Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Nie możemy nawodnić z powodu skażenia zbiornika.
Moglibyśmy użyć twojej wody?
Poproszę Miguela, żeby przygotował papiery.
Tarta naszej mamy.
W POPRZEDNICH ODCINKACH
Chciałam się upewnić, że wszystko u ciebie okej.
Jak najbardziej.
Dojazd chwilę mi zajmie. Jestem w San Luis.
Zarozumialec.
Jesteś nienormalny.
Pięknie wygląda.
Mam na myśli Esther.
Tak.
Wolelibyśmy ślub cywilny.
Będzie mieć ślub, na jaki zasługuje. W wielkim stylu.
Czyli młoda para nie ma nic do powiedzenia?
Co ty tu robisz? Jest późno.
Spójrz mi w oczy.
Powiedz, że nic nie czułaś i zostawię cię na zawsze.
Dlaczego mnie zostawiłaś?
POWRÓT DO LAS SABINAS
Muszę poznać prawdę.
Inaczej zwariuję. Dlaczego ze mną zerwałaś?
Powiedz, że nie chcesz być ze mną, że mnie nie kochasz.
Nie chcę być z tobą.
Kocham Antóna.
Myślałam, że jak będę z tobą, zapomnę o nim. Ale nie mogę.
Nie wierzę ci.
Nie możesz dalej go kochać po tym, co ci zrobił.
Kłamiesz.
Nie każ mi mówić prawdy, skoro nie możesz jej przyjąć.
Nie mogę uwierzyć, że byłaś gotowa zacząć życie ze mną,
a teraz nie chcesz mnie znać.
Myliłam się. To był błąd. Próbowałam zostawić wszystko za sobą.
To niemożliwe.
Dlaczego niemożliwe?
Powiedz, dlaczego?
Bo gdy wróciłam do domu po naszym spotkaniu,
zjadłam kolację z dziećmi.
Wtedy zdałam sobie sprawę, że chcę odzyskać Antóna i być rodziną.
Przecież mieliśmy być rodziną. Ja, ty i…
Jesteś pijany! Idź do domu!
Pijany czy nie, i tak wiem, że ten facet nie da ci żadnej szansy.
To co z tego?
Co cię to obchodzi?
Myślisz, że będzie chciał do ciebie wrócić?
To nie twoja sprawa.
Nie możesz tak się poniżać.
Mogę.
Zrobię wszystko, by Antón wrócił.
Bo tylko jego kocham.
To absurd!
Idealizujemy to, co było. To jest absurd. Byliśmy dziećmi!
Tylko dziećmi!
Nie mieliśmy pojęcia o życiu i miłości.
A z Antónem było… raczej jest inaczej.
Bo jesteśmy mężczyzną i kobietą. Rozumiesz?
Przechodzimy trudny okres, ale damy radę.
Jesteśmy dorosłymi ludźmi, a nie dziećmi żyjącymi w świecie fantazji.
Bardzo mi przykro.
Przepraszam, że obudziłam w tobie dawne wspomnienia.
Nie chciałam cię zranić. Wybacz.
Bądź szczęśliwy z Esther.
Zasługujecie na to.
Teraz już wiem, czemu mąż zostawił cię dla innej.
Jesteś socjopatką. Niszczysz wszystko, czego się dotkniesz.
Dobrze, że w porę się zorientowałem.
Właśnie przyszła.
Wreszcie! Daj ją tu.
O mój Boże…
Cudowna!
Aż boję się wyjąć.
Nawet w pudełku wygląda zjawiskowo.
A nie mówiłam?
Przepiękna.
Zobaczmy ją pod światło.
- Czy… ? - Co jest?
Myślisz, że to złamana biel?
Moim zdaniem śnieżnobiała.
Tak.
Masz rację, śnieżnobiała.
A zamówiłam złamaną biel.
Ale wpadka.
Jak taki ekskluzywny sklep mógł się tak pomylić?
Bo to nie jest pomyłka, Pilar.
Co robimy? Nie przymierzysz jej?
Może jak przymierzysz, stwierdzisz, że wolisz taką?
W żadnym wypadku. Zwracamy.
nuñez1966
Jest tam kto?
Manuela?
- Hej. - Przestraszyłeś mnie.
Prosiłaś, żebym przyszedł.
Wejdź i zamknij drzwi.
Co to za sekrety?
Wchodzę w komputer Núñeza.
Dlaczego? A gdzie on jest?
- Na stacji w San Luis. - Mm-hm.
Wraca po południu. Muszę sprawdzić, co knuje.
Dał ci pozwolenie?
A jak ci się zdaje?
Nie.
Muszę dostać się do jego kont bankowych i plików.
- To niezgodne z prawem… - Ciszej, ktoś może wejść.
Myślisz, że to Núñez zabrał telefon Óscara?
Nie jestem pewna. Chcę wiedzieć, czy mogę mu ufać.
- Przecież to twój szef. - Wiem.
Ale skłamał na temat związany ze sprawą.
Chcę wiedzieć, czemu ukrywa coś przede mną.
To ryzykowne. Jeśli się wyda, będziesz mieć kłopoty.
Dlatego potrzebuję ciebie, żeby temu zapobiec.
Wprowadziłam kod dostępu, ale nie wiem, jak zatrzeć ślady.
- Pomożesz mi, czy nie? - Nie.
Nie jestem szalona.
Nie tylko ja podejrzewam, że on może być w to zamieszany.
Álex też tak uważa.
Álex stracił brata.
To normalne, że podejrzewa każdego. Ale ty…
Co ja?
Powinnaś go powstrzymać. A ty popadasz w taką samą paranoję.
Mogą cię zwolnić.
A nawet gorzej.
Nie mam żadnej paranoi.
Sama włożyłam ten telefon do szuflady.
A gdy ją otworzyłam, nie było go tam.
Jeśli mi nie pomożesz, zrobię to sama.
OK, pomogę ci z tym hasłem.
Cholera.
Mamo, wyłącz to.
Wyłącz to, do licha.
Hej…
Która godzina?
Co?
O kurde, jak późno.
Paca mnie zabije. A ty? Co jest?
- Jeszcze żyję. - Idziemy.
Ja pierniczę.
Wyciekło?
Bez jaj.
Muszę się przebrać.
Najpierw spróbuj wstać.
- Kurde, jeszcze i to. - Co?
Pascual dzwonił z tysiąc razy. Zostawił wiadomość.
Czego chce?
„Mamy problem”.
O Boże.
Okej.
Zbierajmy się.
Nie pchaj mnie.
Sucho.
Pascual, sprawdź je wszystkie.
Trzeba wykluczyć pompy. Znajdę cię i pomogę.
Bardzo dobrze. Dzięki.
Co powiedzieli?
Agencja ds. dorzecza nie otrzymała zezwolenia od El Acebuche
na korzystanie z ich wody.
Coś podobnego. No i co zrobimy?
Pogadamy z Pacą lub Miguelem. Nie możemy użyć wody bez pozwolenia.
Ale bajzel.
Nieźle, jak na początek.
Co jest?
Nic. Wyglądasz jak zombie…
Ty wcale nie lepiej.
Ale ja nie muszę przekonywać mojej szefowej, żeby coś podpisała.
Na twoim miejscu wziąłbym zimny prysznic.
Racja.
Jeśli nie nawodnimy,
módl się, żebym nie kazała ci w weekend rozładowywać cystern.
Powiedz Pascalowi, że dam mu znać.
Fajnie, że po mnie przyszedłeś. Pojedziemy razem autobusem.
Uwielbiam, gdy się o mnie starasz.
Spoko. Szedłem taki kawał drogi nie z twojego powodu.
Tylko żeby zrobić te tysiąc kroków.
- No tak. - Patrz.
Mam już 820.
Zamknij się.
Co?
Co jest z tym lalusiem? Jara się na widok całującej się pary?
Daj mu spokój.
Głupi pajac.
- Zbok. - Ale z ciebie idiota.
Nie spóźnisz się do pracy?
Już wychodzę.
Jak konsultacje?
Dopiero zaczęłam, ale podoba mi się.
Dobrze płacą?
Atmosfera jest lepsza niż pensja.
- Nie można mieć wszystkiego. - No tak.
Jak rehabilitacja?
Jeszcze nie zacząłem. Czekam na sierżanta Wilsona.
Tato, proszę cię.
No i jak?
Późno wróciłaś?
Nie pytaj.
A wody od jaśnie pani jak nie ma, tak nie ma.
- Richi ci powiedział? - Pascual.
Richi odsypiał, jak co poniektórzy.
Ej.
Paca chyba zgodziła się, żebyśmy użyli jej wody?
Tak. Musi tylko wysłać zezwolenie.
Gadałam z Miguelem, ale mnie zbył.
Wiedziałem, że tak będzie.
Kolejny skur…
Tato, przestań. Nie obrażaj ludzi.
Gdy ją spotkam, przypomnę jej, że należy dotrzymywać umów.
Nie licz na to.
Ta żmija nie ustąpi, dopóki nasza ziemia nie wyschnie na wiór.
- Cześć. - Cześć.
- Możemy pogadać? - Jasne. Coś się stało?
Jeszcze nie, ale może się stać.
Boję się o Manuelę.
A co jej jest?
Nic, nie denerwuj się.
Wahałem się, czy przyjść, ale myślę, że może mieć kłopoty.
Musisz mi pomóc ją przekonać.
Do czego?
Żeby przestała sprawdzać swojego szefa.
Ona uważa, że Núñez ukrywa przed nią informacje o Óscarze.
- Zaczęła go szpiegować. - W jaki sposób?
Włamała się do jego komputera.
Jak się wyda, że węszy w jego życiu,
może ją wylać.
Dlatego przyszedłem. Powstrzymaj ją jakoś.
Ja? Ale jak?
Wiem, że oboje przechodzicie żałobę po śmierci twego brata.
Ale błagam cię.
Przestań zaśmiecać jej głowę tymi dziwnymi teoriami o jego śmierci.
To nie są dziwnie teorie.
Moim zdaniem są.
Każdy w Casa Larrea przyznałby mi rację.
A nie wydaje ci się to podejrzane,
że Núñez odsunął ją od sprawy bez żadnego wyjaśnienia?
Może dał jej jakąś inną sprawę, ale nie chciała.
A spotkanie z Pacą Utrerą?
Po co miałby kłamać?
Manuela jest… skołowana. To normalne.
On był dla niej jak ojciec.
Pomógł jej wstąpić do Straży,
zdobyć pracę w Manteranie.
To wszystko pewnie wiesz.
Oczywiście.
Nie śpi przez to po nocach.
To naturalne, że się martwi.
Ale tym razem przesadziła.
Jak ją złapie, może wylądować w więzieniu.
No dobrze…
W porządku. Porozmawiam z nią.
- Dziękuję. - Nie ma sprawy.
Ma pani gościa.
Nie spodziewam się nikogo.
Gracia Molina. Mówi, że to pilne.
- Niech przyjdzie później. - Dzień dobry.
Możemy porozmawiać?
Zostaw nas.
Czego chcesz?
Chcę nawodnić ziemię. Dziś. Ani jednego dnia dłużej.
O co ci chodzi? Sprawa jest załatwiona.
Nie jest.
Nie podpisałaś zezwolenia. Nadal nie mamy wody.
Papierkowa robota. Porozmawiam z Miguelem.
Papiery to nie problem. Problemem jest Miguel.
Słucham?
Opóźnia proces, bo chce mnie ukarać, za to, co zaszło między nami.
W dzisiejszych czasach miłość nie trwa długo.
Nastawiłaś go przeciwko mnie.
Ty też nie jesteś bez winy.
Nic nie poradzę, że się na mnie mści,
ale nie pozwolę, by to odbiło się na mojej rodzinie.
Nie dramatyzuj.
Trzeba było nie spać w obcym łóżku.
Wygrałaś. Nie rób tego dla mnie. Zrób to dla mojej siostry.
Daje z siebie wszystko, ale bez wody ziemia jest nic nie warta.
Dobrze. Zobaczę, co da się zrobić.
To nie wystarczy.
Musi wystarczyć.
A teraz wyjdź. Marnujesz mój cenny czas.
Zostaw. Ja to zrobię.
Co się dzieje?
To się dzieje, że nie można na ciebie liczyć.
20 minut spóźnienia to taki problem?
Wpadłem na wieczór kawalerski Miguela, a potem…
A potem przerzuciłeś się z Miguela na Palomę, tak?
Chyba straciłaś rozum.
Ja?
To ty straciłeś swój.
Co robiłeś z nią na kanapie dziś rano?
Wpadłem na nią w drodze do domu. Pobalowaliśmy i poszliśmy spać.
Mniej balowania, więcej rozumu.
Nie zdajesz sobie sprawy z konsekwencji. A ja tak. Paloma też.
Boisz się tylko o nią.
Bo myślisz tym, co masz między nogami.
Mamy dość problemów.
Aha… rozumiem. Chronisz jego.
- Kogo? - Don Emilia.
O czym ty mówisz?
Mamo, znamy się na wylot.
Widzę, jak ciągle mu dogadzasz.
Nie gryź ręki, która cię karmi.
Jasne, żebym nie daj Boże nie złamał serca jego córki.
Wiesz co? Prędzej ona złamie moje.
Mam dość tego krakania.
Rób tak dalej, zobaczymy.
Rób tak dalej.
Dzięki za kawę. Na razie.
Będę tu, póki twoja ciocia nie wróci.
Tylko nie spal jej baru.
Ma dość urwania głowy z tym ślubem.
Co ty tu robisz?
Chodź, coś ci powiem.
Daj mu odetchnąć.
Witaj, Ojcze. Co podać?
Proszę kawę.
Już się robi.
Co słychać?
Sprawdziłam akta Núñeza. Jest czysty.
Ale ma problemy finansowe.
- Sprawdziłaś jego konta? - Tak.
- Manuela… - Spokojnie. Nie zorientuje się.
Dani pomógł mi usunąć ślady.
Skoro nie znalazłaś nic, trzeba zostawić go w spokoju.
Ale to dziwne, że wydaje więcej, niż zarabia.
Samo to nie czyni z niego podejrzanego.
Mieszka sam, ma dobrą pensję,
Straż Obywatelska płaci mu za dom.
Na co wydaje tyle kasy?
Nie mam pojęcia, to nie moja sprawa.
Twoja też nie.
Nic nie rozumiesz.
Gdy nie ma się pieniędzy, każdy dochód jest dobry.
Nieważne, z jakiego źródła.
To jeszcze nie dowodzi, że ktoś łamie prawo.
To co mamy robić?
Przestań szpiegować szefa.
Możesz stracić pracę lub, nie daj Boże, iść do więzienia.
- Kawa dla Ojca. - Dzięki.
Salva, przygotujemy tę działkę pod nowe uprawy.
Od tamtego miejsca do tej drogi. Niech ludzie zobaczą.
Dzięki.
Co będzie pierwsze? Dynie czy fasola?
I to i to.
Niektóre uprawy, jak fasola, dobrze łączyć z dyniami.
Jak to się uda, za rok spróbujemy kapustę i botwinę.
Ustalone. Wiesz lepiej, jesteś ekspertem.
Chciałam porozmawiać. Chodzi o Las Sabinas.
Nadal nie mamy dostępu do wody.
Wiem. Nie przejmuj się.
- Tak, ale jeśli szybko nie nawodnimy… - Spokojnie.
Powiem Miguelowi, że to priorytet.
W porządku. Dziękuję. Trochę…
- Trochę się obawiam, że… - Nie ma potrzeby.
Już to mówiłam Gracii. Przyszła do mnie. Była wściekła.
Zrozum, że…
Na drugi raz sama mi powiedz.
Nie wysłałam Gracii.
Wiem.
Ale trudno, twoja siostra tak ma.
Ty jesteś zupełnie inna.
Tobie niczego nie odmówię. Nigdy.
Dziękuję.
- Co ty na to? - Co ja na to?
Robi wrażenie.
Wszyscy będą nam zazdrościć tego nowego szpitala.
Ale musimy jakoś uzasadnić półtora roku pracy.
Wiem. Zwołajmy konferencję prasową.
Świetnie. Im szybciej, tym lepiej.
Staniesz obok?
Szpital jest w San Luis, ale dotyczy też Manterany.
- Możesz na mnie liczyć. - Tak?
W tym też.
Proszę.
Przepraszam. Przyjdę później.
Nie, spokojnie… jak poszło z Isidrem?
- Świetnie. - No widzisz.
Tak, super.
Gracia pracuje w mieście w firmie konsultingowej Guzmána.
- Poważnie? - Tak.
Na pół etatu. Ale jestem zadowolona.
To świetnie.
Co cię tu sprowadza?
Przyniosłam ci dokumentację centrum.
- Pierwszą wersję. - Super.
Fantastycznie. Przejrzę to
- i pogadamy. - Świetnie.
Bardzo dobrze.
- Daj mi to. - Tak. Rafa?
Już tu jesteś? Zaczekaj chwilkę.
Przyszedł radny. Zejdę po niego. Zaraz wrócę.
- Jasne. - OK.
Co? Czekaj, już schodzę. To nie na telefon.
Gratulacje. Bardzo dobra robota.
Dziękuję.
Przynajmniej tak mogę mu się odwdzięczyć.
Mądrze zrobił, że zwrócił się do ciebie. Jesteś profesjonalistką.
On też. Poza tym to bardzo dobry człowiek.
Tak.
Cóż mogę powiedzieć?
Cieszę się, że między wami dobrze się układa.
To nie stało się od razu.
Ale myślę, że w końcu wiemy, o co nam chodzi.
- Spójrz na to. Myślę, że tu… - Tak?
… można by zaplanować ogród.
- Chciałaś mnie widzieć? - Tak.
- Co jest? - Sam wiesz.
Dlaczego nie załatwiłeś zezwolenia na wodę dla Las Sabinas?
Byłem bardzo zajęty. Nie miałem czasu.
Nie miałeś czasu, czy nie chciałeś?
Wiem, że dotrzymywanie słowa to nie w twoim stylu,
ale ja go dotrzymuję.
Nagle postanowiłeś zniszczyć Molinom życie?
Nie rozumiem cię.
Dopiero co chciałaś kupić ich ziemię za wszelką cenę.
A teraz chcesz im pomóc?
Nie płacę ci za to, byś mnie rozumiał,
- tylko żebyś robił, co każę. - Wiem.
Ale ostatnio ciągle czegoś ode mnie chcesz.
Mam za dużo pracy. Nie nadążam.
Twoje problemy to twoja sprawa.
Zezwolenie ma być podpisane i wysłane w ciągu godziny.
Wybacz, ale nie podpiszę niczego, co zaszkodzi El Acebuche.
Pogadaj ze swoim sługusem.
Tomás z przyjemnością zrobi to dla ciebie.
Widzimy się później.
Paca mówi, że nie ma problemu.
Nie. Zezwolenie nie przyszło. Przed chwilą sprawdzałam.
Dziś lub jutro.
Dlatego musimy być gotowi. Richi?
Nic sobie nie planuj na wieczór.
Kolejna butelka whisky?
O czym ty mówisz? Wczoraj piłam tylko wodę gazowaną.
Zero picia. Skup się. Musimy przygotować wszystko do nawadniania.
Dam ci znać, jak tylko przyjdzie zezwolenie.
OK.
Pa!
Zapomnij, że będzie pracował po ósmej.
Słucham?
Rozmawiałaś z moim synem, tak?
- Tak. - No właśnie.
Jeśli potrzebujesz go wieczorem, musisz trzymać go krótko.
Ma obsesję na punkcie tej aplikacji.
Jakiej aplikacji?
Randkowej.
Aha! Niech sobie czatuje, byleby zrobił swoją robotę.
Zrobi. Ale to, co wyprawia z kobietami, to tragedia.
Zmienia jak rękawiczki. Co dzień to inna.
Zostawia je bez słowa. Myśli tylko o sobie.
Nie rozumiem, po co mi to mówisz.
Po prostu…
jak się wygadam, to mi ulży.
Uwierz mi, Richi co tydzień łamie czyjeś serce.
Bawi się nimi. Okej, już ci nie przeszkadzam.
Przepraszam za spóźnienie.
Co się dzieje?
Co powiedziałeś Álexowi?
Na jaki temat?
Poprosił mnie, żebym przestała śledzić Núñeza.
Masz z tym coś wspólnego?
Co mu powiedziałeś, do diabła?
Nic, czego by nie wiedział.
Bo jak się okazuje, on wie o tobie wszystko.
Cholera, Dani.
- Ufałam ci. - Przestań.
Przekroczyłaś granice, a ten facet
cię do tego zachęca.
Ten facet ma na imię Álex.
Chce wiedzieć, co stało się z jego bratem.
OK, przepraszam. Ma na imię Álex.
Jestem twoim chłopakiem. Boję się o ciebie.
- Więc się pohamuj, bo jak nie… - Nic nie rozumiesz.
Robię to, co trzeba. To moja praca.
Jak chcesz mi pomóc, zadzwoń wcześniej.
Zjecie coś, gołąbeczki?
Nie.
Nie jestem już głodna.
Cześć.
Cześć, kochanie.
- Wezmę prysznic. - O co kłóciłeś się z mamą?
Sprawy zawodowe.
Chodzi o wodę dla Las Sabinas?
Tak.
Tak trudno przyznać to zezwolenie?
Nie rozumiem twojej matki.
Dwa dni temu wściekała się na Emilia,
a teraz, gdy zatrudniła Palomę, robi za jego anioła stróża.
Chodzi tylko o Emilia i Palomę, czy…
jest coś jeszcze?
Nie zaczynaj od nowa.
Nie, nie rozumiem. O co ci chodzi z tą wodą?
To ma być kara dla Gracii, tak?
Nie, to nie tak.
Proszę, powiedz, że Gracia nie ma z tym nic wspólnego.
Posłuchaj…
Powiedz szczerze.
Nadal coś do niej czujesz.
A skąd! Nienawidzę jej.
No i to jest problem.
Dopóki wzbudza emocje, nie zniknie z naszego życia.
Nie. Przebolałem już rozstanie. Wyleczyłem się.
Nie. I nie wyleczysz się,
dopóki nie przestanie cię obchodzić to, co się dzieje z nią i jej rodziną.
Jesteś za dobra.
O wiele lepsza niż ja.
Co robisz?
Podpisuję zezwolenie, żeby ci udowodnić, że Gracia to przeszłość.
Na drugi raz nie będę czekać.
Już idę.
Gdzieś ty był cały dzień? Czemu nie byłeś w szkole?
Nie cierpię tej szkoły.
Wpadniesz w kłopoty.
To moja sprawa.
Moja też.
Chciałeś, żeby widzieli, że wracamy razem do domu?
Nie powiesz im?
Mam kłamać przez ciebie? Mam tego dość.
Hej, dzieci.
Jak się macie?
Jak tam w szkole?
Co jest? Nie było dobrze?
Dla mnie było.
A dla ciebie?
Też.
Tylko, że…
Co?
Nic. Nauczyciel od technologii jest taki wkurzający.
Poza tym byłam strasznie głodna
i cały czas ziewałam.
Weź jutro większą kanapkę.
Chodźmy.
SUPER, HAHA, O KTÓREJ?
ZARAZ CI POWIEM.
OK, ALE NIE ZAPOMNIJ O MNIE.
SPOTKAMY SIĘ O 8? TĘSKNIĘ.
Wychodzisz?
Tak. Na dziś koniec. A ty?
Nie. Dziś nawadniamy.
Wypij za mnie piwo.
Chętnie, ale nawet nie wiem, gdzie i z kim.
Przeprowadziłem się tu niedawno. Nikogo nie znam.
W San Luis też nie? Mieszkałeś tam chyba kilka lat?
Tak, ale zajmowałem się pacjentami. Nigdzie nie chodziłem.
Ale komórkę chyba masz?
Jasne.
To ściągnij sobie to natychmiast.
- Pokaż. - Proste jak drut. Kilka lajków,
- i masz swój fan club. - Żartujesz.
Wypróbuj i daj znać, jak leci. Uważaj, niektóre są zbyt napalone.
Jedna z Toledo chciała jechać ze mną na Formenterę.
A ja niekoniecznie.
Ale z tą na wszystko bym się zgodził.
Inteligentna, zabawna. I piękna.
Wszystko bym dla niej rzucił, gdyby tylko chciała. Jak w tangu.
Nawet to.
To nie tango, tylko bolero.
No tak.
Wiesz co? Usuwam to. Koniec. Wszystkie usunę.
Tym razem tylko jedna.
Naprawdę usunąłeś?
Już mnie to nudziło.
Spróbuję tradycyjną metodą. Zobaczymy, co wyjdzie.
Życz mi szczęścia. Ale ściągnij apkę. Paloma!
O której zaczynamy nawadniać? Jak to było w tym bolero?
- Jeśli poprosisz, rzucę wszystko. - Serio?
Powiedz to samo jutro o szóstej.
Jutro? Nie zaczynamy od razu?
Jutro o szóstej. Rano.
- Masz wolne popołudnie. - Nie, zaczekaj…
Chcę ci coś pokazać, bo mamy użyć tradycyjnego systemu.
Może się przydać.
- Co to jest? - Nic.
Wielki zbiornik na nawóz. Oczyściłem go.
Sam to zrobiłeś?
Tak. A co? Mam nie tylko ładną buźkę, ale i rozum.
Jestem nawet pracowity.
Chodź, pokażę ci.
- Cześć. - Cześć.
Szybko wróciłaś.
Musisz być głodna.
Przepraszam za te fochy.
Odwieźć cię do domu?
Nie mogę wyjść, póki cioci nie ma.
Co tak pachnie?
Świece?
- Lawenda. - Mamo…
Co? Musiałam coś zrobić po tym, jak się pokłóciłaś z Danim.
Lawenda przywraca miłość.
Nie jest tak źle.
No to ją wzmocni.
Nie lubię, jak Dani ciągle chce mnie ratować.
I jeszcze wciąga w to innych.
Dlatego rano był tu Álex?
No właśnie.
Ale co się właściwie stało? Dani powiedział coś nie tak?
Nie. Informuje na bieżąco Álexa o śledztwie w sprawie Óscara.
I co z tego?
Rycerz na białym koniu się znalazł.
Nie znoszę tego.
Pewnie boi się o ciebie.
Skoro nie powiedział niczego złego na twój temat, nie jest tak źle.
Problem leży w czymś innym.
Nie zaczynaj.
Widziałam, jak dziś rano patrzyłaś na tego księdza.
Szczerze mówiąc, to nie był wzrok gorliwego wyznawcy.
Co ty opowiadasz?
Skoro nie chcesz przyznać, co czujesz do Álexa, trudno. Jak sobie chcesz.
Ale mnie nie oszukasz.
Zgaszę tę lawendę, żeby uchronić cię przed miłością.
Tego już za wiele.
Dlaczego zwróciłaś suknię?
Bo to nie ta, którą wybrałam.
Co takiego?
To model „Sen o kwiatach pomarańczy”. Wybrałyśmy ją razem.
Tak, „sen o kwiatach pomarańczy” i złamana biel.
Tak się składa, że biała podobała się tobie.
W ciemnym odcieniu nie jest ci dobrze.
Biała jest bardziej efektowna…
Mam to gdzieś. Chcę złamaną biel.
Jak mogłaś ją zmienić bez mojej wiedzy?
Bo suknia ślubna musi błyszczeć.
Nie jakbyś kilka razy miała ją na sobie.
Zrozum, że mamy inny gust. Podobają nam się inne kolory,
inni fotografowie, inne upominki dla gości.
No spójrz na te wachlarze!
Są bardzo ładne. I drogie.
Są ohydne.
Ja tak nie uważam.
Więc przestań nas zmuszać.
Wszystko kontrolujesz. Mam dość.
Tak jakby to był twój ślub, nie mój.
To ja wychodzę za Miguela, okej?
Zrozum to raz na zawsze.
Wow!
Jaka ładna.
Och.
No i jak?
Wyglądam na druhnę?
Piękna. Będziesz wyglądać wspaniale.
Esther ją wybrała.
Ten odcień różu będzie pasował do detalu na jej sukni.
- Naprawdę? - Tak.
Zawsze miała świetny gust.
Pamiętasz, jak zazdrościłyśmy, gdy przyszła do szkoły
w tych dizajnerskich dżinsach?
Nie mogę się już doczekać.
Pierwszy raz ktoś poprosił mnie na druhnę.
Ja nie miałam żadnych druhen. Nawet wesela.
A ty i ja wtedy…
Nie miałyśmy ze sobą kontaktu. Chodziło mi o to, że…
Odsuń się, bo się pobrudzi.
Tak.
Lepiej ją schowam.
Wszystko w porządku?
Nie.
Nie.
- Zacięłaś się… - Nie mogę iść.
Nie mogę.
Nie pójdę na ten ślub.
Zrobiłam to, co musiałam. Ustąpiłam. Ale mam patrzeć, jak bierze ślub z inną?
Przepraszam, kochanie.
Nie zniosę tego.
Po co ja ci pokazałam tę sukienkę?
Serce mi pęka na myśl, że się żeni
i nigdy nie będziemy razem.
Nie płacz, proszę.
Choćbym nie wiem jak udawała,
- zawsze go będę kochać. - Nie mów tak.
Taka jest prawda.
To miłość mojego życia i znów go straciłam.
Tym razem na dobre.
Uspokój się.
Napisy: Lidia Lewandowska-Nayar
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.