Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
PRZEGLĄD TYGODNIA: WIECZÓR Z JOHNEM OLIVEREM
Dobry wieczór.
Na program zaprasza państwa John Oliver.
Wróciliśmy!
Przez ostatnie trzy miesiące wiele się wydarzyło:
upadek reżimu Assada w Syrii,
nieudany zamach stanu w Korei Południowej i prezentacja planów Partii Pracy
"Jak rząd zamierza zmienić Wielką Brytanię na lepsze,
w nawiasie, w zwierzęcej postaci".
Dziwaczniejsze niż się spodziewacie.
WIĘCEJ POLICJI NA ULICACH
KRÓTSZE KOLEJKI DO LEKARZA
LEPSZE KOLEJE, ZNÓW W RĘKACH PAŃSTWA
CHĘTNE DO NAUKI, NAKARMIONE DZIECI
BEZPIECZNA, KRAJOWA ZIELONA ENERGIA
WŁASNY KĄT NA KAŻDĄ KIESZEŃ
Zachwycające: od napalenia części zwierzątek
po brak zdecydowania AI, czy pielęgniarce dać ludzkie,
czy królicze kończyny.
I choć mogli wykorzystać każde zwierzę w historii zwierząt,
to transport publiczny i tak nie wypadł seksownie.
Inne zwierzęta są cool, gorące, groźne albo wszystko naraz.
Twarzą kolei jest zaś kluchowaty biznesborsuk w niedopasowanym gajerze,
który zapewne spóźni się na pociąg.
Filmik usunięto po kilku godzinach,
ponieważ brazylijski kawałek mówi o paleniu marihuany,
seksie i zawiera seksistowskie wyzwiska.
Dobrze, że go usunęli. Odpowiedź na pytanie
"Co powstanie, gdy połączyć Wielką Brytanię,
przystępne opisy działania trybów władzy i zwierzęce maskotki?"
została już udzielona. Oglądacie premierę 12. sezonu.
Wypierdalać z mojego ogródka!
Ominęły nas także pożary w Los Angeles,
pierwszy koncert łamane przez publiczna egzekucja na Super Bowl
i nekrolog sówki-maskotki na Duolingo z filmikiem,
w którym wpada ona pod Cybertrucka,
wybucha, dryfuje po niebie, w kosmosie
i przez piekielne wrota.
Mówię chyba w imieniu wszystkich:
"Qué?".
Będzie mi brakowało zielonego świra podczas lekcji hiszpańskiego,
ale pojawił się wakat dla sowy edukacyjnej.
Mam skromną, lecz napaloną kandydatkę.
Daj mi nauczkę, surowy, pierzasty hydrancie.
Niech mój słownik pęcznieje, wielka sowo.
W zeszłym miesiącu w Niemczech odbyły się mistrzostwa w wabieniu jeleni.
Nie znacie? Żałujcie.
Proszę pana?
Zawody, które pana interesują, odbywają się za rogiem.
W tych wabimy jelenie,
a nie fundujemy im najlepszą noc w życiu.
Wszystko to jest przezabawne,
ale musimy przejść do głównego tematu dzisiejszego programu -
faktu, że Donald Trump znów jest prezydentem USA.
Nie wiedzieliście?
Ja też nie jestem zachwycony.
Niecały miesiąc, jaki minął od inauguracji,
dłużył się niczym wieczność.
Trump ułaskawił lub złagodził wyroki zamachowców z 6 stycznia,
wycofał USA z Porozumienia paryskiego i WHO,
chce przejąć Strefę Gazy, próbował unieważnić "prawo ziemi",
o katastrofę lotniczą obwinił politykę różnorodności,
przemianował Zatokę Meksykańską na Amerykańską,
przekazał miliardy litrów wody do gaszenia pożarów w Los Angeles
oddalonej o 250 kilometrów Doliny Kalifornijskiej,
zastąpił czterogwiazdkowego generała na stanowisku Sekretarza Obrony
prezenterem "Fox & Friends",
a przez 25-procentowe cła rozjuszył Kanadyjczyków.
Wspaniałe.
Najbardziej kanadyjskie jest to,
że uprzejmie zaczekali z buczeniem
na odpowiedni moment.
Trump tłumaczył, że Kanada za mało skutecznie walczy
z napływem fentanylu do USA,
chociaż w zeszłym roku na kanadyjskiej granicy przejęto zaledwie
20 kilogramów narkotyku -
0,2% ilości skonfiskowanego na granicach fentanylu.
Trump szybko cła zawiesił, twierdząc, że zmusił Kanadę do ustępstw.
Gdy republikański kongresmen próbował powtórzyć tę ściemę w CNN,
natknął się na problem.
Powiedział, że zmusił oba kraje do ustępstw.
Czy rzeczywiście?
Bez wątpienia.
A jakich?
Trudeau zobowiązał się do pomocy w sprawie fentanylu
i zabezpieczenia granicy.
Ogłosił takie plany w grudniu.
Powtórzył swoje zobowiązanie oficjalnie.
No, Kaitlan!
Trump zmusił Kanadę, żeby zobowiązała się do tego, co już obiecała,
w zamian za zniszczenie dobrosąsiedzkich stosunków.
Wkurzył najbardziej niewkurzalnych ludzi na świecie,
a w zamian dostaliśmy zwrotnego maila.
Na tym polega przywództwo.
Najbardziej zdumiewające, choć niezaskakujące,
jest jednak czynne okrucieństwo Trumpa.
Wydał liczne dekrety wymierzone w osoby trans i płciowo nienormatywne,
oświadczając, że władze federalne będą uznawały
jedynie dwie płcie, męską i żeńską,
oraz zakazał federalnego finansowania i wspierania tranzycji młodzieży.
Drastycznie atakuje
rządowe programy różnorodności, równości i integracji.
Czterostronicowa notatka nakazuje szefom agencji federalnych
zlikwidować wszelkie szkolenia
i zamknąć działy DEI.
Pojawiła się dzień po dekrecie prezydenta
wyznaczającym im na to 60 dni.
Nasz kraj będzie się opierał na kompetencjach.
Dacie wiarę?
Zasadniczo to nie.
I brzmi od czapy na tle zdjęcia tatusia,
po którym odziedziczyłeś imperium nieruchomościowe.
Ataki na DEI czasem są naprawdę małostkowe.
Jeden z urzędników powiedział, że nieznani ludzie wpadli do biura
i zabrali wszystko, co kojarzyło się im z różnorodnością, równością i integracją,
również tabliczkę "Bądź życzliwy".
Dziwne, że nie zastąpili jej
Calvinem sikającym na egzemplarz "Białej kruchości".
Trwają też naloty ICE.
"Graniczny car", Tom Homan,
zabrał na jedną z akcji w Chicago
doktora Phila w najgorszej wersji "Samochodowego karaoke" w historii.
Masakra - do pewnego stopnia zamierzona.
Za pierwszej kadencji Trumpa
Steve Bannon wyłożył kawę na ławę.
Musimy sypać do pieca.
Nie zwalniać ani na chwilę.
Opozycją są media.
Pracują w nich leniwi idioci.
Umieją się skupić tylko na jednej rzeczy.
Wystarczy zalewać ich njusami.
Codziennie dostają trzy akcje.
Rzucą się na jedną, a my zrobimy swoje.
Nie nadążą.
Ale musimy uskutecznić karabin maszynowy.
- Powtórzy pan? - Karabin maszynowy.
Zupełnie jak tytuł streamingowego hitu z Seagalem
i stadkiem psich statystów, które padły na planie.
Ale właśnie z tym mamy do czynienia.
Jako przedstawiciel mediów protestuję przeciw oskarżeniom o deficyt uwagi.
Dzięki jej wyostrzeniu nie tylko dostrzegam, że Bannon brzmi,
jakby krytykował drużynę z liceum,
do którego nie wolno mu się zbliżać,
ale również, że zawsze wygląda,
jakby go właśnie wyciągnięto z mokrej dziury.
Owszem, skupiając się na wszystkim, nie skupisz się na niczym.
Dzisiaj zrobimy więc krok wstecz
i skupimy się na głównym wątku mijającego miesiąca -
próbach rozmontowania rządu federalnego od środka.
Postaramy się odpowiedzieć na podstawowe pytania:
co się dzieje, kto został pokrzywdzony i co robić.
Co się dzieje obecnie?
W zeszłym roku mówiliśmy o Projekcie 2025, strategii Trumpa na drugą kadencję.
Jeden z jej autorów, Russell Vought,
chciał wypatroszyć administrację publiczną.
Swoje plany przedstawił w 2023 roku.
Zamierzamy wpędzić biurokratów w traumę.
Sprawimy, że po przebudzeniu nie będą chcieli iść do pracy,
ponieważ ludzie zaczną ich uważać za łajdaków.
Chcemy obciąć finansowanie,
żeby Agencja Ochrony Środowiska nie mogła narzucać regulacji
branży energetycznej.
Chcemy ich straumatyzować.
W rolach geniuszy zbrodni rozwalających amerykański rząd
wyobrażałem sobie komiksowych złoli pośród błyskawic,
a nie Russa z finansów w parszywej koszulce polo,
z rzutnikiem i pragnieniem, by biurokraci mieli kliniczną depresję.
Orientuj się, Russ, już ją mają!
Koleżka, obecnie dyrektor Urzędu ds. Administracji i Budżetu,
rozpoczął systematyczną czystkę.
Zadanie ułatwia mu ten gość, Elon Musk,
wyglądający tu jak krocze wybierające się na pogrzeb.
Jak czarownica z holenderskiego folkloru.
Muskowy Departament Rządowej Wydajności, DOGE,
eliminuje urzędników bez pardonu.
W styczniu otrzymali email z propozycją "odroczonej rezygnacji":
mogą odejść i brać pensję do września
albo zostać i narazić się na zwolnienie.
Pomijam, czy to w ogóle legalne,
ale zasada "Weź forsę albo naraź się na eliminację"
obowiązuje nie w rządzie federalnym, lecz w "Beast Games".
Czasem na emailu się nie kończy.
Trwają grupowe zwolnienia,
a Musk zatrudnił młokosów,
z których część zadekowała się fizycznie w biurach.
Koledzy są wzywani na rozmowy
przez góra 21-latków
i muszą się tłumaczyć ze swojego istnienia.
Prawa ręka Muska z żoną i dzieckiem
zamieszkali na szóstym piętrze naszej agencji.
Obłęd!
Wyobraźcie sobie urzędnika,
któremu ktoś, kogo nie było na świecie 11 września
ani za pierwszych dwóch "Shreków", mówi:
"Zostałeś zredukowany. Twoje biuro to moja sypialnia.
Czy kupisz mi piwo?".
Do zespołu Muska
należą osoby o szemranym CV.
Kolejny pracownik DOGE, Edward Coristine,
w mediach społecznościowych "Wielkie Jaja",
wyleciał ze stażu w firmie chroniącej dane,
oskarżony o przekazywanie informacji konkurencji.
Rzecznik Path Network powiedział CNN,
że umowę zerwano po przeprowadzeniu dochodzenia
w sprawie wycieku danych poufnych.
Przezabawne czasy!
Cieszę się, że USA znów opiera się na kompetencjach -
inaczej Wielkie Jaja zostałby przeoczony.
Podobno raz uruchomił stronę,
na którą użytkownicy mogli przekierowywać
za pomocą "jajcarskich" URL-i
typu "dziecięce porno.store"
"KKK-jest-cool.club".
Nie sądziłem, że to powiem,
ale po Wielkich Jajach spodziewałem się więcej.
To znaczy, po doradcy w Departamencie Stanu
oraz Departamencie Bezpieczeństwa Krajowego.
Część zespołu Muska zyskała dostęp
do gigantycznej ilości danych wrażliwych.
25-letni Marko Elez wszedł do bazy płatników Departamentu Skarbu,
"książeczki czekowej rządu federalnego".
A na przestrzeni ostatniego roku tweetował na przykład:
"Znormalizujmy nienawiść do Hindusów",
"Nie ożenię się z przedstawicielką innej grupy etnicznej za żadne pieniądze"
i "Chcę eugenicznej polityki imigracyjnej. Czy to tak wiele?".
Paskudne.
I nawet nie śmieszne jak wtedy, gdy Dean Norris z "Breaking Bad"
zapostował "seks-gify".
Albo gdy Pabst Blue Ribbon napisało:
"W styczniu nie pijesz? Dupę żryj!".
Nie najgorzej.
I całkiem dobra rada.
Nie jest jasne, czy Elez ma dostęp "tylko do odczytu",
czy też może zmieniać dane.
Nie powinien go mieć w ogóle,
biorąc pod uwagę, co się w bazie znajduje.
Zeznania podatkowe składam elektronicznie.
Jestem w bazie?
Tak.
Oraz pańskie dane bankowe.
To, kim jestem, gdzie mieszkam...
Ile pan zarobił i jaki zwrot pan dostanie.
- Wszystko jest w bazie? - Tak.
Najbardziej prywatne, wrażliwe dane Amerykanów
znajdują się w systemie Służb Skarbowych.
Nie chciałbym, żeby takie informacje wpadły w łapska gangu Elona.
I drobna poprawka:
"najbardziej prywatne, dane wrażliwe"
to nie informacje bankowe, tylko historia wyszukiwania.
Chociaż przypuszczam, że od miesiąca większość to
"Co się, kurwa, dzieje?",
"Co to za doge?",
"Dlaczego wszyscy się smucą z powodu Luki?",
"CO SIĘ, KURWA, DZIEJE?", kapsami,
i "Co robić, gdy kraj robi aaaaaaa".
Nie dziwne, że notatka jednostki oceny ryzyka Departamentu Skarbu
uznała zgodę na dostęp dla zespołu Elona
za największe wewnętrzne zagrożenie w historii Służb Skarbowych.
Kristi Noem, nowa Sekretarz Bezpieczeństwa Narodowego,
była w tej kwestii dziwnie zblazowana.
Pamiętam, że kiedyś Republikanie
niepokoili się o urzędników państwowych...
Nie możemy już ufać rządowi.
Którzy mają dostęp do danych osobowych.
Wy jesteście rządem.
Amerykanie twierdzą,
że ich dane wrażliwe stały się własnością publiczną.
Ma do nich dostęp Elon Musk.
Pracuje dla naszej administracji i szuka oszczędności.
Sprawdza programy,
nie informacje wrażliwe.
Ale ma do nich dostęp.
Będziemy o tym rozmawiać.
Bez urazy, ale co ty pierdolisz?
- "Nie możemy ufać rządowi". - "Jesteście rządem".
- "Kto tak twierdzi?". - "Wy".
- "Właśnie". - "A informacja?".
- "Nie znam dziewczyny". - "Elon?".
- "Tak, szefie". - "Dostęp do danych wrażliwych?".
"Będziemy o tym rozmawiać".
Czy Kristi Noem na pewno zastrzeliła swojego psa,
czy może od jej gadania wybuchła mu głowa?
To dopiero początek ofensywy DOGE.
Wbili również do Departamentu Edukacji i Agencji Ochrony Środowiska.
By zobaczyć, dokąd to zmierza,
warto przyjrzeć się USAID, gdzie narobili już w chuj szkód.
To agencja zapewniająca pomoc humanitarną i rozwojową w ponad stu krajach,
określana jako "największa na świecie organizacja pomocowa".
Znalazła się na celowniku Elona
i została zmasakrowana.
Personel agencji zaopatrującej w żywność, wodę i leki
ofiary klęsk żywiołowych
zostanie okrojony
z 14 tysięcy do 300 osób.
W Afryce zostanie zaledwie 12 osób.
12 osób.
Nie wystarczyłoby na jedno Chili's.
Cięcia będą miały poważne konsekwencje.
Przez nas ucierpią ludzie.
Niezły slogan dla Chili's.
Może się wam wydawać,
że USAID marnuje środki
i że audyt jest konieczny -
dlatego przeprowadzają go wszyscy prezydenci.
Administracja Trumpa twierdzi,
że to tylko trzymiesięczna przerwa kontrolna.
Powiedzcie to Elonowi, który zatweetował w poniedziałek:
"W weekend wrzucaliśmy USAID do rębaka -
zamiast iść na świetną imprezkę".
Akurat.
Każda impreza z tobą jest z definicji beznadziejna.
No i czy ty nie masz ze stu dzieci?
Zajmij się nimi, rąbnięty pasożycie.
Pracownicy USAID są ściągani do kraju,
a nazwa agencji została usunięta z centrali w Waszyngtonie.
Logo na szybie zasłonięto czarnym workiem na śmieci.
Dobrze, że to nie październik,
bo pewnie otworzyliby jebane Spirit Halloween.
Dla populistów USAID jest łatwym celem -
Amerykanie uważają, że na pomoc zagraniczną wydajemy zbyt wiele.
W sondażach wskazują, że idzie na to 25% budżetu.
Woleliby, żeby to było 10%.
Nie mają pojęcia, ile wydajemy na pomoc zagraniczną,
bo obecnie jest to niecały 1%.
Takiej rozbieżności między sondażami a rzeczywistością nie było,
odkąd jeden na ośmiu facetów uznał,
że w meczu z Sereną Williams zdobyłby punkt.
Mówię to jako mężczyzna wysoki, mający niejakie pojęcie o sporcie:
gdybym zagrał w tenisa z Sereną Williams, wyzionąłbym ducha.
Za tę drobną inwestycję otrzymujemy wiele.
Postępujemy słusznie i we własnym interesie.
USAID zajmuje się między innymi zapobieganiem chorobom.
Kilka lat temu okazało się, że wirusy nie respektują granic.
Życzliwość, zyskana dzięki pomocy, ułatwia też dyplomację.
Rzeczniczka Trumpa
zrobiła z tego jakąś ponurą bzdurę.
Spójrzmy na sprzeniewierzanie środków przez USAID.
Agencja miała obłąkane priorytety.
Półtora miliona na programy DEI w Serbii,
70 tysięcy na musical DEI w Irlandii,
47 tysięcy na trans operę w Kolumbii,
32 tysiące na trans komiks w Peru.
Nie wiem, jak państwo,
ale nie ja nie chcę, żeby z moich podatków finansowano taki szajs.
Wydaje się wam, że to pieprzenie i ściema?
Słusznie.
Musical DEI w Irlandii, trans opera w Kolumbii
i trans komiks w Peru...
Tak sobie chyba wyobraża fabułę "Emilii Pérez".
Wprowadza społeczeństwo w błąd co do natury projektów,
a trzy ostatnie sfinansował na dodatek Departament Stanu.
Administracja Trumpa i Elon Musk
śmiało szerzą dezinformacje na temat USAID.
Elon retweetował fejkowy segment E! News o tym,
że USAID wysłało celebrytów do Ukrainy - nie wysłało.
Trump zapostował, że zapłaciło Politico osiem milionów - nie zapłaciło.
Rzeczniczka Trumpa stwierdziła, że agencja wydała 50 milionów
na kondomy dla Gazy - nie wydała.
Wynikł z tego absurdalny głuchy telefon:
Elon retweetował post rzeczniczki,
Trump podbił do "stu milionów na kondomy dla Hamasu",
a republikański kongresman oświadczył,
że było to "15 milionów na kondomy dla talibów".
Oburzenie Trumpa i Muska na zakup kondomów nie powinno dziwić.
Najwyraźniej częściej wypowiadali "Ale to nie to samo"
niż własne imię.
Wszystko okazało się nieprawdą,
a reakcja Muska była wpieniająca.
Jak możemy wierzyć pańskim słowom?
Czasem się mylę.
Wtedy trzeba mnie poprawić.
Nikt nie jest doskonały.
Będziemy popełniać błędy i szybko je korygować.
Pytacie: "Co to za chłopczyk?".
Nowy podsekretarz Departamentu Mieszkalnictwa i Planowania.
Albo dzieciak Elona. Pewnie jedno i drugie.
Zauważmy, że na pytanie:
"Jak możemy wierzyć pańskim słowom?", odpowiada: "Nie możecie!".
A Trump już nawet nie udaje, że mu zależy.
Jest znudzony
i robi taką minę jak czterolatek.
Błędy mają jednak realne konsekwencje -
zwłaszcza w wypadku agencji, która ratuje życie.
Wstrzymano programy żywnościowe obejmujące miliony ludzi
oraz dostawy leków.
Skutki są odczuwalne na przykład w RPA.
To jedna z przychodni chorób płciowych
zamkniętych wskutek zamrożenia finansowania USAID.
Znajduje się w centrum Johannesburga.
Leczyły się tu kobiety z HIV.
Widzieliśmy pacjentki odprawiane z kwitkiem.
Pani do przychodni?
- Nieczynna. - Bo?
Wstrzymano finansowanie USAID.
Ma pani jakieś alternatywy?
Spytam po sąsiedzku.
Może mi pomogą.
A jeśli nie, to nie mam pojęcia, co robić.
Poważnie.
Nic innego nie istnieje.
Okropne,
a jeszcze gorsze przez napis na szybie "Cenimy cię",
który powinni zmienić na "Cenimy cię,
ale nie pomożemy, przez jednego z najgorszych białasów,
jakich wydało RPA, w nawiasie, co o czymś świadczy".
Administracja Trumpa wznowiła finansowanie
części programów ratujących życie.
Niestety, wskutek zamieszania nie wiadomo, kto się do nich kwalifikuje
i nie wznowiono wielu kluczowych programów.
Tego administracja Trumpa nie ogarnia.
Jeśli nawet odkręci się kurek ponownie,
szkody zostały wyrządzone.
USAID finansuje terapie przeciwretrowirusowe chroniące dzieci
przed okołoporodowym zakażeniem HIV.
Efektem kilku dni przerwy
jest przynajmniej 300 zarażonych niemowląt.
Straszne, zwłaszcza że bez leków
nawet 30% dzieci z HIV umiera przed ukończeniem pierwszego roku życia.
Jak ujął to pracownik USAID:
"Najbogatszy człowiek na świecie odbiera środki najuboższym.
Umrą tysiące, jeśli nie setki tysięcy ludzi".
Ale nie martwcie się, facet wrzucający agencję do rębaka
przyznał, że nie jest doskonały. Wszystko gra.
Elon i Biały Dom traktują administrację piłą tarczową,
a Musk ma w tym swój żywotny interes.
Jego firmy realizują 100 kontraktów z 17 agencjami federalnymi.
SpaceX ma kontrakty rządowe na kwotę 22 miliardów.
Regulacje zaś są narzucane przez agencje, które Elon rozwala.
Przynajmniej 11 rozpatruje przeciw niemu zarzuty,
skargi i prowadzi czynności.
Bez paniki, Biały Dom zapewnia, że nie ma się czym przejmować.
Jeżeli dojdzie do konfliktu interesów
w kwestii kontraktów i finansowania,
Elon się wycofa.
Fantastycznie!
Chwała Bogu.
Chociaż jak ujął to profesor od zagadnień porządku publicznego:
"Wyrokowanie w kwestii konfliktu interesów jest konfliktem interesów".
To prawda, o której nie powinien wam mówić profesor.
Sam mógłbym to zrobić, choć profesorem nie jestem.
Ja tak wyglądam.
Wszystko dzieje się błyskawicznie,
stwarza pole do nadużyć i jest niewyobrażalnie przytłaczające.
Najlepiej ujął to jednak nie naukowiec
ani dziennikarz, tylko ten koleżka.
Trwa rządu wrogie przejęcie.
To tyle, bo do roboty lecę.
Pytacie, czy ktoś to w końcu powstrzyma.
No cóż, pani na urzędzie wam nie pasowała.
Uskuteczniają przekręt na nigeryjskiego księcia -
Który jest białasem. Niespodzianka!
I co teraz, do cholery?
Chyba się napiję.
Doskonałość.
W każdym calu.
Pokażcie kolesia w różowej bluzie na każdym stadionie
w promieniu 800 kilometrów, bo to powinien być nasz nowy hymn.
Żaden rozsądny Kanadyjczyk by go nie wybuczał.
Powstała masa świetnych remiksów,
a ten jest mój ulubiony.
Trwa rządu wrogie przejęcie.
To tyle, bo do roboty lecę.
Pytacie, czy ktoś to w końcu powstrzyma.
No cóż, pani na urzędzie wam nie pasowała.
To będzie przebój lata.
Autor zadaje nasze ostatnie pytanie:
co, do cholery, teraz robić?
Czy ktoś to zatrzyma?
Zacznijmy od tych, od których spodziewamy się najmniej,
czyli Republikanów.
Trump uzurpuje sobie fiskalne uprawnienia Kongresu,
ale oni nie wydają się przejęci.
Mike Johnson zażartował:
"To agencje władzy wykonawczej i ona sprawuje nad nimi nadzór".
Senator John Kennedy przyklasnął Trumpowi i Muskowi.
Obrzydliwie.
Może ujmę to tak.
Lubię omlety.
Bardzo.
Mógłbym jeść omlety trzy razy dziennie.
Wolę je od seksu.
Niezupełnie, ale rozumie pan.
Żeby zrobić omlet, trzeba rozbić jajka.
Ile tu smakowitości!
Po pierwsze, zrozumieliśmy, że lubisz omlety po słowach "Lubię omlety".
Dotarło też do nas "Bardzo"
oraz "Mógłbym jeść omlety trzy razy dziennie".
Wiemy już o twoim dziwnym upodobaniu do ściętej zupy jajecznej.
Nie było potrzeby mieszać do tego seksu,
chyba że chciałeś.
Gniewam się,
bo nie musiałem myśleć o tym, jak uprawiasz seks,
od sławnego wystąpienia w Kongresie.
Chcę poczuć w ustach twojego kutasa.
Doprawdy?
Bardzo mi miło, ale jest w nich z tuzin jaj.
Nie zmieści się.
Nie dziwne, że Republikanie się podporządkowali.
Demokraci natomiast mają być w opozycji.
AOC wyraża swoje oburzenie bez owijania w bawełnę.
Inni próbują jej energetycznie dorównać,
wychodząc ze swojej strefy komfortu.
Musimy...
Nie umiem przeklinać publicznie.
Musimy pierdolić Trumpa!
Wybacz, wcale że nie.
Prawo wejdzie w życie dopiero za jego trzeciej kadencji.
Urocza jest nieprzeklinaczka,
która debiutuje akurat teraz.
Poruszająca ilustracja momentu, w jakim się znajdujemy:
powściągliwa 52-latka z Oregonu mówi: "Wiecie co?
Czas na 'pierdolenie'!"
Niestety Demokraci w Kongresie wymiękają.
W styczniu Dick Durbin spytany, kto będzie przewodził walce z Trumpem,
oświadczył: "Nie umiem odpowiedzieć. Dajcie nam czas. To nowa sytuacja".
Z definicji nienowa.
Ani prezydentura. Ani prezydent.
Można się było przygotować.
Wiedzieliśmy o wyborach w 2024 od roku 1789.
Ten klip doskonale pokazuje demokratyczne przywództwo.
Hakeem Jeffries z Izby Reprezentantów
przywołał słowa zapolowego New York Yankees, Aarona Judge'a,
że lepiej nie walczyć na wszystkich frontach
i skupić się na jasnym przesłaniu.
Jest świetnym pałkarzem, bo nie odbija każdej piłki.
Czeka na właściwą.
Wtedy uderza.
Nie będziemy odbijać każdej piłki, lecz te ważne
dla Amerykanów.
Najmniej istotne, ale czy na pewno chcesz się powoływać na gościa,
przez którego fatalną obronę
drużyna przegrała pięć meczów w World Series?
Ta analogia ci się nasunęła?
"Nie miejcie do nas żalu.
Jesteśmy jak zawodnik najbardziej znienawidzonej drużyny w Ameryce,
który się zesrał w sytuacji podbramkowej".
A "Odbijemy piłki ważne dla Amerykanów"?
Czyli dla kogo?
Osób trans, którym odmawia się świadczeń zdrowotnych
i wymazuje z przestrzeni publicznej? Imigrantów?
Urzędników państwowych wyrzucanych z pracy?
Powiedz, kto jest wart uderzenia,
bo właśnie wybijasz na out.
Jeśli wasi reprezentanci się ociągają,
możecie na ich powrzeszczeć przez telefon.
Dowiedzą się, że bezczynność została zauważona.
A jeżeli Demokraci się nie ogarną,
dajmy im popalić w prawyborach.
I już niebawem należy się do tego przygotować.
Na razie skuteczny opór stawiany jest
poza władzą ustawodawczą.
Niektórzy demokratyczni prokuratorzy stanowi
składają pozwy zbiorowe.
Sędziowie udaremniają najgorsze z posunięć Trumpa,
w tym jego nominaci.
W mijającym tygodniu Departament Sprawiedliwości ogłosił,
że zamierza wycofać zarzuty
przeciw burmistrzowi Nowego Jorku, Ericowi Adamsowi,
żeby sprawniej pomagał służbom imigracyjnym.
Zaprzeczają, że chodzi o quid pro quo,
chociaż na to najwyraźniej wygląda.
Ale wielu prokuratorów odmówiło współpracy.
Kilku odeszło z pracy.
Jeden napisał:
"Z pewnością znajdzie się w końcu głupiec albo tchórz, który złoży ten wniosek.
Nie ja.
Proszę to uznać za moją rezygnację".
Na końcu nie użył słowa "suka",
ale zdziwiłbym się, gdyby Pan Spinacz tego nie zasugerował.
Widzieliśmy inne akty odwagi.
Nowojorski lekarz powiedział:
"Mogę pójść do więzienia,
a nie przestanę pomagać moim trans pacjentom".
W różnych miastach tworzą się grupy
walczące z ICE o imigrantów.
Pamiętacie Toma Homana na patrolu z doktorem Philem i kamerami?
W Chicago, które miało być strefą zero dla masowych deportacji,
naloty okazały się mniej skuteczne, niż by chciał.
Miasta sprzyjające imigrantom
przeszkadzają nam w aresztowaniu przestępców.
W Chicago są świetnie przeszkoleni.
Wiedzą, jak stawić opór ICE, jak się ukryć.
Widziałem ulotki organizacji pozarządowych:
"Jak uniknąć aresztowania przez ICE". Mówią, że trzeba znać swoje prawa.
Dla mnie to podpowiadanie, jak się wymknąć z obławy.
Wystawiono nakaz aresztowania, a oni cię uczą, jak się schować.
"Nie otwieraj drzwi. Nie odpowiadaj na pytania".
No.
Dobre rady.
Jeśli powszechna nieznajomość prawa jest warunkiem,
żebyś wykonywał swoją pracę,
chyba stanowisz część problemu.
I rozumiem, dlaczego nie wpuszczają cię do domu.
Jesteś świrem z parszywym wajbem.
Wyglądasz i brzmisz jak J.K. Simmons dławiący się szklaną kulką.
Kibicuję kulce.
Zapowiadają się chujowe cztery lata.
Będzie pełno cierpienia, którego przedsmak właśnie oglądamy.
Zamożni, potężni faceci używają struktur państwa
dla własnych korzyści i rewanżu.
Rządzą nami ludzie, dla których dobra polityka
to obcinanie środków wszystkim, którzy nie są mną,
i delegalizowanie wzmianek o wszystkich innych niż ja.
Chuj, przy okazji buchnijmy Kanadę.
Ci, których wybraliśmy, żeby stawili opór,
czekają na odpowiednią piłkę.
Obłąkane, przerażające i absurdalnie mroczne.
Gorzej niż myśleliśmy, a myśleliśmy sporo.
To będzie słaby czas,
ale nie możemy składać broni.
Tak, przewracamy oczami,
wspominając formy "oporu" z pierwszej kadencji Trumpa.
Niektóre były wkurzające,
inne wkurzają mnie do dzisiaj -
niech ciocia przestanie to powtarzać.
Ta energia jednak się przydała.
Pamiętacie protesty na lotniskach przeciw zakazowi wjazdu?
Były prokurator napisał, że dzięki nim łatwiej było
w Departamencie Sprawiedliwości zakaz ograniczyć:
"Publiczne oburzenie natchnęło nas odwagą i przekonaniem,
że działamy w interesie publicznym.
Opór na zewnątrz umożliwił opór wewnątrz".
Wsparcie i solidarność mają ogromne znaczenie dla pracowników federalnych.
Nie wolno odwrócić wzroku i stwierdzić:
"Na to zjeby głosowaliście".
Możecie dołączyć do innych dobrych ludzi
i pracować u podstaw.
Owszem, to będzie męczące.
Trzeba znaleźć równowagę
między świadomością aktualnego piekła
i niezbędną do przetrwania radością -
czasem w tym samym miejscu,
na przykład w piosence wpadającej w ucho jak żadna.
Trwa rządu wrogie przejęcie
Owszem.
Święte słowa.
A teraz to.
Garść lepszych imion dla uczestników tegorocznej
Westminsterskiej Wystawy Psów Rasowych.
Knajpa.
Krewet.
Zwyrol.
Steven.
Chilachilles.
Bek.
Marzyciel w Marzeniu Żyjący.
Sabrina Carpenter.
Przemoc.
Po Przejęciu W 2021 Roku Władzy Przez Talibów,
Afgańska Produkcja Opium Spadła O 90%.
Kaczan.
Bong Connery.
Paul Rudd.
I Luigi Mangione.
Dziękujemy za uwagę.
Zapraszamy za tydzień. Dobranoc!
Tekst: Agnieszka Rostkowska
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.