All language subtitles for The Wrong Man (1993)

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
cs Czech
da Danish
nl Dutch
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian Download
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Odp艂ywamy na cztery syreny. Uwa偶aj na tequil臋 i kobiety.

Cztery syreny to o sz贸stej, Walker.

Niew艂a艣ciwy cz艂owiek.

Whisky, prosz臋.

To szczyny. Rozwodniona.

Chcesz piwo? - Nie, dzi臋ki.

Do cholery!

My艣la艂em, 偶e jeste艣 kim艣 innym. Z tamtym nie chcia艂bym rozmawia膰.

Co taki gringo jak ty tutaj robi?

Rozgl膮dam si臋. - Przyp艂yn膮艂e艣 tu?

Dop贸ki nie znajd臋 lepszej roboty.

Gdzie tak膮 kupi膰? - Mam j膮 z Honk Kongu.

Kto艣 siedzia艂 na dupie dzie艅 w dzie艅 by to wyrze藕bi膰.

A tak przy okazji... Jak masz na imi臋? - Alex Walker.

Felix Crawley. Sprzedam ci j膮, ale nie tanio.

Za ile? - Mo偶e tysi膮c.

To co tu robisz, Felix - Tylko to co musz臋, ma艂pi biznes.

Przemyt.

Musz臋 i艣膰. Dzi臋ki. - Nie ma po艣piechu!

Nie martw si臋. Powiedz, czego chcesz.

Seniorite? - Alex, trafi艂e艣 we w艂a艣ciwe miejsce.

Wszystkie twoje zmartwienia si臋 sko艅czy艂y. - Rosita!

Ma ogolon膮 cipk臋. To mnie rajcuje.

Pieprzy si臋 jak suka, ca艂膮 noc. Nad ranem b臋dziesz wyko艅czony.

Co jej powiedzia艂e艣? - 呕e mo偶esz j膮 r偶n膮膰 pi臋c razy dziennie.

Co teraz? - Bez obaw, poka偶e ci.

Ja zap艂ac臋. -Nie obra偶aj mnie.

Zaprosi艂em ci臋.

Ile za ni膮? - P艂acisz po wszystkim. Z grzeczno艣ci.

Jak zdj臋cie but贸w przed p贸j艣ciem do 艂贸偶ka.

Mi艂ej zabawy!

Przykro mi, ale nie mog臋.

Nie, dam ci co艣...

Sukinsyn... zwin膮艂 mi portfel!

Zostaw mnie!

Pu艣膰 mnie!

Gdzie jest Felix?

Felix, ty sukinsynu!

Felix?

艁adne miejsce.

Felix!

My艣la艂e艣 偶e si臋 wywiniesz.

Co si臋 tu dzieje?

Oddaj mi moje pieni膮dze.

Reszte mam w dupie. Dawaj pieni膮dze.

Nie mog臋.

Umieram.

Jezu Chryste...!

Panie Felix? Czy wszystko w porz膮dku?

Przej艣cie dla kapitana Diaza.

Mam nadziej臋, 偶e masz dobry pow贸d by mnie tu 艣ci膮ga膰 o tej porze.

Morderstwo to sprawa miejscowej policji.

Zar贸wno podejrzany i ofiara to obcokrajowcy.

To sprawa dla policji federalnej. Chodzi te偶 o przemyt.

Przemyt? - Nazywa艂 si臋 Felix Crawley.

By艂 tu dobrze znany.

Handlowa艂 kradzionymi towarami ze Stan贸w.

Zosta艂 zastrzelony godzin臋 temu. Podejrzany, prawdopodobnie r贸wnie偶 Amerykanin.

Mamy rysopis. - 28 Lat, 180 cm...

Br膮zowe w艂osy, niebieskie oczy.

I bez pieni臋dzy.

Co si臋 z nim sta艂o? - Miejscowi prawie go mieli.

Uciek艂 przez frontowe drzwi. - Frontowe drzwi?

A s膮 tu tylne? - Tak.

Co za idiotyczna zbrodnia. 艁atwo b臋dzie znale藕膰 gringo w Tampico.

Pozwoli艂em sobie wys艂a膰 rysopis do wszystkich hoteli, lotnisko,

stacje autobusowe i kolejowe. Wed艂ug procedury.

Dobrze, Ortega.

Wi臋c mnie nie potrzebujesz.

Sprawd藕 wszystkie statki w porcie.

Ja id臋 spa膰.

Statki w porcie...

Gdzie? - Tamten.

Przepraszam.

W meksyku z艂odziei samochod贸w rozstrzeliwuj膮.

M贸wisz po angielsku?

Tak, i...

Nie chcia艂em ci ukra艣膰 samochodu.

Wszystko w porz膮dku? - Tak. A co?

Nie wygl膮dasz za dobrze.

Mia艂em ci臋偶k膮 ostatni膮 noc.

Chyba kogo艣 szukaj膮. Nie wiem.

Du偶o tu szale艅c贸w. - Zapewne.

To co tutaj robisz? - To co musz臋, ma艂pi interes.

To mi艂o. Kupujesz czy sprzedajesz?

Pr贸bowa艂em by膰 zabawny. Jestem marynarzem. Wyskoczy艂em ze statku.

Musz臋 si臋 wydosta膰 z miasta.

Sama nie wiem gdzie si臋 wybieram.

Gdzie jeste艣, Missy? - W wozie!

Jezu, siedz臋 w wozie!

Powiem ci jedno, Missy.

Co takiego? - Mam do艣膰 tutejszych bank贸w.

Masz tyle rzeczy, 偶e mo偶esz konkurowa膰 z K-Mart.

My艣la艂am, 偶e to ma by膰 mi艂a podr贸偶.

A co my艣lisz 偶e zamieszkamy w Ritzu?

Nast臋pnym razem sama decyduj. Jestem zm臋czony twoim narzekaniem.

Kochanie, jak wpadniemy w k艂opoty, kto nam pomo偶e?

Nie wpadniemy w k艂opoty.

A jakby co, na pewn膮 s膮 tu jacy艣 mili Amerykanie.

Cze艣膰. Alex Walker. Sam szukam mi艂ych Amerykan贸w.

Kochanie, obieca艂am Alexowi, 偶e go podwieziemy.

Nazywam si臋 Mills. - Kochanie, dla przyjaci贸艂 Philip.

Jestem Missy. Mi艂o Pana pozna膰.

Nie pozw贸l si臋 oszuka膰.

Jak to robi? - 艁atwo...

Gringo kupi艂 bilet do Kostaryki.

Ale nie by艂o go w autobusie. Przeszukujemy teren, sir.

Po raz kolejny udowodni艂e艣, 偶e masz pe艂ne kompetencje.

Mog艂em zosta膰 w 艂贸偶ku.

Nie s膮dz臋, 偶e to nasz cz艂owiek. Dzi臋kuj臋. Jestem zm臋czony, nie 艣lepy.

To kim jeste艣? Co tu robisz? I czym si臋 zajmujesz?

Wypi艂em za du偶o wczoraj w Tampico. Bosman ostrzega艂 mnie przed tequil膮.

Alex jest marynarzem. Jest silny bo zajada szpinak.

Chc臋 tylko wiedzie膰, co艣 za jeden, skoro razem jedziemy.

Co艣 nie gra? Je艣li tak to powiedz.

Jezu, chc臋 tylko pogada膰. Boisz si臋 zwyk艂ej rozmowy?

Nie. Czemu mia艂bym si臋 ba膰?

Ty mi powiedz. - Czyli co?

Nie wiem. Mo偶e masz co艣 do ukrycia.

Wybacz, 偶e to powiem, ale co ci do tego?

W艂a艣nie to lubi臋. Co艣 ci臋 wnerwia, m贸wisz o tym.

Jak m贸wi艂e艣.... - Juz sko艅czy艂em.

Masz plam臋 na r臋kawie. Wygl膮da na krew.

Pr贸bowano mnie okra艣膰. Waln膮艂em go, wida膰 zosta艂 艣lad.

Wi臋c mu dokopa艂e艣. - My艣la艂, 偶e 艂atwo mu p贸jdzie.

Dlaczego czuj臋, 偶e wciskasz mi kit?

Jezu, Philip! Alex to marynarz. Wyskoczy艂 ze statku.

Dlaczego wyskoczy艂e艣? - Nie zamierza艂em.

Ale wyp艂yn膮艂 zanim wr贸ci艂em. Mo偶e go dogoni臋 w Veracruz.

W艂a艣nie tam jedziemy. Wiedzia艂e艣 o tym?

Na pewno wiedzia艂e艣.

Mo偶e nie jeste艣 zbyt interesuj膮cy. Ale mo偶emy si臋 zaprzyja藕ni膰.

Tylko nie zrozum mnie 藕le, ale b臋d臋 ci臋 mia艂 na oku.

W porz膮dku.

Samoch贸d pewnie sporo kosztowa艂. - Zap艂aci艂em fortun臋.

To samoch贸d bogacza, cho膰 sam nim jeszcze nie jestem.

Ale jestem na dobrej drodze, Alex.

Mieszkasz w pobli偶u? - Mam mieszkanie w Meksyku.

Zajmuj臋 si臋 sprzeda偶膮. Wiesz co艣 o tym?

M贸j region rozci膮ga si臋 do granicy z Gwatemal膮.

Missy za艂atwia klient贸w. Nie musi nic wi臋cej robi膰.

Kochanie, chyba b臋dziemy mie膰 go艣cia.

Cholera!

Dow贸d rejestracyjny, poprosz臋.

Przekroczy艂 pan 偶贸艂t膮 lini臋.

呕贸艂t膮 lini臋! Nie by艂o 偶adnej lini!

Kochanie, bo sko艅czymy w wi臋zieniu. - Pozw贸l mi porozmawia膰.

To by艂o kilka kilometr贸w temu. Mam panu pokaza膰?

Nie mam ca艂ego dnia. Wi臋c mam zap艂aci膰 mandat?

Dzi臋kuj臋. Prosz臋 jecha膰 ostro偶nie.

Meksyka艅ski sukinsyn!

Na szcz臋艣cie, spotka艂em dobrych ludzi.

Ortega...

Znalaz艂e艣 jakie艣 pieni膮dze przy Crawleyu? - Nie.

Kelner powiedzia艂, 偶e gringo mia艂 du偶o pieni臋dzy w portfelu.

Gdzie do cholery si臋 podzia艂y? - Gringo musia艂 je wzi膮膰.

Mo偶e to by艂 kto艣 inny. Walker nie wygl膮da na morderc臋.

Mamy to od Amerykan贸w.

Alexander Reed Walker. 艢cigany w zwi膮zku z pope艂nieniem morderstwa.

Znikn膮艂 miesi膮c temu .

Wi臋c musia艂em si臋 pomyli膰. - Sprawdzi艂em rejestry portowe.

Cz艂owiek o nazwisku Walker by艂 na jednym ze statk贸w.

Kt贸rym? - Starfish. Wyp艂yn膮艂 o 6 rano.

Walker by艂 widziany na stacji autobusowej o 7, nie by艂o go na pok艂adzie.

Na jego miejscu, by艂bym w po艂owie drogi do Teksasu.

Nie wsiad艂 do autobusu. A zabezpieczy艂e艣 poci膮gi i na lotniska.

Jak m贸g艂 si臋 nam wymkn膮膰? - I Nie wiem, sir.

Ale facet jest sprytny. Uciek艂by do Amerykan贸w.

I zostawi艂by portfel na miejscu zbrodni? Uciek艂by frontowymi drzwiami na autobus?

Nadal uwa偶am, 偶e jest sprytny.

Mo偶esz mie膰 racj臋.

Za艂o偶臋 si臋, 偶e nied艂ugo kto艣 da nam zna膰.

Gdybym by艂 Alexandrem Walkerem ucieka艂bym jak najdalej.

Filip zawsze robi interesy w takich miejscach. Obrzydliwych.

Chod藕my na spacer.

By艂e艣 kiedy艣 w Charleston? - Nie. Stamt膮d pochodzisz?

Dawno temu. Jakby w innym 偶yciu.

Dorasta艂am w du偶ym czerwonym domu. Mia艂 trzy pi臋tra. By艂y zabawy, ta艅ce.

Szkoda, 偶e mnie tam nie by艂o.

Mia艂am ch艂opaka, kt贸ry wygl膮da艂 dok艂adnie tak jak ty.

Pozna艂am go w Nowym Jorku. By艂 fotografem.

A ja jego modelk膮.

Nazywa艂 si臋 Waterburg. 艢mia艂am si臋 jak mi powiedzia艂.

A mo偶e Warburg? -Tak, Warburg!

Mieszka艂 w apartamencie Park Avenue. Znasz go?

Widzia艂em jego wystaw臋. Co si臋 sta艂o?

Nie wiem. Ale wiem, 偶e mnie kocha艂.

Ale... By艂am m艂oda. Z艂ama艂am mu serce.

Dlaczego ludzie musz膮 cierpie膰, gdy si臋 zakochaj膮? Zawsze tak mam.

Nie wiem, dlaczego ludzie robi膮 cokolwiek.

T臋sknisz za kim艣?

Musisz kogo艣 mie膰... - Nie, zamy艣li艂em si臋.

Mia艂em kilka problem贸w z kobietami. 艢wiat jest ich pe艂en.

Mo偶e. Ale czasami lepiej by膰 samemu.

I dobrze ci z tym?

Kiedy mia艂em 16 lat, my艣la艂am, 偶e zostan臋 star膮 pann膮.

Kobieta jak ty nigdy nie b臋dzie sama.

To znaczy, 偶e jestem atrakcyjna? - Jeste艣 bardzo atrakcyjna.

Dzi臋kuj臋 bardzo.

Felix nie wydawa艂 si臋 mie膰 wielu przyjaci贸艂.

Przepraszam.

Pr贸bujemy si臋 dowiedzie膰, co Senor tu robi艂. Pomo偶e nam pani?

Zna艂a go pani. Mia艂 jaki艣 innych przyjaci贸艂?

Przyjaciel by go nie zabi艂. - Wie pani kto?

A dlaczego go zabito?

W og贸le co艣 pani wie? - To statek go zabi艂.

Jaki statek? - Nasz statek. Starfish.

Powiedzia艂, 偶e wszystko b臋dzie dobrze.

A teraz go nie ma. Odszed艂. Wszystko odesz艂o

Starfish. To statek Walkera.

Dowiedz gdzie b臋dzie cumowa艂. - Veracruz.

Przepraszam kapitanie. Zacumowa艂 dzi艣 wiecz贸r.

By艂e艣 kiedy艣 w Veracruz? - Nie.

Mam nadziej臋, 偶e wolno tu p艂ywa膰. - Nie ma jeszcze sezonu.

Kupi艂em ci piwo. Dzi臋kuj臋.

Czasami mam przez t臋 dziwk臋 k艂opoty.

Szeg贸lnie jak paraduje przed takimi 艂achudrami. Co tylko siedz膮 na dupie i nic nie robi膮...

Mo偶e kiedy艣 te偶 tak zrobi臋. Ale najpierw musz臋 zarobi膰!

Ale teraz musz臋 je藕dzi膰 po tym zapomnianym przez Boga kraju.

Jakie masz plany? Import i eksport.

Jak przyjedziemyy do Veracruz, to zacznie si臋 co艣 dzia膰!

Mam nadziej臋, 偶e wszystko p贸jdzie dobrze.

Nie ma nic z艂ego w zarabianiu.

Teraz moja kolej.

Zarabiam, by nasz Kopciuszek m贸g艂 leniuchowa膰 czytaj膮c magazyny.

Cholera!

Powiem ci co艣 wa偶nego.

Wiesz, co to za typ? - Co masz na my艣li?

Czy wiesz co to za typ?

Powiem ci. Cho膰 pewnie sam wkr贸tce si臋 dowiesz.

Dojedziemy do Veracruz. I zaraz znikam.

To leniwa cipa. I nic wi臋cej.

Tylko le偶y i wymy艣la k艂amstwa. Nie us艂yszysz od niej s艂owa prawdy.

Ale jest ekscytuj膮ca. Gdy si臋 w艣cieknie, jest kupa zabawy.

To chyba nie jest 艣mieszne. - A ja uwa偶am, 偶e tak.

Ci膮gle gl臋dzi o jakim艣 wymy艣lonym domu w Charleston.

A nigdy tam nie by艂a.

To jest zabawne, musisz przyzna膰

My艣la艂am, 偶e ju偶 jeste艣 na statku.

Wybieram si臋 do portu. Ale my艣la艂em, 偶e si臋 napijemy po raz ostatni.

To chod藕my poszuka膰 Millsa. - Ubija w艂a艣nie jaki艣 interes.

O, tak. Musi zarabia膰.

Te jego interesy...

B臋dziemy si臋 lepiej bawi膰 bez niego. - Chyba tak.

Poczekaj chwil臋. Chyba nie chcesz bym tak wygl膮da艂a?

Raczej nie w restauracji.

Jestem przy tobie spi臋ta.

Nie masz powodu.

Mog臋 ci臋 wzi膮膰 pod r臋k臋? - Bardzo ch臋tnie.

Ja te偶 tak wol臋.

Ciesz臋 si臋, 偶e z tob膮 wysz艂am. P艂yniecie dalej na po艂udnie, czy wracacie.

Na po艂udnie. Chyba do Gwatemali.

Nie mam zamiaru wraca膰 do Stan贸w. - Guatemala nie brzmi wiele lepiej.

Co b臋dziesz tam robi艂?

Nie wiem. Ale to idealne miejsce by zacz膮膰 wszystko od nowa.

Nie wiem kiedy 偶artujesz a kiedy nie.

Za ciebie.

Dzi臋kuj臋 za pomoc.

Wiesz gdzie ja bym pojecha艂a? Do Rzymu.

Od zawsze chcia艂am tam pojecha膰.

Mo偶e kiedy艣 ci si臋 uda.

Sama nie wiem, na pewno bym tu nie wr贸ci艂a.

Z艂ama艂a ci serce, prawda?

Pewnej nocy, poszed艂em do niej...

By艂a z jakim艣 facetem.

Zacz臋li艣my si臋 k艂贸ci膰, by艂em w艣ciek艂y.

Facet wyci膮gn膮艂 n贸偶.

Ja bym uciek艂a.

Zrani艂 ci臋? - Ja jego.

Nie chcia艂em, ale ona i tak nie uwierzy艂a.

Wi臋c... musia艂em ucieka膰.

Nie mog艂em znie艣膰 my艣li, 偶e nast臋pne 10 lat przesiedz臋 w pudle.

Mog臋 ci co艣 powiedzie膰?

Od dawna ju偶 tak si臋 nie czu艂am.

To znaczy jak?

Nie mog臋 ju偶...

opanowa膰 tego uczucia, kiedy czuj臋 si臋 jak kobieta.

Missy?

Jeste艣my obcymi lud藕mi, kt贸rzy korzystaj膮 z chwili.

Co si臋 sta艂o? - Mills tu idzie.

Przykro mi. Nie znasz go. To wariat!

Co ty do cholery robisz? - Spokojnie.

Nie m贸w mi co mam robi膰. Dotkniesz j膮 jeszcze raz, a rozwal臋 ci ten pieprzony 艂eb!

Ale z niego twardziel! Przesta艅!

Przesta艅 w tej chwili!

Chcia艂e艣 zwia膰 z moj膮 偶on膮?

Niegdzie z tob膮 nie p贸jdzie. Wiem, co m贸wi臋.

Spr贸buj tylko, a zabij臋 was oboje.

Czy偶by, umieram ze strachu...

Nic ci nie zrobi艂?

To by艂o tylko preludium. Poczekaj, a偶 si臋 rozgrzej臋.

Zobaczy艂by艣 co mog臋 zrobi膰 samym kciukiem.

Ale z ciebie twardziel. - Wystarczy! A teraz wypierdala膰 st膮d!

Muzyka, maestro! Gramy!

Co jest z tob膮 do cholery? - My艣lisz, 偶e spodoba艂o mi si臋 jak was zobaczy艂em?

Nie podoba艂o si臋, trzeba by艂o nie patrze膰. - Dobrze wiem jaka jeste艣 pieprznieta.

Alex te偶 nied艂ugo si臋 tego dowie.

Mam do艣膰, Mills, odpieprz si臋. - I co masz zamiar z tym zrobi膰?

Rzyga膰 mi si臋 chce na tw贸j widok. - Nie m贸wi艂 do Ciebie!

Powiedzia艂 by艣 si臋 odpieprzy艂.

Przykro mi. 呕egnaj, Alex.

To by by艂o na tyle.

Znalaz艂e艣 co艣?

Skradzione cz臋艣ci samochodowe. Ale tego kogo szukacie nie ma na pok艂adzie.

Chc臋 porozmawia膰 z kapitanem. - Jest tylko pierwszy mat.

Felix Crawley. Zosta艂 wczoraj zamordowany.

Podejrzany to Alexander Walker. - Walker mia艂by kogo艣 zabi膰?

Nie by艂by w stanie? - Na pewno si臋 tu nie ukrywa.

Jest poszukiwany w Bostonie za morderstwo.

Nigdy bym nie pomy艣la艂.

Wie pan gdzie m贸g艂by by膰?

Po co ten po艣piech? - Chc臋 st膮d wyjecha膰. - A tw贸j wielki interes - Nic z tego.

Jezu Chryste nie pozb臋dziesz si臋 tego faceta.

Czyta艂am artyku艂 o przeznaczeniu. Chyba jeste艣my sobie pisani.

PInteres Philipa Nie wypali艂. - Mam ju偶 do艣膰 tego g贸wna.

Tak jak wszyscy, ale co zrobi膰. - To ja straci艂em, nie ty...

Ca艂a robota na nic!

Nie zmieniaj si臋, Alex. Bo sko艅czysz tak jak my.

To gdzie jedziemy, kochanie? - Nie wiem. Na po艂udnie.

Jedziemy na po艂udnie. Czy to ci pasuje, Alex?

Tak, w porz膮dku.

Pieprzony samoch贸d! Tylko tego kurwa brakowa艂o!

Naprawi to? - Jasne, jak zaczekamy na cz臋艣ci trzy tygodnie.

Kapitanie! Lokalny patrol rozpozna艂 Walkera.

Samoch贸d by艂 na drodze do Veracruz. - Dobra. Teraz mi powiedz gdzie pojecha艂.

Powiesz mi gdzie jest, albo co zamierza?

Nie, sir. Przepraszam.

Ortega!

Co to by艂 za samoch贸d?

Ameryka艅ski osobowy .. czerwony.

By艂 w nim kto艣 jeszcze? - M臋偶czyzna i kobieta.

Pi臋kna blondynka. - Taki samoch贸d widzieli艣my w Tampico.

Na dworcu autobusowym.

Spr贸buj臋 zdoby膰 jego numery.

Najpierw ustawimy blokady.

Tu, tu i tu.

Nied艂ugo twoja twarz b臋dzie przypomina膰 tort urodzinowy.

To tylko troch臋 makija偶u. - Wiem co to jest, tylko nie wiem po co.

Mam przesta膰 o siebie dba膰? - Ale偶 nie!

martwi mnie tylko tw贸j ptasi m贸偶d偶ek.

Zachowujesz si臋 jak portowa dziwka, nie rozumiem tego.

A on sobie odpoczywa. S艂yszysz?

Jasne 偶e s艂ysz臋. - Zr贸bmy co艣, zanim stanie si臋 co艣 z艂ego.

Jak chcesz.

Trzeba si臋 go pozby膰.

Lubi艂am go na pocz膮tku, ale ju偶 mi przesz艂o.

Poczekaj kurwa chwil臋, zanim skr臋c臋 ci kark!

Co masz zamiar z nim zrobi膰?

Musz臋 pomysle膰. Policja by nie szuka艂a by go bez powodu.

Lepiej zostaw go w spokoju.

On nie ma nikogo. Ani niczego.

A jutro ju偶 go nie b臋dzie.

B臋d臋 go mia艂 na oku.

Co jest? - Nic.

A co ma by膰?

Wygl膮dacie jakby co艣 si臋 sta艂o. - Whisky jest dobre na wszystko...

Co ty na to?

Co?

Pyta艂e艣 czy co艣 nie gra, a ja pytam czy chcesz whisky.

Powietrze jest 艣wie偶sze. Czu膰 zapach drzew i ro艣lin.

Bo jeste艣my diabli wiedz膮 gdzie.

Troch臋 whisky? - Ch臋tnie.

Pomaga na wszystko. - Rozlewasz na mnie!

Mo偶e by tak troch臋 wolniej?

Jedzie za szybko.

My艣li, 偶e ucieksz przed policj膮. - Dlaczego?

Nie wiem. Ale jutro ty p贸jdziesz swoj膮 drog膮, a my swoj膮.

Tego chcesz? - Sama nie wiem czego chc臋.

Cholera!

Zwolnij, cholerny 艣wirze! - To nie jest 艣mieszne.

Kto艣 musi zadba膰 by by艂o 艣miesznie. Ty nie robisz nic poza 艂ganiem.

Alexander jest cichy jak Houdini przed skokiem z Niagary.

Ciesz臋 si臋, 偶e nie jestem sam. Niez艂a przeja偶d偶ka.

Alex si臋 u艣miechn膮艂 po raz pierwszy od miesi膮ca.

To nie jest 艣mieszne, Philip! - Pogadam z nim.

Ja si臋 tym zajm臋. To zaczyna i艣膰 za daleko.

Kurczaki s膮 zadowolone. - Na pewno z艂ama艂 wa艂.

Ale nic si臋 nie rozla艂o. - To opiekuj si臋 butelk膮.

Alex, chyba odb臋dziemy ten rejs na po艂udnie.

艁ykn臋 sobie ostatniego.

Alex, chc臋 wiedzie膰 jedno.

Boisz si臋 w臋drowa膰 po g贸rach? Nie, nie boj臋 si臋.

My艣la艂em, 偶e tak. - Missy, Alex to twardziel.

B臋dziemy si臋 martwi膰, kiedy zacznie si臋 ba膰.

Opu艣ci膰 statek!

Nie zapomnij o baga偶u, Alex.

Chod藕.

Kochanie!

Musimy znale藕膰 jaki艣 hotel!

No jasne. Ju偶 robi臋 rezerwacje w Ritzu.

Masz butelk臋, Alex? - Mam wszystko.

Stary dobry Alex. Pewnie nie my艣la艂e艣, 偶e jest taka ci臋偶ka?

Jeste艣my!

Pos艂uchajcie oboje, to cywilizowane miejsce.

Zachowujcie si臋.

Fakt, 偶e nie jest to Ritz, nie znaczy, 偶e nie mamy si臋 zachowywa膰.

Macie jakie艣 wolne pokoje?

Mills, nie mam du偶o pieni臋dzy.

Uwielbiam tego faceta! Daj mu apartament. Ja p艂ac臋.

Nie ma du偶o pieni臋dzy...

William Clinton.

Pachnie naftalin膮.

Masz klucz, po艂o偶y艂bym si臋? - Nie zostaniesz z nami?

W twoim pokoju nie ma nic czego nie znajdziesz tutaj.

Za p贸藕no by dosta膰 troch臋 lodu? - Mo偶esz dosta膰 co tylko chcesz.

tak si臋 chyba tu zamawia l贸d. - Przepraszam, 偶e zapyta艂am.

Alex, co my艣lisz o mojej 偶onie?

Gapi si臋 na ciebie przez ca艂y dzie艅.

Nie zaczynaj, Philip.

Niesamowite!

Powiem ci Alex...

co czuje m臋偶czyzna, boj膮cy si臋 straci膰 偶on臋.

Nie mam zamiaru tego s艂ucha膰.

Nie wychod藕, on jest pijany. - Ona nie jest pijany.

Ale nie wychod藕. Ciekawisz mnie.

Gdzie idziesz? - Do kibla.

Jak nie znajd臋, odlej臋 si臋 na schodach.

Jak mi艂o...

Wyjed藕 jutro ze mn膮.

Zabierz mnie. Pojad臋 z tob膮 gdzie zechcesz.

Wiesz, Missy... Zastanawia艂em si臋 w kiblu.

Jak lubi臋 tego faceta.

Jeste艣 m臋cz膮cy.

Gdybym ci臋 nie zabra艂, podr贸偶owa艂bym teraz pierwsz膮 klas膮.

Nie wiem 膰zy zrobi艂em dobrze, i nie wiem co ty tu z nami robisz.

Gor臋cej tu ni偶 na zewn膮trz. Mo偶na otworzy膰 okno?

Oto cholerna zagadka. Mo偶e pomo偶esz mi j膮 rozwik艂a膰.

A mo偶e otworzysz okno? - Raz wszed艂em w konflikt z prawem.

Policja 艣ciga艂a mnie po ca艂ej Luizjanie.

Potrzebuj臋 艣wie偶ego powietrza.

Chcesz by Alex uwa偶a艂, 偶e masz nie pokolei w g艂owie?

Mo偶esz rozsun膮膰 zamek?

Czekaj no.

Co ty do cholery robisz?

Jest mi gor膮co. Wi臋c zdejm臋 sukienk臋 i zostan臋 w bieli藕nie.

Nie wa偶 si臋 tego robi膰!

Prowadzimy cywilizowan膮 rozmow臋. Nie chc臋 by tu chodzi艂a naga kobieta.

Jeste艣 obrzydliwy.

Przepraszam za zachowanie mojej 偶ony. Chce by艣my si臋 o ni膮 bili.

Nie chc臋 by艣 sie o mnie bi艂. Niczego od ciebie nie chc臋.

Chcesz odej艣膰 z Alexem.

Zrobi co zechce.

Nie mog臋 bez niej 偶y膰. - Tylko go pos艂uchaj!

Nie my艣l, 偶e ci na to pozwol臋!

Spokojnie, Mills.

Wiesz gdzie j膮 znalaz艂em? W jakiej艣 spelunie w Georgii.

Po co to gadasz, i tak nikt ci nie uwierzy.

Mia艂a plakietk臋 z napisem. "Nazywam si臋 Missy, dzi臋kujemy za odwiedziny".

Spodoba艂 jej si臋 m贸j samoch贸d.

Niech ci powie jaka by艂a szcz臋艣liwa gdy zabra艂em j膮 do Nowego Jorku.

Uwielbia艂a gdy si臋 j膮 wozi i gapi na jej cycki.

Mam 艂adne cycki. Ale musia艂a by膰 naprawd臋 niez艂a.

P贸藕niej znalaz艂em pude艂ko po butach pe艂ne list贸w z Wichita, z Chicago.

Od kierowc贸w ci臋偶ar贸wek z ca艂ego 艣wiata. Gdyby艣 wiedzia艂 co tam pisali.

Ty draniu!

Nie b臋d臋 k艂ama艂. By艂a jak wielki neon 艣wiec膮cy przy drodze.

"Pe艂en zakres us艂ug".

Nie wierzysz mu, prawda? Wiesz, dlaczego tak m贸wi?

Wiem. Nie wierz臋 mu. - Wierzy, wie co艣 za jedna.

Gdybym by艂 w twoim wieku, Alex, otworzy艂bym drzwi i wykopa艂 j膮 st膮d.

Ale si臋 starzej臋. I nie chc臋 by膰 sam...

Ju偶 nie.

To szmata, ale jej potrzebuj臋.

Przepraszam, lepiej p贸jd臋.

Dobranoc.

Cholera!

Missy, sp贸jrz kto wr贸ci艂! A. Walker!

Wruci艂e艣? - Chcia艂em tylko klucz.

Potrzebna nam muzyka.

Combo, wszyscy na scen臋!

Cholerne g贸wno!

Udawajmy, 偶e mamy muzyk臋.

No dalej!

To nie Ritz, wi臋c to musi wam wystarczy膰.

Ale jest nas tylko troje.

Co moje oczy widz膮! Fred Aster i jego nummer.

Chc臋 z tob膮 ta艅czy膰.

A on?

Zapomnij o nim.

Do diab艂a!

Chce si臋 napi膰 piwa. A tu jest zbyt ciemno!

Oto m贸j przyjaciel.

Zata艅cz ze mn膮. - Nie chc臋 ju偶 ta艅czy膰.

Czy偶 nie jest urocza?

Jedyna w swoim rodzaju.

Cudowna jak diabli.

Mo偶na dla niej zwariowa膰.

Cholera, Alex, musisz to zobaczy膰.

To jeszcze nic.

Ma najpi臋kniejsz膮 cipk臋 na 艣wiecie.

Naprawd臋? - A 偶eby艣 wiedzia艂.

To znaczy wszystkie s膮 wspania艂e.

Ale podobnej do niej nie widzia艂em.

Co ty robisz? Co ty robisz?

Co robisz? - To tylko kurwa.

Nie chcesz patrze膰, to si臋 odwr贸膰.

Nic mu nie jest? - Mills, Mam nadziej臋, 偶e 偶yjesz.

Nie jestem martwy.

Kto to? - Id藕 i zobacz.

To albo policja albo dostawca z piwem.

Sk膮d to niesiesz? - z Timbuktu?

艢mierdzisz jakby艣 spa艂 ze zdech艂ymi makrelami.

Bo偶e bro艅!

Pomocy! On oszala艂!

Masz papierosa? - W marynarce.

Pomocy! Chc臋 mu tylko pokaza膰 jacy z nas cywilizowani Amerykanie!

Wystarczy.

Missy...

Od艂贸偶 to. - Wypij swoje piwo.

Od艂贸偶 to do cholery.

Zastrzel tego drania.

Co w tym 艣miesznego?

Wywal go. Impreza sko艅czona.

Lepiej si臋 wyno艣!

Kierowca rozpozna艂 Walkera. Byli z nim m臋偶czyzna i kobieta.

Kierowca powiedzia艂 偶e byli pijani. Po wypadku odeszli tamt臋dy.

Id膮 do granicy z Gwatemal膮.

Gdzie jest najbli偶sze przej艣cie? - Tapachula.

Zadzwo艅 i podaj rysopis do hoteli, dworc贸w kolejowych i autobusowych...

Znam procedur臋. - Wi臋c sie pospiesz!

Mog臋 wej艣膰?

Chyba tak.

Obiecuj臋, 偶e nie b臋d臋 d艂ugo.

Wie, 偶e tu jeste艣?

Mam to gdzie艣.

Jeste艣 z艂y?

Nie tego si臋 spodziewa艂em.

Przepraszam.

Nie jestem szczeg贸lnie dobr膮 osob膮.

Nie wiem.

Nie ok艂ama艂am ci臋.

Po prostu nie wszystko si臋 zdarzy艂o.

Ale to nie znaczy, 偶e nie mog艂o si臋 zdarzy膰.

Je艣li nie chcesz bym zosta艂a to nie zostan臋.

Chc臋.

Bardziej ni偶 czegokolwiek innego.

Boj臋 si臋.

Chod藕.

Opowiedz mi o Rzymie.

Mieszkamy w du偶ym hotelu niedaleko Hiszpa艅skich Schod贸w.

Zam贸wili艣my szampana i jab艂ka...

Kilka butelek Dom Perignon...

i kube艂ek smako艂yk贸w.

Na tarsie.

Zrobimy to, Missy.

Wiem o tym.

Chyba si臋 rozp艂acz臋.

Felix...

Jezu Chryste...! Ju偶 po艂udnie.

Missy!

艢pi臋! - Sk膮d si臋 to wzi臋艂o?

Nie wiem. To chyba Alexa.

To twoje?

Zastrzelisz mnie? - Pytam, czy to twoje?

Sk膮d go masz? - Czy to wa偶ne?

Wa偶ne, wi臋c sko艅cz pierdoli膰.

Sk膮d go masz? - Zosta艂em okradziony, pami臋tasz?

Kelner sprzeda艂 mi go. - Nie oszukuj mnie, Alexanderze Walker.

Poka偶臋 ci, co ta spluwa potrafi. Robi cholernie du偶e dziury.

Widzia艂e艣 tego ptaka? Jest martwy.

Nie jeste艣 szczeg贸lnie sprytny. - Wystarczaj膮co.

Chcesz mnie zastrzeli膰? - Czemu mia艂bym to zrobi膰?

Za Felixa.

Nie wiem, o czym m贸wisz.

Przepraszam Alex. Znajd藕 sobie kogo艣 innego.

Chyba go mam.

W艂a艣cicielem czerwonego kabrioleta jest Philip Mills. Amerykanin.

Mieszka w Meksyku.

Mog臋 sam zerkn膮膰?

O kt贸rej odje偶d偶a poci膮g do Gwatemali? - Jutro, sir.

O 16:00. - Przepraszam.

Dostalismy telefon z hotelu Balneario.

Dw贸ch m臋偶czyzn i kobieta zameldowali si臋 wczoraj. Amerykanie. Jeszcze tam s膮.

Jak to daleko? - Najwy偶ej p贸艂 godziny.

Ja tam pojad臋. Ty masz obsadzi膰 dworzec.

Na wszelki wypadek. - Tak, Sir.

My艣la艂em, 偶e mog艂e艣 kogo艣 zna膰. Kogo艣 kto niedawno umar艂.

By艂 przemytnikiem. Dzia艂a艂 po obu stronch granicy.

Pr贸bowa艂 oszukiwa膰. Nie wysz艂o mu to na dobre.

Zosta艂 zabity.

My艣l臋, 偶e zostan臋 tu na kilka dni. Nikt ci臋 tu nie niepokoi.

I tak z moj膮 pani膮 nie mam gdzie i艣膰.

Przynajmniej nie teraz.

Co si臋 sta艂o?

Nic.

Zabierzemy Ci臋 na poci膮g. Dworzec jest niedaleko.

Dam ci czyst膮 koszul臋. Wygl膮dasz okropnie.

We藕 troch臋 got贸wki. - Nie...

Bierz!

W艂贸偶 do skarpety.

W porz膮dku... dzi臋ki.

Powiedz mi tylko jedno.

Spa艂e艣 z ni膮?

Tak.

Nie jeste艣 pierwszy. Nawet nie w pierwszej dziesi膮tce.

Nie powinienem si臋 przejmowa膰, 偶e si臋 puszcza.

Tylko, 偶e to jest tak cholernie upokarzaj膮ce.

Mia艂am dziwny sen ostatniej nocy.

Pr贸bowali艣my przekroczy膰 g艂臋bok膮 dolin臋 w d偶ungli.

Gdy nagle przed nami pojawi艂 si臋 most.

I przeszli艣my przez niego razem. Czy to nie cudowne?

Wspania艂e.

O czym rozmawiali艣cie?

Siedzicie tu d艂ugo. - Juz zapomnia艂em.

Rozmawiali艣my o Felixie.

Felixie? - Naszym przyjacielu..

Rozmawiali艣my o Ba偶antach. Alex si臋 na nich zna.

To prawie ornitolog. - Czy to nie nasz przyjaciel z zesz艂ej nocy.

To g艂upi meksyk. - Nie m贸w tak.

Widzia艂 bro艅 wi臋c chcia艂 wezwa膰 policj臋.

Zrobi艂 to? - Nie, powiedzia艂am 偶e by艂 niena艂adowany.

Philip, prosz臋!

Jestem zm臋czony upokarzaniem przez ciebie.

Co mu jest, Alex?

Uspok贸j si臋. - Zamknij si臋.

By艂em dla ciebie mi艂y, wi臋c si臋 zamknij.

My艣la艂am o czym艣. My艣la艂am, czy nie wyjecha膰 z Alexem.

Wiedzia艂em, 偶e do tego dojdziemy wcze艣niej czy p贸藕niej.

Nie mam nic do powiedzenia.

Lubi臋 Alexa. Chcesz z nim odej艣膰 to odejd藕.

呕ycie by艂oby o wiele prostsze bez twojego pieprzenia. M贸wi膮c dos艂ownie...

Id臋 si臋 spakowa膰.

Szybciej!

Gdzie si臋 wybieracie?

Do Rzymu.

W ko艅cu... - Miszka艂em tam.

Nie wiedzia艂am. Co robi艂e艣 w Rzymie?

G艂贸wnie opala艂em. Siedzia艂em i ogl膮da艂em filmy.

Nie mia艂em roboty. - Dlaczego tam?

Nie wiem. Po prostu si臋 tam znalaz艂em.

Bez 偶adnego powodu. Ale by艂o cholernie zabawnie.

Mog臋 cos powiedzie膰? - Nie chc臋 tego s艂ucha膰.

Po prostu wsi膮d藕cie do poci膮gu. - Mills, mo偶e wys艂uchaj co chce powiedzie膰.

W porz膮dku. Co?

Kocham ci臋.

Te偶 mi co艣.

Naprawd臋 ci臋 kocham.

Jeste艣 pomy艂k膮. Ci膮gle k艂amiesz.

Teraz nie k艂ami臋.

Sam ju偶 nie wiem kiedy m贸wisz prawd臋.

W wi臋kszo艣ci przypadk贸w, to nie ma znaczenia.

I tak mi wszystko jedno.

Musisz si臋 spieszy膰. Kupi臋 bilety.

Lepiej id藕cie. Poci膮g nie b臋dzie czeka艂.

Zostaj臋.

Jeste艣 pewna?

Przykro mi, Alex. Nie mog臋 jecha膰 z tob膮.

Nie wierz臋 ci. - To by艂by b艂膮d.

Mo偶e to zrozumiesz, mo偶e nie.

Ale zostan臋 z nim.

Cholera, Alex. Gdzie twoje poczucie humoru?

Nic? - Nic.

To on.

Jest tutaj!

Alex!

Nie r贸b tego. Rozumiem.

Na mi艂o艣膰 bosk膮, jed偶! Wsiadaj do poci膮gu, sukinsynu!

呕egnaj, Missy. - 呕egnaj ale藕, kocham ci臋!

Alex! Uwa偶aj do cholery!

Jestem obywatelem ameryka艅skim.

Missy, uciekaj st膮d! Wsiadaj do poci膮gu!

Alex!

Zosta艅 tu!

Nie ruszaj si臋!

Przesta艅!

Wsiadajcie do poci膮gu.

Ju偶!

Nie martw si臋, pi臋kna.

Kapitanie!

Musimy ostrzec stacje. Zatrzyma膰 poci膮g!

Zastrzeli艂em niew艂a艣ciwego cz艂owieka.

Nie, Ortega. Post膮pi艂e艣 s艂usznie.

Zabi艂e艣 Felix Crawleya, prawda panie Mills?

Nie jeste艣cie tacy g艂upi.

M贸wi艂em, by艣 wskoczy艂a do poci膮gu.

Philip? Philip!

Przesta艅 si臋 wyg艂upia膰!

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.