All language subtitles for Last Week Tonight with John Oliver.S12E01

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

PRZEGLĄD TYGODNIA: WIECZÓR Z JOHNEM OLIVEREM

Dobry wieczór.

Na program zaprasza państwa John Oliver.

Wróciliśmy!

Przez ostatnie trzy miesiące wiele się wydarzyło:

upadek reżimu Assada w Syrii,

nieudany zamach stanu w Korei Południowej i prezentacja planów Partii Pracy

"Jak rząd zamierza zmienić Wielką Brytanię na lepsze,

w nawiasie, w zwierzęcej postaci".

Dziwaczniejsze niż się spodziewacie.

WIĘCEJ POLICJI NA ULICACH

KRÓTSZE KOLEJKI DO LEKARZA

LEPSZE KOLEJE, ZNÓW W RĘKACH PAŃSTWA

CHĘTNE DO NAUKI, NAKARMIONE DZIECI

BEZPIECZNA, KRAJOWA ZIELONA ENERGIA

WŁASNY KĄT NA KAŻDĄ KIESZEŃ

Zachwycające: od napalenia części zwierzątek

po brak zdecydowania AI, czy pielęgniarce dać ludzkie,

czy królicze kończyny.

I choć mogli wykorzystać każde zwierzę w historii zwierząt,

to transport publiczny i tak nie wypadł seksownie.

Inne zwierzęta są cool, gorące, groźne albo wszystko naraz.

Twarzą kolei jest zaś kluchowaty biznesborsuk w niedopasowanym gajerze,

który zapewne spóźni się na pociąg.

Filmik usunięto po kilku godzinach,

ponieważ brazylijski kawałek mówi o paleniu marihuany,

seksie i zawiera seksistowskie wyzwiska.

Dobrze, że go usunęli. Odpowiedź na pytanie

"Co powstanie, gdy połączyć Wielką Brytanię,

przystępne opisy działania trybów władzy i zwierzęce maskotki?"

została już udzielona. Oglądacie premierę 12. sezonu.

Wypierdalać z mojego ogródka!

Ominęły nas także pożary w Los Angeles,

pierwszy koncert łamane przez publiczna egzekucja na Super Bowl

i nekrolog sówki-maskotki na Duolingo z filmikiem,

w którym wpada ona pod Cybertrucka,

wybucha, dryfuje po niebie, w kosmosie

i przez piekielne wrota.

Mówię chyba w imieniu wszystkich:

"Qué?".

Będzie mi brakowało zielonego świra podczas lekcji hiszpańskiego,

ale pojawił się wakat dla sowy edukacyjnej.

Mam skromną, lecz napaloną kandydatkę.

Daj mi nauczkę, surowy, pierzasty hydrancie.

Niech mój słownik pęcznieje, wielka sowo.

W zeszłym miesiącu w Niemczech odbyły się mistrzostwa w wabieniu jeleni.

Nie znacie? Żałujcie.

Proszę pana?

Zawody, które pana interesują, odbywają się za rogiem.

W tych wabimy jelenie,

a nie fundujemy im najlepszą noc w życiu.

Wszystko to jest przezabawne,

ale musimy przejść do głównego tematu dzisiejszego programu -

faktu, że Donald Trump znów jest prezydentem USA.

Nie wiedzieliście?

Ja też nie jestem zachwycony.

Niecały miesiąc, jaki minął od inauguracji,

dłużył się niczym wieczność.

Trump ułaskawił lub złagodził wyroki zamachowców z 6 stycznia,

wycofał USA z Porozumienia paryskiego i WHO,

chce przejąć Strefę Gazy, próbował unieważnić "prawo ziemi",

o katastrofę lotniczą obwinił politykę różnorodności,

przemianował Zatokę Meksykańską na Amerykańską,

przekazał miliardy litrów wody do gaszenia pożarów w Los Angeles

oddalonej o 250 kilometrów Doliny Kalifornijskiej,

zastąpił czterogwiazdkowego generała na stanowisku Sekretarza Obrony

prezenterem "Fox & Friends",

a przez 25-procentowe cła rozjuszył Kanadyjczyków.

Wspaniałe.

Najbardziej kanadyjskie jest to,

że uprzejmie zaczekali z buczeniem

na odpowiedni moment.

Trump tłumaczył, że Kanada za mało skutecznie walczy

z napływem fentanylu do USA,

chociaż w zeszłym roku na kanadyjskiej granicy przejęto zaledwie

20 kilogramów narkotyku -

0,2% ilości skonfiskowanego na granicach fentanylu.

Trump szybko cła zawiesił, twierdząc, że zmusił Kanadę do ustępstw.

Gdy republikański kongresmen próbował powtórzyć tę ściemę w CNN,

natknął się na problem.

Powiedział, że zmusił oba kraje do ustępstw.

Czy rzeczywiście?

Bez wątpienia.

A jakich?

Trudeau zobowiązał się do pomocy w sprawie fentanylu

i zabezpieczenia granicy.

Ogłosił takie plany w grudniu.

Powtórzył swoje zobowiązanie oficjalnie.

No, Kaitlan!

Trump zmusił Kanadę, żeby zobowiązała się do tego, co już obiecała,

w zamian za zniszczenie dobrosąsiedzkich stosunków.

Wkurzył najbardziej niewkurzalnych ludzi na świecie,

a w zamian dostaliśmy zwrotnego maila.

Na tym polega przywództwo.

Najbardziej zdumiewające, choć niezaskakujące,

jest jednak czynne okrucieństwo Trumpa.

Wydał liczne dekrety wymierzone w osoby trans i płciowo nienormatywne,

oświadczając, że władze federalne będą uznawały

jedynie dwie płcie, męską i żeńską,

oraz zakazał federalnego finansowania i wspierania tranzycji młodzieży.

Drastycznie atakuje

rządowe programy różnorodności, równości i integracji.

Czterostronicowa notatka nakazuje szefom agencji federalnych

zlikwidować wszelkie szkolenia

i zamknąć działy DEI.

Pojawiła się dzień po dekrecie prezydenta

wyznaczającym im na to 60 dni.

Nasz kraj będzie się opierał na kompetencjach.

Dacie wiarę?

Zasadniczo to nie.

I brzmi od czapy na tle zdjęcia tatusia,

po którym odziedziczyłeś imperium nieruchomościowe.

Ataki na DEI czasem są naprawdę małostkowe.

Jeden z urzędników powiedział, że nieznani ludzie wpadli do biura

i zabrali wszystko, co kojarzyło się im z różnorodnością, równością i integracją,

również tabliczkę "Bądź życzliwy".

Dziwne, że nie zastąpili jej

Calvinem sikającym na egzemplarz "Białej kruchości".

Trwają też naloty ICE.

"Graniczny car", Tom Homan,

zabrał na jedną z akcji w Chicago

doktora Phila w najgorszej wersji "Samochodowego karaoke" w historii.

Masakra - do pewnego stopnia zamierzona.

Za pierwszej kadencji Trumpa

Steve Bannon wyłożył kawę na ławę.

Musimy sypać do pieca.

Nie zwalniać ani na chwilę.

Opozycją są media.

Pracują w nich leniwi idioci.

Umieją się skupić tylko na jednej rzeczy.

Wystarczy zalewać ich njusami.

Codziennie dostają trzy akcje.

Rzucą się na jedną, a my zrobimy swoje.

Nie nadążą.

Ale musimy uskutecznić karabin maszynowy.

- Powtórzy pan? - Karabin maszynowy.

Zupełnie jak tytuł streamingowego hitu z Seagalem

i stadkiem psich statystów, które padły na planie.

Ale właśnie z tym mamy do czynienia.

Jako przedstawiciel mediów protestuję przeciw oskarżeniom o deficyt uwagi.

Dzięki jej wyostrzeniu nie tylko dostrzegam, że Bannon brzmi,

jakby krytykował drużynę z liceum,

do którego nie wolno mu się zbliżać,

ale również, że zawsze wygląda,

jakby go właśnie wyciągnięto z mokrej dziury.

Owszem, skupiając się na wszystkim, nie skupisz się na niczym.

Dzisiaj zrobimy więc krok wstecz

i skupimy się na głównym wątku mijającego miesiąca -

próbach rozmontowania rządu federalnego od środka.

Postaramy się odpowiedzieć na podstawowe pytania:

co się dzieje, kto został pokrzywdzony i co robić.

Co się dzieje obecnie?

W zeszłym roku mówiliśmy o Projekcie 2025, strategii Trumpa na drugą kadencję.

Jeden z jej autorów, Russell Vought,

chciał wypatroszyć administrację publiczną.

Swoje plany przedstawił w 2023 roku.

Zamierzamy wpędzić biurokratów w traumę.

Sprawimy, że po przebudzeniu nie będą chcieli iść do pracy,

ponieważ ludzie zaczną ich uważać za łajdaków.

Chcemy obciąć finansowanie,

żeby Agencja Ochrony Środowiska nie mogła narzucać regulacji

branży energetycznej.

Chcemy ich straumatyzować.

W rolach geniuszy zbrodni rozwalających amerykański rząd

wyobrażałem sobie komiksowych złoli pośród błyskawic,

a nie Russa z finansów w parszywej koszulce polo,

z rzutnikiem i pragnieniem, by biurokraci mieli kliniczną depresję.

Orientuj się, Russ, już ją mają!

Koleżka, obecnie dyrektor Urzędu ds. Administracji i Budżetu,

rozpoczął systematyczną czystkę.

Zadanie ułatwia mu ten gość, Elon Musk,

wyglądający tu jak krocze wybierające się na pogrzeb.

Jak czarownica z holenderskiego folkloru.

Muskowy Departament Rządowej Wydajności, DOGE,

eliminuje urzędników bez pardonu.

W styczniu otrzymali email z propozycją "odroczonej rezygnacji":

mogą odejść i brać pensję do września

albo zostać i narazić się na zwolnienie.

Pomijam, czy to w ogóle legalne,

ale zasada "Weź forsę albo naraź się na eliminację"

obowiązuje nie w rządzie federalnym, lecz w "Beast Games".

Czasem na emailu się nie kończy.

Trwają grupowe zwolnienia,

a Musk zatrudnił młokosów,

z których część zadekowała się fizycznie w biurach.

Koledzy są wzywani na rozmowy

przez góra 21-latków

i muszą się tłumaczyć ze swojego istnienia.

Prawa ręka Muska z żoną i dzieckiem

zamieszkali na szóstym piętrze naszej agencji.

Obłęd!

Wyobraźcie sobie urzędnika,

któremu ktoś, kogo nie było na świecie 11 września

ani za pierwszych dwóch "Shreków", mówi:

"Zostałeś zredukowany. Twoje biuro to moja sypialnia.

Czy kupisz mi piwo?".

Do zespołu Muska

należą osoby o szemranym CV.

Kolejny pracownik DOGE, Edward Coristine,

w mediach społecznościowych "Wielkie Jaja",

wyleciał ze stażu w firmie chroniącej dane,

oskarżony o przekazywanie informacji konkurencji.

Rzecznik Path Network powiedział CNN,

że umowę zerwano po przeprowadzeniu dochodzenia

w sprawie wycieku danych poufnych.

Przezabawne czasy!

Cieszę się, że USA znów opiera się na kompetencjach -

inaczej Wielkie Jaja zostałby przeoczony.

Podobno raz uruchomił stronę,

na którą użytkownicy mogli przekierowywać

za pomocą "jajcarskich" URL-i

typu "dziecięce porno.store"

"KKK-jest-cool.club".

Nie sądziłem, że to powiem,

ale po Wielkich Jajach spodziewałem się więcej.

To znaczy, po doradcy w Departamencie Stanu

oraz Departamencie Bezpieczeństwa Krajowego.

Część zespołu Muska zyskała dostęp

do gigantycznej ilości danych wrażliwych.

25-letni Marko Elez wszedł do bazy płatników Departamentu Skarbu,

"książeczki czekowej rządu federalnego".

A na przestrzeni ostatniego roku tweetował na przykład:

"Znormalizujmy nienawiść do Hindusów",

"Nie ożenię się z przedstawicielką innej grupy etnicznej za żadne pieniądze"

i "Chcę eugenicznej polityki imigracyjnej. Czy to tak wiele?".

Paskudne.

I nawet nie śmieszne jak wtedy, gdy Dean Norris z "Breaking Bad"

zapostował "seks-gify".

Albo gdy Pabst Blue Ribbon napisało:

"W styczniu nie pijesz? Dupę żryj!".

Nie najgorzej.

I całkiem dobra rada.

Nie jest jasne, czy Elez ma dostęp "tylko do odczytu",

czy też może zmieniać dane.

Nie powinien go mieć w ogóle,

biorąc pod uwagę, co się w bazie znajduje.

Zeznania podatkowe składam elektronicznie.

Jestem w bazie?

Tak.

Oraz pańskie dane bankowe.

To, kim jestem, gdzie mieszkam...

Ile pan zarobił i jaki zwrot pan dostanie.

- Wszystko jest w bazie? - Tak.

Najbardziej prywatne, wrażliwe dane Amerykanów

znajdują się w systemie Służb Skarbowych.

Nie chciałbym, żeby takie informacje wpadły w łapska gangu Elona.

I drobna poprawka:

"najbardziej prywatne, dane wrażliwe"

to nie informacje bankowe, tylko historia wyszukiwania.

Chociaż przypuszczam, że od miesiąca większość to

"Co się, kurwa, dzieje?",

"Co to za doge?",

"Dlaczego wszyscy się smucą z powodu Luki?",

"CO SIĘ, KURWA, DZIEJE?", kapsami,

i "Co robić, gdy kraj robi aaaaaaa".

Nie dziwne, że notatka jednostki oceny ryzyka Departamentu Skarbu

uznała zgodę na dostęp dla zespołu Elona

za największe wewnętrzne zagrożenie w historii Służb Skarbowych.

Kristi Noem, nowa Sekretarz Bezpieczeństwa Narodowego,

była w tej kwestii dziwnie zblazowana.

Pamiętam, że kiedyś Republikanie

niepokoili się o urzędników państwowych...

Nie możemy już ufać rządowi.

Którzy mają dostęp do danych osobowych.

Wy jesteście rządem.

Amerykanie twierdzą,

że ich dane wrażliwe stały się własnością publiczną.

Ma do nich dostęp Elon Musk.

Pracuje dla naszej administracji i szuka oszczędności.

Sprawdza programy,

nie informacje wrażliwe.

Ale ma do nich dostęp.

Będziemy o tym rozmawiać.

Bez urazy, ale co ty pierdolisz?

- "Nie możemy ufać rządowi". - "Jesteście rządem".

- "Kto tak twierdzi?". - "Wy".

- "Właśnie". - "A informacja?".

- "Nie znam dziewczyny". - "Elon?".

- "Tak, szefie". - "Dostęp do danych wrażliwych?".

"Będziemy o tym rozmawiać".

Czy Kristi Noem na pewno zastrzeliła swojego psa,

czy może od jej gadania wybuchła mu głowa?

To dopiero początek ofensywy DOGE.

Wbili również do Departamentu Edukacji i Agencji Ochrony Środowiska.

By zobaczyć, dokąd to zmierza,

warto przyjrzeć się USAID, gdzie narobili już w chuj szkód.

To agencja zapewniająca pomoc humanitarną i rozwojową w ponad stu krajach,

określana jako "największa na świecie organizacja pomocowa".

Znalazła się na celowniku Elona

i została zmasakrowana.

Personel agencji zaopatrującej w żywność, wodę i leki

ofiary klęsk żywiołowych

zostanie okrojony

z 14 tysięcy do 300 osób.

W Afryce zostanie zaledwie 12 osób.

12 osób.

Nie wystarczyłoby na jedno Chili's.

Cięcia będą miały poważne konsekwencje.

Przez nas ucierpią ludzie.

Niezły slogan dla Chili's.

Może się wam wydawać,

że USAID marnuje środki

i że audyt jest konieczny -

dlatego przeprowadzają go wszyscy prezydenci.

Administracja Trumpa twierdzi,

że to tylko trzymiesięczna przerwa kontrolna.

Powiedzcie to Elonowi, który zatweetował w poniedziałek:

"W weekend wrzucaliśmy USAID do rębaka -

zamiast iść na świetną imprezkę".

Akurat.

Każda impreza z tobą jest z definicji beznadziejna.

No i czy ty nie masz ze stu dzieci?

Zajmij się nimi, rąbnięty pasożycie.

Pracownicy USAID są ściągani do kraju,

a nazwa agencji została usunięta z centrali w Waszyngtonie.

Logo na szybie zasłonięto czarnym workiem na śmieci.

Dobrze, że to nie październik,

bo pewnie otworzyliby jebane Spirit Halloween.

Dla populistów USAID jest łatwym celem -

Amerykanie uważają, że na pomoc zagraniczną wydajemy zbyt wiele.

W sondażach wskazują, że idzie na to 25% budżetu.

Woleliby, żeby to było 10%.

Nie mają pojęcia, ile wydajemy na pomoc zagraniczną,

bo obecnie jest to niecały 1%.

Takiej rozbieżności między sondażami a rzeczywistością nie było,

odkąd jeden na ośmiu facetów uznał,

że w meczu z Sereną Williams zdobyłby punkt.

Mówię to jako mężczyzna wysoki, mający niejakie pojęcie o sporcie:

gdybym zagrał w tenisa z Sereną Williams, wyzionąłbym ducha.

Za tę drobną inwestycję otrzymujemy wiele.

Postępujemy słusznie i we własnym interesie.

USAID zajmuje się między innymi zapobieganiem chorobom.

Kilka lat temu okazało się, że wirusy nie respektują granic.

Życzliwość, zyskana dzięki pomocy, ułatwia też dyplomację.

Rzeczniczka Trumpa

zrobiła z tego jakąś ponurą bzdurę.

Spójrzmy na sprzeniewierzanie środków przez USAID.

Agencja miała obłąkane priorytety.

Półtora miliona na programy DEI w Serbii,

70 tysięcy na musical DEI w Irlandii,

47 tysięcy na trans operę w Kolumbii,

32 tysiące na trans komiks w Peru.

Nie wiem, jak państwo,

ale nie ja nie chcę, żeby z moich podatków finansowano taki szajs.

Wydaje się wam, że to pieprzenie i ściema?

Słusznie.

Musical DEI w Irlandii, trans opera w Kolumbii

i trans komiks w Peru...

Tak sobie chyba wyobraża fabułę "Emilii Pérez".

Wprowadza społeczeństwo w błąd co do natury projektów,

a trzy ostatnie sfinansował na dodatek Departament Stanu.

Administracja Trumpa i Elon Musk

śmiało szerzą dezinformacje na temat USAID.

Elon retweetował fejkowy segment E! News o tym,

że USAID wysłało celebrytów do Ukrainy - nie wysłało.

Trump zapostował, że zapłaciło Politico osiem milionów - nie zapłaciło.

Rzeczniczka Trumpa stwierdziła, że agencja wydała 50 milionów

na kondomy dla Gazy - nie wydała.

Wynikł z tego absurdalny głuchy telefon:

Elon retweetował post rzeczniczki,

Trump podbił do "stu milionów na kondomy dla Hamasu",

a republikański kongresman oświadczył,

że było to "15 milionów na kondomy dla talibów".

Oburzenie Trumpa i Muska na zakup kondomów nie powinno dziwić.

Najwyraźniej częściej wypowiadali "Ale to nie to samo"

niż własne imię.

Wszystko okazało się nieprawdą,

a reakcja Muska była wpieniająca.

Jak możemy wierzyć pańskim słowom?

Czasem się mylę.

Wtedy trzeba mnie poprawić.

Nikt nie jest doskonały.

Będziemy popełniać błędy i szybko je korygować.

Pytacie: "Co to za chłopczyk?".

Nowy podsekretarz Departamentu Mieszkalnictwa i Planowania.

Albo dzieciak Elona. Pewnie jedno i drugie.

Zauważmy, że na pytanie:

"Jak możemy wierzyć pańskim słowom?", odpowiada: "Nie możecie!".

A Trump już nawet nie udaje, że mu zależy.

Jest znudzony

i robi taką minę jak czterolatek.

Błędy mają jednak realne konsekwencje -

zwłaszcza w wypadku agencji, która ratuje życie.

Wstrzymano programy żywnościowe obejmujące miliony ludzi

oraz dostawy leków.

Skutki są odczuwalne na przykład w RPA.

To jedna z przychodni chorób płciowych

zamkniętych wskutek zamrożenia finansowania USAID.

Znajduje się w centrum Johannesburga.

Leczyły się tu kobiety z HIV.

Widzieliśmy pacjentki odprawiane z kwitkiem.

Pani do przychodni?

- Nieczynna. - Bo?

Wstrzymano finansowanie USAID.

Ma pani jakieś alternatywy?

Spytam po sąsiedzku.

Może mi pomogą.

A jeśli nie, to nie mam pojęcia, co robić.

Poważnie.

Nic innego nie istnieje.

Okropne,

a jeszcze gorsze przez napis na szybie "Cenimy cię",

który powinni zmienić na "Cenimy cię,

ale nie pomożemy, przez jednego z najgorszych białasów,

jakich wydało RPA, w nawiasie, co o czymś świadczy".

Administracja Trumpa wznowiła finansowanie

części programów ratujących życie.

Niestety, wskutek zamieszania nie wiadomo, kto się do nich kwalifikuje

i nie wznowiono wielu kluczowych programów.

Tego administracja Trumpa nie ogarnia.

Jeśli nawet odkręci się kurek ponownie,

szkody zostały wyrządzone.

USAID finansuje terapie przeciwretrowirusowe chroniące dzieci

przed okołoporodowym zakażeniem HIV.

Efektem kilku dni przerwy

jest przynajmniej 300 zarażonych niemowląt.

Straszne, zwłaszcza że bez leków

nawet 30% dzieci z HIV umiera przed ukończeniem pierwszego roku życia.

Jak ujął to pracownik USAID:

"Najbogatszy człowiek na świecie odbiera środki najuboższym.

Umrą tysiące, jeśli nie setki tysięcy ludzi".

Ale nie martwcie się, facet wrzucający agencję do rębaka

przyznał, że nie jest doskonały. Wszystko gra.

Elon i Biały Dom traktują administrację piłą tarczową,

a Musk ma w tym swój żywotny interes.

Jego firmy realizują 100 kontraktów z 17 agencjami federalnymi.

SpaceX ma kontrakty rządowe na kwotę 22 miliardów.

Regulacje zaś są narzucane przez agencje, które Elon rozwala.

Przynajmniej 11 rozpatruje przeciw niemu zarzuty,

skargi i prowadzi czynności.

Bez paniki, Biały Dom zapewnia, że nie ma się czym przejmować.

Jeżeli dojdzie do konfliktu interesów

w kwestii kontraktów i finansowania,

Elon się wycofa.

Fantastycznie!

Chwała Bogu.

Chociaż jak ujął to profesor od zagadnień porządku publicznego:

"Wyrokowanie w kwestii konfliktu interesów jest konfliktem interesów".

To prawda, o której nie powinien wam mówić profesor.

Sam mógłbym to zrobić, choć profesorem nie jestem.

Ja tak wyglądam.

Wszystko dzieje się błyskawicznie,

stwarza pole do nadużyć i jest niewyobrażalnie przytłaczające.

Najlepiej ujął to jednak nie naukowiec

ani dziennikarz, tylko ten koleżka.

Trwa rządu wrogie przejęcie.

To tyle, bo do roboty lecę.

Pytacie, czy ktoś to w końcu powstrzyma.

No cóż, pani na urzędzie wam nie pasowała.

Uskuteczniają przekręt na nigeryjskiego księcia -

Który jest białasem. Niespodzianka!

I co teraz, do cholery?

Chyba się napiję.

Doskonałość.

W każdym calu.

Pokażcie kolesia w różowej bluzie na każdym stadionie

w promieniu 800 kilometrów, bo to powinien być nasz nowy hymn.

Żaden rozsądny Kanadyjczyk by go nie wybuczał.

Powstała masa świetnych remiksów,

a ten jest mój ulubiony.

Trwa rządu wrogie przejęcie.

To tyle, bo do roboty lecę.

Pytacie, czy ktoś to w końcu powstrzyma.

No cóż, pani na urzędzie wam nie pasowała.

To będzie przebój lata.

Autor zadaje nasze ostatnie pytanie:

co, do cholery, teraz robić?

Czy ktoś to zatrzyma?

Zacznijmy od tych, od których spodziewamy się najmniej,

czyli Republikanów.

Trump uzurpuje sobie fiskalne uprawnienia Kongresu,

ale oni nie wydają się przejęci.

Mike Johnson zażartował:

"To agencje władzy wykonawczej i ona sprawuje nad nimi nadzór".

Senator John Kennedy przyklasnął Trumpowi i Muskowi.

Obrzydliwie.

Może ujmę to tak.

Lubię omlety.

Bardzo.

Mógłbym jeść omlety trzy razy dziennie.

Wolę je od seksu.

Niezupełnie, ale rozumie pan.

Żeby zrobić omlet, trzeba rozbić jajka.

Ile tu smakowitości!

Po pierwsze, zrozumieliśmy, że lubisz omlety po słowach "Lubię omlety".

Dotarło też do nas "Bardzo"

oraz "Mógłbym jeść omlety trzy razy dziennie".

Wiemy już o twoim dziwnym upodobaniu do ściętej zupy jajecznej.

Nie było potrzeby mieszać do tego seksu,

chyba że chciałeś.

Gniewam się,

bo nie musiałem myśleć o tym, jak uprawiasz seks,

od sławnego wystąpienia w Kongresie.

Chcę poczuć w ustach twojego kutasa.

Doprawdy?

Bardzo mi miło, ale jest w nich z tuzin jaj.

Nie zmieści się.

Nie dziwne, że Republikanie się podporządkowali.

Demokraci natomiast mają być w opozycji.

AOC wyraża swoje oburzenie bez owijania w bawełnę.

Inni próbują jej energetycznie dorównać,

wychodząc ze swojej strefy komfortu.

Musimy...

Nie umiem przeklinać publicznie.

Musimy pierdolić Trumpa!

Wybacz, wcale że nie.

Prawo wejdzie w życie dopiero za jego trzeciej kadencji.

Urocza jest nieprzeklinaczka,

która debiutuje akurat teraz.

Poruszająca ilustracja momentu, w jakim się znajdujemy:

powściągliwa 52-latka z Oregonu mówi: "Wiecie co?

Czas na 'pierdolenie'!"

Niestety Demokraci w Kongresie wymiękają.

W styczniu Dick Durbin spytany, kto będzie przewodził walce z Trumpem,

oświadczył: "Nie umiem odpowiedzieć. Dajcie nam czas. To nowa sytuacja".

Z definicji nienowa.

Ani prezydentura. Ani prezydent.

Można się było przygotować.

Wiedzieliśmy o wyborach w 2024 od roku 1789.

Ten klip doskonale pokazuje demokratyczne przywództwo.

Hakeem Jeffries z Izby Reprezentantów

przywołał słowa zapolowego New York Yankees, Aarona Judge'a,

że lepiej nie walczyć na wszystkich frontach

i skupić się na jasnym przesłaniu.

Jest świetnym pałkarzem, bo nie odbija każdej piłki.

Czeka na właściwą.

Wtedy uderza.

Nie będziemy odbijać każdej piłki, lecz te ważne

dla Amerykanów.

Najmniej istotne, ale czy na pewno chcesz się powoływać na gościa,

przez którego fatalną obronę

drużyna przegrała pięć meczów w World Series?

Ta analogia ci się nasunęła?

"Nie miejcie do nas żalu.

Jesteśmy jak zawodnik najbardziej znienawidzonej drużyny w Ameryce,

który się zesrał w sytuacji podbramkowej".

A "Odbijemy piłki ważne dla Amerykanów"?

Czyli dla kogo?

Osób trans, którym odmawia się świadczeń zdrowotnych

i wymazuje z przestrzeni publicznej? Imigrantów?

Urzędników państwowych wyrzucanych z pracy?

Powiedz, kto jest wart uderzenia,

bo właśnie wybijasz na out.

Jeśli wasi reprezentanci się ociągają,

możecie na ich powrzeszczeć przez telefon.

Dowiedzą się, że bezczynność została zauważona.

A jeżeli Demokraci się nie ogarną,

dajmy im popalić w prawyborach.

I już niebawem należy się do tego przygotować.

Na razie skuteczny opór stawiany jest

poza władzą ustawodawczą.

Niektórzy demokratyczni prokuratorzy stanowi

składają pozwy zbiorowe.

Sędziowie udaremniają najgorsze z posunięć Trumpa,

w tym jego nominaci.

W mijającym tygodniu Departament Sprawiedliwości ogłosił,

że zamierza wycofać zarzuty

przeciw burmistrzowi Nowego Jorku, Ericowi Adamsowi,

żeby sprawniej pomagał służbom imigracyjnym.

Zaprzeczają, że chodzi o quid pro quo,

chociaż na to najwyraźniej wygląda.

Ale wielu prokuratorów odmówiło współpracy.

Kilku odeszło z pracy.

Jeden napisał:

"Z pewnością znajdzie się w końcu głupiec albo tchórz, który złoży ten wniosek.

Nie ja.

Proszę to uznać za moją rezygnację".

Na końcu nie użył słowa "suka",

ale zdziwiłbym się, gdyby Pan Spinacz tego nie zasugerował.

Widzieliśmy inne akty odwagi.

Nowojorski lekarz powiedział:

"Mogę pójść do więzienia,

a nie przestanę pomagać moim trans pacjentom".

W różnych miastach tworzą się grupy

walczące z ICE o imigrantów.

Pamiętacie Toma Homana na patrolu z doktorem Philem i kamerami?

W Chicago, które miało być strefą zero dla masowych deportacji,

naloty okazały się mniej skuteczne, niż by chciał.

Miasta sprzyjające imigrantom

przeszkadzają nam w aresztowaniu przestępców.

W Chicago są świetnie przeszkoleni.

Wiedzą, jak stawić opór ICE, jak się ukryć.

Widziałem ulotki organizacji pozarządowych:

"Jak uniknąć aresztowania przez ICE". Mówią, że trzeba znać swoje prawa.

Dla mnie to podpowiadanie, jak się wymknąć z obławy.

Wystawiono nakaz aresztowania, a oni cię uczą, jak się schować.

"Nie otwieraj drzwi. Nie odpowiadaj na pytania".

No.

Dobre rady.

Jeśli powszechna nieznajomość prawa jest warunkiem,

żebyś wykonywał swoją pracę,

chyba stanowisz część problemu.

I rozumiem, dlaczego nie wpuszczają cię do domu.

Jesteś świrem z parszywym wajbem.

Wyglądasz i brzmisz jak J.K. Simmons dławiący się szklaną kulką.

Kibicuję kulce.

Zapowiadają się chujowe cztery lata.

Będzie pełno cierpienia, którego przedsmak właśnie oglądamy.

Zamożni, potężni faceci używają struktur państwa

dla własnych korzyści i rewanżu.

Rządzą nami ludzie, dla których dobra polityka

to obcinanie środków wszystkim, którzy nie są mną,

i delegalizowanie wzmianek o wszystkich innych niż ja.

Chuj, przy okazji buchnijmy Kanadę.

Ci, których wybraliśmy, żeby stawili opór,

czekają na odpowiednią piłkę.

Obłąkane, przerażające i absurdalnie mroczne.

Gorzej niż myśleliśmy, a myśleliśmy sporo.

To będzie słaby czas,

ale nie możemy składać broni.

Tak, przewracamy oczami,

wspominając formy "oporu" z pierwszej kadencji Trumpa.

Niektóre były wkurzające,

inne wkurzają mnie do dzisiaj -

niech ciocia przestanie to powtarzać.

Ta energia jednak się przydała.

Pamiętacie protesty na lotniskach przeciw zakazowi wjazdu?

Były prokurator napisał, że dzięki nim łatwiej było

w Departamencie Sprawiedliwości zakaz ograniczyć:

"Publiczne oburzenie natchnęło nas odwagą i przekonaniem,

że działamy w interesie publicznym.

Opór na zewnątrz umożliwił opór wewnątrz".

Wsparcie i solidarność mają ogromne znaczenie dla pracowników federalnych.

Nie wolno odwrócić wzroku i stwierdzić:

"Na to zjeby głosowaliście".

Możecie dołączyć do innych dobrych ludzi

i pracować u podstaw.

Owszem, to będzie męczące.

Trzeba znaleźć równowagę

między świadomością aktualnego piekła

i niezbędną do przetrwania radością -

czasem w tym samym miejscu,

na przykład w piosence wpadającej w ucho jak żadna.

Trwa rządu wrogie przejęcie

Owszem.

Święte słowa.

A teraz to.

Garść lepszych imion dla uczestników tegorocznej

Westminsterskiej Wystawy Psów Rasowych.

Knajpa.

Krewet.

Zwyrol.

Steven.

Chilachilles.

Bek.

Marzyciel w Marzeniu Żyjący.

Sabrina Carpenter.

Przemoc.

Po Przejęciu W 2021 Roku Władzy Przez Talibów,

Afgańska Produkcja Opium Spadła O 90%.

Kaczan.

Bong Connery.

Paul Rudd.

I Luigi Mangione.

Dziękujemy za uwagę.

Zapraszamy za tydzień. Dobranoc!

Tekst: Agnieszka Rostkowska

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.