w lesie.

Wyglądał na bezradnego,

siedząc boso na tym pniu.

Nie jedziesz do szpitala?

Powinnam, prawda?

Raczej tak.

Czekałam na ich telefon. Nie chcę im przeszkadzać.

Przeszkadzać? Jak to?

A bo ja wiem?

- Ej… - Nie wiem.

Hej.

Hej.

Zależy ci na nim, prawda?

To już tyle lat.

No już, nie płacz.

Ale wiem doskonale, jaka jest moja rola w tym domu.

Myślimy o zasadzeniu kilku drzew ku jego pamięci.

Pomiędzy drogą a rzeką.

Na pewno wolałby to, niż ulicę jego imienia

lub kolejny tydzień żałoby.

Na pewno.

Mógłbyś powiedzieć parę słów.

Nie jestem najlepszą osobą do tego.

Jak to? Kto zna twego brata lepiej niż ty?

Wolałbym, żebyś ty to zrobił.

Nie nadaję się do przemów.

Tamtego dnia na pogrzebie poruszyłeś nas do głębi.

Pogrzeb to jedno, a ceremonia publiczna…

Mer powinien to zrobić.

No nie?

Jeśli tak wolisz.

Dziękuję.

A tak przy okazji,

mama rozważa sprzedaż farmy.

Jeśli dowiesz się o kimś, kto mógłby być zainteresowany, daj znać.

Ale wolimy nie sprzedawać jej Pace Utrerze.

- Nie. Mój brat za nią nie przepadał. - No tak.

Wiesz, kto może być zainteresowany?

Urząd miasta.

Uruchomiliśmy projekt wspólnie z uniwersytetem.

Ta ziemia świetnie by pasowała między lasem a wioską.

Jesteście otwarci na oferty?

Oczywiście.

Tak.

Może idź do domu i odpocznij?

Nie wiemy, ile jeszcze to potrwa. Lepiej się jakoś zorganizować.

Ty idź.

Ja wolę zostać.

Ja też czuję się winna.

Gdybym była przy waszej kłótni,

sprawy nie wymknęłyby się spod kontroli, jak z mamą.

A gdzie byłaś?

Z Miguelem.

Myślałam, że to skończone,

ale powrót tutaj i ponowne spotkanie z nim

obudziły silne uczucia.

Gracia, słuchaj…

Rozumiem, że to pierwsza miłość, a z Antónem się nie układa…

Więcej. Moje małżeństwo jest skończone.

OK. Może twoje tak.

Ale co z nim? Właśnie się żeni.

- Masz to gdzieś… - Mylisz się.

Nie zamierzam wkraczać w ten związek.

Nic między nami nie zaszło.

Fakt, całowaliśmy się.

- No wiesz… - Tylko to.

Aby zamknąć relację, która wtedy nie skończyła się dobrze.

Nie chcę, żebyś cierpiała.

Nie martw się. Oboje dobrze wiemy, jak jest.

- Dziękuję. - Za co?

Że mi o tym powiedziałaś.

Fajnie, że powierzamy sobie sekrety, jak w dzieciństwie.

Pamiętasz?

Myślisz, że on nas słyszy?

- Nie. - Nie.

Gdyby słyszał, chyba byłyby zmiany na monitorze?

Znając go,

widząc go takiego i wiedząc, jaki był przedtem…

a jaki jest teraz…

mam wrażenie, że w każdej chwili może na nas wrzasnąć.

Przepraszam.

Halo.

Jak tata?

Esther ci nie mówiła?

Tak, ale może coś się zmieniło.

Nie. Nadal w śpiączce.

A ty? Jak się masz?

Ja? Lekarze nie są pewni, czy tata da radę z tego wyjść.

Wzięli go w samą porę. Zobaczysz, wyzdrowieje.

Oby.

Jesteś w szpitalu?

Tak. Wyszłam na korytarz.

Zobaczymy się?

Wolałabym nie.

Jeśli mogę jakoś pomóc…

Nie dzwoń do mnie więcej.

Jestem zmęczona.

Czuję się fatalnie, bo tata dostał udaru,

gdy byłam z tobą.

Chyba nie sądzisz, że to ma z tym coś wspólnego?

Nie wiem. Wiem tylko, że historia się powtarza.

Nie chcę tego.

Nie myśl teraz o tym.

A ty możesz ignorować wszystko, co cię dręczy?

Jesteś w porządku wobec Esther?

Teraz liczy się tylko zdrowie twego ojca.

Chciałem cię pocieszyć, ale widzę, że przynosi to odwrotny skutek.

Dam ci spokój, bądź przy nim.

Do widzenia.

Do widzenia.

Cześć, skarbie.

Cześć.

- Jak leci? - Cześć.

Zjesz ze mną?

Wezmę coś na wynos i zjem w pracy.

Zrób sobie przerwę. Życie to nie tylko praca.

Naprawdę nie mogę. Nie mam czasu.

Będzie szybciej, jak zjesz tutaj.

OK, przynajmniej próbowałam, ale do was żadne argumenty nie przemawiają.

Musisz być wyczerpana tym bieganiem po szpitalu cały dzień.

Emilio, tak?

A tak z innej beczki, jak przygotowania do ślubu?

Nie wiedziałam, że to tak długo trwa.

Jakbym nie miała co robić na co dzień.

- Zagoń Miguela do roboty. - Tak.

Jest dobry w układaniu kwiatów.

A więc wczoraj wieczorem rozmawialiście o kwiatach?

Wczoraj wieczorem?

No tak. Nie poszliście razem na piwo?

Uhm…

OK. I tak nie mogłabym z wami iść.

To było spontaniczne. Następnym razem dołączysz do nas.

Nie, bo zaczniecie gadać o futbolu i polityce lokalnej. Nie znoszę tego.

Są z ogrodu. To jego ulubiony zapach.

Biedny Don Emilio.

Las Sabinas to jego życie. Gdy się dowiedział, że może je stracić…

Powiedz synowi,

do czego doprowadził.

Zrzucasz winę na niego?

Gdybyście jasno mu powiedziały, nie zdenerwowałby się tak.

Wiem. Przepraszam.

Wiedziałyśmy, jak to na niego wpłynie,

dlatego czekałyśmy na właściwy czas.

Nie przyszło nam do głowy, że nas podsłuchujesz.

- lub że mu powiecie… - Mogłaś mnie ostrzec.

Jak to? Nie wiedziałyśmy, że coś usłyszałaś.

To nie czas ani miejsce na kłótnie.

Właśnie że jest.

Richi i ja opiekujemy się ojcem od lat.

Żadna z was ani razu się tu nie pokazała.

Dosyć. Nie znasz nawet połowy prawdy.

Nie muszę, cokolwiek by to nie było!

Nie macie prawa winić mnie za nic!

Spójrzcie na siebie. Dwie załamane córeczki.

Ani razu nie zadzwoniłyście, nawet w Boże Narodzenie!

Przez cały czas byliśmy jego jedyną rodziną.

Nie masz prawa nam dyktować, co mamy mu mówić, a czego nie. Jasne?

Dotarło?

Jak tam?

Co teraz naprawiasz?

Płot.

Jadłem lunch z Esther.

Szczęściarz z ciebie.

Od rana męczę się z tym płotem.

Czemu powiedziałeś, że wczoraj byłeś ze mną?

- Nie wsypałeś mnie chyba… - Nie,

ale było blisko.

Drugim razem, jak zechcesz mnie użyć jako alibi, daj znać.

Drugiego razu nie będzie.

- OK. - Tak.

Mogę spytać, gdzie byłeś?

Z Gracią.

Jak to „z Gracią”?

Nie mówiłem nic Esther, bo by się wkurzyła.

A co?

Ma powody?

Wiesz, jaka Gracia była dla mnie ważna.

Spotkanie z nią mnie rozbiło.

Musieliśmy sobie wszystko wyjaśnić.

Coś ci powiem…

uważaj, w co się pakujesz.

W nic się nie pakuję.

Dałem ci w życiu może dwie czy trzy rady.

Dam ci jeszcze jedną.

Zostaw to. Zapomnij o niej. Jak będziesz to ciągnął,

stracisz Esther.

A tego chyba nie chcesz.

Wiesz, jak to jest? Czasem mamy ludzi obok siebie

i uważamy to za oczywiste.

Doskonale to znam. Esther to niezwykła kobieta.

Dlatego się oświadczyłem.

No to bądź wobec niej uczciwy, bo na to zasługuje.

Trini, wszystko OK?

Tak, zakręciło mi się w głowie, więc usiadłam.

- Już idę. - Czekaj.

Zostań.

Jeśli zamierzasz dalej nas niszczyć, to daruj sobie.

Nie, masz całkowitą rację.

Nie jestem w porządku wobec ciebie i syna.

Jesteśmy obie bardzo wdzięczne za waszą opiekę nad ojcem.

Powiedziałaś prawdę. Jesteście jego rodziną.

Ja też nie miałam racji.

Obie macie ważne powody, by tu nie przyjeżdżać.

Nie jestem głupia. Wasz ojciec ma trudny charakter.

Mimo to nie mam prawa was osądzać.

Zwykle nie mówię takim tonem.

Wszystko co powiedziałaś, to prawda. Nie mam za co cię winić.

Mam nadzieję, że mi wybaczysz.

Proszę.

Wszyscy jesteśmy roztrzęsieni. To normalne.

Widzieć twego ojca na łóżku szpitalnym z tymi kablami, maszynami…

Wybaczysz mi?

Chodź tu, kochanie.

Jeśli z tego wyjdzie, będzie potrzebował nas wszystkich.

Tak.

Będziemy musieli trzymać się razem.

Wyobrażasz sobie nie widzieć się przez 20 lat?

Mówisz o nas? Co za pomysły!

Myślisz, że mogłoby to się zdarzyć? Jak mamie i Palomie.

Nie wiem. Myślę, że to zależy od nas.

Nie mogłabym przez 20 lat nie rozmawiać z mamą lub tatą.

- Nigdy nie wiadomo. - Przecież to rodzice.

Dziadek też był ojcem mamy, no i co?

To nie to samo.

To prawda.

Zawrzyjmy pakt.

- Między nami? - Tak.

Nigdy nie traćmy kontaktu.

Nawet w różnych krajach?

- O to mi chodzi. - Mnie też.

Nie jesteś idealnym bratem, ale mogło być gorzej.

Wzajemnie.

Jak to przypieczętujemy?

Strzelimy jednego?

To mama! Schowaj to.

Cześć, jak dziadek?

Nadal w śpiączce. Co u was? Dajecie sobie radę?

- Spokojnie. - Co robicie?

Nic. Siedzimy w tabletach. Kiedy wracasz?

Nie wiem. Zostanę na noc.

W lodówce są steki i makaron.

Jakoś przetrwamy sami jedną noc.

Dobrze. Nie siedźcie do późna.

OK.

I nie kłóćcie się.

- OK. - OK.

- Buziaki. - Cześć.

Cześć.

Dawaj.

Za bycie w kontakcie przez 20 lat.

Ale mocne!

O rany.

Za bycie w kontakcie przez 20 lat.

Dwie czarne kawy.

Dziękuję.

Proszę.

Przerwa na kawę po południu? Nowy zwyczaj?

Chciałem pogadać.

Mogliśmy spotkać się w biurze jak zwykle.

Tak, ale wolę nie mieszać pracy ze sprawami osobistymi.

Chciałem cię przeprosić.

Ostatnim razem zachowałem się jak idiota.

Trochę tak.

- Nie lubię, gdy ktoś kręci. - Wiem. Nie chciałem.

Na początku…

Gdy weszliśmy w ten związek, wszystko było jasne.

Bez zobowiązań, ale jesteśmy wobec siebie uczciwi.

Do tej pory to działało.

Nikt z nas nie ma nic do ukrycia.

- Nie. - Nie ma potrzeby wszystkiego wyjaśniać.

Nie rozumiem, dlaczego byłeś wobec mnie taki zimny. Jakbyś…

Jakbyś mnie odrzucał.

Wiem. Ostatnio mam dużo na głowie.

- Do tego ta śmierć Óscara… - OK. Przyjmuję to jako wymówkę.

Miło, że mnie przeprosiłeś.

Przepraszam.

Naprawdę.

Czasem bierzemy ludzi, którzy są obok nas, za pewnik.

Oby tak nie było z nami.

Pierwszy raz rozmawiamy o naszym związku.

Nawet mi się to podoba.

OK.

Będziemy mieć więcej takich popołudniowych przerw?

Nie mam nic przeciwko.

- OK? - Jasne.

Tak? Dobrze.

A więc sprawa zamknięta?

Taka jest decyzja sądu.

Najlepsza dla wszystkich.

Tak, ale mam nie tylko dobre wieści.

Jedna ci się nie spodoba.

O co chodzi?

O majątek Egei. Tano złożył im ofertę.

Tano?

Nie on osobiście, urząd miasta.

Mówiłem, że chcę ich wybadać. Teraz nie będzie łatwo.

Jak ogrodzenie?

Chyba pora je zmienić.

Możemy przez kilka tygodni zostać przy starym?

Jasne. To nie jest priorytet.

To poczekajmy.

Jak wszystko pójdzie dobrze, złożymy większe zamówienie.

Kilka dni temu złożyłam Palomie ofertę kupna części

Las Sabinas, należącej do obu sióstr.

- Co powiedziała? - Zastanowią się.

Ale po tym, co stało się z Emiliem, to kwestia kilku dni.

Wiedziałeś o tym?

Pierwszy raz słyszę.

Co? Nie jest to dobry pomysł?

Ani dobry ani zły. Dziwne, że nic mi nie powiedziałaś.

No to teraz ci mówię.

Nie powinno cię dziwić,

że chcę poszerzyć ziemię i podnieść wydajność farmy.

Skorzystałam z okazji i złożyłam jej ofertę.

Jak twój brat Egeasom.

- Mój brat? - Nie mówił ci?

Ubiegł nas.

Chcesz przejąć też ich ziemię?

Nie wiedziałem.

To nie był dobry czas, żeby zawracać im głowę.

Ale najwyraźniej twój brat jest ponad to.

Jesteś pewna? To nie w jego stylu.

Spytaj Tomása.

Złożył im ofertę dzisiaj.

Wiesz, dlaczego władze miasta chcą tę ziemię?

Mam pogadać z Tanem?

Jasne, że nie. Czy kiedykolwiek prosiłam, żebyś był moim posłańcem?

Pracujesz nad prezentacją?

Nie. Jednak nie jadę na tę konferencję.

Jak to?

Nie chce mi się. Mam za wiele na głowie.

Naprawdę, mam dużo pracy.

Znajdziesz chwilkę? Chcę ci coś powiedzieć.

Okłamałem cię rano. Wczoraj wieczorem nie byłem z Tanem.

A gdzie byłeś?

Z Gracią.

Czemu mi nie powiedziałeś?

Nie chciałem, żebyś to źle odebrała.

Co mam o tym myśleć?

Nie wiem.

Tylko gadaliśmy.

Wierzysz mi, prawda?

Skoro tylko gadaliście…

to po co kłamać?

Bo innego dnia też spóźniłem się z tego powodu.

Nie chciałem cię denerwować.

Nie chciałeś, a jednak to zrobiłeś.

Przyznaję,

że spotkanie z nią po latach wybiło mnie z rytmu.

Musieliśmy omówić parę spraw.

Rozumiem to.

Ale dlaczego skłamałeś?

Nie chciałem cię martwić. To nic poważnego, naprawdę.

Tak myślisz?

Spójrz.

Tak wyglądał nasz związek do dziś.

A tak wygląda teraz.

Nigdy dotąd mnie nie okłamałeś.

To się nie powtórzy. Obiecuję.

Proszę, przebacz mi i nadal mi ufaj.

Przebaczam ci.

Problem w tym…

co się stało z tą kartką.

Nie jest podarta. Wciąż można na niej pisać.

Ale nie jest już taka sama.

Tato!

Tato! Zaczekaj!

Napisy: Lidia Lewandowska-Nayar

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.