All language subtitles for Die weiße Schlange.pl

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

[DYNAMICZNA MUZYKA; KRZYK SOKOŁA]

NAJPIĘKNIEJSZE BAŚNIE BRACI GRIMM: BIAŁY WĄŻ

[ŚPIEW PTAKÓW]

[BECZENIE KOZY]

Spójrz. To "R".

"R" jak rozum

i renoma.

[ŚMIECH]

[ODGŁOS KROKÓW]

Oddaj mi nóż.

Przydałby się w wiosce ktoś, kto potrafi czytać i pisać.

Raczej taki, co potrafi załatać dach i machać grabiami.

[ŚWIST NOŻA] [KRZYK BÓLU]

Czemu Bóg pokarał mnie takim obibokiem?

Rolnik Andre, ten to ma zdolnych synów.

[DŹWIĘK KROKÓW]

[WESOŁA MUZYKA]

Endres, potrzebujesz więcej?

Nie, wystarczy!

[OKRZYK, ŚMIECH]

[WESOŁA MUZYKA]

[TĘTENT KOPYT]

Posłaniec króla!

[RŻENIE KONIA]

Jego wysokość, król Konrad, rozkazał wszystkim poddanym zebrać zbiory.

[SZEPTY]

Zbliża się niepogoda.

[SZEPTY]

Ziarno potrzebuje jeszcze kilku dni, żeby dojrzeć.

- Jest jeszcze za wcześnie. - Król nigdy się nie myli.

- Powinniśmy być mu wdzięczni, że... - Bądź cicho.

- Ale on... - Milcz!

Tak mówi ciemny kmieć.

Ale skoro chcecie cierpieć głód, proszę bardzo.

[TĘTENT KOPYT]

Chodź, zanim będzie za późno!

Gdybyśmy płacili niższe podatki,

nie potrzebowalibyśmy królewskiej prognozy pogody!

I byśmy nie głodowali!

[MLASKANIE]

Zaraz pęknę.

- A teraz, zamknij oczy. - Oczy?

Dobrze.

- Konradzie, co to jest? - Otwórz oczy.

[WZDYCHA Z ZACHWYTEM] To rubin!

Przepiękny!

- Pokaż. - To kamień życia i miłości.

Wszystko, co najlepsze dla mojej królowej.

Dziękuję ci, Konradzie. [CAŁUS]

A co masz dla mnie, ojcze?

- Skąd ten zapach? - ŚMIEJĄC SIĘ: Z Orientu.

Daktyle i słodkości.

Chyba się złamię, są grzechu warte.

- To moje. - Tylko jeden.

[UCISZA]

[ŚPIEW PTAKÓW]

Te głosy.

Jakie głosy, ojcze?

Nic nie zakłóci królewskiego jubileuszu.

[GRZMOTY] A niepogoda?

Jutro czeka nas piękna pogoda. Obiecuję, moje dziecko.

Twój ojciec wie wszystko.

- Czyżby? - Tak. Pospieszmy się, już czas.

Oczarujesz naszych gości swoim pięknem, kochana Beatrix.

Dziękuję, Konradzie. To piękny kamień.

Mnie też by pasował.

Kochana Leonoro, w twoim wieku,

żeby znaleźć męża, wystarczyło mi jedno spojrzenie.

- Do tego jej jeszcze daleko. - Tak myślisz?

Najpierw zasmakuj życia. Już czas.

[ODGŁOS TUPANIA]

[CMOK]

[BRZĘCZENIE METALU]

Chodź.

[GRZMOT, BRZĘK METALU]

[CHRZĄKA]

Jak długo służysz mojej rodzinie, Heinrichu?

Ponad sześćdziesiąt lat, wasza wysokość.

Nie jest już tak łatwo, co?

Nie.

Tak.

[GRZMOTY]

[ODGŁOS KROKÓW]

[GRZMOTY]

[BECZENIE KOZY]

Udało nam się zabrać tylko połowę plonów.

Gdyby nie królewski posłaniec, stracilibyśmy wszystko.

W takim razie wszystko jest w porządku.

Jedzcie! Dopóki jeszcze coś jest.

[SIORBANIE]

[PLUSK WODY]

Dziura, którą załatałem była przy kozie.

Ta musi być nowa.

No tak.

Myślisz, że niczego nie potrafię?

Rób to, co robi twój ojciec i co robili twój dziad i pradziad.

[SIORBANIE] I dokąd nas to doprowadziło?

Głodujemy!

[SIORBANIE]

Jeśli tak to ma wyglądać, to nie chcę takiego życia.

Endresie!

Myślisz, że z twoim dłubaniem osiągniesz coś więcej?

Wszyscy bogaci ludzie umieją czytać i pisać.

Dalej?

Noszą ubrania bez dziur i śpią w prawdziwych łóżkach.

Są bogaci, bo są mądrzy.

[GRZMOT]

[JĘK]

Jestem uczciwym kmieciem i zawdzięczam sobie wszytko, co mam.

OJCIEC: A kim ty jesteś? MATKA: Matis, przestań!

OJCIEC: Kim ty jesteś?! MATKA: Proszę!

Nie twoją własnością!

MATKA: Przestań. OJCIEC: Tak?

To idź. Świat leży u twoich stóp.

Tak właśnie zrobię.

[MATKA, PŁACZĄC]: Nie! OJCIEC: Chodź.

Poczekaj.

[GRZMOTY]

[SMUTNA, DYNAMICZNA MUZYKA]

[DŹWIĘK KROKÓW]

Synku!

Żegnaj.

[DYNAMICZNA MUZYKA]

[ODGŁOS PADAJĄCEGO DESZCZU, GRZMOTY]

Mocniej.

Mocniej!

Nie bądź taka delikatna! Piersi muszą mieć oparcie.

Jeszcze niegotowa? Matko, spóźnimy się!

Jak wyglądam?

- Dobrze. - Dobrze?

Znakomicie!

Uważaj, głupia gąsko. Gdzie mój tren?

Czemu ubrałaś się tak pospolicie?

Kazałam ci włożyć tę fiołkową suknię.

- Nie mogę jej znaleźć. - Sprawdź w kufrze.

Nigdy nie próbowałaś się dowiedzieć, co tam jest?

- Gdzie? - W złotej misie.

Nie przemęczaj swojej ślicznej główki, Leonoro.

Twój ojciec ma swoją małą tajemnicę. Czemu nie?

Mój rubin?

Musi gdzieś tu być.

- Nie ma go. - Wasza wysokość, ja...

Jest tutaj.

Ktoś powinien tu posprzątać.

[KRAKANIE KRUKA]

Też nie masz domu?

[KRAKANIE KRUKA]

Co z twoim skrzydłem?

[ŚPIEW PTAKÓW]

[KRAKANIE KRUKA, SKOCZNA MUZYKA]

Spokojnie.

Tutaj.

I już.

Masz. Najedz się do syta.

Powodzenia.

[JĘCZY]

[WESOŁA MUZYKA]

Prezent z okazji jubileuszu, wasza wysokość.

Myślę, że na to zasłużyłeś. [ŚMIEJE SIĘ]

Doskonały pomysł. Lud będzie was miłował.

[SZCZEKANIE PSA]

Jego kieszenie!

- Wasza wysokość? - Jego kieszenie!

Och!

- Moje daktyle! - Ty złodzieju!

Tak wybrałeś mojego nowego sługę?

Pomyliłem się! Wybacz mi, wasza wysokość!

[SZCZEKANIE PSA]

Wychłostać go.

[DŹWIĘK KROKÓW]

KRZYCZĄC: Nie!

Nie!

LUD: Niech żyje król! Brawo!

[OKRZYKI, OKLASKI]

[SKOCZNA MUZYKA]

[WZDYCHA Z ZACHWYTEM]

Spóźniłeś się!

Przepraszam.

[SKOCZNA MUZYKA]

Nawet gdyby wszystkich poetów świata zamknięto w lochu na tysiąc lat

i rozkazano im opisać twą urodę, nie znaleźliby wystarczających słów.

W lochach nie najlepiej się pisze, Arnoldzie.

- Jak zawsze mądra odpowiedź. - Mądry jest tu tylko jeden.

I zasiada na tronie.

To tylko rycerz.

Dowodzi twoją strażą. Poza tym jest przystojny.

Nie ma pośpiechu.

Jej przyszły małżonek zostanie królem.

Tak.

[SPOKOJNA MUZYKA]

[ODGŁOS KROKÓW]

A wy?

Płaszcz!

[POWARKIWANIE]

Panie. Panie!

- Stać! - Panie!

Czego tu chcesz?

- Ja... - Co się dzieje?

To włóczęga, może nawet złodziej.

Nie, Panie. Znalazłem wasz klucz. Upadł wam.

[KRZYK PTAKA]

Do sali tronowej.

Ruszaj.

[JĘK]

Ja nic nie zrobiłem!

[TRZAŚNIĘCIE DRZWIAMI]

[WZDYCHA]

[SPOKOJNA MUZYKA]

Nemo enim potest...

[SAPANIE PSA]

Co chciałeś zrobić z kluczem?

Chciałem...

[DUSI SIĘ]

[KASZLE]

Chciałeś go po prostu oddać?

- Tak, panie. - Wasza wysokość!

Tak, wasza wysokość!

Czemu go nie zatrzymałeś? Łańcuch jest ze szczerego złota.

Należy do was.

Nemo enim potest personam diu ferre.

Umiesz czytać?

Uczę się.

To łacina. Wiesz, co to znaczy?

"Nikt bowiem nie może długo nosić maski".

Stara sentencja. Ma nam przypominać, kim naprawdę jesteśmy.

A jaką maskę ty nosisz?

Żadną.

Jestem Endres, syn Matisa.

Syn kmiecia.

Tak.

To nie wstyd chcieć od życia czegoś więcej.

Trzeba tylko wiedzieć, jak to osiągnąć.

Ty wiesz, Endresie?

[PLUSK WODY]

Będziesz odpowiedzialny za naprawy i konserwację.

Dokładnie.

Osobisty sługa króla...

[ŚMIEJE SIĘ]

Gdzie jesteś, księżniczko?

[ŚMIEJE SIĘ]

Znajdę cię.

Wasza wysokość!

Oj.

Ja...

[STUKOT OBCASÓW]

Cały czas będziesz do dyspozycji króla.

Będziesz się zajmował jego garderobą

i serwował mu posiłki.

Przez te drzwi mogą przechodzić tylko słudzy króla

i oczywiście on sam.

[SKRZYPIENIE DRZWI]

A teraz twój najważniejszy obowiązek.

[NARASTAJĄCA MUZYKA]

Tak?

Od krzyża lilii wiedzie szlak,

a w środku kamień dzierży.

[BRZĘK METALU]

Złocistą wstęgą spleciony tak szafir, co ręką mistrza cięty.

Próżny ten cały przepych,

wszak zachwyci mnie najmniejszej gwiazdy blask.

Nie ma klucza?

Pomyślałem, że król ma przecież klucz...

Zapamiętaj dobrze te wersy.

Codziennie po posiłku, na znak króla...

[UDERZANIE METALU]

będziesz mu ją przynosił.

Nie spuszczaj z niej oczu, żeby ci się nie wyślizgnęła.

Postawisz ją przed jego wysokością i wyjdziesz.

Poczekasz, aż król opuści salę, zabierzesz ją,

potem zamkniesz tutaj

i się oddalisz.

- Co w niej jest? - Nigdy tam nie zaglądaj.

Nigdy! Pamiętaj o tym.

Ale dlaczego?

Przecież służę królowi.

Ciekawość mieszka w nas wszystkich.

Cieszę się, że nie będę musiał dłużej nosić tego ciężaru.

Co się stanie, gdy ktoś tam zajrzy?

Życie jest cenne, chłopcze. Bezcenne.

Żegnaj.

[SKOCZNA MUZYKA]

[TUPANIE]

[KRAKANIE WRONY]

[PARSKANIE KONIA]

[CYKANIE ŚWIERSZCZY]

[DŹWIĘK UDERZANIA O SZYBĘ]

Kim ty jesteś? [POHUKIWANIE SOWY]

[POHUKIWANIE SOWY]

[ŚPIEW PTAKÓW]

[ODGŁOS KROKÓW, PARSKANIE KONIA]

[PŁACZ LEONORY]

Cóż rzekł masztalerz?

Próbował już wszystkiego.

Feniksie, proszę cię, wstań.

[PARSKANIE KONIA]

Księżniczko, nie ma lekarstwa na kolkę.

- Ten koń umiera. - To niemożliwe!

To tylko zwierzę, Leonoro.

Uczynię to szybko i bezboleśnie.

A jutro podaruję ci wspaniałego, nowego rumaka.

Mogę spojrzeć?

Czego tu chcesz?

Wynoś się!

Poczekaj!

Znasz się na koniach?

Tak.

[WZDYCHA]

Nazywa się Feniks?

Jesteś piękny. Spokojnie.

Nasza koza też czasami cierpiała na bóle brzucha.

Koza? Dość. Precz, wiejski głupcze!

Zostaw go.

- Proszę spróbować lukrecji. - Lukrecji?

[PARSKANIE KONIA]

[PUKANIE DO DRZWI]

Wasza wysokość?

[SKRZYPIENIE DRZWI]

[PISK ZWIERZĄT]

[CORAZ GŁOŚNIEJSZY PISK ZWIERZĄT]

[PISK ZWIERZĄT]

[PISK ZWIERZĄT]

[PISK MYSZY]

[KRZYK PTAKA]

[KRZYK I POHUKIWANIA PTAKÓW]

[POHUKUJE]

[KRZYK SOWY]

[KRZYK PTAKÓW]

Szzzz!

[IMITUJE PISK NIETOPERZA]

[PISK NIETOPERZA]

[DŹWIĘK ZAMYKANEJ KLAPY]

[DŹWIĘK OTWIERANEJ KLAPY]

Arnoldzie!

Arnoldzie!

[PUKANIE DO DRZWI] Wejść!

Wasza królewska mość!

W królestwie jest zdrajca.

Kto tym razem?

- Hrabia Emrich! - Hrabia?

On i cała jego rodzina. Sam nie mogę w to uwierzyć.

Ukrywa górę srebra. Przede mną!

Żadnych opłat, żadnych podatków.

Obawiam się, że jego rodzina nie tylko chce się wzbogacić.

- Planują coś większego. - Co robimy?

Przyprowadźcie go. Jego i jego syna.

Zostaną ukarani. Nikt nie oszuka króla.

Nikt.

To będzie dla mnie przyjemność, wasza wysokość.

[POMRUKUJE]

[ŚMIEJE SIĘ]

[NIEPOKOJĄCA MUZYKA]

[WZDYCHA]

[CYKANIE ŚWIERSZCZY]

[NARASTAJĄCA MUZYKA]

[PUKANIE DO DRZWI]

Kto tam? [PUKANIE DO DRZWI]

Nie masz najlepszych manier.

Wy, pani?

Spodziewałeś się kogoś lepszego?

Wasza wysokość.

Przyszłam, żeby ci podziękować.

Czuje się znacznie lepiej. Wstaje i zaczął jeść.

Feniks? Lukrecja pomogła. Bardzo się cieszę.

Dziękuję.

Potrafisz pisać?

[SPOKOJNA MUZYKA]

Zdumiewające.

Sługa, który właściwie nosi jedynie złotą misę.

Zaglądałeś już do środka?

Czemu o to pytacie, pani?

- To zakazane. - Szkoda.

Jednak jesteś tylko sługą, a ja myślałam, że jesteś wyjątkowy.

[SKRZYPIENIE DRZWI]

[TRZAŚNIĘCIE DRZWI]

[DYNAMICZNA MUZYKA]

Hrabia Emrich!

Co to wszystko znaczy?

Co to za bzdury o górze srebra?

[ŚMIECH] Rozwiążcie mnie!

Nic z tego, wykonują moje rozkazy.

Do sali tronowej!

Trzymaj się, ojcze! [KRZYKI I JĘKI]

Łapać go!

[DYNAMICZNA MUZYKA]

Co tak stoisz? Mamy uciekiniera!

Jak zwykle mieliście rację. Cała góra pełna srebra!

Nie wiedzieliśmy o srebrnej górze na naszej ziemi. Przysięgam!

Oczywiście.

Więc ja też tu skończę, jak wielu przede mną.

Mogłem się tego spodziewać.

Znikajcie stąd.

Tu go nie ma.

[SZEPTEM]: Pomóż mi.

Pomóż mi.

Pomóż mi!

- Służę królowi! - Twój król jest potworem.

Nic nie zrobiliśmy. Pomóż mi!

[DYSZY]

No proszę, nasz mały uciekinier.

Gromadzenie majątku i niepłacenie podatków to oszustwo.

A oszukiwanie króla to zdrada stanu.

- Nie wiedzieliśmy! - Macie mnie za głupca?!

Cała góra srebra! Można za to kupić armię i obalić króla!

Więc czemu już dawno tego nie wykorzystaliśmy?!

I dlaczego do góry nie prowadzi żadna ścieżka?!

Ty mi to powiedz.

Chociaż pewnie usłyszę od was tylko bezwstydne kłamstwa.

Prawdą jest, że tylko wy wiedzieliście o srebrze. Skąd?

Będę dla was łaskawy. Nie odbiorę wam życia.

Zabiorę wam tylko wasze ziemie.

Do lochu z nimi.

Dobrze zrobiłeś, Endresie.

[NIEPOKOJĄCA MUZYKA; ĆWIERKANIE PTAKÓW]

Przepraszam. Nalać wina?

Może później.

[NALEWANIE PŁYNU]

- Orzeł? - Tak.

Wspaniałe zwierzę.

Mogę?

Narysował to brat mojego ojca. Stryj Fridrich.

Podczas swojej podróży do dalekich krajów.

- Brat waszego ojca? - Tak, młodszy brat.

Jak wiele zwierząt narysował.

- Nawet szczury. - Tak.

Namalował wszystkie zwierzęta. I do każdego napisał historię.

[SYK WĘŻA]

Biały wąż. Uważaj, potrafi mówić.

Mój stryj miał naprawdę wybujałą wyobraźnię.

Co się z nim stało?

Byłam wtedy jeszcze dzieckiem. Pewnego dnia zniknął.

Nikt nie wie, gdzie się podział.

[BRZĘK METALU]

[JĘKI]

Za kilka dni zaczniemy wydobywać srebro.

Bardzo dobrze!

[POKRZYKUJE]

Królu, służę wam wiernie od czasów mej młodości.

Jak przystało na rycerza.

Wasza córka nie jest już dzieckiem.

Pokornie proszę o rękę waszej córki Leonory.

[DYNAMICZNA MUZYKA]

Nie po to stworzyłem tak potężne królestwo,

by oddać je byle rycerzowi. [JĘK]

A teraz zejdź mi z oczu, żebym zapomniał o twojej arogancji.

- Ziemia waszego ojca jest wielka. - Jest królem.

Co wiecie o swoim ojcu?

Potrafi odgadnąć każde moje życzenie. A o co chodzi?

Potrafi więcej!

Co masz na myśli?

Co wiesz o moim ojcu? Mów.

Wasz ojciec bardzo dobrze rozumie się ze zwierzętami.

Żadna tajemnica, u nas to rodzinne.

- Księżniczko... - Zadajesz się ze służbą?!

Wolę jego towarzystwo niż twoje.

Opowiedział już, że jest prawdziwym małym rycerzem?

Mogę?

[ODSTAWIENIE KIELICHA]

O czym on mówi?

Wasza wysokość, dlaczego chcecie wiedzieć, co jest w misie?

Bo nienawidzę tajemnic.

[CYKANIE ŚWIERSZCZY]

[SPOKOJNA MUZYKA]

Od krzyża lilii wiedzie szlak...

[WARCZENIE PSA]

[SZCZEKANIE PSA]

[WARCZENIE PSA]

[WARCZENIE PSA]

[SKRZYPIENIE DRZWI]

[TRZAŚNIĘCIE DRZWI]

[CYKANIE ŚWIERSZCZY]

[NIEPOKOJĄCA MUZYKA]

[PLUSK WODY]

[BRZĘK KLUCZY]

[CHLUPOT WODY]

[SKRZYPIENIE I TRZAŚNIĘCIE DRZWI]

[ZAMKNIĘCIE ZASUWY]

Masz szczęście. Tym razem szczury zostawiły ci resztki.

[ŚMIECH]

[BRZĘK METALOWEGO CZAJNIKA]

[NARASTAJĄCA, NIEPOKOJĄCA MUZYKA]

Wyglądasz na zmęczonego. Źle spałeś?

Co robiłeś przy misie?

Śniło mi się, że ktoś ją ukradł. Chciałem sprawdzić.

Każ osiodłać konie. Będę polował.

[MELODIA GRANA NA TRĄBCE]

Okropne. Zawsze to samo. Nie wiem, w co się ubrać na polowanie.

- Może szal z lisa. - Szal z lisa, tak!

Endresie, mój szal z lisa. Jest w skrzyni.

Z rudego lisa. Mam nadzieję, że ten prostak wie, co to jest.

Bez obaw, zna się na zwierzętach.

[NARASTAJĄCA MUZYKA]

Jak zawsze, wyglądasz przepięknie.

Księżniczko, muszę z wami porozmawiać. Na osobności.

Gdzie twój pierścień?

- Czyżbyś go zgubiła? - Nie!

- Każę go przynieść. - Niech nikt go nie dotyka.

[JĘCZY]

Jeszcze raz. Gdzie on jest?

Nie mam go.

Kłamca! Jako ostatni byłeś w komnacie.

Gdzie jest mój pierścień?

[OKRZYK BÓLU]

Ja też miałem sen. Ktoś mnie szpiegował.

A teraz okazuje się, że ten ktoś jest pospolitym złodziejem.

"Nikt bowiem nie może długo nosić maski".

Przypominasz sobie, Endresie?

Powiesić go!

Wasza wysokość, proszę!

Odnajdę twój pierścień. Obiecuję.

- Ojcze! A jeśli on mówi prawdę. - Nie wtrącaj się!

Daj mu możliwość udowodnić swą niewinność.

Czyż nie jesteś mądrym i dobrym królem?

Dopóki nie wrócimy z polowania.

Choć, nie zasłużył na moją dobroć. Poczekajcie!

[DYNAMICZNA MUZYKA]

Szzz!

[POHUKIWANIE SOWY]

Niedobrze mi.

Tylko się pośpiesz!

[DYNAMICZNA MUZYKA]

[GDAKANIE KUR]

[ODGŁOSY WYDAWANE PRZEZ ZWIERZĘTA]

Od krzyża lilii wiedzie szlak,

a w środku kamień dzierży.

Złocistą wstęgą spleciony tak szafir, co ręką mistrza cięty.

Próżny ten cały przepych,

wszak zachwyci mnie najmniejszej gwiazdy blask.

[SKRZYPIENIE DRZWICZEK]

[DYNAMICZNA MUZYKA]

Biały wąż.

[DŹWIĘK ODGRYZANIA]

Nikt tak długo nie rzyga.

[WALENIE DO DRZWI]

Endresie!

[PRZEŻUWANIE]

[DYNAMICZNA MUZYKA]

[GŁOŚNY PISK PTAKÓW I GRYZONI]

[NAGŁA CISZA]

[GWAR]

GOŁĄB: Czego on tu chce? GOŁĄB 2: Nie wiem.

[GWAR]

KOZA: Ja też chcę coś zjeść.

KOZA 2: Wystarczy dla wszystkich.

KURA: Wypuście koguta. KOGUT: Kto powiedział, że chcę wyjść?

KOZA: Dobre sobie.

KOZA 2: Wiecznie jesteś obrażony. KOGUT: Nic nie mówiłem!

KOZA: Najedz się słomy i daj mi spokój.

GOŁĄB: Jak długo będziesz się gapił przez to okno?

Co on robi?

KURA: Spójrz w górę.

KURA 2: To niemożliwe.

Tam jest!

ZWIERZĘTA: O nie!

ZWIERZĘTA: Pomocy!

Prawie spadł na moje jajka.

- Co za bezczelność! - Ej!

- Wszystko zniszczył! - Umiem rozmawiać ze zwierzętami!

- I co? - Potrzebuję waszej pomocy!

Szukam pierścienia. Z dużym, czerwonym kamieniem.

- Ja nie widziałam. - Ja też.

ZWIERZĘ W BUDCE: Czy ktoś mógłby mnie wypuścić?

- Owce! - Odsuń się.

- Słyszycie? - Co?

Widziałyście pierścień? Był tej wielkości.

Nie. Odejdź.

OWCA: Kto to był? OWCA 2: Nie mam pojęcia.

Zatrzymaj się!

Stój!

[DYNAMICZNA MUZYKA]

KACZKA: Sama jesteś sobie winna.

KACZKA 2: Ale boli! KACZKA: Wszystko przez twą chciwość!

KACZKA 2: Tak pięknie błyszczał.

Ale mi źle!

Ostrzegałem, ale jak zwykle mnie nie słuchałaś.

Pssst!

- Zawsze jest tak samo! - Nieprawda!

Co jej jest?

Rozumiesz nas? Myślałam, że tylko król zna nasz język.

- Co ona zjadła? - Kamień.

Czerwony kamień. Spadł z nieba.

Z nieba...

Na dole!

Tylko spokojnie.

Postaraj się. No już.

[KACZKA STĘKA I KRZYCZY]

[PLUSK, BRZĘK METALU; KACZKA ODDYCHA Z ULGĄ]

Pierścień, wasza wysokość. Wasz sługa go znalazł.

Gdzie go schował?

Nigdzie, wasza wysokość. Kaczka go zjadła.

Musiał wypaść przez okno.

[NARASTAJĄCA MUZYKA]

Dobrze, że się znalazł.

[NARASTAJĄCA MUZYKA]

Skąd wiedziałeś o kaczce?

Szczęście.

Szczęście?

Tak, panie.

[DYNAMICZNA MUZYKA]

Endresie!

Co za szczęście.

Prawda?

Wasz stryj mówił prawdę. Biały wąż istnieje.

Co? Skąd...?

Król go je, a potem rozmawia ze zwierzętami.

Zaglądałeś do misy?

Tak, rozumie wszystkie zwierzęta, dlatego tak dużo wie!

Biały wąż?

Tak. Też go zjadłem.

Co?

Tak znalazłem pierścień.

Mój ojciec nie może się o tym dowiedzieć!

Ale się dowie...

Z WŚCIEKŁOŚCIĄ: Endres!!!

Weź Feniksa. Jest szybki i mądry!

Jest jeszcze coś. Weź klucz waszego ojca.

- W podcieniach są sekretne drzwi. - Co tam jest?

Tego nie wiem.

- Jak ci się odwdzięczę? - Zostań przy życiu.

Chodź.

Zamknąć bramę!

Szybciej!

- Wasza wysokość. - Sprowadźcie go tu z powrotem.

I węża, którego ma przy sobie.

Węża?

Sprowadź go, a moja córka będzie twoja!

Co tylko rozkażesz, panie!

[DYNAMICZNA MUZYKA; RŻENIE KONI]

Szybciej!

[DYNAMICZNA MUZYKA]

Szybciej!

Co jest? Zaraz nas złapią.

Na co mi mowa zwierząt, skoro nie słuchasz.

Feniks: Milcz!

[TĘTENT KOPYT]

- To było genialne. - Ty uratowałeś mnie, a ja ciebie.

[CHLUPOT WODY]

KRZYCZĄC: Ja żyję! Haha!

[PARSKA]

Feniksie, to było sprytne.

Wiesz co? Zawsze miałem ulubione litery.

Od dziś będę miał nową: "L", jak...

lekkość, los, lubość.

- Jak Leonora! - Której już nigdy nie zobaczysz.

Wielkie dzięki, że zepsułeś mi ten moment szczęścia.

O mały włos uniknęliśmy śmierci.

- My? Ty. - No tak.

Co chcesz usłyszeć?

Że byłem głupcem, bo służyłem królowi?

Zgadza się.

Że byłem posłuszny królowi,

który jest dobry dla ludzi i zwierząt?

Ufałem mu. Nie wiem, jak mogłem być taki głupi.

A ja po prostu chciałem być mądry.

Pomocy! Pomocy!

Tutaj! W wodzie!

W dole!

- To wy? - Tak.

Wypuść nas, jeśli masz serce.

On nam pomaga!

Wielkie dzięki.

On jest najlepszy!

Wszystkiego dobrego!

Powodzenia.

Poradzisz sobie.

Widzisz? One we mnie wierzą.

A co z twoją rodziną?

Właśnie.

Gdzie będzie cię szukał rycerz Arnold...?

MRÓWKA: Uwaga, kryć się, koń!

MRÓWKI: Z drogi! Uwaga, koń.

FENIKS: Co?

Mrówki!

- Nie możesz pomóc każdemu. - Ale mogę spróbować.

[SPOKOJNA MUZYKA]

[BEZGŁOŚNIE PORUSZA USTAMI]

Stój...

Nie ruszaj się. Poczekaj tu.

- Puszczaj! - Schował się!

A Endres?

Ani śladu. Nie ma też węża.

Królewskie lochy to niezbyt przytulne miejsce,

więc bądź dobrym poddanym i powiedz mi,

gdzie ukrył się ten zdrajca!

My nic nie wiemy!

A nawet gdyby, nie powiedzielibyśmy wam.

Do lochów z nimi!

A wąż?

Ja się tym zajmę.

Musimy ich uratować!

Ale jak?

[SMUTNA MUZYKA]

Zawiodłem.

Król uwolni ich tylko wtedy, gdy przyniosę mu białego węża.

[POMRUKUJE]

Ale jego już nie ma.

Jeszcze nie wszystko stracone.

Mhmmm...

- Ja cię znam... - Tak.

Jedź za mną!

[POMRUKUJE]

[SKRZYPIENIE DRZWI]

[GŁOŚNA MUZYKA; OKRZYK PRZESTRACHU]

Leonora?

Stryj Fridrich?

Ty żyjesz?

- Leonoro! - Co ci się stało?

Twój ojciec...

trzyma mnie tu nie wiem, jak długo.

Odkąd go zdobył. Białego węża.

Białego węża? Jadł go codziennie.

Odkryłem go podczas mojej ostatniej podróży.

Magiczny wąż, który rozumie wszelką mowę.

Chciał przejąć jego moc, dlatego go zabił.

A ja obiecałem go chronić!

Ale ci się nie udało!

Ojcze!

Nie mogę ufać nawet własnej córce.

I ty mówisz o zaufaniu?

Sprzedałeś mnie Arnoldowi, żeby odzyskać węża.

Ale nic z tego! Endres go zjadł.

Zjadł całego węża?

[JĘK BÓLU]

Stryju!

[ŚMIECH]

Magia uwodzi...

- Kim jest ten Endres? - To dobry człowiek. Musiał uciekać.

Zjadł całego węża?

Musisz go powstrzymać! Ja jestem za słaby. Jedź, szybko!

Powstrzymać?

Endres wie, że twój ojciec nie da mu spokoju.

Przyniesie mu go! Jest jeszcze jeden biały wąż!

[SPOKOJNA MUZYKA]

- Nie umiem pływać! - Ja też nie bardzo.

Czyli obaj nie umiemy pływać.

Powiedz mu. W końcu nas uratował.

To one, ryby!

Dwie mile w górę rzeki jest brud.

W sam raz dla szczurów lądowych.

- Dziękuję. - Powodzenia.

W górę rzeki!

KRUK: Ruszajmy!

[DYNAMICZNA MUZYKA]

[PLUSK WODY]

Endresie!

KRUK: Dotarliśmy.

KRUK: Las Mgieł.

Tam nie wejdzie żaden koń.

Nawet taki mądry, jak ty.

Ale wrócę.

Powodzenia! Uda ci się. Czekam tu na ciebie.

Stary i pełen tajemnic. Tam znajdziesz to, czego szukasz.

Hej! A ty?

Nie jestem tak odważny, jak ty.

[WZDYCHA]

Sprytne.

[WIATR]

[WIATR]

GŁOSY: Endresie...

[DŹWIĘK UPADKU]

Endresie! Tu! Poprowadzimy cię.

- Wy? MRÓWKI: Chodź!

Feniks!

Feniksie, gdzie jest Endres? Endresie!

Endresie!

MRÓWKI: Jesteśmy.

To tam.

- Dziękuję za pomoc. - Nie ma za co.

[WZDYCHA]

[NARASTAJĄCA MUZYKA]

Wąż.

"Koniec jest początkiem".

[SAPIE]

[SKRZYPNIĘCIE DRZWI]

Endresie! Nie!

Leonora?

[ROMANTYCZNA MUZYKA]

W lochu był stryj Fridrich.

Wysłał mnie po ciebie. Nie możesz przynieść węża mojemu ojcu.

- Jest ostatni ze swojego gatunku. - Twój stryj?

Twój ojciec pojmał moją rodzinę. Nie mogę postąpić inaczej.

Bardzo mądrze.

Nie za bardzo interesujesz się moim sługą?

- Ojcze! - Chodź tu!

Nie!

[OKRZYK BÓLU]

Jest jeszcze jeden wąż? Więc mi go przynieś!

Natychmiast!

Ach!

Co teraz, Endresie?

Opamiętasz się czy wolisz umrzeć?

W MYŚLACH: Koniec jest początkiem!

KRZYCZĄC: Już!

[KRZYCZY]

[SKRZYPIENIE DRZWI]

[WZDYCHA]

Zbliż się...

Więc to prawda.

Jest jeszcze jeden wąż.

Gdzie się ukrywasz?

Pożarłeś moją siostrę. Morderca!

Nie miałem nic wspólnego ze śmiercią twojej siostry.

Pokaż się!

A może się boisz?

[OKRZYK; SYK]

- Nie jestem mordercą! - Jeszcze nie!

Muszę ratować rodzinę.

Jeśli mnie puścisz, to będzie twój koniec.

Żadne z nas nie musi umierać.

[WŚCIEKLE SYCZY] Czy nie mamy wspólnego wroga?

- Możemy walczyć razem! - Przeciwko królowi?

Jak chcesz się z nim równać?

- Nigdy nie lekceważ syna kmiecia! - Nie masz nawet miecza,

nie mówiąc już, że nie potrafisz się z nim obchodzić.

Więc mi pomóż!

[SYCZY]

KRZYCZĄC: To jak będzie?

[SYK, BRZĘK METALU]

No proszę. Gdzie wąż?

To jakiś żart.

Dobrze, skoro nalegasz.

[ŚMIECH]

No chodź!

[NARASTAJĄCA MUZYKA; KRZYK]

[KRZYK]

[DYNAMICZNA MUZYKA]

[DYSZY]

"Nikt bowiem nie może długo nosić maski".

[KRZYCZY]

Jestem Endres, syn Matisa.

A kim ty jesteś?

Królem.

[OKRZYK]

Delikatna klinga.

Będzie mi dobrze służyć. [ŚMIECH]

Nie!

Jak się otwiera te drzwi?

No jak?

KRZYCZĄC: Jak?!

[SYK]

[GŁOŚNY PISK PTAKÓW I GRYZONI]

[KRZYCZY]

[SYK]

[ĆWIERKANIE PTAKÓW]

[SPOKOJNA MUZYKA]

- Jeszcze pieczęć, wasza wysokość. - Tak.

Od dzisiaj...

Marszałku.

Stryju.

Od dzisiaj podatki będą wynosiły

tylko jedną dziesiątą wszystkich zbiorów.

[LUD WIWATUJE]

LUD: Dziękujemy ci, królu.

Brawo!

Ponadto każde dziecko w królestwie

będzie miało nieograniczoną możliwość nauki czytania i pisania.

[LUD WIWATUJE]

Poza tym, ogłaszam las ziemią białego węża,

na której rządzą zwierzęta.

Ludzie mogą tam wchodzić tylko za zgodą królowej zwierząt:

białego węża.

[TŁUM WIWATUJE]

Niech żyje król!

Niech żyje!

[RADOSNA MUZYKA]

Królu Endresie.

Królowo Leonoro.

Szkoda, że nie potrafi już rozmawiać ze zwierzętami.

- Czyżbyś się w nim zakochała?! - Co? Jak?

Nie! Przecież to człowiek.

[RADOSNA, DYNAMICZNA MUZYKA]

- Ja też chcę zatańczyć! - Na pewno nie ze mną.

KONIEC

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.