Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
To był pomysł Lucasa, żeby zamieszkać ze mną.
W POPRZEDNICH ODCINKACH
Pozwalam wam jechać do Barcelony.
Będziemy dzwonić codziennie.
Zostaję z tobą.
Telefon był koło skażonego zbiornika.
Chłopak pracujący w Las Sabinas znalazł go w mule.
Nikomu nie wolno ruszać dowodów bez nakazu.
Został skradziony.
Przyniosłem ci prezent.
- Twoja oferta przebiła wszystkie. - Zadbam o tę ziemię.
Nie miałem nic przeciwko
zielonej konwersji.
Ale skoro to niemożliwe…
Jeśli mamy być konkurencyjni, nie ma innej drogi.
Ta ziemia z roku na rok traci wartość.
A ty kupiłabyś ją dla naszego dobra?
Mam dość zasobów, by rozkwitła. Ale wy…
Poprosiłam Pacę, żeby zatrudniła mnie jako agronoma.
Byłabym ostrożna.
Ale ze mnie idiota. Nawet nie wiesz, jak żałuję tego, co zrobiłem.
POWRÓT DO LAS SABINAS
Gapisz się na mnie we śnie?
Nie.
Przyłapałam cię! Nie kłam.
Myślisz, że jesteś pępkiem świata?
Mam ciarki na myśl, że gapisz się na mnie we śnie.
Faktycznie. Patrzyłem się na ciebie.
Jestem taki szczęśliwy…
Nie mogę się na ciebie napatrzeć.
To żaden argument. Dalej się boję.
Nie drocz się ze mną.
Uwielbiam, gdy na mnie patrzysz. Ja też to robię.
Jak się czujesz?
Lepiej. Szwy już nie ciągną
i przespałam całą noc.
Byłaś na kontroli?
Nie. Idę po południu.
Na pewno wszystko jest OK.
- Cieszę się. Właściwie… - Przepraszam, ale…
co ty tu robisz?
Doceniam wczorajszą wizytę, ale wystarczyło napisać,
żeby dowiedzieć się, jak się czuję.
Z nami już koniec.
- Nie mów tak. - Przecież…
Zerwałeś ze mną. Odwołaliśmy ślub. Wczoraj…
Chciałem coś ci pokazać i porozmawiać.
Co pokazać? O czym rozmawiać?
Proszę.
Czekałem na ciebie.
Przyniosłem paski wypłat do podpisu.
Zapomniałaś, że mamy spotkanie.
Nie, trochę się spóźniłam.
Oprowadzałam Palomę po farmie. Jestem zaskoczona.
Ta dziewczyna jest naprawdę świetnym agronomem.
Tak. Zatrudnienie jej to był dobry pomysł.
To ci pomoże przejąć Las Sabinas.
Nie marnuj za dużo czasu na tę farsę z produktywnością.
Mamy inne plany.
Pięć minut siedziałeś na moim krześle i myślisz, że jesteś geniuszem?
Musimy dopiąć wszystko na ostatni guzik.
Jeśli to nazywasz farsą,
to czasem trzeba ją odegrać. I tyle.
Wejdź, Pilar.
Przyniosłam kawę.
Esther jest w swoim pokoju?
- Nie. Poszła z Miguelem. - Gdzie?
Nie wiem. Widziałam, jak wychodzili razem.
- Dzięki. - Nie ma sprawy.
Mam ich znaleźć?
Nie.
Ty dbasz o moje interesy, a ja o moją rodzinę.
- To konieczne? - Sama zobaczysz.
Gotowa?
Tak.
Ty ją zawiesiłeś?
Tak.
Popsuła się wiele lat temu i…
nikt nie powiesił drugiej.
Masz piękne wspomnienia związane z tą huśtawką.
Muszę ci coś powiedzieć. Właśnie przy niej.
- Kocham cię. - Nie…
Daj mi skończyć.
Przepraszam, że cię skrzywdziłem.
Nie wiesz, jak mi przykro.
Byłem idiotą.
Chcę wrócić do tego, co było.
Mieliśmy tyle wspaniałych planów.
Pamiętasz?
Dom na wzgórzu, śniadania w łóżku, spacery po polach.
Pies ze schroniska…
- Dzieci… - Miguel, nie rób mi tego, proszę.
Zawsze marzyliśmy o tym, żeby mieć dzieci.
Będziesz wspaniałą matką. Jak dla Lucii.
Esther…
Chcę, by nasze dzieci bawiły się tu, jak ty przed laty.
To jest nasza przyszłość.
Dam z siebie wszystko, by tak się stało.
Wybacz mi.
Zgódź się wyjść za mnie.
Może gdzieś się zapodział? Przeszukaliście wszystko?
Wszystko. Komórki nie ma. Ktoś ją ukradł.
Cześć.
Nie chcę wam przeszkadzać. Kontynuujcie.
Skoro został skradziony,
na pewno zawierał coś obciążającego.
Zaczynam podejrzewać, że Óscara zamordowano.
Co?
Nic.
Widzę po twojej minie, że coś nie tak.
Rozmawialiśmy o tym już wiele razy.
Álex, wybacz, że mówię o tym przy tobie.
Gdy tylko pojawia się nowy trop, uważasz go za „kluczowy”.
Wiesz czemu? Bo od początku zakładałaś, że to nie był wypadek.
Uważasz, że kradzież dowodu to nie podejrzana sprawa?
Może jakieś dzieci zrobiły wam psikusa.
I wzięły akurat nasz dowód. Co za zbieg okoliczności!
Na szufladzie są tylko odciski palców naszych funkcjonariuszy.
Czyli złodziej zdążył założyć rękawiczki, żeby nie zostawić swoich.
Okno, przez które dzieci ponoć weszły, nie było wyważone. Co gorsza,
kamery były wyłączone.
Dalej myślisz, że to dzieciaki?
Nie mamy obrazu złodzieja przed włamaniem się przez okno?
Nie, bo najpierw wyłączyli kamery.
Ale system CCTV jest zabezpieczony hasłem.
Czyli znali hasło.
To czemu przez okno?
A jeśli nie?
Może zostawili je otwarte, żeby nas zmylić?
Daję głowę, że to był ktoś z posterunku.
W żadnym wypadku.
Czy ktoś może zdalnie wyłączyć kamery?
Nie każdy.
Ale biegły informatyk tak.
Gdzie idziesz?
Mam kilka spraw w mieście.
Rzadko bywasz w domu.
- Co? - Nic.
Co obiecałaś Julii, żeby zmieniła zdanie?
Moja córka ma własne zdanie. Nie trzeba jej przekupywać.
Nie obrażaj się. Nie o to mi chodziło.
Chcę powiedzieć, że dzieci potrzebują ścisłego nadzoru,
żeby nie zeszły na złą drogę. A ciebie nigdy nie ma.
Nie ma wątpliwości, że Julii byłoby lepiej ze mną.
Bo ty tak uważasz, tak? Dość tego.
Nie waż się więcej pouczać mnie, jak mam dbać o moje dzieci.
No właśnie. Ty je zaniedbujesz.
I to mówi matka Antóna Rivery. Wzorowa obywatelka.
Nie spędzam więcej czasu z dziećmi
nie dlatego, że nie chcę. Ktoś musi na nie zarobić.
Tymczasem twój synalek żyje sobie na Jamajce.
Za pieniądze z domu twoich wnuków,
które porzucił bez skrupułów, by uciec z kochanką.
Tak dobrze wychowałaś syna?
Ani słowa więcej.
Jesteś…
Nie powiem nic więcej, bo jesteś babcią moich dzieci.
Przyjechałam ci pomóc. Tak mi dziękujesz?
Nie szantażuj mnie, Amparo.
Znam te twoje gierki od lat.
Nie prowokuj mnie, bo każę Lucasowi zostać i nigdzie nie pojedzie.
Teraz ty mi grozisz.
Dla moich dzieci zrobię wszystko, co trzeba.
Nie mogę znieść twojego milczenia.
Myślałem, że spodoba ci się huśtawka.
Jest super. Piękny gest. I piękne słowa.
Ale?
Ale się boję. Nic na to nie mogę poradzić.
Rozumiem, że może ci być trudno wybaczyć mi, ale spytaj siebie,
czy wciąż mnie kochasz.
Bo tylko to się liczy.
Ja tak, więc jeśli ty mnie też, przejdziemy przez to.
To nie takie proste, Miguel.
Zobacz, jak szybko nasz związek się rozpadł.
- A jeśli to się powtórzy? - Przysięgam. Nigdy cię nie zawiodę.
Daj mi szansę, a udowodnię, że znów możesz mi ufać.
Zrobię wszystko, co każesz.
Ale się nie poddam, Esther.
Taka szansa zdarza się raz w życiu. Nie możemy jej zmarnować.
- Błagam cię… - Może…
Może za jakiś czas. Nie wiem.
Wszystko stało się tak szybko. Jeszcze to do mnie nie dotarło.
Jasne…
Daj sobie tyle czasu, ile trzeba.
Ważne jest, że tak.
Wciąż cię kocham.
O Boże!
Cześć.
Gracia…
Nie podoba mi się sposób, w jaki rozmawiasz z Julią.
Miło cię widzieć. Nie wiem, o czym mówisz.
Namawiałaś ją, żeby zostawiła matkę.
Słyszałem.
Bawisz się teraz w szpiega?
To mój dom. Słucham tego, co chcę.
Chcę jak najlepiej dla wnuków.
A ich mama nie chce?
Przejrzałem cię na wylot.
Proszę, wzorowy dziadek się znalazł.
Nie do wiary! Gdzie byłeś tyle lat?
Gdzie byłeś, gdy Lucas miał trzy latka,
spadł ze zjeżdżalni i złamał rękę?
Albo gdy Julia trafiła do szpitala z powodu zapalenia oskrzeli?
W ich urodziny, Boże Narodzenia…?
A twoja córka…
Antón i ja byliśmy jej jedyną rodziną przez ostatnie 20 lat.
To fakt, że byliśmy ze sobą skłóceni.
Nawet nie odbierałeś telefonów.
- Naprawiamy to teraz. - Co się stało, to się nie odstanie.
Ten drań, twój syn, wszystko zepsuł.
- Zostawił ich na ulicy. - Nie obrażaj go.
Naprawdę zamierzasz go bronić?
Znaczy, że oboje jesteście diabła warci.
Nie przeżyłbym, gdyby mój wnuk mieszkał z kimś takim.
Jesteś okropny.
- To mój pseudonim. - Hmm.
- Lepiej się czujesz? - Tak.
Wielkie dzięki.
Przepraszam za tę scenę. Tak mi wstyd.
Płakać przez puszkę pomidorów? Pewnie myślisz, że zwariowałam.
Wcale tak nie myślę.
Wiem, co przechodzisz.
Słyszałam o twoim ojcu.
Wpadłabym do ciebie, ale nie chcę ci przeszkadzać.
No coś ty!
W takim razie muszę wpaść na tę zaległą kawę.
Guillermo, mój mąż, ma pracować z twoją siostrą w El Acebuche.
To prawda.
Tym też się martwię. Paloma będzie miała dwa razy więcej pracy.
Potrzebujemy jej w Las Sabinas.
Mamy nie tylko problem z pieniędzmi, Pilar.
Próbujemy dogadać się z dostawcami,
żeby odroczyli nam płatności za nasiona i nawóz organiczny.
Ale nikt nas tu nie zna i nam nie ufają.
Bardzo mi przykro.
Na pewno jest jakieś wyjście.
Z tym sobie jakoś poradzimy.
Masz więcej problemów?
Rozeszłam się z mężem.
Ale to chyba znany fakt?
Nie. Ja nie wiedziałam.
Dlatego mój syn, Lucas, jedzie do Barcelony,
żeby zamieszkać z babcią.
A ja bardzo to przeżywam.
Rozumiem.
- Ale takie jest życie, prawda? - Tak.
Dzieci wyfruwają z gniazda,
zwłaszcza, gdy żyją w takiej małej mieścinie.
Ty też uciekłaś.
No tak.
Ale tyle się zdarzyło od mojego przyjazdu…
Ostatnie dni były bardzo ciężkie.
Bardzo cię przepraszam.
Najpierw się poryczałam, a teraz zawracam ci głowę moimi problemami.
Wcale nie. Kiedyś zwierzałyśmy się sobie z problemów.
Racja.
Pilar,
nie widziałyśmy się od jakiegoś czasu.
Myślisz, że jestem złą matką?
A skąd!
Nigdy w życiu.
Zaczynam mieć wątpliwości.
- Pomogę ci. - Spokojnie, mamo.
Mam jeszcze dużo czasu do kontroli.
Tak.
Powinnaś nadal wypoczywać, mimo że jest lepiej.
Zapomniałaś, że jestem lekarzem?
Ja nie, ale ty chyba tak. Za bardzo ryzykujesz.
Nie zrobiłam niczego, co by zaszkodziło procesowi rekonwalescencji.
Jesteś pewna?
O czym my w zasadzie mówimy?
Wiem, że wychodziłaś z Miguelem.
Tak.
Widzieliśmy się. I co z tego?
Czego chciał?
Żebyśmy do siebie wrócili i wzięli ślub.
Co mu powiedziałaś?
Nic.
Więc masz wątpliwości.
A ty byś nie miała?
- Wiesz, co o nim myślę… - Tak.
Wiem, jakie wszyscy mają o nim zdanie.
Daj mi skończyć.
Mówiłaś, że jesteś taka, jak ja.
Walczysz, póki nie dostaniesz tego, co chcesz.
No to dostałaś.
Miguel znów jest u twoich stóp.
Spójrz na siebie.
Od zerwania chodzisz z ponurą miną.
Na co czekasz? Powiedz tak i bądź szczęśliwa.
To samo, co z żakietem?
Widzisz, że mam problem i pomagasz mi.
Co takiego?
Zadziałałaś tak, żeby Gracia rzuciła Miguela?
Tak.
Jesteś moją córką. Nie pozwolę na to, byś była nieszczęśliwa.
Jak to zrobiłaś?
Nieważne jak.
Liczy się rezultat.
Mamo…
Nie dopytuj się.
Mówię poważnie.
A jeśli Gracia spróbuje znowu zejść się z Miguelem?
Nie spróbuje.
Prędzej nastąpi koniec świata, niż to się stanie.
Uwierz mi.
Dziękuję, mamo.
Dziękuję.
Mogę wejść?
Jasne. Jak się masz?
Wiem od Manueli, że pomogłeś w aresztowaniu tego drania.
Nic mi nie jest. Ale Esther… Niech ją Bóg błogosławi.
Na szczęście wszystko już dobrze.
Oby ten potwór zgnił w więzieniu.
Takie historie powinny tak się kończyć.
A nawet się zaczynać.
Wybacz. Gracia zerwała ze mną i wyżyłem się na tobie.
Wszyscy mają mnie dość.
- Przepraszam. - OK.
Ja też nawaliłem.
Powinienem bardziej wczuć się w to, co przeżywasz,
zamiast wszczynać kłótnię.
- Bracia? - Bracia.
Wybacz, zaraz przyjdzie Elena. Muszę przygotować się do spotkania.
Ja też muszę iść do pracy. Nic nie robiłem cały dzień.
Chcesz powiedzieć, że zbijałeś bąki?
Nie.
Coś przede mną ukrywasz.
Byłem z Esther…
Znaczy, że…?
Znaczy, że bardzo ją zraniłem i się boi.
To normalne.
Ale na pewno poradzicie sobie z tym.
Nie bylibyście Miguelem i Esther.
Oby tak było, Tano.
Larreasowie to szczęściarze, nie?
- Szczęściarze? - Znaleźliśmy dwie wspaniałe kobiety.
Przeklęty wózek.
Babcia powiedziała, że byłeś dla niej dość niemiły.
Ta stara wiedźma próbuje nastawić cię przeciwko mnie.
- Za moimi plecami. Normalka. - Nikt więcej nie wie.
Widzisz…
Może nie grzeszę subtelnością, ale zawsze mówię to, co myślę.
Szantażystka emocjonalna. Chciała namówić Julię,
żeby zmieniła zdanie.
Widzę, że nic nie wiesz.
Wybacz, ale ja…
jej nie lubię.
Przecież ty jej nie znasz.
Zawsze była przy nas. Nigdy nas nie zawiodła.
Mimo że mieszka daleko.
Nie to, co ja?
No właśnie.
Cieszę się, że Julia zostaje, ale przykro mi, że wyjeżdżasz.
Chciałbym was lepiej poznać.
No tak.
Ważne, czego ty chcesz.
Tak zadecydowała wasza matka?
Dlatego wkurzyło mnie, że babcia próbuje przekabacić Jullię.
Ale jeśli…
nie przeszkadza ci, że się wtrąca, nic już więcej nie powiem.
Coś kombinujesz?
Jesteś miły, ja zmięknę, a ty wyperswadujesz mi wyjazd.
Ale bujna wyobraźnia! Nie jestem aż taki wyrachowany.
Nikt tu nie jest. Poza twoją kochaną babcią.
Jesteś pewien, że chcesz wyjechać?
Tak.
Nie chcę, żebyś popełnił ten sam błąd, co ja.
Porzuciłem moje córki. Ten błąd kosztował mnie 20 lat.
Ciężko z tym żyć.
Teraz dostałem drugą szansę, ale…
tych lat, gdy nie byliśmy razem…
nie da się odzyskać.
Widzisz? Babcia jednak miała rację.
Przyszedłeś w sprawie ubezpieczenia? Nie mam jeszcze tych danych.
Nie o to chodzi.
Co ty wyprawiasz z Esther?
Nie twój pieprzony interes.
Nie zasługujesz na nią.
Nie dość ją już zraniłeś?
Głuchy jesteś? Nie muszę ci się spowiadać.
Będziesz się ze mną bić?
Tak ci zależy na Esther?
Przyjaźnimy się. Jak ktoś ją zrani, stanę w jej obronie.
To fakt, spaprałem to.
Ale zrobię wszystko, żeby dostać drugą szansę.
Bo mimo wszystko się kochamy.
I nie ma to nic wspólnego z tobą.
A może myślisz, że skoro zerwaliśmy, to ty masz szansę?
Do widzenia.
ESTHER, JEST COŚ, CO POWINNAŚ WIEDZIEĆ. NAPISZ, GDZIE I KIEDY.
Co się z tobą dzieje? Myślami jesteś gdzieś indziej.
Gadałem z bratem o facecie, który zaatakował Esther.
No i…
przypomniał mi się ojciec.
Nie mówię o nim często, bo…
był przemocowy.
Z początku nie był taki.
Ale potem stracił ziemię i zaczął pić.
Coraz więcej i więcej, aż w końcu stał się alkoholikiem
i wyżywał się na nas i mamie.
W zasadzie
zamienił ją w worek treningowy.
Pamiętam, że rano
było znośnie, ale w nocy…
Miguel i ja nie spaliśmy,
bo baliśmy się zostawić mamę samą z nim.
Nie wiedzieliśmy, czy rano w ogóle wstanie.
Tano, kochanie, tak mi przykro.
Daj spokój…
Chciałem powiedzieć, że to, co robimy z Lasem Atenor, jest wspaniałe.
Ale fakt, że w moim mieście
jest ofiara przemocy domowej,
zmusza mnie do myślenia.
Myślisz, że moglibyśmy pomóc takim kobietom, jak Lourdes?
Oczywiście. Co konkretnie masz na myśli?
Moglibyśmy…
założyć bezpieczny dom w Manteranie lub San Luis.
Opieka społeczna mogłaby nim zarządzać. Co myślisz?
Nie przestajesz mnie zadziwiać.
Jesteś…
świetnym burmistrzem, a jeszcze lepszym człowiekiem.
Dzięki, Tano. Jesteś wspaniały.
O czym myślisz?
O niczym.
O tym, co powiedziałaś.
Chodź tu.
Zaraz wracam.
OK. Arana coś widział?
Nie. Był tej nocy w San Luis u rodziny swojej dziewczyny.
PACA PRZYJDŹ DO MNIE DZIŚ PO POŁUDNIU
Nikogo tam nie było. Złodziej to wykorzystał.
To był zbieg okoliczności. Nie wiedzieli, że pobiegliśmy na pomoc Esther.
Nie improwizowali.
Wyłączenie kamer to działanie z premedytacją.
Ten ktoś musi być blisko. Zna nasze ruchy i wie, co robić.
Muszę wziąć wolne po południu. Sprawa prywatna. Zastąpisz mnie?
- Jasne. - Dzięki.
Daj mi chwilkę. Zaraz wrócę.
- Paca. - Co się stało?
Jeszcze nic, ale możesz to powstrzymać.
Miguel chce, by Esther mu wybaczyła i żeby znów się zeszli.
Zrób coś, żeby sobie odpuścił.
Ja? A co ty byś zrobił?
Pokazał Esther zdjęcia Miguela z Gracią.
No tak, te zdjęcia.
Przecież to łajdak.
- Odpuść sobie. - Co?
Próbowałam jej pokazać, ale nie chciała oglądać. Zostawmy to.
- Jak to? - To jej życie.
Uszczęśliwianie jej to nie twoje zadanie, tylko moje jako matki.
Powtarzam. To nie twoja sprawa.
Wcześniej czy później Miguel znów ją skrzywdzi.
Skoro nie chcesz nawet kiwnąć palcem, ja to zrobię.
Ani się waż, bo wylecisz z projektu.
Nie zrobisz tego.
- To też mój projekt. - Ale ja tu rządzę.
Przypominam ci…
że gdyby nie ja, nie miałabyś ziemi Egeasów.
Życie jest brutalne.
Ale cierpienie czyni człowieka silniejszym.
Zdziwiłabyś się. Pieniądze to nie wszystko.
OK, dodam coś jeszcze.
Anuluję twój kontrakt i zniszczę twoją reputację jako prawnika.
Daj spokój. Jeśli tak ją kochasz, pozwól jej być szczęśliwą.
Choćbyś pragnął tego z całego serca, to się nigdy nie spełni.
Ona wolałaby być z małpą niż z tobą.
Jak wylecę, mogę zniszczyć twój projekt.
Wiesz, do czego jestem zdolna, gdy ktoś mi się sprzeciwi?
Nie.
Bo nikt się jeszcze nie odważył.
Co tu się dzieje?
Poznaj Lolę. Jest ze spółdzielni.
- Miło mi. - Mi również.
Przekonała dostawcę, żeby sprzedał nam produkty.
- Nasiona. - Nie ja sama.
Spółdzielnia to załatwiła. Nie chcieliśmy zostawić was z niczym.
Dostawca bierze od nas z góry 5%,
a resztę po żniwach.
Wielkie dzięki, Lola.
Jakim cudem ci się to udało? Nie chcieli rozmawiać z nami jutro.
Daliśmy im do zrozumienia, że przestaniemy od nich kupować.
Niezła strategia.
Ty im powiedziałaś o naszej sytuacji, czy Richi?
Nie. Pilar.
I wszyscy pomogli.
Hej, Lucas.
Jak leci?
Ale fajnie! Całe miasto ruszyło z pomocą.
Chyba nie będę sam nosił tych worków?
Ja i Gracia pomożemy. Dawaj.
Hej.
Co ty tu robisz?
Powinnaś odpoczywać i dochodzić do siebie.
Wiem. Ale chciałam pracować i lekarz mi pozwolił.
Nie zostałaś jeszcze wypisana.
Moi pacjenci mnie potrzebują.
Lekarz na zastępstwie to nie to samo, co osobisty lekarz.
Oni myślą o sobie. Ty myśl o tym, co dla ciebie najlepsze.
Dokładnie o tym mówię.
Powrót do poprzedniego życia pomoże mi zostawić wszystko za sobą.
On był w tym życiu.
Chciałeś mi coś powiedzieć?
Ani się waż, bo wylecisz z projektu.
Nic takiego. Słyszałem o nowym hotelu w górach.
Mogłabyś pojechać tam odpocząć.
Mogłeś mi to powiedzieć przez telefon.
Prawda.
Powiedz mamie, że mam dość kontroli.
Dobrze? Nic mi nie jest.
Zdemaskowałaś mnie.
W każdym razie, dziękuję.
Za hotel i troskę o mnie.
Muszę iść.
- Do zobaczenia. - Do zobaczenia.
Dzień dobry, Paca.
Cześć, Núñez.
- Kawy? - Nie.
Tak, Manuela?
Przepraszam, że przeszkadzam. José Fernández, ten ze wzgórza,
narzeka, że kozy sąsiada znów rozwaliły mu płot.
Chce rozmawiać tylko z tobą.
Niestety, zabawię tu chwilę. Jestem w San Luis.
Nie ma problemu. Spróbuję go uspokoić. Pa!
Pa.
Obiecaj mi, że będziesz się uczył w Barcelonie.
I że czasami pójdziesz do muzeum lub teatru.
Gadam jak upierdliwa matka, ale skorzystaj z pobytu w Barcelonie.
Będziesz za mną tęsknił?
Nie.
Nie, bo nigdzie nie jadę.
Po tym, jak zobaczyłem, że obcy ludzie nam pomogli?
Poza tym dużo się dzieje.
Potrzebujesz mnie, a ja ciebie.
Będziesz musiała dalej być upierdliwa.
- Kurde, przestań. - Radź sobie z tym.
Zanim zapomnę,
podpisz zezwolenie na wodę dla Las Sabinas.
Pozwolisz im użyć twojej wody?
Tak. Wiem, co robię. To na prośbę Palomy.
Dzięki, mamo. Paloma wiele dla mnie znaczy.
Nie wiedziałam, że też tu jesteś.
Co to za tajemnica?
Zaprosiłam cię, bo chcę wam wszystkim coś powiedzieć.
To były…
dla mnie bardzo trudne dni.
Ale przez cały ten czas ani przez moment nie czułam się sama,
zaniedbana lub niewystarczająco chroniona.
Opiekowaliście się mną.
Teraz rozumiem, że bycie razem to coś więcej niż Miguel i ja.
Jesteśmy rodziną. A rodziny się nie poddają.
Więc ja też się nie poddam.
Dlatego, Miguelu, chcę…
żebyśmy byli razem.
Mam nadzieję, że na tej pustej huśtawce ktoś kiedyś usiądzie.
Nic nie mówisz?
Co ty na to?
To znaczy, że będzie ślub?
Tak! To chyba zrozumiałe?
Hurra! Tak się cieszę! Nie tylko dlatego, że już zapłaciłam za sukienkę.
A ja za przyjęcie.
Jednak musimy trochę przesunąć datę.
Zawiadomię catering. Nie powinno być problemu.
Jestem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie.
To, że znowu mi ufasz, jest…
Brak mi słów.
Wszystko wzięłaś? I broń Boże tu nie wracaj.
Sprawdziłam dokładnie. Ja też nie chcę cię więcej widzieć.
Zaniosę walizkę.
Nie wiem, co zrobiłeś, że Lucas zmienił zdanie.
Mojego nie zmienisz. Uważam, że to błąd, że dzieci zostają tu.
W tej zapadłej dziurze.
Jeszcze nie rozumiesz? To ich wybór.
Nie twój, nie mój, nie ich matki. Ich własny wybór.
Pójdę już. Mam nadzieję, że tym razem się nimi zajmiesz.
Tak. To moje jedyne wnuki. Moja rodzina.
No cóż, miłej podróży.
Chciałam jak najlepiej dla dzieci. Mam nadzieję, że to rozumiesz.
Tak.
Będę dzwonić raz w tygodniu. Przynajmniej zobaczę was na ekranie.
Esther?
Pewnie jest w Las Sabinas, ale tam czasami nie ma sygnału.
Tak, dzięki.
Nas obie? Palomę i mnie?
Dobrze.
Dzięki. Na razie.
Co się stało? Skąd ta mina?
Chodzi o Núñeza.
Myślę, że ma coś wspólnego z kradzieżą tej komórki.
Jak to?
Okłamał mnie.
Wczoraj powiedział, że musi wyjechać w sprawie osobistej,
a pojechał do Utrery.
Gdy do niego zadzwoniłam…
powiedział, że jest w San Luis.
- Ale to nie ma związku z telefonem. - Nie ma.
Ale gdy pogadałam z Miguelem o Pace i zbiorniku,
odebrał mi sprawę.
A jeśli Emilio miał rację i to ona zatruła zbiornik?
Może Óscar coś odkrył lub był w to wmieszany?
Jej wpływy sięgają wszędzie.
Może Óscar miał coś w telefonie, co ją obciążało
i Núñez to zatuszował?
Ale to by znaczyło…
że twój sierżant ukrywa przestępstwo.
Cholera.
Núñez…
nauczył mnie wszystkiego.
Jest dla mnie jak ojciec.
Nie mogę w niego wątpić.
Myślisz, że śmierć mojego brata to jego sprawka?
Nie.
To niemożliwe.
Bardzo dziękuję.
Blasco.
Na razie. Pa!
Rozmawiałam z Esther.
Cieszę się, że chciwość wygrała z miłością.
Nie bierz tego do siebie. Po prostu nie lubię mieszać
spraw rodzinnych z biznesem.
Miguel będzie jadł nam z ręki.
Naprawdę?
To taka mała zemsta za to, co zrobił Esther.
Czego chciał Blasco?
Potwierdził, że ziemia Egeasów jest bogata w pierwiastki ziem rzadkich.
Możemy przyspieszyć rozwój górnictwa.
Firmy produkujące mikrochipy nas pokochają.
Wszystko wskazuje na to, że Las Sabinas ma podobne właściwości.
Gdy ją przejmiesz, będziemy mieć wszystkie elementy układanki.
Kto by pomyślał,
że te tanie koncesje będą takie korzystne?
Jesteśmy rodziną wizjonerów.
Biasco obawia się o Las Atenor.
Ta linia biegnie przez cały leśny obszar.
Został oficjalnie uznany za obszar chroniony,
więc nie będzie łatwo zdobyć więcej koncesji.
Bez obaw. Wszystko jest pod kontrolą.
Tym razem nie będziesz musiał z nikim spać.
Manterana się zmieni.
Ten zielony obszar z czystym powietrzem stanie się suchy i jałowy,
pełen zanieczyszczeń i toksycznych odpadów.
Chcesz zmienić zdanie?
A skądże.
Tak.
- Świat jest niesprawiedliwy. - Dokładnie.
Dzięki tej kopalni będę niewyobrażalnie bogata.
Dokładnie taka sama.
Widzę nas tu, z naszymi matkami.
Mama bujała nas, mówiąc, że fruniemy do nieba i słońca.
A moja siedziała tam na trawie i się uśmiechała.
- Była taka szczęśliwa… - No tak.
Jak ci się udało znów ją powiesić?
To był pomysł Miguela.
Zawiesił ją i przyprowadził mnie tu, żebym zgodziła się na ślub.
To znaczy, że…?
Powiedziałam: „Tak”.
- Tak się cieszę. - Dzięki.
- Gratulacje. - Dziękuję.
Nie wyobrażam sobie życia bez niego.
Ale bez was też. Potrzebuję was. Tak, jak wtedy,
gdy byłyśmy dziećmi.
Czas zostawić pewne rzeczy za sobą
i spojrzeć w przyszłość. Prawda?
Napisy: Lidia Lewandowska-Nayar
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.