All language subtitles for Regreso a Las Sabinas.S01E09

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian Download
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

W POPRZEDNICH ODCINKACH

Antón, to dom twoich dzieci.

Będzie mieszkał na Jamajce.

To nieprawda. Nie zrobiłby tego.

- A co miałaś zrobić? - Przyjąć ofertę Utrery.

Ze mną… nie będzie już dobrze.

Ojca jakby nie było, snuł się jak cień.

Tatusiu! Chcę zostać z tobą!

Don Emilio!

Chodź.

Dam ci znać w sprawie twojej oferty.

Spokojnie.

Zróbmy wszystko, by sprzedała nam.

Możesz powiedzieć mi wszystko, albo razem pomilczymy.

Dałam próbkę wody do analizy.

Tata miał rację. Jest skażona

Dobrze mi zrobi zmiana otoczenia, a ty… potrzebujesz czasu na przemyślenie.

Jeśli myślisz, że jej powrót zmienia moje uczucia do Esther,

mówię otwarcie, że nie.

Musiałem cię znów zobaczyć, żeby się przekonać,

co naprawdę czuję.

POWRÓT DO LAS SABINAS

No dobrze…

Dobrze…

Pamiętaj, że czekam na odpowiedź.

Muszę iść.

Co mogę zrobić, byś została jeszcze godzinę…

jeszcze chwilkę?

Ty też musisz iść.

No tak.

W końcu dotrę tylko na samo zakończenie, w dodatku spóźniony.

Do zobaczenia.

Do zobaczenia.

Nie powinniście zostawiać ojca samego.

Możecie się zmieniać.

Richi i ja też możemy przychodzić.

Super, dzięki. Coś się stało?

Dzięki Bogu nie.

Nie rozumiem, po co mi to mówisz.

Wybacz mi. Nie wiem, jak to powiedzieć.

Gdy przyszłam go odwiedzić…

stał przy otwartym oknie. Sam wstał i je otworzył.

Wspiął się na nie.

Gdybym akurat w tej chwili nie weszła,

mógłby zrobić coś głupiego.

Więc…

- chcesz powiedzieć, że mój ojciec… - Tak.

Czemu wtedy nie zadzwoniłaś?

A bo ja wiem? Nie chciałam zostawiać go samego.

A to nie było na smsa.

Jesteś pewna tego, co widziałaś?

Absolutnie. Trzeba było zobaczyć jego oczy.

Jest tu gdzieś gniazdko? Wyładował się.

Był wyciszony, nie zauważyłam.

Coś nie tak?

Jak tata?

W porządku, nie martw się.

Siadaj. Muszę ci coś powiedzieć.

Co się dzieje?

Trini…

Niemożliwe.

Tata nie popełniłby samobójstwa. Znasz Trini, to histeryczka.

Nie.

Powiedział mi, że chce, byśmy sprzedały farmę Pace.

- Naprawdę? - Tak.

Boi się, że nie będzie w stanie zająć się Las Sabinas.

Znasz go. Uwielbia narzekać.

To nie było narzekanie.

Błagał o pomoc.

- Teraz ty histeryzujesz. - Tak uważasz?

Już go widziałam w takim stanie.

Przeszedł głęboką depresję po śmierci mamy i twoim wyjeździe.

Był tak załamany jak teraz. Zupełnie się poddał.

Był apatyczny. Nie odzywał się.

Nie był sobą. Przestał być ojcem, jakiego znamy.

Do tego stopnia, że pozwolił im zabrać mnie do domu dziecka.

A więc nie nazywaj mnie histeryczką, OK?

Byłam tam.

Ty nie.

Ale nie każda depresja musi prowadzić do samobójstwa.

Przepraszam.

JULIA PRZYJDZIESZ NA OBIAD?

TATA

Tata mi się nagrał.

Kiedy?

Rano.

Gracia, chciałem… się z tobą dziś zobaczyć.

Chciałem…

Wybacz mi, kochanie.

Przepraszam cię. Za wszystko.

A więc,

jeśli uniwersytet uzna projekt za realny i przystąpi do niego,

umieścimy znów Manteranę na mapie.

Najpierw kup ziemię od Egeasów.

Daj spokój, stary. Nie bądź taki.

Udało nam się nadać status ochronny Lasowi Atenor,

to tego nie załatwimy? Dlaczego?

Bo będę cierpiał, gdy Paca nie dostanie, czego chce.

Dlatego.

Fajnie widzieć was w dobrym humorze.

Zwłaszcza ciebie, Miguelu. Nie pamiętam, kiedy się uśmiechałeś.

O co ci chodzi? Jestem taki jak zawsze.

Nie. Ostatnio masz niewesołą minę.

- Serio? - Tak.

Nie wiedziałem.

Rozumiem cię. Cały ten bałagan i stres związany z przygotowaniem do ślubu

to koszmar, no nie?

To fakt, że obecnie przechodzę burzliwy okres.

Wiem, kochanie.

Ale cieszę się, że widzę cię w lepszym stanie.

Mama ma całkowitą rację.

Wyglądasz lepiej, odkąd pogodziłeś się z Esther.

Prawda jest taka…

Przepraszam, ważny telefon z urzędu.

Pogadamy później, OK?

Halo? Tak, Luis.

Cześć, mamo.

Nie.

Dlaczego?

- Nie śmiej się. - Nie mogę przestać.

Ja też nie.

Co jest?

Zamknij oczy.

- Czemu? - Zamknij.

Wyobraź sobie, że właśnie wróciłeś ze szkoły w Szkocji.

Wtedy zaczęliśmy się spotykać.

Kochałem cię już od dziecka.

Ja też, ale to nie było to samo.

Mów za siebie.

Jak będziesz mi przerywał, to się nie uda.

- Jesteś tam teraz? - Tak.

To cudowne.

Zamknij oczy, proszę.

Dobrze.

Pomyśl, że wszystko, co było potem, się nie zdarzyło.

Mój tata…

- Wszystko? - Tak.

Mój tata kupujący waszą ziemię.

Śmierć mojej mamy. Moje odejście od ciebie.

- Myślisz, że nadal bylibyśmy razem? - Definitywnie.

Mielibyśmy wzloty i upadki.

Wszystkie pary je mają, ale pokonalibyśmy je.

Mówilibyśmy, że się nie kochamy.

Kłamalibyśmy.

Z tobą wszystko jest proste.

Zapominam nawet, jak okropne mam życie.

Jesteś niezwykłą kobietą…

Przeszłaś przez piekło i przetrwałaś.

I taka już pozostaniesz.

Zawsze miałeś więcej wiary we mnie niż ja sama.

Byłam skończoną idiotką.

Nie powinnam była cię zostawiać.

Gracia.

Jak się czujesz, tato?

Wyglądasz lepiej.

Hmm…

Musimy być cierpliwi. Będzie dobrze.

Dobrze! Nie mów tego cholernego słowa.

Nikt, ani wy,

ani żaden z tych konowałów, nie wie, czy będzie dobrze, czy stanę się warzywem.

Nie możesz się poddać.

Gdybyś była na moim miejscu, też byś tak mówiła?

Dlatego postanowiłeś iść na łatwiznę?

- Paloma. - Niech powie.

Zdajesz sobie sprawę, co miałeś zamiar zrobić?

Nie wiem, o czym mówisz.

Nie wiesz?

Trini wpadła w panikę.

Zobaczyła cię przy oknie.

Co? Myślała, że ja…

Dajcie spokój.

Co jej przychodzi do głowy?

Co za bujna wyobraźnia.

Ale ty stałeś przy oknie.

Było otwarte, bo potrzebowałem świeżego powietrza, do cholery!

Tak jak wtedy z tobą, Paloma, pamiętasz?

Widzicie…

Nie jestem teraz…

w najlepszej formie.

Robię i mówię dziwne rzeczy.

Strasznie jest mi ciężko…

być tu w takim stanie.

Trafiłem do szpitala.

- To nic miłego. - Tak.

Ale myśleć, że chcę

skończyć ze sobą, to chyba lekka przesada.

Najsmutniejsze z tego wszystkiego…

jest to, że…

nie znacie mnie tak dobrze, jak mi się zdawało.

Emilio wyjdzie ze szpitala, ale będzie dokładnie taki sam, jak był.

Uparty osioł.

Niestety w szpitalach tego nie leczą.

Będzie starał się powstrzymać je przed sprzedażą ziemi.

Musimy bardziej naciskać,

bo będzie to samo, co z Egeasami.

Moim zdaniem Moliny nie są gotowe do podjęcia decyzji.

- Czemu? - To chyba jasne.

Emilio jest w kiepskim stanie.

To właśnie jest dobry czas.

Jego słabość to dla nas wielka szansa.

Cieszę się, że raczyłaś łaskawie poczekać przynajmniej na Egeasów.

Oni są dobrymi ludźmi.

W przeciwieństwie do Molinów.

Musisz grać fair. Daj im trochę czasu.

Życie jest brutalne.

Nie rozwiniesz biznesu, grając fair i licząc na łut szczęścia.

Poza tym,

najlepiej dla nas będzie, jeśli umrze.

Paca…

No co? Byłoby to dobre dla ludzkości.

Zostawmy te głupie pomysły. Myślę, że powinniśmy…

Znamy już twoją opinię. Wyraziłeś ją jasno i dobitnie.

Pogadamy z nimi jeszcze raz, żeby jak najszybciej podjęły decyzję.

Tym razem nie pozwolę, żeby czyjś brat albo czyjaś była mi przeszkodzili.

Jeszcze coś?

Nie.

Zatem kontynuujmy.

Spokojnie, tato. Dobrze ci idzie.

Pomalutku.

Ostrożnie. Idź pierwszy. Pomału.

Wolniutko.

Jak będę szedł jeszcze wolniej, to pójdę do tyłu.

No i proszę! Dobra robota.

Siadaj.

O kurczę! Ciężki jesteś.

- To strasznie męczące. - Wiem. Połóż się.

Posłuchaj…

- Tak myślałam… - Co?

Ten pas ziemi z migdałowcami.

Ten trochę zaniedbany…

Nie zostawiłem go tak celowo.

Wiem.

Nie było…

- robotników, żeby to zrobić. - Racja.

Poza tym cena migdałów spadła.

- Co miałem robić? - Nie winię cię. Mówić dalej?

- Tak… - OK.

Trendy na rynku się zmieniają.

No i…

myślałam, żeby zająć się tymi drzewami.

I żeby wyremontować jeden z magazynów.

To duże koszty.

Wiem.

Na razie to tylko projekt. Mama byłaby zachwycona.

To było jedno z jej ulubionych miejsc na farmie.

Pamiętasz?

Zwłaszcza gdy migdałowce kwitły.

Całymi godzinami chodziła wokół nich, dbała o nie.

Co jest?

Paca. Ona musi…

Będzie z ciebie zadowolona.

Masz dobre pomysły.

Ta suka faktycznie trafiła w dziesiątkę, proponując ci pracę.

Inżyniera.

- Wiesz co? - Co?

Nie sprzedam swojej części Pace.

- Jeśli robisz to dla mnie… - Tato.

Las Sabinas…

To ziemia odziedziczona po mamie.

Musi zostać w rodzinie.

Zamierzam przywrócić jej dawną świetność.

Tego właśnie chciałaby mama.

Zrobimy to razem.

Mówisz poważnie?

Zostaniesz tu?

Las Sabinas to mój dom.

Teraz, gdy wróciłam, nie mam zamiaru wyjeżdżać.

Staliśmy tam we troje.

Wspomnieli, że sprzedadzą miastu.

Znowu to samo. Nie zadali mi żadnych pytań.

Nie spytali o moje zdanie, nic.

Wyobrażasz sobie?

Nic dla nich nie znaczę.

Przepraszam, że zawracam ci głowę.

Daj spokój, Carla.

Nie powinnam była dzwonić, ale musiałam to z siebie wyrzucić,

a chyba tylko ty mnie rozumiesz.

Nie przejmuj się.

Możesz na mnie liczyć.

Wielkie dzięki.

Traktujesz mnie poważnie, choć masz więcej doświadczenia. To miłe.

Hola, hola. Znaczy, że jestem stary?

Przepraszam. Nie o to mi chodziło.

Spokojnie. Żartowałem.

Wiem, co czujesz. To irytujące, gdy cię ignorują.

Może jestem wścibski,

ale nie rozumiem, dlaczego nie sprzedadzą Pace.

Robią to dla Óscara.

Na pewno.

Ale prawda jest taka, że stracicie kupę pieniędzy.

Nie rozumiem, czemu odrzuciliście jej ofertę.

Będziecie potrzebować pieniędzy na start w nowym miejscu.

A zwłaszcza ty.

Jesteś bystra. Wiesz, co chcesz zrobić ze swoją przyszłością.

Mogłabyś skorzystać z tych pieniędzy.

Chodź.

Mogę ci coś poradzić?

- Jasne. - Tak?

Postaw się im.

Nie daj im decydować za ciebie. Muszą cię wysłuchać.

Te pieniądze są też twoje.

Mogłabyś nawet otworzyć za nie własne studio mody.

Tak myślisz?

Oczywiście.

Dlatego ci to mówię.

Wiesz co?

Obiecuję pomóc ci z papierami.

Musisz tylko skupić się na tym, co kochasz. Tworzyć.

Te oczy podbiją świat.

Lekarz idzie. Zobaczymy, co powie.

Nawet nie dacie spokojnie poczytać.

Słucham?

Nie musisz tkwić tu całymi dniami.

Masz pracę, dzieci, swoje życie.

Życie?

Co się dzieje?

Nic.

Nie udawaj. Wiesz, że i tak się dowiem.

Nie męcz mnie.

Straciłam pracę.

A Antón odszedł z inną kobietą.

Sprzedał nasz dom, wziął pieniądze

i zostawił nas bez dachu nad głową.

Tak, mam swoje życie,

ale wolałabym nim nie żyć.

Skończony drań.

- Kiedy to się stało? - Wczoraj.

- Nigdy go nie lubiłem. - Nigdy go nie poznałeś.

- Nie musiałem. - Ty nikogo nie lubisz.

A jego tym bardziej.

Co z dziećmi?

Jakoś dają radę.

Jak go dorwę, utnę mu jaja i powieszę mu na szyi.

To nie będzie konieczne.

Poradzimy sobie.

Bardziej martwię się o ciebie.

Jeśli coś ci się stanie, nie zniosę kolejnego ciosu.

Wiesz, co mam na myśli.

Nagrałem ci się, gdy byłem w dołku.

I tyle.

Obiecaj mi, że już nie będziesz wysyłał takich wiadomości.

OK.

Nie. Chcę, żebyś to powiedział.

- Przecież mówię. - Nie.

Masz powiedzieć, że to się nigdy nie powtórzy.

- Gracia… - Proszę.

Nigdy nie będę próbował skończyć ze sobą.

Obiecuję.

A teraz…

zamknij się i daj mi poczytać.

Tato.

Znalazłam idealną sukienkę.

Na co?

Jak to „na co”? Na twój ślub.

No tak.

Tylko że jest trochę droga.

Ale przecież jestem córką pana młodego.

Chodź ze mną i sam zobacz. Będziesz zachwycony.

To będzie twój najlepszy zakup w życiu.

Byłam skończoną idiotką.

Nie powinnam była cię zostawiać.

Tato?

- Tato, mówię do ciebie. - Tak?

W ogóle mnie nie słuchałeś.

Słuchałem. Chcesz drogą sukienkę. Kupimy ją za kilka dni.

Do tego czasu zniknie.

Chodźmy dziś. W moim rozmiarze jest tylko jedna.

Niedługo pójdziemy.

Ślub jest za dwa tygodnie.

Przed samym ślubem będziesz zajęty i nie będziesz miał czasu na…

Przestań mnie zamęczać.

No, no! Nastrój w sam raz na ślub.

Jeśli to cię tak stresuje, to po co się żenisz?

Nie musisz się na mnie wyżywać.

Pogadamy, jak ci przejdzie.

Jesteś piękna.

Chciałbym mówić ci to częściej.

Myślisz, że nadrobię, jak zacznę od razu?

Jesteś piękna.

Jesteś piękna.

Jesteś piękna. Jesteś…

- Dosyć. - … piękna.

Mógłbym tak spędzić resztę życia.

Nie tylko dzień, całe życie.

W pewnym momencie będziemy musieli się rozstać.

Tak, ale chcę więcej.

Chcę cię znów zobaczyć.

Jutro w domku o tej samej porze?

Powiedz, że przyjdziesz.

Nie wiem.

Hej, mam dobre wieści. Dziadek wychodzi ze szpitala.

Serio?

Lekarz mówi, że wraca do zdrowia.

Może kontynuować leczenie i terapię w domu.

To fajnie.

Mówiłaś, że kiedy wyjeżdżamy?

Chyba żartujesz. Powinieneś mu pomóc.

Zwłaszcza teraz.

Nie bądź taka.

Może wyjedziemy wcześniej, niż myślicie.

Poważnie?

Nie powiem wam kiedy, bo sama jeszcze nie wiem.

Najpierw muszę zobaczyć, co się tutaj będzie działo.

- Proszę was tylko o cierpliwość. - Możesz na nas liczyć.

To tata.

Odbierz. Nie przejmuj się mną.

I tak nie chcę odbierać.

Nie chcę odseparować was od ojca.

Już za późno.

- Zapomniałaś, że jest na Jamajce? - Z dziewczyną.

Miałam spytać babcię Amparo,

czy poznała dziewczynę swojego kochanego synka, ale nie musiałam.

Oto Rebeca. Taty koleżanka z pracy.

To nie ma znaczenia.

Dla ciebie nie ma? A powinno mieć. Trzyma twoją torebkę! Wstydu nie ma.

Nie ma sensu tego rozgryzać. Nie warto.

- O, więcej zdjęć. - Krzywdzisz się tym.

Na plaży, całują się…

- Dawaj. - Co jest?

Dość tego, Julia.

Wasz ojciec dokonał wyboru. To jego życie, musimy to zaakceptować.

Nie będę nic akceptować.

On dla mnie umarł.

Urząd miasta to administracja publiczna.

Będzie tak samo, jak zawsze. Kupa papierów. Wszystko trwa wieki.

To może oddaj im tę ziemię za darmo?

Przynajmniej będzie to zgodne z wolą Óscara.

Jak możesz tak mówić?

Powinnaś mieć więcej szacunku dla pamięci twego brata.

A ja nie zasługuję na szacunek?

Nie patrz tak na mnie.

Nie raczyliście nawet włączyć mnie do dyskusji.

Decydujecie za mnie, jakbym nie istniała.

- Carla… - Czekaj.

Jesteśmy tu tylko we troje. Co myślisz?

Nie powinnaś iść za głosem serca.

Bądźmy realistami i przyjmijmy pieniądze Utrery.

- Co ty tam wiesz? Jesteś dzieckiem. - Idź do diabła.

- Tak się zwracasz do matki? - OK, dość tego.

- Nigdy się tak do mnie nie odzywałaś. - Dosyć.

Chodź, pogadamy.

W cztery oczy.

Dlaczego nie dałeś mi skończyć?

Już czas, żebyśmy choć raz dogadali się w tej rodzinie.

Dotarło do was, że już nie możecie mną rządzić.

Wiem, czego chcę w życiu. Mam plany.

Cieszę się, że to słyszę.

- To czemu z nią trzymasz? - Nie trzymam.

Mama opłaciła twoje projekty misyjne, a ja to co?

To nie w porządku.

Ty jesteś nie w porządku, bo zapomniałeś o Óscarze i mnie.

Wróciłeś i znowu to samo.

Uspokój się. Pogadajmy o tym.

Rozumiem, co mówisz…

Mama też tak manipulowała Óscarem dla swoich celów.

Udajesz świętego, a jesteś taki, jak ona.

Tata nie będzie chciał tu spać.

Albo tu, albo zamknięty w swoim pokoju,

bo nie będzie w stanie chodzić w tę i z powrotem po schodach.

Musimy mieć anielską cierpliwość.

Wiem.

Teraz, gdy jesteśmy same,

coś ci powiem.

Długo nad tym myślałam i…

zamierzam odrzucić ofertę Utrery.

- Naprawdę? - Tak.

Robisz to dla taty?

Nie tylko dla niego. Dla siebie też.

Potrzebuję nowego i ciekawego projektu.

A co jest ciekawsze niż odbudowa farmy?

- Mama by tego chciała. - To jeden z powodów.

Gratuluję decyzji. Bardzo się cieszę.

Z radością bym ci pomogła, ale nie mogę sobie na to pozwolić.

Jesteś świetna w swojej branży. Szybko znajdziesz pracę.

Tak, ale potrzebuję pieniędzy.

A szczerze mówiąc, jedyne, co mam, to Paca i jej oferta.

Muszę ją przyjąć.

- Przykro mi. - Wiem.

Gdybym mogła ci pomóc…

Jest jeszcze inne wyjście.

Kupicie z tatą moją część.

- No ale… - Możesz płacić mi w ratach.

Wybacz, ale to niemożliwe. Nie mamy tyle pieniędzy.

Znów trzeba będzie rozmawiać z bankiem, a wiesz, że sprawa tam utknęła.

No tak.

A jak zaakceptują wniosek?

Za duże koszty. Ziemia, pożyczka… Sama wiesz.

Bardzo mi przykro.

Chodź, Don Emilio.

Siadaj.

Wstawiłyśmy ci łóżko na dole.

Zaraz będzie obiad. Domowy. Nie taki jak w szpitalu.

Witaj w domu.

Do środka?

Tak.

Richi.

Chcę pomówić sam na sam z Gracią.

Dobrze, ale co z wózkiem?

Spokojnie, dam radę.

OK.

Co się dzieje? Dobrze się czujesz?

Gracia…

Kiedyś porozmawiamy o tym, co zaszło między nami.

Dlaczego przez 18 lat nie przyjeżdżałaś do domu i…

czemu nie mogłem się przemóc, żeby cię znów powitać.

Teraz nie mogę o tym mówić.

- Ja też nie. - Ale…

mogę…

ci podziękować, że mnie nie zostawiłaś.

Miałaś pełne prawo, ale nie zrobiłaś tego.

Dziękuję ci.

Jedziemy.

Jedziemy.

Nie przejmuj się. Pójdę z tobą i kupimy ją.

Znajdziemy też jakieś buty.

Znam sklep, który ci się spodoba.

Marka francuska. Specjalizują się w ślubach i balach.

Świetnie. Widzisz? Dla chcącego nie ma nic trudnego.

- Chcesz rozmawiać? - Nie.

Muszę wrócić na konferencję. Pogadamy później.

- Całuski. - Cześć.

Nie widziałam Esther na spotkaniu dla Óscara. Pracowała?

Jeśli zamierzasz mnie ignorować, wracam do pracy.

Przepraszam.

Esther jest na konferencji. Obawiam się o nią i Miguela.

Serio? Coś nie tak?

Chyba mają problemy.

Próbowałam z nimi pogadać, ale zbyli mnie dość niegrzecznie.

Znając ciebie, pewnie nie spytałaś grzecznie.

Jak zwykle.

Nie martw się tym.

Rano Miguel był tu z bratem. Śmiali się, żartowali…

Nie. Na pewno pokłócili się o coś związanego ze ślubem,

ale już to sobie wyjaśnili.

- Przez telefon? - Czemu nie?

Moja córka miała nie jechać na tę konferencję,

ale zmieniła zdanie i pojechała.

Nie zrobiłaby tego bez ważnego powodu.

Nie przejmuj się. To normalne. Pamiętasz własny ślub?

Nie.

A twój był taki?

Chyba nie. Wszyscy wiemy, jak to się skończyło.

Udam, że tego nie słyszałam.

Bo zaraz wezmę patelnię i walnę cię nią w głowę.

Co się dzieje?

Muszę iść.

A ty idziesz na spotkanie dla Óscara.

Czemu mówisz to teraz?

Właśnie przeżyliśmy piękne chwile. Zapomnieliśmy o bożym świecie.

Ale nie jesteśmy nastolatkami, które nie mogą się od siebie oderwać.

To prawdziwe uczucie.

Tak. Prawdą jest też, że muszę odbudować swoje życie.

A ty musisz wziąć ślub.

- Załatwię to. - Miguel.

Jakoś to załatwię. Chyba nie chcemy, żeby ludzie o tym wiedzieli?

To właśnie musimy przemyśleć.

Czego chcemy.

Całowania się ukradkiem na stole?

Nie jestem pewna, czy znajdę czas na potajemne schadzki.

Ja na pewno nie.

Nie chcę się ukrywać.

Nie chcę dłużej żyć bez ciebie.

Ale…

Chcę żyć w domu daleko stąd z tobą i naszymi dziećmi

i zacząć od nowa.

Nigdy cię nie opuszczę.

Powiedz, czego chcesz.

Chcę, by ten dom był przestronny i pełen światła.

Chcę budzić się obok ciebie co dzień i zasypiać z tobą co noc.

A więc zróbmy to. Teraz. Dziś w nocy. Jutro.

Ale…

Wyjedziemy w przyszłym tygodniu. Ty, Julia, Lucas, Lucia i ja.

Tak nagle?

Czy już nie dość czasu straciliśmy?

Chcę cię znowu zobaczyć.

Jutro w domku o tej samej porze?

Tak bardzo chciałam cię pocałować.

Tak bardzo tęskniłem.

Czekaj.

- Co to? - Otwórz.

Nagrałem to, gdy mieliśmy osiem lat.

PIOSENKI DLA GRACII

Nie miałem odwagi ci dać.

Wiem, że nie jesteśmy już dziećmi…

ale to, co czuło wtedy moje serce,

nie zmieniło się ani trochę.

Miguel…

Już jako dziecko byłem w tobie zakochany.

To jakiś cud.

Nie mogę uwierzyć.

Gdy wszyscy się dowiedzą, i będziemy mogli wyjechać,

będę cię oglądał do końca życia.

Trzymał twą twarz w moich dłoniach.

Twoje ciało w mych ramionach.

- Kocham cię. - Ja ciebie też.

Tak bardzo cię kocham.

Wejdź. Chusteczki są tam.

Głupio mi, że widzisz mnie taką.

Nie wstydź się.

Każdy ma chwile słabości. Przestań przepraszać za swoje uczucia.

Proszę.

Dziękuję.

No dobrze…

Co się stało?

Powiedziałam mamie i bratu, co myślę o sprzedaży ziemi,

ale przegięłam i czuję się z tym źle.

Nie powinnaś tak się czuć. Wprost przeciwnie.

Powinnaś być dumna. W końcu pokazałaś im, kim jesteś.

Wiem, ale…

mama poświęciła się dla nas. Zawsze chciała dać z siebie wszystko.

Oczywiście.

Ale nie to, czego chciałaś.

To prawda.

Bardzo przepraszam.

No i znowu.

Daj spokój. Otrzyj łzy.

Już ci to mówiłem…

Uwielbiam twoje oczy.

- Są całe czerwone. - Tak, ale…

i tak piękne.

Álex.

Wiesz, co się dzieje z Carlą?

Nie. Ostatnio widziałem ją, gdy rozmawialiśmy.

Gdzie ona może być?

- Dzwoniłaś do niej? - Jasne.

Wiele razy. Włącza się poczta głosowa.

Czekaj, ja spróbuję.

Jak odbierze, dostanie za swoje. Widziałeś, jak się zachowała?

Tak się odzywać do matki?

Poczta głosowa.

Może coś jej się stało?

Spokojnie. Nic jej nie jest.

Jest na nas zła i ma do tego prawo.

Traktowaliśmy ją jak dziecko.

Teraz jej bronisz.

Wysłuchuję jej.

Powinnaś robić to samo.

Mamo, Carla dorosła.

Nie jest już dzieckiem. Jest kobietą, która uważa,

że mamy razem zdecydować, co zrobić z ziemią.

- Nie mam nastroju do rozmowy… - Znowu szukasz wymówki.

Nie szukam.

Wiem, co się z nią dzieje.

Wszyscy przechodziliśmy okres buntu.

Ciebie też rozumiem. Jesteś jej bratem.

Nie do wiary.

Carla ma rację. Robisz ciągle to samo.

Co masz na myśli?

Traktujesz nas protekcjonalnie, żeby dostać to, co chcesz.

Nie popełnij błędu.

Nie chodzi o to, czego ja chcę, tylko czego chciałby Óscar.

W tym przypadku,

nie sądzisz, że postawiłby nade wszystko przyszłość siostry?

Wzywałaś mnie.

Co ty wyprawiasz z tą małą Egeasówną?

Jak się o tym dowiedziałaś?

Mieszkamy w małym mieście. Widziano was razem.

Przyjaźnimy się.

Czuć od ciebie perfumami nastolatki.

No i co z tego?

Przecież to jeszcze dziecko.

Ja tylko bronię twoich interesów.

O ile dobrze pamiętam, mówiłaś, że mamy robić wszystko,

by Egeasowie nie sprzedali ziemi miastu.

Źle mnie zrozumiałeś. Nie prosiłam, byś się z nią przespał.

No cóż, wypadek przy pracy.

Biedactwo.

Jak ty musiałeś cierpieć!

Nie rozumiem cię.

Dziś nazwałaś Miguela mięczakiem.

A teraz obwiniasz mnie o coś przeciwnego.

Są pewne granice.

Ciekawe, że tylko ty masz prawo je ustalać.

Alleluja! Wreszcie zrozumiałeś zasady.

Nie próbuj robić mi wykładu z moralności.

Gdy dzięki mnie Carla namówi rodzinę, by sprzedali tobie,

to może zmienisz zdanie?

W porządku. Działaj dalej.

- Wychodzisz? - Tak.

Wrócę jutro. Jeden dzień nie robi różnicy.

Miałam przyjść wcześniej, ale nie mogłam z powodu ojca.

Ale i tak dzięki.

Zaczekaj. Jak mogę ci pomóc?

Chciałabym złożyć raport.

Raport?

Tak. Kilka dni temu pobrałam próbkę wody ze zbiornika do analizy.

Gdy przyszły wyniki, byłam w szoku.

Woda jest skażona.

- Masz raport z laboratorium? - Oczywiście.

Znaleźli ślady Herbitechu.

To herbicyd, który w dużych dawkach staje się toksyczny.

Na jego ubraniu znaleziono ślady trującej substancji.

To Herbitech.

Coś nie tak?

Nie. Coś mi się przypomniało.

Czemu dałaś to do analizy?

Jak wiesz, mój tata oskarżył Pacę o zatrucie tego zbiornika.

W pierwszym momencie pomyślałam, że pomieszało mu się w głowie,

ale potem znalazłam tam martwe rośliny. Resztę już wiesz.

Ojciec miał rację. Zbiornik jest skażony.

Usiądź. Spiszemy oficjalne zeznanie.

Im więcej o nim wiem, tym bardziej wydaje mi się obcy.

Kiedy się znów spotkamy?

Dziś?

Twój guzik.

Wolę, jak go rozpinasz.

Tak? No to chodźmy do środka.

Nie kuś mnie.

Jak się trochę za sobą stęsknimy, będziemy się mocniej kochać.

Napisy: Lidia Lewandowska-Nayar

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.