All language subtitles for Regreso a Las Sabinas.S01E10

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian Download
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Nie powinniście zostawiać ojca samego. Gdybym akurat w tej chwili nie weszła,

Don Emilio mógłby zrobić coś głupiego.

W POPRZEDNICH ODCINKACH

Miał głęboką depresję po śmierci mamy i twoim wyjeździe.

Nie sprzedam swojej części Pace. To ziemia odziedziczona po mamie.

Zostaniesz tu?

Staliśmy tam we troje.

Wspomnieli, że sprzedadzą miastu.

Muszą cię wysłuchać. Te pieniądze są też twoje.

Nie chodzi o to, czego ja chcę, tylko czego chciałby Óscar.

Nie sądzisz, że postawiłby nade wszystko przyszłość siostry?

Mam dobre wieści.

Dziadek wychodzi ze szpitala.

Chciałabym złożyć raport.

Ojciec miał rację. Zbiornik jest skażony.

Esther jest na konferencji. Obawiam się o nią i Miguela.

Chyba mają problemy.

Chcę żyć w domu daleko stąd, z tobą i naszymi dziećmi.

Chcę budzić się obok ciebie co dzień.

A więc zróbmy to.

POWRÓT DO LAS SABINAS

ZDJĘCIA

DRUKUJ

POTWIERDŹ

DRUKOWANIE

Co się stało, Pilar?

Koperta przyszła.

Dzięki. Czekałam na nią.

Coś jeszcze?

Nie.

Ty gnido.

Co to?

Raport z laboratorium. Sprawa Moliny.

Chodzi o tę wodę w zbiorniku?

Znaleźli ślady Herbitechu.

To substancja, którą Óscar miał na ubraniu w chwili śmierci.

Nic z tego nie rozumiem.

Po kiego diabła ten dzieciak chciałby zatruć zbiornik Don Emilia?

Coś jeszcze?

Brat znalazł w jego rzeczach kopertę z 10 000 euro.

Skąd to wiesz?

Gadałam z nim chwilę kilka dni temu.

Brawo.

A kiedy zamierzałaś pogadać chwilę ze mną na ten temat?

Zaraz, przecież kazałeś mi zakończyć dochodzenie.

Sprawę zamknięto.

Tak, ale jedno nie wyklucza drugiego.

Zwłaszcza, gdy mamy dowód,

że Óscar wrzucał jakieś świństwa do czyjegoś zbiornika.

Nie. To do niego niepodobne.

Nie mówię, że był z gruntu zły.

Czasem nawet dobrzy ludzie

podejmują złe decyzje.

Nic z tego nie rozumiem.

Im więcej w tym grzebię, tym mniej to się trzyma kupy.

To przestań grzebać.

Od dziś zgłaszasz mi wszystko, co dotyczy zbiornika.

Sprawy Óscara też.

Wyłącznie mnie. Zrozumiałaś?

Nazywam się Wilson Rojas.

Urodziłem się na Dominikanie. Mieszkam w Hiszpanii od ponad 16 lat.

Jestem opiekunem medycznym.

Od lat opiekuję się osobami starszymi i niesamodzielnymi.

Jestem odpowiedzialny głównie za podawanie leków,

pomoc w codziennych czynnościach

i ćwiczenia mięśni, jeśli są konieczne.

A co najważniejsze, dotrzymuję im towarzystwa na co dzień.

Tak, to bardzo ważne.

Tata zawsze był bardzo aktywny.

Psychicznie bardzo źle znosi swój stan.

Tak bywa.

Potrzebujemy kogoś bardzo uważnego, kto da nam znać,

jeśli coś będzie nie tak.

Nie ma problemu. Wszystko wam powiem.

Świetnie. Pracowałeś w szpitalu w San Luis, tak?

Spędziłem sześć lat na oddziale fizjoterapii.

Tam właśnie poznałem lekarza, który przekazał moje cv doktor Ruiz.

Jeszcze jedna ważna rzecz. Od kiedy jesteś dostępny?

Kiedy mógłbyś zacząć?

Od dziś, jeśli potrzeba.

- Poważnie? - Jasne, nie ma problemu.

- No dobrze. Znasz wynagrodzenie i warunki, więc…

witamy w Las Sabinas.

- Bardzo dziękuję za zaufanie. - Proszę.

W wolnej chwili podaj mi swoje dane do umowy.

Podam je jutro z samego rana.

Świetnie.

Mam jeszcze jedno pytanie.

Tak?

Mało wiem na jego temat.

Jaki on jest? Da się z nim wytrzymać?

Hmm…

Ma swoje dziwactwa, jak wszyscy w jego wieku, ale…

najlepiej, jak sam go zobaczysz.

Oczywiście. Z przyjemnością.

Poznaj Wilsona.

Miło mi pana poznać.

Wilson zostanie z nami jakiś czas. Pomoże ci, dopóki nie wydobrzejesz.

Coś bym zjadł.

Wszystko po kolei. To mi się podoba.

Jeśli pani pozwoli.

Pewnie.

Dzięki.

Nie ma za co.

Cześć, skarbie.

Cześć, mamo.

Jak konferencja?

Całkiem niezła.

Cieszę się, że widzę cię w lepszym nastroju.

Przepraszam, że byłam taka niemiła.

Miałam zły dzień i wyładowałam się na tobie.

Nie ma sprawy.

Już wiem, dlaczego byłaś tak zdenerwowana.

Rozmawiałaś z nim?

Nie musiałam.

Znam twoje słabości i wiem, że największą z nich jest Miguel.

Co chcesz zrobić ze ślubem?

Ostatnio dużo o tym myślałam.

No i?

Chyba już wiem, czego chcę od życia, a czego nie.

To świetnie.

Wiem, że nie jest to łatwe i miłe, ale lepiej teraz niż za późno.

Nie zamierzam odwoływać ślubu.

Co takiego?

Miguel to miłość mojego życia.

Nie wyrzeknę się jej z powodu jego przeszłości.

Kto ci powiedział, że Gracia to jego przeszłość?

Coś ty znowu narobiła?

To, co zawsze. Chronię cię.

Ale nieważne, co ja robię,

tylko do czego on jest zdolny. Otwórz.

Nie. Nie mam zamiaru tego otwierać.

Cokolwiek tam jest, nie zmieni mojego zdania.

Otwórz to. Nie możesz wyjść za człowieka, który…

Mamo, dość.

Ile razy mam ci powtarzać, żebyś nie wtrącała się w mój związek.

- Ale mi związek! Z kimś, kto… - To moja sprawa. OK?

Kocham Miguela całym sercem.

Zrobię wszystko, żebyśmy byli razem.

Tak trudno to zrozumieć?

Nie dopuszczę do tego.

Ten drań nie zasługuje na ciebie.

Zobacz sama.

Mówisz, że znasz moje słabe strony, ale…

chyba zapomniałaś o mocnych.

Ja się nie poddaję. Zawsze dostaję to, czego chcę.

Mam to po tobie.

Chcę wyjść za Miguela i sprawić, by wrócił do bycia sobą.

Albo pomożesz mi go odzyskać…

albo zejdź mi z oczu.

W porządku?

Myślałam o Antón i jego kłamstwach.

O krzywdach, które nam wyrządził.

Nie chcę być taka jak on.

Nie chcę nikogo ranić.

Nie porównuj się z tym idiotą.

Nie porzuciłaś swoich dzieci, ani nie zostawiłaś ich na ulicy.

Ale co ja tu robię? Co my tu robimy?

Zaczynamy od nowa coś, co źle się dla nas skończyło.

To wszystko.

Dzisiaj. A jutro?

A pojutrze? Nie, to po prostu… Nie chcę nawet o tym myśleć.

Może powinniśmy.

Nie chcę żyć w kłamstwie jak mój mąż.

Ja też nie.

Nie jesteśmy tacy, a jednak leżymy tu,

ratując się wzajemnie,

lecz niszcząc życie osobie, która najmniej na to zasługuje.

Esther na to nie zasługuje.

Masz rację.

Muszę jej wszystko wyjaśnić i błagać o wybaczenie.

Im szybciej się dowie, że cię kocham, tym szybciej się z tym pogodzi.

I da nam żyć własnym życiem.

Ale jakie to będzie życie?

Nie chcę żyć, niszcząc innych.

Chodź tu.

Zamknij oczy.

Miguel…

Nie, teraz twoja kolej. Posłuchaj.

Zamknij oczy.

Wyobraź sobie, że minął rok.

Możesz to sobie wyobrazić?

Wyobraź sobie, że już nie jestem z tobą.

Widzisz, ja reaguję tak samo.

Po wczorajszym, po dzisiejszym…

Nie chcę żyć bez ciebie.

Nie zniosę myśli, że znów cię stracę.

Gdy wyrzekniemy się swoich uczuć, będziemy nieszczęśliwi.

I także unieszczęśliwimy innych.

Gdy Esther się dowie, przeżyje szok,

ale to lepsze niż milczeć i zmarnować jej życie.

A co ja powiem dzieciom?

Ojcu, siostrze.

Nie wolałabyś poznać prawdy?

Jasne, ale jest tyle problemów…

Co by nie było, razem pokonamy wszystko.

- Nie będziemy mogli zostać w Manteranie. - Jest tyle innych miejsc.

Wieczorem, gdy Esther wróci z konferencji,

porozmawiam z nią i Lucią.

Im szybciej odwołamy ślub, tym lepiej dla każdego.

Mamo! Jak ma się dziś Don Emilio?

Za wcześnie go wypuścili. Nie może nawet sam jeść.

Pomijając czarne myśli. Daj Boże, żeby nie wróciły.

No cóż, w tych okolicznościach…

Cicho bądź, Richi.

Lepiej trzymaj język za zębami.

Jesteśmy tu, by pomóc i czuwać nad nim.

Tak. Po to wynajęli pielęgniarza.

Diabli wiedzą, skąd wytrzasnął ten dyplom.

Mają mnie. Po co te dodatkowe koszty?

Masz na głowie milion spraw. On potrzebuje kogoś całą dobę.

Mimo to córki mogły spytać mnie o zdanie.

Ale skąd! Myślą, że wszystkie rozumy zjadły.

Spójrz na to z lepszej strony.

Dzięki córkom masz z głowy podcieranie mu tyłka.

Osiem lat temu podcierałam twój i żyję.

No i świetnie.

Wiesz, co to znaczy dźwigać 80 kilo żywej wagi?

Podnosić go, kłaść do łózka. Oddali przysługę tobie i twoim plecom.

Wyluzuj. Łyknij trochę świeżego powietrza. Idź na spacer do lasu.

No właśnie.

Jak się czujesz?

Zdrów jak ryba. Nie widzisz?

Wraca ci poczucie humoru. To dobry znak.

Cześć.

Hej.

Esther mówi, że tata musi jechać do San Luis na parę dni

na rehabilitację.

Tak. Minimum trzy dni w tygodniu. Plus ćwiczenia z Wilsonem w domu.

Myślisz, że odzyska zdolność poruszania się?

Spróbujemy. Co ty na to, Emilio?

OK. O ile nie położą mnie z powrotem do szpitala.

Raczej nie będzie to potrzebne.

Jeśli masz problem z dojazdem,

zapiszę cię na transport szpitalny.

Wiele osób tu z niego korzysta.

Wioskowe mumie.

Dzięki, ale nie ma potrzeby. Zawieziemy go same.

Super. Dajcie mi znać.

Trzymaj się i daj innym zadbać o ciebie.

Dziękuję, że przyszłaś.

To moja praca.

- Odwieźć cię? - Nie, idę na spacer.

- Tak? - Tak.

Zjesz coś? Przyjechałaś prosto z konferencji.

Wpadłam do domu zanim tu przyszłam.

Mówiłam ci o konferencji? Nie przypominam sobie.

Nie, chyba Paloma coś wspomniała.

Odprowadzę cię.

- Chodźmy. - Tak.

Naprawdę z nim wszystko OK?

Wasz ojciec ma bardzo silną wolę. Na pewno wyjdzie z tego.

Teraz musicie trochę odpocząć, oderwać się od tego wszystkiego.

Mam już serdecznie dość tragedii, ponurości i szpitali.

Wiecie co?

Wpadnijcie dziś na kolację.

Dziś?

Czemu nie? Możecie wziąć dzieci, poznają się z Lucią.

To jak?

Świetny pomysł, dziękujemy,

ale chyba powinniśmy zostać z tatą?

Jest jeszcze Trini. No i Wilson.

W ten sposób mogą się lepiej poznać.

Może lepiej innego dnia.

Twoja mama pewnie ma już jakieś plany.

Nie. Poza tym choroba Emilia naprawdę nią wstrząsnęła.

Chce wyprostować pewne sprawy.

Jest dla nas bardzo miła.

Bycie miłą nie jest jej mocną stroną,

ale na pewno z przyjemnością zje z wami kolację.

Zawieszenie broni w rodzinie uspokoi trochę tatę.

Słuchajcie.

Byłam już kilka razy u was, żeby zająć się Emiliem.

Przynajmniej raz możecie mnie odwiedzić.

OK, koniec dyskusji.

O ósmej u nas.

Jemy kolację wcześnie. Zdążycie do taty przed snem.

Przyjdziemy.

Super. I broń Boże nic nie przynoście.

OK.

Świetnie, mamo.

Zrobiłaś mnóstwo zdjęć.

Ten gaj zawsze będzie przypominać nam Óscara.

Mogę przekazać niektóre Tanowi? Na stronę urzędu.

Weź, ile chcesz.

A te?

Kiedy zostały zrobione?

Kilka lat temu.

Miałam ze 12 klisz do wywołania. W końcu się udało.

To z zeszłorocznego festynu.

Cholera.

To niesamowite.

W głowie się nie mieści.

Ciągle mi się zdaje,

że za chwilę wejdzie przez te drzwi.

To normalne.

Pamiętasz, jak tata zginął w tym pożarze?

Jasne.

Ciągle nam się zdawało, że wstanie i powie dzień dobry?

Potem wejdzie do mojego pokoju, przytuli mnie i pocałuje.

Widzisz, Mauricio?

Ciągle za tobą tęsknimy.

Choć czasami robiłeś z siebie durnia.

Co ty robisz, gadasz z tatą…

nie rób tego w pracy.

Ale numer!

Wygłupiam się. Chciałam cię rozśmieszyć.

No tak…

Wiesz może, co działo się z Óscarem?

Muszę wiedzieć,

co go tak dręczyło.

Ktoś musi mi powiedzieć, co się z nim stało.

Spójrz na te zdjęcia.

Na tym najstarszym wygląda na szczęśliwego.

A spójrz na to sprzed miesiąca.

Widzisz różnicę?

Masz rację.

Niepodobny do siebie.

Wyraźnie widać, że cierpi.

Aż tak, żeby chcieć skończyć ze sobą?

Nie sądzę.

Jesteś pewna?

Nie. Mówię to, co czuję.

Może się mylę, ale może nie.

Ta studnia nie była zbyt głęboka i on o tym wiedział.

Gdyby się tam rzucił, tylko złamałby nogę.

To nie ma sensu.

Zostaw logikę dla słabeuszy i słuchaj wewnętrznego głosu.

Myślisz, że popełnił samobójstwo?

Czy po prostu coś go bardzo stresowało?

Coś bardzo ważnego.

Śpieszysz się?

Ja?

Nawet nie wiem, która godzina i nie chcę wiedzieć.

No to coś ci pokażę.

Co o tym myślisz?

Strasznie tu pusto.

W tej chwili tak.

To miejsce czeka na kogoś takiego jak ty.

Co?

Wystarczy trochę farby i tabliczka na drzwiach z napisem

„Carla Egea, projektantka mody.”

Fajnie, że o mnie myślisz.

Nic innego nie robię, tylko myślę o tobie bez przerwy.

No to jak?

Chcesz mieć takie studio?

To jest w San Luis, tak?

Widzę, że nie padłaś z zachwytu.

Pewnie wolałabyś zacząć w Barcelonie czy Madrycie.

Nie, San Luis to idealne miejsce.

Obecnie z dobrą stroną docelową i potężną siecią dystrybucji

możesz sprzedawać z dowolnego miejsca na świecie.

Szaleję za tobą.

Bardzo ci dziękuję za wsparcie… Naprawdę, ale…

sama nie dam rady zacząć takiego biznesu.

Nawet nie wiem, co to „strona docelowa”.

Nie jesteś sama.

Masz mnie. Pomogę ci we wszystkim.

Poważnie?

Mogę ci doradzać.

Nie mogę lekceważyć pracy, ale cały mój wolny czas

jest dla ciebie.

Musimy sprzedać ziemię Pace, żeby nie wiem co.

Spotykamy się o ósmej.

Esther nalega, żebyśmy przyszli. Paloma, dzieci, wszyscy.

Nie mam pojęcia, po co ta kolacja.

Ja też nie.

Po tym wszystkim, co zrobiła dla taty, nie mogłam jej odmówić.

Zaraz z nią porozmawiam.

- Teraz? - Tak.

Nie ma sensu dłużej tego przeciągać.

Zadzwonię później.

Nie, zaczekaj.

- Co się dzieje? - Może poczekajmy do jutra?

Po co?

Tata dopiero wrócił ze szpitala. Dzieci nic nie podejrzewają.

Esther zaprosiła nas w najlepszej intencji.

Dasz radę przez to przejść?

Nie mam pojęcia.

Lepiej zaczekajmy do jutra. To tylko jedna kolacja.

- Jak się masz? - Całkiem dobrze.

Wejdź.

Co tam u rodziny?

Dzięki Bogu, lepiej.

To wspaniale.

Obrabiam niektóre zdjęcia ze spotkania ku pamięci twego brata.

Dam ci znać, jak będą na stronie.

Wtedy możemy je opublikować.

Dzięki. To będzie pocieszenie dla rodziny.

Jesteśmy tu, by pomóc. Bez względu na wszystko.

Wiem.

Dlatego chcę pogadać z tobą o sprzedaży farmy.

Rozumiem.

Co się stało? Mama przemyślała sprawę i woli ją komuś wynająć?

Zamierza ją sprzedać Pace.

Tego się nie spodziewałem.

Naprawdę podoba nam się twój projekt.

Nie ma lepszego sposobu na upamiętnienie mego brata.

Ale… ?

Ale pora pomyśleć o tych, których pozostawił.

Mama i siostra potrzebują tych pieniędzy.

Jeśli chodzi o pieniądze, możemy wziąć trochę z budżetu miasta.

- Złożyć kontrofertę. - Nie ma kontroferty.

Paca sypnęła dużymi pieniędzmi.

Tak dużymi, że moja rodzina może spokojnie żyć wiele lat.

Skoro to dla dobra rodziny, nie ma o czym mówić.

Dzięki za zrozumienie. Przepraszam, że straciłeś na nas czas.

Nie. Wprost przeciwnie.

Dzięki, że powiedziałeś mi to szczerze prosto w oczy.

A co miałem robić?

- Dziękuję. - Trzymaj się.

Ta uparta stara jędza. A niech ją szlag!

Marisol.

Jak się czujesz?

Wszystko wymaga czasu.

No to mów.

Oczywiście.

Moja oferta jest wciąż aktualna.

Egeasowie…

Nie przejmuj się tym.

Formalnościami zajmie się mój prawnik.

Nie ma sprawy.

Dzięki, Marisol.

Obiecuję, że nie pożałujesz.

Buziaki.

Wiesz już?

Carla właśnie mi powiedziała.

No i co teraz zrobisz?

Nie oblejemy tego?

Mam na myśli Carlę.

To moja sprawa.

Właściwie masz rację.

Przygotuj umowę sprzedaży.

Im szybciej, tym lepiej. Nie chcę żadnych niespodzianek.

I wezwij notariusza…

Nie martw się o to.

Dopilnuję wszystkiego.

Tomás.

Dobra robota.

Dziękuję.

Cześć.

Cześć.

Jak konferencja?

Niezła. Lepsza, niż się spodziewałam. Pomożesz mi?

Pamiętasz tę bransoletkę?

Jasne, że tak.

Dałeś mi ją w Paryżu na naszą trzecią rocznicę.

Od dawna jej nie nosiłam.

Zaprosiłam Palomę, Gracię i dzieci na kolację.

Acha.

Chyba nie masz nic przeciwko temu?

Prawdę mówiąc, mam. I to dużo.

Mieliśmy porozmawiać.

Wiem.

Nie myśl, że zapomniałam. Praktycznie tylko o tym myślę.

No to po co ta kolacja?

Czemu jej nie odwołasz?

Bo Gracia i Paloma przechodzą trudny czas z Emiliem.

Potrzebują chwili oddechu.

Weź prysznic. Zaraz tu będą.

Jak spacerek?

Bardzo długi.

Prawie doszliśmy do rzeki.

- Bardzo narzekał? - Wcale.

Fajnie było, prawda?

- Idziemy do środka? Trochę chłodno. - Nie, jest OK.

Przyniosę ci sweter.

Poszło dużo lepiej, niż myślałem.

Co się dzieje?

Nic.

Nie oszukasz mnie.

Widzę, że ciebie też coś gryzie.

Znowu mąż?

Nie, to nie to.

Może i ma coś z tym wspólnego.

To nie pora na taką rozmowę.

Będzie pora, jak dostanę kolejny udar. Pogadamy na moim łożu śmierci.

Muszę sprzedać moją część farmy.

Znasz moją sytuację.

Nie mam domu, pracy ani oszczędności

i mam dwoje dzieci na utrzymaniu.

To moje jedyne wyjście.

Nie możesz chwilę zaczekać?

Wiem, dlaczego tak mówisz.

W pełni cię rozumiem.

Paca nie zasługuje na tę ziemię.

Ona nie zasługuje na to, by żyć.

Być może.

Ale to jedyna moja szansa, by zacząć od zera, daleko stąd.

Więc…

znowu wyjeżdżasz?

Moje dzieci zasługują na normalne życie, które odebrał im ojciec.

Ale skoro mnie prosisz, obiecuję, że nie sprzedam.

Przyszła do mnie do szpitala.

Paca.

Czego chciała? Kupić twoją część?

Nie.

Przyszła zobaczyć,

jak się czuję.

Nawet hieny mają serca.

Idziemy?

Dzieciaki, wychodzimy!

Niedługo wrócimy.

W razie czego dzwońcie.

Na razie.

Nie pijcie wina, zanim Paca nie spróbuje pierwsza.

Tędy, proszę.

Ale super dom.

W samą porę. Witajcie w El Acebuche.

Dzięki za zaproszenie.

Zaraz podam kolację.

Super. Dzięki, Pilar.

Przedstawiam wam Lucię.

- Cześć. - Cześć.

Cześć.

Śledzę cię w mediach.

Naprawdę? Nie wiedziałam.

Tak, też jestem fanką K-popu.

Serio?

Widziałaś klip Cosmic Girls?

- Nie. - Jest super.

- Chcesz obejrzeć? - Jasne.

Kolacja gotowa, nie spóźnijcie się.

Wchodźcie.

Co to jest ten K-pop?

Koreański pop dla nastolatków.

Lucia to uwielbia. Całymi dniami ćwiczy układy.

Przyznam, że też to lubię.

Spróbuj tego wina.

Bardzo dobre. Z wytwórni w San Luis. Uwielbiamy je, prawda, Miguel?

Tak.

Dobry wieczór, Paca.

Dobry wieczór. Co za niespodzianka.

Co oni tu robią?

To moja sprawa, mamo.

Nalać ci wina?

Troszkę. Dziękuję.

Wygląda obiecująco.

Będzie ci smakować.

No i…

siadamy.

A teraz, jeśli pozwolisz, zrobię ci zastrzyk.

Będzie bolało, ale tylko przez chwilę.

To zależy od tego, jak trzyma się igłę.

Zobaczymy. Robiłem to setki razy.

O, tak. Mogę?

Rach, ciach i po wszystkim.

Trzeba coś jeszcze?

Stawiam tu szklankę wody.

W razie czego, będę w pobliżu, dopóki córki nie wrócą.

Pracuje pan dla mnie.

Przepraszam, nie rozumiem.

Po co ten oficjalny ton?

Nie pracuje pan dla moich córek, tylko dla mnie.

Ale one mi płacą.

Tymczasowo.

Lubię być oficjalny.

Mogę wiedzieć, czemu?

Spoufalam się tylko z tymi, których znam.

A pana nie będę miał szansy poznać.

Gdy tylko będę mógł, pokażę panu drzwi,

żeby poszukał pan sobie innego inwalidy do opieki.

To będzie trwało krócej niż uścisk teścia.

Doceniam twoją szczerość.

A skoro jesteśmy sami,

uważam, że powinieneś okazać więcej wdzięczności córkom.

A nie okazuję?

Trochę za mało.

W twej sytuacji, większość rodzin…

Wiesz, gdzie byłbyś teraz? W domu opieki.

To praktyczniejsze i tańsze rozwiązanie.

Wierz mi. Wiem, co mówię.

Uważaj, żebyś nie został sam zanim przyjdzie twój czas.

Oby leczenie nie było gorsze niż choroba.

Przyniosę drugą poduszkę. Będzie ci wygodniej.

Zapiekane bakłażany były przepyszne jak zawsze.

Pierwsza klasa.

Przyniosę kolejne danie.

Świetnie.

Gracia, musimy porozmawiać.

Podoba mi się twój sweter. Gdzie go kupiłaś?

Online. Wyślę ci linka do strony.

Fantastycznie. Przypomnę ci później.

Lucas, uczysz się, prawda?

Tak, w liceum w Madrycie.

Super, Lucia też jest w liceum.

Prawda?

- Dolać wina? - Ja to zrobię.

Pozwólcie, że wzniosę toast za kogoś, kto naprawdę na to zasługuje.

Za Emilia.

Oby szybko wyzdrowiał,

by mógł uczestniczyć w kolejnej naszej kolacji.

Wspólnej kolacji. Tutaj, w Las Sabinas, czy gdziekolwiek indziej.

Wypijmy za to.

Na zdrowie.

- Manu. - Przepraszam, że tak późno.

Zdenerwowałem się po twojej wiadomości.

Przepraszam. Całe popołudnie chodziłam jak w amoku. Nie wytrzymałam.

Słyszałeś o wodzie w Las Sabinas?

Tak. Mama mi powiedziała.

Emilio rozpowiada naokoło, że ktoś ją zanieczyścił.

Ma rację. Zrobili analizę próbki i znaleźli ślady Herbitechu.

Ta sama substancja była na ubraniu Óscara w dniu śmierci.

To znaczy, uważasz, że Óscar…

Nie wiem.

Mam tylko domysły i przeczucia i nie są one zbyt dobre.

Óscar nie zrobiłby sąsiadowi czegoś takiego.

Ani sąsiadowi, ani nikomu, na Boga.

Ja tylko głośno myślę.

Nie wiem. Może miał długi.

To tłumaczyłoby sprawę koperty. Mógł zrobić to dla pieniędzy.

Długi? Nikt nie dopominał się o spłatę.

A może zobaczył, że ktoś zatruwa zbiornik,

chciał go powstrzymać, szarpali się i trucizna przeszła na jego ubranie.

A co, jeśli ktoś go zabił…

żeby nie doniósł?

A pieniądze?

Ta koperta, którą znalazłeś, obala całą naszą teorię.

Jeśli kwota 10 000 euro nie ma nic wspólnego z tą śmiercią,

może za nią ktoś chciał kupić jego milczenie?

Nie wiem.

Trudno mi uwierzyć, żeby Óscar przyjął łapówkę.

Sam nie wiem, co o tym myśleć.

Może ktoś, kto mu zapłacił,

odkrył, że Óscar go wydał i postanowił się go pozbyć.

Tak, ale kto?

Manterana to taka spokojna wieś.

Kto mógłby to zrobić?

Nie uwierzycie. Wasza mama

oprawiła ksero naszych dowodów z fałszywą datą urodzenia,

żeby nas wpuścili do nocnego klubu w San Luis.

Mamo…

Zawsze wyglądałam na młodszą. Musiałam robić mocny makijaż.

- Udało się? - Jasne!

Wzięła od nas po pięć euro za dowód.

Ale numer! Nie mówiłaś nam o tym.

Nigdy nam nic nie mówi.

Wiesz, że moja mama i twój tata chodzili ze sobą?

Coś ty? Poważnie?

- Tak. - Tak.

Jesteście razem na jednym ze starych filmów dziadka.

To prawda. Ty też wszystko nagrywałeś, nie?

Dajcie spokój. To było 20 lat temu.

Pilar, możesz zacząć sprzątać.

Nasi goście są chyba trochę zmęczeni.

Wcale nie, robi się coraz ciekawiej.

Julia ma rację. Po co ten pośpiech?

Poza tym, zanim wyjdziecie, chcę wam powiedzieć coś ważnego.

Gracia. Paloma.

To nie tajemnica, że nasze rodziny od lat mają ze sobą na pieńku.

Myślę, że to bez sensu. Nie powinno tak dłużej być.

- Esther. - Chwileczkę.

Dlatego chcę jako pierwsza uczynić pierwszy krok ku pojednaniu.

I powiedzieć wam, że…

wszyscy jesteście zaproszeni na nasz ślub.

Patrzcie, już się cieszy.

- Esther, myślę… - Chwileczkę.

Jeszcze jedna rzecz.

Palomo, choć życie rozdzieliło nas na długie lata,

wiedz o tym, że zawsze byłaś dla mnie jak siostra.

To prawda. Czuję tak samo, jeśli chodzi o ciebie.

Wiem, że mówisz to z serca.

Dlatego chciałabym cię prosić,

byś była moją świadkową.

Poważnie?

A twoje przyjaciółki?

Mówiłam ci już, że mam wiele przyjaciółek,

ale tylko jedną mogę nazwać siostrą.

Z radością się zgadzam.

- Dzięki. - Dzięki.

Za wszystko.

A ty Gracio,

zawsze byłaś dla mnie kimś szczególnym, jak Paloma.

Jesteście jak rodzina.

Wiem, że mnie akceptujesz, że cię obchodzę i…

że jesteś kimś, komu mogę zaufać.

Kto nigdy mnie nie zdradzi.

Też czujesz to samo? Może przesadzam?

Dość tego!

Nie wiem, co tu jest grane. Kolacja skończona.

Miguel ma rację. To był bardzo długi dzień.

Lepiej pójdźmy odpocząć.

- Co się stało? Było tak fajnie. - Miguelowi odbiło.

Dlaczego?

Gracia.

Masz chwilkę?

Idźcie. Dogonię was.

Zaraz wrócę.

Wiem o tobie i Miguelu.

Macie natychmiast to skończyć.

Przepraszam za to, co się stało przy kolacji. Nie jest tak, jak myślisz.

Jest tak, jak myślę, bo to wiem.

Wiem, że się spotykacie w domku w lesie.

Szpiegujesz nas?

No proszę. Czyli się nie mylę?

Jesteście parą idiotów.

Co jeszcze wiesz?

- Nie pytaj. - Mów. Co jeszcze wiesz?

Że kochamy się od dziecka?

Długo walczyliśmy ze swoimi uczuciami, ale przekonaliśmy się,

że nie możemy bez siebie żyć. Wiesz o tym?

Jak śmiesz

przychodzić tu i niszczyć życie mojej córki

na dwa dni przed ślubem z miłością jej życia?

Jesteś wstrętna.

Już nikt nas nigdy nie rozłączy.

Szkoda mi twojej córki. Nie ciebie.

Czekaj.

- Jeszcze nie skończyłam. - Ja tak.

Nie.

Nie wiesz wszystkiego o przeszłości Miguela.

Przysięgam, że jeśli nie zostawisz go na zawsze,

dopilnuję, żeby zgnił w więzieniu.

Wyjdź, proszę.

Sorry, że mnie poniosło. Musimy pogadać.

- Pogadamy jutro. - Nie mogę czekać do jutra.

- Dokąd to? - Nagłe wezwanie domowe.

To nie może czekać. Musisz o tym wiedzieć.

Przepraszam, czekają na mnie.

Zbyt długo nie było cię w Manteranie.

Miguel ma ciemniejszą przeszłość, niż myślisz.

To kłamstwo. Zmyślasz, bo chcesz nas skrzywdzić.

Do tej pory milczałam.

Ale skoro on nie zostanie ojcem moich wnuków,

nie widzę powodu, by nie zapłacił za zbrodnię, którą popełnił.

A ty dokąd?

Nagłe wezwanie do pacjenta. Nie czekaj na mnie.

O jakiej zbrodni mówisz?

Miguel zabił swojego ojca.

Jak możesz być taka okrutna?

Fernando zmarł nagle na atak serca.

Miguel ci tak powiedział?

Mój ojciec miał rację.

Nie zasługujesz na to, by żyć.

Nie ujdzie ci to na sucho.

Zobaczymy.

Jeszcze raz powtarzam.

Albo go zostawisz, albo doniosę na niego do Straży Obywatelskiej.

I od razu ci uwierzą? Bzdura. Nie masz żadnych dowodów.

Zechciej tego wysłuchać i odejść w pokoju.

Silvia wysłała tę wiadomość tej nocy, gdy umarł Fernando.

Paca.

Fernando nie oddycha. Nie oddycha.

Nie wiem, co robić. Próbuję…

ale nie reaguje.

On nie żyje. Fernando nie żyje. A Miguel…

Miguel, on… On… O Boże.

Co się stanie z moim synem, gdy go złapią?

Napisy: Lidia Lewandowska-Nayar

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.